Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

(...) wywiad rzeka, (...) dlaczego ludzie honoru (...)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cytat na dziś:

Magnetyzm bobrów zaspokaja najskrytsze marzenia tybetańskiej populacji

SR-Crazy o Tybetańczykach,

cytat za: Crazy SR, Tajniki treningu mistrzów i inne rozważania, Pekin 2009.

 

 

 

Realizator transmisji pokazuje nam domek na skraju lasu. Knieja ta, a co za tym idzie, również i domek, znajdują się gdzieś niedaleko granicy z Litwą. Jest to miejsce szczególne z wielu powodów. W znajdujących się tu strumykach, rzeczkach i innego rodzaju ciekach wodnych, uważny obserwator może odnaleźć wiele zwierząt z rodziny bobrowatych (najczęściej Castor fibe). Kolejny powodem owej szczególności jest fakt, iż z racji bliskości granic stykają się tu dwie kultury, a mianowicie polska i litewska. Wpływ tych kultur widać niemal na każdym kroku, na przykład Domek SR-Crazy'ego ma drugą oficjalną nazwę: Namukas SR-Crazaviciusa (przykładów można mnożyć, ale przecież nie o to tu chodzi). Ostatnim powodem szczególności (ostatni ma tu znaczenie takie, iż jest to ostatni przytoczony w tym tekście powód, a nie ostatni w ogóle) jest fakt, iż właśnie tutaj znajduję się wyżej wymieniona już chatka na skraju lasu, w której swego czasu pomieszkiwał Szaleniec wraz ze swoją wspaniałą trzódką.

Podziwiamy wnętrze budynku, które można scharakteryzować słynnymi słowami: "ciasny, ale własny". Na ścianach znajduje się wiele zdjęć, przedstawiają one naszego głównego herosa i jego wiernych kompanów w różnych scenach i sceneriach (tu warto nadmienić, iż częstym, powtarzającym się na tych zdjęciach elementem[prócz tych samych facjat] jest słynny autobus[miejsce jego pobytu, a także Miszki jest nadal nieznane, ale Baeguk szuka, a jak to mówią na wschodzie: "Nie znajdzie ukrytego skarbu ten co znajdywać nie może"]). Na jednej ze ścian wisimy wiszący EWF TV-Title oświetlony halogenami (teraz akurat nie, bo jest widno, ale w nocy można je pewnie uruchomić) schowany za barierą ze szkła. Nawet nieuważny obserwator zwróci uwagę na fakt, iż w prawym kącie (tak więc tym lewym, jeśli spojrzeć z drugiej strony) znajduje się część niedostępna dla kamer (czytaj: zasłonięta kotarą), kamerzysta szanuje prywatność wrestlerów, dlatego tam nie zagląda. Prócz różnego rodzaju sprzętów, ozdób, okien i ścian, znajdują się w środku również bohaterowie tej miałkiej opowieści, czyli SR-Crazy i Smela.

Ten pierwszy zajęty jest oglądaniem uroczystości, która odbyła się nie tak dawno temu w Yangdachengzi z okazji 60 rocznicy ustanowienia Chińskiej Republiki Ludowej, szczególnie podoba mu się fragment jego wystąpienia i moment, gdy spontanicznie otrzymuje kwiaty od miejscowej Chinki podziwiającej wspaniałość i wielkość swojego państwa. SR-Crazy zawsze zastanawiały te wspaniałe, miłe i spontaniczne gesty jakie wykonywali prości ludzie dla władzy podczas wystąpień dygnitarzy partyjnych. Szczególnie zastanawia go fakt, iż rzadko widuje je na zachód od Wołgi, to tylko pokazuje słuszność drogi jaką wytyczył Mao, a po nim Deng Xiaoping. Smela natomiast czytał książeczkę o tytule "10 pytań i niewiele mniej odpowiedzi na wszelkie kwestie związane z zarządzaniem wielką korporacją, najlepiej o profilu sportowym". Po chwili nowy członek zarządu EWF Corporation odkłada książkę i przyjmuje postawę człowieka, który bardzo mocno myśli nad jakąś ważną kwestią.

 

Smela: A gdyby tak przejąć władzę? Można wykorzystać ten konkurs, zgromadzić ludzi, zdobyć władze, rozwinąć twórczo dzieło mitycznego Felka? Tak, tak to mądry i całkiem sprytny plan kontynuować jego myśl, która została opluta, zadeptana i zniszczona przez innowierców (dziwnie majta łapkami i syczy niczym Gollum mówiąc ostatnią kwestie).

