Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Najlepsze markowe momenty :DDD


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  898
  • Reputacja:   11
  • Dołączył:  05.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Attitude

Nie wiem czy to markowy moment, ale ostatnio taki sentymentalny mnie naszedł klimat kiedy oglądałem Hall of Fame 2005 i to jak publika przyjęła Hogan'a. Jakims jego wielkim fanem nigdy nie byłem, ale podobało mi się to jak doceniono jego zasługi :)

 

A pozostałe "momenty" to napewno:

- rok 1992 i zdobycie pasa HW przez Hitmana po raz pierwszy kiedy to pokonał Flair'a (w TV emitowali tylko klipy z tej walki), cholernie się cieszyłem, ale walki w całości do dnia dzisiejszego nie widziałem :)

- pierwsze pojawienie się Hall'a i potem Nash'a na Nitro

- KOTR 96

- HIAC na KOTR 98

- Screw job na Survivor Series 97

- trochę tez pamiętam emocje mnie ponosiły podczas feudu Bret vs. Owen w 94 roku :)

- segment z Austinem i Tysonem na RAW w 98 roku

- pierwsze Nitro po Bash at the Beach 96 i początki nWo

- większośc gal ECW które mam oglądało się w markowym klimacie :)

- WM XIV

 

Jest tego masa i nie chcę więcej wymieniac bo i tak o czymś zapomnę :)

  • Odpowiedzi 20
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • rey023

    3

  • Ceglak

    3

  • sixter

    2

  • SPoP

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 432
  • Reputacja:   467
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Najbardziej pamiętne "wrestlingowe" momenty dla mnie to:

 

- Końcówka walki Ultimate Warrior vs. Macho Man na WrestleManii (była to chyba moja jedna z pierwszych WM oglądanych Live i byłem TOTALNYM markiem), kiedy to Macho 3 razy po rząd zasadzał Warriorowi swój finisher (Elbow Drop z narożnika), a Warrior za każdym razem walił kick out'a (w tamtych czasach kic out po finisherze był czymś wręcz niemożliwym!). Normalnie nie mogłem się nadziwić jak gość (Warrior) to zrobił:)))) Przeżywałem to normalnie przez miesiąc:)))

 

- Czyste zwycięstwo Ultimate Warriora nad Hulkiem Hoganem (WM VI) w walce face vs. face i skrojenie Hulkstera z World Title'a. W tamtych czasach czyste pokonanie Hogana przez kogokolwiek - było tak samo prawdopodobne jak to, że Hunter ochajtał się ze Stefką "z miłości":>>> Z perspektywy czasu można powiedzieć, że sama walka była baardzo przeciętna (jak na dzisiejsze standardy), ale wtedy był to szczyt marzeń każdego fana i emocje były wręcz niewyobrażalne!

 

- Moment w którym Bret Hart (od zawsze byłem i na zawsze pozostanę jego markiem...) skroił Flair'a z tytułu i po raz pierwszy zdobył World Title'a. Pamiętam, że biegałem po pokoju, podskakiwałem i cieszyłem się jak dziecko:))))

 

- Strata tytułu IC przez Hitmana w walce z Britisch Bulldogiem. Normalnie pamiętam, że niemogłem wtedy tego przeżyć - zwłaszcza kiedy to siora Harta (a zarazem żona Bulldoga) "stanęła" podczas tej walki po stronie męża:))))

 

- Montrealski Screw Job. Brrrr... nawet dzisiaj kiedy oglądam końcówkę tej walki, to mam ochotę wparować tam na ring i napierdolić McMachonowi, Michaelsowi i Hebnerowi:)))) Do dzisiaj nie mogę się pogodzić z tamtejszym finishem...

 

- Śmierć Owena i Briana Pillmana. Kiedy ogłoszono te wiadomości (a zwłaszcza o Owenie. Tym bardziej że wypadek miał miejsce "w ringu") normalnie łzy mi same napłynęły do oczu. Strasznie mnie zdołowały te wiadomości. Wspaniali ludzie, świetni wrestlerzy i jakże ogromna strata...

