Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Bound For Glory 2009


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  326
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.11.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sting vs AJ Styles

Wielką zagadką jest dla mnie forma Stinga, a jak ma to być dla niego ostatni pojedynek to mam nadzieje ,że wykrzesze z siebie resztki sił i da z siebie wszystko. O formę AJ się nie boję, i jak Sting da z siebie wszystko może wyjść z tego nawet przyzwoita walka.

 

Kurt Angle vs Matt Morgan

Wszystko zależy od zabookowania Kurta np. na galach w Japoni Angle jest świetnie bookowany jak równy z równym z przeciwnikiem, a Tna często bookuje go na ciotę która pól walki ucieka z ringu. Jeżeli dobrze zabookują Kurta może nie będzie tak najgorzej.

 

Bobby Lashley vs Samoa Joe

Mam nadzieje,że Bobby to nie jest Terminator i można go pokonać :twisted: . Liczę na zwycięstwo Joe i ciągniecie feudu i przede wszystkim na ciekawą walkę.

 

Mick Foley vs Abyss

Wiadomo Mick i Abyss w normalnych pojedynkach za wiele nie pokazują ale świetnie się czują w takich stypulacjach i na to liczę ,że dadzą nam walkę dłuższa niż 5 minut i zobaczymy kilka dobrych akcji.

 

Suicide vs. D'Angelo Dinero vs Daniels vs Homicide

Walka na którą czekam najbardziej, lubię tą stypulacje a i zawodnicy są 1 klasa. Ten mały feud który był pomiędzy Dinero a Suicidem miałem nadzieje ,że doprowadzi do zdemaskowania "Samobójcy" ale jak narazie nie zanosi się na to. To raczej nie będzie walka ale pokaz spotów ale nie będzie mi to przeszkadzać o ile spoty będą się sypać na lewo i prawo.

 

Team 3D vs Beer Money vs British Invasion vs Scott Steiner & Booker T

Jak to ktoś wyżej napisał Team Mafii w ogóle nie nadaje się do tej walki, a ja sadze ,że oni już do niczego się nie nadaje i może żle to zabrzmi ale czekam na ich zwolnienie :twisted: . A tak na poważnie widziałbym w tej walce takie teamy jak MCMG czy Leathal'a i Creed'a.

 

Hernandez vs. Eric Young vs Kevin Nash

Nic ciekawego to będzie raczej handicap match, chyba dalej będzie trwała telenowela pt. Nie dajemy pasa Hernandezowi .

 

The Beautiful People vs. Taylor Wilde & Sarita

Liczę ,że kobitki coś pokażą i tytuł powędruje do Beautiful People's.

  • Odpowiedzi 30
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Tupak

    6

  • k4rol-13

    5

  • -Raven-

    3

  • wilq_7

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Mam nadzieje,że Bobby to nie jest Terminator i można go pokonać . Liczę na zwycięstwo Joe i ciągniecie feudu i przede wszystkim na ciekawą walkę.

 

Nie łudziłbym się zbytnio... Dixie jest tak podjarana tym, że Blesnar zgodził się podpisać kontrakt z TNA, że nie ma bata aby zmoczył tą walkę. Joe będzie klepał aż miło. Jedyna nadzieja, że nie zabookują "mega-fighterowi MMA" squash'a i dadzą Joe coś pokazać. Na jego wygraną niemal nie ma szans.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  157
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zwycięstwo Bobbiego może i jest pewne, ale niewierze w to, że podłożą mu Joe w squashu, po za tym na ostatnim Impectcie Joe w brawlu między nimi zdemolował Lashleya, więc może walka będzie wyrównana. A po cichu i tak liczę na Samoa :)

  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jedyna nadzieja, że nie zabookują "mega-fighterowi MMA" squash'a i dadzą Joe coś pokazać. Na jego wygraną niemal nie ma szans.

Daj spokój z tymi squashami. Skoro nie zajobbowali w jednostronnej walce Rhino (który od czasu Genesis 09 nie pojawił się do No Surrender na żadnym PPV, jeżeli dobrze liczę), to Joe na pewno nie będą squashować. Spodziewałbym się bardzo wyrównanej walki, choćby z racji tego, że Joe promuje się jako "Samoan Submission Machine". Znając życie Joe założy Coquinę, ale Bobby się z tego wygramoli i zapnie dragon sleepera. W tym aspekcie mogę się z Tobą zgodzić - Lashley raczej zachowa streak, tyle, że doszukiwałbym się z tej racji początku nowego feudu - Joe ostatnio uwielbiają zmieniać przeciwników co miesiąc (choćby feud ze Stingiem przy okazji debiutu Taza - aż się prosiło o jakieś rozwinięcie). Swoją drogą tak dziwnego i oryginalnego bookingu nie widziałem jeszcze - Hebner pozwala Lashleyowi interweniować nie kończąc zarazem walki o pas X Division, przez co Red zdobywa tytuł. Oryginalne - na pewno, dobre - niekoniecznie.


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Ludzie, wiecie co to przenośnia? Pisząc o "squash'u" nie miałem przecież na myśli walki, gdzie Joe nie wykona żandej akcji na Bobbym. Chodziło mi o to, by nie była tak bardzo jednostronna jak chociazby starcie "Joe vs. Homicide", gdzie Homi miał niby swoje momenty, ale to Samoa dominował przez 80% walki.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  157
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Hebner na początku nie chciał wpuścić Lashleya na ring, ale że Joe na to nalegał to sędzia się zgodził. Trochę to naciągane, ale przynajmniej jest jakiś build-up pod feud.

Wg mnie mogła by być zwykła interwencja przy "ogłuszonym" sędzi, było by zwyczajnie i nie budziło takich kontrowersji


  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Osobiście też zdziwiło mnie, że sędzia pozwolił wejść Bobbiemu na ring. Ale skoro Joe nalegał to czemu nie. Bardzo cieszy mnie fakt, że to Amazing Red wygrał pas. Jest on bardzo dobrym zawodnikiem i pasuje do dywizji X.

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  93
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Slammiversary było jak na razie ostatnim PPV TNA, o którym można napisać „dobre”. Od tamtego czasu na jakość produktu federacji wpływał głównie poziom tygodniówek, który (czasem lepszy, czasem gorszy) mozolnie, bo mozolnie, ale jakby się poprawiał – co jednocześnie wpłynęło na obecny odbiór samej promocji. Jednakże nie miało to do końca przełożenia na kolejne PPV.

 

Z TNA jeszcze jakiś czas temu było tak, że albo konkretne PPV było albo dobre, albo bardzo średnie (żeby nie powiedzieć kiepskie). Rzadko zdarzały się przypadki nijakości. Po Slammiversary natomiast nastąpił okres średnich PPV. Ale tym razem mamy do czynienia z największą galą roku, co do której oczekiwania są o wiele większe niż do zwykłego PPV. Poza tym sama federacja, jak najbardziej słusznie, podbija wartość i wagę samego eventu, nie mówiąc już pozytywnych komentarzach fanów TNA. Osobiście podchodzę do Bound For Glory z pewną rezerwą (być może z nadzieją, że już po obejrzeniu samego show, będę zdziwiony in plus). Ma na to oczywiście wpływ wcześniej wspomniany brak przełożenia się „zapowiedzi” z tygodniówek w pełnej postaci na PPV oraz coś co nazwałbym niewykorzystywaniem potencjału wytwarzanego przez kolejne Impacty. Innymi słowy, mam pewne obawy, że gala zapowiada się dobrze, ale jednak może zabraknąć czegoś, co wybije ją ponad przeciętność (a w tym przypadku poprzeczka oczekiwań jest zawieszona nieco wyżej). Jedyną nadzieję widzę w tym, że to jednak jest TA gala, które jest wizytówką TNA; to ona może zaważyć na wizerunku federacji przez następnych kilka miesięcy. Toteż writerzy i wrestlerzy mają za zadanie wykrzesać z siebie coś ekstra, coś czego nie da się przewidzieć w przedgalowych typowaniach.

 

Czas na kilka przemyśleń co do karty:

 

TNA WORLD HEAVYWEIGHT CHAMPIONSHIP MATCH

"The Icon" Sting vs. champion "The Phenomenal" AJ Styles

Walka bez wątpienia ma charakter najważniejszej na gali. Sam poziom walki (choć sam liczę na co najmniej przyzwoity) może mieć drugorzędne znaczenie. Oczywiście jest tak ze względu na sytuację z odejściem Króla Stinga. Samo dywagowanie o tym, czy jest to ostatnia duża gala Steve'a Bordena to zupełnie odrębny temat. Osobiście mam nadzieję na ujrzenie walki dobrej w klasycznym tego słowa znaczeniu – nie chodzi mi tu o wysublimowane, niecodzienne akcje tylko o dobre rozplanowanie napięcia. Dobrą współpracę obu wrestlerów, przy wiarygodnym nie tylko sprzedawaniem movesów, ale także pinfalli oraz potęgującym się oczekiwaniu i niepewności na końcowy rezultat pojedynku.

