Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Jak Crash udowadnia, że to on jest real da man...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Listopad, grudzień, styczeń... coś w tych okolicach, tak naprawdę nikt tego nie wie. Twoim oczom ukazała się rozległa, opuszczona hala pośrodku, której stoi samotnie kwadratowy podest. W narożach stoją pozostałości po słupkach, na którymś wisi jeszcze strzępek liny. Pomieszczenie pozbawione drzwi i okien, za to przepełnione chłodem przybywającym razem ze śniegiem, które wdziera się przez dziury w ścianach… obdarte ściany pozbawione farby, gdzieniegdzie nawet tynku, sufit, który wygląda tak, jakby w każdej chwili miał się zawalić... na ścianie przed kamerą ledwo widoczny napis, niekompletny, ponieważ tynk razem z sobą pozabierał niektóre litery… jak na moje wszechwiedzące oko – to chyba cyrylica. Gdybym zgadywał, napis ten musiał oznaczać: „Witaj w ruinie”... bo tak też wygląda ta hala. Swoją drogą kamerzysta zapewne chciałby stąd szybko spierdolić… mizeria tego budynku biła po oczach. To wrażenie, że wszystko może jebnąć w jednej chwili, jak domek z kart. I wszędzie ta jebana biel… biel... biel… wszędzie biel. Biały śnieg za oknem, biel pozostałości po tym co kiedyś nazywano ścianą, podest mimo, że zabarwiony szarością i poniszczony przez czas, też kiedyś musiał być biały. Ciągle słychać świst wiatru, gdy wpada przez szeroko otwarte okno… no tak, tu nie ma okna… niespodziewanie podmuch wiatru przemknął przed okiem kamery, garść śniegu zasłoniła obraz, zdążyła opaść… i zjawił się on… siedział na taborecie na środku podestu, który teraz zaczyna przypominać stary ring. Kamera uchwyciła w jednym kadrze zarówno całą halę, jak i Crasha… ten bez chwili zbędnego namysłu rzekł…

 

-5 minut… co można zrobić w te kilka chwil? Jakich czynów można dokonać w te nomen omen 300 sekund? Niektórzy potrafią przez 5 minut stać niczym jeniec na rozstrzelaniu: nieruchomo, beznadziejnie, ze świadomością klęski i zagłady, które nieuchronnie zbliża się… jest na wyciągnięcie ręki, czuć jej oddech na karku… spotykałem takich ludzi… inni potrafili lepiej zagospodarować ten czas. Byli niczym gwiazdy: rozbłyśli ponad innymi, ich jasny blask oświetlał okolicę i wszystko to co znajdowało się w zasięgu ich wzroku… skąpani w chwale czekali na pokłony… ale jak to gwiazda – wypalali się w pewnym momencie… zniknęli, tak jak się pojawili – efektownie, nagle... eksplodowali i zanikali, ponieważ nie mieli na tyle siły i umiejętności do tego, by przetrwać... ich 5 minut minęło bezpowrotnie… tak jak pamięć o nich... i z takimi ludźmi miałem do czynienia. Jednak czy jesteście skłonni uwierzyć w to, że tylko 5 minut jest w stanie zmienić porządek, który do tej pory panował na tym świecie? Przysłowiowe pięć minut… przez tak krótki okres można wybudować solidne fundamenty, które niczym constans… będą wiecznie trwać… a na nich ktoś, kto skutecznie potrafił wykorzystać swój czas, zbuduje potęgę, która będzie źródłem nowego porządku… chociaż w moim wypadku lepiej użyć słowa: „chaos”

 

Zasępienie w istnie „niszczącym” stylu

 

- Swoją drogą kiedy patrzę na cały wypizdówek i chaos panujący we władzach EWF… kiedy nikt nie wie, kto ma rządzić kim… jestem z siebie dumny… jestem tu od niedawna i już ode mnie przykład biorą… chaos rządzi…

 

Szybki, lecz niezbyt wyraźny zoom kamery, połączony z szybkim wyjściem z zamyślenia

 

- Tool, Mortal – do której grupy należycie? Nie zamierzam czekać na waszą odpowiedź… postaram się znaleźć ją sam… bez hipokryzji i zakłamań, panowie… sądzę, że nie odstajecie zbytnio od pierwszej kategorii, druga też do was pasuje… czy ktoś się ze mną sprzeczy?

