Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Obietnica - opowieść Izziego


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dla jednych imię i nazwisko bądź pseudonim mogą być powodem do śmiechu, dla innych wyzwaniem, które zmotywuje, pozwoli się wybić na szczyty umiejętności, a dla jeszcze innych tylko tożsamością kolejnej ofiary. Dla Izziego Nilsena wypisana na liście z kartą następnej Wrestlepaloozy ksywa była szansą – szansą na zaistnienie, na choć odrobinę respektu i poważania, które było dla niego tak ważne. Mind Mower – ten szereg literek na tej kartce jest niczym – ot to przecież tylko dwa słowa. Jednak dla apostoła był to początek kolejnych rozmyślań, w końcu czekały go niezliczone godziny analizowania psychiki przeciwnika – jego atutów i słabości, poznania każdego skrawka ciała poznaniaka – wszystkich mięśni i nerwów. Izzy wiedział, że może go pokonać – zwycięstwo nigdy nie jest niemożliwe, jeśli się go tylko wystarczająco mocno pragnie, udało się z Bubbą to czemu nie ma się udać z innymi? Myśli o najbliższej konfrontacji z byłym FTW Championem wciąż krążyły po umyśle młodego wilka, gustowny pokój hotelowy w jakim się znajdował stał się dla niego nagle zbyt ciasny, zaczęło mu brakować powietrza – widok tych wszystkich luksusów jakie go otaczały nie mógł po prostu zapewnić mu spokoju – wygodne łóżko nie zapewniło choć paru chwil wytchnienia w krainie morfeusza. Zabrał ze sobą tylko tytuł mistrza drużynowego, trzasnął za sobą drzwiami tak mocno, że przechodząca przez korytarz pokojówka wystraszyła się i opuściła tacę z jedzeniem – jego to jednak nie obchodziło – musiał wyjść, wydostać się z tego przeklętego budynku. Gdy tylko zjechał windą na parter, przeszedł kilka metrów i przekroczył próg zaczął biec – biegł długo, sam już nawet nie wiedział ile. Sekundy stawały się minutami, minuty godzinami… Pamiętał jedynie, że gdy wychodził słońce już powoli zachodziło za horyzont, teraz zaś na niebie królował księżyc wraz z wiernymi wasalami – gwieździstym orszakiem. Zatrzymał się dopiero nad brzegiem rzeki, której szumienie zdawało się delikatnie koić jego zmysły. Przysiadł na ławce o delikatnie zielonej barwie – nieco już wyniszczonej przez ząb czasu. Po ścieżce oświetlonej starymi lampami nie chodzili już ludzie – godzina była już w końcu późna, większość szukała wyzwolenia w krainie snu. Kolejne chwile mijały, do uszu naszego bohatera dochodziły tylko dźwięki wydawane przez wciąż tętniące życiem miasto – w końcu one nigdy nie śpi. Izzy delektował się tą chwilą – od kiedy sięgał pamięcią potrzebował takich chwil spędzonych w samotności, jednak brutalna rzeczywistość jak zwykle, znowu go dogoniła – gdy spojrzał pod nogi zobaczył ulotkę promującą najnowszą galę EWF. Mower… Tym razem Nilsen zaczyna mówić… choć tylko szeptem, który ledwo można dosłyszeć:

 

Izzy - Double M… zarówno ja jak i ty podążamy drogą gladiatorów, którzy walczą ku uciesze tłumów. Gdy nadchodzi wieczór i stajemy w ringu balansujemy na krawędzi wiktorii i zapomnienia. Bo co jeśli przegramy? Jedyny los dla pokonanych to śmierć lub łaska tłumu… całe szczęście, że oni wciąż pragną naszej krwi. Chciałbym pokazać Ci twoją drogę – w końcu miałeś tyle sukcesów lecz chyba to właśnie twoje porażki przeważają, te złe chwile, które ciągną Cię ku zapomnieniu na rzecz tych większych, lepszych, silniejszych…