 

WRESTLING'S BEST VS. WRESTLING'S FUTURE

Main Event Mafia leader Kurt Angle vs. "The Blueprint" Matt Morgan

Prawdziwy test dla Morgana. Przy pozytywnym zaprezentowaniu się na tak dużej gali, Blueprint może na stałe wedrzeć się do main eventowania na następnych galach. Jakkolwiek jest zdolnym wreslterem, wyrażam małą obawę o to, czy faktycznie jest już gotowy. W każdej federacji aby być main eventerem trzeba posiadać sporo charyzmy (tutaj nie mam większych zastrzeżeń) oraz pewną umiejętność współpracy z drugim wrestlerem; pewną umiejętność płynnego poprowadzenia walki, tak aby widz nie miał wrażenia, że akcje są wymuszone lub niezbyt czysto wykonywane. Automatycznie przekłada się to na stworzenie czegoś więcej niż maksymalnie 10 minutowy pokaz własnych firmówek. I tutaj mam pewne zastrzeżenia. Morgan może wykazywać pewne braki w doświadczeniu w takich sytuacjach. I choć Kurt Angle to świetny worker (vide bardzo przyzwoita walka z A.J. Stylesem z ostatniego Impactu), to dość prawdopodobne, że to jednak na Blueprintcie będzie skupiony większy ciężar starcia (oczywiście chodzi mi tu o „ogólne wrażenia artystyczne” z jego występu).

 

MMA VS. TNA: SUBMISSION MATCH

"The Boss" Bobby Lashley vs. Samoa Joe

Wszystko byłoby fajnie gdyby nie stypulacja. W każdym innym przypadku, byłbym spokojny o jakość walki (fakt: cudów bym nie oczekiwał, ale co najmniej rzetelnego pojedynku). Natomiast moją obawę w tym przypadku potęguje nieco sama nazwa starcia: MMA vs. TNA oraz stypulacja submission match. Odkąd oglądam TNA, już kilka razy na PPV wprowadzano walki w stylu MMA (lub około MMA). Kwestia jak te walki wypadły – jest bardzo dyskusyjna. Tym samym, jeśli w pojedynku obaj wrestlerzy mieliby zaprezentować dużo elementów tego stylu + wrestlingowe submissiony czeka nas trudna (wymagająca) w odbiorze i w jednoznacznej ocenie walka.

 

MONSTER'S BALL: HARDCORE EXTREME

Mick Foley vs. "The Monster" Abyss

Jeśli mnie pamięć nie myli, to sędzią w tym pojedynku będzie Dr Stevie. I to kolejny powód, który (tak jak pozostałe przypadki) wzmaga moje wątpliwości co do poziomu nie tylko tej walki i całej gali. Oczywiście nie wykluczam tutaj jednego, a może nawet kilku mocarnych bumpów; tylko, że obraz samej walki może zostać zepsuty przez booking, ciągnący się już od jakiegoś czasu storyline, który należałoby zakończyć wpierw porzuceniem przez Dr Steviego gimmicku lekarza-psychiatry i przyjęciem gimmicku wrestlera-z-prawdziwego-zdarzenia, a następnie porządną walką Richardsa z Abyssem. Foley świetnie odegrał swoją rolę w storyline, podobnie jak Chris Parks. Jeszcze trochę, a spokojnie mógłbym uwierzyć, że podobnie jak Stinger przekazuje pochodnię Stylesowi, tak Mick przekazuje swoją rolę ikony hardcoru Abyssowi. Tak jak w każdym pojedynku w stypulacji Monster's Ball, oczywiście nie oczekuję super płynności czy dużej ilości akcji; miarą tego pojedynku będzie oczekiwanie i ujrzenie rzetelnego bumpa lub kilku bumpów.

 

ULTIMATE X MATCH FOR THE X DIVISION CHAMPIONSHIP

Suicide vs. D'Angelo Dinero vs. Daniels vs. Homicide vs. champion The Amazing Red

W ciemno można postawić tezę, że będzie to najlepsza walka gali. Po cichu liczę na obronę pasa przez Reda oraz jak wynika z ostatniego Impactu, może będzie to też początek końca gimmicku Suicide'a. Sam pomysł tej postaci nie był zły, był nawet trochę nowatorski, miał pewien potencjał, ale na dłuższą metę – nie miał szans. Natomiast zanim Amazing został dokooptowany do walki, stawką pojedynku miał być number 1 contenders shot for the X Division Championship. Toteż miałem trochę za złe bookerom federacji, że w walce nie wezmą udziału MCMG oraz Lethal Consequences. Ale w ostatniej chwili wstawiono Reda oraz podbito stawkę pojedynku, co z pewnością sprawi, że walka będzie co najmniej dobra.

 

FULL METAL MAYHEM FOR THE TNA WORLD TAG TEAM CHAMPIONSHIP

Team 3D vs. Beer Money vs. British Invasion vs. champions Scott Steiner & Booker T

Jeśli już piszę o moich małych obawach co do samej gali, to tutaj moim zarzutem może być chaos, który niejednokrotnie wkradał się w matche z takimi stypulacjami. Dwa świetne tag teamy, dwa, mocno powiedziawszy, średnie tag teamy oraz zupełnie przyjemna stypulacja. Jednakże pomimo wspomnianej obawy, walka ma szansę zostać drugą najlepszą na gali. Jeśli tylko płynność nie zostanie zbytnio zachwiana, a i Brytyjczycy oraz Steiners Heat coś z siebie wykrzeszą. Zwycięzców upatrywałbym w dwóch pierwszych tag teamach; mówi się, że może to być ostatnia gala Stinga w TNA, a w rzeczywistości może się tak okazać, że będzie to ostatnie PPV Bookera T. Natomiast nie widzi mi się, by TNA wysyłało do Japonii, niemalże jako swoją wizytówkę w celu obrony IWGP Tag Team Championship The British Invasion – gdyż moim zdaniem prezentują oni ze sobą co najwyżej słabo dostateczny poziom umiejętności wrestlerskich.

 

TNA LEGENDS CHAMPIONSHIP MATCH

Hernandez vs. Eric Young vs. champion Kevin Nash

Już sam skład walki powoduje lekką niechęć do obejrzenia tego pojedynku – trzech totalnie do siebie niepasujących wrestlerów. Co więcej – feud towarzyszący postaciom Hernandeza i Erica Younga jest już na wyczerpaniu i należałoby skonstruować dla nich nowy storyline. Walka zapowiada się na najsłabszą na gali; mam nadzieję, że nie będzie na tyle słaba by znacząco wpłynąć na ocenę całego PPV.

 

TNA KNOCKOUTS CHAMPIONSHIP

Awesome Kong vs. Tara vs. champion ODB

O ile postać ODB nie przeszkadza mi w specjalny sposób, powiedziałbym nawet, że jej segmenty z Codym Deanerem były dla mnie zabawne, to jednak uważam osobiście, że dość prestiżowy pas dywizji Knockouts należałby się pani, o której już w pełni można powiedzieć wrestlerka, a nie jednak bardziej entertainerka. Tym samym liczę na wygraną Tary, przy jednocześnie zgrabnym, ale jednak nie za długim pojedynku.

 

TNA KNOCKOUTS TAG TEAM CHAMPIONSHIP

The Beautiful People vs. Taylor Wilde & Sarita

Jeśli chodzi o drugi pojedynek pań, to tutaj już liczę na mały popis umiejętności – szczególnie jeśli chodzi o Taylor i Saritę. Co prawda to The Beautiful People są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych Knockouts (pierwotnie, jeszcze z Angeliną Love w składzie to one miały zdobyć pasy), ale Taylor i Sarita również zasługują na to mistrzostwo. Choćby ze względu na duże umiejętności w jak i poza tag teamem.

 

Jako swoisty dark match, tuż przed Bound For Glory, odbędzie się pojedynek MCMG i Lethal Consequences. Osobiście odbieram to jako policzek, szczególnie dla tych pierwszych. Dla mnie osobiście Sabin i Shelley są obecnie najlepszym tag teamem na świecie, jednocześnie wzorcowo marnowanym i niewykorzystywanym w TNA.

 

Oczekiwania co do Bound For Glory są dość spore; jest tak ze względu na charakter i status gali oraz przez zupełnie zgrabnie prezentującą się kartę. Osobiście mam małe wątpliwości czy uda się zaprezentować produkt na tyle wyróżniający się wśród pozostałych gal, aby sztandarowe PPV TNA zapadło na długo w pamięci.


