Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Nevermore, Izzy Nilsen Story.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Chłód, przeraźliwy chłód, który przechodzi przez skórę, mięśnie, nerwy. On tuli Ciebie delikatnie, sprawia, że drżysz. Twój organizm próbuje się bronić, trzęsiesz się coraz bardziej, masz wrażenie, że szczęka pęknie Ci zaraz na pół. Twoje nerki bolą jakby ktoś przed chwilą kopnął je z całej siły. Nagle czujesz… przyjemne ciepło, które rozchodzi się powoli po całym ciele, stajesz się senny, a posadzka wygląda tak miło, tak zachęcająco. Obraz wokoło się ściemnia, czujesz jakbyś leciał, wznosił się nad ziemią, ale ona jest coraz bliżej i bliżej…

 

Zmysły, powoli je odzyskujesz. Wewnętrzny głos wciąż powtarza Ci abyś wstał, z szeptu zmienia się nagle w krzyk – twoja głowa eksploduje bólem – nic nie pamiętasz. Z grymasem bólu udaje Ci się otworzyć powieki, z zadziwieniem stwierdzasz, że nie jest Ci już zimno, choć jesteś ubrany dokładnie tak samo, a może inaczej? Twoja pamięć jest zwodnicza.

 

Spoglądasz wyżej, widzisz coś złotego, zawieszonego na rzeźniczym haku. Wzrok jeszcze trochę Cię zawodzi, świat jest taki rozmazany, jednak już po chwili coraz bardziej się wyostrza. Widzisz trzy litery: e, w i f. Flashback. Ty, rywale, mnóstwo bólu, jakiś uraz, łzy. Ale jakie to były łzy? Szczęścia czy goryczy. Nie umiesz sobie tego po prostu przypomnieć, nie wiesz nawet jak się tu znalazłeś, ba nie wiesz nawet jak wyglądasz. Podchodzisz bliżej, patrzysz na imiennik, jest pusty. Chwytasz pas, jest dziwne znajomy w dotyku, zawieszasz go na ramieniu, odwracasz się i… stoi przed tobą koleś żywcem wyjęty z jakiegoś pieprzonego filmu. Wysoki, umięśniony, w czarnym płaszczu i glanach, z czarnymi włosami opuszczonymi na twarz tak, by ukryć wygląd. Odgłos grzmotu i myślisz gdzie ja do cholery jestem i kim jest ten koleś.

 

Postać 1 - Kim jestem? Powinieneś mnie pamiętać przyjacielu, czy zapomniałeś o naszych wspólnych przygodach, zabawach i przeżyciach?

 

Wyglądał jak Mefistofeles. Zacząłem się go bać.

 

Postać 2 - Nie znam Cie! Na pieprzonego boga, pierwszy raz Cię widzę!

 

Zaśmiał się diabolicznie, ciarki przerzedły mi po plecach, lecz tym razem już nie z zimna…

 

Postać 2- Odsłoń twarz, bym mógł dać chociaż mojej pamięci szansę.

 

Zaśmiał się kolejny raz, ręką odsunął włosy. Blizna, długa, rozciągająca się przez pół twarzy i te oczy – niebieskie, zimne jak lód.

 

Postać 2 - Wybacz ale dalej nie mogę sobie przypomnieć, nie znam Cię.

 

Powiedział mi, żebym się odwrócił, zrobiłem to mimo woli, w jego głosie był oddźwięk rozkazu, któremu nie mogłem się przeciwstawić. Było tam lustro. Doznałem szoku, serce zaczęło bić szybciej, myślałem, że rozpierdoli mi pierś. Zobaczyłem w lustrze jego, tyle, że dwa razy. Widziałem jak stoi za moim odbiciem i drugi raz… jako moje odbicie. Wszystko to samo: ubiór, włosy, blizna… tylko oczy jakieś inne – pełne życia, ale i strachu, jakiejś głęboko ukrytej bojaźni. Odwróciłem się znowu, chciałem krzyczeć, ale on przerwał gestem dłoni, znowu go usłuchałem, choć nie wiedziałem nawet dlaczego. Wziął ode mnie pas, nie miałem odwagi mu w tym przeszkodzić. Przejechał palcem po blaszce, zaczęły się tam nagle pojawiać jakieś litery – dojrzałem tylko pierwszą: I. Jego diaboliczny głos znowu rozniósł się po tym dziwnym pomieszczeniu.

