Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Kruki i Czarny Orzeł - Izzy RP.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kamera ukazuje nam od dołu ogromny wieżowiec wykonany z bliżej niezidentyfikowanego czarnego materiału. Jest głęboka noc, w powietrzu czuć duże pokłady wilgoci, nad miastem wiszą chmury tak, że światło księżyca i gwiazd zwykle otulające ludzi o tej porze nie może się przebić. Obraz powoli, z anielską cierpliwością sunie po górze, do momentu, gdy natrafia na sam szczyt. Na małym podeście siedzi postać, oświetlona przez parę latarenek, w których płoną świece. Ubrana jest w długi, czarny skórzany płaszcz i glany. Jej czarne włosy opadają na twarz. Możemy tylko domyślać się, kto to tak naprawdę jest. W jej rękach znajduje się czarny Gibson SG, zupełnie taki jak miał Jimmy Page w najlepszych latach kultowej kapeli Led Zeppelin. Dłonie nieznajomego zaczęły poruszać się po strunach wytwarzając, mocny, czysty dźwięk. Gitara była najwidoczniej podpięta do ukrytego gdzieś wzmacniacza. Dźwięki były smutne, pełne melancholii, przepojone samotnością i poczuciem porażki. Melodia chwyta za serca, pozwala na rozmyślanie, na ułożenie wszystkich spraw, każdego problemu. Wokół było widać przelatujące stado kruków – przewodników między światem żywych, a światem nieoddychających. Niektóre z tych pięknych ptaków wylądowały blisko naszego bohatera bacznie mu się przyglądając. A on grał, wciąż grał. Jak Orfeusz, który swoją grą mamił nawet bogów i boginie. Wkładał w muzykę całe swoje zepsute serce, był jak bard, przelewał swoje uczucia na instrument – sprawił, że zaczął płakać. Aż nagle, Enigma zaczęła nucić:

 

Z komarami we włosach wspominam,

dawno zapomniane łuski po nabojach.

Ułożyłem z nich naszyjnik,

który znikł gdzieś pod materacem.

 

Trudno żyć przy wciąż zgaszonym świetle,

gdy nawet sny wyglądają jak lufa pistoletu,

a pijany bóg wciąż wyciąga dłonie,

by zabrać mnie do nikąd.

 

Coraz to nowe pragnienia uciekają,

śmiejąc się do łez.

Moje istnienie znalazłem na rogu,

kimające po porażkach na żużlu.

 

Gonię gdzieś strzępki rozmów,

puste jak wyimaginowany dom.

Wiem, że nadzieja zawsze umiera ostatnia,

ja pogrzebałem ją przed chwilą.

 

Ale ona zmartwychwstanie.

Gdy pieśń się skończyła tajemniczy przybysz z impetem rozbił gitarę o podłogę. Odłamki poleciały na wszystkie strony płosząc kruki. Gwałtowny ruch odsłonił twarz, trupią twarz. Była wymalowana cała na biało. Nie licząc zielonych obwodów wokół oczu i ust pomalowanych na czarno oraz linii, które przebiegały od czoła do podbródka. Z dużą trudnością można rozpoznać jednego z apostołów smutku, byłego EWF i Tag Team Championa, Izzy Nilsena. Jego oczy płoną blaskiem niebywałym, mocniejszym niż kiedykolwiek. Człowiek, który zwiedził wiele odległych krajów, kultur. Ktoś, kto był trenowany przez mistrzów, którzy swój fach poznali i niemalże doprowadzili do perfekcji. On ich pokonał, przerósł. Wrócił do Polski. I natrafił na swoją nemezis. Na mur, który będzie musiał albo przeskoczyć albo zniszczyć. Kiedy to mu się uda nareszcie wskoczy na ten wyższy poziom, o którym marzy już od długiego czasu. I wtedy znikną, choć na krótkie chwile te wszystkie wątpliwości, które nim targają. Ale życie mierzy się w ilości dobrych chwil, więc może nie jest to wcale takie złe? Może to jedyne wyjście zastępujący lufy dwudziestu i jeden rewolwerów o których myśli tak wiele ludzi?

