Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Polowanie na białego misiaczka :P - Izzy RP


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Znajdujemy się w całkowicie białej, przestronnej, niemalże pustej sali. Nie ma tu okien, jest za to biała lampa dająca ostre światło. Nawet klamka jest koloru świeżego śniegu. Nie ma w niej praktycznie nic oprócz czarnego, dużego fotela, zza którego oparcia wystają dwa czarne rogi. Tak rogi. Kontrast między tym meblem i rogami, a salą razi wręcz w oczy i zdaje się być dziwnie nie na miejscu. Fotel delikatnie zaczyna się obrać, wytwarzając napięcie znane z wielu filmów. Postać jest widoczna coraz bardziej i bardziej i… to Biały Diabeł we własnej osobie! Ale zaraz, zaraz, od kiedy Psycho ma cały czarny strój i maskę? Ta czerń jest tak czysta, że jest idealnym przeciwieństwem stroju, w jakim buja się prawie, na codzień Biały. Czarne Nike, czarne jeansy, czarny t-shirt i oczywiście czarna maska. I pojawia się jeszcze jeden malutki aczkolwiek niezwykle ważny szczegół – oczy. O barwie głębokiego błękitu, przypominają morze z odległych, egzotycznych krajów. Są czyste, idealnie czyste. Nie są wiecznie zaczerwienione czy zamglone jak u Białego. Bystro patrzą na świat, niemalże go wchłaniając. Chociaż mimo tej ciekawości widać w nich także bardzo wielki ból i wiele krzyw doznanych na przestrzeni lat. Po takich właśnie oczach można poznać młodego, przepełnionego ambicją człowieka, który codziennie zmaga się z wieloma trudnościami, jakie przysparza mu los. Jednak to taki typ człowieka, który nigdy się nie poddaje, zawsze szuka swojej szansy i nigdy nie przestaje wyciągać ręki do wielu marzeń. Postać ta zdaje się być Białym zza drugiej strony lustra. Jego ulepszoną wersją. Kimś, kto prawdopodobnie nie popełniłby jego błędów, gdyby był na jego miejscu i otrzymałby te same szanse. Ale ich nie dostał i nie dostanie, bo to nie Biały, tylko Czarny. Ktoś zupełnie się od niego różniący, ktoś, kto doskonale zdawał sobie z tego sprawę i miał świadomość, że może uzyskać o wiele, wiele więcej od niego.

 

Niemal niezrozumiały, trudny do wychwycenia szept postaci wydobywa się z jej ust – Spójrz Biały Diable. Spójrz na Czarnego Diabła. Prawdziwego demona z gorącej otchłani (cichy śmiech) Widzisz coś jeszcze przez twoje narkotyczne uniesienia? Nie przecieraj oczu, to nie jest wytwór kolejnej kreski, to rzeczywistość Cię dogoniła. Rzeczywistość wybrała mnie abym wskazał Ci drogę (wskazuje na dół). Całe twoje życie to pasmo wymówek, przechwałek, kłamstw. Odpowiesz pewnie- „spójrz na moje tytuły”. Widzę je wszystkie. Wszystkie lśnią pięknym złotem. Ale na każdym z nich jest skaza. Niemalże niewidoczna, ale jednak jest. Wszystkie te tytuły zdobyłeś na drabinie z oszczerstw, wykorzystań i zdrad. Tak, zgodzę się, Dopiąłeś swego i zostałeś mistrzem świata, ziściło się twoje marzenie, brawo, sam nie zrobiłbym tego lepiej od Ciebie. Ale jakim kosztem, nawet dla mnie byłby on za duży. Zyskałeś Olimp kosztem twojego samozwańczego „brata”. Gdy ten leżał w szpitalu pokiereszowany przez łowcę, nie wiedząc nawet, czy będzie w stanie wrócić do tego świata. Ty kąpałeś się w jego blasku sławy, wykorzystałeś moment, dar losu dla Ciebie jak wtedy myślałeś. Kreska za kreską, walka za walką wciąż zapominałeś o przykutym do łóżka bracie. Tak jak i zapomnisz o nim teraz. Wybór między Children Of Sensi a World Title Psycho. Prawda, że trudne? Dlaczego nie kiwasz głową na tak? Ah tak znów z taką łatwością zapomniałem, oślepiło Cię złoto i zagłuszył wystrzał korków szampana. Widzisz mój drogi Biały w tej kwestii jesteśmy do siebie bardzo podobni wiesz? I mi dano ten wybór. Wybór między mistrzostwem i rodziną. Tyle, że u mnie ten wybór zapadł bardzo, bardzo szybko. U mnie tej rodziny już nie ma. Rozsypała się, zanim zdążyłem nad tym nawet pomyśleć, nie zdążyłem tego nawet przez krótką chwilę rozważyć. Apostołowie Ewangelii Zmierzchu już nie istnieją. Nie ma już Vaclava i Toola, odeszli i zostawili mnie samego. Pozostał już tylko i wyłącznie Izzy Nilsen, młody wygłodniały wilk, dla którego Evolution to już zbyt małe wrażenie. Jestem głodny Psy, a ty masz coś, co potrafiłoby mnie nasycić na długie, długie lata przyjecielu…