 

SR-Crazy (nie zainteresowany zbytnio tym co powiedział jego podwładny): Tak zrób... (po czym uruchomił sobie relacje z Pekinu, gdzie na trybunie stał i przemawiał Hu Jintao)... mądrze mówi (powiedział to patrząc prosto w telewizor)

 

Smela: To by nawet nie było głupie. Grupa ludzi zrzeszona wkoło silnej, charyzmatycznej i zarazem ciekawej postaci. Mogę być nią ja, potrzebny również niezły wrestler (patrzy na mentora) tak to też mam. Silna jednostka na polu centralnego planowania, silna jednostka na polu siłowo/wrestlingowym... co by tu jeszcze? Człowiek, który umie porwać tłumy, za którym pójdzie masa wiernych i oddanych mu ludzi? Ale czy taki człowiek istnieje w EWF? Czy żyje jeszcze ktoś taki kto siłą swojej własnej osoby może zniszczyć tych zaplutych karłów, co to opanowały EWF?

 

Chwila ciszy, akurat aktualny EWF FTW Champion zatrzymał wspaniałe wystąpienie, które oglądał i zaczął wpatrywać się w Smelę. Ten natomiast poczuł na sobie wzrok mentora i nie za bardzo wiedział co powiedzieć.

 

SR-Crazy: Doktor VooDoo Biały...

 

Smela: Tak, tak to bohater naszych czasów, wspaniały człowiek mający duże poparcie tych maluczkich w EWF, a jak wiadomo to nie EWF tworzy maluczkich tylko na odwrót. On i ja moglibyśmy zdominować polską scenę wrestlingową...

 

SR-Crazy: Zapominasz jednak o tym, ze to jest "Doktor VooDoo Biały" (akcentuje niczym Szahid), nikt nie zna jego celów ani myśli, nikt nie wie co on planuje. Myślę, że on nie chce dać się zauważyć. Udaje dziwnego człowieka, by nagle zadać cios i osiągnąć swój zamiar. Tak to na pewno bardzo inteligentny gościu i nie da się wydymać byle komu. Nie radziłbym wchodzić z nim w żadne spółki lub innego rodzaju interakcje .Poza tym widać, że nie oglądałeś bajki "Pinky i Mózg", oglądałeś? Niegdyś była w EWF bardzo popularna, za sprawą Tanatosa.

 

Smela: No, bajka o dwóch myszach próbujących podbić świat w każdym odcinku, ale z dość mizernym skutkiem.

 

SR-Crazy: No właśnie, a jaki z tego wniosek?

 

Smela: Nie wiem! Skąd mam wiedzieć? Za dziecia to oglądałem, więc nie myślałem za bardzo o tym co oglądam. Mam jednak nawet swoją teorię, właśnie ją wymyśliłem (radośnie klaszcze łapkami). Albo myszy są niezdolne do podbicia świata albo muszą czekać na Motomyszy z Marsa. Jeśli by się bardziej zastanowić to te drugie są obcą formą życia. Tak, więc myszy nie mogą podbić świata. Dobry wniosek?

 

SR-Crazy: Nie sadzę (smutna mina Smeli), ale brawo, że się starałeś (Smela ewidentnie się cieszy). Wniosek jednak bardziej oczywisty i znajdujący jakieś odniesienie do naszej sytuacji życiowej miałeś odszukać. Konkluzja moja po zobaczeniu większości odcinków tego serialu animowanego jest taki: "Nie próbuj i tak się nie uda", wracając do tej drugiej bajki, to moje przemyślenie brzmi tak: "Ssał pałkę". Wracając do tematu przejmowania władzy, czyż nie piszą w księgach: żyj uczciwie, ciesz się małymi rzeczami i udzielaj innym pomocy, bo kiedyś sam będziesz jej potrzebował. Czyż mój mentor nie powtarzał by się nie wychylać i żyć w zgodzie z naturą...

 

W tym momencie Smela klęka u stóp mentora i zaczyna donośnie szlochać.

 

Smela: Nie jestem godny, by mieć takiego mistrza, wybacz swemu uczniowi, który nie umie podążać za wskazówkami swego pana. Żadne słowa nie usprawiedliwią mych złych myśli, które chciałem wcielić w życie tymi łapkami. Przyjmij o to te ręce jako znak mojej pokuty i przyjmij mnie na nowo do twego królestwa.

 

Smela wyjmuje z kieszeni nóż do cięcia papieru i chce sobie odciąć palce, w tym momencie jednak Crazy wyskoczył niczym zmutowana puma na sterydach (w sumie daleko nie miał) i wytrącił mu narzędzie z ręki. Następnie mocnym, ojcowski uściskiem przytulił do swej piersi.

 

SR-Crazy: Nie czyń sobie tego złego, co drugiemu nie miłe. Samobiczowanie nie jest najlepszym sposobem rozwiązywania problemów. Udaj się teraz do Sewastopola i czekaj na moje dalsze instrukcje.