Poznań - miasto, które dało Ci życie i wychowało – pewnie doskonale pamiętasz jeszcze te blokowiska i pierwsze piwo wypite gdzieś w ciemnym kącie – twój pierwszy prawdziwy grzech, pierwszy pocałunek z dziewczyną, która była Ci droga czy też pierwszą bójkę. Jesteś dumny, że pochodzisz właśnie z tego grodu – choć jego reprezentantem jest też Jupiter – twój były przyjaciel ,a teraz znienawidzony arcywróg. Mimo, że wychowałem się w Detroit, mieście amerykańskiego rocka wiernie uczyłem się polskiej historii i kultury. Nie wiem czy jesteś świadomy faktu, że twoi przodkowie z Wielkopolski zamiast zatrzymać Szwedzkie natarcie w wieku siedemnastym zaprzedali swoją ojcowiznę wrogom, nie tracąc nawet kropli krwi – wystarczyło tylko parę pociągnięć piórem wykonanym przez zdrajcę Opalińskiego. To jest twój rodowód – słabeusze i zdrajcy – nienawidzisz Jupitera choć w gruncie rzeczy jesteście tacy sami… jesteście potomkami nic nie wartych tchórzów…

 

Pauza przeciągała się bardzo długo, Nilsen szukał odpowiednich wspomnień, łączył wszystkie fakty.

 

Izzy – Jednak nawet i ze mną masz wspólne cechy, obaj znaleźliśmy się w kraju imigrantów, którzy wybili antyczny lud dla paru grudek ziemi. Ameryka… słodka Ameryka, tyle wspomnień, nieprawdaż Mind? To właśnie tam rozpocząłeś karierę, pierwszy sukces – pierwszy pas, ale i pierwsza porażka – musiała mocno Cię zaboleć prawda? Utrata pierwszego złota zawsze boli… zostałeś pokonany przez Briana – twojego czarnoskórego jak się miało okazać wiele lat później przyjaciela. Poczucie straty i ból paliły twoje serce do tego stopnia, że chciałeś tylko uciec z tego przeklętego kraju – co zrobiłeś udając się do magicznej federacji zwanej PCW…

 

Bohater opowieści wyciągnął schowaną w jednej z kieszeni wewnętrznych nieodłącznej skórzanej kurtki starą gazetę, zniszczoną, z podartą okładką i zagiętymi rogami. Stary polski magazyn o wrestlingu długo przyciągał wzrok apostoła – to był w końcu czas jego dawnych bohaterów, którzy natchnęli go by wstąpił na tą niebezpieczną drogę. Jednak on się zmienił, zmieniło go życie – teraz nie obchodziło go już to co było kiedyś gdy był młody, musiał to wszystko zostawić – sam musiał stać się bohaterem. W jego ręku znalazła się zapalniczka: czarne Zippo z wizerunkiem upadłego anioła namalowanego przez Luisa Royo. Jeden ruch palca i już płomienie zaczęły otulać papier – wokół wiatr porywał popioły unosząc wspomnienia w zapomnienie. Musiał wyrzucić gazetę na ziemie, gorąco wokół palców stało się powoli nie do zniesienia – zaczęło parzyć. Ogień wspomniał mu o nałogu, zaczął odczuwać głód, sięgnął po paczkę papierosów znajdującą się w kieszeni starych, podartych jeansów. Czerwone Lucy Strike – jego ulubiona marka. Odpalił, pierwsze pociągnięcie dymu, który chwile później rozkosznie rozszedł się w płucach. Nie spieszył się, księżyc znajdował się na niebie dość wysoko – miał jeszcze sporo czasu do świtu. Dopiero gdy już zgasł żar przydepniętego papierosa znowu podjął wywód – tym razem jego głos był już silny, emanujący pewnością siebie.

