Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Czasem deszcz, niekiedy słońce. Nilsen RP


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To był jeden z tych dni, w których fortuna zdawała się wyśmiewać z potęgi jednej z wielkich i potężnych grup. Zaledwie kilka godzin temu los boleśnie ugodził garstkę wyrzutków z Disciples Of Sorrow. Tool – doświadczony zawodnik, który pokonał rzesze zawodników i zdobył wiele tytułów tym razem uległ w epickiej bitwie z żołnierzem, człowiekiem, który dla swojego marzenia zdołał pokonać swoją nemezis – alkohol. A zwano go Scyther. Następnie wielki lider, nadzieja paląca się w sercu odmieńców także przegrał. W walce gdzie stawką był prymat i sława. Gdy miał już na wyciągniecie ręki zwycięstwo nad legendami archaicznej federacji przybył nieznajomy mściciel, który pokrzyżował mu plany, a później, gdy okazało się już, że nie działał sam zdołał zasiać ziarnko niepewności w jego sercu.

 

Także przyszłość ideałów mrocznej pani Izzy Nilsen skosztował smaku porażki z powracającym weteranem Y2J. Relikt przeszłości był po prostu lepszy, nie pozwolił mu na kolejną celebrację. Jego twarz skrywana w zmęczonych walką dłoniach wskazywała na to, że kolejna fala beznadziejności zalała jego serce. Wygodny i spokojny pokój hotelowy w jednym z Krakowskich hoteli jakby kontrastował z tym młodzieńcem, on ubrany w czarne adidasy, jeansy i koszulkę Guns & Roses a z drugiej strony przyjemne, ciepłe barwy go otaczające. Zapalona lampka nocna nie dawała dużo światła, pewnie teraz tego nie pragnął, jedyne, co go cieszyło to otaczająca go cisza. Koiła jego zmysły i strudzone ciało. Często bywała jego towarzyszką, doskonale pamiętał jeszcze czasy w Detroit. Był wyrzutkiem już od najmłodszych lat. Inaczej się ubierał, inaczej myślał, był o wiele bardziej wrażliwy. Miał niewielu przyjaciół, chociaż cieszył się z tego, wiedział, że zawsze mógł na nich polegać, ale była jeszcze jego jedyna prawdziwa i wieczna miłość, lek na każde zło, na każdą obelgę. Jej imię napawało go przecudnym uczuciem. Nazywała się muzyka. Pamiętał o niej zarówno w dobrych jak i złych chwilach. Energicznie podniósł się z łóżka, jego oczy zajaśniały niemalże opętaniem. Muzyka – tak to jego ukochana. Spojrzał w róg gdzie znajdowała się gitara, wspaniały Gibson Les Paul Standard z 1971 r.. Drżącymi rękami wziął ją w dłonie, podłączył kabel do pieca marki Marshall, leciutko trącił strunę dłonią. Wydobył jeden perfekcyjny dźwięk, potem kolejny, a za nim jeszcze jeden. Melodia była lekka, przyjemna, lecz zarazem skłaniająca do przemyśleń i melancholiczna. Upływały sekundy i minuty, a przyjemność obcowania z ukochaną leczyła jego rany. Czas upływał a on trwał w uniesieniu, dopóki nie zadzwonił telefon, który zostawił na łóżku, delikatnie odłożył gitarę, wyłączył piec. Był zbyt wolny, znowu w pokoju zapanowała cisza, szybko spojrzał na ekranik, osiem nieodebranych połączeń od Alice… Zdziwił się, w końcu od dłuższego czasu była w Ameryce, musiała wyjechać z powodu spraw rodzinnych jak mu powiedziała. Brakowało mu jej, choć nie chciał się do tego przyznać, ciekawiło go, czemu zadzwoniła. Powoli z lekkim wahaniem wyszukał jej numeru, niepotrzebnie, znał go przecież na pamięć, nacisnął odpowiedni przycisk. Usłyszał charakterystyczny dźwięk, serce zaczęło mu szybciej bić. Izzy – spytał delikatny, melodyjny głos.

 

Izzy – Tak to ja…

 

Alice – Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? Widziałam twój wyraz twarzy po walce, bałam się o Ciebie. Tyle się działo… Wszystko u Ciebie w porządku?

