Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Ieshige - Akt III - Brutality..


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  14
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.07.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kamera zaczęła przybliżać się do tajemniczego krążka porośniętego zielenią. Był wieczór, księżyc odbijał się od krystalicznej powierzchni oceanu, sprawiając, że ta „wyspa” nabierała dziwnego, magicznego posmaku, co było nie tyle co zaskakujące, a przykuwające. Piękne, pochłaniające w całości. Po kolejnym przybliżeniu dało się zauważyć brzeg wyspy. Kamera ślizgała się pomiędzy tą znikomą granicą oddzielającą ocean od piasku, otaczając prawie całą wyspę. Czułeś się jakbyś tam był, jakbyś to ty latał po tym magicznym miejscu, wiatr powiewał twoimi włosami, a twarz przeciął wielki, naprawdę wielki uśmiech. Do twojego nosa docierały zapachy dżungli, do twoich uszu odgłosy ptaków. Twoje oczy były świadkiem naprawdę bajecznego widoku, który nie raz był pokazywany tylko w kasowych hitach Hollywood z Client’em Eastwood’em w roli głównej. Nagle, kamera odwróciła się o 90 stopni, ukazując ci drogę, pełną palm, drzew, których gałęzie uginały się od ciężaru przeróżnych owoców, nasion, innych pierdoł. A na czubek, sam wierzch tego pełnego piękności miejsca, księżyc. Widoczny stąd jak na dłoni. Wielki, biały, odbijający promienie słoneczne wprost na tą wyspę, tak, że droga przed tobą, była całkowicie wypełniona tymi białymi, artystycznymi smugami jasnego światła…

 

Jednak coś ci się nie podobało. Do twojej głowy zaczęły dochodzić odgłosy. Stukot, uderzenia, przytupnięcia, dźwięk łamania, pękania, rozpieprzania… Ogólny rozpierdol, tak to nazwijmy w krótkich słowach, bo nie chcę Cię zmuszać do przesadnego myślenia… Nie na tym etapie…

 

W jaskini była postać, stała i trzymała się z głowę. Po chwili, z jej paszczy rozległ się krzyk, krzyk, przechodzący przez powietrze niczym nóż przez masło, sprawiając, że na twoich plecach pojawił się dreszcz. Zimny pot oblał ci tylną część ciała, i nie mówię tutaj bynajmniej o twojej dupie, pierdoło. Mówię ci o tym, że już wpadłeś. Dałeś się zagłębić w ten program, poczułeś, że możesz się z nim… zjednoczyć? I to był twój błąd…

 

Postać zaczęła krzyczeć, rzucać się, pluć, złorzeczyć. Dziwny widok. Wielki, dorosły facet, rzucający się jak wściekły goryl w klatce. Nie.. to nie goryl. I nie wściekły… To był King Kong obezwładniony furią. Tak. Wybiegł on szybko z jaskini i zaczął uderzać, łamać, rzucać. Wszystkim, dosłownie wszystkim. Gdyby miał więcej siły, to przypuszczam, że zacząłby nawet wyrywać palmy. Napad wściekłości nie mijał. Trwał, już dobre 30 minut, a postać nie zmęczyła się. Nic, zero efektu. Im bardziej niszczył, tym bardziej był zły. Za to, że niszczy, że nie może się opanować. Całkowicie, zły. Pochłonięty furią. Nieobliczalny, niewiarygodny, nie….bezpieczny. Głowa, huczała mu tak jakby teraz był zmuszony do słuchania koncertu madonny, oczy wirowały tak jakby miał drastyczne, przegrane spotkanie z narkotykami, alkoholem [skreśl niepotrzebne]. Uszy czerwone, od bólu, napływu krwi, złości? Ciało? Rozdygotane, napięte, ruchliwe. Całkowicie nie do opanowania. Bił, rzucał, trzymał się za głowę, aż upadł. Upadł na liście i ziemię, przykrywające powierzchnię tego magicznego krążka. Padł i zaczął głośno dyszeć, a spośród dyszeń dało się usłyszeć proste słowa, która niczym grom z jasnego nieba, uderzyły cię prosto w głowę.

 

Ieshige – Złość, zdenerwowanie, furia, bezsiła, ból, nienawiść, współczucie. To tylko słowa, słowa, które pasują do Ciebie jak dwie krople wody. Byłem dla Ciebie wyrozumiały. Byłeś dla mnie tylko pieprzonym Norwegiem, kawałkiem betonowej drogi do mojego celu. Kawałkiem drogi, którego przeszedłem z łatwością i olałem. Zapomniałem. Zignorowałem. Byłem dla Ciebie wyrozumiały, delikatny. Nie zabiłem cię, nie poturbowałem, nie.. skrzywdziłem…

 

Ieshige wolnym ruchem przeszedł do pozycji siedzącej, uderzając wściekle ręką prosto w piasek, wzburzając go, oraz liście naokoło niego.