 

Izzy – wyraźnym, melodyjnym głosem – Ale wróćmy do początku. Ostatnio wszystko to, czego się trzymałem w jednej chwili pękło, a ja zacząłem spadać w głęboką otchłań. Spadałem i spadałem, a jedynym towarzyszem były tylko moje myśli. Te myśli zadawały mi kłujący ból w okolicy, której ty nie znasz. W okolicy serca. Odżyły we mnie wspomnienia, jak za mgłą widziałem postać mojego własnego „brata”, za którego kiedyś mogłem wskoczyć w ogień pierwotnie przeznaczony dla niego. Kiedy mnie znalazł, na początku mojej drogi w tej dawno zapomnianej federacji, kiedy obiecał, że pokaże mi drogę, którą mogę podążać, byłem szczęśliwy, czułem się spełniony. Dostałem kolejny cel, który mogłem realizować z sukcesem. To było jednak tak dawno, strasznie dawno temu. I kiedy tak spadałem w moją osobistą otchłań coś zrozumiałem Psycho. Zrozumiałem, rozpostarłem skrzydła i uniosłem się ku gwiazdom z szerokim uśmiechem na ustach. Nie jestem już tym zagubionym dzieciakiem, co kiedyś. Udało mi się pokonać samego siebie. Przejąć pełną kontrolę nad moim ciałem i umysłem w 100%. Znalazłem w sobie moc i siłę, by iść wciąż do przodu, omijać przeszkody i patrzeć tym wszystkim potworom w oczy. Znalazłem oddaloną gwiazdę, która od tego momentu mnie prowadzi i będzie prowadzić do czasu, kiedy nie będę trzymał jej w moich dłoniach. Ta gwiazda Psycho leży na twoim ramieniu i posłuży nie tylko do nasycenia mojego głodu, to będzie także zwieńczenie mojego przeznaczenia. W naszym przyszłym starciu nie będzie ona jednak nagrodą i bardzo nad tym ubolewam, ale wiem, że kiedy twoje bezwładne ciało padnie na matę, wszystkie oczy zwrócą się ku mnie i prędzej czy później dostanę szansę by po nią sięgnąć. Cóż potrzeba mi jednak cierpliwości. Dlatego muszę się zadowolić tym, co mam. Zwłaszcza, że nie znajdziemy się tam sami. To będzie mistrzowski tercet. Wreszcie spotkam się znów oko w oko z kłamcą, hipokrytą, judaszem. Człowiekiem, który winien jest najgorszej zdrady, jakiej może dokonać bliźni. Winien jest zdrady swojego młodszego brata. Nigdy nie miałem starszego rodzeństwa. Zawsze radziłem sobie sam, w każdej sytuacji. I wtedy pojawił się on. Omamił mnie obietnicami wielkości, panowania. Pokazał mi fałszywą ewangelię, za którą desperacko pragnąłem podążać. Nawet, kiedy był zajęty tajemniczymi prześladowcami, którymi jak się okazało byli nasi byli przyjaciele, wspierałem go jak mogłem, chociaż już wtedy widziałem jak traci nasze cele z oczu. Widziałem rodzący się, delikatny uśmiech na dźwięk jego imienia wykrzyczanego przez jakiegoś przychylnego mu fana. Powoli wiedziałem, że zapomni o swoim bracie i o naszej grupie, ale dalej karmiłem się naiwną nadzieją, że jednak tak się nie stanie. Mortal i Stabber mieli pełną rację, co do Vaclava. Przewidzieli, co się stanie i we właściwym porcie wysiedli z jak się miało okazać powoli tonącego statku. A ja tylko wciąż zadaję sobie pytanie - co się stało z człowiekiem, który gardził tymi wszelkimi ludźmi, ludźmi, którzy nigdy nas nie rozumieli i nie mogą zrozumieć, bo są zbyt prymitywni, by ich umysły mogły pojąć wielkość, jaką wtedy mieliśmy? Jako Disciples Of Sorrow. Teraz z świątyni zostały jedynie zgliszcza, a każdy skierował się w inną stronę. Ja i w dobrą, ty w złą. Twój wybór okaże się prędzej czy później zgubny, mam tylko nadzieję, że dogonią Cię konsekwencje twojego czynu jak najszybciej i… jak najboleśniej.

