Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Backlash 2009 [Uwaga na SPOILERY!!!]


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Jack Swagger vs Christian

Kolejny całkiem przyjemny pojedynek obu panów. Na tygodniówkach też pokazali się kilkakrotnie z dobrej strony i liczyłem, że walka będzie przynajmniej tak dobra jak na jednej z gal ECW. Podobało mi się to w jaki sposób wygrał Christian, bo w bardzo ciekawy sposób przechytrzył mistrza i zdobył pas. Mam nadzieje, że nie będzie typowym face'owym champem i zobaczymy wielokrotnie akcje typowe także dla heela. Ciekawie wypadł też segment kiedy nowy mistrz spotkał swojego byłego partnera i mimo, że sama wymiana zdań wypadła trochę sztucznie to jeżeli weźmiemy pod uwagę przeszłość obu zawodników to z przyjemnością przełknąłem ten segment.

 

Chris Jericho vs Ricky Steamboat

Walka wolniejsza niż to co działo się na Wrestlemanii, ale też Dragon na swoich barkach musiał utrzymać coś więcej niż 3 tygodnie wcześniej. Sam pojedynek wypadł nie najgorzej i jako fan old schoolu to co robił Ricky mi się podobało, bo w przeciwieństwie do wielu młodszych kolegów widać było chęć pokazania się jak z najlepszej strony, a to powinno się zawsze chwalić. Ciekawie wypadła końcówka, bo kiedy Jericho nie spinował legendy po finisherze i Dragon przeszedł do pinu przez roll-up byłem prawie pewny, że pokona Y2Ja, ale jednak pomyliłem się i Chris na szczęście wygrał.

 

CM Punk vs Kane

Nie wiem co na celu miała ta walka, ale wszystko wypadło dziwnie. Poziom jak już ktoś napisał był na miarę tygodniowego show pod banderą WWE, a porażka Punka jako tego, który wygrał walizkę i niebawem ma wskoczyć do walki o pas jest zupełnie nie zrozumiała, tym bardziej, że przegrał z Kanem, czyli wrestlerem, który już chyba zapomniał jak się wygrywa walki na PPV(jeżeli się dostanie do karty). Szkoda, bo powoli trzeba zacząć Punka promować, no chyba, że Vince planuje heel turn co samo w sobie sprawiłoby odświeżenie jego postaci.

 

Jeff Hardy vs Matt Hardy

Jako, że Matt wygrywał dosłownie wszystko we wcześniejszych pojedynkach z bratem, więc chyba nikt nie myślał, że Jeff znów może przegrać tym bardziej wypowiadając słowa "I quit". Sama walka wypadła średnio, był moment w którym działo się całkiem sporo, ale końcówka wypadła fatalnie. Strasznie dużo czasu zajęło przywiązywanie Matta do stołu i chyba tylko marki wierzyły, ze Jeff może odpuścić bratu i nie skoczyć na niego mimo, że ten wypowiedział już słowa, które dały zwycięstwo byłemu mistrzowi WWE. Przypomniała mi się sytuacja z walki Cena vs Edge, kiedy WWE zrobiło z tego TLC, a Cena przez chyba 3 minuty układał jeden stół na drugim. Szkoda, bo wypadło to sztucznie(szczególnie ten speech, który miał nas chyba złapać za serca), a sam spot nie wypadł jakoś rewelacyjnie(chyba Jeff nie chce już tak bardzo i tak często ryzykować kontuzji w taki spotach).

