Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Jest tylko jeden Oryginał, reszta to xera i lokomotywy ;)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 334
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.12.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Znajdujemy się w lobby czterogwiazdkowego hotelu ”Trawiński” w samym centrum Poznania, gdzie na czas gali zakwaterowano większość wrestlerów EWF. Jest późny wieczór, za oknem pada deszcz i wieje solidny wiatr bujając na boki gałęziami drzew. Na ekranie widzimy Tamarę Ostrowską. Jak zwykle seksowna - długie nogi podkreślają brązowe kozaczki i kusa spódniczka, obfitą górę opina obcisły kostium. Tym razem jest wyraźnie poddenerwowana, przestępuje z nogi na nogę i co chwila spogląda na zegarek. W pewnym momencie do lobby wchodzi świeżo upieczona reporterka EWF Ulryka Rottschild.

 

Tamara: Uli, jak dobrze, że Cię widzę!

 

Ulryka: Tylko bez tych spoufałości, ok.? Coś się stało?

 

Tamara: I tak...i nie...Masz może papierosa?

 

Ulryka bez słowa sięga po paczkę, wyjmuje jednego dla siebie i częstuje Ostrowską. Po chwili wyciąga zapalniczkę i podpala, obie panie bezgłośnie zaciągają się dymkiem.

Pierwsza ciszę przerywa Ulryka.

 

- Przecież Ty nie palisz...naprawdę coś Cię musi trapić...

 

Tamara: Wiesz...mi bardzo zależy na tej posadzie asystentki prezesa, bo wiem, że mam wszelkie kwalifikacje. Jestem dyplomowaną psycholożką, uwielbiam i potrafię pomagać ludziom, ale teraz...teraz już sama nie wiem. To całe EWF to siedlisko psycholi...i to ja zawsze dostaję najcięższe przypadki.

 

Ulryka (uśmiecha się): Rozumiem. Kto tym razem?

 

Tamara: El Masturbator...czy tam Shambler. Wyjątkowo ciężki przypadek...Nie dość, że ma rozdwojenie jaźni i podejrzewam u niego schizofrenię to jeszcze słyszy kilkanaście głosów w swojej głowie...A nie wspomnę już o tym pseudonimie...dla Freuda sprawa byłaby jasna.

 

Ulryka: Ale on słodki jest...niby taki twardziel i zabijaka, a często taki nieporadny...taki misiek, wiesz...

 

Tamara: Misiek-zdzisiek...dla mnie to psychol. Nie to, żeby to dla mnie nie było wyzwanie. Ostatecznie to ja pomogłam Scytherowi wyleczyć się z alkoholizmu, wyprowadziłam go na prostą drogę, to ja pomogłam Vaclavowi się otworzyć, tak trochę, chociaż łatwo nie było. Ale teraz...no nic, umówili mnie w jego pokoju hotelowym za trzy minuty. Dzięki za fajkę,

Uli! Miło się gadało.

 

Ulryka: Idź tam i bądź twarda, siostro.

 

Tamara pospiesznie opuszcza lobby hotelowe, po chwili jest już przy drzwiach do pokoju Shamblera i delikatnie puka.

 

- Otwarte! - krzyczy głos z zewnątrz.

 

Tamara wchodzi do pokoju, w którym nie ma nikogo. Przez ułamek sekundy stoi w miejscu, po czym zbliża się do okna. Już, już ma zająć miejsce w wygodnym fotelu, gdy nagle...

 

- Buuuuu! - krzyczy jakaś postać, która nie wiadomo skąd pojawia się tuż za nią i delikatnie dotyka jej pleców.

 

- Aaaa! - krótki krzyk Tamary doskonale znamionuje jej przerażenie. Odwraca się i jej oczom wyłania się uśmiechnięty Shambler. Ubrany, dodajmy, dość nietypowo - ma na sobie klapki i biały, hotelowy szlafrok.

 

- Przepraszam za mój strój, właśnie brałem prysznic - nie przestaje się uśmiechać do wciąż zszokowanej psycholożki. - Ty jesteś Tamara, tak?

 

- Tak - odpowiada, ale wciąż jest niespokojna.

 

- Napijesz się czegoś? Mam tu wodę, piwo, jakieś soki - pyta troskliwie Shambler.

 

- Nie, dziękuję - Tamara odzyskuje pogodę ducha i bojowy, a jednocześnie ”profesjonalny” nastrój. - Panie Shambler, przychodzę tutaj na prośbę zarządu EWF...

 

- Coś słyszałem, ale nie wiem , czemu zawdzięczam ten honor - Shambler nie przestaje się uśmiechać, co kompletnie, ale tylko na chwilę, zbija Tamarę z tropu.