 

Izzy – Pamiętam Cię z ekranów mojego telewizora. Mordobicie regularnie pochłaniało moją uwagę, tak już wtedy się wyróżniałeś. Byłeś po prostu lepszy od niektórych, z każdym chciałeś walczyć na równych zasadach, byłeś młodym gniewnym i… i fortuna była po prostu po twojej stronie. Lecz to już minęło, zarówno jak twoja młodość. Tak, oczywiście jesteś umieszczony w statystykach wszystkich ekspertów, na listach najlepszych z najlepszych znajdujesz się nawet dosyć wysoko – czyli aż tak źle nie mogło być czyż nie? Szalona federacja w końcu upadła… a ty próbowałeś twojego szczęścia gdzie indziej… z tego co udało mi się dowiedzieć włóczyłeś się po różnych organizacjach, z większym lub mniejszym sukcesem. Szukałeś… szukałeś długo dopóki nie zapukałeś do drzwi federacji w której dziś walczymy. Ta mistyczna arena nosi nazwę Extreme Wrestling Federation…

 

W dłoni apostoła znalazł się nagle kolejny papieros, iskra, płomień, wdech i wydech… dym znowu oczyścił umysł ze zbędnych myśli, pozostały tylko czyny Mowera w EWF – wszystkie sojusze i zdrady, tytuły i rywalizacje. Wspomnienia to potęga – dzięki nim każdy może mieć wizję historii, bez jakiejś zbędnej chronologii, bez udowadniania komukolwiek swoich racji.

 

Izzy - Moje wspomnienia są aż zbyt jasne – byłeś kochany, byłeś nienawidzony , miałeś sukcesy: trzykrotnie posiadałeś Fuck The World Title, drugi najważniejszy tytuł w naszej federacji , dziedzictwo Gangsty które w tej właśnie chwili znajduje się na ramieniu najwyższego apostoła – Vaclava, mojego przyjaciela i mentora. W twoim posiadaniu znajdował się także ten tytuł (Nilsen delikatnie położył rękę na tytule) Tag Team Title… W jego zdobyciu pomógł Ci Rott – niszcząca siła mięśni i emocjonalnej pustki – niemalże idealny wojownik, jednak każdego można pokonać, każdy wojownik może kiedyś upaść… Straciliście ten skarb… minęło dużo czasu i teraz złoto znajduje się w posiadaniu Disciples Of Sorrow, wyrzutków, którzy obrócili się przeciwko większości, my staliśmy się falą, która po kolei zalewa agonią wszystko i wszystkich… Jednak twoja droga w świecie pełnym brutalności, pozbawionym zasad jest tylko dużym uogólnieniem… daj mi chwilę bym mógł ułożyć twoją historię – pozwól mi być bardem który skomponuje twoją biografię, na początku spójrzmy na połysk złota…

 

Przez chwilę słychać tylko wiatr, w myślach najmłodszego z apostołów kłębiło się jedno słowo - flashback

 

Izzy - Rozdział pierwszy: Wrestlepalooza LVII jedenastego maja roku dwutysięcznego trzeciego. Pierwszy smak złota, pieprzyć świat… jednak to była tylko iluzja, jeden wielki fałsz. Nie zdołałeś pokonać wiekowego wojownika, weterana i legendę - Sandmana… który mimo, że obronił swój tytuł przeciwko tobie musiał wyrzec się swego pasa by zmierzyć się z Kraven o najwyższe trofeum. Dzięki przekrętom dostałeś pojedynek z El Satanico – podrostkiem, który powinien wtedy walczyć o Evolution Title, mimo tego on podjął wyzwanie – walczył z tobą jak równy z równym… przegrał choć zyskał o wiele więcej niż ty – zyskał respekt i szacunek. Tobie zaś przez długi czas towarzyszył śmiech ludzi gdy tylko widzieli ten kawałek złota na twoim ramieniu…

 