 

Odpowiedziała głucha cisza

 

- Czyli wszyscy zgadzają się ze mną… gdyby jebany Curtis był tak samo zgodny, to nie wygrzebywałby teraz zębów z ringu. Znalazł się strateg od siedmiu boleści… Woody, nie bój się... nie zawiodłeś mnie. Szczerze mówiąc twój los chuja mnie obchodzi. Zawiodłeś siebie, swoją rodzinę, o ile ich cokolwiek obchodzisz, zawiodłeś też fanów, którzy nastawieni na zajebistą i krwawą rozrywkę – nic nie dostali, bo ty wszystko spierdoliłeś. Nawet lotnik z Norwegii był o włos od wyrwania Ci rąk ze stawów… a ja udowodniłem, że tak naprawdę nic nie znaczysz na ringu. Idź do Crazy’ego, może znajdzie ci jakąś posadkę na Wyspie, bo tu najwyżej możesz grać fontannę, z której regularnie sączy się krew. Zajebiste połączenie przyjemnego z pożytecznym – wiem, że lubisz ból… nie bój się, z tego co widzę – poczujesz go nie raz. I wiesz co Woody? Chciałbym oszczędzić ci tego cierpienia, bo mimo, że w moim skurwielskim ciele nie rozwinęło się sumienie, wiem, że to co może cię spotkać, przekracza znacznie wszystkie masochistyczne standardy, w które się bawisz w domu. Od ciebie zależy to, czy lekcja, której ci udzieliłem, zmieni twoje życie… albo już na zawsze pozostaniesz popychadłem…

 

Obłędny Rycerz zasępił się odrobinę

 

- Dość tych retrospekcji… przeszłości nie zmienisz, nawet jakbyś się zesrał. Wiesz coś o tym Tool… wszyscy wypominają Ci to, że potrafiłeś utrzymać swój tytuł przez krótkie 5 minut… 5 minute champ. Chodziły plotki, że Knorr chciał, byś reklamował jego produkty… wiesz – zupy w 5 minut... ale nie musisz w to wierzyć… możesz wierzyć w swoje słowa i swoje myśli. Wierz w to, że jesteś lepszy od takiego Psycho… Tool lepszy od Psycho… fajna wizja, co nie Tool… nie zapominajmy jednak o szczegółach, bo w nich rzekomo siedzi diabeł. On chociaż ma możliwość bliższego poznania World Title, a ty mogłeś go jedynie powierzchownie obmacać i nacieszyć się jego dotykiem… to twoje 5 minut, prawdopodobnie najwspanialsze 5 minut w twoim życiu… jedyne 5 minut, z którego możesz być dumny… przeszłość jaka jest – każdy wie. Pełna sprzecznych emocji, wydarzeń, które napawają dumą… ale są też te, które gdzieś głęboko wywołują poczucie wstydu. Jaką przeszłość skrywasz ty? Tool – oryginał, jedyny, niepowtarzalny Phenom… jedyny zawodnik w stawce, który potrafi dojść na szczyt… by po kilku minutach spaść z niego z większym hukiem… mimo to zgraja nowych gości w tym biznesie kopiuje twój styl i czerpie z ciebie wzorce. Wszyscy słyszeliśmy twoje opowieści o tym, jak opatentowałeś mroczny i smutny styl... mówisz, że jesteśmy twoimi kopiami… mimo, że niewprawione oko mogłoby znaleźć między nami podobieństwa… różnimy się znacznie i wiem, że jesteś tego świadom… chcesz zapewne wrócić na piedestał, po to by przydomek „Tool” nabrał innego znaczenia… tyle, że nie masz tego wrażenia, że nie wszystko leży tak naprawdę w twoich rękach? Gdyby tak było – może trzymałbyś teraz World Title zamiast smucić o tym, jak zjebanym mistrzem jest Psycho… wystarczyło podnieść łopatki, ale i tego nie uczyniłeś… byłeś wtedy za słaby, by wyrwać jakimś rozpaczliwym swe łopatki ku górze… jeszcze raz odważysz nazwać się nowym mistrzem świata? Twoje słowa są chuja wiarygodne… kto oprócz zagorzałych die hard fanów będzie pamiętać o Toolu za kilkanaście lat? Na pewno nie ja… czujesz mój oddech na plecach? Teraz możesz uznać to za bujdę, albo za mrzonki, ale to ja – Jedyny Sprawiedliwy Obłędny Rycerz – postaram się przyćmić cię… udowodnię, że Tool i potęga nie chodzą w parze, nie teraz… nie w przyszłości, sprawię, że zapamiętasz moje imię po wieki, uczynię wszystko co w mojej mocy, po to by testament, który raczyłeś już napisać… wszedł w życie jak najwcześniej… nawet w Jekaterynburgu… po to byś nie miał się już przejmować… i to nie fikcja – to pierdolone życie…