 

Smela: Tak też zrobię (po wypowiedzeniu tych słów wybiegł z domu)

 

 

--------------------------------

3223 chwilek później

--------------------------------

 

 

Miejsce akcji to samo, ogólnie się nic nie zmieniło. SR-Crazy trzyma telefon w swych łapkach, jakby chciał z kimś pilnie porozmawiać, ale nikt nie chciał odebrać telefonu. W końcu siada zrezygnowany na fotelu i ciężko wzdycha.

 

SR: Kurwa, na chuj go ja tam wysyłałem? Sewastopol, gdzie to jest? Krym? (chwilowe milczenie)

W takiej ciszy! - tak ucho natężam ciekawie,

Że słyszałbym głos Smeli. - Jedźmy, nikt nie woła.

 

 

-------------------------------------

7832882387 chwilek później

-------------------------------------

 

 

Znajdujemy się w hali, gdzie ma się odbyć Wrestlepalooza. Wydarzenie to ważne i wspaniałe, bo jest to w końcu pierwsza gala po setnej, tak więc nadal jest specjalnie i fajnie. Realizator przenosi nas do kanciapy SR-Crazy'ego, który nadal ogląda uroczystości z okazji ustanowienia wspaniałej i niezniszczalnej Chińskiej Republiki Ludowej. Obok niego stoi zafrapowany Bezimienny, Smeli jak nie było tak nie ma. Możliwe, że jest w Sewastopolu i czeka na dalsze instrukcje. W każdym razie człowiek, któremu nie nadano nawet pseudonimu jest wyraźnie zmartwiony i próbuje coś powiedzieć Szaleńcowi. Komunikacja między nimi jest utrudniona z racji tego, iż SR-Crazy ma słuchawki na uszach, gdyż ogląda sobie na telefonie to, o czym była wyżej mowa. Widząc jednak dziwno minę osoby stojącej obok niego postanawia zaprzestać oglądania Hu Jintao.

 

SR-Crazy: Chcesz czegoś?

 

Bezimienny: Niedługo walka i miło by było się jakoś do niej przygotować. Wie pan porozciągać i tym podobne sprawy, na przykład poćwiczyć. Można by też wyjść do publiczności?

 

SR-Crazy: Nie po to biegałem po wyspie 4 lata, by teraz jeszcze ćwiczyć przed walkami z jakimiś ogórkami. Poza tym nadal jestem w doskonałej formie, potrafię zrobić salto w tył, a także stać na jednym palcu oraz leżeć na brzuchu przez 16 godzin bez żadnego, najmniejszego ruchu. Wiesz jak to trudno wytrzymać? Nawet Tony Hogański tak nie potrafi.

 

Bezimienny: Gdyby było tak różowo jak pan opisuje, to by się nie miało problemów z tym kolesiem co ma strasznie szkaradną żonę (wydaje dziwne odgłosy), aż mnie ciarki przeszły.

 

SR-Crazy: Nim się nie przejmuj, on ma przegrane życie. Nie dość, że żona wygląda jakby od dzieciństwa dostawała codziennie szmatą przez łeb, to jeszcze w tym całym Whipedzie tygiel narodów się znajduje. Amerykańczyko-japończyko-koreańczyko niewiadomo co, a do tego pracuje w Polsce. Jeszcze tylko żydowskich korzeni mu brakuje do szczęścia i arabskiej babki. Poza tym smutne życie ma, przecież z taką żoną, ona ani do tańca, ani różańca, ani nawet do łoża. Przykry los tego naszego tygla, to musi rozładować napięcie. Ja zawsze mówię, jak jesteś ślepy to zakładaj okulary. Nie patrzył co bierze, to mu bubel dali. Tak więc nie martw się w obecnym EWF nie ma nikogo kto mógłby zrobić mi coś przykrego bez mojego pozwolenia. Czasy Szakalów, Kravenów, Bubbów, Rottów oraz Hangmanów dawno się skończyły. Teraz same śmieszki walczą, a na czele tej całej bandy Biauy Skurwiel, co to wcześniej mógł co najwyżej o Word Title pomarzyć. To co za kolo stanie ze mną do walki na udeptanej ziemi, a raczej ringu? Znowu Whiped? Czy może ktoś z innej półki, dupcyngiel Y2J?

 

Bezimienny: Nie, raczej nie...

 

SR-Crazy: Ciekawe co się z tym Y2Jaem stało. Myślisz, że był nową wersją Simona Mola i go wreszcie dopadli? Wyglądał mi na takiego, tylko nie czarny. Lukrowy, cukierkowy, czyli w sumie to samo. Mówiąc krótko: kolorowy inaczej jak słynny Simon doręczyciel chorób.

