Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Opowieść na dobranoc (Vaclav's rp)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Opowieści jest na tym świecie przeogromna ilość. Każdy naród posiada zbiór własnych powiastek opisujących jego dzieje, czy też wyjaśniających prawidła rządzące światem. To właśnie z nich możemy dowiedzieć się, dlaczego słońce wstaje z ranka, by zaniknąć w ciemnościach wieczoru i dlaczego pory roku przychodzą i odchodzą. Ale w całej ich różnorodności znajdują się pewne cechy wspólne – każda ma swój początek, jak i koniec. Przenieśmy się do dziecinnego pokoju, gdzie jego mały lokator spoczywa spokojnie pod powierzchnią kołdry, z szeroko otwartymi oczyma wpatrując się w matkę siedzącą na krześle obok łóżka. Dziecko przygląda się ruchowi rozwieranej książki, wsłuchuje się w szelest przekładanych stron, by wreszcie usłyszeć pierwsze słowa zupełnie nowej opowieści. O czym ona będzie? Posłuchajmy wszyscy razem.

 

 

Początek

 

 

Początek wprowadza słuchaczy w świat opowieści, zapoznaje z jej bohaterem. Spotykamy go właśnie podążającego chodnikiem rozciągającym się wzdłuż ładnie odrestaurowanego budynku mogącego być zaliczonym w poczet zabytków. Ubrany w czarne glany, szersze bojówki i bluzę Master of Pupets z naciągniętą na nią ramonezką szedł powoli. Długie, brązowe włosy zostały spięte czarną gumką, jednakże kilka luźno zwisa mu tuż przed twarzą. Jego imię? Vaclav. Cel jego podróży? Znajduje się tuż przed nim Kamera zmienia ułożenie, pokazując Apostołą smutku z profilu, w tle chwytując niższą część budynku, a także charakterystyczną, niebieską tablicą z nazwą ulicy – Władycze. Wybór miejsca nie jest przypadkowy, gdyż leży ona w centrum Przemyśla, miasta mającego gościć objazdowy cyrk przemocy – EWF, organizującego swoje regularne przedstawienie – Wrestlepalooze. Wróćmy jednakże do naszego bohatera. Zatrzymał się on właśnie w okolicy zabytkowej wieży zegarowej, rozcinającą bielą swoich ścian płachtę nocnego nieba, wspomagana przez rozstawione na około niej latarnie. Obiektyw kamery robi zbliżenie na tarczę zegara… obie wskazówki są uniesione ku górze, oznajmiając nadejście północy. Cięcie kadru i widzimy zasiadającego przed drzwiami Vaclava.

 

 

 

Vaclav (gdyż żadna opowieść nie może pozostać niemą): Czas zawsze był czymś intrygującym ludzkie umysły. Przemijanie kolejnych sekund, minut, wreszcie godzin pobudza każdą wyobraźnię snującą wizje przyszłości, czy też oddala od nas wydarzenia z przeszłości, tak że stają się swoimi wyblakłymi portretami. I jeszcze świadomość tego, że wskazówki zegara nie zatrzymają się, by po chwili odwrócić swój bieg… To, co było musi pozostać za nami, by ustąpić miejsca temu, co dopiero będzie. Temu prawu podlega wszystko, co znajduje się pod dyktatem Chronosa. Kilkaset tysięcy godzin temu w ringach EWF doszło do narodzenia się nowej idei, znajdującej swoje odbicie w pasie FTW. Moment zainicjowania tego tytułu przez Gangstę wydaje się tak bliski, a pas zdążył już wielokrotnie zmienić właściciela, by odnaleźć swe obecne miejsce na ramieniu Scythera. Na drugim zaś znalazło się największe trofeum w Extreme Wrestling Federation – World Title. Wskazówki przeszły niewielką część okręgu czasu, a Kraven wyrzucił ostatniego przeciwnika ponad linami, inaugurując swoje rządy jako Łowca największych zdobyczy, którego łupem padło jeszcze wiele innych tytułów, odebrane jego ofiarom – najlepszym, jakich mógł odnaleźć. Ale to było równie dawno… World Title znajduje się na drugim ramienia Scythera. To zaś jest teraźniejszość, teraźniejszość której podążymy ku dniu jutrzejszemu. Tik – Tak, Tik – Tak, Tik – Tak. Sekunda po sekundzie wskazówki zmniejszają dystans dzielący nas od rozstrzygnięcia losów Fuck The World Title. Pretendenci zostali wyłonieni w sposób, w jaki przywykła wyłaniać ich historia – w walce. Mały obszar w kształcie kwadratu, tam właśnie starły się aspirację tych, których czas jeszcze nie nadszedł, z tymi tworzącymi chwilę obecną, a także tymi, którym zegar wybił już ostatnią godzinę. Wszyscy połączeni w jednym – chęci zapisania swojego imienia na stronicach annałów historii wrestlingu. I wbrew woli wszystkich, zwyciężyłem ja – Apostoł smutku, głoszący ewangelię zmierzchu. Jam jest tym, który spoglądając w nocne niebo widzi brzask nowego dnia. Jam jest tym, który przyjął na siebie posłannictwo Ragnaroku, wyczekiwanego przez niewyczekiwanych, upragnionego przez odtrąconych… Psalm wyszeptany w chwilach odosobnienia wypełnia się…