 

- Jay, gdy światło jutrzenki rozjaśnia mroki nocy, w moim sercu budzą się najpotężniejsze ludzkie uczucia. Nienawiść i gniew – dwie siódme grzechów głównych, ale czym jest grzech w obliczu czterech porażek? Grzechy mnie napędzają, dodają mi sił witalnych. Gdy brak mi tchu, to powietrze, które wlewa mi się do gardła. Gdy trapią mnie smutki, to nadzieja, która otula moją duszę. Wiesz, kim byli romantycy Jay? Oni nie używali swojego uroku czy umiejętności do podbijania niewieścich serc. Uważasz się za romantyka, bo będziesz jadł kolację przy różowych świecach? Hańbisz tych ludzi, hańbisz ich ideały. Romantycy chcieli zburzenia starych porządków, pragnęli, by siła młodości zawładnęła światem. Jesteś stary, zużyty. Zupełnie nie pasujesz do ich przekonań. Oni wierzyli sercu, byli indywidualistami, byli napiętnowani. Zupełnie jak ja. Zupełnie jak moi bracia. A kim ty jesteś? Jesteś racjonalistą, mężczyzną, który myśli i dąży tylko do jednego, żałosnego końca. Zużyłeś się przyjacielu, czy nie widzisz, że w tym świecie brakuje już dla Ciebie miejsca. Może i zaliczyłeś udany powrót, ale ile jeszcze wytrzymasz? Jakie obciążenie mogą wytrzymać twoje kości i mięśnie? Czy nie boisz się? Nie boisz się jednej złej chwili. Chwili, która sprawi, że do końca twoich żałosnych dni będziesz przykuty do szpitalnego łóżka. Pamiętaj, że wystarczy jeden błąd, albo jedno moje działanie i koniec z twoim dotychczasowym życiem. Znikną bale, znikną kobiety i alkohol, a pojawi się brzydka pielęgniarka i robienie pod siebie. To… żałosne. Tak samo jak ty. Zmuszasz mnie do tego wszystkiego, prowadzisz mnie do granicy obłąkania, jestem opętany nienawiścią, chce tylko jednego – twojej zguby. Cztery, jakże bolesna jest ta cyfra, jakże bolesne są wspomnienia tamtych chwil. Zawsze zabrakło sekundy, oddechu, centymetra. Ale nie wierze, że jesteś w stanie odciągać moje zwycięstwo, moje marzenie w nieskończoność. Nie mogę już patrzeć jak tytuł, który należy się mnie i tylko mnie, jest zhańbiony przez różowe ręce kogoś takiego jak ty. Tytuł, który ja i tylko ja wyniosłem z dna, z gówna, jakim był, wprowadziłem na wyżyny w tej federacji! Wrestlepalooza 100 jest mocno związana z historią, która pozwala na tworzenie przyszłości, więc spójrzmy. Spójrzmy na mistrzów EWF, którzy byli przede mną: Ricky Banks, Apollo Black, Oscar Knifer, Shaman. Po trzeciej anarchii ten pas nie miał godnego posiadacza. Spójrz! Spójrz na tych ludzi, gdzie są teraz? Gdzie? Banks błąka się gdzieś po Osetii, Blacka ostatnio nie chciała wpuścić ochrona, Knifer znikł i nikt nawet nie zauważył, że go brakuje, a Shaman to już tylko dodatek, zwykła postać komediowa. A spójrz teraz na ten pas i jego późniejszych posiadaczów – dumni, utalentowani, przyszłość tego biznesu. Gdzie tu miejsce dla Ciebie? No gdzie? Ten pas należy do mnie! Do mnie słyszysz!? Setka zbliża się, jest coraz bliżej, już na wyciągnięcie dłoni. Będę tam ja, ty i oni. Ale to ty będziesz moim celem, moim priorytetem. W ostatnim starciu dopisało Ci szczęście, szczęście w postaci żałosnej postaci, która nic nie potrafi… Tak może być i tym razem… niestety. Ale dopilnuje tego, żeby te postacie z rynsztoku, nie przeszkodziły mi w wypełnieniu mojego przeznaczenia. Nie zezwolę na kradzież mojego przeznaczenia, nie tym razem Jay, nie tym razem.

