Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Ieshige - Początek.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  14
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.07.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na lotnisku w Okęciu zaczął zbierać się tłum. Z samolotu zaczęli wychodzi statystyczni mieszkańcy, bądź nie Warszawy. Biznesmeni, matki z dziećmi, księża, samobójcy, obcokrajowcy i inne mniejszości, które są przyszłością, bądź teraźniejszością tego świata.. przeszłość jakoś lecieć nie chciała. Jedną z ostatnich osób, która wyszła na świeże powietrze po tych kilkunastu godzinach lotu była.. nieco ekstrawagancka. Na pierwszy rzut oka, był nim konkretny mężczyzna z jakąś niebiańskiej urody kobietą. Para na ogół spokojna, wyszła z tej latającej trumny na świeże powietrze. Patrząc na nich czujesz zazdrość. Że im się układa. Z miejsca żałujesz, że nie uczyłeś się w szkolę, po czym patrzysz na swoją grubą żonę przebierająca w kuchni „jedzenie”, które mimo swojego smaku, zaczęło ci smakować. Odwracasz się od telewizora i widzisz swojego 15 letniego syna, znęcającego się nad córką. Pijanego w 3 dupy, ledwo siedzącego, ale siedzącego. I żałujesz, że nie jesteś nimi, że całe swoje statystyczne dzieciństwo przepiłeś, przepaliłeś, przespałeś. Że dałeś się nabrać na słowa wypływające wprost z telewizora, na słowa swoich statystycznych rodziców, wychwalających wszem i wobec twoją inteligencje, że daleko zajdziesz i, że jesteś wyjątkowy. A ty, głupi wierzyłeś w to i dałeś sobie zamydlić oczy. A teraz płacz głupcze. Płacz, że nie wziąłeś życia w swoje ręce i skończyłeś jako szeregowy pracownik dyskontu marketingowego i jako naczelny konserwator powierzchni.. nazwijmy je „płaskimi”, jeżeli przenoszenie gnoju i koszenie trawy jest powierzchnią płaską…

Jednak po zbliżeniu na twarz nieznajomego, którego przetłuszczone włosy powiewały mimowolnie na wietrze, zaczynasz się bać. Spojrzałeś na jego puste, zimne oczy oraz na szatański, ironiczny uśmiech jego „dupy”. Ogarnął cię strach, zimny pot wystąpił na twoich plecach, a zaraz po nim przyszedł czas na dreszcz, przez którego zacząłeś się spazmatycznie wić. Pijany dzieciak spojrzał na ciebie jak na otępionego a żona zaczęła wykrzykiwać w twoim kierunku niekulturalne słowa… Nie interesowało cię to, jedyne co teraz całkowicie pochłonęło twoją uwagę to, to by za wszelką cenę zachować się jak mężczyzna a nie panicznie wyłączyć program w TV i wrócić do sprzątania.. bo to ci nakazała żona.

Jednak ty walczysz z tym uczuciem, ono się gnieździ w tobie, chce wyjść, chce przejąć nad tobą kontrolę. Czujesz jak serce uderza coraz szybciej, krew w żyłach pulsuje, a twoje ręce zaczynają się trząść jak w febrze…

Wreszcie dochodzą cię głosy, jednak uświadamiasz sobie, że nie dobiegają one z twojej głowy, a z głośników telewizora. Słyszysz rozmowę parki..

 

-Angel kurwa, wytłumacz mi, co my tutaj właściwie robimy?

 

-Ile razy mam ci powtarzać, że znalazłam wreszcie pracę godną twoich…. Zainteresowań.

 

-Tak.. nie ma nic lepszego niż kilkunasto godzinny lot, a po tym wylądowanie w takim gównie jak to… Dzięki, Angel.

 

-Ile razy mam ci powtarzać byś przestał marudzić? I przestań mówić do mnie po nazwisku.

 

-Stul pysk.