 

Echo rozeszło się po wszystkich ścianach, a Crash jak dotąd stał nieruchomo i czekał na odpowiedni moment, by wytoczyć kolejne działa, w postaci swoich słów

 

- Mortal… stwierdzenie, że robisz furorę w EWF jest grubą przesaaaaadą… nie wiem czy grubszą od ciebie, ale tak czy siak fortuna się do ciebie nie uśmiecha... raz po raz pokazujesz zarządowi, że nie nadajesz się do tej fuchy, a oni i tak bookują cie tak wysoko w karcie. Co w tobie widzą? Ładną buźkę – nie sądzę… superstar look – nie, to chyba nie to… ring skills… kurwa, o czym ja mówię? Widzisz, nie znalazłem żadnych argumentów, które wyjaśniają twoją obecność w tej walce... dlatego ja muszę zająć się w tym momencie korekcją i naprawić tak często popełniany błąd… tak naprawdę czuję, że jesteś w przegranej pozycji… trochę jak żołnierz bez karabinu, któremu pozostały jedynie pięści i gorliwa modlitwa, tak ty Mortal jesteś pozbawiony wszelkich atrybutów, które mogłyby cię wybawić z opresji… w tej chwili powinieneś zastanowić się nad tym, czy warto pchać się na front... to rada na przyszłość, bo jak mniemam, postawisz wszystko na jedną kartę… tyle, że to nie będzie as, bo wszystkie asy trzymam ja. Za kilka dni, za kilkadziesiąt godzin sprawdzisz moje karty, a to co zobaczysz będzie tylko wstępem… stanę się nie tylko kowalem mojego, ale też twojego losu… czujesz to uczucie? Coś jakbyś trafił pomiędzy młot a kowadło… to uczucie ciepła, nawet gorąca… to nie płomyczek, jak ten na 100-ce, to istny pożar, kataklizm… powolne wyniszczenie. Kimkolwiek jesteś… nie ma to dla mnie znaczenia.

 

Insane One wyjął z kieszeni wymiętą, sprawiającą wrażenie wyjętej z psiego gardła, kartkę zżółkniętego papieru, z drugiej kieszeni wyjął długopis i błyskawicznie nakreślił na papierze kilka fraz. Zajęło to krótką chwilę, po czym Crash uniósł kartkę do kamery.

 

- Pomogę ci, oto lista, którą nazwę „listą cierpienia Mortala”. Przegląd twojej przeszłości… wypisałem tu kilka momentów, które zostawiły na twoim ciele i twojej psychice pewne szkody... Inferno Match z Vaclavem… 2 lata w psychiatry ku… ale spójrz… numer 1 jest nie wypełniony. Wiesz dobrze co to oznacza. W Jekaterynburgu lista wreszcie będzie kompletna, bon a pierwszym, honorowym miejscu znajdzie się cierpienie, którego nigdy wcześniej… ani później… nie zaznasz. Nie łudź się, nienawiści wystarcza mi na was obu… pamiętasz młot, który wisi nad twoją głową? Nie pierdol Mortalku, że zdążyłeś zapomnieć… ludzie tak łatwo zapominają o cierpieniu… ty będziesz wyjątkiem… ty nigdy nie zapomnisz… teraz zabawię się w proroka i pokażę, jak to będzie.

