Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Ostatni Mohikanin z Yangdachengzi


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

------------

Gdzieś

------------

 

 

Wyspa, a na plaży SR-Crazy leży w czarnej koszuli okraszonej w białe kwiaty. Nie widzimy słynnej maczety, ani jeszcze bardziej znanego Smeli. Znając życie biała broń leży gdzieś w pobliżu, natomiast aktualny jednoosobowy element trzódki znajduje się w swoim domu. Jak już zostało napisane SR leży na plaży, z zamkniętymi oczami, a jego nagie nogi są drażnione przez morskie fale. Coś jednak zniszczyło spokój naszego głównego bohatera. Był to jakiś dźwięk dobiegający z okolicy, nie wywołany jednak przez żadne zwierzątko żyjące w okolicy. Zdumiało to trochę Szaleńca i pobudziło jego ciekawość. Postanowił wstać, jednak najpierw uznał, że bezpiecznie będzie wymacać swoją ukochaną maczetę. Los jednak chciał, iż nie było jej pod ręką. Mentor Smeli zdziwił się by bardzo, gdyby nie to, że właśnie w tej chwili objawiła się przed nim postać odpowiedzialna za wywołanie dziwnych dźwięków, którego tak poruszyły. Tak więc od strony morza, to znaczy dosłownie z morza wyszedł jakiś dziwny osobnik. EWF FTW Champion spojrzał w jego kierunku. Niestety trzeba tu zauważyć, iż Crazy ma duże problemy z wzrokiem, na szczęście nie pisał się on na żadnego snajpera, a wrestling to sport bardzo kontaktowy, gdzie dominują jednak zawodnicy dość sporych rozmiarów, tak więc problemy wzrokowe nie za bardzo przeszkadzają mu w zawodzie.

Wracając jednak do meritum sprawy: w stronę aktualnego posiadacza FTW Title zaczęła kierować się jakaś dziwna kreatura, o dość nieprzyjemnym wyglądzie (lepiej jednak pasuje tu słowo strasznym i przerażającym wyglądzie). Jak wiadomo SR ostatnimi czasy to bardzo inteligentny i sprytny człowiek, tak więc zrobił to co tacy ludzie robią w takich momentach (czytaj: zaczął uciekać). Warto tu dodać, iż postać którą zobaczył bardzo przypominała mu znaną tu i ówdzie Sadako, tu warto też nadmienić, iż jest to jedyna osoba/rzecz, która naprawdę przeraża dożywotniego TV Champa. Pewnie SR by czmychnął, bo w końcu nie po to trenował w różnego rodzaju kniejach by teraz dał się dogonić. Pech jednak chciał, iż podczas swej brawurowej ucieczki zerwał mięsień dwugłowy uda, przewracając się i rozdzierając swoją piękną koszule. SR leżał tak czekając na pokrakę [nie chodzi tutaj o Mitsuko, żonę Whipeda], która dreptała w jego kierunku. Postać ta zatrzymała się przed nim i zaczęła mówić ludzkim głosem.

 

Kreatura: Kolacja z Chiaki, podwieczorek z Esmeraldą, muszę się opiekować Chiaki, czy Chiaki nie jest za zimno?

 

SR spojrzał na pokrakę stojąca przed nim, twarz jej jakaś znajoma, jednak nie mógł sobie przypomnieć kto to jest.

 

Kreatura: Zaopiekuje się tobą! Nie jest ci zimno? Masz załóż to!

 

Postać wyciągnęła zza pazuchy marynarkę i próbowała opatulić nią Szaleńca.

 

SR: Odwal się ja nie jestem żadna Chiaki i nie mam zamiaru dać się opiekować jakieś cukierkowej pokrace.

 

Kreatura: Podwieczorek z Esmeraldą... muszę się opiekować Chiaki, wtedy zostanę zaproszony na podwieczorek z Chiaki, przygotowałem już kolacje przy świecach, chodź za mną!

 

Gdy udało się już narzucić na SR marynarkę i podnieść go z ziemi, zaczął padać deszcz.

 

Kreatura: Zaopiekuje się... nie pozwolę ci zmoknąć!

 

Po tych słowach wyciągnął zza pazuchy parasol i rozłożył go. Pan Potworak zaczął dawać jasne sygnały, iż chce iść za rękę pod parasolem z Crazy'm. Prawdopodobnie tak by się stało, gdyby się nie okazało, iż to wszystko było iluzją. SR Crazy co prawda nadal był na słynnej wyspie, nadal był ubrany w koszule, jednak tym razem miał obok siebie maczetę. Kamerzysta zrobił najazd na twarz FTW Champa, jego twarz nie wyrażała absolutnie nic. Dobry obserwator dostrzeże jednak malutkie kropelki potu na jego skroniach. SR chwile wpatrywał się jeszcze w błękitne niebo. Chwila ta trwała by pewnie dłużej, jednak zadzwonił telefon komórkowy. SR-Crazy postanowił go odebrać, gdyż jego spokój i tak został zakłócony.

 

SR-Crazy: Halo! Halo! Tu Moskwa!

 

Głos po drugiej stronie: O przepraszam pomyliłem numer.

 

Osoba po drugiej stronie słuchawki postanowiła się rozłączyć. Realizator ponownie pokazał twarz SR, wyrażała ona dość duże zdziwienie i niezrozumienie. Ponownie zadzwonił telefon.

 

SR-Crazy: Słucham!

 

Głos po drugiej stronie: Witaj mentorze, mam parę wiadomości do ciebie...

 

SR-Crazy: Najpierw złą

 

Smela: Nie ma złej, to nie jest film klasy C gdzie przynoszą 2 wiadomości, a chojrak, który jest głównym bohaterem pragnie usłyszeć najpierw złą, by potem odszukać pocieszenia w tej drugiej, która ma być dobra.

 

SR-Crazy: No to mów, co tam w Yangdachengzi?

 

Smela: Tak więc przygotowania idą pełną parą, pracujemy ciężko i dzielnie by uczcić wspaniałą rocznice. Wszyscy mieszkańcy chodzą zadowoleni i uśmiechnięci z powodu 60 rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej. Od kilku dni można już usłyszeć w różnych zakątkach miasta pieśni na cześć naszego ukochanego Mao Zedonga.

