Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Twoja misja dobiegła końca...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

„Czyżbym się zmieniał? Ja? Kurwa, niemożliwe…Stary dobry skurwiel, który pieprzy wszystko i wszystkich dookoła przechodzi metamorfozę na starość. Brzmi prawie, jak menopauza, co nie? Ale tak bez niczego? Bez żadnych terapii, traumatycznych przeżyć, czy innego syfu? Po prostu się zmieniłem, tak? Naah…odpowiedź jest bardzo prosta. Jest jedna rzecz, której nie miałem przez całe swoje zajebiste życie, a kiedy już ją dostałem, z każdym dniem zacząłem się zastanawiać, czy warto….Czy to, o co walczyłem całe życie, niczym pierdolony żołnierz na froncie, było tego wszystkiego warte…Ludzie się pytają, co się ze mną dzieje, a ja nie potrafię im odpowiedzieć. Garnitury, eleganckie koszule, brak alkoholu, woda mineralna i zbliżający się wielkimi krokami z każdym dniem stały związek z kobietą, która swoją drogą jest moją managerką, co też jest nieźle pojebane, bo dotychczas nie potrzebowałem takich wynalazków. Dobra, powiem to otwarcie. Od kilku dni wydawało mi się, że straciłem pasję…że nie mam już w sobie tego czegoś, co pozwalało mi niszczyć i szatkować na pieprzone kawałki każdego frajera, który chociażby pomyślał, że może ze mną wygrać. Patrzyłem na EWF World Title, który zamiast wzbudzać we mnie chęć do walki i mówić mi, jak bardzo jestem dobry w tym, co kurwa robię, powodował we mnie obrzydzenie i myśli o zakończeniu kariery. Przecież dopiero co go zdobyłem, a już mam go dosyć? Nie wytrzymuję presji? Nie nadaję się na mistrza, bo nie potrafię utrzymać na swoich barkach całego ciężaru federacji, będąc jej znakiem rozpoznawczym…tak mi się wydawało…do wczoraj…bo na pierwszy rzut oka, walka z Toolem miała być kolejnym pojedynkiem, który powinienem wygrać i pokazać, że jestem poza zasięgiem, po czym miałem odejść do domu, srając na to, co będzie jutro. Jednak wczorajszej nocy zrozumiałem, że ten pojedynek jest moim przeznaczeniem…i nie mam na myśli zamknięcia pewnego rozdziału….mam na myśli zakończenie całej sagi i rozpoczęcie nowego życia, które trwa już od dzisiaj…bo dziś urodziłem się na nowo, a to zobowiązuje mnie do tego, by pogrzebać swoją przyszłość i sprzątnąć wszystkie śmieci, które do dziś leżą pod moimi nogami. Jak mogę dalej chcieć być najlepszym, skoro już dawno się nim stałem. Teraz gra obrała całkiem inny kierunek. Wracam na stare śmieci, by dokończyć moje dzieło. Spotykam się w cztery oczy z mendą, która kiedyś zmieniła bieg mojej kariery. Moim zadaniem jest iść do przodu. Została mi jeszcze tylko jedna rzecz do zrobienia… Jestem Twoim wyrokiem, skurwielu…wyrokiem śmierci.”

 

Scy odkłada powoli pióro na biurko, po czym zrzuca z głowy czarny kaptur płaszcza, ściągając za chwile resztę ubioru pokrywającego jego tors. Kamera obraca się o 180 stopni, pokazując nam plecy Rampage’a, na których widnieje nowy, świeżo zrobiony tatuaż pokrywający całą górną część pleców:

 

 

 

-BORN AGAIN-

 

 

 

Mały pokoik, w którym znajduje się jedynie wyżej wspomniane biurko, jednoosobowe łóżko, oraz jakaś mała komoda, okrywa się mrokiem, który nieudolnie rozświetlić próbuje mała, stara lampka, stojąca w rogu biurka. Po prawej stronie pokoju, całą jedną ścianę zdobi ogromne, popękane lustro, które wygląda, jakby przed chwilą ktoś rozbijał na nim kotlety schabowe. Kamera śledzi mistrza EWF (widok cały czas zza pleców), który podchodzi do popękanego lustra z głową spuszczoną w dół…