 

Młody apostoł smutku powoli podnosi głowę, spoglądając w czerń nieba. Nagle zaczyna lekko kropić. Deszcz muska sylwetkę czarnych skrzydeł, ale on zdaje się być tym faktem niewzruszony.

 

Jay, tak jak deszcz zmywa ze mnie trudny, które ciągnęły się za mną za dnia, tak i moje zwycięstwo pozwoli mi napisać nowy, lepszy rozdział w moim życiu. Do twojego dopiszę natomiast epilog, ostatnią stronę. Może poświęcę twojemu żałosnemu życiu jakąś pieśń? (Śmiech) To zbyt głupi pomysł przyjacielu, szkoda strun na opiewanie życia kogoś takiego jak ty. Niech ta cała historia między nami już się zakończy. Pięć to świetna liczba… to liczba mojego tryumfu.

 

Deszczyk powolutku zaczyna się wzmagać, sprawiając, że makijaż Nilsena powoli spływa po policzkach.

 

- Mind Mower. Kosiarz. Potęga. Przyszły World Champion. Jaka szkoda, że tylko o tym śnisz głupcze. Nazywasz osiągnięciem wyeliminowanie z gry Jupitera – kogoś, kto pamięta młodość Sandmana, człowieka, który najlepsze lata miał wieki temu. Co ostatnio osiągnął w tej federacji w ostatnim czasie Jupek? Nic, absolutnie nic. Kilka minut posiadał pasy drużynowe, które mu odebraliśmy z Vaclavem. A może Shambler? Ktoś, kto wkroczył z impetem, wygrywał, ale później nagle wszystko się skończyło, staruszkowi zabrakło sił, nie był w stanie zwyciężać – efekt końcowy to przegrana z Flying Manem czy Menem, nie wiadomo jak on tam siebie nazywa. I ostatnia „ofiara”, bo urlop wcześniej wymienionego zawodnika nie bierzemy pod uwagę. Chris More Attitude. Największa porażka w historii tej federacji. Bo jak inaczej można nazwać kogoś, kto wyszedł spod szkoły wrestlerskiej wielkiego Szakala - największego szaleńca w tym biznesie i przegrał wszystko, dosłownie wszystko w tym biznesie. Niezliczone szanse, jakie dostawał zostały zmarnowane. Każdą po kolei, a jego jedyne zwycięstwo, odebrałem mu ja, w krótką część chwili. Czy te dokonania dalej wydają Ci się takie imponujące? Nie potrafisz powstrzymać ludzi z Disciples Of Sorrow, to fala, która zmiata Cie jak muszelkę na brzegu morza, możesz walczyć, ale i tak poddasz się jej sile, sile, która w końcu Cię zniszczy. Wrestlepalooza XCIV – Death Around The Corner 1… 2… 3… Koniec. Tag Team, w którym spotkało się dwóch odwiecznych przeciwników was zniszczył. I prysła twoja szansa na tytuł w tym prestiżowym