Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Tam gdzie, Tam gdzie...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  14
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.07.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

-Tam gdzie, tam gdzie...-

-Dobranoc - powiedział diabeł...

 

Spokojne, lazurowe wybrzeże. Fale omiatają skały, krok po kroku zmuszając je do erozji. Obmywają piasek, zbierając liście, muszelki, kamienie i wyrzucając równie dużo wszelakiego wchłoniętego gówna na drugą stronę. Harmonia, bezdrożność, niezbadanie, tajemnica. Nikt nie wie co znajduje się po przeciwnej stronie tej wielkiej, niebieskiej płyty. Nikt nie wie co ona kryje w głębi. Jakie tajemnice, jakie skarby, jaką siłę.

Jednak byliśmy, często byliśmy świadkami ułamka tych właśnie rzeczy. Odnalezienie skarbu, jeżeli miało w ogóle jakieś miejsce, pewnie było takim ułamkiem. Tak samo jak nieznane gatunki ryb czy innych morskich żyć. A największym z tych ułamków, największy, będący siłą, mocą, potęgą. Tsunami. Fale, pędzące z ogromną prędkością, uderzające o ląd. Nagle, bez ostrzeżenia niczym buldożer, gładko przechodzą przez „marny samochód”, niszcząc wszystko w obrębie jego siły działania.

A mimo tego, nadal spokojnie, harmonijnie i zupełnie, zupełnie niezrozumiale. Co się dzieje, jak to się dzieje i ostatecznie czemu tak się dzieje? Czy coś kieruje losami, czy może on sam sobą kieruje. Nikt tego nie będzie wiedział…

 

Jednak o jednej osobie, będącej na jednej z wysp, otoczonej zewsząd tym straszliwym, pokojowym, niszczącym, naprawiającym, zabijającym a zarazem dającym życie okręgiem.. Jedną osobę można określić tymi słowami, a przynajmniej większością ich. Stała ona spokojnie, na skarpie, patrząc się w jasną toń oceanu, oglądając słoneczne refleksy, odbijające się łukowatym, parabolicznym wręcz ruchem prosto w oczy, skarpę, liście i całą, dosłownie całą wyspę. Jego włosy falowały na lekkim wietrze, a ciało spokojne, oddychające głęboko nie poruszyło się. Kamera przybliżyła się, a sylwetka, której wcześniej nie dało się rozpoznać. Nie wiadomo czy to dlatego, że słońce odbijało się we wszystko, łącznie z kamerą czy z powodu odległości.. czy strachu? Kto wie..

 

Tą postacią był mężczyzna. Spokojny, stojący w miarę prosto. Nieogolony, nie uczesany z miną, piekielnie znudzoną miną, która jednak była dziwnie chłodna, nieobecna. Ieshige dumał. Myślał, wspominał, zastanawiał się. Przez zamyślenie powiedział kilka, niewyraźnych zdań, zaczynających się od krew, mających w sobie słowa takie jak śmierć, ból, nienawiść, utrapienie, robak, zdepczę, a kończąc na „druzgoczącej wygranej”. Jednak mimo tych paru przebłysków, postać nie powiedziała nic więcej. Nie wiadomo czy to z powodu tego, że nie ma nic do powiedzenia. Że pokazał, to co miał zamiar dzisiaj powiedzieć. Czy może z innego, równe głupiego powodu. Twoja cierpliwość, jednak została zaspokojona. Po paru minutach, Ieshige odezwał się. Spokojnym, lecz zimnym głosem.

 

Ieshige – Krew. Jego Krew. Krew, kropelka po kropelce. Z rury, na rękę. Z ręki na ciało. Z ciała na ring. I w kółko. Krew, życie, na mojej łasce. Wszystko, moje, pod moim przewodnictwem. Ja, tylko Ja, wygrany, Krew.. Jego Krew.. Na moich Rękach….

 

Rozległ się przeraźliwy, chory śmiech. Chory, głośny, dudniący, odbijający się echem, niesiony przez ocean.