 

Bezimienny: Ja tam nie wiem.

 

SR-Crazy: Któż to może być? Ktoś z mej wyspy, nie... nie dawałem im pozwolenia... ani nic o tym nie słyszałem... (głaszcze swoją brodą, myśląc nad tą kwestią)

 

Bezimienny: Będzie to walka niespodzianka...

 

SR-Crazy: Z człowiekiem niespodzianką? Kto tu może być niespodziewany? Wszyscy już byli, żadnych niespodziewanych powrotów już chyba być nie może... Salar raczej odpada... hmm może walka z gorylem albo małpą... to byłoby całkiem zaskakujące, a jak wiadomo publiczność lubi rzeczy nieszablonowe, a tak dziwna rzecz jest możliwa w EWF.

 

Bezimienny: W oficjalnym komunikacie czytamy, iż Psycho, Vaclav, SR-Crazy, Ordinary Mortal, Scotty Whiped, Scyther, Tool i Nas Jazzowski + Mystery Opponent mają walki-niespodzianki...

 

SR-Crazy: Można więc wywnioskować, używając zasad wykładni językowej oraz logicznej, dedukuje, iż jest duża szansa by walczyć z kimś z wyżej wymienionych wrestlerów. Można też pokusić się o stwierdzenie, że nie będzie to normalna walka, a raczej jakaś z ciekawymi dodatkami. Może jednak EWF nas zaskoczy i wyląduje gdzieś indziej.

 

Bezimienny: Tak może być.

 

SR-Crazy: Dobra, idę się przywitać z moimi fanami i powiedzieć im coś od serca.

 

 

----------------------------

21 chwilek później

----------------------------

 

 

Hala, dużo ludzi z jeszcze większymi transparentami i innymi drobiazgami za parę złotych, które EWF wciska osobnikom przychodzącym. Owe drobiazgi kosztują parę złoty, ale warto zauważyć, iż kupuje je się "tonami" co daje naprawdę duży zastrzyk gotówkowy dla budżetu. Wróćmy jednak do normalnych, to znaczy bardziej wrestlingowych tematów. Miejscowi kibice są bardzo zadowoleni z faktu, iż przyjechało do nich EWF. Swoją radość obrazują poprzez głośne śpiewy i doping ("Niech nam żyje Tony", "Hogański zrób porządek w PZPNie", "Żona Whiped'a to prawdziwy paszczur" i tym podobne), poza tym robią inne dziwne rzeczy, które robią osoby znajdujące się na takich spędowiskach. Na stanowisku komentatorskim niespodzianek nie ma, całkowity brak zainteresowania galą ze strony Hogańskiego i Kowalskiego sprawił, że szukają oni szczęścia gdzieś indziej. Na ringu również nie dzieje się nic interesującego, gdyż po ostatniej walce jeden z miejscowych wrestlerów zostawił dużo swej wydzieliny na ringu (nie pytajcie skąd). Tak więc następni zapaśnicy odmówili walk na tymże ringu, a Ochotniczy Hufiec Czyszczenia Ringu (złożony z przypadkowych kibiców zebranych na hali) dopiero zawiązywał swoją działalność (Udało się wybrać dyrektora ,kierownika, sekretarkę oraz menadżera do spraw promocji i nowych rynków. Problem nastąpił po powstaniu związku zawodowego. Ogłoszono stan strajku i zablokowano drogę na ring, z powodu braku Ponurego Grabarza sytuacja nadal nie została opanowana). W tym momencie gra Limp Bizkit "My way" i na rampie pokazuje się SR-Crazy. Jest on radośnie witany przez miejscową publiczność. Nasz bohater próbuje dostać się na ring, jednak drogę zastawia mu wąsaty jegomość z NSZZ Solidarność Konin. Po krótkiej wymianie zdań wręczono Szaleńcowi mikrofon, związkowcy przynieśli nawet fotel, stolik, szklankę wody oraz samą wódę i to wszystko położono na rampie. FTW Champion rozsiadł się wygodnie.

 

 

SR-Crazy: Pozdrawiam fanów EWF!

 

Cheer

 

SR-Crazy: Chciałbym się znaleźć na ringu, jednak z powodów od mojej osoby niezależnych nie mogę tego uczynić. Jednak ma to swoje plusy, gdyż dzięki temu jestem bliżej swoich ukochanych kibiców! Pośpiewajcie sobie.

 

Cheer, ale łajdacy nie chcą śpiewać.