Rozdział drugi: Wrestlepalooza LIX dwudziestego szóstego maja roku dwutysięcznego trzeciego. Kolejny pas na twoim ramieniu. Tamtego wieczora jednak nie przelałeś za niego ani jednej kropli krwi czy potu. Otrzymałeś go tak po prostu, gdyż Kraven został nagle zwolniony a zrzucony z władzy Imperator w ostatnich chwilach panowania nie wiedział co z nim zrobić, więc wręczył Ci go mimo, że go opuściłeś gdy Ciebie potrzebował. Kolejna hańba, kolejny powód do śmiechu , znowu dałeś świadectwo jaki jesteś…

 

Rozdział trzeci: Wrestlepalooza LXIV trzynastego lipca roku dwutysięcznego trzeciego. Minął już jakiś czas kiedy utraciłeś nie tylko Tag Team Title ale i tytuł o wdzięcznej nazwie pieprzyć świat. Twoim celem stało się odzyskanie go… udało Ci się, po ciężkim boju z Super Crazym wygrałeś, dosłownie wspiąłeś się na szczyt i zakrwawionymi rękami wziąłeś tytuł w swoje drżące dłonie. Dopiero trzeci pas udało Ci się wygrać uczciwie, własnymi umiejętnościami i z równym rywalem… dla mnie to poniżające, że potrzebowałeś na to tyle czasu …

 

Rozdział czwarty: Wrestlepalooza LXX siódmy września roku dwutysięcznego trzeciego. Kolejny już raz utraciłeś swój skarb. Jednak tym razem twój wzrok przyciągnęło złoto upadłej federacji. Pragnąłeś tego reliktu bardzo – był w końcu powiązany z twoją przeszłością i… przyszłością. Udało Ci się… jeszcze raz blask reflektorów otulał twoje ciało. Jednak kolejny raz była to tylko złuda – znów wygrałeś nieuczciwie – przez nieudacznictwo, niestabilnego wtedy psychicznie Bubby, który pomógł tobie zwyciężyć mego przyjaciela Toola… duży powód do dumy prawda? Tą grubą legendę udało mi się zniszczyć raz na zawsze… choć zmaza na twoim Curriculum Vitae pozostanie na zawsze…

 

Rozdział piąty: Wrestlepalooza LXXVIII ósmego lutego roku dwutysięcznego czwartego. I znów chciałeś odzyskać coś co kiedyś należało do Ciebie. PCW Polish Title i znów Super Crazy – drugie już czyste zwycięstwo… czy tylko z nim umiesz tak wygrywać? Czy on naprawdę jest taki słaby? A może po prostu dopisywało Ci szczęście? Nie wiem, nie potrafię tego wyjaśnić… Super Crazy, nie walczy już od lat… pewnie gnije gdzieś z wstydu, że przegrał z kimś twojego pokroju…

 

Rozdział szósty – ostatni: Wrestlepalooza LXXXV dwudziestego pierwszego lutego roku dwutysięcznego czwartego. Ostatni sukces Double M – to było już dobre pięć lat temu. W kraju Słowaków ostatni raz pokonałeś rywala by doznać ekstazy związanej ze smakiem takiego triumfu. To musi być jakiś fatum, że to znów był Wariat… Choć to już nie ważne… minęło trochę czasu i straciłeś tytuł na rzecz Jupitera… od tego czasu pustki, kompletnie nic…

 