 

SR-Crazy: Dobra, dobra, a jak idą same przygotowania?

 

Smela: Na razie nie napotkaliśmy żadnych trudności i wszystko idzie zgodnie z planem. Ja natomiast musze pochwalić się, że ściągnąłem z Polski paru słynnych PRowców, którzy w czasach PRLu pomagali sławić wspaniałe rządy Gomułki, a później Gierka.

 

SR-Crazy: O Boże! To ile oni lat mają?

 

Smela: Jeden ma prawie 94 lata, drugi natomiast w kwiecie wieku i zachowuje trzeźwy umysł, gdyż ma ledwo 69 lat.

 

SR-Crazy: Skąd ty ich wziąłeś? Nie wiedziałem, ze ludzie w wieku 90 lat mogą zachować jeszcze sprawność umysłową.

 

Smela: No z tym starszym jest drobny problem, bo on mentalnie żyje w Astro-Węgrzech, ale ma przebłyski. Dlatego jestem przekonany, iż swoim życiowym doświadczeniem pomoże miejscowej ludności wyrazić swą nieukrywaną radość. Tak jeszcze mam pytanie, czy uroczystą mowę już mentor napisał, czy znaleźć może kogoś do pomocy?

 

SR-Crazy: Moje przemówienie nie może być pisane przez kogoś innego, to by było świętokradztwo i największa obelga skierowana nie tylko w kierunku mieszkańców, ale także mnie. O mnie się nie martw. Będę mówił prosto z serca, bo tylko tak można dotrzeć do dusz moich baranków.

 

Smela: Aha, wyśle od razu samolot po mistrza zaraz po gali, tak by mistrz zdążył na czas. Przypominam jeszcze, że tego samego dnia zaproszony jest pan do Pekinu.

 

SR: Tak, tak wiem tyle czasu, tyle spraw na głowie, niedługo będę zabiegany jak komisarz Szakal.

 

Smela: Wysłałem także mojego człowieka, z raportem zawierającym najważniejsze informacje o przeciwnikach, z którymi stoczy mentor walkę. Wysłałem swojego człowieka już do Polski, więc powinniście tam w hali się spotkać.

 

W tym momencie rozmowę przerwał warkot silnika motorówki, która nadpłynęła do brzegu.. EWF FTW Champion postanowił zakończyć rozmowę i wejść do wehikułu, który właśnie nadpłynął. Tak właśnie kończy się dzisiejsza przygoda na wyspie.

 

-----------------------------------------------

612356125361257 chwilek później

-----------------------------------------------

 

Polska, Chorzów, do Wrestlepaloozy 100 został jeden dzień.

 

Realizator transmisji pokazuje nam jakąś miejscową halę. Jak łatwo się domyślić odbywać się tu będzie jakiś house show. Trudno bowiem oczekiwać by EWF wynajęło Stadion Śląski na cały tydzień i organizowało na nim różne gale promujące galę, która będzie największym świętem fanów wrestlingu w Polsce. Kamerzysta pokazuje nam korytarze hali, pracujących w nich techników poprawiających ostatnie niedoróbki oraz różnych ludzi mniej lub bardziej związanych z EWF. W końcu kamera dociera do szatni na której znajduje się piękny napis "Tu rezyduje SR-Crazy". Dość logiczne wydaje się, iż po chwili zostaje nam objawione wnętrze szatni. Niewiele się tu zmieniło. Nadal zionie pustką, jednak przy jednej ze ścian widzimy regał, na którym znajduje się dość spora ilość książek. Niestety trudno stwierdzić, kto jest autorem tych dzieł, a jeszcze trudniej poznać ich tytuł, gdyż spisane one zostały w języku chińskim. Crazy siedzi natomiast na środku pokoju, czytając bliżej niezidentyfikowaną książkę. Co jakiś czas gładzi się po swojej okazałej brodzie i kiwa głową, jakby potwierdzając słowa przed chwilą przeczytane. Spokój jego zostaje jednak szybko zmącony pukaniem do drzwi. Do pomieszczenia wszedł nieznany nam osobnik z kopertą w ręku, którą podaje Szaleńcowi. Ten natomiast wyciąga z niej jakieś dokumenty oraz płyty DVD.

 

SR-Crazy: Was ist das? (Wskazuje na dokumenty i na płyty)

 

Bezimienny: To najnowsze dzieło biura analiz i raportów założonego do obserwowania najbliższych przeciwników SR-Crazy'ego, monitorowania ich postępów, a następnie przedstawiania ich krótkiej charakterystyki, słabych oraz mocnych punktów.

 

SR: Aha, a te płyty?

 

Bezimienny: To są najważniejsze fragmenty walk lub całe walki przeciwników z którymi szanowny pan się z mierzy.

 

SR: Aha... a jak je odtworzyć?

 

Bezimienny: Wiedzieliśmy, że nie ma pan odtwarzacza żadnego, ani tym bardziej telewizora, więc pozwoliłem sobie zamówić potrzebne sprzęty i zaraz tu będą.

 

W tym momencie do pokoju wchodzą jacyś panowie z dwoma kartonami pod pachą. Po chwili już w pomieszczeniu dożywotniego EWF TV Champa pojawiają się dwa nowe sprzęty, czyli telewizor i odtwarzacz dvd.

 

SR-Crazy: Ładnie (próbuje przeczytać raport, który mu przyniesiono, jednak ma wyraźne problemy) weź mi to przeczytaj, bo nie rozumiem tych waszych europejskich znaków. Tylko skrótowo, najważniejsze informacje, tak telegraficznie.

 

Bezimienny: Y Dwa J to typowy lovelas...

 

SR-Crazy: Znaczy się dupcyngiel? Ja tego kolesia znam, to jest ten od słynnego ladder matchu z Szakalem, były EWF TV Champion.

 

Bezimienny: Ten sam...

 

SR-Crazy: Dobra tego kolesia znam, możemy iść...

 

Bezimienniy: A inni?

 

SR-Crazy: Jacy inni? To ilu ich tam muszę obsłużyć? Nie za dużo?

 

Bezimienny: Izzy "Black Wings" Nilsen...

