Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Dżabbersmok


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

soon - Imperator poinformowany o spóźnieniu ;)

 

soon - oznacza sobotę, a najprawdopodobniej niedzielę wieczorem (późnym)

  • 2 tygodnie później...
  • Odpowiedzi 5
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • theGrimRipper

    4

  • Camp

    1

  • mu

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ach, Dżabbersmoka strzeż się, strzeż!

Szponów jak kły i tnących szczęk!

Drżyj, gdy nadpełga Banderzwierz

Lub Dżubdżub ptakojęk!

Pokój wyglądał znajomo. Stolik, dwa krzesła, dwie wersalki, pamiętające lepsze czasy, drzwi do kiblo-umywalki, otwierające się w lewą str... stop! Wczoraj otwierały się w prawo, pamiętam dobrze. Wyro Mortala stało po prawej stronie, dziś jest po lewej... Co jest?

 

Otwierają się drzwi od kibla. Smród niesamowity. Hasmik nasmażyła wczoraj bakłażanów z fasolą, cholerne gruzińskie jedzenie, Mortal ciężko to odchorował. Wychodzi mój towarzysz. Jakoś dziwnie nieproporcjonalny, wielka głowa, krótkie ręce...

 

- Stary, co Ci się stało w głowę?

- Mi??? Sam podejdź do lustra!

 

Z obawą i ciekawością podchodzę do małego błyszczącego kwadratu wiszącego na ścianie, szumnie nazwanego przez Mortala lustrem. Chwileczkę... Czy ja jestem w pieprzonym lunaparku, w jakimś gabinecie śmiesznych luster? Mam łeb długi na pół metra i nieproporcjonalnie cienki, do tego grubą szyję, byczy wręcz kark, osadzony na cienkich ramionkach.

 

- Kurwa, chłopie, co się stało?!

- To druga strona, Stabber!

- Druga strona? Czego??

- Lustra, stary! Lustra...

 

No nie... Na kilka dni przed walką, być może najważniejszą walką naszego życia, trafiamy na drugą stronę, jak jakaś cholerna Alicja?!?! Może mi się to śni, może Hasmik złośliwie dodała jakich halucynków do tych bakłażanów? Ostatnio nienajlepiej się działo między nią a Mortalem, może chciała go ukarać, a ja się załapałem nie na tą porcję co trzeba? Tylko gdzie jest w takim razie Hasmik?

 

- Tutaj!

- ? (dam głowę, że zadałem sobie to pytanie jedynie w myślach)

- Tu jestem, Stabber!

- Gdzie?

- Podnieś głowę!

 

Tutaj mógłbym powiedzieć "Kurwa", ale po pierwsze, nie oddałoby to w pełni mojego zdumienia. Po drugie, Hasmik nie do końca rozumie bogactwo semantyczne słowa na K. Już kilka razy myślała, że zarzucam jej paranie się najstarszym zawodem świata, podczas gdy ja oklaskiwałem w TV Anię Barańską, bądź załamywałem ręce nad jej kolejnym nieudanym zagraniem, za każdym razem dając wyraz moich emocji krótkim, treściwym "Kurwa"!

 

- Co ci się stało, Hasmik?

 

Żona Mortala fruwała w powietrzu. I to jak - niczym balon. Miała wielki, obły brzuch, jakby skrywający sześcioraczki, wyglądała jak napompowana. Z tułowia sterczały jej grube jak serdelki rączki i nóżki, i gdyby nie twarz - w jej przypadku wcale nie zdeformowana - nie rozpoznałbym tej sympatycznej Gruzinki.

 

I nagle eksploduje moja głowa! Po prostu, w jednej chwili z karku sterczy mi kikut naczyń krwionośnych i strzęp kręgosłupa! Nie wiem, skąd to wiem, przecież straciłem głowę! Ale widzę to, i czuję ból, narastający, potworny ból. Chcę krzyczeć, ale nie mogę, urwana głowa skutecznie mi to uniemożliwia.

 

- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!

 

...

 

- Stabber!

- Stary! Nic ci nie jest??