 

 

Opowieść nie może toczyć się wyłącznie w jednym miejscu. Zaś sam bohater nie Mozę być jedyną postacią w niej zawartą. Przewróćmy stronę… Oto, naprzeciw wymaganiom słuchaczy wychodzi pewne wydarzenie, wzbogacające fabułę opowieści. Na plac przed wieżą wjechał czarny samochód. Powolnym łukiem dojeżdża do Vaclava i zatrzymuje się tuż przy nim, stając na wysokości okna kierowcy. Zaciemniona szyba osunęła się z cichym odgłosem, odsłaniając część wnętrza pojazdu i osobę jego kierowcy. Okazał się nim drugi Tag team champion, Izzy Nielsen.

 

 

Izzy: Wiedziałem, że wybierzesz się na nocną przechadzkę. Wsiadaj, znalazłem pewne miejsce, które może Cię zaciekawić…

 

 

Vaclav:….

 

 

Izzy: Nie każ na siebie czekać, musisz to zobaczyć. Myślę, że będzie ono odpowiednie do wypowiedzenia się na temat Whipeda.

 

 

Vaclav: Co to za miejsce?

 

 

Izzy: Miejsce spoczynku jego ofiar.

 

 

Apostoł smutku wsiadł do samochodu, który po chwili ruszył w stronę ulicy wybiegającej poza miasto. Przypatrzmy się, jak auto to wymija coraz rzadsze zabudowania, by w reflektorach na zaledwie ułamek sekundy zabłyszczała metaliczna tabliczka z przekreślonym napisem „Przemyśl” Skupisko ludzkich siedzib zanikało z każdym przejechanym metrem tak, że w bocznych lusterkach widoczny był wyłącznie najbliższy obszar za samochodem. Skręt w lewo, samochód wbija się pomiędzy drzewa. Światło reflektorów rozbija ciemność, podchwytując powykręcane gałęzie, tworzące upiorne mis mas zaczerpnięte z twoich sennych koszmarów. Już po kilku sekundach ciemność wypluwa z siebie kilka kamiennych nagrobków. Chciałoby się wierzyć, że każde miejsce pochówku znamionuje widoczna o nie troska będąca wyrazem pamięci, ale tak nie jest. Nagrobki są popękane, spowite w zgniłej zieleni. Obydwa przednie drzwi rozwierają się, wypuszczając na zewnątrz dwóch członków Disciples of Sorrow. Vaclav spogląda na każdy nagrobek, kamera podąża za jego wzrokiem. Każdy z nich został opatrzony gwiazdą Dawida, symbolizującą, iż należą one do synów i cór narodu Izraela. Ustawiono przed nimi małą ławeczkę, by spocząć mogli nieliczni, którzy przyjdą tu by oddać cześć pamięci starszym braciom w wierze. Apostoł smutku zasiada na ławce, i dalej spogląda na wyciosane w kamieniu płyty. Za jego plecami staje Izzy.

 

 