 

Izzy – Tak Alice wszystko gra, muszę po prostu odpocząć, zebrać siły. Znasz mnie przecież – porażki zawszę mnie bolą, ale potrafię wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski, moja pasja nie zgaśnie, nie bój się.

 

Alice – Mimo twoich zapewnień wracam, nie chcę być tu już dłużej sama – Ty, Vaclav i Tool potrzebujecie wsparcia, zwłaszcza teraz, gdy nie ma Mortala i Stabbera.

 

Zdążył powiedzieć tylko, „ale”, lecz było już za późno, rozłączyła się. Chciał zadzwonić znowu jednak w głębi duszy cieszył się, że powróci. Wiedział jak ona jest ważna. Jednak teraz musiał pozbierać myśli. Wyszedł jak najszybciej z pokoju, z całego hotelu. Swoje kroki kierował ku potężnemu zamkowi, symbolowi potęgi średniowiecznej Polski, ku Wawelowi. Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy na jednej z ławek zobaczył swojego przyjaciela Vaclava. Jego twarz nie okazywała żadnych emocji, nosiła jeszcze znamiona spotkania z napastnikami. Lider DoS był ubrany tak jak zwykle: czarna ramoneska, koszulka jakiegoś grungowego zespołu, bojówki i glany.

 

Izzy – Piękna noc prawda? Idealna na refleksję.

 

Vaclav – Witaj, tak, tak…

 

Izzy – Wiem, martwisz się słowami naszych prześladowców. O mnie nie musisz się martwić przyjacielu, to ty mi pomogłeś, pokazałeś mi potęgę, dzięki Tobie i Disciples Of Sorrow zacząłem coś znaczyć w tym kraju. Nie zdradziłbym Cię. Zaufaj też reszcie grupy, warto im zaufać, pamiętaj, że nie różnią się od nas, pragną tego samego co i my, pozwalamy im osiągnąć ich cele.

 

Vaclav – Ścieżki życia kryją w sobie same niespodzianki. Nigdy nie wiemy czy sprzyjający uśmiech za czwartą część mgnienia nie zmieni się w grymas obrzydzenia i odrzucenia. Krew tryskająca z moich ran jest tylko znakiem tego, że nasza misja Izzy jest prawdziwa, jest coś warta. Pokazaliśmy im prawdę, a teraz, kiedy ona Ich boli próbują się jej pozbyć z całych sił, myślą, że gdy nas pokonają to uczucie zniknie, jednak oni się mylą… musimy im to pokazać. Poza tym wiesz kto Ciebie zaatakował i skradł zwycięstwo?

 

Izzy – Oscar Knifer.

 

Vaclav – Tak to on. Dawno temu w czasach AWF byliśmy mistrzami, razem, niepokonani, niemalże idealni, a jednak…

 

Izzy – Tak pamiętam to. Jednak mistrzami teraz jesteśmy my. Nie bez powodu go wtedy opuściłeś, nie rozumiał twoich ideałów, teraz pokażemy mu je w sposób… bardziej bolesny. Jednak z nim też wiążą mnie więzy historii bracie. Wkrótce po twoim odejściu z Young Blood zastąpił Cię The Panter, ten sam, którego wysłałem do krainy wiecznych łowów jakiś czas temu… może chce się na mnie zemścić za tamto wydarzenie, ale dlaczego nie zrobił tego już wcześniej, miał w końcu tyle okazji.?

 

Vaclav – Może chce się zemścić na nas? Obwinia nas za wszystkie porażki i niepowodzenia, które go dotknęły przez te wszystkie lata. Najpierw opuściłem go ja, potem ty sprawiłeś, że znikł Panter.