Przebyłeś naprawdę długą drogę Mind, ile to już widziałeś wiosen? Trzydzieści sześć? Nie jesteś tak stary jak np. słyszący antyczne głosy Shambler czy ledwo ruszający się Gandalf ale twoje ciało nosi już znamię ogromnych trudów, ran i negatywnych doświadczeń. Spędziłeś w ringu tyle lat, stawałeś naprzeciw wielu rywalom jednak to co powinno dać Ci przewagę w walce ze mną, jest już od pewnego czasu bez znaczenia. Wypaliłeś się jak papieros po kilku minutach… doszedłeś do filtra, masz w sobie troszeczkę żaru, jednak to nie wystarczy, nie może… Moja droga w porównaniu do twojej jest krótsza, znacznie krótsza, jednak ja posiadam coś co ty utraciłeś dawno temu – siłę młodości i przede wszystkim głód – pragnę zwycięstw, sukcesów, złota, ty jesteś moją szansą MM, dzięki tobie i sile moich czarnych skrzydeł wzbije się o jeden poziom niebios wyżej – na mojej głowie znajdzie się jeszcze jeden liść laurowy. Co ty możesz zrobić by przeciwstawić się mojej furii wzmaganej przez promienie Luny, gdy cios za ciosem będę masakrował twoją twarz… Gdy odpalę moje serce, płonące z pasji? Gdy spadnę na Ciebie z niebios i sprawię, że twoje barki długo, bardzo długo będą dotykały ziemi? Możesz stawiać opór, jednak ja go przełamię, możesz uciekać, ale ja Cię dogonię, możesz się schować, ale ja Ciebie znajdę. Jestem lepszy od Ciebie, wiem to… Ile czasu potrzebowałeś by osiągnąć to wszystko w twoim nędznym życiu? Uczciwie bądź nie? Za oknem zmieniały się pory roku, a ty wciąż walczyłeś i walczyłeś… Ja zaś – wielki wojownik pani Luny, wyrzutek pod protekcją Disciples Of Sorrow, osiągnę to co ty w minimalnym czasie – na zdobycie tytułu, który znajduje się dziś na moim ramieniu potrzebowałem zaledwie dwóch gal, ja i Vaclav dokonaliśmy też sztuki, która tobie się nie udała i nie uda, skopaliśmy tego żałosnego dziadka na którego tak zawzięcie polujesz od dłuższego, bez jakiegokolwiek skutku, ba jesteś jedną z jedynych osób, które Jupiter naprawdę poturbował, żenujące. Jeden cel jest więc wykonany. FTW Title to tylko kwestia czasu… nie wiem kiedy to nastąpi, ale to nieunikniony moment mojego triumfu, na razie tytuł ten znajduje się w odpowiednich rękach. Dokonam też tego o czym ty tylko możesz śnic – zdobędę EWF World Title – to moja przysięga, która zostanie zapisana twoją krwią, broczącą z wielu ran.

 

Nie wiem co szykuje dla nas przeznaczenie gdy spotkamy się pomiędzy linami w Łodzi, jedno jest pewne – ja nie muszę martwić się o moje plecy – nie zaskoczy mnie żadnej skrytobójca, nawet ten tajemniczy osobnik, który na nas poluje – Bubba to cień samego siebie, nie boje się go. Mortal, Stabber, Tool i Vaclav wraz ze mną tworzą skuteczne koło – bez słabych punktów, bez jakichkolwiek przerw. Ty zaś masz tylko Briana, który w ringu wytrzymał by z Flying Menem co najwyżej dwie minuty… wiem kto chce Cię dopaść… jednak ostrzegę i ich. Chcecie Minda? Poczekajcie na waszą kolej, on jest mój… dopóty, dopóki sędzia nie podniesie mojej ręki w górę podkreślając moją wiktorię. Nie pozwolę by faceci, którzy teraz powinni bujać się w fotelach przy kominku i popijać gorącą czekoladę ukradli mi moje zwycięstwo. Double M i cała twoja nepotyczna świta, Luna mówi mi, że muszę zwyciężyć – jednak to musi być uczciwie – tylko ja i ty, ty i ja. Twoje puste oczy – naprzeciw moich w których tańczą iskry. Vaclav swoim przeciwnikom pokazuje drogę do piekła, otchłani. Ja sprawię, że znajdziesz się na drodze do czerni – byś gnił w samotności, będziesz miał wieki by nacieszyć się ciemnością… Ludzie boją się ciemności bo czyha tam zło… i słusznie

 

Ciszę zastąpił śmiech, diaboliczny i pełen… obietnic bólu. Izzy jeszcze tylko raz wyszeptał…

 

The great lady is coming… beware… or die.

