Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

...dawaj na ring, zaraz Cię zniszczę... (Crashed RP #3)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

gdzieś w Koninie…

 

 

 

Tląca się żałośnie żarówka oświecała tylko część pomieszczenia. Zarys metalowych szafek i ławek mógł sugerować, że masz do czynienia z szatnią. Żarówka bujała się w powietrzu, bez osłony, bez klosza… samotna, zwykła żarówka, która rzucała światło raz na jeden kąt, raz na drugi. Pod ścianą można było się doszukać delikatnego zarysu męskiej sylwetki, który siedział spokojnie na ławce... gdzieś w nieoświetlonym kącie słychać było szelest, który świadczył o obecności drugiej osoby. Na pierwszym planie, tuż pod żarówką, stał na stołku lśniący, wypolerowany puchar, który zdawał się przyciągać wzrok mężczyzny o którym pisałem wcześniej. Ciszę, która od początku transmisji towarzyszyła zarówno Tobie, jak i temu pomieszczeniu, została zmącona przez głos dobywający się z ciemnego kąta.

 

 

- Do dupy z takimi warunkami… miał być luksus, a tu nawet pieprzonego okna nie ma… nawet kurwa lampy nie załatwili porządnej!

 

 

Postać wyłoniła się z cienia, Twoim oczom ukazał się Stewie – poznać go można po charakterystycznym gipsie, który znajdował się na jego nodze

 

 

- Relaks, buduję klimat…

 

- E tam… masz puchar, jesteś królem… najobłędniejszym gościem jakiego znam i Ci title shota nie dali… masz się w dodatku kręcić z jakimś Woodsem… swoją drogą: to ten golfista?

 

 

Uwierz mi, nawet w ciemności można było dostrzeć na twarzy Crasha zażenowanie… swoją drogą Insane One wysłuchał w swoim życiu więcej takich tekstów, dlatego tym razem jego reakcja była nad wyraz stonowana. Nie zmienia to faktu, iż Stewie ciągle był wkurwiający jak kiedyś…

 

 

- Title shot to kwestia czasu… a Woods nie zawraca mi głowy… póki nie wejdzie mi w drogę – nie ma sprawy. Warto być moim sprzymierzeńcem… moim wrogiem bywa się krótko…

 

 

Błysk jasnego światła mignął błyskawicznie przed Twoimi oczyma. Realizator pokazał nam migawki z Wrestlepaloozy 100, jeśli oglądałeś galę, możesz nie poznać tych kadrów, ponieważ nie wyemitowano ich w telewizji. Crash stał na narożniku, jego puchar pięknie lśnił w świetle jupiterów, jeszcze bardziej lśnił wtedy, gdy Crash uniósł go ku górze. Na ringu leżał nie ruchomo wrestler. Crash podszedł do niego, klęknął powoli, przy jego głowie umieścił swój puchar.

 

 

- To dopiero początek… rest in chaos… kimkolwiek jesteś… nie zasłużyłeś na to… bym zapamiętał twe imię…

 

 

Kolejny błysk przeniósł nas z powrotem do wnętrza szatni. Crash siedział w zadumie, a Stewiego strasznie nurtowała zawartość pucharu

- Już nie szpanuj... lepiej się przygotowuj, bo to bądź co bądź EWF… zajebiści zawodnicy się kręcą wokół pasów… ot tak mistrzostwa nie zdobędziesz

- Jednak się wygrywa, patrz na Vegarda… z resztą gdybym był słaby… siedziałbym teraz gdzieś pośrodku niczego, mając wokół siebie azjatycką puszczę i towarzyszyłbym zgrai niedołęg, którym zamarzyło się zostać wrestlerami… gdybym był słaby - nie macałbyś teraz puchar… z resztą odpierdol się od mojej zdobyczy… samo się maleństwo nie wypoleruje.

 

 

później…

 

 

Szatnia trwałaby w półmroku, gdyby nie Ulryka Rotschild i jej dziwnie żywiołowe wejście do pomieszczenia. Ulryka ze swym trademarkowym papierosem w ręku zapaliła światło, dzięki czemu szatnia stanęła przed Tobą w całej okazałości. Obskurny, trochę zaniedbany (na potrzeby promo rzecz jasna) i trochę klaustrofobiczny pokoik w świetle pojedynczej żarówki zdawał się wyglądać znacznie lepiej... może z racji tajemniczości, którą wytwarzał? Mniejsza o to. Ulryka rozejrzała się po pokoju, podeszła do Crasha i ze swoją wrodzoną obojętnością zaczęła przeprowadzać wywiad w kierunku kamery, która znajdowała się tu cały czas

 

 

- Szefostwo kazało mi zająć się czymś przed rozpoczęciem gali, Twoja szatnia była najbliżej, dlatego tu jestem. Panie…

 

- Nie znasz mego imienia?