 

Crash strzelił palcami… i wszystko zgasło… zgasło słońce, zgasł cały blask który odbijał się od śniegu… tylko ciemność nie zgasła, bo nie potrafi. I tak z mroźnego poranka, przenieśliśmy się w niemniej mroźny wieczór. Księżyc znikł gdzieś za chmurami. Po chwili jasne światło zaczęło dobijać się przez szczeliny sufitu… chociaż nie… to żarówka. Chociaż jej nie widać, światło, które rzuca na podest musi pochodzić z żarówki. Podest nie jest pusty… pośrodku tak jak przedtem stał Crash… nie było już taboretu… a o słupki leżały nieruchomo dwa ciała. Ich klatki piersiowe równo i rytmicznie zapadały się i podnosiły, dlatego nie trzeba wzywać policji… oni żyją… jednak powietrze, które z trudem wydostaje się z ich ust musi być bardzo ciężkie… jak los, który ich spotkał… ale zaraz… to Tool i Mortal… a raczej ich sobowtóry. Ubrani identycznie jak goście, których można oglądać na ringu, podobne postury, tylko twarzy nie sposób dostrzec, ponieważ ich głowy opadły nieruchomo na pierś. Spod twarzy Mortala, albo gościa, który tylko się za niego podaje, wycieka strużka krwi. Gdyby nie to, że Toola i Mortala nie ma w okolicy – pomyślałbym, że to normalnie bliźniacy! Crash podszedł do pierwszych zwłok, później pochylił się nad drugimi i ustawiwszy się w przeciwległym narożniku, nie zdejmując wzroku ze swych ofiar kontynuował dalej to co zaczął wcześniej

 

- Sugestywny obraz, co nie? Kiedy tam w Jekaterynburgu wybija godzina C, dowiecie się o co chodzi z jebanym deja vu… bo to samo stanie się na ringu. Żadna dyrektywa, albo inny pieprzony przepis temu nie zaradzi… nie zamierzam obchodzić dnia przyjaźni… jedyną uprzejmością, której możecie spodziewać się po mnie… to odprowadzenie was do ramion Morfeusza… wasze łoże stworzycie wy sami. Wasza krew będzie wam poduszką i prześcieradłem! Gwarantuje wam to tu i teraz… wszyscy przekonają się kim naprawdę są Tool i Mortal… melodią przeszłości… nawet pojedynczy blask nie jest w stanie was uratować, bo i tak prędzej czy później wypalicie się niczym kolejny blant Psycho… nie jestem żadnym medium, ani czarnowidzem, a to co mówię nie jest jedynie spekulacją.... to fakty. Jestem tego gwarancją, jestem Obłędnym Rycerzem, który jednym… chaotycznym (mocny akcent na to słowo, wsłuchajcie się dokładnie i zapamiętajcie) cięciem sprawi, że dowiecie się, co można zrobić w 5 minut… jestem przyszłością, lecz co najważniejsze… jestem teraźniejszością… jednak żeby nie było – ja też mam kurwa serce... schowanie daleko za skórą i nieaktywne od lat, mimo to przepełnione nienawiścią i pogardą do wszystkich tych, którzy wpierdalają mi się pod buty niczym mrówki… wy będziecie jednak wyjątkiem – poświęcę wam więcej czasu. Ból zadany w 5 minut doskwiera mniej, niż ten, który równomiernie rozkłada się po waszych kościach… ludzie tak szybko zapominają, czym jest cierpienie…

 

Efektowna pauza

 

- Zapamiętajcie moje słowa… jestem teraźniejszością… jestem przyszłością… jestem legendą…

 

Crash obrócił się w swoim stylu na pięcie i udał się ku wyrwie, która udawała wejście. Po drodze zgarnął z taboretu swój Puchar Szczęściarza, który cierpliwie przysłuchiwał się słowom swego mentora. Kiedy miał już wyjść, zdążył się jeszcze rozejrzeć po całej hali

 

- Wiecie czemu to tu nagrywam dla was moje ostatnie ostrzeżenie? To symbolika… przyzwyczajcie się do tego obrazu, zapamiętajcie tą ruinę… wy sami w nią popadniecie… prędzej czy później… na tej Paloozie, może na następnej… wyczekujcie uważnie, bo nigdy nie wiadomo… doomsday’s coming… a kiedy godzina C nadejdzie… wszystko popadnie w ruinę. Tool, Ordinary Mortal… i wasz świat… nic nie będzie takie samo.

 

Jego pięść dotknęła ściany… w jednym momencie z sufitu spadały odłamki dachu, żarówka rozbiła się na podeście, a jej tysiące elementów rozprysło się w mgnieniu oka… słychać było tylko niespokojnie bicie serc ofiar… i odgłos hali, która w ciągu kilku chwil rozpadła się… a gdy wszystko ucichło, obraz rozmył się w czerń…

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • K-PEL-K

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...