 

SR-Crazy: Izzy to imię dla psa albo wyimaginowanego przyjaciela, a nie mojego przeciwnika. Jak rodzice mogą być tak okrutni i tak kaleczyć przyszłe życie sowich dzieci? Czytaj dalej...

 

Bezimienny: Również taki trochę z niego bawidamek, poza tym gra w jakimś polskim zespole, zna podobno l'art du déplacement...

 

SR-Crazy: Co zna?

 

Bezimienny: Parkour chodzi o takie pokonywanie przeszkód stojących na drodze...

 

SR-Crazy: Wiem, nawet oglądałem o tym film "Yamakasi - współcześni samurajowie". Straszna kaszana, a nie film, jakby tak się zastanowić.

 

Bezimienny: Jego znakiem rozpoznawczym jest blizna na twarzy, która dodaje mu jedna uroku i powagi, zamiast go szpecić. Lubi też męczyć swoich przeciwników...

 

SR-Crazy: Tak jak pan od gwoździa, jak mu tam było.... Scotty? Nie, zaraz jemu było Szahid (bardzo ładnie zaakcentował). Dobra to oni na pewno się łączą i są naprawdę podobni, więc nie ma sensu się nad nim rozwodzić. W końcu jak to mówią w niektórych kręgach kulturowych: "Dwa razy powtórzone nie podoba się".

 

Bezimienny: Ale ja tak naprawdę jeszcze nie doszedłem do najważniejszych informacji (W tym momencie Super Crazy spojrzał na swojego nowo poznanego kolegę wzrokiem, jakim Iwan Groźny obdarzył Iwana Iwanowicza tuż przed uderzeniem go posochem). To ostatnim uczestnikiem tej walki jest były trzykrotny EWF FTW Champion pan Mind Mower.

 

SR-Crazy: Tego śmieszka też znam, zabiera wszędzie za sobą tego muminka Briana, a poza tym to z nim stoczyłem ostatnią walkę przed mym odejściem. Wreszcie jakiś przeciwnik z którym mogę sobie chociaż trochę buciorki zadrapać, bo na tego ostatnio to nie było sensu się wysilać. Jak by się tak chwile zastanowić to chyba trochę zbytnio go zlekceważyłem. Tak to wydaje się prawdziwe, musze zastanowić się nad jakąś formą kary dla siebie.

 

Bezimienny: Podobno Mind Mower ma mercedesa klasy S

 

SR-Crazy: Czy w tej chorej federacji każdy musi ociekać bogactwem i gibać się z kim popadnie? Czy słowo wrestler upadło już do poziomu rynsztoku lub nawet jeszcze niżej. Czy naprawdę nie ma już ludzi, którzy chcieli by wykonywać ten zawód z miłością i honorem, poszanowaniem wartości? Czy głównym celem musi być mamona i pogoń za nią? Czemu wrestling nie może być celem samym w sobie, początkiem i końcem każdego zapaśnika, powodem i celem. Dlaczego dzieło pionierów i praojców, jakimi byli Tony Rock lub K-J albo mój idol SuperMarek, nie jest już tak szlachetne jak przed wiekami? Co się stało, że wrestling obrał taką drogę? Czy nie ma już ideałów? Ascetów? Ludzi, którym przyświeca tylko czysty wrestling?

 

Honorowy obywatel Chińskiej Republiki Ludowej zaczął tak chwile dumać nad swym losem oraz losem polskiej sceny wrestlingowej. Chwila ta trwała dość długo i stała się niezręczna dla gościa, który odwiedził Szaleńca. Nie śmiał on bowiem przeszkadzać EWF TV Champowi. W końcu otrzymał rozkaz od Papcia Smeli, by nigdy, ale to przenigdy nie zasmucić i nie zmartwić przywódcy "trzódki".

 

SR-Crazy: Dobrze możesz iść. Zostaw mi te kasety, płyty, czy co to tam przyniosłeś... albo poczekaj włącz mi odpal mi to od razu, bo ja pewnie nie umiem, a nie chce się kompromitować.

 

Bezimienny po wykonaniu czynności o którą został poproszony po cichutku, na paluszkach opuścił pokój. EWF FTW Champion natomiast zaczął oglądać najsłynniejszą walkę w historii EWF (słynny Ladder match między Szakalem, a Y2J).

 

-------------------------------------------------------

782348624378236487687 chwilek później

-------------------------------------------------------

 

Przenosimy się w główne i centralne miejsce hali (tam gdzie jest ring). Dzień przed Wrestlepaloozą zebrało się tu całkiem sporo ludzi. Pewnie dlatego, że jutro odbędzie się wyczekiwana od dawna 100 gala. Na trybunach atmosfera radości i święta, jak to zwykle bywa w EWF. W końcu to taka utopia, gdzie fani zawsze są szczęśliwi i tłumnie się złażą nawet na największa chałę. Natomiast gdzieś z boku, gdzie nie sięgają oczy kamer, trwają prace nad przygotowaniem jutrzejszej gali. Aktualnie na ringu nie dzieje się nic, także na stanowisku komentatorskim nikogo nie ma. Prawdopodobnie kontrakty Jana Kowalskiego i Hogańskiego nie wymagają od nich, by wkładali jakiś wielki wysiłek w promocje house showów. Tak senna atmosferę przerywa wychodzący spod Felkotronu SR-Crazy. Normalnie wychodzi przy piosence "My Way" Limp Bizkit, jednak dziś coś poszło nie pomyśli fachowców z EWF i z głośników wydobywa się „Zielony mosteczek ugina się”.

Sytuacja ta zdziwiła Szaleńca, a jeszcze bardziej pewnie zgromadzonych dzisiaj kibiców. Na szczęście SR zachował przytomność i wyszedł w rytm tej muzyki, przy okazji wesoło podśpiewując i podskakując. Można stwierdzić z całą pewnością i stanowczością, że taka odmiana spodobała się kibicom, którzy również zaczęli wesoło śpiewać. Dożywotni EWF TV Champion przed wejściem na ring pobratał się z fanami, rozdał kilka autografów, potrzymał niemowlęta na rękach, których zdjęcia jeszcze dziś pewnie ukażą się na naszej-klasie. Nie zapomniał również o swej działalności dobroczynnej i rozdał kilka bluzek z reklamą swej fundacji. Po krótkiej chwili dotarł na ring, pozdrowił jeszcze swoich fanów, a potem zdobył mikrofon. Była to jednak tylko połowa sukcesu, bo włączenie tego sprzętu przysporzyło mu pewnych trudności. Jednak z pomocą przyszedł miejscowy fachowiec, który w zamian za to otrzymał koszulkę SR-Crazy'ego ze specjalną dedykacją. Gest ten niewątpliwie ucieszył obie strony transakcji.