 

Ieshige – Tak. TAK! Ale to nie koniec. To nawet nie jest początek końca, to koniec początku. Wstęp, wprowadzenie. Rozwinięcie będzie niebawem. A zaraz po nim Epilog. Kończący wszystko. Krew… Pokazałem, udowodniłem. Powoli, kropelka, po kropelce, zbliżamy się do jednego z wielu, sposobu śmierci. Najpierw psychicznego, później druzgocącego resztę człowieczeństwa, aż wreszcie do śmierci, fizycznej, dogłębniej. Epilog, Krew, Kropelka, po kropelce…

 

Ieshige zaczął się trząść, śmiać i kaszleć jednocześnie. Był dziwny, nieobliczalny, niezrównoważony, niebezpieczny.

 

Ieshige – Norweg, Norweska Krew. To dopiero początek. Nie bój się jednak, nie sikaj w nocy, nie sprawiaj wrażenia owcy w wilczej skórze. Ja wiem, kim ty naprawdę jesteś. Ty wiesz, kim ty jesteś. Ale gówno wiesz o mnie. Ale spokojnie, kropelka po kropelce, uderzenie po uderzeniu. Zrozumiesz, mam nadzieję, że zrozumiesz. A każda kropelka, będzie coraz mniejszą stratą, każde uderzenie, będzie coraz słabszym uderzeniem, a śmierć będzie coraz bliżej. Będzie kroczyć, tuż za tobą, chuchać ci gorącym powietrzem po twoim wilgotnym od potu karku. A ty nie będziesz miał co zrobić. Nie odwrócisz się bo jesteś miękki, nie stać się by spojrzeć prosto w twarz śmierci, nie stać cię by nawet zrobić jakichkolwiek ruch. Nie puścisz się biegiem przez korytarz, nie uciekniesz z kwadratu, nic nie zrobisz. Bo jesteś słabym, bezsilnym i w głębi serca bardzo delikatnym norwegiem. Możesz zgrywać twardziela, mówić jaki a jaki to nie jesteś. Jednak to nie ma sensu. Nie przede mną. Nie przed osobą, która pokonała cię 2 razy w uczciwej walce. A 3 raz w nieco inny sposób…

 

Śmiech, tym razem jednak nie psychopatyczny. Jednak nadal, nie zniknął mu z oczu błysk. Błysk agresji, nieobliczalności, błysk ognia, błysk śmierci…

 

Ieshige – To nie zmienia jednak faktu, że obaj wiemy o co chodzi. Ty wiesz, że tego nie wygrasz, ty wiesz, że nie ważne jak bardzo wilczą skórę przybierzesz, nie uda ci się wyprowadzić mnie w pole i ostatecznie pokonać. Nie uda ci się, bo jesteś słaby. I ty to wiesz. Powiem ci nawet więcej. Ty nawet nie wierzysz, że ze mną wygrasz. To ja, jestem powodem, przez którego nie potrafisz wygrywać walk. Ja. Nie kto inny. Ty się boisz, ty się panicznie boisz. Ilekroć spojrzysz na przeciwnika w walce, wydaje ci się, że to ja. Ilekroć uświadamiasz sobie, że to nie ja i atakujesz wściekle, przypuszczasz, że ja mogę być za tobą. I przestajesz, pękasz niczym zbyt napompowany od własnej, egocentrycznej arogancji, balon…

 

Ieshige odwrócił się energicznie, ruszył przed siebie..

 

Ieshige – Ty to wiesz i ja to wiem. Ale niedługo będzie Epilog.. I wszyscy o tym będą wiedzieć…

 

Przedzierał się spokojnie przez gąszcze, krzaki. Szedł ciężko, jednak rytmicznie i spokojnie. Gałęzie, pękały pod jego stopami, a Ieshige porównał w myślach te patyki i jaskinie bijącą naprzeciw niego do kupy, małych Vegardów, Thornpików czy Smirnovów. A Jaskinia była jego celem, prywatnym celem., który jednak miał wiele, wiele wspólnego z tymi patyczkami. Jednak, nagle na drodze pojawiła się kłoda. Ona symbolizowała co innego. Jednak nawet kłodę da się przejść, przerzucić, zniszczyć, spalić, połamać. Wystarczy tylko chcieć, mieć upór, samodoskonalić się.. Tylko. Jednak tego tylko wielu osób nie ma, i jeszcze więcej nie będzie mieć…

 