- Mortal? Hasmik? Co się dzieje, gdzie ja jestem?

- Miałeś zły sen, stary... To wszystko...

 

Zrywam się z wyra, biegnę do łazienki. Drzwi otwierają się w lewą stronę. Łóżko Mortala i Hasmik stoi po prawej. Wszystko wydaje się być jak należy... Zamykam oczy, zapadam w spokojny sen... Spokojny???

 

Budzę się w lesie... jest smaszno, a jaszmije smukwijne świdrokręnie na zegwniku wężeją... Co??? Jaszmije? Smukwijne? Na zegwniku??? Gdzie ja kurwa jestem? Skąd ja znam takie głupie nazwy? I skąd do kurwy nędzy wiem, że ten stwór, co wygrzewa się na czerwonej (???) trawie, to jaszmija???

 

- Jesteś po drugiej stronie, ale skoro raz tu wszedłeś, znasz ten świat jak swój własny!

- ??? (i znowu ktoś odpowiada na pytanie, którego nie zadałem) - Czy na tej waszej, pierdolonej, drugiej stronie wszyscy czytają w myślach??

- Powściągnij gniew i pędź co tchu, by spotkać Dżabbersmoka, kłów jego szczęk, pazurów błysk i krwią nabiegłe oka!

 

Pomyślałem, że chyba mówi się 'oczy', ale postanowiłem nie wnikać. Co kraj to obyczaj, a co strona, to popierdo...

 

- Miarkuj, nim nowym słowem złym obrazisz drugą stronę, tu ład, porządek, balans sił, a nie - 'popierdolone'!

- Stary, czy mógłbyś przestać czytać w moich myślach? Trochę nieswojo się z tym czuję. Może w końcu zeskocz z tego drzewa, pod którego konarami się chowasz i przedstaw się!

 

Szczupła, wysoka postać w szarym... czymś... i w kapturze wykonała salto, spadając tuż obok mnie.

 

- Jam jest Vorpal!

 

Chyba Vaclav, pomyślałem, podobieństwo do Apostoła Smutku było nieuchwytne na pierwszy rzut oka, ale po dłuższej chwili wydawało mi się, jakbym miał przed sobą brata bliźniaka Leśnego SKrzata.

 

- Wybacz, że pytam, Vorpalu, ale czy masz coś wspólnego z niejakim Vaclavem?

- Nie znam ni mian, ni twarzy tych, co spoza lustra przyszli. Jeślim podobnym wydał ci się, to wina twoich myśli!

- Że co? Mógłbyś przestać mówić wierszem?

- Wybacz. Mówiąc krótko, wyglądam zupełnie inaczej, niż ty mnie widzisz. Tutaj, na drugiej stronie, widzimy bliźnich w taki sposób, w jaki sobie ich wyobrażamy. Pojawiłeś się w lesie, otoczony stadem jaszmiji, pomyślałeś o tym...

- o Vaclavie

- Właśnie... Stąd po chwili zacząłem się w twojej wyobraźni rysować, jako on.

- Faktycznie, z minuty na minutę coraz bardziej przypominasz Apostoła Smutku.

- Kogo? Jakiego apostoła?

- Wytłumaczę ci... Chodźmy...

 

Idziemy przez las, niczym przez pieprzony Sherwood. Vorpal coraz bardziej przypomina mi gościa, któremu Ragnarokk pomylił się z rzeczywistością. Gościa, który chciał wciągnąć mnie w psychodeliczną krucjatę przeciwko istniejącemu porządkowi. Człowieka, który namieszał mi w głowie i...

 

- Jesteśmy na miejscu!

 

Rozglądam się dookoła. Ognisko. Dziwne ognisko. Właściwie ognisty krąg, który otacza mnie i Vorpala. Przyznam, że czuję się nieswojo. Zdecydowanie wolę opcję, kiedy to ludzie siedzą wokół ogniska, a nie odwrotnie.

 

- Kim więc jest ten... Vaclav?

- Kiedyś wydawało mi się, że mamy wspólny cel. Omamił mnie hasłami rewolucji, Ragnaroku...