 

- Mick Foley opuszczający ring, po przyjęciu największych bumpsów w historii WWF/WWE (HIAC, Mankind vs. Undertaker), dostający owacje na stojąco od fanów, pomimo że był jednym z czołowych heeli w tamtym okresie (jak na standardy WWF było to wręcz nie do pomyślenia).

 

- "Inwazja" WCW i ECW na WWF. Można sobie psioczyć, że przeprowadzone było to lipnie i nie sprostało oczekiwaniom fanów, ale dla mnie - jako gościa, który wychował się na WWF - z punktu widzenia samego "wydarzenia", było to coś niesamowitego. A jak pokazały kolejne lata po "Inwazji" (które były o wiele bardziej dziadowskie) - motyw z "najazdem" wcale nie był taki zły jak to co niektórzy wytykali. W porównaniu do tego co serwuje nam WWE dzisiaj - z perspektywy czasu "Inwazja" była dla mnie normalnie mistrzostwem świata...

 

- ECW CyberSlam (bodajże) 98 i moment, w którym jeden z najbardziej darzonych przeze mnie szacunkiem wrestlerów, jeden z najciężej pracujących "workerów" i człowiek, który zawsze stawiał dobro federacji ponad własny interes (ucz się, Hunter!!!) - Tommy Dreamer, zdobył swój pierwszy i jak do tej pory jedyny tytuł World Champa (szkoda tylko, że mógł się nim "cieszyć" zaledwie przez kilkanaście minut i musiał go od razu stracić). Szczerze mówiąc, mało kto tak na niego zasługiwał za swoją ciężką pracę oraz poświęcenie dla Federacji i fanów. Cholernie ucieszyło mnie to, że Dreamer w końcu zdobył choć raz ten najwyższy tytuł, tym bardziej że gość miał w ECW takie układy że gdyby na prawdę chciał - mógłby mieć na koncie więcej tytułów HW niż sam Flair. Na szczęście Tommy to nie Trypel i nigdy nie wykorzystywał dla własnych celów swojej pozycji w federacji (Dreamer = ECW).

 

- Z historii bardziej "nowożytnej":))) wymieniłbym tu zdobycie tytułów HW przez Chrisa Benoit i Eddiego Guerrero w federacji (WWE), gdzie jedynym wyznacznikiem sukcesu są gabaryty wrestlera. Tym bardziej uradował mnie triumf tych "wielkich - małych" wrestlerów. Było to coś na miarę powiedzenia, że "jednak istnieje jeszcze sprawiedliwość na tym świecie"...

 

Te momenty były dla mnie jakoś tak najbardziej zapadające w pamięć...

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  923
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.11.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Raven hmmm....ja z markowania wyroslem a jak ogladam RAW IS OWEN to nadal lezka sie kreci. Mysle ze ten smutny incydent nie jest w jakikolwiek sposob zwiazny z markowaniem.

Sprowadzanie dowolnych rzeczy WWE i TNA na zamowienie forumowiczow !!!

 

REY024 Allegro, aktualna oferta:

http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=24560233


  • Posty:  273
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.11.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ja też pamiętam swoich w cholerę Holy Shit momentów... Jednym z nich były:

-Walki Chrisa Benoita. Jego Swan-dive Headbutty z gó klatek, jakiś drabin, czy wysokich słupków to był dla mnie szok!

-Rey Mysterio Jr. a dokładniej jego niektóre walki z innymi High-flyerami - mioooodzio!

-Moment, w którym Hummer Hogana wjechał w limo Kevina Nasha.

-Powrót Goldberga z muzyczką Megadethu! Był jakiś brawl na ringu z udziałem Scotta Steinera i właśnie wtedy ruszył The Bill i zrobił rozpierduchę...to były czasy :P

-Sting jako crow...cały czas praktycznie

-Jeff Jarrett i każda rozwalona gitara - uwielbiam ten moment :D Choć w sumie jego finisher też mi się podoba, choć stwierdzicie zapewne, że jestem atarowcem :>

-Porażka Kevina Nasha z Reyem Mysterio na którymś Nitro. Ale się cieszyłem :)

-Reaktywacja nWo z Jarrettem i Bret Hartem :) Ten srebrny kolorek :)

Zwycięstwo Chrisa Benoita na RR04 a potem na Wrestlemanii...po prostu bardzo się cieszyłem:)

 

Jak widać jest tego wiele, ale większość już napisałem :)

-=Xcez Warszawa=-

=Chris Benoit Rulez=

I wszystko jasne:)

1556177845400abf2204e34.jpg


  • Posty:  10 432
  • Reputacja:   467
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

rey - w moim poscie chodziło mi raczej o momenty które najbardziej zapadły mi w pamięć, niż o te stricte "markowe"...