Ieshige – Ciekawi mnie tylko fakt.. Co to EWF robi? Do czego ono zmierza? Walkę o tytuł dostaje Vegard. Nie, nie, nie, nie.. Nie chodzi mi tutaj o tytuł. Gówno mnie obchodzi ten Deamusin Title. Mam inny cel, bardziej prosty do zrozumienia, trudniejszy do wykonania. Cel, który na razie skupia się na jednej osobie, ale spełnia przy okazji poboczne. Smirnow, Thornpike, tak, oni są właśnie tymi małymi pobocznymi zadaniami. Na razie. Nie muszą się jednak martwić. Bardzo możliwe, że na tym pobocznym zadaniu się skończy. Że nie będę musiał was sprawdzać, bardziej dobijać, sprawiać wam jeszcze większego bólu. Bo na razie, nawet mi się nie chce. Jesteście tylko zasranymi, pierdolonymi śmieciami, które trzeba wyrzucić. Ja nie muszę uprawiać recyklingu, zabierać ich do innych śmieci i segregować. Nie ja, ja muszę je tylko wyrzucić. Śmieci, mogą cię poplamić, ubrudzić, mogą sprawić, że będziesz śmierdział od nich niczym rycerz w pełnej, płytowej zbroi w samym środku lata. Jednak nic więcej ci nie zrobią. Nie połamią palców, nie pokonają, nie przygniotą. Bo są tylko bezwartościowymi śmieciami. Nic, zero null.

 

Ieshige spokojnie stanął na kłodzie i po chwili usiadł na niej tak, by mieć oczy na ocean.

 

Ieshige – Zarówno Ty Smirnow, jak i Ty Thornpike. Wy wiecie, że to nic nie da. Że wasze starania skończą się na niczym. Ale spokojnie, nie martwcie się. Jeżeli wygram tą walkę, dam wam szansę. Zdobędę ten tytuł, ale nie z powodu, aby mieć co powiesić na pasie. Od tego mam kurwa pasek. Ale po to, by przysporzyć wam ból. Wiecie, ludzie, są stworzeniami okropnymi, potworami. Ale nie przeszkadza im to. Wymyślają coraz większe potworności, okropności by okryć czarną zasłoną własną okropność, własne, potworne wręcz zapędy. Dla was jestem potworem, kimś kto jest niepełnosprawny umysłowo, debilem, kretynem. A wiecie dlaczego? Bo nie moglibyście znieść bólu, jaki towarzyszyłby wam, gdyby pokonał was zwykły człowiek. Dlatego jestem potworem. Dla Vegarda, dla Was, Dla wszystkich, których pokonałem… Wy wiecie, że nie oszukacie innych takim gadaniem, jednak nie na tym wam zależy. Zależy wam tylko na tym, by oszukać siebie. Znaleźć usprawiedliwienie, ukojenie nerwów, wyleczenie bólu. Myślicie, że jesteście niezastąpieni, zajebiści i całkowicie niepokonani. Jednak mylicie się. Zaliczacie się przez to do motłochu, który też tak uważa. Idealnie tak samo. Pokonał mnie? Oszust. On ma pieniądze.. złodziej. Ma dobrą żonę? Skurwysyn i aktor. Zdał za pierwszym razem na prawo jazdy? Dał łapówkę. Oni i wy myślicie tak samo. Takimi samymi schematami, porównaniami, beznadziejnymi wręcz porównaniami, chciało by się rzec. Tak jak większość. A lepiej zaliczać się do mniejszości, aniżeli do wszystkich..

 

Ieshige uśmiechnął się, ironicznie. Odwrócił się i spokojnie wszedł do jaskini. Jednak zatrzymał się w wejściu. Odwrócił się, oparł o ścianę jaskini i zauważył, piękny refleks zachodzącego słońca, który przykrywał go pomarańczową poświatą, nadając mu nieco nieludzki wyraz.

 

Ieshige – W sumie, nie mam wam za wiele do powiedzenia. Bo jesteście prości, niczym budowa deski z gwoździem…

 

Po raz kolejny jego twarz przeciął krótki, ironiczny uśmiech, kamera wygasała, dźwięku nie było, a usta Ieshige ułożyły się w słowo: „Dobranoc”.

  • 3 tygodnie później...
  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    1

  • Ieshige

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobrze wiesz Shige, że lubie taki trochę chory, trochę poważny styl. Z całego wysypu młodych talentów radzisz sobie moim zdaniem dobrze, a nawet bardzo dobrze. Co za tym idzie, pewnie lekko i swobodnie wskoczysz na wyższy poziom rywalizacji za jakiś czas. :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...