 

[ Dodano: 2009-04-07, 14:08 ]

W RP włożyłem naprawdę sporo serca, chęci i czasu :) Komentarze mile widziane:)

8363302634890420816486.jpg

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    2

  • nasjazz

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

  • HcK

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W RP włożyłem naprawdę sporo serca, chęci i czasu :) Komentarze mile widziane:)

 

I naprawdę to widać.

 

Solidny RP, z dobrym speechem i opisami. Widać, że bardzo zależy Ci na zwycięstwie, bo przetrząsnąłeś nawet historię EWF, aby wspomnieć dawne występki Twojego przeciwnika.

 

Żeby nie było jednak za słodko - jeszcze w ostatnim RPie mówiłeś o tym, że chcesz odzyskać evo title, w tym w ogóle o tym nie wspomniałeś. Według mnie jeżeli zależy Ci na walce ze mną to powinieneś jechać mi w każdym RPie. Może źle rozumuje, ale ta walka z Mowerem tak czy siak do niczego Cię nie doprowadzi, a Ty skupiłeś się tylko i wyłącznie na nim.

 

Tak więc średnia ogólna - rp solidny, ale brak odniesień do tego co będzie po walce z Mowerem trochę zaniża ocenę.

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W RP włożyłem naprawdę sporo serca, chęci i czasu :) Komentarze mile widziane:)

 

I naprawdę to widać.

 

Solidny RP, z dobrym speechem i opisami. Widać, że bardzo zależy Ci na zwycięstwie, bo przetrząsnąłeś nawet historię EWF, aby wspomnieć dawne występki Twojego przeciwnika.

 

Żeby nie było jednak za słodko - jeszcze w ostatnim RPie mówiłeś o tym, że chcesz odzyskać evo title, w tym w ogóle o tym nie wspomniałeś. Według mnie jeżeli zależy Ci na walce ze mną to powinieneś jechać mi w każdym RPie. Może źle rozumuje, ale ta walka z Mowerem tak czy siak do niczego Cię nie doprowadzi, a Ty skupiłeś się tylko i wyłącznie na nim.

 

Tak więc średnia ogólna - rp solidny, ale brak odniesień do tego co będzie po walce z Mowerem trochę zaniża ocenę.

 

Wiedziałem, że coś przeoczyłem :twisted:

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 160
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

W RP włożyłem naprawdę sporo serca, chęci i czasu

 

No i widać to gołym okiem. Nie umiem źle oceniać... zresztą co tu źle oceniać? Speech jest wspaniały, 'Rozdziały' fajnie napisane, opisane co się wydarzyło na poszczególnych paloozach a to juz jest plus :) , no cóż Mind Mower powinien się bać ;) .

 

W końcu nie bez powodu to mówiłeś

Uważaj bo te emocje mogą nagle stać się baaardzo negatywne 8) Bez walki się nie dam :razz:

 

:twisted:

7894118684ede4cf290d46.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

No, Damian, jest zdecydowanie lepiej, niż ostatnim razem. Widzę, że opisy i narracja nabierają na kolorycie, a sam spicz niezgorszy. Dobra rpoza, od co.

  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

damn , nie zauważyłem kiedy zacząłeś pisać tak dobrze . quite nice shit , mate ...

 

FTW Title to tylko kwestia czasu…

 

... ale bez przesaaaady . 8)

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W RP włożyłem naprawdę sporo serca, chęci i czasu

 

i moich rad ;P

 

W każdym razie, bardzo fajny erpik, pełny, podwójne wykorzystanie historii mi się podobało, zarówno tej ze Szwedami jak i samej historii Double M w EWF. Opisy są pełne wręcz Vaclavowskie ;P Dobrze nakreśliłeś jego życie i docisnąłeś tam gdzie trzeba jego postać. Mi się podoba. Dużo pracy w tym widać. ;P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...