 

SR-Crazy: Ratujmy Ceglorza!! Dobra wróćmy do tematów bardziej sportowych i mnie bezpośrednio dotyczących. Na poprzedniej gali, już 100 Wrestlepaloozie udało mi się obronić mój wspaniały pas. Bardzo to radosne i miłe. Można jednak powiedzieć, iż niespodzianek nie było, bo każdy inny wynik byłby tak sensacyjny jak zwycięstwo Milanu z silną drużyną FC Zurich. Tego dnia jednak o sensacjach nie mogło być mowy. Jak wiadomo szaleńcy spinają się na ważne uroczystości/walki i grają z pełnym zaangażowaniem. Tak pełnym jak drużyna Interu, która zawsze spina się na mecze w 1/8 LM, a potem owa liga wypina się na piłkarzy Interu. Taka przykrość. Ogólnie jedyna strata po naszej walce, to zaginięcie Y2Ja. Widać chłopak nie dorósł do presji, Basia Blida tez takie problemy miała, oby nasz dupcyngiel nie poszedł taką samą drogą. Zastanawiam się, czy coś jeszcze ciekawego wydarzyło się na poprzedniej gali, tyle się działo w sumie. Nic jednak sobie nie przypominam, tak więc przejdźmy do następnego punktu naszego programu.

 

Krótka pauza, w tym momencie Szaleniec wypija szklankę wody, która znajdowała się na stoliku. Co ciekawe od razu została ona napełniona przez jakąś dobra dusze. Widać przyjaźń, miłość i chęć pomocy drugiemu człowiekowi jeszcze w narodzie nie zginęła. EWF FTW Champion aż zaszlochał z wrażenia i przytulił do serca, a następnie obdarował tym co miał pod ręką (długopis i bluza z napisem: "SR-Crazy dzieciom. Wszystkim", a także biografie Mao)

 

SR-Crazy: Na następnej gali (pauza, jeszcze jedno szlochnięcie Szaleńca) zmierżę się z kimś kogo nie znam. Bardzo nie lubię pojedynków, w których rywal znajduje się za zasłoną. Nie lubię nie znać swojego przeciwnika, bo trudniej przygotować się do walki i takie tam. Ogólnie można powiedzieć, że mystery opponentsi i wszelkiego rodzaju niespodzianki są passe. Jednak cóż zrobić, takie życie profesjonalnego wrestlera, nie można płakać tylko trzeba powoli, ale z werwą iść do przodu, mimo przeciwności, mimo wiatru, gradobicia, burzy, burzy śnieżnej, burzy piaskowej, oblodzenia, gołoledzi i tym podobnych przykrych zjawisk pogodowych. Ogólnie trzeba sobie w życiu radzić. Jako że trochę frajerów możliwych do spotkania się tam zgromadziło, to przejdę do tematu, bez owijania w bawełnę lub inne materiały. Tak więc zaczniemy od (patrzy na jakąś uprzednio przygotowaną kartkę) Toola. Tak ten pan będzie dobry na wstępniaka. Musze powiedzieć, że dziwiło mnie to, iż wielu ludzi uznawało pana za faworyta do wygrania ostatniej walki. Ja sobie myślałem: "Tool? No way". Czemu? Bo nie dla psa kiełbasa, ot co. Wszyscy mówili, to były mistrz, ma duże szanse, Skurwiela Biauyego zje presja. Jednak zapomnieli o jednym, drobnym szczególe. Mistrzem to pan Tool był tylko przez kilka chwil. Niektórzy chcieli na niego mówić "Kwietniowy mistrz", inni "Jednodniówek". Prawda jest jednak taka, że był on mistrzem tylko przez kilka chwil, a w szatni mówiło się o tym, iż zdobył pas tylko dlatego, że Era promowała wtedy sekundowe naliczanie. Tak więc był pan mistrzem, ale tak krótko, że nawet żal o tym wspominać. Jednak nie mówi, że kiepski z pana zawodnik, oj nie jest pan nawet całkiem dobry wrestlerem. Niestety nie na tyle dobrym by wygrać i utrzymać na dłuższą chwile najważniejszy pas w federacji. O takim typie wrestlera mówi, się że za dobry na FTW Title, ale za słaby na World. No cóż widać dobrze się panu z tym żyje, jednak niedosyt zapewne pozostanie, w końcu fajnie by było wygrać ten pas na górze w hierarchii, skoro go wygrał nawet Psycho. Podsumowując nie sadzę bym musiał się z panem zmierzyć, ale jeśli los nie będzie dla nas łaskaw, to na pewno stoczymy ciekawy pojedynek. Kibice lubią ciekawe pojedynki, więc pewnie się ucieszą, ja natomiast lubię łatwe pojedynki, więc szczęśliwy nie będę.

 

Krótka przerwa na wypicie wody.