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Świetny temat... chętnie więc się wypowiem ;). Kolejność oczywiście przypadkowa:

 

1. Powrót Hulka Hogana w red and yellow po tym jak Kevin Nash wyrzucił go z nWo.

2. Moment, w którym Jeff Jarrett (US Champion) pokonał Sida Viciousa (World Champion) i po walce podniósł dwa pasy do góry... szkoda, że nie była to walka o tytuł, ponieważ z tego co pamiętam bardzo chciałem aby Sid stracił tytuł ;).

3. Powrót Outsiders na Nitro jesienią 1999 r., szczególnie moment, w którym szukali Goldberga za kulisami.

4. Bret Hart zdobywa po raz pierwszy WCW World Title.

5. Pierwsza porażka Goldberga, przez 1,5 roku czekałem na ten moment :D.

6. nWo powraca w wersji WWF

7. Sting zrywa koszulkę nWo Hollywood i dołącza do nWo Wolfpac.

8. Ostatnia walka Rica Flaira i Stinga na Nitro.

9. Shawn Michaels powraca do WWE jako członek nWo... bardzo też cieszyłem się kiedy zdobył World Title po zwyciestwie w Elimination Chamber.

 

To oczywiście nie wszystko... ale wiem, że im więcej tego tutaj wypiszę tym bardziej nie będe miał ochoty wysyłać tego posta, zostańmy więc przy tym ;).

1005187806541accfacb3d6.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      AJ vs Abyss na Lockdown 2005 💙 Nie sądziłem, że syn Stylesa już jest na tym etapie by robić pierwsze występy. Ciekawe jak się to rozwinie dalej...
    • MattDevitto
      Gdzieś juz kiedyś widziałem taką akcję
    • Kaczy316
      Night Of Champions już lada moment, a ja zapomniałem sobie rozłożyć predykcję na kilka dni i teraz trzeba będzie coś skrobnąć, nawet jeśli zabraknie weny, ale no cóż, jest jak jest, to lecimy z tym!   Seth Rollins vs Bron Breakker - Mam trochę mętlik w głowie przy tym feudzie, w sensie on jest dobrze prowadzony, fajnie to wygląda od powrotu Setha jak Seth chcę rozwalić Vision, a Vision Jego i to widać, jest to bardzo naturalny i ciekawy storyline tylko bardzo dużo psują kontuzję, Seth,
    • Kaczy316
      Ostatni odcinek SD przed Night Of Champions, a później Night Of Champions, szkoda, że to nagrywany odcinek i z tego co widziałem to przyszłotygodniowy epizod też będzie nagrywany, ale no jest jak jest, nie widziałem spoilerów, więc zobaczmy co WWE tutaj zaserwowało!   Poza powtórką tego co się działo wokół tytułu Undisputed WWE w zeszłym tygodniu to zaczynamy od Tricka Williamsa! Nasz United States Champion zmierza w stronę ringu razem z Lil Yachtym przy sporej reakcji od publiki, niez
    • VictorV2
      Oooof. Z jednej strony, sporo to tłumaczy. Z drugiej, trochę to rozumiem. Też nigdy nie byłem fanem samej akcji w ringu - jak każdy inny lubię obejrzec 5* match i co chłopaki i dziewczyny potrafią zrobić, ale nie uważam matchy za "główna atrakcję", więc storyline > match. Można mieć dobry storyline z chujową walką, ale nie wyobrażam sobie świetnej walki z chujowym storyline'em. Mimo wszystko, balans musi być.  Wydaje mi się że pewnie stąd też tyle rzeczy wygląda tak samo/bardzo podobnie, bo c
×
×
  • Dodaj nową pozycję...