 

Legacy vs Triple H & Shane McMahon & Batista

Kolejna słaba walka podczas tego feudu i wychodzi na to, że jak na razie walka z RAW, kiedy Orton pokonał Huntera jest najlepsza podczas całego programu obu panów. Szkoda, że w tego typu walkach WWE jest tak schematyczne, bo tak jak napisał AX jeżeli w ringu jest 6 zapaśników to można zrobić z tego szybki pojedynek z wieloma spotami, a tego niestety nie uświadczyliśmy. Słabo zabookwany został Batista, który został rozpisany w bardzo dziwny sposób i momentami sam nie wiedział co robić. Fajnie, że Orton w taki sposób zdobył pas, bo o wiele łatwiej jest go kupić niż np. Edge'a. Osoba uderzająca w gong też się trochę pogubiła i wyszło chwilowe zamieszanie, ale na szczęście Randy nie zapomniał jak miała wyglądać końcówka i poczęstował Huntera kopniakiem w głowę(mam nadzieje, że HHH nie robi sobie żadnego urlopu).

 

Edge vs John Cena

Powiem szczerze, że przed walką nastawiłem się to, że będę kibicować Cenie i tak było przez całą walkę, która wypadła całkiem przyzwoicie jak na Last Man Standing przystało. Sam głównie na żołnierzyka narzekam, ale biorąc pod uwagę to co w ringu robi Copeland to Cena też nie wypada jakoś wyjątkowo słabo, bo Rated-R Superstar gdyby nie dodatkowe gimmick matche robiłby po prostu nudne walki i mimo, że jako heel spisuje się świetnie to jak już wiele razy pisałem mistrzem jest niestety żałosnym. W walce w której można było zabookować wiele ciekawych rozwiązań WWE postawiło na bezsensowną interwencje Big Showa(ciekawe jak to rozwiążą, pewnie Vickie powiedziała Showowi, żeby ten udowodnił swoją miłość...). Sam bump jaki przyjął Johnny Boy wypadł naprawdę nieźle i gdyby to właśnie Copeland wykonał to na rywalu wreszcie mielibyśmy wiarygodnego Edge'a, ale niestety Vince wolał na RAW zabookować totalne zniszczenie, a na Backlash kolejny interference. Flair 16>Edge 9, jeszcze dwa lata przy takim bookingu i boje się, że Adam będzie mieć 20 tytułów i aż strach pomyśleć co się stanie jeżeli będzie chciał mieć tak długą karierę jak Flair. :twisted:

15974308365193fac7b7921.jpg

  • Odpowiedzi 240
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • adrian20-11

    22

  • Punk87

    14

  • Deshawn

    12

  • -Raven-

    11

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 885
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wypowiem się na temat trzech walk:

 

Jeff Hady vs Matt Hardy "I Quit Match"

 

Liczyłem na jakieś zagrywki słowne jak w czasie meczu Rocka z Mankindem a tu sędzia biegał z mikrofonem i pytał "Jeff/Matt do you say I Quit" ale to tylko szczegół.

 

Odnośnie samej walki to mało było w niej hardcoru.

Skok z drabiny na związanego Matta pod koniec walki i skok po odbiciu się ze schodków...

Match przeciętny...

Wydaję mi się że feud braci zakończy się na Judgment Day...

 

Six Man Tag Team Match

 

Jak się cieszę że w końcu Trypel stracił pas ;] To już się robiło nudne.

Myślę że zniknie na jakiś czas z telewizji i wróci w okolicach SummerSlam...

A potem znowu pokona championa i znów rok trzymania pasa... ;/

Choć myślę że najbardziej prawdopodobny będzie feud HHH z Batistą...

 

 

Cena vs Edge Last Man Standing

 

Bardzo dobra walka.

Akcji było sporo:

Podobało mi się między innymi:

STFU z lin, spear Edge'a na Cenie w powietrzu, wrzucenie Edge'a w tłum, siłowanie się Ceny z metalowymi schodami :D (Cenaminator :grin: ) ,

 

Zupełnie niepotrzebne były według mnie: gonitwa na backstagu i interwencja Big Showa pod koniec walki.

 

Ogólnie najlepsza walka na tym PPV, mogę ją z całą przyjemnością polecić :)

 

PS. Ciekaw jestem ile tym razem Edge będzie trzymał pas :) choć znając WWE to Trypla i MVP z pewnością nie pobije


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Wydaję mi się że feud braci zakończy się na Judgment Day...