 

Izzy – Możliwe. Zbyt wielu wrogów czeka w ciemnych zakamarkach by uderzyć i odebrać nam rzeczy, także te materialne symbole, które cenimy, które są nam drogie. Nasze tytuły znalazły się na celowniku kilku wygłodniałych graczy, w tym człowieka, który ostatnio zdołał mnie pokonać – Y2J, życzliwy człowiek, relikt, który wraz z panującą ostatnio modą powrócił, by znów zaistnieć na ringach EWF. Jednak mimo początkowych zwycięstw, dużej dawki szczęścia i pomocy nie zajdzie daleko… Cóż taki już los wiecznych statystów i nie ważne czy mają dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści lat. Twoja marna rola w tym teatrze po tym akcie dobiegnie smutnego końca Dżeju – niestety dla Ciebie bez Happy Endu. Następnym chciwcem jest Naj Jazzowski, człowiek, który chełpiąc się swoimi zwycięstwami biegając po halach, w których było zgromadzonych kilku ludzi najwidoczniej zapomniał o tym, że wciąż musi bronić tytułu, wciąż się rozwijać, dopóty, dopóki nie pokonał go największy niewypał w historii EWF od czasów Krzyżaków – Scotty Whiped, to śmieszne, że tak rozreklamowany zawodnik, świeża krew w Children of Skunk dopiero teraz cokolwiek zdobył, choć już niedługo mały, ujrzysz swój koniec. Ostatnim z potencjalnych oponentów jest Hendrixon, pionek o którego nie muszę się nawet martwić. Pamiętasz jak on i jego dwóch kolegów nie umiało sobie ze mną poradzić? Nie martwiłem się wtedy nimi trzema to co osiągnie jeden biedny i samotny Jimmy? Kolejny statysta, który tylko może poprawić mi nic nie warte statystyki.

 

Vaclav; Zapomniałeś o jednej osobie, najpotężniejszej z nich, a jednocześnie najbardziej nam bliskich…

 

Izzy – Tool. Człowiek, który dla mnie od zawsze był zagadką. Jednak myślę, że jego cel, jego droga jest odmienna od naszej. On jeszcze nie skończył swojego pościgu za marzeniem, wierzę, że za niedługo dosięgnie swojego wroga, powali go, skatuje, skończy z nim i okryje się pełnią chwały. Vaclav, my wyrzutkowie musimy trzymać się razem, wszyscy czekają na nasze waśnie: CoS, Y2J, Knifer, Nas, nasi prześladowcy, cała szatnia. Ty jako nasz przewodnik wiesz to najlepiej, pokażmy głupcom, że Apostołowie wiedzą jak bronić się przed niesprawiedliwością świata pokrytego jasnością.

Vaclav;Twoje słowa pełne są prawdy Izzy.

 

Izzy – Wybacz, ale mój zmęczony umysł potrzebuje kolejne przechadzki, a ciało ruchu, który pobudzi krew w której płyną uczucia prawdziwego wyrzutka. Bywaj przyjacielu.

 

Vaclav – Niech prowadzi Cię idea ewangelii zmierzchu, uważaj na siebie.

 

Po odejściu od miejsca spotkania z liderem Disciples Of Sorrow Izzy długo szukał miejsca, w którym mógł spokojnie porozmyślać, w końcu otrzymał kolejną szansę. Izzy Nilsen vs Scotty Whiped o EWF Evolution Title. Tytuł, który już posiadał, jednak bardzo, bardzo krótko. Jednak nie zapomniał o nim, chciał go odzyskać z niegodziwych rąk błazna, który mu go skradł. Szukał swojej szansy, czekał. Jednak Nas na Kwietniowej Anarchii tytuł stracił na rzecz japońskiego alfonsa, człowieka, który jest maniakalnie oddany swojej kulturze, a do tego zdaje się, że kocha fechmistrzostwo. Cała postać Whipeda od zawsze doprowadzała Nilsena do śmiechu. Jakże on różni się od swoich „braci”, mimo, że nazywa siebie „Pi aj em pi” i chełpi się bogactwem jak oni… ale tak naprawdę jest zagubionym i słabym chorowitkiem, któremu głowa nie pozwala rozkoszować się potrawami. Nilsen czuł, że jego przeciwnik jest zagubiony, nie umie odnaleźć swojego miejsca w świecie, jak zaniedbywane przez rodziców dziecko. Z jednej strony kocha piękną, antyczną kulturę i wszystkie jej cnoty. Przecież tak chętnie uczestniczy w ceremoniale parzenia herbaty, wypoczywa w ogrodzie i ćwiczy swoją sprawność we władaniu doskonale wykutym orężem, lecz z drugiej strony obraca się w świecie pełnym alkoholu, narkotyków i prostytucji, którą sam wspiera w swoim hmmm „zawodzie”. Paradoksalne życie prowadzi czwarty i najbardziej bezwartościowy członek Children Of Sensi… tzw. chłopiec do podawania herbaty.