 

SR-Crazy: Kto następny na naszej liście, a tak jest pan Psycho. Po pierwsze pragnę pogratulować zwycięstwa, na pewno fajnie mieć jakiś pas w gablotce lub na ramieniu. Jednak bez Hangmanów, Bubbasków i Kravenów zwycięstwo pewnie nie cieszy. W końcu to tak jak wygrać z rezerwowymi Lechii Dzierżoniów. Słyszałem, że to ulubiony klub pana Psycho. Jest on nawet tym, jak to mówią ultrasem. Podobno tak się tym wszystkim podnieca, że maluje się nawet [cały] w barwy klubowe, czyli (zagląda do ściągawki) żółto-czerwono-niebieskie. Wtedy jest to pewnie Żółto-Czerwony-Niebieski Smooook (akcentuje jak mieszanka Psycho, Szahida i Ireneusza Jelenia). Mimo to jest World Champem, a zwycięstwo to zawsze zwycięstwo. Mimo, że z takimi patałachami, to aż żal wpisywać sobie do portfolio. Zgadzam się jednak, iż są czasy, gdy duma musi ustąpić miejsca życiu. Cóż w sumie również nie sadzę by nowy mistrz musiał tracić czas na jakieś walki z niewiadomo kim i niewiadomo po co, więc również sądzę, iż nie skrzyżujemy naszych mieczy w walce na udeptanej ziemi. To nawet dobrze, bo wtedy byś został zapamiętany jako tygodniowy mistrz, co w sumie radosne nie jest, no ale sytuacja zawsze lepsza od naszego wspólnego ziomka Toola. No cóż chętnie bym poczuł ten słynny power białego lub chciał się poczuć jak przedszkolak. Może kiedyś mi to będzie dane, tymczasem musze stwierdzić, iż jest pan Mamelukiem!

 

Cheer

 

SR-Crazy: A co Crazy robi z Mamelukami?

 

Mieszana reakcja publiczności, ogólnie cheer plus jakieś dziwne głosy.

 

SR: Wygrywam... cyce baranie, to znaczy kochana publiczności

 

Cheer (do najbystrzejszych kibice nie należą, przygłusi pewnie są i nie dosłyszeli)

 

SR-Crazy: Tak, tak panie Psychozoliuszu, czy inny tam człowieczku. Aha mam dla pana jeszcze wiadomość, myślę że stracisz pas zanim Sang Hai Lee zrobi ci laskę lub co tam pan chce i że prędzej będzie na odwrót. Dobra odejdźmy trochę od tego brukowego lub jeszcze inni by stwierdzili, że kanalarskiego poziomu. Rywalem moim może być też Vaclav. Wiadomo jakie są Wacławy, trochę mroczne, trochę filozoficzne, trochę zagubione i bardzo niezrozumiałe przez świat. Myślę, że świat bardziej nie rozumie Wacławów, niż one świat. Ta teza jest kontrowersyjna i ma wielu przeciwników. No cóż Vaclav to sprytna bestia, w przerwach między rozmyślaniami, których nikt nie rozumie, zajmuje się on czynnie wrestlingiem. Czy sukcesami to ja nie wiem, bo nie zajmuje się pierdołkami. Ogólnie rzecz biorąc Vaclav jest znany z tego, że dostał ryj od choinki, a potem był gdzieś w jakieś dziwnej federacji i wrócił ze statusem dobrego wojownika. O takich ludziach mówi się, że poczynili niesamowite postępy. Ja jednak mówię, jak dostałeś raz od choinki, to już na zawsze zostajesz naznaczony frajerstwem. Mówią, że mamusię oszukasz, tatusia oszukasz, ale życia nie oszukasz. W tych słowach zawarta jest prawda o tobie i twej przygodzie z EWF. Przez starych zostaniesz zapamiętany jako ten kto dostał od choinki i musisz się modlić, by młodym nie chciało się za bardzo rozpamiętywać przyszłości, a starzy szybko wyginą. Patrząc na twój obecny status to nawet dobrze ci idzie. No i musze przyznać z całą stanowczością i powagą, że jesteś MAMELUKIEM!

 

Cheer

 

SR-Crazy: Ordinary Mortal... pan jest łysy, a łysy może być tylko Szakal, zapuść pan włosy, to moja rada. W sumie każdy Mortal to dobry chłopak, a z panem nie mam zamiaru bawić się w żadne walki. O wyjdziemy na ring, sprzedamy sobie parę ciosów, pan przegra pójdziemy do domu i taki koniec. Cóż tu się rozgadywać. Jest pan mamelukiem, ja nic na to nie poradzę, pan w sumie chyba tez nie, ale może się postarać. Ordinary lub Mortal Bomb pewnie na swej skórze nie poczuje, a nawet jeśli to się podniosę, bo twardy jestem. Trudno mi coś powiedzieć w sumie, bo za dużo o panu nie czytałem w biuletynach, walk tez nie oglądałem. Przejdźmy więc do (patrzy na kartkę i czyta) Nas Jazzowski. Z panem to jest taka heca, że myli mi się pan z niejakim Izzym, nie wiem dlaczego mi się państwo mylą. Wskazówką może być tu fakt, że macie frajerskie imiona, nazwiska, pseudonimy, czy co to tam jest. W każdym razie należy pan do tych młodych zawodników, których nie spotkałem chyba jeszcze nigdy na swej drodze. Niektórzy mogą powiedzieć: szkoda, pan natomiast, że fajnie, bo w końcu głupio dostać po mordce. Chociaż słyszałem, iż niektórzy nawet to lubią. Nie wchodźmy jednak w szczegóły dotyczące dziwnych i chorych ludzi.