 

SR-Crazy: Dobry wieczór Chorzowie! Jak się bawicie? (cheer + różne radosne śpiewy i odgłosy typu: "świetnie", "zajefajnie", "odwal się"). Też się cieszę razem z wami. Miałem zamiar pochwalić się dzisiaj moją ostatnią zdobyczą, ale wystąpiły jednak pewne nieprzewidziane trudności (zdziwienie na trybunach). Mianowicie zostawiłem pas chyba w szatni, mam taką nadzieje (druga część zdania wypowiedziana została szeptem). W każdym razie jak pewnie wiecie wygrałem ostatnio taki mały, ładny pas. Tak wiem, mnie też to zdziwiło nie bardziej niż was. CO jednak zrobić, jak FTW Title samo pcha się w moje śliczne łapki, to nie sposób odmówić. Zdobycie tego pasa dedykuje wszystkie moim kibicom, to dla was, kocham was!!!

 

Mega hiper cheer. Na trybunach słychać pochwalne pieśni, między innymi „Kochamy cię Alleluja”, „Abba Ojcze”, ale również ktoś gra Marsyliankę na flecie, słychać również „Bogurodzicę” oraz „Boże, coś Polskę”. SR-Crazy wyraźnie wzruszony (zaczyna płakać) pochodzi do fanów, po uprzednim zejściu z ringu. Razem śpiewają, tulą się (z różnymi fanami). Chwile potrwało zanim Szaleniec ochłonął.

 

SR-Crazy: Dziękuje, dziękuje wam bardzo. Wiem, że zawsze mogę na was liczyć, na waszą pomoc, duchowe wsparcie. Wróćmy jednak jeszcze do poprzedniej gali. Walczyłem na niej z niejakim Scottym Whiped'em. Tak wiem, obiecałem zwycięstwo. Miała ta walka być łatwa, przyjemna, a do tego krótka. Miała ona być doskonałym przetarciem przed kolejnymi pojedynkami. Niestety tak się nie stało, co prawda nie przegrałem jej, nie zostałem pokonany, nie wróciłem na tarczy. Jednak nie smak pozostaje. Obiecałem zwycięstwo i słowa nie potrafiłem dotrzymać. Przepraszam was za to (z trybun słychać różne dźwięki, dominują jednak słowa: Wybaczamy!). Cóż mogę powiedzieć na swoją obronę? Wygrałem pas? No tak niby wygrałem coś czego w ogóle nie planowałem i czego nikt się nie spodziewał. To prawda, ale to chyba nie jest dobry argument. Co jeszcze mogę powiedzieć na swoją obronę? Może to, iż Szahid uczynił niesamowite postępy? W sumie to ja się nie znam na jego postępach. W każdym razie walczył nieźle, przyznaje nie spodziewałem się, że zobaczę kawał solidnego wrestlingu z jego strony. To chyba jednak nie jest dobrym wytłumaczeniem. Miało być zwycięstwo. Może przyczyną mojej porażki było zlekceważenie rywala? Można w sumie tak uznać, jednak myślę, że to nie był główny problem. Może powodem braku zwycięstwa był długi rozbrat z wrestlingiem? Możliwe. Wydaje się, że powodów jest wiele i nie ma jednego, który był najważniejszym. Nałożyło się wiele rzeczy i to spowodowało, że nie dałem rady. Postaram się jednak naprawić swoje błędy i nie powtórzę ich w następnym pojedynku. Tak się stanie!

 

Radość na trybunach.

 

SR-Crazy: No właśnie.... (chwila medytacji).... następna walka. Czterech śmiertelnych wrogów stanie naprzeciwko siebie w tym pojedynku. Co ciekawsze nagrodą będzie albo EWF Evolution Title albo EWF FTW Title. Dla postronnych obserwatorów zapowiada się naprawdę interesująca walka. Dla mnie natomiast walka ta będzie dobrym powodem do odkupienia swoich grzechów i błędów, które popełniłem w walce z niejakim Szahidem. Nie martwcie się jednak bracia i siostry, pojedynek ten wygram. Domyślacie się pewnie dlaczego. Tak, właśnie tak. ja nie zwykłem przegrywać z MAMELUKAMI, a moi przeciwnicy są właśnie takimi małymi mamelukami, których odeślę tam gdzie ich miejsce, czyli na cmentarz historii. Jednak musze od razu zaznaczyć, ten pas, który mogę zdobyć mnie zupełnie nie interesuje. Nie mam zamiaru wdawać się w walki z kolejnymi dziwacznymi wrestlerami. Moim głównym i tak naprawdę jedynym celem będzie obrona Fuck The World Title.

 

Znów radość na trybunach.

 