Vaclav: Ponoć nie ma nic prostszego na świecie, jak zabić drugiego człowieka. Jakby pozbawienie kogoś życia było czynnością przyswajalną nawet dla dziecka. I cóż za ironia, tak rzeczywiście jest. Zabójstwo, jedna z największych zbrodni jest także jedną z najszybciej opanowanych dziedzin przez gatunek ludzki. Już najprostsze konstrukcje były wykorzystywane jako narzędzia zbrodni. Lecz przez dzieje człowiek rozwijał swoje możliwości, od mieczy rozkrawających nasze ciała przeszliśmy do kompleksów masowej zagłady. Osią z drutu kolczastego wykreślono granice człowieczeństwa, za nią znajdowało się już tylko bestialstwo. Bestialstwa płonącego żarem palonych ciał, przepełnionego wiatrem głosów ludzkiej agonii. Głuchy łomot zatrzaskiwanych drzwi rozbrzmiewał niczym pogrzebowy dzwon na cmentarzysku ludzkości. Ktoś z umiłowaniem wsłuchuje się w jego bicie, nieprawdaż Scotty? Przepełnia on cię na skroś, obdarowuje cię czymś, czego normalny świat nigdy nie mógł ci dać – radością. Bo oto stałeś się panem życia i śmierci, jednym nacięciem tętnicy decydującym o upływie życiodajnej esencji – krwi. Delektujesz się każdą kroplą, powoli, nie chcąc przeoczyć ani najdrobniejszej z nich. Patrzysz jak rozpryskują się na ziemi, wykreślając na niej mapę krain śmierci. Kap – kap, zaznaczone zostają kolejne punkty piekła, by wreszcie potężne tryśnięcie ciemnej czerwieni usystematyzowało rzeki spływające łzami przelanymi przez zmarłych i ich bliskich. O śmierci zdajesz się wiedzieć wszystko. Lecz to ci nie starczy, pożądasz władzy absolutnej. Dlatego parasz się sprzedażą cielesnych rozkoszy, by panować również nad najistotniejszymi aspektami ludzkich emocji, pośrednio kontrolując samą egzystencję. Dualizm tego schematu sprowadza się do jednego – do osiągnięcia perfekcji.

 

 

Izzy: Przecież nic nie może być idealne.

 

 

Vaclav: Gdyż nie ma na świecie rzeczy, która zadowoliłaby wszystkich jednakowo. Niemniej, niektórzy starają się sięgnąć owej perfekcji, by stać się jej żywą demonstracją. Jest to ciężar zbyt duży dla ich umysłów, jak również ciał. Spójrz na Whipeda… W swej nieograniczonej arogancji obrał miano artysty, kreującego najdoskonalsze dzieło sztuki, jakie widziały ludzkie oczy – siebie samego. Spisuje poezje będącej jego odbiciem w tafli duszy, teatralizacją swojego życia stara się przybliżyć ją zwykłym ludziom. Zaś swoje ciało wyrzeźbił uderzając w nie dłutem anoreksji, odłupując kolejne tkanki, byle finalny efekt był jak najbliżej statuy idei uniwersalnego piękna. I widzisz, wszystko to na marne. Gdyż długoletni proces twórczy został zaprzepaszczony w jednej sekundzie. Dokładnie tej, w której jego twarz uderzyła w pinezki po moim drop kicku. Tysiące wbijających się kolców, haratających gładką skórę policzków… Nacięcia owe wykreśliły kres twoich marzeń. Na lustrze twojej perfekcji pojawiły się pęknięcia, roztrzaskujące je raz na zawsze. Możesz chwytać spękane kawałki szkła, próbując je złożyć na nowo, ale tylko się pokaleczysz… Ból rozczarowania dosięgnie cię już wkrótce, gdy nie dane będzie zdobyć ci Fuck The world Title. Zaciskając pięść sięgającą po owy pas przebijesz skórę wnętrza dłoni, poprzez stygmaty udręczenia uwalniając własną krew. Niech kapie, spływa po powierzchni ziemi, powoli się sącząc wskaże ci kierunek jak pozostał, twą ścieżkę ku wyzwoleniu… Tym razem to ty będziesz ofiarą, okaleczonym ciałem noszącego znamię minionej perfekcji, której tak naprawdę w nim nigdy nie było…

 

 

Vaclav wstaje i wsiada z powrotem do samochodu. Podobnie czyni Izzy Nielsen. Po chwili mkną już wcześniej wspomnianą drogą i zatrzymują się tuż przed granicami miasta. Powód jest szczególny, a mianowicie część zabudowy twierdzy Przemyśl. Auto przejeżdża przez bramę osadzoną w solidnym ceglanym murze i poprzedzoną tablicą informacyjną. Jak powszechnie wiadomo, dobra opowieść nie może obyć się bez zamku, tudzież innego starego budynku. Dobrze by było, by z owym miejscem wiązały się jakieś szczególne wydarzenia. Tak też jest w istocie – twierdza Przemyśl przetrwała aż trzy oblężenia w czasie pierwszej wojny. Za bramą odnajdują zabudowania fortu, będące podłużnym piętrowym budynkiem. Dodajmy, że również wykonanym z czerwonej cegły. Obaj członkowie Disciples of Sorrow wysiadają i kierują się ku wejściu. W środku odnajdują tylko ciemność i grubą warstwę kurzu, który musiał opaść na podłogę w dniach dawno minionych. Vaclav odwraca się do kamery.