- Czego?

- Armagedonu takiego.

- ?

- Nieważne, zapomniałem, że w tym lesie nie znacie filmów z Bronkiem Willisem. W każdym razie, Vaclav to był taki mroczny gość, zapowiadał nadejście ciemności, spacerował po cmentarzach, prawdopodobnie spał w trumnie. A ja szukałem nowej drogi, nowego celu. To, co oferował, było nowe, atrakcyjne, niezwykłe. Miałem dość życia, moi dwaj przyjaciele odeszli, jeden zginął tragicznie, drugi trafił do zakładu dla obłąkanych.

- Opętanych? Spalono go na stosie?

- Pojebało cię, Vac.. eee, Vorpal? To nie średniowiecze, ani wasza druga strona. Wyleczyli go, wrócił, pomógł mi się odnaleźć, zerwać z tym całym Smutkiem.

- A co na to Vaclav?

- Chyba mu się to nie spodobało... Nasze drogi się rozeszły, aby po jakimś czasie się skrzyżować.

- Skrzyżują się wcześniej, niżbyś mógł przypuszczać!!!

- Co?!?!

 

Vorpal podnosi się, zrzuca szary płaszcz i kaptur... To nie Vorpal, to Vaclav, nie był jedynie wytworem mojej wyobraźni, to naprawdę on! Nagle ognisty krąg zaczyna się zaciskać, płomienie ognia są coraz bliżej, Vaclav rzuca mnie na ziemię, ogień jest coraz bliżej mojej głowy, pali mi włosy, twarz, ubranie. Czuję, jak płonę, czterysta pięćdziesiąt jeden stopni fahrenheita!

 

- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!

 

...

 

- Stabber, znowu miałeś sen?!

- O w mordę, stary, paliłem się żywym ogniem...

 

...

 