 

Tajemniczy jegomość z mniej tajemniczą pięknością zeszli z ostatniego schodka i zaczęli przemieszczać się do tej marnej namiastki autobusu, gdy drogę zagrodził im przedstawiciel władz. Uśmiechasz się. Cieszysz się jak małe dziecko, gdy widzisz jak Policjant się do nich dobiera. Zastanawiasz się czemu czułeś zazdrość w stosunku do tego skurwysyna. Zapewne pijaka, kryminalisty. Jednak nagle twoje oczy zauważają dziwną rzecz. Mianowicie z rękawa mężczyzny wypada rura, która zgrabnie ląduje w dłoni Shige. Odczuwasz strach i przezorne zaciekawienie. Co się stanie? Co ten pojebany psychol zrobi? Nie mówcie mi, że pobije tego policjanta?

Zbliżyłeś się do telewizora, twoje oczy wpatrzone w kineskop a ręce miarowo zaciskały się na pilocie… Jednak nagle, menagerka Shige złapała go za dłoń i patrząc na niego karcącym wzrokiem powiedziała coś. Nie usłyszałeś co. Twoja żona właśnie stała nad tobą i ponaglała cię do twoich obowiązków, a syn w panicznym biegu do toalety obrzygał wszystko wokół. Rzecz jasna, tego też nie zauważyłeś. Odczułeś ulgę, jednak coś w głębi ciebie zaczęło wyć się i krzyczeć – „Zabij go, pobij, zakop, zgwałć!!”. Uczucie zaczęło się nasilać, gdy nagle Shige popchnął mocno policjanta i nie słuchając go przeszedł te kilkanaście kroków do autobusu.. Transmisja skończyła się, przerwa na reklamy itd…

 

Po raz kolejny widzimy postać Shige i Angel. Wchodzą oni do jakiegoś domu. Poznajesz to miasto. Widzisz znajome ci transparenty, znajome ulice, znajomych ludzi. Zauważasz, że ten kryminalista zamieszkał niedaleko twojego osiedla. Zaczynasz się dziwić a strach ogarnął cię jeszcze bardziej. W myślach pytasz swojego Boga czy też inną niezidentyfikowaną wyższą siłę, czemu ze wszystkich miejsc na świecie ten musiał zamieszkać tutaj. Zaczynasz się bać, czujesz jak twoja dusza chce uciec przez czubek głowy, jednak nie pozostawi cię tutaj samego na pastwę tego.. psychola. Opadłeś pół-przytomnie na kanapę, nie odwracając wzroku od tego pudła i z zapartym tchem oglądałeś to co się dzieje. Nie mogłeś wytrzymać. Serce zaczęło bić jak oszalałe, a krew uderzała ci do głowy. Czułeś się źle, czujesz jak kręci ci się w głowie. Żyjąc już prawie 50 lat na tym świecie, nigdy nie zauważyłeś tak przerażającej osoby jak ta, którą pokazali przed chwilą w telewizji. Odczułeś dziwny mentalny niepokój, twój instynkt zaczął podpowiadać ci rzeczy sprzeczne z rozumem, jeżeli w ogóle to drugie masz. Odczułeś potrzebę by się napić, jednak na skutek choroby nie pijesz od 4 lat. Nie palisz od 10. Żałujesz. Żałujesz, że nie ćpasz, nie pijesz, nie palisz, żałujesz, że nie możesz zjeść nawet pieprzonej czekolady, bo twoje zdrowie ci na to zabrania, a portfel zabrała żona. Złapałeś się wolną ręką za głowę i z dziwnym zaparciem zacząłeś oglądać co się stanie.