 

- Z resztą… to nieważne… masz walkę, nie wiem nawet jaką, nie obchodzi mnie to… powiedz coś o swoich przeciwnikach… jeżeli ci to nie przeszkadza, skończę przerwę na papierosa…

 

 

Ulryka próbowała zapalić kolejnego papierosa, ale mikrofon jej przeszkadzał. Stewie zabrał jej mikrofon i to on chciał wcielić się w rolę człowieka od wywiadów. Crash jednak wytrącił Stewiemu mikrofon z ręki, po czym przybliżył się znacznie do oka kamery i z tej odległości zaczął swój speech

 

 

- Jak tornado, jak pieprzone tornado! Pojawiłem się tu niedawno… wskazuje na puchar i już zdążyłem zdobyć trofeum… pierwsze ale nie ostatnie… tornado jakie jest, każdy widzi: ciężko je powstrzymać. Mnie nie powstrzymał jeszcze nikt… dlaczego? Moja potęga… czy też wasza słabość… a może oba czynniki… moja intuicja mówi mi, że mój puchar idealnie współgrałby z jakimś mistrzostwem… Ieshige, czy posiadasz jakieś mistrzostwo? Gdzie twój pas? Gdzie udokumentowanie wszystkich twoich słów, których dopuściłeś się do tej pory? Gdzie pieprzony kawałek metalu, który mógłby świadczyć o tym, że cokolwiek osiągnąłeś? Nic na ramieniu, nic na brzuchu… nie widzę żadnego metalu… pomijając twoją metalową rurę, która najwyraźniej służy ci jako substytut. Ieshige, czuję, że łączy nas wiele. Świadomość własnej wartości granicząca niemalże z megalomanią, pewność siebie. Zarówno ty, jak i ja wielokrotnie wspominaliśmy o tym co różni nas od innych… słabość – pojęcie, które jest mi obce… Tobie nie. Ieshige, jeżeli uważasz, że Vegard jest słaby… powiedz gdzie ty stoisz w hierarchii? Potwór, ogień... uwierz mi, wytężałem mój wzrok podczas twojej walki, ale nie dostrzegłem niczego, o czym opowiadałeś do tej pory. Widziałem tylko słabego gościa, który gasł z każdą upływającą minutą… nie dałeś rady Vegardowi. Poległeś naprzeciw człowieka, którego uważałeś za słabego. Wmawiałeś mu to na każdym kroku… a teraz on może robić to z tobą… i tak udowodnię wam, że obaj nie jesteście warci splunięcia. I co Ieshige, zdobędziesz się na wyczyn, który zdaje się ciebie przerastać, skoro nie potrafiłeś pokonać Norwega. Spróbujesz mnie pokonać? Próbuj, nie wiesz ile sprawisz mi radochy… Chce widzieć, jak zlizujesz krew spływającą po twojej twarzy… wiem, że to lubisz…

 

 

Crash w międzyczasie wyrwał z rąk Stewiego puchar, w który ten zamierzał nalać Felkocolę i trzymając swój skarb nadal jechał po swoich przeciwnikach.

- Kto następny? Vegard, no tak. Udowodniłeś Ieshige, że jego dotychczasowe teksty o tobie moża rozbić o kant dupy. Jesteś coś wart, skoro pas sygnowany imieniem samego króla Daemusina spoczywa na twym ramieniu. Mógłbym stać i godzinami rozpływać się nad twoimi skillami, ale tego nie zrobię. Zaskoczony? Nie masz powodu do zaskoczenia. Nie mam żadnych powodów wychwalać cię ponad innych frajerów, których miałem jak dotąd nieprzyjemność spotkać. Niewiele cię różni od twojego kumpla Shige: może i jesteś mocny w gębie, ale w ringu… przyćmiewam cię. Stoisz w moim cieniu i co najgorsze – nie jesteś w stanie zmienić niczego. Ieshige choć raz się nie mylił: nie jesteś w stanie pokonać mnie w równej walce… nie dziwię się, że za każdym razem swój los powierzasz swoim islandzkim… czy szwedzkim… whatever… modlisz się do bogów o to, by pomogli przebrnąć przez cierpienie, którego doświadczysz na ringu. Do teraz udawało ci się wymsknąć się przeznaczeniu, ale nigdy go nie oszukasz… Boisz się? Widzę strach w twoich norweskich oczach… jesteś świadom, że nie ma dla ciebie już żadnego ratunku, nie ma szans na sukces. To chyba tradycja w waszym kraju. Kiedy ostatnio norweska kadra pojechała na jakieś mistrzostwa? 1998? Kiedy jakiś norweski skoczek zdobył kryształową kulę? Stewie musiałby spędzić dużo czasu na to by to policzyć… chociaż nie… potraficie wygrać Eurowizję - uśmiech politowania – za pomocą Białorusina. Zadbam osobiście, by szum norweskich fal obijających się o klif zagrał ci na dłużej w uszach… niczym muzyka, gdy twoje ciało przylgnie na dobre do obicia ringu. Polegniesz chaotycznie, czyli tak jak lubię… żal przegrywać na cudzej ziemi… ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma… powiedz, że nie mam racji… albo w ciszy przygotuj się na konfrontację jakiej nie zapomnisz...