 

- Na zlecenie EWF obserwuję pana od dłuższego czasu i widzę dużo...naprawdę dużo niepokojących objawów... - zaczyna Tamara

 

- A co niepokoi tą anielską piękną główkę? - pyta z czułością Shambler.

 

- No więc...pańskie rozdwojenie jaźni, głosy które słyszy pan w głowie...I to zacięcie...panu tak bardzo zależało na tytule mistrzowskim. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że teraz, kiedy się nie udało, może pan wejść w fazę poważnego załamania nerwowego, z którego trudno będzie się panu podnieść. Ja jestem tu właśnie po to, żeby...żeby panu pomóc.

 

- Tamarko, po pierwsze, jestem Shambler...po drugie...dziecino, czy ty do szczętu ochujałaś?!? - pyta się Shambler, ale ton jego głosu jest spokojny i opanowany, co jeszcze bardziej wyprowadza Ostrowską z równowagi.

 

- No ale jak to...przecież nie wygrał pan, Scyther... - Shambler mruży groźnie oczy, a Ostrowska od razu się poprawia. - Nie wygrałeś, Scythe ma twój pas, musi ci być z tym strasznie. No właśnie, jak się czujesz? Pewnie bardzo źle.

 

- Tamarko...czuję się fantastycznie... - kontynuuje spokojnym głosem Shambler.

 

- Ale przecież...przepraszam, muszę zapalić - Shambler szarmancko wyjmuje z szafki paczkę czerwonych Malborasów, częstuje Tamarkę i siebie, po czym podpala obie sztuki.

 

- Dziwisz się, że porażka mnie nie boli? Boli kurewsko, uwierz. Ale co ja mogę na to teraz poradzić? Życie toczy się dalej...Jasne, mógłbym użalać się nad swoim losem, ale wiesz, ja jestem ze starej szkoły. Porażka, zamiast wzbudzać apatię i poczucie rezygnacji, zwiększa tylko moją mobilizację, daje kopa energetycznego i chęć do dalszego działania. To młodzi tego nie rozumieją, spójrz na Scotty'ego, emo-kosiarza...Gdyby jemu nie wyszło w Battle Royal, niechybnie to jego słynne ostrze poszłoby w ruch. I dlatego, choć bardzo miło mi się z tobą rozmawia, uważam, że swoje zainteresowania naukowe powinnaś rozwijać raczej na przykładach moich młodszych kolegów niż na mnie - mówi z pełnym przekonaniem Shambler.

 

- Czyli...nie ma problemu?

 

- Wiadomo, nigdy nie jest idealnie, ale są powody do mruczenia...

 

- Na przykład? - pyta z pewnym powątpiewaniem zupełnie już skołowana Ostrowska.

 

- W ostatnim czasie do EWF dołączyło kilku zaawansowanych wiekiem zawodników. I który z nich doszedł najwyżej? Tamarko, nie odpowiadaj, to jest pytanie retoryczne. Zadebiutowałem w EWF dwa miesiące temu z ogromnym, niespotykanym dotąd impetem. Na początek pokonałem dwie młode, podobno dobrze rokujące gwiazdki tej federacji, potem co prawda przegrałem o włos z Psycho, ale ostatecznie dotarłem do wielkiego finału. A tam, no cóż…nie patrz tak mnie, Tamarko, co chcesz usłyszeć? Że ring był nierówny, sędzia przekupiony, Scyther nakoksowany, a okrzyki kibiców dekoncentrujące? Ja się nie nazywam Jupiter, dlatego nie będę szukał wymówek. Scyther był po prostu lepszy i gratulacje dla niego, ale to wcale nie znaczy, że nie można go pokonać. Można i kiedy tylko dostanę następną okazję, postaram się ją wykorzystać…

 

- A jeśli się nie uda? – trzeźwo pyta Tamara.

 

- To poczekam na następną. Ale nie wiem, czy to będzie konieczne, bo chociaż to kawał skurwiela, wcale nie czuję się od niego gorszy. Ale nie zmieniajmy tematu, bo to jestem ja i moje osiągnięcia, a spójrz teraz na dokonania innych weteranów. Mieliśmy Rottweilera, wielkiego strasznego skurczybyka, którym kilka lat temu matki straszyły swoje pociechy przed snem. Rottweiler to był kiedyś ktoś...kiedy teraz się pojawił, płakały nawet największe gwiazdy, że ciężko będzie, że taka gwiazda dołączyła. A tymczasem to największe rozczarowanie ostatnich tygodni...przegrywa walkę za walką, jest zupełnie bezbarwny. Albo zobacz Mind Mowera, to przecież też nazwisko, które jeszcze kilka osób na świecie kojarzy. I faktycznie, ostatnio też sporo się o nim mówi, bo Mower zagospodarował niezwykle rzadką niszę - regularnie co tydzień zbiera wpierdol od Jupitera, mało tego, nie potrafi mu się nawet skutecznie odgryźć, a mimo to, co tydzień wraca po więcej. Ale to akurat potrafię uszanować, to przejaw starej szkoły PCW…

 

- Co to znaczy?