SR-Crazy: Tak więc panie Y2J. Niech się pan nie łudzi, ze będzie szanowny pan posiadaczem dwóch pasów. Oj nie, to się na pewno nie stanie. Na twoim miejscu za wielki sukces uznałbym utrzymanie tego co posiadasz i nie wystawianie łapek po coś czego dostać nie możesz. Powiedzmy sobie szczerze, za wysokie progi dla ciebie. Dlatego nie rób nawet sobie nadziei, że wygrasz jakiś dodatkowy pas, bo tak się nie stanie. Wielkim sukcesem będzie w twoim przypadku utrzymanie tego co masz. Dam ci dzisiaj dobrą rade, postaw wszystko na obronę EWF Evolution title. Dla mnie ten pas się nie liczy, więc może go sobie spokojnie zachować. Przypominasz mi trochę zespół Los Del Rio. Nie wiesz kim oni są? Bardzo dobrze, bo nikt nie wie już chyba kto to. Jednak znani są z jednej bardzo fajnej piosenki. Nikt oczywiście pewnie zgromadzony na hali nie wie, jaka to pieśń. Jednak powiem wam dziś, bo dziś jest dzień dobroci dla drugiego człowieka. To oni wykonali znaną piosenkę zatytułowaną Macarena. Pamiętasz może ją? Tak to pieśń dzieciństwa wielu Polaków. Czemu ich tu dzisiaj przywołuje? Bo ty jesteś podobny do nich. Też jesteś taki One-hit wonder. Mówie tu oczywiście o twym jedynym prawdziwym sukcesie, czyli pokonaniu pana Szakala w słynnym ladder matchu. Reszta twej marnej kariery to odcinanie kuponów od tamtego zwycięstwa. Mówiąc szczerze tyle lat minęło, a ty nie poczyniłeś żadnych postępów. EWF Evolution title? To pas dla słabiaków lub tez pas przejściowy, będący dolnym szczeblem drabiny, którą nazywają karierą. Tag Team Titles z Jazzowskim? W sumie jesteście siebie warci, ale powiedzmy sobie szczerze, ten pas nie jest żadnym wyznacznikiem, nie jest tez żadnym osiągnięciem. Najlepsi są zbyt zajęci robieniem własnej, solowej kariery i pogonią za FTW Title lub też World Title i nie mają czasu bawić się w jakieś tag teamy. Dlatego z całą stanowczością można stwierdzić, iż nie poczyniłeś żadnego kroku naprzód. Wygrałeś z Szakalem na III gali i gdzie teraz jesteś? Nigdzie, gdzie jest natomiast Szakal? Chyba nie musze odpowiadać na to pytanie. Twój sukces skończył się tak naprawdę zaraz po tym jak się zaczął. Nie musze chyba ci przypominać, iż straciłeś EWF TV title na następnej gali, już tydzień później. Przegrałeś właśnie z Szakalem. Stworzyłeś mit ladder matchu, ale tak naprawdę ta walka nie była twoim sukcesem. Ona była przypadkową porażką twojego przeciwnika, co było widać już tydzień po twoim sukcesie. Tak więc trudno uznać ciebie w aktualnej formie za jakiegoś wartościowego przeciwnika. Nie jesteś nim i chyba nigdy nie będziesz. Zastanawia mnie cały czas jakim cudem po powrocie, a przecież minęło 8 lat, udało ci się w tak krótkim czasie wygrać dwa pasy. To jest dla mnie nie pojęte, jak wielkie szczęście musiałeś mieć, by coś takiego osiągnąć.

 

Nagle część kibiców zaczyna śpiewać i tańczyć Macarenę na cześć czcigodnego Y2Ja, bo to chyba jego fani są. Crazy przygląda się im po ojcowsku.

 

SR-Crazy: Nie wiem naprawdę co leży u źródła twego ostatniego sukcesu w tej federacji. Czy naprawdę poziom EWF spadł tak nisko? W sumie to nie moja sprawa. Jak by tak przeanalizować tę walkę, to można stwierdzić jedną rzecz. W tej walce czterech osób zawierają się dwie oddzielne walki. Moja z Mind Mowerem i twa z Izzym. Czemu tak sądzę? Bo nie dorastacie do naszego poziomu, więc mam kolejną rade panie Y2J. Widzisz jaki jestem dzisiaj miły? Kolejna wskazówka od SR-Cazy'ego i to za darmo. Nie próbuj nawet myśleć, iż masz szansę zgarnąć wszystko, to nie możliwe. Wiem, że to przykre, ale musisz spojrzeć prawdzie w oczy. Nie dla psa kiełbasa. Nie zajmuj się więc nawet myśleniem, że masz jakieś najdrobniejsze szanse by wygrać EWF FTW Title, bo to głupie i tylko się zawiedziesz i zasmucisz. W sumie chyba w twoim przypadku lepiej będzie jak się poświęcisz bilardowi, to podobno twoja pasja. Jeśli jesteś w tym dobry to powinieneś to robić, a nie wchodzi tam gdzie ciebie nie potrzebują. Jeśli natomiast nie bilard to możesz wrócić do podrywania kobiet i flirtowania. Może w tym chociaż jesteś dobry, bo po co męczyć się wrestlingiem. Jeśli jednak koniecznie chcesz jeszcze istnieć w świadku wrestlingowym, to poświęć się walką w tag teamach. Na to najlepsi zapaśnicy nie mają z reguły czasu, więc razem ze swym kumplem możecie zdominować tę formę walki. W sumie nie widzę dla was lepszej drogi, bo nie reprezentujecie nawet poziomu godnego do walki o FTW Title. Mam nadzieje, że weźmiesz sobie do serca moje wspaniałe rady. Pamiętaj, ja mam na celu tylko twoje dobro i szczęście. Nie chce cię jakoś pogrążać, po prostu sadzę, że wybrałeś jednak złą ścieżkę życia. Jednak masz to szczęście w tym swoim wielkim nieszczęściu, że możesz jeszcze wszystko zmienić. Naprawdę zastanów się nad tym co dzisiaj powiedziałem. Może znajdziesz własną drogę do szczęścia i nie będziesz musiał żerować na legendzie wygranej walki z Szakalem, bo to się już zrobiło naprawdę nudne. Podsumowując, nie po to biegałem 4 lata po puszczy by przegrywać walki z jakimś podrzędnym lovelasem. Zajmie się lepiej Chiaki, a może uda ci się dostać na podwieczorek z Esmeraldą, będziesz miał drugi wielki sukces w swoim ostatnio marnym życiu. Chce ci jeszcze powiedzieć, że nie wygrasz tej walki. Wiesz dlaczego? Ja nie zwykłem przegrywać, a tym bardziej nie zwykłem przegrywać z pierwszymi lepszymi wrestlerami. Wiesz co jeszcze, nie wiem, czy mogę ci to powiedzieć. Wiesz jaki jest główny powód przez który poniesiesz jutro porażkę? Domyślasz się? Tak na pewno. Musisz się domyślać dlaczego ze mną nie wygrasz. Tak to dlatego, że jesteś MAMELUKIEM!!!

 

Mega hiper cheer + fani śpiewają: Y2J mameluk! Y2J mamelukiem jest! Y2J jutro przegra mecz! SR-Crazy naszym bohaterem jest!