  • Posty:  2 014
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.11.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

TNA "Bound for Glory 2009"

 

TNA X-Division Championship, Ultimate X Match: Amazing Red © vs. Chris Sabin vs. Alex Shelley vs. Suicide vs. Homicide vs. Daniels

Jeden z tych pojedynków na które najbardziej czekałem. Jako, że obecnie nie oglądam TNA wogóle, zaskoczyła mnie obecność podczas tego matchu Red'a, tym bardziej jako X Division Championa. Sama walka przepełniona całą masą spotów, w tym kilkoma bardzo niebezpiecznymi z lin zawieszonych ponad ringiem. Tak oglądając tą walkę doszedłem do wniosku, że cały "czar" związany z Suicide'm prysnął i ten match dobitnie pokazał, że jest jednym z wielu. Największe brawa za ten match moim zdaniem wędrują do Daniels'a, który pomimo, iż zbliża się nieubłagalnie do 40-tki, w tej walce udowodnił, że potrafi jeszcze błysnąć, nawet zaliczyczając jakiegoś dzikiego bumpsa. Generalnie, bardzo dobra walka i tylko nieco końcówka mi nie podeszła.

Ocena walki: ***3/4

 

TNA Knockout Tag Team Championship: Taylor Wilde & Sarita © vs. The Beautiful People (Velvet Sky & Madison Rayne)

Walka - porażka! Nie wiem co to miało być, ale pomimo nawet fajnego początku później to już tragedia. Match w zasadzie nie zdąrzył się rozkręcić a już był koniec. Ile to mogło trwać? 3-4 minuty?! Ubolewam nad tym, bowiem lubię oglądać walki kobiet, ale ten pojedynek to jakieś nieporozumienie, zwłaszcza, że odbył się na najważniejszej gali TNA w roku.

Ocena walki: *

 

TNA Legends Championship, Triple Threat Match: Kevin Nash © vs. Hernandez vs. Eric Young

Cała walka to jeden, wielki handicap match w którym Nash współpracował z Young'em a na końcu Eric frajersko pojechał Kevin'a i wygrał match zostając nowym TNA Legends Championem. Największy plus to występ Hernandeza, który pomimo, że walczył w pojedynkę, jednak nieco rozbujał ten match i nawet fajnie się oglądało. Powiem tak, ciesze się, że Hernandez przegrał, bo przynajmniej nie zdobył takiego syfu jak TNA Legends Title, skoro mógł go wygrać taka miernota jak Young. Moim zdaniem pas powinien zmienić nazwę, bo z Young'a taka legenda jak z Akebono high flyer. Nie wiem, może TNA Horrible Title byłoby idealną nazwą?! :)

Ocena walki: **

 

TNA & IWGP World Tag Team Championship, Full Metal Mayhem Match: The Main Event Mafia (Booker T & Scott Steiner) © vs. Brutus Magnus & Doug Williams © vs. Beer Money, Inc. vs. Team 3D

Nie było źle, a sam wynik walki ciekawy z pewnego względu. Stosunkowo dużo brawlu, aczkolwiek Dudley'a wogóle nie widoczni przez większość pojedynku. Tutaj od razu powiem, że liczyłem na znacznie więcej udziału drabin i stołów, bo mnie niestety rozczarowało, bo dopiero spoty z nimi praktycznie pojawiły się na koniec, kiedy w ringu walczyło Team 3D. Plus za występ Beer Money, Inc. British Invasion to głównie "Anarchist" Doug Williams, który stosunkowo dobrze się zaprezentował, pomimo, że wcześniej zupełnie nie wyobrażałem sobie go w takiej stypulacji. Summa summarum, Team 3D zdobyło IWGP Tag Team Titles co w mojej ocenie może oznaczać tylko jedno - pasy niebawem powrócą do Japonii, tym bardziej, że NJPW nie uznawało British Invasion jako posiadaczy tych pasów. Brytyjczycy z kolei zdobyli TNA Tag Team Titles, co przy obecnym składzie tego teamu/stajni uważam za pomyłkę. Mimo wszystko, prędzej bym widział z pasami Beer Money, Inc.

Ocena walki: ***1/4

 

TNA Knockout Championship, Triple Threat Match: ODB © vs. Awesome Kong vs. Tara

Nawet stosunkowo dobra walka, tocząca się w całkiem niezłym tempie aczkolwiek mi tutaj czegoś zdecydowanie zabrakło. Kong po raz kolejny pokazała, że jest jedną z najlepszych wrestlerek w USA. Pomimo swojej masy robi dobre walki. ODB nigdy nie lubiłem, nawet kiedy widziałem jej walki na scenie niezależnej nim trafiła do TNA, jednak tutaj jej występ nawet na plus. Tara również na plus, chociaż oczekiwałem od niej nieco więcej. Końcówka walki nie specjalnie mi podeszła i nie za bardzo kupiłem x-factora na krzesło jakie zrobiła ODB na Kong. TNA mogło zrobić znacznie dramatyczniejszy pojedynek, a Kong ukazać w tej walce na takiej zasadzie, że pomimo, iż walczyła w pojedynkę (ten sam schemat co w walce o TNA Legends Title), tak łatwo skóry nie sprzedała.

Ocena walki: **3/4

 

TNA vs. MMA, Submission Match: Bobby Lashley vs. Samoa Joe

Jako, że nie oglądam wogóle TNA o czym już wspomniałem wcześniej, cholernie mnie zaskoczył mega heel heat jaki dostał Lashley i śpiewy publiczności "Joe gonna kill you!". Wynik z góry raczej był do przewidzenia i każdy inny wynik inny niż zwycięstwo Lashley'a byłby ogromną niespodzianką (a w dobie przyszłych występów Bobby'ego dla Strikeforce wątpie aby w pełni się zgodził się jobbnąć Joe, tym bardziej, że mogłoby to w pewnym sensie wpłynąć to na jego image, pomimo, że mma i wrestling to dwie zupełnie inne bajki). Sama walka stała na dobrym poziomie. Lashley wykazał się szybkością i zwinnością kiedy "tarzał" się z Joe po macie. Potem również źle nie było. Nawet match mnie w pewnym sensie zaskoczył bowiem liczyłem na bardziej techniczny pojedynek, a w zasadzie submissiony były tutaj tylko dodatkiem. Koniec jednak aż tak specjalnie nie podszedł mi. Ja rozumiem, że starano się maksymalnie "urzeczywistnić" pojedynek, ale cholera - Joe tak szybko tapujący po headlocku to nieporozumienie! Gdzie dramaturgia? TNA chyba za bardzo chciało zrobić końcówkę w stylu rodem z mma.

Ocena walki: ***

 

Monster's Ball Match, Special Guest Referee: Dr. Stevie: Mick Foley vs. Abyss

Na początku bumps Abyss'a koło titan troon'u i walka wyglądała jak wyglądała. Na szczęście Abyss w miarę szybko "doszedł do siebie" i match mógł się podobać. Nie było to, co prawda jakieś wymarzone Monster's Ball Match aczkolwiek kilka dzikszych akcji jak najbardziej mogło przypaść do gustu (Daffney przelatująca przez board z drutem kolczastym :). Zaskoczyła mnie ofiarność Richardsa, który zaliczył black hole slam na pinezki, jak również sam fakt, że Abyss wygrał z Foley'em. Po takim pojedynku w zasadzie już mogę tylko prosić aby przestano udupiać Abyss'a w bezsensowne feudy i aby w końcu wskoczył do main eventów.

Ocena walki: ***

 

Wrestling's Future vs. Wrestling's Best: Matt Morgan vs. Kurt Angle

Ciekawe starcie, które pomimo, że jakoś specjalnie długie nie było to podobało mi się. Na początku jednak kilka słów o Angle, który niesamowicie zaskoczył mnie swoim wyglądem. Oglądając zapowiedź walki a potem już Kurta w ringu miałem nieodparte wrażenie, że nie Angle tylko sam Randy Couture olał "łysego" i wskoczył do federacji pani Carter! Kurt wygląda zupełnie inaczej niż wcześniej, co dla mnie było na początku lekkim szokiem (nieco zarośnięty, wychodzony, powiedziałbym nawet, że nieco blady). Powiem więcej, wystraszyłem się czy czasem Angle nie jest na coś poważniejszego chory. No cóż, tak się dzieje, jak main stream'u praktycznie wogóle się nie ogląda :) Sama walka podobała mi się. Dobre, w miarę szybkie tempo i widownia za Morganem, któremu po tej walce wróżę świetlaną przyszłość w takiej federacji jak TNA. Walka skonstruowana na takiej zasadzie, że dramaturgia była już tutaj od samego początku, aż do ostatnich minut. Duży plus dla widowni.

Ocena walki: ***1/4

 

TNA World Heavyweight Championship: AJ Styles © vs. Sting

Main Event rozczarował mnie. Nie kupiłem tej walki, bowiem jak na match o naprawdę wielką stawkę (w końcu miała ważyć się tutaj dalsza kariera Stinga!), nie było dramaturgii, polotu, większych emocji, czegokolwiek. Poza tym walka nie miała tego klimatu godnego main eventu najważniejszej gali TNA w roku. Praktycznie Styles tylko coś ciekawego pokazał, a Sting faktycznie, niech już zawiesi buty na kołku, bo na polu wrestlingowym nic ciekawego nie pokazuje, a wręcz przeciwnie - jego występy są bardzo słabe. Nic specjalnego a szkoda.