 

Wydaje mi się, że feud się właśnie zakończył.

 

PS. Ciekaw jestem ile tym razem Edge będzie trzymał pas :) choć znając WWE to Trypla i MVP z pewnością nie pobije

 

Fani Edge'a pewnie się modlą, żeby pobił wynik Jeffa Hardy'ego. :twisted:

15974308365193fac7b7921.jpg


  • Posty:  2 885
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wydaje mi się, że feud się właśnie zakończył.

Możliwe ale nie zdziwiłbym się gdyby na następnym Smacku Jeff wygłaszał promo z okazji jego wygranej na Backlash, wszedł Matt i zażądał rewanżu ;]

Bo akurat to błaganie Matta o litość to nie za fajne zakończenie feudu...

Jeśli już miałby być koniec feudu to powinien zniknąć na pewien czas z telewizji a nie że się pojawi za tydzień na RAW cały i zdrowy i nie czuje już niechęci do Jeffa ;]

Ja bym tego nie kupił.


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Walka typu I Quit zazwyczaj kończy feud pomiędzy wrestlerami. Zresztą Matt został dość solidnie zmasakrowany i plotki głoszą, że ma złamaną rękę, więc wszystko wskazuje na to, że program braci właśnie dobiegł końca.

15974308365193fac7b7921.jpg


  • Posty:  1 615
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.02.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Fani Edge'a pewnie się modlą, żeby pobił wynik Jeffa Hardy'ego. :twisted:

To było chamskie ;)

Prawda jest tak, ze juz wolalem by Edge w tej walce... przegral. Juz na pewno gdy wpadl BigShow, lepiej by przywalil Copelandowi i tyle a tak koncowka tylko popsula mi dobry obraz calej gali. Przedzej mi chyba kaktus wyrosnie niz wygra on kiedys czysto jakis tytul. Licze na jakis w koncu dluzszy run (zwlaszcza, ze jestem fanem dlugich trzyman pasa) a jak nie... moze za 14 razem.


  • Posty:  1 334
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.12.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Backlash udowodniło, że WWE anno domini 2009 jest cholernie chaotyczną federacją - po niezłym Royal Rumble i moim zdaniem naprawdę dobrym No Way Out przyszła mocno rozczarowująca Wrestlemania, a teraz Backlash, które moim zdaniem było bardzo dobre. To dowodzi tylko tyle, że WWE ma cały czas potencjał, żeby robić dobry produkt, jeśli tylko podejdzie do bookowania walk i angle'i z głową - weźcie pod uwagę, że na Backlash nie było Undertakera ani HBK, którzy w powszechnym mniemaniu byli jedynym jasnym punktem WM25.

Już pierwsza walka Christian vs Swagger i...duże zaskoczenie. Dobrze widzieć, że Swagger wziął się za siebie - wcześniej moim zdaniem pushowany był nieco na kredyt jako ”młody zdolny”, ale teraz powoli zaczyna go spłacać. Widać, że z Christianem nieźle mu się współpracuje, co dobrze rokuje biorąc pod uwagę, że pewnie jeszcze jakiś czas obaj pofeudują (rewanże etc.) Zakończenie bardzo fajne, trochę nietypowe i pas dla mojego ulubionego wrestlera w WWE (mark mode on ;) ). Jeszcze ważniejsze rzeczy działy się po skończonej walce, gdy Christian i Edge spotkali się za kulisami i ucięli sobie rozmówkę. Fajnie, że WWE pamięta o ich wspólnej przyszłości i...może to tylko ja, ale po tej rozmowie wnoszę, że obaj będą ze sobą jakoś powiązani, czy to w feudzie, czy jako partnerzy z reaktywowanego tagu. Byłoby bardzo miło, gdyby którekolwiek z tych rozwiązań weszło wkrótce w życie.