 

Szaleniec patrzy na kartkę i robi zdziwioną minę, naprawdę bardzo zdziwioną.

 

SR-Crazy: O kurczaczek! Był posiadał pan pas FTW! (patrzy ze smutną minką na swój pas) Ideał sięgnął bruku... odejdź skalany ręką niegodnych (Szaleniec rzuca pas przed siebie, pozostaje on jednak na rampie, leżąc daleko od publiczności). Jestem załamany i smutny (Crazy wygląda tak jak to opisuje), czyż naprawdę ta piękna federacja upadła tak nisko, czyż nie ma już normalnych zapaśników? Czyż nie ma już wspaniałych pojedynków i potyczkę? Czy już nie lepszy posiadaczem mego pasa byłby Szczęściarz? Ehhh. No dobra miałeś kiedyś mój pas, udał ci się, brawo. Nie wiem jak to zrobiłeś i po co, ale co było nie wróci, jak to mówił Puszkin. Miałeś, przegrałeś i już mieć nie będziesz. Musze z powrotem przywrócić prestiż tego pasa, Gangsta by tego od mojej osoby oczekiwał. Wracając do tematu, nadaje ci status Mameluka, wcześniej nie byłeś go wart, teraz gdy poznałem twą przeszłość to troszeczkę awansowałeś w mej personalnej hierarchii. Możesz się cieszyć i radować, wielu nawet nie zasługuje na ten tytuł. Reasumując me wywody, to nie masz ze mną szans nawet, gdybym walczył z zamkniętymi oczkami i nie mógł używać rąk, nóg i korpusu. Ot taki los słabych zawodników. Zawsze powtarzam, iż Mameluki szans ze mną nie mają i mieć nie będą. Nie ma litości dla Mameluków! Nie ma litości!

 

Cheer + śpiewy kościelne, jako że to listopad, co oznacza w supermarketach sezon na święta, to dominuje dzisiaj „Lulajże Jezuniu”.

 

SR-Crazy: Scyther... mówiąc szczerze jest pan chyba jedynym wrestlerem, którego szanuje. Oczywiście mowa tylko o tych, którzy są w stanie czynnym, a nie w spoczynku. W sumie blisko tego statusu jest tez Tool i Psycho, ale oni muszą jeszcze trochę poczekać. Szkoda, żeś pan mistrzem już nie jest, bo wygrać z taki wrestlerem mistrzostwo to sama przyjemność i radość w czystej postaci. Nie jaram się ja zwycięstwami z rezerwowymi Białymi, Żółtymi, Czerwonymi, Czarnymi czy Różowymi Diabłami, Smokami czy innymi Torbaczami, nawet gdybym wygrał z nimi World Title. Z panem to by było jednak co innego, nie dość, że wspaniały pojedynek, popis prawdziwego wrestlingu, to jeszcze ile ta walka dostarczyłaby radości kibicom EWF na całym świecie. No cóż nie dał pan rady utrzymać tego skórzanego pasa dłużej, więc moje gadanie staje się co najmniej bezcelowe. Jednak naprawdę chciałbym stanąć z panem do walki, byłby to ciekawy sprawdzian i test mojej formy. Niestety moi przeciwnicy nie byli wcześniej jakimś wielkim wyzwaniem, tak więc nie jestem pewien, czy znajduje się w optymalnej formie, czy jeszcze będę musiał trochę popracować. Ważne jest by mierzyć się z wymagającymi przeciwnikami, a nie jakimiś Whipedami, bo co to za Azjata, co jest Amerykaninem? W każdym razie nawet cieszyłbym się mocno, gdybyśmy spotkali się w tym czystym ringu, ja i ty, jeden na jeden, bez broni i stoczyli prawdziwy męski pojedynek. To mogło by być ciekawe przeżycie, a co fajniejsze nie znał bym końcowego rezultatu tego pojedynku, co czyniło by go jeszcze ciekawszym. Reasumując mam nadzieje spotkać się z panem w ringu, mam tez nadzieje wygrać, lecz może to być niemożliwe. Kto tu jeszcze został (patrzy na swoją cudowną kartkę) aha pan Mystery Opponent. Pan niestety dostanie po mordzie, bo jest pan Mamelukiem!