Ocena walki: **3/4

 

Podsumowanie: Największe gala TNA w roku czyli "Bound for Glory 2009" wypadło zupełnie średnio. Fakt, dobrze mi się ten event oglądało ale gdzieś tam, po cichu liczyłem, że TNA spręży się i zaserwuje nam jeszcze ciekawszy produkt, zwłaszcza z takiej okazji. Oprócz kilku walk, największy plus dla widowni która była zaskokująco aktywna podczas całego PPV. Minus generalnie dla większości matchy, jak również dla faktu, że TNA nie zbudowało takich emocji, takiego klimatu godnego największego PPV roku. Osobiście nie czułem, że "Bound for Glory 2009" to najważniejszy event w roku TNA, pomimo, że sama gala dla mnie wyszła stosunkowo dobrze.

 

Ocena ogólna gali: 7=/10

"Jesteś niebem obserwującym chmury. A wydarzenia, ludzie, sytuacje, to obłoki, które po nim przepływają. Tylko przepływają. Dlatego nie próbuj ich zatrzymać, bo na pewno odpłyną wcześniej, czy później. Gdy przytrafia Ci się coś pięknego albo bolesnego, powinieneś zrobić krok, odstąpić od siebie i popatrzeć z dystansu. Ludzie, których kochasz, to właśnie takie chmury. Są na Twoim niebie dłużej lub krócej, ale nigdy na zawsze"

  • Posty:  93
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Botch for Glory – taką ciekawą nazwę tej gali przeczytałem na jednym z zachodnich portali o wrestlingu. Błędów było sporo, kilka niezrozumiałych decyzji, ale jeśli chodzi o ocenę całego PPV nie mogę napisać, że było słabe. Wręcz przeciwnie – w porównaniu z poprzednimi wypadło zupełnie dobrze, chociaż to nie był ten poziom, dzięki któremu będzie można zapamiętać tegoroczne Bound For Glory przez następne miesiące oraz mówić o gali jako o najlepszej wizytówce TNA. W masowej opinii, będzie zapamiętane, nie za to, że żaden pojedynek nie zszedł poniżej poziomu przyzwoitości (taka jest moja ocena), tylko za kilka rażących w oczy i wpływających na końcową ocenę botchów, które co prawda muszą się przydarzyć niemal każdemu wrestlerowi, tylko na nieszczęście federacji z Nashville – przydarzyły się na jej największej gali roku.

 

W zasadzie było wszystko jak na rasowym PPV made in TNA: różnorodność walk poprzez Dywizję X, kobiety, tag teamy, hardcore oraz walki singlowe. Z pewnością różnie będzie też oceniana sama gala. O ile eventy największego rywala – WWE – są na ogół do siebie dość podobne (tak jak kilka ostatnich PPV TNA) oraz można o nich pisać, że niczym się nie wyróżniają, próbując niemal na siłę doszukiwać się pojedynków choć odrobinę wybijających się ponad średnią, tak w przypadku Bound For Glory wszystko jest już po staremu (w rozumieniu standardów federacji z Nashville oczywiście): ten sam pojedynek może być oceniany zupełnie inaczej przez dwóch różnych fanów wrestlingu – od pozytywnych zdań do rozczarowania; to co zachwycało w trakcie oglądania jednego – wywoływało tylko odruchy ziewania i znużenia u drugiego. To samo tyczy się oceny całościowej gali: sporej grupie oglądaczy ma duże szanse przypaść do gustu (szczególnie tej, zaznajomionej ze specyfiką TNA), z kolei inni mogą się utwierdzić w przekonaniu, że federacja z Nashville próbuje w tani sposób naśladować WWE i że nie ma szans aby kiedykolwiek Bound For Glory przebiło popularnością Wrestlemanię.

 

Kilka uwag z samego oglądania gali:

 

Osobiście raczenie się rozrywką made in TNA rozpocząłem od Preshow, szczególnie ze względu na skład walki, która miała się odbyć w tym segmencie. Przed samą galą miałem nadzieję na ujrzenie zgrabnego pojedynku, który w gruncie rzeczy miałby dla mnie charakter swoistego openera, co więcej popartego zupełnie przyzwoitym poziomem wrestlingowym. Ciekawie zapowiadający się pojedynek zdeprecjonowała jednakże informacja o tym, że w dalszej części gali zabraknie D'Angelo Dinero w walce o X Division Championship; tym samym stawką pojedynku dwóch świetnych skądinąd tag teamów, będzie udział którejś z par w pojedynku o wspomniane mistrzostwo. Owa informacja zepsuła mi humor z tego względu, że omawiany tu opener w rzeczywistości stracił szansę na miano normalnej walki, a stał się tylko ni mniej nie więcej tylko krótką rozgrzewką, jak się okazało dla Motor City Machine Guns, w drodze do dalszego udziału w PPV. Jednocześnie można się zastanawiać – co można mieć przeciwko w walce o Mistrzostwo Dywizji X Sabina i Shelley'a? Otóż, wspomniana nieobecność Dinero, mogła zepsuć pierwotny koncept Ultimate X matchu i choć to przewrotnie zabrzmi – walka z jego udziałem – jeśli nie lepsza, mogłaby się okazać równie udana. Natomiast wymuszony udział MCMG sprawił – moim zdaniem – stworzenie planu walki trochę na kolanie, wręcz puszczenie się na żywioł.

 

X Division Championship

Amazing Red vs Suicide vs Chris Sabin vs Alex Shelley vs Daniels vs Homicide

Tak. Wielu fanom TNA, gdyby przedstawić taki skład walki o to mistrzostwo na tydzień przed galą, szczęki z wielkim hukiem pospadałyby na glebę. Tyle, że jak już wspomniałem, mam wrażenie, że plan matchu, stworzony na kilka chwil przed transmisją, zakładał coś na styl: „jesteście zawodowcami, zróbcie po kilka swoich firmówek, dajcie wygrać Redowi i fajrant”. Walka, choć chaotyczna i obarczona jednak trudną, by nie powiedzieć elitarną stypulacją, mogła się podobać. Dla mnie osobiście jeden z trzech pojedynków, o których mogę napisać najlepszy na gali. Szczególnie wielkie uznanie dla Fallen Angela i Suicide'a za poświęcenie na końcu pojedynku (walka na stalowym rusztowaniu nad ringiem i chanty z widowni „Please, Don't Die!”, nie wspominając już o upadku Danielsa z lin na głowę – nie ma chyba osoby, która to widziała i nie zastanawiała się czy wszystko w porządku z wrestlerem). Aktualna forma Amazing Reda nie pozostawia złudzeń – słusznie jest mistrzem Dywizji X i byłoby naprawdę fajnie gdyby zapisał się w historii TNA jako solidny champ.

 

TNA KNOCKOUTS TAG TEAM TITLE MATCH

Taylor Wilde & Sarita vs The Beautiful People

Rozpoczęło się wstawką typową dla gimmicku TBP – Lacey próbowała przekonać sędziów do pozostania przy ringu, po to by, w zapewne dalszej, części móc wspomóc koleżanki w walce. Ale stary wyga Earl Hebner nie pozwolił jej na to i odesłał ją na backstage. I w zasadzie ten jeden element walki był godny zapamiętania, gdyż cała walka trwała zbyt krótko. Liczyłem na mały popis, szczególnie Taylor i Sarity, ale widocznie ktoś musiał się poświęcić i zaprezentować swoje skille w nieco krótszej formie, tak aby pozostałe walki mogły się odbyć w normalnych ramach.

 

TNA LEGENDS TITLE 3-WAY:

Kevin Nash vs Hernandez vs Eric Young

O dziwo zupełnie składna walka. Jeśli już coś może irytować, to współpraca EY z Nashem przez cały pojedynek, zakończona screw jobem w wykonaniu Kanadyjczyka dopiero pod koniec. Moim osobistym zdaniem walka mogłaby nabrać rumieńców jeszcze bardziej, gdyby Young przestał współpracować z Big Sexy gdzieś w połowie, aby pojedynek miał klasyczne znaczenie rywalizacji 3-way. Mam nadzieję, że to już naprawdę ostatni z pojedynków Hernandeza przeciwko kilku oponentom, gdyż z każdym kolejnym, urasta on w moich oczach do miana Johna Ceny TNA.