 

Wbrew innym opiniom podobała mi się walka Hardy vs Hardy, zwłaszcza końcówka - troszkę wzorowana na pojedynku Bret Hart vs Bob Backlund, ale z zupełnie innej perspektywy. Matt dobrze wypadł jako grający na emocjach ”inteligentny” heel, a Jeff jako bezlitosny zwierzak ;) ;) Mimo to feud braci należy uznać raczej za porażkę i dobrze, że (biorąc pod uwagę wczorajszy RAW) był to prawdopodobnie ich ostatni pojedynek w najlepszym czasie.

 

HHH i inni vs Orton i inni - ta walka nie powaliła, ale obejrzałem z zaciekawieniem głównie przez wzgląd na DiBiase i Rhodesa, dla których był to bodaj pierwszy main event na PPV. I obaj moim zdaniem dali radę - nie odstawali mocno od reszty (co może nie jest komplementem zważywszy na poziom walki ;) ) i nie byli mięsem armatnim. W ogóle podoba mi się sposób, w jakich WWE buduje ich wiarygodność jako zawodników rozwijających się pod skrzydłami Ortona - ptaszki ćwierkają, że na horyzoncie może być wkrótce ich program z Carlito i Primo o pasy TT. Mam mieszane odczucia co do walki Batista vs Orton na Judgement Day, bo chętnie zobaczyłbym ponownie Dave'a w roli heela (bo na to się zanosiło, co wskazuje końcówka Backlash), ale być może nie wszystko jeszcze stracone. Tyle tylko, że to oznaczałoby dalsze babyface'owe rządy Huntera na RAW, a to przyznam, mogłoby być dla mnie ciężkie do przełknięcia.

 

Bardzo podobał mi się też komediowy skit z udziałem Santiny i Great Khalego. Naprawdę Marella z tygodnia na tydzień pokazuje, że ma przeogromny komediowy potencjał...ostatni raz tak dobrze bawiłem się, oglądając zabawne scenki rodem ze sports entertainment w zamierzchłych czasach, kiedy Jericho odgrywał gimmick ”crybaby” jeszcze w WCW, w latach 98-99. Reakcja JR'a na słowa Santiny - bezcenna, był poważnie zszokowany ;)) I choć nie popieram robienia sobie jaj przez McMahona ze starego, dobrego Rossa ten segment oceniam nad wyraz pozytywnie ;)

 

Pozostałe walki tylko przewinąłem na szybko, więc wypowiem się na ich temat jak obejrzę :)

What is the difference between Sheamus and the World War II? WW II is over ;)

13629172384628ee9bd26ff.jpg


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. Jack Swagger vs. Christian - bardzo dobry opener i wg mnie - druga co do jakości walka tego PPV. Z na prawdę świetnej strony pokazał się Swagger, który ma na prawdę konkretne zapaśnicze skillsy i momentami czułem się jakbym oglądał dawnego Angle'a:))) Świetne były te wszystkie jego takedowny i kulanki po glebie, podczas których Christian w ogóle nie istniał. Myślę, że jeżeli Jack nabierze trochę więcej doświadczenia, to o jego przyszłość w WWE możemy być spokojni, bo chłopak ma potencjał. Co do Christiana - to dla mnie w tej walce pokazał totalną mizerię i jeszcze zdobył tytuł. Jeśli mam być szczery (nie przepadam za Christianem przy jego obecnej ringowej formie, która już kulała podczas końcówki w TNA) - wolałem z pasem Swaggera.

 

2. Jericho vs. Steamboat - słaba walka bez większych fajerwerków, chociaż Dragon znowu pokazał się z dobrej strony i jak na dziadka - z pewnością nie odwalił kaszany. W walce zabrakło mi dramaturgii, bo chyba nie było ani jednej próby pin'u (Ricky'ego na Chris'sie) podczas której bym pomyślał "cholera, chyba mu zajobbowali Y2J'a!". Poza tym - akcje jakoś nie podrywały mnie z fotela. Panowie strasznie skopali tego Codebreakera w powietrzu (Jericho trafił chyba tylko jednym kolanem w korpus dziadka) ale nagrodę zwały roku otrzymuje próba założenia Figour Four przez Steamboata. Dawno nie widziałem, by ktoś to robił tak nieudolnie, niemal zaplątując się w nogi rywala (można było sobie to darować, albo poćwiczyć na treningach). Jedyny plus to to, że nie spełnił się mój carny scenariusz i Jericho nie musiał się podłożyć. Takie zwycięstwo nie wypromowało go w żaden sposób, ale też nie zrobili z niego wała. Sama walka - godna conajwyżej tygodniówki a nie PPV.