 

 

Vaclav: Wojna jest najstraszniejszym przedstawieniem wyreżyserowanym przez ludzkość. Aktorami są szarzy ludzie, dźwigający jej ciężar na swoich barkach. Żołnierze walczący na frontach, jak też ci, którzy ucierpieli w wyniku ich starć. Gdy zostajesz rzucony na front, twój los powierzasz instynktom i broni trzymanej w dłoniach. Zapomni o kazaniach wygłaszanych przez kapłanów, w niepamięć puść słowa ksiąg mówiące o poczuciu człowieczeństwa, o wartości cudzego życia. Zostałeś tam wysłany wyłącznie w jednym celu – zabijania. Naciskasz cyngiel jak najszybciej możesz, moment zawahania może okazać się chwilą twej śmierci. Im więcej gorącego ołowiu wbijesz w ludzką tkankę, tym bliżej jesteś do uznania cię bohaterem. Nie ma odwrotu, jest tylko pęd do przodu, na pozycje wroga. Kolejny wypad zakończony sukcesem, o rozmiarze, którego decyduje ilość zranionych, a najlepiej zabitych żołnierzy wroga. Oni są tylko przeszkodą oddzielającą twój kraj od osiągnięcia wymierzonych celów, ale dla ciebie mogą być ostatnimi ludźmi, jakich zobaczysz. Dlatego wcześniej sprawdzasz stan amunicji, sprawność karabinu, bo nie stać cię na porażkę, w tej grze o stawce większej niż życie. A gdy wreszcie poczujesz ciężar medali na swojej piersi, gdy budynki miast pokryją się plakatami z twoim portretem niczym łuskami, wtedy dowiedziesz wszystkim dookoła, a najważniejsze – samemu sobie, kto jest najlepszy. Scyther tego właśnie dowiódł, lecz jego wojna jeszcze się nie skończyła. Wracasz na front, by stanąć naprzeciw nowego przeciwnika, nieznającego lęku przed swoim końcem. Wszelkie strategie przez ciebie stosowane stracą na znaczeniu, gdyż są one opracowane o istotę ludzkiego strachu. Bez niego stają się tylko bezwartościowymi zwojami papieru, którego miejsce jest w chłodnej gablocie muzeum, pod przykrywką szkła historycznego poznania. To wojna zapomniana przez czas, gdyż przez stulecia nie zmieniła się jej istota – walka o odnalezienie akceptacji w zaułkach ludzkiego pojmowania. Stoczono już setki bitew i zapewne kolejne setki jeszcze nadejdą. Ale ta bitwa jest wyjątkowa, bo jest to nasza bitwa. I chociaż laser trzech celowników zatrzyma się na mej piersi, to nie powstrzyma to mnie przed samobójczą szarżą na ciebie, Rampage. Gdyż część snów można zrealizować wyłącznie przelewając czyjąś krew… Ja zaś zostałem obrany za posłańca odrzuconych, by położyć kres ich tułacze pomiędzy cieniami pogardy. A dokonać mogę tego jedynie dowodząc słuszności słów Ewangelii zmierzchu, zdobywając jeden z twych łupów wojennych – Fuck The World Title. I zanim łuska niesiona siłą wybuchu ładunku prochu pokona odległość dzielącą lufę snajpera od mojego serca, spróbuje wykorzystać tą jedyną szansę wywalczoną w ringu, by dopaść ciebie i rzucić w otchłań smutku. 1…2…3, strzał po strzale trafiają w ciebie. Leżysz rozbity na macie, do wnętrza twego mózgu wdziera się stłumiony krzyk twoich strun głosowych – to koniec, przegrałem. Nie trwaj w agonii, nie staraj się walczyć o życie ulatujące w każdym twoim oddechu… Ucieknij od bólu przeszywającego ciało i udręczenia duszy wywołanego w akcje porażki… Wykorzystaj resztki sił i skieruj lufę karabinu w stronę swojej głowy. Lękasz się? Niepotrzebnie, to tylko jedna sekunda. Obdarz się wyzwoleniem, na co czekasz? Tak, dobrze, wiesz po co jest ostatnia kula w magazynku… BLAM! Oddajmy cześć poległym, którzy złożyli życie w sprawie Ragnaroku…

 

 

Kamera jak też uwaga słuchaczy przybliża się ku Vaclavowi, trochę na uboczu odnotowując obecność Izzy’ego.