 

TNA WORLD TAG TEAM & IWGP TAG TEAM FULL METAL MAYHEM

Booker T & Scott Steiner vs British Invasion vs Beer Money vs Team 3D

Dwie rzeczy nadwątliły obraz tego pojedynku: Booker T. mógł pożegnać się z TNA w inny, ciekawszy sposób oraz udział Rhino można było zabookować nieco bardziej pomysłowo. A tak poza tym: drugi z najlepszych pojedynków gali. Wielki szacunek dla Scotta Steinera – można mówić, że MEM to geriatria, ale takiego popisu czyszczenia ringu nie powstydziłby się żaden wrestler będący w swojej życiowej formie. Co do samego pojedynku: klasyczny przykład tables, ladders and chairs. Trochę chaosu – co musiało mieć miejsce w takiej walce, shoty z krzeseł, łamania stołów, skoki z drabin. I tylko jeszcze jeden mały zgrzyt, bo, bądź co bądź zacne, pasy TNA Tag Team Champions wędrują do British Invasion (albo ja jestem ślepy, albo Brytole nie zrobili nic poza jedną – słownie JEDNĄ – swoją firmówką). Na szczęście IWGP Tag Team dostało się Team 3D.

 

TNA KNOCKOUTS TITLE 3-WAY:

ODB vs Tara vs Awesome Kong

Po raz kolejny mogę napisać – o dziwo lepiej niż się spodziewałem. Moja faworytka – Tara – z przebiegu całego pojedynku zaprezentowała się najsłabiej, za to ODB (+30 do szacunku za Fallaway Slam na Kong) oraz Awesome Kong pokazały naprawdę dobry wrestling. Do czasu... niepotrzebnego przerywnika, mającego wyglądać na shoot z udziałem Tary i, jak później przeczytałem w doniesieniach z gali na innych portalach – Kim Couture. Poza wspomnianym zgrzytem, nie było na co narzekać. Dywizja Knockouts, posiadająca dwa pasy, jest naprawdę przyzwoita i mnie osobiście ogląda się pojedynki pań z równą przyjemnością co pozostałe starcia w TNA.

 

Bobby Lashley vs. Samoa Joe

Jedyny pojedynek, który był bliżej „nijakiej średniości”, niż pozostałe na gali. Ale pewnie było tak dlatego, że jak się okazało po PPV – Samoa walczył osłabiony grypą. Złośliwi powiedzą, że finał tej walki to zżynka z WWE – nie było widać, że Joe odklepał (podobnie jak jeszcze niedawno Undertaker z CM Punkiem). Co więcej – oficjalna wersja jest taka, że Samoa miał zemdleć w submissionie Bobbiego (imitując prawdziwy pojedynek MMA) – nie tylko, że jest ona naciągana to pewnie też znajdzie wielu krytyków. Lashley nie prezentuje w TNA wysokiej formy. Mam wręcz wrażenie, że zapomniał co to wrestling. Jak na razie jest (być może niedługo się okaże, że rozpaczliwą) próbą podbijania ratingów. Swoje w trakcie walki zrobiła reakcja publiczności na obydwu wrestlerów – gromkie cheery (pomimo tego że jest zupełnie silnym heelem) na akcje Samoa Joe oraz heat na akcje Bobbiego. Może zatem pomysłem na zagospodarowanie w rosterze Lashleya jest jego heel turn?

 

MONSTER'S BALL MATCH (Special referee: Dr.Stevie )

Abyss vs Mick Foley

Do momentu tego pojedynku, Bound For Glory mogło się naprawdę podobać. Bez większych zgrzytów, solidne PPV. No ale w końcu to nastąpiło... Po kolei. Pół biedy w tym, że walka zaczęła się trochę mało logiczną gonitwą obydwu wrestlerów po rusztowaniu przy wejściu. Można jeszcze przełknąć moment, w którym Foley i Dr Stevie czekają, nie wiedząc co właściwie ze sobą zrobić, aż wreszcie Abyss przebije się przez titantron i pojawi się w ringu. Dalej nastąpiła dawka solidnego hardcore'u – przyjemnego dla oka, reversali, bleedingu. To jeszcze dało się oglądać. Tym co zniweczyło doszczętnie przyjemność z tego pojedynku to akcja z Mickiem Foleyem pinującym Abyssa i odliczającym to sędzią Jaimiem Tuckerem. Jak długo oglądam wrestling – tak nie widziałem jeszcze nigdy takiego screw upu. Abyss – cokolwiek miał prawo odczuwać skutki wcześniejszego bumpu, no ale żeby zapomnieć o kick oucie? Ten jeden brak współpracy wrestlerów i sędziego zepsuł mi osobiście, nawet nie tylko ten pojedynek, ale przyjemność z całej gali. Nie wiem – może kogoś innego nie poraziło to tak bardzo. Ale nawet dalsza część (m.in. chokeslam na Daffney na stół z drutem kolczastym czy Black Hole slam na Dr Steviem na pinezki) nie poprawiły obrazu sytuacji. Szczególnie, że pojedynek sam w sobie zakończył się w groteskowy sposób. Abyss pinował Foleya pomagając sobie w ten sposób, że sam odliczył do trzech używając ręki nieprzytomnego Dr Steviego (który leżał po przyjęciu na siebie wcześniej wspomnianego Black Hole slam). Gdyby nie, moim zdaniem, bardzo poważne niedociągnięcia, pojedynek jeden z najlepszych na gali. Szkoda, że przez dość głupie braki, ocena samej walki jak i gali w dalszej konsekwencji poszły w dół.

 

Kurt Angle vs Matt Morgan

Z małym naciągnięciem reguł – jest to jednak trzeci najlepszy match na Bound For Glory 2009. Dobry – w rozumieniu klasycznego wrestlingu. Zmiany przewag, choć na początku Morgan nieźle zdominował Angle'a, sporo akcji, dobrze rozłożone pinfalle; była pewna nutka dramatyzmu. Tym co jednak budzi moje wątpliwości, to sposób w jaki Morgan przyjmował akcje Kurta. Największa zaleta Matta (jego budowa) to jednak też pewna wada – ciężko było kupić moment w którym Angle trzymał Morgana w figure four leglocku, podobnie jak potrójny german suplex. Mimo to sprawny, fajny pojedynek. Jeszcze trochę pracy w ringu, jeszcze kilka walk na PPV, a z Blueprinta będzie porządny main eventer.

 

TNA WORLD HEAVYWEIGHT TITLE MATCH

AJ Styles vs Sting

Wreszcie nadszedł moment, wokół którego było budowane całe PPV. Król Sting vs. Mistrz A.J. Styles. Jeśli chodzi o sam event Bound For Glory, to w jego trakcie zabrakło mi podbudowania napięcia co do samego statusu tej walki. Przy wyjściu obu wrestlerów – miałem wrażenie, że to jakby kolejny, zwykły pojedynek na PPV, a nie walka o mistrzostwo i być może ostatnie starcie Steve'a Bordena. Ale pomijając to - rozpoczęło się od zupełnie sprawnej, nawet powiedziałbym, stiffowej wymiany wrestlerów – w, jak i poza, ringiem. Rywalizacja, z początku oraz przez cały pojedynek – typowa dla walki face vs face, miała jednak momenty, w których obaj wrestlerzy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Niech najdobitniejszym przykładem będzie to, że w środku walki, Stinger ni stąd ni zowąd, wykonuje piledrivera (jakby nie patrzeć – znanego jako zupełnie silny finisher dla niektórych wrestlerów). A tu – niczym normalna firmówka. Innym przykładem była seria świetnych reversali zakończona Scorpion Death Dropem. W tym momencie zacząłem sobie myśleć – zapowiada się na świetny i długi pojedynek. Wymowne były też chanty z widowni „This is wrestling!”... Szkoda. Skończyło się krótko potem. Co więcej – tym, który zepsuł obraz tego widowiska (dla mnie przynajmniej) był nie kto inny jak A.J. Styles. Najpierw spadł z narożnika (choć próbował potem ratować sytuację wykonując udane Pele Kick z apron), a następnie pogrążył się nieco wykonując zamiast świetnego 450 spring board splash, zwykłego spring board splasha (fakt – mógł odczuwać efekty walki w tym momencie), którego nawet Rey Mysterio bez formy wykonuje lepiej. Całość pojedynku dopełniła przemowa Stinga, podobno w ogóle niewyreżyserowana. Król pozostawił cień nadziei, że pojawi się jeszcze w ringu TNA.

 

Tak więc podsumowując: podchodząc krytycznie nie było to wybitnie dobre widowisko. Ale też poza walką Samoa Joe vs Bobby Lashley nie można przyczepić się do poziomu walk. Każda reprezentowała co najmniej akceptowalny poziom. Botche – to osobna sprawa (jak wspomniałem – być może kogoś innego w ogóle nie zraziły). Bound For Glory oglądało się znacznie lepiej niż ostatnie duże gale spod znaku TNA. Może nawet znajdzie się ktoś taki, kto uzna BFG za najlepsze mainstreamowe PPV w tym roku, choć to ocena bardzo ryzykowna. Szczególnie z powodu na to, że gdyby mierzyć poziom WWE i TNA, właśnie pod względem gali, która miała miejsce w Irvine w Kalifornii, to jakość mainstreamowego produktu mogłaby niejednego zniechęcić do oglądania obu federacji.