turnieju. Później dwukrotnie spotkałeś się z moim bratem. Dwukrotnie nie potrafiłeś bezpośrednio go pokonać. Dwukrotnie Cię niszczył. Dopóki nie nadeszli, oni - zdrajcy… ale tą opowieść będę kontynuował później. Ale najbardziej pamiętam walki, w których my się spotkaliśmy. Palooza XCVII – młody, nieposkromiony talent pokonuje starego wilka – ogromna niespodzianka, wszyscy w szoku. Nikt nie wiedział, co się wtedy stało. Nikt oprócz nas apostołów. Jestem lepszy niż ty Double M. Pokonałem Cie w walce jeden na jeden, doznałeś upokorzenia. Tak samo jak na Ekskomunice, kiedy Jey skradł moje zwycięstwo przez twoją nieporadność. Jakie to uczucie być gorszym, słabszym od wyrzutka? Czujesz w środku ból? Czujesz wstyd? To się po „Setce” nie zmieni, to się nie zmieni nigdy. Bo widzisz – nigdy nie lubiłem kogoś takiego jak ty. Ludzi, którzy rozpowiadają, że każdy może być, kim chce, byle by był taki jak widzą go inni. Pokazałem Ci mój punkt widzenia bardzo, bardzo dobitnie. Rock Star Press – jeden, dwa i trzy, koniec. Wyrzutek zwycięża. Teraz będzie podobnie, niemal, że Deja Vu, z tą małą różnicą, że nastąpi Finałowa Agonia - moje nowe narzędzie tortur. I wtedy ty znikniesz, tak jak twoje „ofiary” i nikt, absolutnie nikt nie będzie za tobą płakał. Znikniesz w stosie śmieci, do których wciąż wracasz. W twoich oczach nie udało mi się dojrzeć pasji, siły, nienawiści. Jedyne, co widzę, to błyszczące Złote, Euro, Dolary. Jesteś zaślepiony pieniędzmi, biznesem, lansem. Tu restauracja, tam siłownia. Nie widzisz przed sobą celu, nie masz swojej osobistej nemezis, która pozwala Ci wzbijać się wyżej ponad innymi. Powoli znikasz w bezbarwnym tłumie wielu zapaśników. Krzyczysz: „Ale ja już w tym biznesie tyle dokonałem, tyle zdobyłem”. Znam twoją historię na pamięć, to było dekady temu, teraz nie zdobyłeś nic, więc paradoksalnie jesteś gorszy nawet od Krzyśka czy Jupitera. Nie wiem czy to będzie dla Ciebie pocieszenie, ale przynajmniej dorównujesz Shamblerowi i Latającemu Człowiekowi (diaboliczny śmiech) Upadłeś z obłoków w rynsztok, i nie dasz rady się podnieść. Zadziobie Cie czarny orzeł – wysłannik ponurego przeznaczenia. Naciesz się ciemnością mój drogi, bo ona… bywa zdradliwa.

 

Deszcz rozpadał się na dobre, leje… Resztki makijażu całkowicie spłynęły mu z twarzy. Nilsen jest przemoczony.

 