 

SR-Crazy: Dobra nie chce mi się już na ciebie tracić czasu, ani mojego zdrowia, bo widzę, że od tego mówienie moje gardło odmawia mi już częściowo posłuszeństwa (W tym momencie zaczyna dziwnie chrząkać, a po chwili wyjmuje jakąś tabletkę musującą na ból gardła. Mijają dwie minuty). To kto tam był następny... jak mu tam leciało... Izzy? Tak chyba mu było Izzy Nilsen. Mówiąc szczerze nie znam cię dziecko i nie wiem po co się w ogóle w tym EWF męczysz. Nie wiem nawet co ktoś chciał osiągnąć kreując walkę miedzy nami. Przecież nie dorastasz mi poziomem, ani doświadczeniem, ani też sprytem wrestlingowym lub własnym stylem umiejętności. Jedynym powodem dla którego dokooptowano cię do tej walki było chyba to, że Y2J byłby strasznie samotny i smutny. W końcu również nie dosięga mi lub też nawet Mind Mowerowi do pięt. Nie wiem, czy uda ci się nawiązać poziomem do Y2Ja, ale życzę ci tego z całego serca, bo tak to trochę nudno będzie. Może przynajmniej uda ci się wytrwać parę minut wśród profesjonalistów, a już na pewno nabierzesz doświadczenia, które ci się przyda w przyszłości. W końcu niektórzy mówią coś w stylu: "co cię nie zabije, to cię wzmocni". Już nie mam zamiaru wchodzić w to, czy słusznie i potrzebnie umieszczono cię w tej walce, bo to i tak niczego nie zmieni. Jak wiadomo każda decyzja kierownictwa EWF jest rozkazem, który musi być natychmiast wykonany, chyba że powiedziane jest inaczej. Mówiąc szczerze nie znam cię w ogóle, nie znam nawet twego stylu walki, nie znam również twoich możliwości. Co prawda przed chwilą oglądałem jakieś wycinki twych walk, ale mówiąc szczerze nie przyglądałem się tobie zbytnio, bo to chyba oczywiste, że są ważniejsi uczestnicy tych walk i to od pojedynku z nimi zależy mój los. Nie martw się jednak zbytnio, jak starczy mi czasu to postaram się nadrobić te drobne zaległości. Musze się jednak pochwalić, że coś tam udało mi się o tobie zapamiętać. Tylko co to było, musiałbym się jakoś bardziej zastanowić... o rock star press tak się nazywa twój cios kończący. Całkiem miły i ładny, może ci się go uda wykonać na jakimś Y2J lub Braianie. Czego się jeszcze dowiedziałem o tym Jazzowskim? A nie przepraszam... Nilsenie... ah tak... wygrałeś z Mowerem brawo!

 

Nieśmiałe okrzyki: Mower kalosz!

 

SR-Crazy: Widać, że stary Mind już nie taki dobry jak kiedyś. Drogi Izzy Dizzy. W sumie to nawet dość ładnie się gibiesz w tym ringu, w sensie masz jakiś ukryty potencjał. Na razie może nie jesteś w stanie wygrać z jakimiś dobrymi zawodnikami, ale kto wiem może w przyszłości uda ci się zdobyć nawet Fuck The World Title. Jeśli chcesz mogę cię trochę na mej wspaniałej Wyspie potrenować. Nauczysz się na pewno wielu nowych, ciekawych i przydatnych technik, które będziesz mógł wykorzystać później w swych walkach. W sumie po co jeździć do Japonii po nauki i tym podobne? Przecież można bliżej oraz lepiej z jednym z lepszych zawodników EWF poćwiczyć. Na pewno da to lepsze korzyści niż skakanie w Kraju Kwitnącej Czereśni z małymi niziołkami. Poza tym już chyba widać, że mój trening przynosi jakieś efekty. Na razie małe, ale powoli, spokojnie idziemy do przodu. Każdy swoim tempem dojdzie do swojego wymarzonego tytułu. Dla jednych to będzie EWF Daemusin title, dla bardziej ambitnych i lepszych EWF Evolution title. Jeśli byś przystąpił do Programu Wyspa, to miałbyś duże szanse na taki pas. W końcu zawsze lepiej łazić po hali z czymś przywiązanym do bioder, a nie tak smutno i nago. Zastanów się nad tym, czekam na każdego i przed żadnym człowiekiem nie zamknę drzwi. Jeśli by ci się nie powiodło w wrestlingu po mojej nauce, to zawsze byś się czegoś innego dowiedział. Nauczyłbyś się poezji, tańca, śpiewu, gry na różnych instrumentach. Naprawdę powinieneś przemyśleć moją ofertę. Nawet jednak jeśli ją odrzucisz to i tak cię czegoś nauczę. Udział w walce ze mną będzie dla ciebie panie Izzy świetną lekcją wrestlingu. Patrz uważnie, przyglądaj i wyciągaj wnioski. Jeśli będziesz pamiętał o tych trzech jakże małych rzeczach to powinieneś czegoś się nauczysz. Zbierzesz jakże ważne doświadczenie i wykorzystasz w walce z innymi mamelukami. Oni raczej nie będą mieli okazji do walki ze mną, więc będziesz miał nad nimi przewagę. Musisz jednak się skupić i wyjść na tę walkę nie zamiarem wygrania, bo to przecież niemożliwe, ale z zamiarem nauczenia się czegoś nowego, poznania nowych stylów i tym podobne. Panie Jazzowski... a nie przepraszam....znów mój błąd... panie Nilsen... życzę ci po tej walce dużo sukcesów w EWF i wiele ciekawych interesujących walk. Jak dla mnie to powinieneś zgarnąć Evolution Title dla siebie. Y2J jest bardziej zajęty gonitwą za kieckami Chiaki i Esmeraldy niż swoim pasem. Wierzę w twoje zdolności. Pamiętaj jednak, żeby nie iść drogą niejakiego Y2J, czyli wygrać walkę przez przypadek z miejscowym cwaniakiem, a potem żerować na legendzie, którą sam stworzysz. Podsumowując mój długi, dziwny i miejscami pewnie nielogiczny wywód: ze mną walki nie wygrasz, więc się nie przejmuj nieuniknioną porażką. Spróbuj się nie zbłaźnić za bardzo i będziesz mógł opuścić jutro halę zadowolony. Aha zapamiętaj jedną ważną rzecz: walki z mamelukami zawsze wygrywam.

