Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Prolog (Vegard Jacobsen RP)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Vegard wydaje się być przeciętnym młodzieńcem. Nie dajcie się jednak zwieźć pozorom. Ten chłopak ma odzyskać najcenniejszy artefakt ludu Harada V. Ale od początku. Jak powszechnie wiadomo skoki narciarskie są w Norwegii sportem narodowym, a wręcz częścią ich kultury. Tak się nieszczęśliwie składa, że szlachetna dyscyplina została opanowana przez nikczemne plemię Austriaków z Gregorem Szlirencałerem na czele. Zatroskani obywatele i niemniej sfrustrowany władca nie mogą się pogodzić z chciwą supremacją Szkaradnych z Południa. Lecz istnieje jedna rzecz, która może przywrócić im należne miejsce w hierarchii. To potężny przedmiot którego pierwotnej nazwy nie są w stanie określić najrzetelniejsi historycy. Z kolei jego współczesność nie budzi żadnych wątpliwości. Należący do federacji wrestlingowej EWF, znany jest jako FTW Title. To nie przypadek. Jak sądzicie, co może oznaczać skrót FTW? Otóż nie. To skrót od nazwisk Fidjestol, Thams i Wirkola. Trzech znakomitych skoczków, którzy umieścili domieszkę swojego talentu w tym wszechpotężnym artefakcie. Miał on być przechowywany w najciemniejszych zakamarkach muzeum w Oslo, by uratować kontynuatorów ich tradycji, gdy nastanie czarna godzina. I oto nadeszła. Kiedy jednak klucznik udał się, by wydobyć ostatnią deskę ratunku z powrotem na powierzchnię, wcale jej tam nie było! Władze bezzwłocznie wszczęły intensywne śledztwo. Jak ustalili za pomocą archiwalnych taśm monitoringu, latem 1999 roku pewna postać w fikuśnych, gwiazdorskich okularach przez kilka dni bacznie obserwowała zmiany warty przy drzwiach prowadzących do niedostępnej turystom komnaty. Nie próbowano się go pozbyć, bowiem dzięki niemu zacne muzeum mogło liczyć na stały wpływ gotówki za bilety.

Pomimo zaangażowania sił zbrojnych całego kraju, nie udało się odnaleźć tajemniczego jegomościa. Społeczeństwo stopniowo ogarniała apatia, anarchia i analfabetyzm wtórny. Aż pewnego dnia, a był to 30 listopada 2008 roku, Arne Sollesberg skacząc po kanałach natrafił na EWF Wrestlepaloozę XCI. Prawdopodbnie po raz kolejny nacisnąłby przełącznik, gdyby nie pewien dobrze zbudowany wrestler, który przykuł jego uwagę.

Był to oczywiście Scyther. I nie chodziło bynajmniej o jego jestestwo czy posturę, lecz o brzuch. A jeszcze konkretniej - o pas, w którym wyciągnięty na kanapie chłopak od razu poznał przedmiot znany norweskim dzieciom od przedszkola. Czym prędzej poinformował władze o cudownym odkryciu.

A zatem ten milowy krok mieli już za sobą. Pozostała kwestia odzyskania skarbu. Kradzież była wykluczona. Nie po to Norwegowie pracowali na 3 miejsce w Global Peace Index, by teraz splamić się przestępstwem. O nie, należało to uczynić uczciwie. Jedyny sposób to wygranie pasa w uczciwej walce. Król z małżonką zadecydowali o nominowaniu najzdolniejszego młokosa do przejścia gruntownego treningu pod okiem weterana skandynawskiego wrestlingu - Erika Isaksena. Chętnych były tysiące: bokserzy, zapaśnicy, kulturyści, biurokraci. Jednak to nie żaden z tych herosów okazał się wybrańcem. Padło na niepozornego osiemnastolatka z Tromso. Chłopiec nie wyciskał co prawda 200 kg na klatę. ani też nie potrafił oszukiwać podatników za pomocą kodeksu spółek handlowego. Za to żar bijący z błękitnych oczu i zacięta mina uzupełniały te braki. Przez 6 miesięcy pracował bez ustanku. Czas ten może wydawać się krótki, jednak nadludzka wręcz wytrwałość pozwalała mu eksploatować siłownię godzinami. W chwilach wolnych od treningu oglądał archiwalne gale EWF. Niebawem jego ulubieńcem i wzorem stał się Shambler. Zdawał sobie jednak sprawę, iż ów człowiek popełnił w swej karierze wiele błędów i nie miał zamiaru ich powtórzyć.

Tym sposobem dochodzimy do dnia dzisiejszego. Pierwsze promienie wschodzącego słońca otulają parowiec sunący od dwóch dni po wodach Morza Północnego i Bałtyckiego. Świeża bryza zdaje się dodawać Vegardowi otuchy. Pod wpływem co silniejszych podmuchów długie włosy pełzają po zafrasowanej twarzy opartego o burtę wrestlera.