 

- Że nieważne, ile razy dostaniesz po głowie, ile razy przegrasz. Musisz się podnieść, otrzepać z kurzu, złych myśli i iść przed siebie lejąc na to, co inni o tobie myślą. Nazywają mnie emerytem, odsyłają do domu spokojnej starości? Też mi kurwa nowina, gdybym miał wpływ na przyznawanie nagrody Nobla wymyśliłbym dla nich osobną kategorię i pierdolnął wielkie zbiorowe wyróżnienie za bezprecedensowe odkrycie. Oni wszyscy używają tego argumentu, żeby podbić sobie ego…są młodsi, niby silniejsi, podobno bardziej wytrzymali i jak sami twierdzą lepsi technicznie…Tyle tylko, że potem jest wielki wstyd, kiedy okazało się, że dziadek ich pokonał… To kiepskie uczucie, spytaj Nasa Jazzowskiego, on już to przeżył, a na najbliższej Paloozie będzie musiał przejść przez to wszystko ponownie…

 

- No właśnie. Wystąpisz w zespole razem z dwiema innymi gwiazdami PCW, w tym także ze swoim arcywrogiem Jupiterem. Jakie to uczucie? Mów, wyrzuć to z siebie. Założę się, że cały buzujesz emocjami.

 

- Przede wszystkim to kurewsko cudowne uczucie wreszcie pozbyć się tej cholernej maski…

 

- Może uznasz, że zgłupiałam, ale…znowu nie rozumiem. Po co ci to było? Ta maska…i ten pseudonim – pyta Tamara.

 

- Element zaskoczenia, Tami. I jak widać, opłacało się. Kiedy w poznańskiej Arenie wyszedłem na ring jako Shambler i zobaczyłem malujące się zdziwienie na ryju Jupitera, widziałem, że było warto. Ta chwila była warta więcej jak tysiąc słów – zobaczyć jego zdębienie, zaskoczenie, a zaraz potem wściekłość. Tak, to była prawdopodobnie najbardziej szczera scena z udziałem Jupitera w czasie całej jego kariery. Tak, Jupku, to ja…ciągle żyje, chociaż wielu wolałoby już nigdy o mnie nie usłyszeć, chcieliby, żeby mnie nie było, ale jestem, zakłamana szujo…przychodzę po Ciebie…

 

- Właściwie to…czemu tak go nienawidzisz?

 

- Bo reprezentuje wszystko, czym gardzę, nie tylko jako zawodowy sportowiec, ale także jako człowiek. To zakłamana mała...wiesz...brzydkie słowo, która razem ze swoim przyjacielem ze Słonecznego Patrolu zrobi wszystko, byle tylko przypodobać się publice. I zrozum mnie dobrze, nie mam nic przeciwko miłym ludziom, bo wierz lub nie, prywatnie też bywam całkiem sympatyczny, nie znoszę jednak fałszu, obłudy i braku szczerości, a te trzy cechy to najlepsza charakterystyka Kapitana Populisty…Poza tym, to raczej on, a nie ja jedzie teraz na swojej opinii i wielkim nazwisku. W całym EWF jest masa hejterów, którzy wieszczą mój rychły koniec…gdyby to był rzeczywiście mój koniec, wróciłbym w glorii chwały jako Shambler, ale wiesz…nie chciałem iść na łatwiznę, chciałem sobie udowodnić, że ciągle potrafię, że jeśli tylko chcę, mogę zmusić się do nadludzkiego wysiłku i zrobić więcej, dużo więcej niż się ode mnie oczekuje. W przeciwieństwie do Jupitera…

 

- I co planujesz z nim zrobić?