 

Ogólna radość na trybunach. Ktoś zaczął śpiewać pieśni maryjne, ktoś inny coś patriotyczne, a w najciemniejszym kącie hali zebrała się grupka mrocznych fanów Vaclava. Są tak mroczni, że ich nie widać.

 

SR-Crazy: Przejdźmy do ostatniego gagatka ziomala niejakiego Briana, czyli Mind Mowera. O tobie na szczęście nie musiałem się niczego nowego dowiadywać, w końcu znamy się nie od dziś. Mówiąc szczerze jesteś pierwszym moim przeciwnikiem po powrocie, którego się obawiam. Tak wiem, walczyłem tylko z dwoma przeciwnikami, ale musisz wiedzieć, że tytuł "ten, którego obawia się SR-Crazy" dostało w swoim życiu niewielu wrestlerów. Jak by się zastanowić prócz ciebie na tej liście znajduje się 5 osób, więc jest to raczej elitarne towarzystwo. Walka ta będzie miała dla mnie szczególny charakter. Z jakiego powodu? Pytanie to jest być może banalne, ale musze na nie odpowiedzieć. Mam problem z tobą, problem bardzo prostej natury: walki z tobą do tej pory były dla mnie trudne. O ile dobrze sięgam pamięcią, kilka walk stoczyliśmy już ze sobą i wychodziłeś z nich nadzwyczaj często jako strona zwycięska. Czemu tak się działo? Nie wiem, trudno zrzucić winę na pech, oświetlenie lub sędziego.

 

Głos z trybun: to wina efektu cieplarnianego! Crazy popada w chwilową zadumę nad najnowszymi trendami w ekologii.

 

SR-Crazy: Widać jest coś w twoim stylu, co powoduje iż mam spore problemy. Szkoda, że nie toczymy walki jeden na jednego, bo byłaby ona dla mnie o wiele łatwiejsza. W końcu łatwiej skoncentrować się na jednym przeciwniku niż na kilku. Tym bardziej, że naprawdę nie wiem, czy ta pozostała dwójka nie wywinie mi jakiegoś śmiesznego żartu i nie przeszkodzi w naszej walce prawdziwych mężczyzn. Mamy stary rachunek do wyrównania... pamiętasz? Czy pamiętasz co zdarzyło się w Koszycach w listopadzie w 2004 roku? Wygrałeś, wygrałeś ze mną walkę o EWF FTW title i częściowo spowodowałeś, że odwróciłem się na 5 lat od EWF. Teraz jednak jestem tu z powrotem i wiesz co? Przypomniało mi się o tym, że musze cię trochę poobijać i wyrównać ten mały rachunek. Musze zmazać plamę na moim honorze. Plamę, która powstałą przez tą jedną małą porażkę, plamę która zniknie jeśli wygram z tobą. To nie będzie łatwy pojedynek, ani dla mnie, ani tym bardziej dla ciebie. Jeśli myślisz, że potraktuje cię ulgowo, bo mówiąc szczerze ostatni nie pokazujesz nic wielkiego w ringu, to musze cię zmartwić, nie mogę. Musisz wiedzieć, że na ta walkę z twojego powodu wyjdę w 100% skoncentrowany i nie powtórzy się przypadek pana Szahida (bardzo ładnie zaakcentował). Ja nie mam czasu na błędy, więc ten pojedynek będę musiał wygrać, nie dla siebie, nie dla zemsty, ale dla moich wspaniałych i wiernych kibiców, którzy zawsze są ze mną. Musisz wiedzieć, ja zawsze walczę dla swoich kibiców, zawsze i nic i nikt tego nie zmieni.

 

Wielka eksplozja radości na trybunach.

 

SR-Crazy: Tak, tak panie Mower i wiesz co jeszcze? Ten pojedynek wygram, bo jesteś MAMELUKIEM!

 

Kibice, którzy nie są mamelukami znów zaczynają świętować.

 

SR-Crazy: Tak więc już jutro naprzeciwko siebie stanie w tym ringu 4 wrogów, chciało by się powiedzieć 4 śmiertelnych wrogów, ale jeszcze aż takich antagonizmów między nami nie ma. W każdym razie pewne jest to, że każdy z zapaśników wyjdzie na tę walkę w 100% skoncentrowany, każdy będzie chciał zrobić wszystko co w jego mocy by wygrać. Dwóch zawodników może wiele zyskać zwyciężając tę walkę, mowa tu o Mind Mowerze i Izzy'm Jazzowskim... (chwyta się za głowę) ... znowu źle! Jak ci młodzieńcy mi się mylą! Nilsen, Nilsen oczywiście. Natomiast Y2J może zarówno stracić przegrywając swój pas, jak i zyskać zdobywając mój pas. Poza tym może wreszcie wyjść z cienia tej walki z Szakalem i zacząć pisać swoją historię od nowa. Ja niestety zyskać nic nie mogę. Zwycięstwo w tej walce chwały mi nie przyniesie. Każdy inny wynik natomiast sprawi, że stanę się pośmiewiskiem świata EWF. Dlatego zapowiadam dzisiaj po raz kolejny, że nie popełnię takiego błędu jaki popełniłem z panem Szahidem i tym razem będę walczył na 99% swoich możliwości. Dlatego jeśli, któryś z moich przeciwników łudził się, że jednak nie wyjdę w pełni skoncentrowany i zlekceważę sobie ten pojedynek, to mogę powiedzieć: nie liczcie na to, bo nie mogę sobie pozwolić na kolejny błąd. Co zobaczymy jutro? Wspaniały pojedynek, chciało by się powiedzieć w skrócie. Walkę w której spotka się doświadczenie z jego brakiem, starość z młodością. Starcie to mogło by być na pewno ciekawsze dla bezstronnego kibica, gdyby nie jeden malutki szczegół, chcecie wiedzieć jaki? Super Crazy nie zwykł przegrywać z mamelukami, a moi rywale nimi są, tak więc wynik może być tak naprawdę tylko jeden. Jednak zawsze będzie można zobaczyć ciekawy pojedynek między Mind Mowerem, Izzym i Pogromcą Szakala o EWF Evolution title. Chciałbym z tego miejsca, teraz zaprosić wszystkich na jutrzejszą setną Wrestlepaloozę. Mogę wam zagwarantować dużo emocji, walki oraz krew pot i łzy. Do zobaczenia jutro!