 

Ogólna ocena w skali szkolnej: mocne 3+


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Póki co obejrzałem 2 najbardziej interesujące mnie walki:

 

Ultimate X - świetna dawka spotów, praktycznie nikt nie odstawał, może troszkę zawiódł mnie Homicide. Upadek Danielsa z elewacji na głowę - ouch, that must hurt. Mnie bolało samo patrzenie. Jedna z najlepszych walk jakie widziałem w ciągu ostatniego roku (ale, akurat, nie widziałem ich zbyt wiele ;)

 

Monster's Ball - jakieś 4,3, nawet 2 lata temu, w temacie o "wymarzone PPV wszechczasów", niemal każdy forumowicz pisał o hardcore matchu między Foleyem a Abyssem. Doczekaliśmy się w końcu i... mały zawód. Konkretny bump z rusztowania (choć nie wiem, jakim cudem tam się znaleźli), szacun dla Daphne (czy jak się tam ta wampirzasta emo-diva nazywa) za przyjęcie slama na dechę z drutem, barbwire sandwich na Abyssie - bezcenne... Ale takiego botcha, jak przy odliczaniu przez drugiego sędziego, jak żyję, nie widziałem. Co ciekawe, jakąś minutę przed tym, jak Abyss wchodził na ring, jakiś fan tuż obok niego machał transparentem Botchamania 900, czy coś takiego :)


  • Posty:  30
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.06.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Moim zdaniem, najlepsze walka jaką ostatnio pokazało TNA, odbyła się podczas 3 godzinnego Impactu promującego BFG, mianowicie AJ vs Angle, to była niesamowita walka i na prawdę widząc co pokazali Ci dawaj panowie, żałuję że ta walka nie odbyła się na PPV, bo z łatwością "ukradłaby" show i trochę mnie dziwi, że bookują taką walkę przed największym PPV, a walki na PPV nie dorównują jej do pięt :???:

  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. TNA X-DIVISION TITLE ULITIMATE-X MATCH - od razu na początku zacząłem się zastanawiać: "WTF?! Gdzie jest Dinero?", ale kiedy w zastępstwie dostałem MCMG - olałem nieobecność Pope'a zimnym moczem:))) Sam opener to jeden wielki spot-fest, który niestety nie obył się bez sknoconych akcji, chociaż i tak nie wpłynęło to na fakt, że walka potrafiła wciągnąć. Ze względu na dużą liczbę wrestlerów, momentami było dość chaotycznie, ale kiedy zawodnicy zaczęli się masakrować za pomocą finisherów - trodno było się nie wkręcić.

Reasumując - solidny opener, chociaż po jego obejrzeniu miałem jakieś mgliste wrażenie, że czegoś w tej walce jednak zabrakło (było zbyt mało czasu żeby każdy z wrestlerów mógł się konkretnie pokazać). Cieszy to, że nie zrobili sobie jaj z Red'a (vide: "panowanie" Homicide'a) i pozwolili mu obronić tytuł.

 

2. Taylor Wilde & Sarita© vs The Beautiful People - myślałem, że BP odbiorą face'ówkom tytuł, ale kiedy Lacey została już na początku wygoniona backstage (żałosne było to jej migdalenie się z sędziami i uderzenie w ślinę z Hebnerem) - wynik mógłbyć tylko jeden. Sama walka - słabiutka. O ile na Taylor i Saritę fajnie patrzy się w ringu, tak Sky i Madison nadal cholernie kaleczą akcje i nie potrafią dobrze sell'ować. Na szczęści pojedynek nie trwał długo a więc minął mi bez wiekszego bólu.

 

3. Nash vs. Young vs. Hernandez - słaba walka, choć spodziewałem się jeszcze większego syfu. Mega nudne było to wspólne znęcanie się Kev'a i Eric'a nad SuperMex'em przez 3/4 walki. Zaczynało być ciekawie kiedy Hernandez próbował się odgryzać, ale nie było mu dane robić to zbyt często. Końcówka dość naciągana, bo siłowe przypięcie Big Kev'a przez knypka Younga, po lipnym low-blow'ie głową Mex'a, było wyrazem bogatej wyobraźni creative teamu TNA.

Powiem tak - było dość słabo, ale mogło być jeszcze gorzej.

 

4. Booker T & Scott Steiner© vs British Invasion © vs Beer Money vs Team 3D - niezła walka, choć ze sporą dawką chaosu i kiepskim timingiem (to jak Devon trzymał za pas na szczycie drabiny i czekał z dobre 5 sekund aż go ktoś zrzuci - było po prostu żenujące...). Niestety sztampowy booking także nie zadziałał na plus tego pojedynku, bo jak dany team miał swoje momentum, to kopał tyłki przez kilka minut a dopiero później do głosu dochodzili rywale (czyt. nie było licznych i płynnych zmian przewag, przez co ucierpiała dramaturgia widowiska). Niestety TNA po raz kolejny pokazuje, że slabo potrafi bookować walki, w których występuje większa liczba wrestlerów.

W samej walce sporo się działo, połamano kilka stołów, było kilka bummps'ów - ogólnie (jeżeli ktoś nie wgłębiał się w szczegóły) oglądało się to całkiem przyjemnie, choć bez większych fajerwerków..

Po tej walce mogę powiedzieć tylko jedno - cieszę się, że Booker odchodzi z TNA do WWE, a jeszcze bardziej bym się cieszył, gdyby z TNA odszedł on na emeryturę. To co Huffman zaprezentował (geeez... do teraz mam przed oczami ten jego kaleczny "spinebuster") woła o pomstę do nieba! Zastanawiający był też duży pop jaki dostał Steiner. Czyżby dawni fani WCW?:)))

 

5. ODB vs. Tara vs. Kong - walka w miarę strawna. Ciekawie była pokazana dominacja Kong, która mocno zaznaczała swoją przewagę fizyczną nad rywalkami. Niespecjalnie pokazała się Tara, a na jej ring-skillsy bardzo liczyłem. Dziwne było to zamieszanie pomiędzy Tarą i jakąś "fanką". Nie wiem, czy taki był skrypt, ale wszytskie panie wyglądały na dość zaskoczone a Tara za chwilę poszła sobie backstage...

Podobał mi się finisz walki i ładna skontrowanie przez ODB powerbomba w face slam na podsunięte przez Saeed krzesełko. Kong nic nie ubyło przez taką przegraną a ODB zachowała pas. Walkę ogólnie dało się obejrzeć, bo nie była zbyt długa i dość dobrze poprowadziła ją Kong.

 

6. Samoa Joe vs. Lashley - pewnie ta walka wielu osobom się nie spodoba, bo było to dość techniczne starcie, ale dla mnie była spoko (lubię "kulanki po glebie" i submissiony). Podobał mi się booking Joe, który mocno zdominował rywala (obawiałem się, że dadzą Blesnarowi za bardzo poszaleć) i nawet przeważał przez większość walki. Pozytywny efekt musiała jednak spieprzyć głupia końcówka, bo Lashley zakłada Joe z odwrotnej pozycji "trójkąta" rękami - a sędzia po chwili przerywa pojedynek i ogłasza zwycięstwo naszej gwiazdy MMA:))) Po pierwsze - Joe nawet nie klepał (w walce o tej stypulacji wygrana powinna być zaznaczona bardzo wyraźnie). Po drugie - gdzie walka o przetrwanie, próba wydostania się z submissionu, emocje, dramturgia??? Submission i... koniec? Tak po prostu? Ja tego nie kupiłem.

Reasumując - całkiem niezły pojedynek ze zwaloną końcówką.

 

P.S. Jeżeli Lashley będzie podobnie zakładał submissiony w MMA jak w tej walce, to nie wróżę mu tam wielkiej kariery:))) Już Joe o wiele płynnej to robił.

 

7. Abyss vs. Foley - tu pewnie będę w mniejszości, ale nie bardzo podobała mi się ta walka. Może z resztą dla tego, że był to niemal wyłącznie festiwal hardcore'owych spotów a wrestlingu w tym nie było zbyt wiele? Poza tym - jak ocenić walkę o najbardziej hardcore'owej stypulacji w TNA, gdzie starły się 2 ikony tego typu brutalnych walk, a największego bump'a przyjęła... kobieta (Daffney)?

Pod kontem brutalności walka na pewno spełniła oczekiwania hardcore'owców, zwycięzcą została też właściwa persona (Foley namaścił w ten sposób Parks'a na swojego następcę), ale panowie cholernie zwalili jeden moment. Foley pinuje Abyss'a, przybiega kolejny sędzia i zaczyna klepać, Parks był chyba tak zamroczony, że nie zdążył wybić się "na 3" i podskoczył dobre 2 sekundy po trzecim uderzeniu ręki sędziego w matę. Ref jakby tego nie zauważył, ogłosił kick-out i walka trwała dalej... Fatalnie to wyglądało i trąciło amatorszczyzną.

Koniec walki to totalna zrzynka z WWF (vide: Austin) i odklepanie dla siebie pojedynku ręką nieprzytomnego sędziego. Writerzy mogli się pokusić o większą oryginalność.