 

Ieshige – Jednak Ty.. Mimo wszystko, mimo mojego zachowania, postanowiłeś, a może pomyślałeś w co wątpię, że masz ze mną szansę. Przegrałeś, rozniosłem cię, jednak Tobie to nie wystarczyło. Potraktowałeś to jako moją słabość, jako szansę na wybicie się. Popełniłem błąd… Nie robiąc z Ciebie mokrej plamy wydzielin i krwi na ringu. Jednak Ty, popełniłeś większy.

 

Ieshige wstał. Wolno, spokojnie. Z jego ust sączyła się leniwie ślina, a Ieshige przegryzł lekko wargi, aby się uspokoić. Nic to nie dało. Ręce ułożyły się w pięści, które Shige zacisnął tak mocno, że aż strzeliły…

 

Ieshige – Czy ty myślałeś, że jesteś na tyle mocny, by się ze mną mierzyć? Pokazałem Tobie dwa razy, że jesteś tylko nędznym norweskim robakiem, którego mogę albo nie zauważyć, albo zgnieść… Jeżeli myślałeś, że interweniując w mojej walce, walce o tytuł, walce, która była dla mnie.. okazją do narysowania kolejnej kreski, krwią mojego rywala… sprawisz, że poczuje do Ciebie szacunek i zostawię cię w spokoju.. to myliłeś się. Pokaże Ci na co mnie stać. Już przed galą, bałeś się mnie. Stękałeś, charczałeś, wydychałeś powietrze, z wyraźnym strachem. To teraz obiecuje Ci to.. że zaczniesz mieć myśli samobójcze, że będziesz chciał zabrać sobie życie, zanim zrobię to ja.. Rozgniotę twoje marne ciało na ringu, wbijając ci głowę prosto w matę, rozwalając ci czaszkę i jedząc twój mózg, popijając twoją krwią…

 

Ieshige uśmiechnął się na myśl o tym i przegryzł mocniej wargę, tak, że strużka krwi popłynęła mu po brodzie. Nie zdążyła opaść na ziemię, Ieshige ją zlizał. Uśmiechając się przy tym jak… popierdolony?

 

Ieshige – Powiem ci to nie jest koniec… to nawet nie jest początek końca. To koniec początku. I wierz mi, ta mokra plama, która od pewnego czasu towarzyszy ci po obudzeniu, nie jest rozlaną wodą. Ale ty sam dobrze o tym wiesz, chociaż nie przyznajesz się do tego przed sobą samym…

 

Ieshige wstał, wolno, powoli i za raz ruszył na plaże. Jego ciężkie kroki, dudniły echem na wyspie… Transmisja przerwała się. Po raz kolejny widziałeś biały „śnieg” na telewizorze. I po raz kolejny, stwierdziłeś, że nie zaśniesz tej nocy. Stwierdziłeś, że mimo słów Ieshige, mimo jasnego określenia do kogo się odnosi… miałeś nie jasne przeczucie, że będziesz miał w tym jakiś udział. I nie będzie to główna rola. Domyślałeś się, a właściwie byłeś pewien.. że jesteś takim samym robakiem jak Vegard. Tylko, że ty na razie nie wszedłeś mu do buta, irytując go na każdym kroku…

 

Gdy transmisja została wznowiona… zauważyłeś wreszcie świat, który Cię otacza. Stwierdziłeś, że gapiłeś się przez nieokreślony czas w telewizor. Telewizor pokryty uderzającą bielą. A z twoich ust, leniwie sączyła się ślina. Czułeś się bezsilny, pozbawiony wolnej woli. Niczym zombie.. gówno warty zombie.

 

Telewizor, pokazał Ieshige, gdy ten stał na brzegu oceanu, w wodzie po kostki i leniwie patrzył się w horyzont. Po chwili wskazał go ręką i zaczął mówić.

 

Ieshige – Widzisz to, Norwegu? Widzisz tą samotną skałę na horyzoncie? Pasuje ona do ciebie. Sama, pogrążona w oceanie, obsrana przez ptaki. Może i jest twarda, może i przez te wszystkie lata ocean nie pochłonął jej w całości. Ale wiesz dlaczego? Bo jest dla niego gówno warta. Nie przeszkadza mu, nie pomaga, więc jest dla niego… Jednym, wielkim gównem. Czymś, co jest całkowicie bez znaczenia. Ja jestem natomiast jak ocean. Silny, nieobliczalny i pełny niebezpieczeństw. Powiem ci, że moja uwaga, nie była tobą pochłonięta. Naraziłeś mi się, to prawda, jednak nie w takim stopniu, by cię ruszać. Po chuj brudzić sobie ręce. Jednak po Aborcji. Cała ta pieprzona siła zostanie skupiona na tobie. Poznasz siłę oceanu, poznasz jego gniew, poznasz jego nienawiść. Zgniotę cię. Pochłonę niczym Tsunami jakąś tajlandzką nadmorską wioskę. Bo jesteś dla mnie tylko małym, popierdolonym płotkiem w drodze do celu. Do celu, którego staniesz się małą częścią. Z przyjemnością będę wpatrywał się w twoje martwe ciało, widząc jak krew pokrywa cały ring i wylewa się z niego, pędząc prosto na publiczność. Co wtedy zrobię? No wysil swój beznadziejny, norweski rozumek i pomyśl. Zostawię Cię? Pomogę Ci wstać i zaprowadzę do szpitala? Nie… źle myślisz. Zrobię jedno.. Wgniotę Cię bardziej w ring, a po chwili rzucę w publiczność. Albo Cię obrzucą gównem albo pomogą. Chociaż w to wątpię… <Głośny, psychopatyczny śmiech…> Leziesz przez życie jak pięciopromilowiec przez cmentarz. Jeszcze tego nie rozumiesz… ale wkrótce się przekonasz.