 

Izzy - Dalej nie wiesz kim jestem? W gruncie rzeczy jestem… tobą. A raczej twoją ulepszoną wersją. Wszystkie twoje osiągi, te dawne jak i te zupełnie świeże, myślisz, że to byłeś ty? A twoim zdaniem kto był odpowiedzialny za wszystkie twoje porażki? Taaak, to byłeś ty, tyle, że bez mojego udziału. Uproszczę Ci to: jestem twoją złą, genialną stroną. Twoim alter ego jeśli wolisz. A wiesz jakie jest nasze imię? (kiwnąłem tylko głową). Imię nasze to Izzy Nilsen!

 

„Zły” Izzy zupełnie niespodziewanie przypierdolił drugiemu Izziemu Final Agony! Ten bez życia usuwa się na podłogę.

 

Izzy Luna? Nevermore. Koniec z tą dziecinadą malutki.

 

 

Przez żaluzje przedostawały się ostatnie promienienie jesiennego słońca, głaszcząc delikatnie leżącego na łóżku pół przytomnego Nilsena po twarzy. Wokół niego walały się różne butelki, niedopałki papierosów, śmieci i brudna odzież. Mimo syfu w jakim się znajdował było widać, że jest mu dosyć przyjemnie. Wszystko przez kawałek złotej blachy wiszącej niedbale na krześle. Już raz Evo znajdowało się w jego posiadaniu, teraz po bardzo długiej i wyboistej drodze wróciło. Wróciło – więc spełnił się jego cel. Ale czy na pewno? Głód. Przeraźliwy głód i wciąż rosnąca ambicja pobudzały jego serce do granicy wybuchu. FTW – był blisko, bardzo blisko, miał ten tytuł na wyciągnięcie ręki, mógł go już dotknąć palcami. Gwałtownie odgonił marzenia. Jeszcze raz skoncentrował się na pasie Evolution. Dokładnie oglądał Palooze, konkurentów – wygłodniałych wilków wciąż przybywało – wiedział to. Rozwijali się szybko, ale czy tak szybko jak on kiedy był na ich miejscu? Znał tylko dwoje ludzi, którym się to udało. Gdy o nich myślał odczuwał gorycz. Znowu odgonił myśli – nie mógł sobie teraz pozwolić na dekoncentracje. Wstał. Narzucił na siebie jakiś t-shirt, ubrał spodnie. Wyszedł na balkon – jego oczom ukazał się niezwykły widok metropolii – więc na pewno to nie była polska. W jego dłoni znalazł się dymiący papieros, którego przed chwilą odpalił. Miejski krajobraz był naprawdę piękny i szybko uderzył w duszę Nielsena, którego oczy zaświeciły nienaturalnym blaskiem. Przyjemna cisza trwała przez dłuższą chwilę, było widać tylko dym wylatujący z jego ust, dym przyjemnie kuł go w gardło. Po dopaleniu papieros poleciał za balustradę – być może na jakiegoś nic nie spodziewającego się przechodnia? Nilsena nic to nie obchodziło, wokoło rozległ się jego piękny, melodyjny głos, ciut inny niż zazwyczaj, było w nim słychać nutkę… zła.

 