 

- Cytując mojego dobrego znajomego Vaclava, jestem apostołem, który pragnie zesłać światłość na Jupitera i rozjaśnić w głowach jego fanom. A jeśli się nie uda, bo zawsze trzeba tak zakładać mając do czynienia ze stadem osłów, przynajmniej poprawię sobie nastrój bijąc go niemiłosiernie aż straci przytomność i wygrywając z nim po raz drugi. Tak, bo już raz z nim wygrałem. Ale jesteś psycholożką i zapewne wiesz jaki on jest…wszędzie będzie szukał wymówki…pin na sekundę przed gongiem się nie liczył, wpadł Mind Mower i doprowadził do zaburzenia jego poziomu koncentracji, powie zaraz, że wygrałem fartem, a według pyrlandzkiej zasady farty nieliczone. I wiesz, zasadniczo to ja się z nim zgadzam, bo trzeba, żeby naszą rywalizację rozstrzygnąć raz, a dobrze. I na pewno przyjdzie na to czas. Ale na razie koncentruję się na EWF Title. Wiem, co powiesz, ludzie cały czas wytykają mi mój wiek. Jupiter w tym momencie pojechałby ci pewnie jakimś wyświechtanym żałosnym cytatem, że jedyne osoby, których posłucha zanim przejdzie na emeryturę, to jego umiłowani najwspanialsi na świecie fani. A co może zrobić osoba, która tak jak ja, ma głęboko w poważaniu zdanie fanów? Ja po prostu wiem, że mój czas jeszcze nie nadszedł, ale gdy nadejdzie, na pewno nie będę odczepiał kuponów od wyblakłej sławy, zwyczajnie przyznam, że już nie daję rady i odejdę…Ale to jeszcze nie teraz… - mówi Shambler i popada w niespodziewane, trwające kilka sekund zamyślenie. Ponieważ Tamara też się nie odzywa nastaje dość niezręczna cisza.

 

- Chodź, coś Ci pokażę – mówi w końcu Shambler i bierze ją za rękę, a widząc delikatny opór Ostrowskiej reaguje ze śmiechem. – Spokojnie, nie mówię o zawartości tego co jest pod szlafrokiem.

 

Prowadzi ją do fotela przed telewizorem, następnie wkłada do odtwarzacza DVD leżącą na stoliku płytkę.

 

- Patrz – mówi cicho.

 

---------------------------

Kamera przesuwa się w stronę telewizora, na którym leci archiwalne nagrania talk showu „Ostre spięcie”, który kilka lat temu był emitowany w publicznej telewizji. Trudno powiedzieć, który to rok, może 2000, może 2001, w każdym razie prowadzący, znany gwiazdor mediów mediów Kamil Gburczok wygląda znacznie młodziej niż teraz. Widać, że show dopiero się zaczyna, słyszymy przyjemną muzyczkę w tle, brawa publiczności, a po chwili kamera robi najazd na prowadzącego.

 

Gburczok: Westling, czyli grupka naoliwionych facecików w obcisłych rajtuzach skacząca po ringu (słyszymy śmiech z taśmy). Sportowa rozrywka, która jakiś czas temu dotarła do Polski, a ostatnio dzięki federacji Polish Championship Wrestling cieszy się niesłabnącą, coraz większą popularnością. Przyznam szczerze, nie rozumiem, co może być ekscytującego w oglądaniu tych panów i ich „walk”. Tym bardziej, że podobno to, co robią jest tylko udawane, na niby. Mam nadzieję, że w rozwikłaniu tej zagadki pomoże nam nasz dzisiejszy gość. Przedstawiam państwu…oto jeden z najznamienitszych wrestlerów PCW – Shambler!

 

Słyszymy oklaski z taśmy, a do studia wchodzi Shambler, dużo młodszy, ubrany w nieskazitelny bawełniany garnitur i czarny t-shirt. Wita się z prowadzącym i zasiada na swoim miejscu.

 

Gburczok: Od jak dawna jest pan westlelem?

 

Shambler: Wrestlerem, panie Kamilu, wrestlerem. A jestem nim już od kilku dobrych lat, w tym drugi rok pracuję już w Polish Championship Wrestling, zresztą, z całkiem sporymi sukcesami.

 

Gburczok: To prawda, mistrz Polski, mistrz Hardcore, wkrótce mistrz świata. Nie to jednak ciekawi mnie i wszystkich widzów przed telewizorami. Przygotowując się do tego programu przeglądałem Internet i znalazłem tam informacje, że…

 

Shambler: Że to wszystko na niby? Że my tylko udajemy? Panie Kamilu, w czasie mojej kariery miałem już złamaną nogę w dwóch miejscach, kilkadziesiąt szwów na całym ciele, do teraz mam problemy z kręgosłupem, a Pan mi tu insynuuje, że udaję? To naprawdę nieprofesjonalne podejście…nie spodziewałem się usłyszeć czegoś takiego w programie o takiej renomie i popularności.

 

Gburczok: Ale to są fakty, a faktom nie może pan zaprzeczyć.

 

Shambler: Zapewniam pana, że to wyssane z palca bujdy przez internetowych frustratów zazdrosnych o sukces, który nasza branża odniosła w Polsce.