 

Ieshige odwrócił się w kierunku drogi do jaskini i powoli zaczął wracać. Jednak będąc w połowie drogi, odbił nagle w lewo i swoje kroki skierował na wielką skarpę z widokiem na całą wyspę.

 

Ieshige – Ciesz się.. że nie chce mi się Ciebie tutaj szukać. Bo skończyłbyś walkę o tytuł, zanim byś ją zaczął… Jednak skupmy się na moich przeciwnikach. Oscar Knifer, nożownik. Kretyn, który był jednym z najłatwiejszych do wyeliminowania. Powiem ci jedną rzecz… Ta sytuacja się powtórzy. Nie masz szans z kimś takim jak ja. Mimo wszystko.. nadal mylisz niebo od gwiazd odbitych nocą na powierzchni jeziora… Ale w końcu zrozumiesz. Przyjdzie ci do głowy, dlaczego ciągle przegrywasz i w wyższych sferach nie możesz niczego osiągnąć. A wtedy.. wspomnisz moje słowa i to cię jeszcze bardziej rozłości. Nie to, że okazały się być prawdziwe. Wkurwisz się na to, że mówi to osoba, której nie dorastasz nawet do pępka. Ale nie bój się. Nawet taki wzrost może się przydać. Jest wręcz idealny, abyś mi obciągnął, a twoja płaska głowa będzie świetnym stolikiem na piwo.

 

Ieshige zlizał po raz kolejny strugę krwi i usiadł leniwie na skarpie…

 

Ieshige – Kolejną „gwiazdą wielkiego formatu”, która stoi mi na drodze jest… Rusłan jakiś tam… Kolejny, któremu wydaje się, że może wygrać, że może coś osiągnąć w tej.. branży. Kolejny, którego rozsądek przyćmiewa tytuł. Pas, jest jak puszka Pandory. Każdy go chce. Tak mocno, że aż przysłania im to ich własny rozsądek. Nic tylko tytuł, nic tylko podbudować swoje własne poczucie wartości. Rusłan. Ty nawet dla siebie jesteś nikim, dążysz do tytułu nie z tego powodu, że Ci się podoba. Dążysz do niego, by stać się kimś, przynajmniej dla siebie. Jednak wiedz, dla mnie zawsze będziesz nikim. Będziesz zwykłym, pojebanym pionkiem na szachownicy EWF. I zginiesz.. jako jeden z pierwszych. Dlaczego? Bo nie nadajesz się do tej branży. Nie masz tyle siły, nie masz tyle woli. Obchodzi Cię tylko pas, a ma on na ciebie taki wpływ, że aż musisz sobie golnąć przed walką, bo inaczej opęta cię jeszcze bardziej…

 

Ieshige – Powiedz mi jedną, jedną rzecz. Czy walka na Eutanazji.. jest warta stracenia 0,5 litra i życia? Czy jesteś pewien, że chcesz wejść w szranki ze mną? Niszczycielem, pojebanym wampirem, który będzie szczęśliwy tylko wtedy, gdy zauważy Ciebie leżącego na ringu?

 

Ieshige spojrzał na księżyc, będący coraz bliżej horyzontu i skierował kroki do swojego prowizorycznego domu. Kamera zaczęła się oddalać, ale Ty nadal widziałeś pogrążoną w dziwnej furii twarz Ieshige. Jednak mimo furii, na jego twarzy pojawił się uśmiech. Uśmiech, który nie głosił niczego dobrego…

 

Ieshige – Niczym Aran poległeś pod naporem oceanu…

 

W tej chwili, Ieshige zakołysał się bardziej, wiatr wzmocnił swoją siłę, rozwiewając włosy Shige a połowa skały.. oderwała się od swojej pierwotnej całości i spokojnie poszła na dno… Obserwowałeś jak spada, obrywa się… i zaobserwowałeś dziwny błysk w oku Ieshige… Tej nocy, już nie zasnąłeś…

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Milos

    1

  • Ieshige

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Chyba nie będzie niestosowne, jeśli pozwolę sobie napisać pierwszego komenta. Dobrze opisany, wciągający speech. Przyznam wręcz, że nieco zdenerwowało mnie porównanie Vegarda do skały pokrytej guanem :P

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...