 

3. Punk vs. Kane - typowy średniak do obejrzenia i porzucenia w niepamięć. Całkiem nieźle zabookowali tu Punka, który wcale nie występował z pozycji underdoga przy potężniejszym rywalu i całkiem nieźle kontrował wszelkie destrukcyjne zapędy Jacobsa. Dziwnie promują "posiadacza walizki", skoro podłożyli go "Jobbującemmu" Kane'owi, ale przyznam, że było to mega zaskakujące. Coś mi się wydaje, że teraz Jacobs wyzwie Punka do walki o walizkę i Mr Pepsi weźmie na nim srogi odwet. Sama walka - baaardzo średnia. Przyznam, że niewiele zostało mi z niej w głowie po obejrzeniu.

 

4. Segment z Santino - nawet się uśmiałem jak Marella wskazał(a:) J.R'a jako obiekt swoich westchnień a Khali zaczął nalegać, by Miss Wrestlemania uderzyła w ślinę ze swoim wybrankiem:))) Dziwię się, że "WWE 4 Kids" zapodało nam segment w którym wielki facet (Khali) sprzedał "blachę" kobiecie (Beth). Co na to dzieciaki?:]]] Ogólnie segment dało się od biedy obejrzeć, ale to mega naiwne, że WWE bookuje postać "Santiny" tak, że ktokolwiek (np. Khali) jest jeszcze w stanie uwierzyć, że to kobieta.

 

5. Hardy vs. Hardy - kolejny średniak ze strony braci. Jak na tą stypulację, to zabrakło jakiegoś konkretnego hardcore'u i oczywiście krwi. Było trochę spotów, submisionów i końcówka, która pokazała że Oscar Matt'owi Hardy zdecydowanie nie grozi:))) To jego odgrywanie strachu przed Jeffem, który szykował się do skoku z drabiny niewiele wyższej niż top rope (a Swanton'ami stamtąd Jeff nie zrobił na Matt'cie większego wrażenia i nie zmusił do poddania) było tak sztuczne, że chciało mi się śmiać. Poza tym - jaki problem - będąc nawet przywiązanym do stołu - gibnąć się na bok i przewrócić ze stołem na glebę, zamiast grzecznie czekać aż ktoś nam skoczy na łeb??? Duuuuży minus, że Jeff na sam koniec, po magicznych słowach brata ("I Quit") nie zapodał mu jednak Swanton'a z drabiny, tak jak zamierzał, tylko ten swój quasi-legdrop.

Reasumując - walkę dało się spokojnie obejrzeć, chociaż braciom po raz kolejny nie udało się wznieść ponad przeciętność. Mam nadzieję, że to już koniec ich feudu...

 

6. Orton, DiBiase, Rhodes vs HHH, Batista, Shane - słaba i chaotyczna walka oraz powrót Spear'ów "w klatę" made in Batista:))) Poza końcówką - nie było tu co oglądać, bo przyznam że zaskoczyło mnie to, że w tak czysty sposób (RKO-kick out-kop w głowę-pin fall) Randy skroił Trypla z tytułu. Sądziłem raczej, że odklepany zostanie np. Shane, a tu sam Hunter musiał się podłożyć. Ciekawe, czy zacznie się teraz jakiś program HHH z Animalem, bo jednak Dave trochę "odwrócił" uwagę Game'a (niechcący, of course), co bezlitośnie wykorzystał Orton.