 

Scy (spokojnym głosem) – Czasami zdarza się, że dwójka wrogów może ruszyć w zupełnie innym kierunku, podążając nim przez lata, a nawet zapominając już o swoim rywalu, jednak nadchodzi dzień, kiedy ich drogi ponownie się przecinają…Głód krwi powraca, chęć destrukcji podnosi się znowu o 300%, przebaczenie, które może nawet pojawiło się w ich głowie, kiedy już przestawali pamiętać, jak wygląda wróg…znika bezpowrotnie…nadchodzi apokalipsa, będąca końcem jednego z nich…nadchodzi ból, przy którym śmierć jest jak pierdolone zbawienie, nawet, jeśli trafiasz do piekła…nadchodzi zemsta totalna, która wcześniej nie miała okazji się dokonać. Nadchodzę ja, czy jesteś gotowy, Tool? Złoto…widzisz w tym pokoju złoto? Nie ma go tu, dlaczego? Bo to tylko bonus. Vanillah Killah nie wyjdzie do pojedynku na Kwietniowej Anarchii jako EWF World Champion…Vanillah Killah wyjdzie do pojedynku z Tobą jako mściciel, który jest tu po to, by przypomnieć Ci, że czasy się zmieniły, a kalendarz nie pokazuje już 2003 roku, jeśli wiesz, co mam na myśli, 2-minutowy World Championie. Większość myśli, że po dwóch epickich starciach, do których doszło między nami w 2003 i 2009 roku, wynik na tablicy wskazuje 1:1…tak naprawdę każdy z nas wie, że Twój pierwszy punkt zawsze należał, należy i będzie należeć do mnie. Powiedzmy sobie szczerze. Jestem Twoim pierdolonym koszmarem, który ciągle powraca, nawet wtedy, kiedy kompletnie mi nie wadzisz, obracając się wśród wrestlerów trzeciej kategorii. Wiesz dlaczego, Phantoflu? Ano dlatego, iż ponieważ jesteś ostatnim aktywnym skurwielem, który dawno temu zmienił moje nastawienie do tego biznesu. Tool…jesteś ostatnim śmieciem, który wciąż nie trafił do kubła, a moim zadaniem na Kwietniowej Anarchii jest podnieść Cię z ziemi, złożyć się do rzutu i trafić „czystą” do kosza…w eXtremalnym stylu…Zrobię to, czego nie zdążyłem dokończyć wiele lat temu. Chcę poczuć Twój strach jeszcze raz. Chcę zobaczyć go w Twoich oczach. Chcę wypełnić Twoją pieprzoną duszę przerażeniem i paniką, której jeszcze nigdy nie czułeś tak dosadnie i blisko…tak blisko, że nawet chcąc przed nią uciec, nie wiesz, w którą stronę biec, bo ona Cię otacza…Tool…ja chce Cię zabić…i jeśli chcesz przeżyć…będziesz musiał się upewnić, że zdążysz zabić mnie pierwszy, bo to…to…Twój jedyny ratunek.

 

 

- Myśleli, że odszedłeś.

 

 

- Więc przekaż im, jak bardzo się mylili…ja dopiero nadchodzę…

 

 

Scy klęka przed popękanym lustrem składając dłonie do modlitwy, po czym wznosi ręce w górę, patrząc się w sufit pokoju.

 

 

Scy – Wybaczam Ci, Tool…rozgrzeszam Cię z wszystkiego, co mi zrobiłeś. Twoja ostatnia spowiedź dobiega końca…oczyszczam Cię z Twoich grzechów. Teraz możesz spokojnie odejść. Nie lękaj się bram piekieł, nie oczekują Cię w królestwie ognia. Oni czekają na Ciebie tam, u góry…już wiedzą, że przybywasz, powiedziałem im. Oni też Ci wybaczają, a ja…zapamiętam Cię jako żuczka.

 

Rampage chwyta czarny worek leżący na ziemi, po czym podnosi się i wyjmuje jego zawartość…którą okazuje się być wielka, lśniąca kosa.