 

Widać delikatny uśmiech na twarzy byłego apostoła.

 

- My w przeciwieństwie do Ciebie nie zapomnieliśmy o obietnicach, o poświęceniach i o przeznaczeniu, jakie wybraliśmy. Nasze dłonie noszą krew wielu, a jednak tłum zapomniał o nich tak szybko. To było jednak tak bardzo wiadome, Ci głupcy żądają jedynie igrzysk i chleba. Zauważyli w Tobie bohatera, idola, a Hae Baguk szybko to podchwycił kierując Cie w odpowiednią stronę byś mógł zarobić dla niego jak najwięcej pieniędzy. Vaclaux to najnowsza moda. Jesteś dosłownie wszędzie, wystarczy przejść koło dowolnego kiosku, by zobaczyć twoją uśmiechniętą podobiznę w takich tytułach jak „Gala”, „Viva”, „Bravo Girl”. A wszystko sprawiły pieniądze, sprzedałeś się jak osiedlowa panienka. Zielone banknoty o dużych nominałach. Kochamy i nienawidzimy je bardziej niż naszych bliźnich. To właśnie pieniądze czynią markę o nazwie Psycho. Łańcuchy, auta, dragi, ubrania, kasyna, hotele i wiele, wiele innych, lista jest niezwykle długa, a jego zachcianki wyuzdane jak gusta rzymskich cesarzy. Żyje dla bogactwa, gromadzi je i trawi. Ale co by się stało gdyby tego wszystkiego zabrakło? Kim byłby Psycho One? Byłby nikim. A teraz ty podążasz tą drogą Vaclav. Budujesz swoją własną markę, własną komercyjną markę, byś mógł jak najdłużej cieszyć się luksusami, od których sam mnie odzwyczaiłeś… hipokryto. Zostałeś zaślepiony zielonym kolorem. Ja mam to wszystko, co Psycho, co będziesz miał zapewne za niedługo i ty, ale to mnie naprawdę nie obchodzi. Materialne dobra nie zastąpią Ci ideałów, które przez tyle lat wiernie wyznawałeś. Gdzie podział się ten Grunger, w którego oczach tańczyły iskierki smutku. Gdzie ten człowiek, który chciał zmienić świat, eliminując go z zarazy typu Jupiter? Odszedł. I już nie wróci. Zastanawia mnie tylko, gdzie podąży Tool. Czy popełni ten sam błąd, co ty? Czy odejdzie z nowo obranej drogi? Tego jeszcze nie wiemy… Na razie zrobił dobry uczynek, odwrócił się od Vaclava i stoczył z nim bezpardonowy pojedynek. Brawo… bracie?