 

Widzisz ich, jak żegnają się w korytarzu. Znaczy, dziewczyna coś mówi, a ten pojebany psychol ignoruje ją całkowicie. Widzisz jak wchodzi do swojego pogrążonego w ciemności pokoju. Kamera posuwa się energicznie w tamtą stronę i nie widzisz nic. Słyszysz trzask pękających sprężyn, huk zamykanego okna i zgrzyt opadającej ściany. Po raz kolejny powraca obraz, natomiast ty widzisz dziwny pokój. Cały szary, biały tynk odpada od ściany, na której nie ma niczego, poza dziwnym krzyżem. Odwróconym krzyżem, idealnie takim samym jaki wisi ci w kuchni. Zaczynasz się miotać, a z twojego gardła wychodzi czysty, perlisty śmiech obłąkanego. Kamera przechodzi po kolejnych ścianach. Widzisz dziurę po oknie, przez którą wpada pomarańczowy blask zachodzącego słońca. Widzisz podłogę zrobioną z paneli, dziurawych, rozpieprzonych a po chwili widzisz biegnące po nich myszy i szczury. Nie wiesz co to jest dokładnie, bowiem od paru minut dostajesz oczopląsu, świat miga ci przed oczami a wizja miejscami rozmazuje się. Nagle kamera przechodzi przez łóżko, zrobione z samych desek, z białą, a właściwie już czarną szmatą i ze sprężynami wychodzącymi z dziurawego materaca. Istne łoże fakira. Jednak zanim dochodzisz do tego jakże błyskotliwego wniosku zauważasz, tą samą, wywołującą u ciebie strach i obrzydzenie postać. Siedzi ona w kącie, patrząc tempo w ścianę naprzeciwko. Po jej butach zapieprza obrzydliwy karaluch. Idzie szybko, kłapiąc swoimi szczękami, tak jakby chciał ugryźć, nieświadomy tego, kogo chce ugryźć. Psychol zręcznym ruchem ręki łapie karalucha, wielkiego, grubego i bardzo obrzydliwego. Po czym wolnym ruchem otwiera szczękę i wkłada go całego do buzi. Słyszysz charakterystyczny odgłos pękającego odwłoku, szczęk, syczących się płynów oraz mlaskania. Podświadomie słyszysz też głos robaka, który woła pomoc. Zaczyna ci się robić niedobrze, spadasz z kanapy, a przez twoje usta wypływają płyny wprost z żołądka… Tak, rzygasz… I zaraz po tym tracisz świadomość….

 

Gdy wstajesz, widzisz za oknem ciemną w chuj noc. Patrzysz na zegarek i widzisz, że jest grubo po północy, a na 5 masz pracę. Jednak to ci nie przeszkadza. Omijasz rzygowiny, wycierasz je o t-shira i zdejmujesz go rzucając w kąt. Kładziesz się pół-trzeźwo na kanapie i oglądasz dalej, odkrywając, że masz skłonności masochistyczne, bo zaczyna sprawiać ci to przyjemność. Nie wiesz co się dzieje. Pominąłeś ponad 4 godziny programu. Gdy odzyskujesz ponownie wizje widzisz jak parka wraca do swojego domu, nie wiesz co robili, gdzie byli. Jednak widząc fragment krwi na rękawie kobiety zaczynasz mieć złe przeczucia. Po raz kolejny widzisz ten sam dom, widzisz ten sam korytarz i widzisz te same drzwi. Jednak, tym razem parka weszła do pokoju razem, a za nimi… zgaduj kto? Nie, nie Steve Wonder.. Nie Micheal Jackson. No wreszcie.. tak, kamera. A że kamera nie jest automatyczna, to wiesz, że za nimi ciągle ktoś chodzi. Widocznie nie zatrudniony przez nich. Po czym wnioskujesz? Po krzyku z bólu, po tajemniczym trzasku, po odgłosie łamanych kości i po tym, że wizji i głos nagle ustały, ustępując miejsca tradycyjnemu „śniegowi na telewizorze”…

 

Nagle wizja wraca, a kamera pokazuje Angel i Shige. Angel uśmiecha się szatańsko, po czym kucając i wyjmując małą cygaretkę odpala ją od dziwnej, benzynowej zapalniczki z napisem: „Kill or be killed”. Zaciąga się dymem i wydmuchuje go w stronę kamery. A ty czujesz ten smród. Czujesz, że ciężej ci złapać powietrze, czujesz, że serce zaczyna ci po raz kolejny bić jak oszalałe, że jest ci zimno, odczuwasz dysfunkcje mięśni, czyt. Nie reagują one na twoje rozkazy, a głowa opadła bezwolnie na oparcie. Kątem oka widzisz Angel i stającego obok niej Shige i słyszysz jej oschły, zimny głos.