 

Gburczok: Pan wybaczy, ale kompletnie w to nie wierzę…

 

Shambler (lekko wnerwiony): To w takim razie niech Pan pozwoli, Panie Kamilu, że coś Panu zademonstruję…

 

Gburczok (lekko zaniepokojony): Ale o co chodzi?

 

Shambler: Najbardziej podstawowy zapaśniczy manewr. Zapraszam (wstaje z fotela i wskazuje na Durczoka). Ma Pan rację…trochę udajemy, ale zapewniam Pana, że to nic nie boli, w końcu to tylko taka walka na niby…

 

Gburczok: Skoro tak…to czemu nie (wstaje ze swojego fotela i podchodzi do Shamblera, publika szaleje)

 

Shambler: Ok., a więc przechodząc do rzeczy…

 

Shabler jednym ruchem ręki powala Gburczoka na ziemię, po czym zakłada mu swój finisher Ściana Płaczu (modified Walls of Jericho). Nie mijają nawet dwie sekundy, jak

 

Gburczok zaczyna kwiczeć z bólu.

 

Gburczok: Ałł! Okej! Już wystarczy! Przekonał mnie pan! Ałł!

 

Shambler (zaciskając mocniej nogi Gburczoka): Co pan tam mówi? Przez tą całą wrzawę kompletnie pana nie słyszę, panie Kamilu. Mam puścić? Niech pan nie udaje, przecież tak naprawdę pana nie boli! Swoją drogą – świetnie sprzedaje pan cierpienie, jak zawodowy aktor. Może kiedy zdecyduje się pan zmienić zawód mógłby pan dołączyć do PCW? – śmieje się złośliwie.

 

Gburczok nie słyszy, tylko wyje przeciągle z bólu. Shambler cały czas trzyma go w mocnym uścisku. W tym momencie podbiega do niego kilka osób z obsługi technicznej i próbuje uwolnić uchwyt, ale Shambler trzyma mocno. Tumult w studio robi się coraz większy, ktoś próbuje odepchnąć Shamblera, jednak otrzymuje od niego mocnego kuksańca i wpada na dekoracje. Po chwili Gburczok traci przytomność, a zadowolony z siebie Shambler puszcza uchwyt i wychodzi ze studia. Kiedy jest tuż przy drzwiach, kamera pokazuje jak podbiega do niego Tony Rock, właściciel PCW i obaj zaczynają się ostro kłócić.

----------------------------------

 

 

- Złote czasy, Tamarko. Wiesz, że to był ostatni raz, kiedy wrestling został pokazany w publicznej telewizji? A właściwie nie, bo telewizja wycofała ten odcinek przed emisją i dostaliśmy wilczy bilet na kolejne występy u nich – uśmiecha się Shambler.

 

- To czemu to były złote czasy? – pyta się wyraźnie zaciekawiona Tamara.

 

- Nie rozumiesz? Wrestling w Polsce stał się niszą, która nie musi iść na niepotrzebne kompromisy z kimkolwiek, dzięki mnie dzisiejsi wrestlerzy mogą sobie pozwolić na znacznie więcej niż jeszcze kilka lat temu.

 

- Jak to? – Tamara ciągle nie rozumie

 

- To ja wytyczyłem szlak, byłem pierwszym skandalistą i buntownikiem. Gdyby nie ja, Psycho One nie mógłby dziś przy każdej okazji pokazywać się z taczką pełną fety i dwiema reklamówkami blantów w tle, gdyby nie ja, Scyther nie mógłby uskuteczniać swojego wypełnionego kurwami i Jobami gangsterskiego życia, gdyby nie ja Scotty Whipped Cream nie mógłby latać z nożem i torturować niewinnych, gdyby nie ja Nas Jazzowski…a nie, przepraszam, jego życie akurat by się nie zmieniło, byłoby równie monotonne i przygnębiające jak teraz…

 

- Czy ten monolog do czegoś zmierza, czy… - Tamara sili się na inteligencję, choć niestety, wciąż nie czai bazy.