 

Scy – Zapamiętam Cię, jako żuczka…który myślał, że jest kamieniem…trafiając na KOSĘ!

 

Ruthless bierze zamach i uderza z całej siły kosą w spękane lustro, które rozsypuje się na miliony kawałków lądujących w każdym zakątku pokoju.

 

- Siedem lat nieszczęścia…

 

- Księga Vanillah Killah…oko za oko…akt trzeci…ostatni.

 

 

 

5 GODZIN WCZEŚNIEJ

 

 

 

Ten kościół jest naprawdę ogromny…zbudowany z samych cegieł obiekt, wyposażony w długie drewniane ławy, ołtarz na podwyższeniu, za którym coś wisi na frontowej ścianie (jednak niewiadomo co, ponieważ okryte jest wielką, czarną płachtą), oraz szereg konfesjonałów z dwóch stron świątyni. Strasznie tu ciemno i ponuro, pewnie dlatego, że to środek nocy. Właściwie, ciężko byłoby dojrzeć tu cokolwiek, gdyby nie blask księżyca i otaczających kościół latarni, który przebija się przez ogromne, kolorowe witraże znajdujące się po każdej stronie świątyni. Ciszę absolutną zakłóca jedynie wolny, głęboki oddech…oddech postaci w ciemnym płaszczu o wojskowym ubarwieniu…oddech postaci klękającej przy jednym z konfesjonałów. Po chwili osobnik w kapturze przerywa swoje milczenie…

 

- Wybacz mi Ojcze…bo zgrzeszę…

 

Postać ściąga kaptur z głowy, dzięki czemu można rozpoznać, że to nikt inny, jak EWF World Champion – Scyther.

 

- Zbłądziłem, lecz wskazałeś mi drogę powrotną, która jednak niesie za sobą konsekwencje…konsekwencje przelania krwi wroga, który znalazł się na tej samej ścieżce…Ojcze, nie mogę pozwolić sobie na to, by ten nic niewarty skurwiel zakłócił moje życie po raz kolejny. Muszę z nim skończyć, raz i na zawsze, nie popełniając ponownie tego samego błędu. Jestem, kim jestem. Ale chcę przebaczyć…chcę przebaczyć, bo każdy zasługuje na rozgrzeszenie przed swoim końcem, nawet Tool. Przeszłość, która nas połączyła, musi w końcu odejść, dzięki czemu będę mógł rozpocząć moje nowe dzieło. Dzieło nowej Sagi. Człowiek, który wdarł się w moją karierę, przekroczył pewnego dnia granicę prywatności…To zły człowiek, ojcze…nikczemny, pieprzony oszust, który zawsze wiedział, jak wiele brakuje mu do mej świetności, jednak próbował wmówić mi, sobie i wszystkim innym, że to on jest łowcą, a ja zwierzyną. Więc wytłumacz mi ojcze, jakim sposobem to ja mam broń i siłę w sobie, a on, niczym wygłodniała, tchórzliwa hiena widząca lwa, ucieka w najciemniejsze zakątki tego świata, chowając się za jakąś pieprzoną sektą i tłumacząc sobie, że World Title, który ledwo co go musnął, opuścił go w wyniku jakiegoś spisku. Ojcze, pozwól mi uruchomić wojennego demona, który we mnie drzemie. Pozwól mi odbezpieczyć każdy granat, który rzucę w jego stronę. Pozwól mi wycelować działo w tego nikczemnego skurwysyna…pozwól mi ukołysać go do snu…wiecznego snu!

 

- Wszystko, czego pragniesz, może być Twoje. Musisz tylko uwierzyć…wiara jest kluczem do każdej bramy w Naszym życiu. Jeśli masz klucz, granice przepadają. Świat należy do Ciebie. Jedyne, czego Ci potrzeba…to klucz. Żeby go zdobyć…

 

- Muszę go zniszczyć. Jestem jego sądem ostatecznym. Oto ostatnie starcie. Wielki, pieprzony finał. Zło kontra jeszcze większe pieprzone zło…ofiara kontra kat…wilk kontra owca…żołnierz kontra cywil…potwór kontra zwykły człowieczek…Coś…

 

- kontra…

 

- Nic.

 

- Amen.