Spędził tu całą noc rozmyślając o powierzonym mu zadaniu. Oczywiście to dla niego wielki honor - w przypadku powodzenia stanie się bohaterem, Nowa skocznia w Oslo będzie nosiła jego imię, a gimnazjaliści będą zdawali egzamin z historii życia Vegarda Jacobsena.

Istnieje też druga strona medalu. Mógł nie podołać. Przecież ciąży na nim gigantyczne brzemię. 2 miliony ludzi będzie przeżywać każdy jego wzlot i upadek. Nawet niewielkie niepowodzenia będą w miały rodzimym kraju będą status klęsk narodowych. Jeśli w tym sezonie Gregorek czy jakikolwiek inny AUT-szwab zdobędzie Puchar Świata, zapewne zostanie wyklęty. Cóż, musi mu się powieźć. Po prostu musi!

Dochodziła 7 rano. Pokład zaczynał budzić się do życia. Kapitan po szybkiej wymianie zdań ze sternikiem zwrócił się do Vegarda:

 

Kapitan: Ahoj, szczurze lądowy! Co tam u was?

 

Vegard: Ahoj.. cię to obchodzi. Nie zauważyłeś, że od 15 godzin gapię w morze i nawet czynności fizjologiczne załatwiam z jego pomocą? Sikanie na rekiny to chyba dość wyraźna sugestia, że nie należy mi przerywać?

 

Kapitan: Spokojnie chłopcze, spokojnie. Przyszedłem tylko powiedzieć, że za 2 godziny dobijamy do brzegu.

 

Wychowanek Jacobsen zganił się w duchu. Napięcie zaczyna mu się rzucać na sympatyczne z natury usposobienie.

 

Vegard: Ach.. dzięki. Wybacz kapitanie, stres i choroba morska to wybuchowa mieszanka.

 

Kapitan: Wiem coś o tym.

 

Dzielny korsarz spojrzał nań porozumiewawczo i oddalił się do swej kajuty. W międzyczasie u boku osiemnastolatka stawił się Hans Bjalke - tłumacz i manager w jednej osobie.

 

Hans: Cóż za piękna pogoda. Popatrz, to Port Gdański na horyzoncie. Nie mogę się doczekać.

 

Vegard: Ja wprost przeciwnie. Nie jestem pewien, czy dorównam FTW Championowi. Bo jeśli nie...

 

Hans: Przestań bredzić! Przez pół roku wyciskałeś z siebie siódme poty i jadłeś sam twaróg z ryżem po to, żeby teraz mieć wątpliwości? Zdziwiłbym się, gdybyś nie pokonał go w 10 minut.

 

Bjalke poza wspomnianymi obowiązkami pełnił także rolę zacnego przyjaciela Vegarda.

 

Vegard: Zacny z ciebie przyjaciel, Hansie.

 

Hans: Taka moja rola. Spróbuj się nieco zdrzemnąć, gdyż niebawem powita nas polska ziemia.

 

Po kilkudziesięciu minutach parowiec "Mordensen", jako jeden z wielu, został przycumowany do brzegu. W pobliżu gromadzili się marynarze wyładowujący swe cenne towary, zaś nieco dalej w głąb lądu można było dostrzec turystów spacerujących deptakiem i handlarzy sprzedających parówki na patykach. Vegard podziękował kapitanowi za transport i wraz z towarzyszem udał się w ich stronę. Zadziwiła go różnorodność oferowanych tu towarów.

 

Vegard: Popatrz tylko drogi Hansie! Dietetyczne parówki z dodatkiem dziurawca, hibiskusa i koziego mleka. Zapewne nie pogardzisz?

 

Hans: Zastanowimy się nad tym w drodze powrotnej. Póki co musimy się pospieszyć, bo za godzinę odjeżdża pociąg do Warszawy.

 

Vegard: Ależ to zacofany kraj. Nie mają nawet psich zaprzęgów! I powiedz mi - skąd oni wezmą ten rozkwit gospodarczy?

 

Hans: W świecie panuje opinia, że szczycą się znakomitymi parówkami w czternastu tysięcy smakach, nie licząc nielegalnych piratów.

 

-­-- 30 minut później ---

 

Norwegowie rozsiedli się w prywatnym przedziale. Vegard sięgnął po rozmówki polsko-angielskie, zaś Hans uwolnił zamkniętego w torbie laptopa.

 

Hans: Zaraz ściągnie mi się ostatnia Wrestlepalooza z PWT. To już ostatni materiał szkoleniowy.

 

Vegard: Mhm..

 

Hans: Ponadto na stronie EWF zamieścili profil twojego przeciwnika.

 

Vegard: Jak się nazywa?

 

Hans: Popierdolony psychol.