- Reebok. Kolejna ofiara, przeciwnik czy pogromca? Masz trzy możliwości aby się sprawdzić przyjacielu. 33% szans zaistnięcia i zdobycia złota. Chciałbym w to wierzyć, wierzyć, że popchniesz mnie do granic moich możliwości. Pragnę tego, ale profetycznie myślę, że się rozczaruję. Skłania mnie do tego między innymi twoje imię, które ma bardzo dziwne przesłanie, ale jednocześnie zachęca mnie do zastanowienia. Dlaczego Reebok? Przecież jest tyle możliwości! Nike, Adidas, Puma, DC czy chociażby Lacoste. Co Cie skłania aby wybrać tą a nie inną komercyjną markę za imię? Wygląd, jakość, tradycja, a może po prostu wygoda? W każdym naszym działaniu tkwi jakiś sens, zależnie od sytuacji może być zrozumiały lub nie. Nie wiem czy w twoim przypadku była to głupota rodziców czy przegrany zakład, ale pewnie udaje Ci się podczas przedstawienie siebie rozbawić wielu ludzi. Masz więc już chociaż jakiś dar, więc nie jesteś tak bezużyteczny jak z początku myślałem. Zdobyłeś nawet nowo powstały pas jeśli mnie moja pamięć nie myli, ostatnio go jednak straciłeś. Ładny awans nie sądzisz? Z Deamusin do Evolution. Mogę jasno zobaczyć twój szeroki uśmiech, twoją pewność siebie. Zapewne myślisz, że jesteś rozpędzoną lokomotywą. Ważącym kilka ton stalowym potworem, który rozjedzie wszystko na swojej drodze. Ograniczają Cię jednak szyny, co się stanie kiedy się skończą, ale natrafią na wielką, antyczną górę? Co się stanie kiedy w połowie twojego celu podróży wykoleisz się lub wybuchniesz? Co się stanie kiedy Reebok upadnie u moich stóp? Nie będziesz mi nawet umiał spojrzeć w oczy głupcze. Jak każdy człowiek twojego pokroju, którego spotkałem. Proszący o litość robak, pluskwa, którą żal zgnieść, bo upierdolę sobie ciut glana. Żałość, po prostu żałość.

 

- Jay. Dlaczego? Dlaczego twoje serce napełniło się trwogą? Uciekłeś? A może tylko się schowałeś gdzieś w czarnej dziurze? Co z twoimi ideałami? Ile mi wmawiałeś rzeczy o tym, że nigdy nie należy się poddawać, być wiernym przyjacielem, rzygałeś cukierkowością na parę metrów, a teraz? Złamałeś swój cenny kodeks, wsadziłeś go sobie głęboko w dupę, zostawiłeś swojego partnera i… zostawiłeś mnie. Tak, tak Jay, pozbawiłeś mnie przyjemności, jaka jest walka z tobą – równy z równym. Za każdym razem stawałem się dzięki tobie troszeczkę lepszy, wykraczałem poza moje osobiste granice fizyczne i psychiczne. Miałem ochotę wypluć wszystkie organy po kolei do zlewu. Cierpienie mnie umocniło, aż wystarczyło – zostałem kolejny raz mistrzem. Jakże zdziwiony musiał być tłum przyzwyczajony do zwycięstw nieskazitelnego już Y2J – ich bohatera i wybawcy. Krzyczeli, bo chcieli zobaczyć moją krew, moje cierpienie i moją porażkę. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Nie dałem im tej przyjemności, przepraszam (śmiech). Jay – gdziekolwiek się schowałeś, chcę, żebyś wiedział, że twoje koszmary dogonią Cię… zawsze i wszędzie, bo są zakorzenione głęboko w twojej duszy i ciele. Jestem tylko ciekaw co z twoim tytułem, co z Nasem? Znając dziwne koleje losu, dojdzie do kuriozalnej i ciekawej sytuacji, ale… czas pokaże.

 

- Disciples Of Sorrow. Moja rodzina, moi przyjaciele. Ale czy na pewno? Nie wiem. Osiągnęliśmy wiele tej nocy, wiele też straciliśmy. Przyszłość jest dla mnie owiana mgłą i nie wiem czy łańcuch wytrzyma i kto będzie najsłabszym ogniwem, gdy pęknie. Vaclav dostał swoją zemstę, spełniło się jego życzenie. Więc może wszystko wróci do normalności? I skupimy się na naszej zakurzonej ewangelii? Oby…

 

- Kolejny dzień chyli się ku zachodowi. Kolejny dzień mniej do kolejnego starcia. Reebok, będziesz tylko kolejną trylinką w podziurawionym bruku egzystencji po której stąpam. Krótkim przystankiem w tym zawirowanym świecie. Kolejnym pociągiem, który wykoleję. Uważaj na ciemność przyjacielu… może być nieprzyjemna.

 

 

 

 

 

Z obecnymi siłami i nakładem czasu lepiej nie mogłem napisać:/ Imperatora przepraszam jeszcze raz za pomyłkę i spóźnienie. I wesołych świąt wszystkim :)

8363302634890420816486.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...