 

 

Vaclav: Wrestlepalooza 97 będzie tą, na której wyśnimy wspólny sen. Sen o doskonałości przemijającej z brzdękiem szkła i chwale wzniesionej na ofierze, będącej trwalszą od zasług wyniesionych z pola walki. Poranny brzask przyniesie wam zaczątek najszczęśliwszego dnia waszych żyć, dnia w którym odnajdziecie wyzwolenie… disciples of Sorrow will show you the way, to hell…

 

 

Obraz zanika jak tekst na przełożonej stronie.

 

 

Koniec

 

 

Wszystkie opowieści kiedyś się kończą. Zakończenie tej znajduje się na następnej stronie, oznaczonej numerem 96. Dziecko będzie musiało cierpliwie czekać by je usłyszeć, jak i my z resztą. Matka żegna z nim się czule, życząc dobrej nocy i wychodząc gasi światło. Dziecko zamyka oczy, by zasnąć… Być może tej nocy wyśni jakiś wyjątkowy sen…

 

 

 

 

Rp jest, jaki jest. W mym mniemaniu średniak. Spóźnienie spowodowane remontem strychu, w trakcie, którego poznawałem arkana stolarki, jak też jednego melanżu.

 

 

Inspiracje: Z głośników słyszeć dało się KoRn, płytę Unplugged.

  • Odpowiedzi 15
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    6

  • Ja Myung Agissi

    3

  • mu

    2

  • nasjazz

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RP średniakiem nie jest, jego poziom porównywalny jest do tego z Paloozy 96 czyli dobry, a w niektórych momentach bardzo dobry. Wiesz chyba jednak, że walka, którą przyjdzie Ci stoczyć wymagała napisania czegoś co nie tylko, w niektórych momentach będzie bardzo dobre. :)
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 334
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.12.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Fajny erp, dobry, tak jak napisał Nas momentami nawet bardzo dobry, stuprocentowo w Twoim stylu. No właśnie - ten Twój styl, identyczny w każdym erpie od dłuższego czasu, zaczyna mnie już trochę nudzić. Jest fajny pomysł na postać, dobry gimmick, te wszystkie alegorie i rozwinięcia spiczy są na poziomie, opisy jak zwykle HQ, ale...może przydałoby się pomyśleć nad jakimś małym liftingiem dla postaci Vaclava?

Naprawdę, myślę, że nie tylko mi Apostoł Smutku już się trochę w tej powtarzalnej postaci przejadł :)

What is the difference between Sheamus and the World War II? WW II is over ;)

13629172384628ee9bd26ff.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak, eRPa Twojego zgrałem sobie w poniedziałek zaraz po premierze na telefon, nevermind, przeczytałem, poniżej zostawiam swoje zdanie. ;P

 

Po pierwsze bardzo fajnie się Twoje dzieło czytało, kiedyś ludzie psioczyli na trudny język w erpie, tutaj było wszystko klarowne.

 

Nie wiem czy to z powodu kompozycji jako bajki czy przez to zmęczenie remontem ale bardzo delikatny jest ten erp, własnie idealnie udało się Tobie "zrodzić" - Bajkę ;P

 

Bardzo delikatny z Ciebie ' heel ' ;P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak dla mnie bardzo dobry RP w pełni oddający klimat otaczający zarówno twoją postać jak i naszą grupę - w walce o FTW Title mam już faworyta :)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

z całym szacunkiem do leśnego i do jego najnowszego erpoza ...

 

W mym mniemaniu średniak

 

w moim mniemaniu także .

 

w walce o FTW Title mam już faworyta :)

 

... jeśli to leśny to weź , wyjmij głowe z dupy . 8)

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

z całym szacunkiem do leśnego i do jego najnowszego erpoza ...

 

W mym mniemaniu średniak

 

w moim mniemaniu także .

 

w walce o FTW Title mam już faworyta :)

 

... jeśli to leśny to weź , wyjmij głowe z dupy . 8)

 

Mu, weź czasami zostaw słowa dla siebie, bo nie wspominałem tu o nikim :) Po prostu po przeczytaniu wszystkich trzech RP myślę, że dobrze uda mi się wytypować zwycięzcę.