 

 

Bo zaczerpnięciu dłuższego oddechu Crash był gotowy na to, by przemawiać dalej

 

 

- O ironio... to nie wy jesteście największym problemem… problemem jest tu Curtis. Mnie, człowieka, który nie przywykł darzyć zaufaniem nikogo oprócz samego siebie… i Stewiego oczywiście… wsadzono do tag team matchu. Nie będę się kurwa krył: nie podoba mi się to. To co wyróżnia mnie od innych to pewność siebie, z którym wchodzę na ring. Na rampie, na ringu, na rampie po walce – ślepy jest w stanie zauważyć, że strach i Crash nie kręcą ze sobą… Tym razem zamiast dawać z siebie jak najwięcej, muszę jeszcze patrzeć, czy Curtis nie spierdoli mojej pracy. Kto wpadł na ten pomysł? Nie będę narzekał… to nie w moim stylu… gwiazdę poznaje się po tym, jak przystosowuje się do okoliczności. Curtis, słyszałem, że lubisz ból... musisz tym razem spiąć dupę i udowodnić mi… nam… całej hali to, że również uwielbiasz zadawać ból! Udowodnij mi, że jesteś godzien stanąć w ringu ze mną… nie obchodzi mnie to, że już tu kiedyś byłeś… nie interesuje mnie to, że byłeś kiedyś Mr. Pro Pain w EWF… liczy się ten moment… liczy się teraz. Teraz możemy zmienić przyszłość, pozbawić jej tym, którzy na nią nie zasługują… wiecie o kim mówię. Jeśli nasz „zespół” ma jakiś potencjał, musi pokazać to teraz. Rozumiesz to Curtis? Nie robię tego dla ciebie, Woody, dla mnie mógłbyś dalej siedzieć w swoim lesie i tępić siekierę na drzewach. Zapamiętaj: Crash dba w głównej mierze o siebie, nie będę więc naprawiał twoich błędów. Gdziekolwiek jesteś: UDOWODNIJ MI, że zasługujesz na miano Hardcore Phenoma. Oddałeś swoją duszę dla EWF, pozostaw teraz ciało na ringu, tak jak ja próbuję to robić… mimo, że mi nie wychodzi… po prostu przeciwnicy idą spać zbyt wcześnie… taka jest moja potęga… Shige, Vegard… nie lubicie się nawzajem? To nie czas i miejsce na wasze błahe kłótnie. Jeżeli chcecie dojść do czegoś na ringu, musicie połączyć siły… tak jak ja i Curtis spróbujemy to zrobić… gdy poznacie gorycz porażki… nam pozostanie sięgnąć wyżej. Może EWF Tag Titles? Ten pas byłby świetnym uzupełnieniem mojego pucharu…

 

 

W pół słowa Crashowi przerwała Ulryka, która cały czas trzymając papierosa w ustach swoim pełnym obojętności głosem rzuciła:

 

 

- Odnosisz się jak jakiś król, a ledwo dwie walki wygrałeś… jedną w dark matchu… i cię nawet nie znałam do tej pory… przydałoby się trochę pokory…

 

 

Nie trzeba było czekać na ripostę Crasha. Obłędny Rycerz był już mocno wzburzony, dlatego odpowiedź jego musiała być zajebista, tak jak zawsze

 

- Dwie walki, dziesięć walk… who cares? Pokazałem dwa razy swoją prawdziwą siłę… oddanie w ringu… poświęcenie, do którego skłonni są tylko najlepsi… dostałem w zamian to co uwielbiam: grymas bezsilności, która ogarnęła w Chorzowie jednego z pechowców, który nie zechciał usunąć się w cień jak reszta. Na razie nie przewiduję zmian... zamierzam wpierdalać każdemu, który nawinie się na drodze... w końcu chaos sam się nie wprowadzi w EWF, czyż nie? I tym razem nie będzie inaczej… pokażemy… kto jest tutaj przypadkiem… and who are the fucking men! Nie przeszkadza ci Woody, że wziąłem twój catchphrase? Mam nadzieję, że nie… by the way… DOOMSDAY’S COMING!