 

- Vegard Jacobsen… Cóż za durne nazwisko, nie sądzisz Shige?

- Ale mniejsza o to. Vegard, pewnie masz w tej swojej norze coś takiego jak Internet. Nie ważne czy w wiaderku czy nie, jednak przypuśćmy, że masz. Jeżeli nie, to miejmy nadzieje, że potrafisz o siebie zadbać i dowiedziałeś się kto jest twoim przeciwnikiem. Przypuśćmy też, że mimo strachu i odrętwienia postanowiłeś zostać i zawalczyć z Shige, a przynajmniej oglądasz to teraz…

- Chce ci tylko powiedzieć byś sobie odpuścił. Wrestling to nie zabawa dla dzieci, to nie zabawa w dom, przedszkole tudzież w doktora. Wrestling.. to serce, dusza.. umiejętności. Czy możesz mi powiedzieć ty pieprzony poszukiwaczy skarbów, czy masz cokolwiek z tego? Chociaż jedną rzecz.

Angel odwróciła się w stronę Shige i powiedziała…

- Myślisz, że ten jego tłumacz zdąży mu to przekazać, czy może mam mówić wolniej, by ich pozbawione inteligencji mózgi mogły spokojnie przeanalizować moje słowa?

- Masz racje. Nawet jeżeli zarejestrują moją wypowiedź to i tak jej nie zrozumieją, mniejsza o to.

Angel zaciąga się i wraca spojrzeniem do kamery

-Może masz oczy w których nie gościł dotąd strach…

Może masz w sobie niechęć do wojny i brudnych spraw…

Może mas litość a może uczyć już w Tobie brak…

Może masz wszystko, lecz nie masz togo co mamy my…

Angel zrobiła już którąś tam efektywną pauzę i po wydmuchaniu dymu do kamery kontynuowała swoją wypowiedź.

 

-Nie masz tak silnej woli jak my. Nie masz takiej wielkiej chęci przetrwania. Nie masz. Jesteś otumaniony. Przez fałszywych przyjaciół, swoją niekompetentną rodzinę oraz twój tajemniczy skarb, chuj wie co to jest. Jesteś uwięziony, masz zawiązane ręce, przysłonięte oczy. Robisz coś pod wpływem impulsu. Pieprzonego impulsu.. My, nie jesteśmy tacy. My zawsze doprowadzamy sprawy do końca. A ty? Przegrasz swoją pierwszą walkę, zachowasz się jak niekochany szczeniak i odejdziesz. Z żalem, zaczniesz płakać, że świat jest zły, że nikt cię nie rozumie, a potem rozłożysz się plackiem na hamaku i będziesz oglądał niebo. Bo lepiej przecież nic nie robić i mieć wyrzuty do innych. Takim człowiekiem jesteś. Może tego jeszcze nie wiesz, ale taki jesteś. I my, ja, Ieshige przekonamy cię, że tak jest. Przegrasz i stracisz wszystko. Wolę, chęć walki, chęć przetrwania. Zrozumiesz, że EWF nie jest dla ciebie, że tytuły należące do aktualnych [zaakcentowane] mistrzów, nie zawisną na twoim ramieniu….

 

Angel zrobiła dziwnie spokojną minę. Jak Pani pedagog, która prawi wywód niesfornemu dziecku i stara się wbić mu do głowy podstawowy system wartości… Schematy, schematy, panie wszędzie kurwa schematy.