 

- Ja wciąż patrzę w przyszłość, starając się nie oglądać się za siebie. Za niedługo rozpocznie się nasz taniec, taniec ku pamięci zabitego w areszcie domowym przez bolszewików cara Mikołaja 2, z Vaclavem, jako „rozjemcą”. Kiedyś zapewne cieszyłbym się z takiego faktu, ale teraz, w moich żyłach płynie tylko nienawiść do upadłego przywódcy. I naprawdę nie wiem czy wpierw rzucę się na niego czy na Ciebie. Rosja to odległy kraj Psycho. Pełen chłodu i nieprzyjemności. Cóż za piękne kulisy dla takiego wydarzenia! Krzyki tłumnie zgromadzonych Rosjan, krzyczących, żebyśmy się pozabijali, przy takim „koncercie” człowiek łatwo zamienia się w berserka, chcącego zniszczyć wszystko, co się rusza. Wszystko to już za tak niedługo, niemal czuję na moim języku smak twojej porażki i słyszę twoje przyszłe jęki zawodu, przeklinanie i wołanie do dawno zapomnianego Boga. Wiesz, przyjacielu w wielu kwestiach jesteśmy tak podobni, a jednak tak się różnimy. Biały i czarny. Odwieczne zwalczające się antynomie. Symbol. Tyle tylko, że w naszej walce nie ma czegoś takiego jak czyste, katolickie dobro. Bo oboje poprzez nasze wybory jesteśmy naznaczeniu niezmazywalnymi plamami zgnicia, to był niezbędny koszt, jaki musieliśmy ponieść w naszym życiu. Dzięki temu wyborowi mamy pieniądze, mamy kobiety i mamy złoto. Ja zapłaciłem za to wszystko sporą cenę, a teraz mnie to już nie cieszy, nie bawi mnie to wcale. Jedyne, czego potrzebuję to Gibson, Mustang i flaszeczka dobrej szkockiej. Ty zaś czujesz się jak w niebie, po każdej kolejnej kresce, po każdym łyku czystej. Carpe Diem nieprawdaż? Jakie to jest… żałosne? Na zewnątrz wydajesz się być białą maszyną do wygrywania. Szybki, zwinny, techniczny. Jeśli EWF było by grą, to ty byś pewnie był jakimś pieprzonym bosem. Ale wewnątrz jesteś słaby, twój organizm jest zeżarty przez twoje życie i wiesz, co Bialuteńki? Na każdego bosa, jest jakiś sposób, kod, który trzeba wpisać w odpowiednim momencie, także na Ciebie istnieje przysłowiowy haczyk, więc nie łudź się, bo każdy, naprawdę każdy ma jakieś słabe strony, jakiś ukryty czuły punkt, w który trzeba trafić, by na nowo zaczęła się podróż do następnego poziomu. Także ty będziesz tylko planszą, którą będę musiał przejść, by wejść do następnego poziomu. Wiem, że mi się to uda, jeśli będę tylko tego pragnął. To jest odpowiedni czas. Twoje Airforce 666 jest niczym w porównaniu do Rock Star Press. A ty jesteś niczym w porównaniu do mnie. Prawdziwa potęga brzmi w sercu. Moje bije przy każdym kroku i słowie. Twoje to zaledwie narząd, który pompuje w tobie krew i chemie. Ostatnim razem to ja byłem górą, pamiętasz biały? Wtedy prawie wylądowałeś w worku dla nieoddychających. Wtedy to kolejny tytuł do kolekcji uciekł Ci sprzed nosa, a ja zyskałem mój pierwszy. Jednak to było dawno temu… ja zdążyłem się rozwinąć, zyskałem nową, jakość, walczyłem z najlepszymi, rozwijałem się, rywalizowałem, ze wszystkimi z podniesionym czołem. A ty? Ty tylko możesz się cofać, przyjmując kolejne dawki chemicznych wiązanek. I mam dla Ciebie dobrą radę. Bój się czerni, bój się ciemności, bo twój koniec jest blisko. Enjoy The Darkness.

 

Nagle obraz przełącza się na znany nam z kamery bezpieczeństwa widok. W lekko niebieskawym kolorze widzimy tą samą salę, którą opuściliśmy kilka chwil wcześniej. Szczególnie eksponowany jest fotel, na którym siedzi Izzy Nilsen, ale widać też ścianę, z której powoli zaczyna spływać biała farba ukazując z wolna napis. „8 1 9 1 7 0 6 1 – cyfry nowej epoki”. Zaraz pod nim ukazuje się kolejny „Sto i dwa – tryumf czerni, początek nowego podboju”.

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiam bajkopisarza! :P

8363302634890420816486.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...