Sama walka - słabizna, ale nie spodziewałem się po niej zbyt wiele więcej. Jedyne co cieszy, to Randy z tytułem. Mam nadzieję, że Orton weźmie sobie rolę do serca i popracuje trochę nad ringowymi skillsami, które ostatnio zdrowo zaniedbał.

 

7. Edge vs. Cena - bardzo dobry main event, wyrównany, dramatyczny, spotowy i... ze zwaloną końcówką:))) Przyznam, że uwielbiam stypulację LMS i ta walka spełniła w większości moje oczekiwania. Panowie dawali z siebie wszystko i bardzo ciekawie się to oglądało. Fajne były te motywy, kiedy Cenie nie udawało się wykończyć Copelanda i z niedowierzaniem oraz poważną miną kręcił głową, jakby doceniając twardość oponenta. Fajnie to promowało Edge'a. Niestety - WWE poszło na skróty i zbookowało typowy dla Edge'a finish walki, gdzie jak zwykle Copeland musi się posiłkować oszustwem (LMS to stypulacja dająca tak hardcore'owe możliwości, że spokojnie Janusz mógłby jobbnąć czysto, po jakimś hardcore'owym bumpie) i korzystać z pomocy Big Show'a (czyli co? Ta ich rywalizacja o Vickie to była jednak ściema? Czy może chłopaki nie chowają do siebie zbyt długo urazy i zmontują jakiś trójkącik z powabną GM RAW?:)))) Trochę zepsuło to cały efekt, bo Edge ciągle był przedstawiany jako max zdesperowany koleś, dla którego jest to być, albo nie być (a więc mogli to zabookować, że jednak Adam, w akcie desperacji, wzniósł się na wyżyny swych umiejętności i czysto wykończył Janusza) - i w takiej stypulacji jak LMS na prawdę mogli sobie darować interwencję osoby trzeciej.

Sama walka - bardzo ciekawa i godna miana main eventu. Potwierdza się reguła, że Cenaminator i Edge najlepiej się sprawdzają w gimmick match'ach.

 

Reasumując - dość przeciętne PPV, choć z pewnością nie zawiodło ono tak jak WrestleMania. Poza solidnym openerem (jak dla mnie - najlepszy występ Swagger'a jaki widziałem) i bardzo dobrym main eventem (Cena i Copeland stanęli na wysokości zadania) cała reszta to były albo typowe średniaki (Punk vs. Kane, Hardy vs. Hardy) albo walki typowo słabe (Jericho vs. Geriatria, Team Trypel vs. Team Orton). Moja ocena tego PPV jest też do bólu średnia (-3/6). Vince'owemu Backlash daleko do tego (ogólnego) poziomu jaki zaprezentował nam LockDown made in Dixie.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  135
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.05.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak troche offtop, ale oglądałem poniedziałkowy RAW i czy mi się wydaje czy batista poprawił swojego spear`a? hehe

8604393746a7059822ca3.jpg


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Tak troche offtop, ale oglądałem poniedziałkowy RAW i czy mi się wydaje czy batista poprawił swojego spear`a? hehe

 

Nie oglądałem jeszcze RAW, ale na Backlash jak zwykle robił go wg własnego przepisu, czyli waląc z bara w klatę (geeeez...) przeciwnika :?

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  3 336
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Big Show jednak dostał spear'a z baśki a nie z bara :P

  • Posty:  93
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kilka zdań odnośnie PPV:

 

nie mogę się oprzeć wrażeniu, że większość walk, które widziałem mogłaby się odbyć na zwykłych tygodniówkach. W zasadzie tylko pojedynek Cena vs. Edge może pretendować do miana walki z PPV. Ogólny poziom gali - średni. Idealnie oddaje to co się dzieje w federacji - stagnacja. Ci sami zawodnicy w main eventach od jakiegoś czasu, te same movesety, żadnych prób zaskoczenia odbiorcy.

 

Porównując to do produktu TNA jakim było Lockdown, federacja z Nashville, wygrywa zdecydowanie.