- I ostatni, trzeci, prawdopodobnie najlepszy. Ile razy odnosiłem się do twojej postaci, wielokrotnie wyliczałem twoje zwycięstwa i porażki. Aż nadszedł sądny dzień, po tylu latach wróciłeś. Wróciłeś i zwyciężyłeś. Kolejny run, jako FTW Champion, stały poziom nic naprawdę specjalnego. Gdy wystartowałeś z programem Wyspa 2009, myślałem, że znikniesz tak szybko jak większość twoich wychowanków zlatywało ze skał. Wielu osobom Ciebie tutaj brakowało, wielu tęskniło, gdy ty wychowywałeś ekhem chemicznie młodych chińczyków na cyborgów pokroju Ivana Drago, ale ja nie nalezę do tego typu ludzi. Kolejny powrót starego człowieka, który powinien dać sobie spokój. Przeszłość najeżała może do Ciebie – 5x FTW Ttitle mówi sam za siebie, ale przyszłość, przyszłość w tym pojedynku należy tylko do jednego człowieka, człowieka, którego zwą Enigmą. Może to ty i Jay posiadacie złoto, ale… Może nie znam zasad tego pojedynku, są jak dotąd okryte mgłą tajemnicy, lecz wiem, wiem, że szansa jest blisko, bardzo blisko. Najchętniej zawiesiłbym wokół moich bioder zarówno „Fucky” jak i „Evo”, ale nie wiem czy jest to możliwe. Możliwe jest natomiast, że wskoczę na wyższy level, level ligi Fuck The World… Sukces to przeznaczenie, sukces to droga, którą podróżuje. Polecą głowy, oj polecą… (śmiech) wiem, jak blisko cenisz swojego przyjaciela, wiem, że cały czas przy sercu nosisz ten żałosny wisiorek. Ale gdzie jest gumowy? Chiny, Japonia, Madagaskar? Nie ważne, nie będzie go przy tobie w tej ważnej chwili. Zobacz, spójrz na mnie. Otaczają mnie Tool i Vaclav, mimo własnych problemów. Nasz przywódca będzie próbował strącić zdrajców w otchłanie piekielnych ogni zemsty, na które zasługują od chwili, kiedy pierwszy raz dokonali tego aktu zdrady. A Tool w ostatniej walce wieczoru wzniesie w górę ręce, a w jego dłoniach spoczywać będzie wreszcie EWF World Title! Widzisz żałosna istoto, czym jest DoS, czym jest przywiązanie, czym jest braterstwo. Gdzie jest teraz Justice League, nie ma, nawet wspomnienia są zatarte. Widziałem jak Tool męczył się u was, jak był spychany na drugi plan, jak czuł się gorszy, jak był przez was traktowany. U nas tego nie ma, u nas jest prawdziwe braterstwo, wyrzutkowie zjednoczeni ideałami ewangelii zmierzchu, z pieśnią nienawiści na ustach. Wiesz, co przyjacielu, kiedy tylko usłyszę pierwsze takty „My Way”, kiedy tylko przekroczysz liny, kiedy staniesz naprzeciwko mnie i spojrzysz w głębię błękitu moich oczu, zobaczysz ogień. Płomienie, które powiedzą Ci, że nie masz tu już czego szukać i możesz spokojnie wracać do Chin. Mam dość tych wszystkich powrotów, ileż mogą znieść oczy młodego człowieka. Kiedy macie zamiar skończyć z tym wszystkim? Mając 70 lat? Nie ma mowy, nie dopuszczę do tego, żeby ludzie, którzy powinni udać się od dawna na Florydę, kradli moje i tylko moje szanse. Młoda krew pędząca w moich żyłach burzy się na myśl ilu dziadków nawiedza ostatnimi czasy tą federacje, spychając młode wilki w dół karty. Kto chce jeszcze oglądać kolejne popisy ludzi, którzy mają sztuczne biodra. Twój czas także minął Crazy – nie znam tak naprawdę powodów, jakie Tobą kierują, lecz nie będę tolerował tu takich jak ty. Znam i twoją historię, wiem, że nie zrozumiesz jak to jest być wyrzutkiem, jak to jest, kiedy wzrok ludzi skłania Cię do tego by oddać się całkowicie ciszy… Pokaże Ci drogę do mrocznego piekła. Naciesz się mrokiem, on lubi gryźć, kiedy się tego nie spodziewasz.

 

- Ich trzech, ja sam. Historia, która nas wiąże i przyszłość, której wyroki są jak dotychczas nieznane. Każdy będzie sam, sojusze będą nie trwałe, zdrad będzie zbyt wiele, by można je było policzyć. Setka odbędzie się na ziemi, która mnie zrodziła. Śląsk. Kraina potężnych ludzi. Kraina, z której się wywodzę. Kraina, w której odniosę swój największy sukces.

 

Nilsen odwraca się na pięcie i odchodzi. Ekran stopniowo się ściemnia, słychać tylko delikatny kobiecy śpiew i podążającego za Izzym wielkiego, czarnego kruka.

Będę twą Luną…

Będę osłaniała Cię od ran…

Będę niszczyć wrogów twych…

8363302634890420816486.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...