 

Izzy długo jeszcze oddawał się przemyśleniom, tak długo, że zza horyzontu zaczęło widnieć słońce.

 

Izzy – Kolejny raz na polskiej ziemi dzieje się cud, kolejny radujący duszę wschód słońca. Najlepszy przykład nadziei jaki można komukolwiek dać, jednak czy to co oznacza dla tak wielu ludzi tyczy się również Whipeda? Jego głowa pełna jest zamętu, chaosu, paradoksu i kontrastów. On jest niczym człowiek w masce – ukrywa swoje prawdziwe oblicze. Myślę, że aby go zrozumieć trzeba dostrzec jego najbliższe otoczenie, w tym Chiaki. Jej obsesja na punkcie broni białej, osocza i tortur udzieliła się trochę za bardzo zbyt wrażliwemu chłopakowi zauroczonego Japonią. Z jego ust często padają słowa pełne patosu, jednak jak dla mnie zbyt pustego, zbyt pozbawionego prawdy pochodzącej prosto z serca. Tytuł, który nosisz teraz wokół swoich bioder jest symbolem rozwoju – ewolucji, wiesz to tak dobrze jak i ja. Zdobycie go oznacza osiągnięcie kolejnego szczytu, rozwinięcie swoich możliwości. Chcę by ten pas wrócił do właściwych rąk, moich rąk. Bo widzisz Scotty, nie uważam, że jesteś godny by go nosić, masz zbyt wiele wewnętrznych i skrytych wad, które nie pozwalają Ci na rozwój, zresztą ty i twoje towarzyszki wiecie to najlepiej. Po tym jak wyeliminowałeś z gry króla Mamoru mówiono o tobie jak o wielkim talencie, nowej nadziei polskiego wrestlingu, a przede wszystkim potężnym wzmocnieniem Dzieci, jednak raz po raz nie udawało Ci się spełnić oczekiwań. W swoim egoizmie zapominałeś o tym jak się wygrywa. Wiem, że nazwiesz to niesprawiedliwością, czy też pechowym zrządzeniem losu, ale ja i tak znam prawdę o twojej zbłąkanej duszy. W swojej arogancji śmiejesz się z ludzi takich jak ja czy Vaclav, ale tak naprawdę jesteś wyrzutkiem, poprzez anoreksję stałeś się Innym, ludzie uważają Cię za gorszego, ponieważ masz opory by coś zjejść, by nabrać trochę masy. Ile razy musiałeś znosić upokarzające kazania, ile razy odwiedzałeś psychologów? A jednak… związałeś się z ludźmi, którzy pogardzają tymi Innymi, którzy nie pasują do ich własnego, sielankowego konceptu. Możesz powiedzieć, że oni Ciebie zaakceptowali, że przyjęli Cię z otwartymi ramionami, ale czy tak jest naprawdę? Czy w głębi duszy nie pragną byś się zmienił, poprawił, stał się bardziej podobny do nich? Tu właśnie tkwi różnica między nami, a wami. My jesteśmy szczerzy, znamy siebie, nasze wady i dziwactwa, a wy wciąż tkwicie w alkoholowych i narkotykowych ekscesach. Tak samo jak słońce z każdym nowym dniem rozświetla horyzont, tak i ja znowu powrócę na samą górę ewolucji, by powrócić naturalny porządek. To jest moja przysięga. Czy możesz pozbyć się jadłowstrętu? Czy zdołasz osiągnąć jeszcze wyższy poziom, by mi się przeciwstawić. Wątpie. Dla mnie jesteś tylko małym, obrzydliwym robakiem, którego trzeba zdeptać by nie irytował więcej ludzi. Pora by ktoś przeprowadził gruntowną dezynsekcje i pozbył się Ciebie – nic nie wartego owada. Wiesz kto to zrobi? Pomogę Ci, tym ochotnikiem będę Ja – nosiciel ostrza sprawiedliwości.

 

Słońce wspinało się coraz wyżej nad horyzont, ludzie spieszyli do pracy, niektórzy wychodzili przed dom by rozkoszować się pierwszymi orzeźwiającymi promieniami, dopóki nie zaczęło padać, z początku lekko mrzawiło, ale już po kilku chwilach niewinny deszczyk zamienił się w potężną ulewę, która zagoniła ludzi do domów.