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Mu, weź czasami zostaw słowa dla siebie, bo nie wspominałem tu o nikim :)

 

damianwild ( swoją drogą - odrobina kreatywności i Twoja ksywa wygląda o 2 nieba lepiej . :D ) , weź czasami ogarnij ironie . zwłaszcza , kiedy stawiam lajtowego emota na końcu , wtedy nie bierz tego do siebie bo albo żartuje albo wale w chuja pod publiczke , right ? 8)

 

btw : nie obchodzi mnie kogo tam sobie wytypowałeś , zresztą napisałem " jeśli to leśny " , nie obruszaj sie tak od razu , nie jestem aż takim skurwysynem . :twisted:

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mu, weź czasami zostaw słowa dla siebie, bo nie wspominałem tu o nikim :)

 

damianwild ( swoją drogą - odrobina kreatywności i Twoja ksywa wygląda o 2 nieba lepiej . :D ) , weź czasami ogarnij ironie . zwłaszcza , kiedy stawiam lajtowego emota na końcu , wtedy nie bierz tego do siebie bo albo żartuje albo wale w chuja pod publiczke , right ? 8)

 

btw : nie obchodzi mnie kogo tam sobie wytypowałeś , zresztą napisałem " jeśli to leśny " , nie obruszaj sie tak od razu , nie jestem aż takim skurwysynem . :twisted:

 

Moja ksywa powstała dobre kilka lat temu więc nie ma co się dziwić 8)

 

Ok mu :) Zabrakło mi trochę dystansu jednak ;)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mu, weź czasami zostaw słowa dla siebie, bo nie wspominałem tu o nikim Po prostu po przeczytaniu wszystkich trzech RP myślę, że dobrze uda mi się wytypować zwycięzcę.

 

Posta o faworycie napisałeś przed czytaniem mojego, więc mialeś 2 erpozy ' zaliczone '. Skoro pod erpoza Scy nie pisaleś nic a pod leśnym skrzatem zostawiłeś ' ciepłe słowa ' no to chyba lisek jest Twoim faworytem. Ironia ze strony mu czy nie ale nie wciskaj, że nie miałeś i nie masz liska na myśli jako faworyta . ;P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mu, weź czasami zostaw słowa dla siebie, bo nie wspominałem tu o nikim Po prostu po przeczytaniu wszystkich trzech RP myślę, że dobrze uda mi się wytypować zwycięzcę.

 

Posta o faworycie napisałeś przed czytaniem mojego, więc mialeś 2 erpozy ' zaliczone '. Skoro pod erpoza Scy nie pisaleś nic a pod leśnym skrzatem zostawiłeś ' ciepłe słowa ' no to chyba lisek jest Twoim faworytem. Ironia ze strony mu czy nie ale nie wciskaj, że nie miałeś i nie masz liska na myśli jako faworyta . ;P

 

Hehe King a czy nie mówiłem Ci, że część twojego już czytałem :twisted: Czytanie ze zrozumieniem 8) A komenta pod erpozą Scy nie pisałem nic bo nie miałem pomysłu na komentarz :D Wiem, że zaraz wybuchnie jakaś dyskusja to powiem wprost, że typuje Kinga, którego speeche moim zdaniem były najlepsze :P Łyso Ci chudy :?: :twisted:

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Hehe King a czy nie mówiłem Ci, że część twojego już czytałem :twisted: Czytanie ze zrozumieniem

 

część to nie całość ;P

 

powiem wprost, że typuje Kinga, którego speeche moim zdaniem były najlepsze

 

nie lubię takiego gadania bo booker o tym decyduje a ja czekam na galę .

 

Wiem, że zaraz wybuchnie jakaś dyskusja

 

dlatego na tym zakończmy, bo nie chcę nabijać leśnemu oglądalności ;P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Hehe King a czy nie mówiłem Ci, że część twojego już czytałem :twisted: Czytanie ze zrozumieniem

 

część to nie całość ;P

 

powiem wprost, że typuje Kinga, którego speeche moim zdaniem były najlepsze

 

nie lubię takiego gadania bo booker o tym decyduje a ja czekam na galę .

 

Wiem, że zaraz wybuchnie jakaś dyskusja

 

dlatego na tym zakończmy, bo nie chcę nabijać leśnemu oglądalności ;P

 

Koniec to koniec :)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

 

Wiem, że zaraz wybuchnie jakaś dyskusja

 

dlatego na tym zakończmy, bo nie chcę nabijać leśnemu oglądalności ;P

 

Kinguś kurwa mać ... :D Ja już nie wiem jak do Ciebie trzeba mówić, żebyś cokolwiek zrozumiał :D


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Koniec to koniec :)

 

Koniec kariery w Dos ? :D

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...