 

Zaczyna grać Limp Bizkit "My Way" i w tym momencie SR-Crazy rzuca mikrofon za siebie a sam wyskakuje z ringu przelatując oczywiście nad linami. Po tak efektownym zejściu udał się w stronę fanów, rozdał parę autografów, przybił parę piątek oraz porozmawiał z kilkoma fanami na tematy raczej nie związane z wrestlingiem.

 

--------------------------

9 chwilek później

--------------------------

 

Widzimy korytarz na zapleczu, którym spaceruje sobie EWF FTW Champion. Po chwili znienacka wpada na niego Vesna Obrenowić. Dożywotni EWF TV Champion spojrzał na nią przenikliwym wzrokiem, podrapał się po swojej bujnej brodzie i chciał iść dalej, jednak nie udało mu się to z powodów dla niego samego niezrozumiałych.

 

Vesna Obrenowić: Skoro już tak na siebie wpadliśmy może krótki wywiad?

 

SR-Crazy podrapał się po brodzie w taki sposób, iż było dla wszystkich jasne, że zgadza się na udzielenie wywiadu.

 

Vesna Obrenowić: Co sądzisz o swoim pojedynku? Jakie masz szanse na zwycięstwo?

 

SR-Crazy: Bardzo ciekawe pytanie. Uważny słuchacz dostrzegł by odpowiedzi na nie w przydługiej mowie, którą wygłosiłem nie tak dawno temu na ringu. Jednak mogę powtórzyć dla tych wszystkich co nie słuchali lub słuchać nie chcieli. Jutro zobaczymy ciekawy pojedynek, ale żaden z moich przeciwników nie ma szans by mnie pokonać.

 

Vesna Obrenowić: A wróćmy może do pojedynku ostatniego z Scotty'm Whiped'em. Zapowiadał pan łatwe zwycięstwo, miała być prosta i przyjemna walka. A tu psikus, w Fakcie napisano nawet, że walczył pan tak jak gra Milan.

 

SR-Crazy: Fakt to brukowiec piszący o ludziach trzymających meblościanki. Natomiast musze powiedzieć, że w dość dużym stopniu się nie pomyliłem. W końcu zapowiedziałem, że wygram, a jeśli zastanowimy się nad słowem wygram, to w nim zawiera się słowo nie przegram, czyli jako że ja nie przegrałem to można powiedzieć, że na swój sposób wygrałem.

 

Vesna Obrenowić: Całkiem szalony sposób myślenia...

 

SR-Crazy: Spójrz bejbe jak na mnie mówią w tym kramie zwanym EWF. Jakby się zastanowić to całkiem zwięzły i logiczny był mój wywód. Dodam jeszcze, ze w planach nie było wygrania pasa, a jednak pokonałem Yamato Konoe, a to chyba nie jest jakiś wieśniak. Tak naprawdę nie rozumiem tego pytania, ale dobrze może ja niezbyt mądry jestem? Może ja się nie znam? Jednak jeśli wraca się po 5 latach to chyba nie można za wiele wymagać

 

Vesna Obrenowić: To może na koniec, jak pan myśli kto z trójki: Psycho, Nas Jazzowski i Tool wygra najważniejszy pas w federacji?

 

SR-Crazy: To Nas Jazzowski i Izzy to nie to samo? Kurczaczek mylą mi się te młode pajacyki za bardzo. Po co tu tyle nowych mordeczek sprowadzali? Jeśli mam być szczery to żaden z nich nie dorównuje klasie dawnym zawodnikom. Po prostu za wysokie progi. Jeśli miałbym wybierać to raczej Psycho, lecz Tool również ma spore szansę, natomiast ten trzeci pasuje do nich jak pingwin do piramidy. Szczęściem jest, iż sędzią ma być Hangman wieli mistrz i człowiek, on już będzie wiedział w czyje łapska może wpaść ten pas, a czyje powinien ominąć z daleka dla dobra tej wspaniałej i pięknej federacji.

 

Vesna Obrenowić: Dziękuje za to, że zdecydowałeś się poświęcić swój cenny czas i udzieliłeś tego krótkiego wywiadu.

 

W tym momencie SR-Crazy odwrócił się i pobiegł w stronę wyjścia tak szybko, że nawet kamerzysta nie wiedział kiedy to się stało i dlaczego. Taki już jest nasz wspaniały Szaleniec. Prawdopodobnie właśnie z powodu swoich dziwnych i niewytłumaczalnych zachowań jest on tak bardzo szanowany i lubiany przez wszystkich.

 

 

---------------------------

Koniec transmisji!

Dark Avenger – wróć!

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    1

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

[nie chodzi tutaj o Mitsuko, żonę Whipeda]

 

Ku**a wiedziałem, że coś będzie :P

SR-Crazy: Halo! Halo! Tu Moskwa!

 

Głos po drugiej stronie: O przepraszam pomyliłem numer.

 

:lol: :lol:

 

Bezimienny: Y Dwa J to typowy lovelas...

 

SR-Crazy: Znaczy się dupcyngiel? Ja tego kolesia znam, to jest ten od słynnego ladder matchu z Szakalem, były EWF TV Champion.

 

:lol: so desu ne? [nieprawdaż] ;)

 

Mega hiper cheer. Na trybunach słychać pochwalne pieśni, między innymi „Kochamy cię Alleluja”, „Abba Ojcze”, ale również ktoś gra Marsyliankę na flecie, słychać również „Bogurodzicę” oraz „Boże, coś Polskę”. SR-Crazy wyraźnie wzruszony (zaczyna płakać) pochodzi do fanów, po uprzednim zejściu z ringu. Razem śpiewają, tulą się (z różnymi fanami). Chwile potrwało zanim Szaleniec ochłonął.

 

Tylko Roty brakuje albo mogłeś dać chóralny śpiew Gaude Mater Polonia :P

 

Długość tekstu jak widać nie przeraziła mnie, speeche trafne i długie. Omedetou gozaimasu [powodzenia i tym podobne :P]

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...