 

- Kiedy słyszysz jak wszyscy mnie obrażają, pamiętaj, że to ja byłem i jestem ten

oryginalny, wszyscy inni, choćby nie wiem jak mocni, to tylko mniej lub bardziej udolne kopie. Chcecie szacunku i dlatego krzyczycie, udajecie i warczycie na wszystkich wokoło? Dobrze, ale pamiętajcie, że jak na razie to ja znajduję się w annałach historii polskiego wrestlingu, to ja mam te wszystkie osiągnięcia, do których może zbliżylibyście się, gdyby zsumować wszystkie wasze sukcesy w jeden. Spójrz na moich rywali. Spójrz na Nasa Jazzowskiego, wielkiego Nasa, który wygrał jakże prestiżowy Evolution Title. Gdyby mógł, napisałby pewnie o tym dramatyczną, pełną zwrotów akcję nowelę. Problem w tym, że byłaby to lektura napisana do szuflady, bo Jazzowski był równie żenującym pisarzem, jak teraz jest wrestlerem. O, wszechmocny, wielce wygadany Nasie Jazzowski! Taki młody, a już takie sukcesy (Shambler śmieje się). Pokonał samego Izzy’ego Nielsena…i dołączył w ten sposób do nielicznego i elitarnego panteonu sław, które dokonały tego samego, gdzie znajduje się m.in. pani Zosieńka z kafeterii, jego własna samoocena i schowek na szczotki. Poważnie, nie pokonałem go ja, Psycho, Scyther ani Ordinary Mortal…bo żaden z nas nigdy nie upadł tak nisko, by choć pomyśleć o walce z tą depresyjną kupą łajna! Nasie! Oddaję Ci hołd…a ponieważ widzę, że ironia nie jest dziś moją najmocniejszą stroną zapytam wprost…kim Ty w ogóle jesteś, żeby stawać ze mną w szranki? Tak, wiem, jesteś tym panem, który nałykał się anabolików i sprzedał bajeczkę o porwaniu przez UFO, gdzie po dokonaniu przez kosmitów twojej dogłębnej ANALizy doznałeś wstrząsu i tężyzna fizyczna skoczyła Ci o plus 10. Masz też gadanę…to trzeba ci przyznać...potrafisz nawijać makaron na uszy…tyle tylko, że to nie jest pierdolony konkurs pięknej mowy polskiej, a ty nie sprawdziłbyś się nawet jako orator. Jesteś przeciętny……jesteś takim pierdolonym Janem Kowalskim EWF…masz jakąś tam pozycję w federacji, ani dobrą, ani złą…zjadasz nosem nieślubne dziecko Jimmiego Hendrixa, ośmiobitowego Ataraka i inne wynalazki rodem z wrocławskich federacji niezależnych. Ale do najlepszych, chłopcze, nie masz nawet startu… Wiem, że chciałbyś, wiem, że aż się palisz, ale uwierz…W Stanach mają taką fajną bajkę dla dzieciaków…”The Little Engine That Could”, naprawdę klasyka, opowiada o tym jak ważne są w życiu optymizm i wiara w siebie. Głównym bohaterem jest malutka lokomotywa, która ma przeprowadzić przez wysoką górę ogromny skład wagonów. Z początku nikt w nią nie wierzy, bo jest tak kurewsko malutka, ale wiesz…regularne paciorki, setki ton koksu wtłaczanych do rozpalonej maszyny i…niemożliwe stało się wykonalne. Mały pociąg dał radę! Tyle tylko, że…życie to nie bajka, a ty, choć też wpierdalasz koks jak szalony, nie przeprowadzisz swojej małej kariery tak jak byś chciał…bo na twojej drodze stoją pierdolone Himalaje, a tuż przed nimi masz Kordyliery i Andy. Zresztą, lekceważ mnie dalej…dla ciebie mogę być nawet górką do zjeżdżania na sankach zimą pod twoim blokiem, a to i tak będzie dla ciebie za wysoka przeszkoda. Oczywiście, próbuj, to prawda, że do odważnych świat należy, ale im wcześniej zdasz sobie sprawę z własnej przeciętności, tym będzie to dla ciebie lepiej… - Shambler przerywa i zapala kolejnego papierosa. – Przepraszam, Tamarko, trochę się uniosłem. Mam nadzieję, że nie przesadziłem z wulgaryzmami?

 

- Może trochę, ale nie przeszkadza mi to, ciekawie się tego słuchało i na pewno wyciągnę z twojego monologu jakieś fajne wnioski do mojego raportu. Skoro już rozmawiamy o twoich rywalach, to ciekawa jestem, co powiesz mi o Chrisie „More” Attitude?

 

- Masz na myśli Chrisa „No” Honor? Mogę przeklinać?

 

- Nie. Skoro on nie przeklina, to znaczy, że ty też możesz.

 

- To szkoda, bo to niezbędne do pełnego uzewnętrznienia się, a przecież oboje tego chcemy, prawda Tami? No nic, szanuję twoje argumenty…Od czego by tu zacząć…Walka z Wesołym Chrisem na długo pozostanie w mojej pamięci…

 

- Dlaczego?