 

Rampage odchodzi od PUSTEGO konfesjonału, kierując się w stronę ołtarza wolnym, spokojnym krokiem. Kiedy EWF World Champion dociera na miejsce, podnosi z ziemi dużą, starą skrzynię, którą0 umieszcza na stole pokrytym białym obrusem. Kayle staje w miejscu, gdzie zazwyczaj stoją księża odprawiający mszę, po czym podnosi złoty kielich z ołtarza i bierze łyka.

 

http://i43.tinypic.com/23vjp03.jpg

(dopasowując się do ostatniej mody na wklejanie obrazków, przedstawiam ołtarz, który wygląda mniej więcej tak

:twisted: )

 

Scy – Kto by pomyślał, co Tool? Dawno dawno temu, to ja goniłem za Tobą…to Ty miałeś coś, czego chciałem ja. Ty byłeś o jedno piętro wyżej i to ja musiałem zapierdalać po tych schodach, żeby dogonić Cię za wszelką cenę. Ale czas jest piękny, ponieważ potrafi zmienić wszystko i docenić takich ludzi jak ja, oraz poznać się na takich pajacach, jak Ty…Dziś to Ty chcesz dogonić mnie i to ja mam coś, czego pragniesz. Niestety, tym razem nie dzieli nas jedno piętro, chłopcze…bo nawet jadąc windą, dojechałbyś na mój poziom za jakieś 34 lata. Ciężko Ci znieść myśl, że Ruthless patrzy na Ciebie z samego szczytu, a Ty stoisz w tłumie ludzi, którzy chcieli by być tu, gdzie jestem ja. Ciężko Ci znieść myśl, że nie odróżniasz się od tego całego tłumu niczym. Jesteś jednym z miliona…a ja jednym na milion, frajerze. Nie jestem tu po to, żeby prawić Ci jakieś morały i bawić się w psychiatrę analizującego Twoją głupotę. To zostawiam takim niedowartościowanym clownom, jak Ty…Jestem tu po to, by uświadomić Ci, jak bliski jest Twój koniec i jak wielki błąd popełniłeś, pojawiając się na mojej A1. Wjechałeś pieprzonym fiatem 125p wprost pod pędzącego na Ciebie TIR-a! Pod TIR-a, który nie ma zamiaru wciskać hamulca, bo nawet gdyby chciał, posiada w swoim wyposażeniu jedynie pedał gazu, Got that? Jak to mawiają, każdy dokonuje wyborów i każdy ma do nich prawo, tyle, że większość uczy się na błędach i wie, jak postępować po 2 kolizjach z czymś, co nie odpuści im za trzecim razem. Ty jesteś głupim, popieprzonym idiotą, który nie wyniósł NIC z poprzednich nauk, więc ze smutkiem informuję Cię, że kolejnych lekcji już nie będzie. Właśnie otrzymałeś niedostateczny, a ja przestałem udzielać korepetycji. Tym razem to już zupełnie inny świat, który nie toleruje takich odpadów, jak Ty. Nikt tu nie chce oglądać kolesia, który nawet nie zdążył powąchać EWF World Title, a już go stracił, lecz do dziś dumnie określa się mianem „Były World Champion”. Gimme a break, dumbass…właśnie patrzysz na pierdoloną definicje zwrotu „World Champion” i musisz się z tym zgodzić, że Twój chujowy reign wygląda przy moim dosyć, jakby to powiedzieć…czekaj, Twój reign przy moim nie wygląda wcale, śmieciu! Ty jesteś w EWF po to, żeby być, ja jestem w EWF po to, żeby tworzyć legendę, widzisz różnicę? Linia oddzielająca moje umiejętności od Twoich śmiesznych wypocin zawsze była dosyć wyraźna, ale teraz to już nawet nie linia. To pieprzony chiński mur, którego nie przeskoczysz nawet na najlepszej trampolinie świata. Rampage jest dla Ciebie celem nieosiągalnym i czas to kurwa zrozumieć, apostole królika Buggsa. Po tym, co z Tobą zrobię na Kwietniowej Anarchii, już nigdy, i mówię to na poważnie…nigdy nawet nie wspomnę Twojego imienia, bo nawet na to trzeba sobie zasłużyć, a Ty w moich oczach jesteś czymś, co powszechnie nazywamy błędem. Pieprzony błąd natury, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. A jednak, pojawiłeś się w tej samej federacji, do której po krótkim czasie przybyła wojenna maszyna. Ty nie tylko się tu pojawiłeś…miałeś pieprzoną czelność wkurwić wojenną bestię do takiego stopnia, że nawet po tych długich sześciu latach, ja wciąż myślę tylko o jednym…o pierdolonym morderstwie Toola! Siedzę tak i siedzę…i czekam…2004….nic. Myślę sobie, że nic się nie stało, a Toola pies kochał, bo przecież mam ważniejsze sprawy na głowie. 2005 – nic…2006…nic? 2007 – zaczynam zapominać. Lata lecą, aż tu nagle przychodzi 2009 i co? Spadasz mi z nieba, jak pieprzone ptasie gówno! Budzisz mnie ze snu, jakbym był jakimś pierdolonym Lordem Draculą, który po 300 latach gnicia w trumnie zwanej „same pajace” poczuł krew kogoś, kto go kiedyś zamienił w tego jebanego wampira rządnego rozlewu krwi! Najeżdżasz mój zamek, jakbyś był pieprzonym Lancelotem i myślisz, że tak łatwo przeforsujesz mury mojego królestwa? To powiem Ci frajerze, że będziesz miał szczęście, jak nie utopisz się w fosie i dojedziesz na Twoim ośle chociaż do bram. Bo widzisz, różnimy się jednym, przyjacielu. Ty chcesz mój pas…a ja chcę Cię po prostu zniszczyć, pogrzebać, utopić, powiesić…mówiąc niekulturalnie, chcę Cię rozkurwić fizycznie i psychicznie w taki sposób, byś jadł obiady przez długą, plastikową rurkę, srał w pampersy i dostał odleżyn, bo wstawać będziesz mógł tylko wtedy, kiedy ewentualnie ktoś z pieprzonej opieki społecznej uzna, że przydałby Ci się spacer. Tu już nie chodzi tylko o Main Event najbardziej prestiżowej gali w roku…nie chodzi tylko o najbardziej prestiżowy pas w EWF. Tu chodzi o to, żeby rachunki w końcu zostały wyrównane w tak dosadny sposób, jakiego ludzka rasa jeszcze nie widziała. I ten sposób również spadł mi z nieba razem z Tobą…