Wielki szacun dla Parksa za poświęcenie. Jego ręka była tak pocięta, że przypominała krwawy tatar.

 

 

8. Kurt Angle vs. Matt Motgan - bardzo dobry pojedynek. Wg mnie - najlepszy na tym PPV. Może rozkręcał się trochę powoli, ale później szedł już niczym lawina, by zapewnić nam finisz, który można było oglądać na stojąco, bo panowie przełamywali wzajemnie wszelkie swoje akcje i kick out'owali po zagraniach rywala najcięższego kalibru!

Bardzo dobrze został zabookowany Morgan, który pomimo przegranej, pozostawił po sobie świetne wrażenie i nawet heelowy Kurt oddał mu po walce szacunek, podając grabę! Niesamowite były te wszystki near fall'e, kontry i zmiany przewag w końcówce. Na prawdę można się było wkręcić i zamarkować. Angle wygrywa po Victory Roll'u, kiedy to nie mógł przypiąć ani poddać Matt'a stosując wielokrotnie swoje finishery. Po tym pojedynku można śmiało powiedzieć do Morgana: "witamy w main eventach!", bo chłopak sobie tam z pewnością poradzi.

 

9. AJ Styles vs. Sting - walka opowiadała ciekawą historię, ale przez to (to wzajemne docenianie się rywala i okazywanie sobie szacunku podczas walki) straciła niestety bardzo na szybkości. Dobrze zabookowali AJ'a, który walczył z Icon'em jak równy z równym i czysto pokonal legendę tego "sportu". Było momentami dramatycznie i było też sporo efektownych kontr, ale... wszysto wooolno. Na prawdę słabe tempo pojedynku kuło po oczach.

Największym minusem był finisz walki, bo zabookować czystą przegraną Stinga po jakimś lamerskim Spring Board Splash'u to jakiś żart (mogło to chociaż być po Spring Board 450). Styles powinien go pokonać po (najlepiej) kilkukrotnym Styles Clash'u (jeżeli chcieli jeszcze mocniej podpromować AJ'a) albo po jakimś roll-up'ie (czyli "bezboleśnie"). Pojechanie Stinga po jakiejś "akcji znikąd" to bardzo zły pomysł.

Mimo to walkę (jak na obecną formę Borden'a) można zaliczyć do w miarę udanych, bo dramaturgia i wyrównany poziom rywali - rekompensowały nam pozostałe niedociągnięcia pojedynku.

 

Reasumując - nienajgorsze PPV spod znaku TNA. Nie było może jakichś fajerwerków (poza walką Angle'a i Morgana, która była na prawdę solidna), ale większość pojedynków trzymała poziom i potrafiła zaciekawić widza. Wygrała dla mnie zgromadzona publiczność, która była mega pro-heelowa i maksymalnie dopingowała "złych chłopców" (zwłaszcza Steinera, Joe, Angle'a i Foleya) maksymalnie dopierdalając face'om (dostało się zwłaszcza Lashley'owi, który chyba deczko się zdziwił, że gdzieś nagle wyparowało to całe uwielbienie fanów dla jego osoby. Minę miał Blesnar nietęgą:). Najbardziej rozczarowała mnie (a może raczej: nie spełniła pokładanych oczekiwań) walka Abyss'a z Foley'em, bo liczyłem na wrestlingowy match z dużą dawką hardcore'u a otrzymałem niemal wyłącznie hardcore'owy spot-fest z minimalną domieszką wrestlingu jako takiego.

Moja ocenat BfG to 3+/6. Większość walk trzymała średni poziom to i ocena średnia. Plusik za bardzo dobry pojedynek Morgana z Kurtem i opener potrafiący solidnie "rozgrzać" widza.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

TNA X-DIVISION TITLE ULITIMATE-X MATCH

Również zdziwił mnie brak Dinero, ale gdy zobaczyłem MCMG wcale już Dinero nie był potrzebany. Walka była genialna. Dużo akcji wysokiego ryzyka, ciekawe spoty. Bardzo podobała mi się postawa Danielsa. Pomimo swojego wieku nadal pokazuje, że jest dobry. Troszke zdobycie pasa mnie zdziwiło, mogli to lepiej rozegrać.

 

Taylor Wilde & Sarita© vs The Beautiful People

Od razu nasunęło mi się jedno pytanie :D Co ten sędzia będzie robił z Lacey na backstagu :D Walka dobrze, że nie była długa, więc BP nie mogły sknocić więcej akcji.

 

Nash vs. Young vs. Hernandez

Nudna walka, ale nie mogło być inaczej skoro walczył tam Kevin. Szkoda tylko Hernandeza, że nie było dla niego miejsca w innej walce. Koniec walki żenujący.

 

Booker T & Scott Steiner© vs British Invasion © vs Beer Money vs Team 3D

Dobra walka. Dobrze pokazał się Scoot Steiner. Dawno nie widziałem takiej walki w jego wykonaniu. Szkoda, że to BI zdobyli pas. Również się ciesze, że Booker opuszcza TNA. To co on robił w tej walce jest totalnym kalectwem. Ogólnie w walce dużo się działo i z przyjemnością się ją oglądało. Bardzo miły fragment tej walki to oczywiście oblanie piwem jednego z BI i uderzenie go krzesełkiem :D

 

ODB vs. Tara vs. Kong

Fajna nawet walka. Szkoda, że nie wygrała Tara, bo bardzo na nią liczyłem w tej walce.

 

Samoa Joe vs. Lashley

Podobała mi się ta walka. Bardzo techniczny pojedynek. Końcówka mnie troche zdziwiła. Myślałem, że ta walka jeszcze chwile potrwa, a tu zwykły submission i koniec walki.

 

Abyss vs. Foley

Spoko walka. Lubie walki z hardcorem a tutaj było go troszke. Na uwage zasługuje sędzia, który zarobił wielką wtopę z tym odliczaniem. Napewno było widać zaangażowanie w tej walce zawodników i to jak się poświęcili na takie rany. Cieszy mnie fakt, że to Abyss wygrał.

 

Kurt Angle vs. Matt Motgan

Walka wy****na w kosmos :D Bardzo mi się podobałą. Szczególnie końcowe minuty, gdzie akcja toczyła się cały czas i przechylała szale zwycięstwa na obie strony. Po walce bardzo ładny gest Kurta za świetny pojedynek.

 

AJ Styles vs. Sting

Świetna walka. Bardzo dużo akcji. Mogli troche lepiej zakończyć tą walke.

 

Ogólnie PPV bardzo dobre. Miło się oglądało. Ocena 8/10

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

TNA X-Division Championship, Ultimate X Match: Amazing Red © vs. Chris Sabin vs. Alex Shelley vs. Suicide vs. Homicide vs. Daniels

Moim zdaniem pojedynek mimo, że był całkiem porządku to ze względu na stypulację wypadł grubo poniżej moich oczekiwań. Brak Dinero odbił się chyba na bookingu bo mimo, że w walce było całkiem dużo fajnych spotów to zupełnie brakowało jej płynności. Dwóch zawodników walczy, a reszta leży w tym czasie na ringu i tak praktycznie przez większość walki. Ogólnie to wszyscy walczyli całkiem nieźle. Szacun dla Danielsa za to, że choć jest już nie młody to zupełnie nie ustępuje innym zawodnikom x-dywizji. Godnym zauważenia jest fakt użycia Flux Capacitor i zdaje się także Wave of the Future (choć jeżeli to był ten move to trochę mu nie wyszedł) przez Suicide'a. To jest chyba najlepszy sygnał, że wkrótce na ring TNA powróci Kaz. Cieszy mnie też to, że pas posiada Amazing Red. Mimo, że dali mu pas trochę na wariata to widać, że jest w super formie i zasługuje na to, aby go jeszcze trochę potrzymać.

 

TNA Knockout Tag Team Championship: Taylor Wilde & Sarita © vs. The Beautiful People (Velvet Sky & Madison Rayne)

Krótko. TBP to prawie nic w ringu nie pokazało i dodatkowo selling u dziewczyn kuleje. Jeżeli chodzi o incydent z Lacey i Hebnerem ( :P ) to ostatnio pomysł ciekawy, ale z Earlem nie takie numery. Ale to chyba jedyna rzecz, która zapada w pamięci po tej walce.

 

TNA Legends Championship, Triple Threat Match: Kevin Nash © vs. Hernandez vs. Eric Young

Czemu tak długo??? Przebieg walki przewidywalny tak samo jak to, że Hernandez będzie sprawiał najlepsze wrażenie. Zakończenie zaskakujące, ale akurat ten pas chyba nikogo nie ziębi i nie grzeje. Oprócz walki o pas tagów kobiet najsłabsza walka na gali, ale tamta walka chociaż była dość krótka.