 

- Bo…bo widzisz, w wrestlingu płacisz za najmniejszy nawet spadek koncentracji, wystarczy moment i bum…po zawodach. A ja…wiesz,mogę przełknąć porażkę ze Scytherem, pogodziłem się z przegraną z Psycho dwa tygodnie temu…ale Chris Attitude? Ja…ja po prostu…czuję się tak bardzo od niego lepszy... I nie rozumiem. Miałem już tego hipokrytę w garści…miałem go na widelcu…

 

- Zatrzymajmy się w tym momencie na chwilę – Ostrowska decyduje się wkroczyć do rozmowy. – Zauważyłem, że prawie każdego ze swoich rywali nazywasz hipokrytą i zakłamanym…no wiesz…brzydki wyraz. Wielu znanych psychologów wychodzi z założenia, że powielanie tego rodzaju oskarżeń w stosunku do świata jest żywym dowodem na to, że osobnik, który je artykułuje, sam jest posiadaczem tego typu cech i stara się je skrzętnie zakamuflować…

 

- Wątpisz w moją szczerość, Tami? – uśmiecha się dobrodusznie Shambler. – To, co powiesz na to, że to kolejny pan wysyłający mnie na zieloną trawkę, podczas gdy jego staż w tym biznesie jest prawie tak długi jak mój. I co? To ja jestem hipokrytą? Nie trudź się nad odpowiedzią, to kolejne pytanie retoryczne. Ale przyznaję, przegrałem, popełniłem błąd. Zachowałem się jak Psycho, złamałem pierwszą regułę zawodowca i pozwoliłem, aby górę nad chłodnym myśleniem wzięły emocje. Chris wiedział dokładnie, gdzie uderzyć, żeby zabolało. Pojechał po moim starym domu PCW…wyśmiał to, co dla mnie jest świętością…

 

- Ale przecież… - Tamara próbuje coś powiedzieć, ale Shambler jej przerywa.

 

- Tak, wiem. Kiedy byłem w PCW, kiedy wspinałem się na sam szczyt i byłem na topie, nie zostawiałem na tej federacji i jej zarządzie suchej nitki. Ale PCW to część mnie…Polish Championship Wrestling jest jak rodzina. Wiesz, jak to jest w każdej rodzinie. Między sobą możemy się napierdalać, wyrzucać na siebie kubły pomyj, jechać od najgorszych, ale nikt spoza rodziny nie ma prawa wspomnieć o niej choćby jednym złym słowem. Rodzina to świętość, która w tym momencie jednoczy się w kupę, bo jak wiadomo,kupa brzydko pachnie i nikt się do niej nie zbliży…I ja jestem częścią tej rodziny…częścią tej rodziny jest Shambler, nie jest nią natomiast Jupiter, który przyłączył się do tej błazenady… Zasrany oportunista, któremu spece od marketingu wyliczyli, że dla jego popularności lepiej będzie, gdy zrówna z gównem federację, której zawdzięcza wszystko, dzięki której jest dziś tym, kim jest… Przyznaję, wkurwiłem się, i nie patrz tak na mnie, przepraszam za te wulgaryzmy, ale mam dość ubogie słownictwo, nie, nie denerwuję się już, tylko staram się jak najprościej wytłumaczyć…chciałem upokorzyć Chrisa w ringu mając go już na łopatkach. Wystarczyło go wyliczyć i być może dziś rozmawiałabyś z nowym mistrzem EWF… Wolałem go upokorzyć i…i to mi się udało, ale co z tego, kiedy wynik poszedł w świat, a Shambler został odpowiednikiem piłkarskiej reprezentacji Polski…grali pięknie jak nigdy, przegrali jak zwykle. Tyle tylko, że Shambler to nie Leo Beenhaker, tak tak, śmiejcie się, że jesteśmy w podobnym wieku…Shambler to nie Leo i nawet będąc doświadczonym graczem potrafi wyciągać wnioski z każdej porażki, potrafi eliminować błędy, aby nigdy się już nie powtórzyły i podnosić swoją grę na zupełnie nowy poziom, dodając sztuczki, które za chwilę wy zaczniecie stosować nazywając je własnymi…Przyznaję Tami, ciągle jestem wkurwiony, ale do walki z Krzysiem Chorągiewką podejdę z głową, nie dam się sprowokować na jego tanie chwyty…Zemsta będzie słodka…jak kolorowe drinki z parasolką, które zwykłeś pociągać na słonecznej plaży, wicemistrzu obłudy… Ale gdybym był tobą, nie cieszyłbym się tak, bo wiesz…ktoś kiedyś musi zmazać ten twój soczysty, wyłaniający się zza dwóch rządków perliście białych ząbków uśmiech…A z braku chętnych tym kimś będę właśnie ja…

 

- To nie będzie raport…to jest materiał co najmniej na pracę doktorską – wykrzykuje podekscytowana Ostrowska i zaraz zaczyna dodatkowo podjudzać Shamblera. – Ok, a co z Toolem? Jego też nienawidzisz?