 

Scy robi pauzę i odwraca się w stronę wielkiej czarnej płachty, zasłaniającej coś, co wisi na ścianie świątyni za ołtarzem. EWF World Champion podchodzi bliżej i energicznym ruchem ściąga czarną osłonę, a jego oczom zamiast krzyża z Jezusem, który teoretycznie powinien się tam znajdować, ukazuje się ogromny znak X, na którym do góry nogami przybita jest całkiem starannie wykonana kukła Toola!!

 

Scy – Sposób, który sam wybrałeś, pieprzony idioto! Pierwszy raz od 7 lat w EWF…EXTREME MATCH! Twój koniec…w kurewsko eXtremalnym stylu! Po tym pojedynku każdy zapomni o Hangmanie, który rzekomo rozsławił wyżej wspomnianą stypulację…od tego dnia zwrot eXtreme Match będzie się wszystkim kojarzył tylko z jednym człowiekiem, który nawet nie pozwolił zaistnieć swojemu przeciwnikowi w ringu…Od tego pieprzonego dnia każdy będzie mógł nazywać mnie Extreme Scytherem, a Ciebie Tool…wspomnieniem…wspomnieniem gościa, który nie mierzył swoich sił na zamiary. Od tego dnia staniesz się przestrogą dla każdego skurwiela w EWF, któremu mogłaby przejść przez głowę myśl o pokonaniu pieprzonego króla wrestlingu! Od tego dnia, mój blask oślepi wszystkich na dobre, a Twoja nędzna świeczka zgaśnie, bo i tak od lat potrafiła oświetlać jedynie wosk, który z niej kapał. Kwietniowa Anarchia jest dla mnie nowym początkiem, dla Ciebie końcem wszystkiego, co dotychczas określałeś swoją karierą.