 

Pojedyncze spoty może intrygowały, ale tylko w czasie oglądania PPV. W pamięci nie pozostało mi wiele. Może na kolejnych galach (odpoczynki niektórych wrestlerów, powroty innych, mimo wszystko także draftowe przesunięcia) sprawią, że w main eventach kolejnych PPV będziemy oglądać jakieś urozmaicenie.

 

W szkolnej skali: 3 - - (te szyny to chyba tylko za nowych mistrzów)


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Vince'owemu Backlash daleko do tego (ogólnego) poziomu jaki zaprezentował nam LockDown made in Dixie.

 

Musiałeś mieć jednak wyjątkowy humor oglądając tą gale, bo jak dla mnie wypadła ona do bólu średnio i była tylko trochę lepsza niż to co oglądaliśmy na Destination X. Zresztą im gala posuwała się dalej to chciało się coraz bardziej spać. :twisted: Ok, koniec gadki nie na temat. ;)

15974308365193fac7b7921.jpg


  • Posty:  1 470
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dla mnie walka o pas wagi cięzkiej była jakimś żartem. Zapewnie tak uważam przez końcówkę, która za bardzo chyba wpływa na moją ocenę. Sam LMS jest stypulacja dość specyficzną, a w wykonaniu tak specyficznych wrestlerów jak Egde i Cena (cwaniakowaty na maksa heel i meganapushowany face) walka musiała przykuć uwagę widza. Niektóre momenty były dobre, w szczególności poza ringiem- attitude adjustment ze stołu komentatorskiego gdzieś w publikę, bulldog ze schodów Jasia czy to maniakalne walnięcie krzesłem Adasia.

Końcówka....no proszę. Kolejna kontra marnego finishera Edge, która mogła się skończyc tragicznie dla Copelanda, lecz pojawia się Big Show..i chokeslamm Cenaminatora w refrektor (chyba dobrze ten element nazwałem? :P )

Ogólnie, mogło być pięknie, Jasiu mógł się podobać, Egde sam mógł coś w końcu wykończyć, a tak? Niewykorzystanie dramaturgii takiego pojedynku jest bleeeeee.

Roots Rock Reggae

Odpowiedz mi kim jestem!?!

173694779448d910b615175.jpg


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Musiałeś mieć jednak wyjątkowy humor oglądając tą gale, bo jak dla mnie wypadła ona do bólu średnio i była tylko trochę lepsza niż to co oglądaliśmy na Destination X.

 

Wiesz, nie twierdzę, że LockDown było jakieś powalające, ale 80% walk trzymało dla mnie solidny poziom i PPV jako całość zrobiło na mnie całkiem niezłe wrażenie. W porównaniu do Backlash było to na prawdę zajebiste PPV :D

A może faktycznie miałem wtedy wyjątkowy humor...? :twisted:

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dralistico jest bliski powrotu po kontuzji, która wyłączyła go z akcji od końca 2023 roku. W grudniu Dralistico ogłosił, że przeszedł nieujawnioną operację. Próbował występować mimo urazów ucha, ale pod koniec października został wycofany z akcji, a jego ostatnim meczem była walka trzyosobowa, w której La Faccion Ingobernable przegrała z Komanderem, Markiem Briscoe i Roderickiem Strongiem. Od tego występu minęły cztery miesiące, ale nasz Bryan Alvarez donosi, że zawodnik dostał zielone światło
    • Grok
      Dustin Rhodes nie jest zainteresowany powrotem do WWE i wskrzeszeniem starego gimmicku Goldust. W odpowiedzi na pytanie fana w mediach społecznościowych Rhodes oświadczył, że najlepszą robotę w karierze odwalił w AEW. Choć bardzo kochał tę postać, gimmick Goldust wyczerpał się i nie prowadził donikąd przed jego odejściem z WWE. „Nope! Nigdy nie dostałem tam podwyżki. Co, chcesz, żebym siedział na ławie i nic nie robił? To już nie ja. Najlepszą robotę w karierze odwaliłem z @AEW. Koch
    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...