 

-Jesteś szczęśliwy w swoim życiu, chociaż jeszcze tego nie wiesz. Nie zaznałeś dotąd żadnej porażki, katastrofy, dramatu… Więc, co powiesz Veguś? Jest sens narażać swoje bezwartościowe życie? Pomyśl o swoich popieprzonych, norweskich bliskich, pomyśl o poszukiwaniu swojego beznadziejnego skarbu? Czemu nie poświęcisz się temu? Czemu mimo tego, chcesz być sławny? Myślisz, że śmierć takiego bezwartościowego gówna jak ty na ringach EWF wstrząśnie światem? Myślisz, że te twoje narodowe świecidełko znajduję się w takim.. gównie jak to? Poszukaj twojego skarbu w górach, jaskiniach, muzeach. Wszędzie. A już na pewno w miejscach z dala od Shige. Bo już nie będziesz mieć okazji, by go znaleźć.

 

Efektowna pauza…

 

- Jest sens marnować swoje pozbawione motywacji i sukcesów życie? Jest sens tracić swoją nic nie wartą egzystencje? Dla nas, wrestling jest życiem. Jest jedynym sposobem na życie. A dla ciebie? Jesteś gotów poświęcić wszystko? Nie tak powinno brzmieć pytanie.. Jesteś w stanie poświęcić siebie dla EWF? Na tą jedną walkę, jedną, jedyną w twojej karierze?

 

Angel zaciągnęła się po czym, spojrzała na Ieshige

- Chcesz coś dodać?

Ieshige złapał kamerę i przekręcił ją w kierunku siedzącego na krześle kamerzysty.

 

Po raz kolejny poczułeś się jakbyś był w najgorszym koszmarze. Spojrzałeś na to co zostało z kamerzysty. Duch człowieka. Brudny, w błocie, zakrwawiony. Jego włosy, niegdyś bijące blaskiem, były teraz sklejone warstwą krwi. Koszula wprost od Armaniego była podarta. A za podarciem widziałeś podłużną, czerwoną kreskę. Zauważyłeś, że kamerzysta jest mokry. Od potu, od krwi.. i od własnego moczu na spodniach. Zauważyłeś, też, że się błyszczy. Tak jakby był w niezidentyfikowanym płynie. Zacząłeś się bać, nie wiedziałeś co zrobić. Chciałeś rzucić się na pomoc, ale nie mogłeś. Chciałeś uciec, ale nogi odmawiały posłuszeństwa. Poczułeś się jak w najgorszym koszmarze. Zacząłeś krzyczeć, miotać nogami, rozłożyłeś ręce i spadłeś z kanapy. Zacząłeś się jeszcze bardziej trząść. A do twoich uszu mimowolnie docierał głos Angel…

 

-Zapamiętaj to, Veguś. Wierz mi, nie chcesz tak skończyć. A mogę ci obiecać, że po walce z Shige, nie będziesz nawet przypominał tego gówna, którego aktualnie nazywasz sobą.

 

Usłyszałeś charakterystyczny odgłos wydmuchiwanego dymu, po czym usłyszałeś trzask ognia i przeraźliwy krzyk. Trwało to kilka sekund, jednak te sekundy miały fatalne skutki. Nie docierało do ciebie nic. Oczy powiększyły się do rozmiarów 5-złotówek. Zacząłeś płakać, ściskać się za serce i nagle wszystko ucichło, a dziwny błysk w twoich oczach zaczął gasnąć…. Zasnąłeś, na amen. A twoja kobieta nie uroniła nawet łzy patrząc na twoje truchło. Jedyne co przykuło ich uwagę to zgaszony telewizor. Kobieta w przerażeniu zadzwoniła, a zanim kamera oddaliła się kompletnie, dało się słyszeć krótki, przerażony głosik kobiety… „Proszę Księdza…”

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    1

  • Ieshige

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Fajnie, psychicznie jest ;P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...