 

 

Ulryka zgasiła peta w pucharze, czego na całe jej szczęście nie zauważył Crash… w innym wypadku mogłoby się wszystko skończyć nie miło.

 

 

- Zajebiście… było miło, ale się spier… z resztą nie będę klnąć, bo się znowu Józef uczepi... mam materiał, idę dokończyć przerwę na papierosa gdzieś indziej…

 

 

Dziennikarka zamknęła za sobą drzwi, po chwili pręcik w żarówce skończył swój żywot, przez co szatnia ukryła się w mroku… nie wiesz przez to czy obraz rozmył się w czerń…

 

------------

Czekam na pojazdy w moją stronę za ten RP, liczę na rady, nie marzę o pochwałach :)

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • K-PEL-K

    3

  • nasjazz

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

- Dwie walki, dziesięć walk… who cares?

 

Myślę, że po 10 walkach, przy zachowaniu obecnego tempa rozwoju Puchar Szczęściarza będzie wydawał Ci się tak odległy jak obecnie FTW. :)

 

Dobre speeche, może niezbyt długie, ale konkretne z ładnymi pojazdami. Z ciekawości zapytam, byłeś wcześniej w EWF ? Bo od tego uzależniam swoją ocenę - jeśli tak to z każdą kolejną galą będziesz się wyrabiał i nie mogę odnieść się do czegoś krytycznie czy też udzielić jakichś nauk, bo idziesz jak najbardziej prawidłową ścieżką i teraz musisz sam jedynie ulepszać swój styl (w większym lub mniejszym stopniu), ja ani nikt inny Ci w tym nie pomoże, bo błędów jako takich nie ma. Jeśli natomiast to Twój trzeci RP w karierze to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że od dawna nie widziałem kogoś kto miałby tak mocne wejście. Powodzenia.

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wstyd się przyznać, ale Crash jest moją trzecią postacią. W HVW był Michael Mile, któremu jednak dałem słaby gimmick, z którego ciężko było coś racjonalnie wyciągnąć w mojej ocenie. Później w jednym z dark matchów w EWF był Bison - prosty amator piwa, który jobbnął z Woodsem. Niestety w tym momencie nastąpiła schizma, rozłam EWF, a mi akurat jebnął net na 2 tygodnie, przez co nie zatwierdziłem Bisona w EWF i postać ta ostatecznie zmarłą śmiercią naturalną. Crash jest najbardziej przemyślaną postacią, którą staram się rozwijać z gali na galę, mam nadzieję, że otrzymam zamierzony efekt. Dobrze licząc to mój 7 RP, tyle, że okres Mile'a uznaje za totalnie słaby :)

  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobre speeche, może niezbyt długie, ale konkretne z ładnymi pojazdami. Z ciekawości zapytam, byłeś wcześniej w EWF ? Bo od tego uzależniam swoją ocenę - jeśli tak to z każdą kolejną galą będziesz się wyrabiał i nie mogę odnieść się do czegoś krytycznie czy też udzielić jakichś nauk, bo idziesz jak najbardziej prawidłową ścieżką i teraz musisz sam jedynie ulepszać swój styl (w większym lub mniejszym stopniu), ja ani nikt inny Ci w tym nie pomoże, bo błędów jako takich nie ma. Jeśli natomiast to Twój trzeci RP w karierze to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że od dawna nie widziałem kogoś kto miałby tak mocne wejście. Powodzenia.

 

Mamy identyczne zdanie na temat tego erpa. :P

 

Najbardziej dotyka pewność siebie Crasha, tu widać ją na kilometr. W każdym fragmencie tekstu, niektórzy próbują wytworzyć pewność siebie, Ty ją tworzysz w praktyce.

 

Czekam na pojazdy w moją stronę za ten RP, liczę na rady, nie marzę o pochwałach

 

Nie jestem hipokrytą, nie mam za co Cię skrytykować, rzeczywiście masz mocne wejście w EWF. :)

 

Co do przyszłości, to sądzę, że Nilsen powinien się obawiać nie tylko Vegarda, ale także Crasha. Nie biczuj się także za Mile'a będąc "tam" prawie pokonałeś Izzy'ego. :)

Edytowane przez Ja Myung Agissi

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W każdym fragmencie tekstu, niektórzy próbują wytworzyć pewność siebie, Ty ją tworzysz w praktyce.

Nie ma litości dla słabości :) Uczę się od najlepszych, w tym od Psycho czy Scythera, u których fascynowało mnie to podkreślanie swojej potęgi regularnie co kilka linijek (może przesadzam, ale takie odniosłem wrażenie). Nie dziw, że to oni trzymali/trzymają World Title.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...