 

Cheer

 

SR-Crazy: Tak, tak każdy kolo co ukrywa się pod maską lub pseudonimem: "Mystery Opponent" jest Mamelukiem! A jakie jest jedyne prawo, jakie Mameluki posiadają i mogą się z tego faktu bardzo cieszyć

 

Konsternacja na trybunach + dziwne odgłosy, trudno je jednak przytoczyć, bo nic nie słychać.

 

SR-Crazy: Jedynym prawem Mameluków jest prawo do bycia pobitym!

 

Cheer, niektórzy recytują artykuły Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej na melodię „Last Christmas”.

 

SR-Crazy: Tak jest, nie masz szans, bo ja jestem Crazy i takich jak ty zjadam na śniadanie, a nawet na podwieczorek, lub popołudniową przekąskę przed kolacją, a po obiedzie. Mam nadzieje, ze nie spotkamy się na ringu, bo dla takich typków nie chce mi się nawet rąk podnosić, a co dopiero na ring wychodzić. Ogólnie rzecz biorąc masz przegrane z tego powodu, że jesteś panem zagadką, a ja takich nie lubię. Działają mi strasznie na nerwy i powodują u mnie wahania nastrojów, tak więc mam nadzieje, iż nie będziesz chciał zagadkowo ze mną walczyć. Mogę ci z góry powiedzieć, byś dał sobie z tym spokój i zajął się czymś bardziej konstruktywnym. Przynajmniej zdziałasz coś pożytecznego. Na koniec zostawiłam sobie mojego kolegę Whiped'a. Dla Ciebie mój drogi kolego mam tylko trzy słowa. Wydaje się mało, ale myślę, iż w pełni obrazują one to co o tobie myślę i co mam ci do przekazania. Poza tym wychodzę z założenia, iż czasem w trzech słowach można znaleźć więcej prawdy niż w tonie wyrazów i znaków interpunkcyjnych...

 

Crazy wstaje i podnosi swój pas, rozdaje autografy, ściska się z fanami, związkowcami, miejscowymi elementami i z kim tam jeszcze można. W końcu podnosi swój pas i zmierza do wyjścia. Kibice powoli zaczynają opuszczać halę, bo uznali, że już dzisiaj nic ciekawego ich nie spotka na tej arenie. Wtem jednak dość spodziewanie na rampie znowu ukazał się aktualny EWF FTW Champion. Ponownie dostał mikrofon.

 

SR0Crazy: Scotty, te trzy słowa to: Masz brzydką żonę.

 

Crazy odrzucił w kąt mikrofon i przy nutkach piosenki "My way" zniknął w ciemnościach kopalni konińskich.

 

 

 

 

-------------------------------

Wydarzyło się później

-------------------------------

 

Sewastopol

 

Deszcz, noc i wszystko co jeszcze można spotkać w szpiegowskich filmach. Ulica miasta jest pusta, niewielka liczba ludności w grupkach niezorganizowanych przesuwa się w różne strony. Wszyscy (co zrozumiałe) ubrani w płaszcze i trzymający parasole, co by ich od deszczu chroniły. Kamera podąża za jednym osobnikiem w brązowym płaszczu i dopasowanym do niego kapeluszu. Człowiek ten idzie powoli wzdłuż ulicy. Stara się on robić to na tyle spokojnie i normalnie, by nie wyglądało to jakby kogoś śledził. Co jakiś czas wyjmuje zza pazuchy gazetę i udaje, że coś tam czyta (mimo iż dość mocno pada). Nagle słyszymy dziwny dźwięk, prawdopodobnie telefon dzwoni naszemu bohaterowi. Wyjmuje on z kieszeni telefon w kształcie wódki.

 

Nasz bohater w płaszczu, kapeluszu i z gazetą w ręku: Tak...tak....nie....tak... chyba go znalazłem... podążam za nim... tak, myślę że z całą stanowczością mogę stwierdzić, iż znalazłem Miszkę...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

--------------------------------------------

Koniec transmisji

Dlaczego Dark Avenger nie wrócił?

Pozdrawiam Gangstę

 

 

Pełny tytuł eRPa:

Po 100 jest i 101, czyli: wywiad rzeka, Michnik o swoich ideałach, o jaką Polskę walczył i dlaczego ludzie honoru nie są w IIIRP dobrze traktowani

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • mu

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

  • SR

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Daj już spokój tej biednej kobiecie. :P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Dlaczego Dark Avenger nie wrócił?

 

za dużo głów by poleciało .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...