 

Vegard: Doprawdy? Wobec tego wszystko idzie po naszej myśli. Jaka jest, drogi Hansie, najlepsza broń na psychola?

 

Hans: Kaftan?

 

Vegard: Istotnie. A jak nazywa się kaftan w wrestlingu?

 

Hans: Czyżbyś miał na myśli Wings of Seagull?

 

Vegard: Tak jest! Erik wiedział, co robi. Mam o wiele więcej trików w zanadrzu i nawet magia eflów Sherwood nie pokrzyżuje mych planów.

 

Hans: Dalej - ten Ieshige ma problemy z pamięcią. Rzeczywiście zasłużył na miano lenia - nie chce mu się nawet udać do apteki po Plusz Activ.

 

Vegard: Bagatela. Oby tylko nie zapomniał, że 27 czerwca czeka go job dla Vegarda. Zresztą nie planuję długo zabawiać się w dark matche i chciałbym mieć ten squash już za sobą.

 

Sumiaste wąsy Bjalke zjeżyły się z przerażenia, a na czole zalśnił zimny pot. Rozdygotany przemówił ledwie dosłyszalnym szeptem:

 

Hans: Zamilcz! Nie możesz używać specjalistycznej terminologii. EWF chce być przyjazne dla najmłodszych fanów. Sądzisz, że znoszenie bezkresnej słodyczy Jupitera to przejaw dobrej woli? Możesz pić, gwałcić, przeklinać, słuchać rapu i nie segregować śmieci. Ale, na Odyna, nie zdradzaj najskrytszych tajemnic tego świata.

 

Lekki uśmiech rozjaśnił twarz nastolatka. Zwrócił się do managera na ucho:

 

Vegard: Słyszałeś o czymś takim jak shoot? Jestem tu, aby przywrócić nadzieję. Po to, żeby słodki Gregorek nareszcie zsunął swoje piękne stópki z podium. Łamanie keyfabe to jedna z łagodniejszych metod dotarcia do celu. Aczkolwiek... szczerze pokochałem ten biznes. W związku z tym wyjawienie dzieciom makabrycznej prawdy będzie ostatecznością. No, rozchmurz się. Masz mi coś jeszcze do powiedzenia o szanownym oponencie rodem z Tworek?

 

Hans: Owszem. Jego finisher to "Big Fucking Killer Finisher i chuj wie co". Książkowy przykład rzeczowej i wysublimowanej nazwy. Może zerkniesz na opis?

 

Vegard: Ach tak. Jeśli to czytasz, drogi Shige'u, chętnie cię oświecę. Jest to Double Underhook Piledriver, nazywany również J-Drillerem czy Money Makerem. Mało tego - jego również nauczył mnie pan Isaksen.

 

Hans: Zdumiewające.

 

Vegard: Ależ nie. Każdy umiarkowanie obdarzony przez naturę talentem adept da radę to wykonać. A tym bardziej uwolnić się.

 

Hans: Innymi słowy...

 

Vegard: Psychuś już teraz może wspominać o sobie w czasie przeszłym. A propos, kto jest aktualnym FTW Chapem?

 

Hans: Psycho.

 

Vegard: Co proszę, kolejny? To przestaje być zabawne. Czy w tej całej federacji jest ktoś normalny?

 

Hans: Na twoim miejscu nie żywiłbym nadziei. Zresztą to ma swoje plusy.

 

Vegard: Na przykład?

 

Hans: Nie musisz wydawać kasy na thrillery psychologiczne. Masz wszystko za darmo i to interaktywnie.

 

Pozostała część podróży upłynęła im na studiowaniu Wrestlepaloozy w Seulu. Po chwili, wydawać by się mogło, pociąg zahamował na przystanku Warszawa Śródmieście. Vegard z Hansem błyskawicznie zastąpili obskurne podziemia światłem dziennym i po kilkunastominutowej przejażdżce taksówką dotarli pod halę. Do gali pozostawało jeszcze parę godzin, więc nie oczekiwali spotkania z którymś z wrestlerów. Jacobsen zauważył plakat dzisiejszego show. Maleńką czcionką wypisana była trzecia pozycja programu: "Dark Match: Ieshige vs Vegard Jacobsen". Nieco powyżej widniała twarz EWF World Championa - Scythera. Nowy nabytek rosteru spojrzał prosto w jego nieruchome oczy.

 

Vegard: Każda sensowna historia na tym świecie ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Nadszedł czas, by zakończyć prolog mojej i przejść do właściwej fabuły.

 

Odważnie popchnął drzwi.

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Milos

    1

  • ajfan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No ciekawa nowa postać w fedzie. Niezła historia Vergarda i naprawdę był to dobry RP! Brakuję tylko dłuższego lepszego speacha ale na pewno wyrobisz się z czasem. :)

10136801454e08b07ab2e86.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...