 

TNA & IWGP World Tag Team Championship, Full Metal Mayhem Match: The Main Event Mafia (Booker T & Scott Steiner) © vs. Brutus Magnus & Doug Williams © vs. Beer Money, Inc. vs. Team 3D

Walka naprawdę mogła się podobać, jeden z lepszych pojedynków na gali. Ogólnie to najlepsze wrażenie sprawiało Beer Money. Całkiem dobrze wyglądali również 3D i Big Puppa Pump. Ten ostatni miał świetny moment czyszczenia ringu, aż się chciało wtedy markować :grin: . Na minus w tej walce to oczywiście pożegnanie Bookera z TNA w stylu złapał kontuzję i już go nie ma. Cieszę się, że nareszcie nie będę go oglądał w sześciokątnym ringu, bo przez cały jego pobyt w TNA jego dobre walki można policzyć na palcach jednej ręki, ale powinni to jednak lepiej rozegrać. Kolejnym minusem jest dane pasa tagów dla Brytoli. Za cholerę mnie nie przekonują. Jeden William coś potrafi zrobić w ringu, a pozostałych dwóch jest cienkich jak ludzki włos. Takie Lethal Consequences się ciąga po webmatchach czy preshowach, a w ringu zjadają BI w każdym calu.

 

TNA Knockout Championship, Triple Threat Match: ODB © vs. Awesome Kong vs. Tara

Pozytywne zaskoczenie. Co prawda Tara troszeczkę odstawała w tym pojedynku, ale Kong i ODB pokazały niezły kawałek wrestlingu. Zwłaszcza postawa mistrzyni jest miłym zaskoczeniem. Naprawdę wciągający pojedynek i całkiem przyzwoicie zabookowany.

 

TNA vs. MMA, Submission Match: Bobby Lashley vs. Samoa Joe

Dla mnie ta walka się podobała. Na początku narzucili całkiem szybkie tempo i przyzwoicie wyglądały próby submiszynów. Tylko trochę szkoda, że walka była dość krótka i skończyła się tak z niczego. Bobby zakłada submission i po chwili sędzia przerywa pojedynek, bo Joe jest zamroczony i nie może kontynuować walki. Dajcie spokój, kreowanie Lashleya na takiego killera jest mało wiarygodne zwłasza, że nie prezentuje się w aktualnej chwili zbyt dobrze jako wrestler. W sumie publika dała mu odczuć za kim jest w tej walce. Joe odczuwał podobno objawy grypy, ale zaprezentował się naprawdę solidnie i nareszcie przypominał choć trochę starego Joe.

 

Monster's Ball Match, Special Guest Referee: Dr. Stevie: Mick Foley vs. Abyss

Jak na ostatnie standardy mainstreamu to walka mocno hardcorowa. Nie było to jakieś cudo, ale trochę krwi się polało. Na plus użycie w kilku spotach drutu kolczastego, którego ostatnio brakowało. Daffney jak zwykle przyjęła największy bump. Ogólnie bardzo na plus postawa Abyssa, który już od dawna się tak w walce nie poświecił i nareszcie przypominał starego Abyssa. Ale z tego pojedynku to chyba najbardziej zapadnie w pamięci botch roku :shock: .

 

Wrestling's Future vs. Wrestling's Best: Matt Morgan vs. Kurt Angle

Cały storyline z walką MEM z Frontline miał wypromować nowych młodych zawodników do main eventów. Wydaje mi się, że jedyną nową osobą, która może zamieszać obecnie w main eventach jest Matt Morgan. Facet naprawdę zrobił ogromny postęp przez ostatni rok i zasługuje na walkę o najwyższe cele w TNA. Fajnie zachowuje się na ringu, jak trzeba to potrafi sam pociągnąć walkę i poprawił swój moveset. Sam nie sądziłem, że uda się z niego zrobić porządnego zawodnika i będzie walczył jak równy z równym z AJ'em albo Kurtem. Sam pojedynek zdecydowanie na plus. Kurt choć ostatnio sprawia wrażenie, że walczy na 50% swoich możliwość to jednak prezentuje taki poziom, że i to wystarczy do sklecenia bardzo dobrej walki. Booking trochę w japońskim stylu (wzajemne przełamywanie finisherów) i naprawdę fajna współpraca miedzy wrestlerami. Dla mnie perełka tej gali. :grin:

 

TNA World Heavyweight Championship: AJ Styles © vs. Sting

Jeżeli chodzi o czysty wrestling to pojedynek całkiem, całkiem. W porównaniu do main eventów poprzednich PPV zdecydowanie na plus. Stinger zaprezentował się całkiem nienajgorzej. Nie kaleczył akcji na potęgę jak to miał ostatnio w zwyczaju, zrobił nawet Piledrivera :shock: . AJ także walczył całkiem przyzwoicie. Niestety walka miała także kilka minusów. Zakończenie było strasznie sknocone. O ile nie jestem pewien czy ześlizgnięcie się z narożnika nie było jednak w skrypcie, to pin po zwykłym splashu i to wykonanym dość niechlujnie to już duży minus. Po drugie to na pewno in minus jest atmosfera wokół tej walki. To może być ostatnia walka prawdziwej ikony zapasów, a nie było czuć żadnych emocji z tym związanych. Dodatkowo to jest main event najważniejszej gali roku. Ostatnio mam wrażenie, że publika na galach TNA składa się w dużej części z przypadkowych osób. Kibice nie żyją pojedynkami i to też wpływa na brak ich dramaturgii. Co do Stingera to chyba zobaczymy go jeszcze na pożegnalnym tourne i w taki sposób pożegna się z fanami.

 

Jeżeli miałbym podsumować tą galę to sądzę, że gala jest zdecydowania godna obejrzenia. W większości walk można zobaczyć kawałek solidnego wrestlingu. Szkoda tylko, że najważniejsza gala roku na tle chociażby gal z 2007 wypada dość średnio. Dobrze, że chociaż Impacty trzymają ostatnio solidny poziom i jest nadzieja na progres federacji.

8340093214bd433ee67ca9.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Lewis Carlan 23 lutego All Japan Pro-Wrestling zorganizowało finałową galę touru EXCITE SERIES 2026 w Ota City General Gymnasium. AJPW podało frekwencję na poziomie 2237 osób. Na karcie znalazły się trzy walki o pasy oraz długo wyczekiwany powrót Rei Saito po kontuzji. Głównym daniem była obrona AJPW Triple Crown Title, w której Kento Miyahara zmierzył się z Jun Saito w ramach piątej obrony pasa. Miyahara pokonał Saito dokładnie pięć miesięcy wcześniej, 23 września 2025 roku, rozpoczyna
    • Grok
      Ostatni odcinek WWE Raw przed nadchodzącym Elimination Chamber odbędzie się dziś w State Farm Arena w Atlancie, w stanie Georgia. Program zawiera hołd dla rodowitego Georgijczyka AJ Stylesa, który został zmuszony do przejścia na emeryturę po porażce z Guntherem na Royal Rumble. Styles nie pojawił się na TV od tamtej pory. Dzisiejszy odcinek wyłoni ostatnich uczestników Elimination Chamber w męskich i damskich triple threat matchach. Męski starcie obejmie Jey Uso, Bronsona Reeda i The Origina
    • Grok
      Paul Heyman stawia poprzeczkę wysoko dla Austin Theory. W wywiadzie z Busted Open Heyman porównał najnowszego członka The Vision do jednej z największych gwiazd w historii WWE. Zwrócił uwagę, że chłopak ma odpowiedni rozmiar i dyscyplinę, by stać się wielką gwiazdą. „On jest jak Shawn Michaels, kiedy Shawn Michaels był w The Rockers” – oświadczył. „Przepraszam Austin Theory, jeśli to zbyt niska poprzeczka. Dlaczego nie? Dlaczego nie? Jeśli ten chłopak nie potrafi zrozumieć, co robi źle, i po
    • Grok
      Taka Michinoku stoczy walkę o tytuł w marcu podczas rzadkiej wizyty w Stanach Zjednoczonych. Miesiąc temu Michinoku — który spędził lata walcząc w USA, gdy występował dla WWE pod koniec lat 90. i na początku lat 2000. — ogłosił, że będzie w stanie Indiana 27-28 marca i chciał walczyć. Black Label Pro ogłosiło właśnie, że Michinoku zmierzy się z Kevinem Ku o BLP Championship na ich evencie Squared Circle Expo IV w ten weekend. NOWE POJEDYNKI OGŁOSZONE Kevin Ku obroni Black Label Pro Champion
    • Grok
      Zeszłotygodniowy odcinek AEW Dynamite przyciągnął średnio 692 tys. widzów na TBS – to wzrost o 14,6 proc. w porównaniu z poprzednim tygodniem. To najlepsza widownia programu od 6 sierpnia zeszłego roku. Dynamite utrzymał wynik 0,12 w demo 18-49, taki sam jak tydzień wcześniej. To drugi najlepszy rezultat w tej grupie od gali Grand Slam Mexico we wrześniu. Program rywalizował bezpośrednio z Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi na NBC, Peacock i USA Network, a mimo to zajął 6. miejsce w primetime
×
×
  • Dodaj nową pozycję...