Teraz siedzę w pokoju, gapię się na obraz imitujący Picassa, posrany zupełnie jak moje ostatnie sny. Vaclav... Co właściwie mam do ciebie... W zasadzie to... nic... Nie pałam nienawiścią, ani nawet przesadną złością. Ot, jesteś dla mnie freakiem, większym niż dawny Mortal. Opętała cię myśl o Ragnarokku, spoko. Próbowałeś iść tą drogą - nie ma problemu. Tylko, po jaką cholerę mnie w to wciągałeś? Można by rzec, że nabiłeś sobie głowę jakimiś pierdołami o żabach, a potem na siłę próbowałeś zainteresować tym innych! Apostoł smutku, apostoł mroku - ten twój mrok był raczej jak mroczek przed oczami - na który trzeba machnąć ręką i iść dalej. Udało ci się na chwilę omamić mnie własnymi wizjami - przyznaję, początkowo wydawało mi się to inne, ciekawe... Ot, taka przygoda, będę sobie apostołem smutku, będę niósł światu zniszczenia kaganek, będę KIMŚ! Zajebista wizja, plan na życie... czyżby? Vaclav, jak długo można udawać przed sobą samym, że jest się kimś więcej, niż tylko wyrzutkiem?! Uważałeś się za wodza, za nowego ewangelistę, za twórcę nowego porządku, widziałeś za sobą tysięczny tłum spijający każde słowo z twoich ust?! Tymczasem okazało się, że byłeś pośmiewiskiem, uczniowie w dużej mierze okazali się znudzonymi życiem ludźmi, którzy na chwilę, dla zabawy postanowili do ciebie dołączyć. Sądziłeś, że będę twoją prawą ręką, że razem doprowadzimy do zwycięstwa mroku i smutku?! Bzdura! Dla mnie Ragnarokk był, jest i będzie jedynie hasłem w encyklopedii pod literą "R". Mityczną apokalipsą w wierzeniach pra-Wikingów, śmiesznych ludzi, których żony nie musiały dawać na prawo i lewo, bo sami Wikingowie dorabiali sobie po dwa rogi na głowie! Poszedłem za tobą z nudów, z braku perspektyw, żeby nie powiedzieć - dla jaj. Z czystej ciekawości, gdzie nas ta droga smutku zawiedzie. Bo o tym, że nie na sam szczyt, wiedziałem od początku. Najgorsze, że przez krótką chwilę omamiłeś mnie. Twój chory umysł tak na mnie wpłynął, że byłem gotów uwierzyć. Na szczęście pojawił się Mortal... Potrzeba było nawróconego szaleńca, aby uwolnić mnie od innego wariata, który dopiero w paszczy szaleństwa zaczynał raczkować! Bo oto, kim jesteś - raczkującym zbawicielem, który sam już nie wie, czy to co robi, ma być dobre, czy złe. Robin Hoodem z Sherwood, który ma wątpliwości, czy zrabowane złoto oddać biednym, czy kupić sobie za nie wypasiony zamek z fosą i zwodzonym mostem. Jesteś ułudą, tworem swojej własnej wyobraźni, która co chwila podpowiada ci nową drogę. Jesteś Dżabbersmokiem zagubionym po drugiej stronie lustra, na twoje nieszczęście, każdy Jabberwocky skończy tak samo. Potwór u Carrolla położył swój łeb pod ostry, migbłystalny miecz. Twój łeb nie spadnie - on się spali. Przysmaży się żywym ogniem. Głowa, tułów, kończyny, każdy skrawek ciała, każda komórka, wszystkie razem i każda z osobna, będą krzyczeć - "Płonę"! I żaden apostoł smutku nie przyjdzie ci z pomocą, a wiesz, czemu?! Bo nikt nie bierze na poważnie twojej nowej ewangelii, nikt nie traktuje cię inaczej, jak nieszkodliwego wariata. Odeszli twoi uczniowie, odeszli twoi apostołowie, odeszła twoja kobieta... a ty dalej idź przed siebie, łudząc się, że Smutek nadejdzie. Idź przed siebie i wykorzystaj każdą chwilę życia, jaka ci została. Ale wiedz jedno - odliczanie już się rozpoczęło. Odliczanie do setnej Paloozy. Do Paloozy noszącej dumny, rzymski symbol "C". C - jak cierpienie! Twoje cierpienie, z paszczy szaleństwa prosto w języki ognia. On pobawi się z tobą, a potem obedrze cię ze wszystkiego, co masz. Ze skóry, powlekającej twój szkielet, i ze złudzeń, wypełniających twoją głowę. Ale zanim to się stanie, dotrzesz wreszcie do kresu swojej drogi - do Ragnarokku, do smutku, bólu i cierpienia! Na twoje nieszczęście - to będzie twoje cierpienie, twój ból i twój własny, prywatny Armageddon!

 

...

 

Raz-dwa! Raz-dwa! I ciach! I ciach!

Miecz migbłystalny świstotnie!

Łeb uciął mu, wziął i co tchu

Galumfująco mknie.

 

---------

cytaty:

"Alicja po drugiej stronie lustra" Lewisa Carrolla, w przekładzie Macieja Słomczyńskiego

nawiązania:

"Czarny anioł" Grahama Mastertona

"Poranek kojota" w reżyserii Olafa Lubaszenki

muzyka towarzysząca:

Odgłosy ulicy Szlak w Krakowie


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Niestety, wyszedłem z wprawy i nie do końca wyszło tak, jakbym chciał. Jak śpiewał Kazik - artysta syty nie ma nic do powiedzenia... Chyba za dobrze mi się ostatnio wiodło, żeby dobrego erpa spłodzić ;]

  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Pomijając inne aspekty

 

jakie inne aspekty !? :D erpozka wypieprzysta , motywy snów co prawda wyruchane w przeszłości do granic możliwości jednak ten sen miał w sobie coś innego niż te wszystkie poprzednie , które sie zdarzały . popaprane sny są zawsze w cenie . :D

 

ogólnie na duży plus , mam nadzieje , że sie rozkręcisz .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Aha, na sam koniec erpozki zapomniałem dodać:

 

JEDEN JEST BOWIEM HARDKORU PAN... A IMIĘ JEGO... the BACKSTABBER :!:

 

:lol:

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...