 

Rampage podchodzi ponownie do ołtarza, zostawiając za plecami ogromny znak X z przybitą do niego kukłą Toola, po czym otwiera starą skrzynię i wyciąga z niej błyszczący EWF World Title, by po kilku sekundach zarzucić go sobie na ramię. Scy głaszcze delikatnie swój pas, spogląda na niego czule, po czym wraca do znaku X.

 

Scy – Zawodzisz mnie, Tool. Myślałem, że ten pojedynek jest dla Ciebie równie ważny, jak dla mnie. Jednak z tego, co zauważyłem, chodzi Ci tylko o moją królową…Cóż, przyznaję, że to bardzo ważna kwestia, ale naprawdę bardziej zależy Ci na moim tytule, niż na tym, by w końcu uciszyć mnie na zawsze, udowadniając ludziom, jakim dobrym jesteś skurwielem, który potrafi zniszczyć w końcu swojego wroga w taki sposób, by nigdy nie zażądał rewanżu? Nie masz w sobie tego czegoś…nie wiesz, co to głód wojny, walka o honor i rozkosz pieprzonej zemsty. Wiesz dlaczego? Ano dlatego, że Ty zawsze walczyłeś jedynie o te pieprzone papierowe zaszczyty, a ja szedłem na wojnę z każdym, kto stanął na mojej pierdolonej drodze, nie zważając na to, czy walczę o World Title, czy o pieprzone złote kalesony. Moją misją jest destrukcja! Moją misją jest zemsta…moją misją jest unicestwienie…Ciebie! Skurwysynu!!

 

Scy spogląda ze skupieniem na znak X, po czym odwraca się i wolnym krokiem zaczyna kierować się w stronę wyjścia z kościoła. Kamera jednak skupia się cały czas na „wystroju” ołtarza, a ciszę w świątyni przerywają jedynie wolne, lecz głośne kroki, za którymi podąża echo unoszące się w kościele…

 

- Strzeż się zła, skurwielu…bo jest bliżej, niż kiedykolwiek…Strzeż się zła…bo spojrzy Ci w oczy głębiej, niż kiedykolwiek…Strzeż się zła…bo zło nie wybacza…zło powraca…ZEMSTA SIĘ DOKONA!

 

Odgłos zamykanych drzwi od kościoła ponownie budzi echo…które po chwili milknie…Zapada cisza…cisza nad znakiem X

 

 

 

 

„Sam sobie jestem wyrocznią…sam sobie jestem przywódcą…sam sobie jestem wytyczną…I wierzę, że wszystko to, co wydarzyło się kiedyś, oraz wszystko to, co dzieje się teraz, ma jakiś konkretny cel, bez którego moje i Twoje życie straciłoby część swego blasku. Wierzę w to, że byłeś potrzebny mi do tego, bym znalazł się w miejscu, w którym stoję teraz. Wierzę również w to, iż rolę swoją już wypełniłeś i stałeś się bezużytecznym kawałkiem przeszłości, który nie jest mi już do niczego potrzebny. Czas działa na korzyść tylko jednego z nas i jak się domyślasz, to nie Ty skorzystałeś z jego wspaniałych darów i możliwości, które zaoferował mi w ostatnich latach. Twoja rola w moim życiu dobiegła końca, Phantomie. Ukończyłeś swą misję na najwyższym poziomie. Pozwól, że ja będę kontynuował swoją w samotności. Bo nie ma innego rozwiązania. To jedyny i słuszny koniec Ciebie. Oto Twoje przeznaczenie. Wybrano mnie, bym pomógł Ci to zrozumieć. Wybrano mnie, bym odesłał Cię na wieczny spoczynek. Wybrano mnie na Twojego kata…czy aby na pewno? A może to Ty sam wybrałeś mnie dawno temu?”

 

 

 

AMEN

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg

  • 2 tygodnie później...
  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • mu

    1

  • Scythe

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

klimat żądnego zemsty pojeba jest przekozacki . :D

 

Spadasz mi z nieba, jak pieprzone ptasie gówno!

 

:lol:

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...