 

Izzy – Tak jak słońce jest oznaką nadziei, tak deszcz jest jej przeciwieństwem. Musisz zrozumieć, że dla mnie w tej walce życiodajna gwiazda wzejdzie wysoko, a ty będziesz opuszczał arenę w strugach deszczu. Zdziwisz się zapewnie dlaczego Ja, czciciel nocy mam odwoływać się do słońca, symbolu światła. Mało ludzi wie, że gdyby nie słońce nie było by neutralności, nie było by cienia, szarości, idealnej równowagi między praworządnym dobrym, a chaotycznie złym. Każdy z nas podąża swoją własną drogą, jestem wyznawcą pani, która nigdy nie była zła, ale też nigdy nie podążała bez względu na wszystko za głupimi rycerzami w stali… Scotty, mój drogi Scotty, czy jesteś dobry, czy jesteś zły? Do których legionów dołączysz, gdy zniszczę twoją karierą i wyśle Cię do twojego piekła… gdzie każdy o tobie zapomniał, a mały czerwony diabełek każe Ci wciąż i wciąż jeść, z tym, że wtedy nie będziesz umiał się wyżygać, już on o to zadba. Whiped – Enjoy The Darkness.

 

Akcja przenosi się do wnętrza luksusowego samolotu, super wygodne siedzenia, gustowne wnętrze, drinki za darmo, godna rozrywka i miła obsługa. Na jednym z siedzeń dostrzegamy Izziego Nilsena, ubranego trochę inaczej niż zwykle, zamiast standardowej skórzanej kurtki ma ubrany flanelowy sweter. Do tego jakieś stare adidasy i bojówki. Obok niego siedzi jego towarzyszka – Alice, ubrana bardzo ponętnie w obcisły, czarny top, jeansową mini i szpilki. Na jej kolanach leży EWF Tag Team Title. Apostoł mroku zajęty jest pisaniem czegoś w bardzo ładnie oprawionej książce, trik kamerzysty i już możemy dostrzec co notuje sobie Nilsen.

 

Lot do Seulu już trochę mi się dłuży, choć muszę przyznać jest bardzo wygodnie. Ona znajduje się tuż obok, cieszę się z jej powrotu choć tak bardzo tego nie okazuję, jeszcze nie teraz. Muszę skupić się na chudzielcu z którym przyjdzie mi się zmierzyć. On będzie się czuł tam jak w domu. Tysiące gardeł będą go wspierać, tysiące gardeł będzie próbowało mnie zdekoncentrować. Jednak znam gierki każdej publiczności od Ameryki, przez Europę po Azje. Nie uda im się, ani na moment psychol nie osiągnie przewagi związanej z moim błędem. W końcu staniemy oko w oko, dostałem szansę i jej nie zmarnuję. Gdy skończę z Whipedem, zajmę się Kniferem – był zbyt pewny siebie gdy mnie zaatakował, teraz mroczna pani poprzez mnie naśle na niego odpowiednią pokutę, bolesne odpuszczanie grzechów. Sprawię, że zniknie z EWF o wiele, wiele szybciej niż tu trafił… A później? Kto wie, kto wie – przyszłość kryje tyle tajemnic. A więc w drogę, do Korei, do wypełnienia przeznaczenia.

 

 

 

 

 

 

 

Brak czasu zbytnio daje się we znaki :)

8363302634890420816486.jpg

  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    1

  • nasjazz

    1

  • ajfan

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Widać bardzo duży postęp od początku kariery w EWF. Znacznie poprawiłeś opisy, wydłużyłeś i polepszyłeś speach. Świetnie odgrywasz swój gimmick i wychodzą Ci bardzo dobre RPy. Trzymaj tak dalej! :)

10136801454e08b07ab2e86.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Taki mini Vaclav, trochę mniej skomplikowany i lżejszy w czytaniu. :P

Aczkolwiek widać duże postępy, szczególnie w kwestii speechy, które nie mają tak prymitywnych wstawek jak niegdyś (do dziś pamiętam "Jazzowski ty suko" :P ). Żadnych specjalnych uwag nie mam, bo jest dobrze. Teraz wszystko w Twoich rękach. :)

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...