 

- Może cię zdziwię, ale Toola akurat szanuję. Nie lubię, nie rozumiem, nie chciałbym bliżej poznać ani nawet iść na piwo, ale szanuję. To stara szkoła – spokojna, metodyczna i nieobliczalna z lekką nutką szaleństwa. Ma już na swoim koncie całkiem sporo sukcesów, ale, i nie jest to tylko moja opinia, z takim potencjałem powinien osiągnąć znacznie, znacznie więcej. Tool - człowiek obdarzony przez Boga chyba największym talentem ze wszystkich aktualnych członków rosteru EWF…w chwilach świetności powinien niepodzielnie dzielić i rządzić tą federacją. Powinien mieć wszystko, czego potrzebuje człowiek, by móc nazwać się szczęśliwym… A jednak to ciągle nie było to… Zawsze był blisko, ale zawsze w cieniu, zmieniały się tylko sylwetki rzucające ten cień – raz był to Bubba, kiedy indziej Rottweiler, a teraz Scyther… Tool nie potrafił przyjąć kolejnych klęsk na klatę, tak jak robi to tak poniewierany przez niego Mind Mower. Zgoda, Mind dostaje teraz wpierdol od każdego, ale nic sobie z tego nie robi i wraca…i to jest godne pochwały. Zresztą, to jedyne, co jest godne pochwały w Mind Mowerze (śmiech) A co robi Tool? Staje się coraz bardziej „mroczny” i zamknięty w sobie, rozpamiętuje tamte porażki…oglądałaś jego ostatni wywiad, widziałaś z jaką pasją opowiadał o czasach, kiedy wielki dosłownie i w przenośni Bubba trzymał go pod swoim tłustym obcasem… Mógłby przecież zamknąć ten rozdział i otworzyć nowy…ale po co? Lepiej rozpamiętywać i rozdrapywać stare rany… Co z tego, że przy okazji kompletnie traci się poczucie rzeczywistości… I w rezultacie ląduje się w bardzo mrocznej stajni wśród bardzo mrocznych ludzi…Disciples of Sorrow, a Tool jako jej szeregowy człowiek, podwładny Vaclava, leśnego skrzata… Gdyby ktoś powiedział mi 3-4 lata temu, że tak będzie się toczyła kariera Toola oplułbym się ze śmiechu, a uwierz Tami, że nie jest łatwo mnie rozbawić. Ale to jest twój wybór, Tool – kiedyś mogłeś zmierzyć się sam z trzema armiami takimi jak „Generacja Emo” i rozpieprzyć ich bez kropli potu na twoim czole. Dziś…dziś być może drzemie to w Tobie…ale wątpię, aby ktokolwiek był w stanie odnaleźć to w Tobie…na pewno nie Vaclav, który jeśli już, co najwyżej zakopie Twoją karierę kilkanaście metrów poniżej poziomu morza. Wiesz, Tami, w tej bajce o małej ciuchci, która chciała jest też mowa o wielkich, gigantycznych lokomotywach, takich pierdolonych TGV, które kiedyś nie tylko mogły przewozić wagony przez najwyższe góry, ale mogły też znacznie więcej. Po czasie…z różnych przyczyn..już nie mogą…nie mogą nic…jesteś jak ta lokomotywa Tool… Lśniący i odpicowany na zewnątrz, z najlepszymi możliwymi parametrami, ale pusty w środku, z gnijącymi podsystemami, które nie są już w stanie dźwigać presji…Może po prostu za długo siedzisz w tym biznesie? Może czas odpocząć? Nie mnie to osądzać…każdy jest kowalem swojego losu, każdy wybiera twoje przeznaczenie…Moim przeznaczeniem na ostatnią Wrestlepaloozę było otarcie się o włos od tytułu mistrza świata…twoim danie się wyeliminować przez dwóch neurotycznych depresjonistów, którzy żadną miarą nie zasługują na zaszczyty, przed którymi staną na gali w Przemyślu… Twoim przeznaczeniem jest sprawianie dobrego wrażenia i przygotowywanie się na nadejście nowej sylwetki, w której cieniu staniesz. Kiedyś, podobno, sam potrafiłeś rzucać cień…dziś możesz się co najwyżej rzucić z mostu…ale wątpię, by wybawiło to twoją umęczoną duszę, apostole smutku.

 

- Pięknie, po prostu pięknie. Wszystkich nienawidzisz, gardzisz albo przynajmniej nie szanujesz. Widzę tylko jeden problem i mówię to nie jako psycholożka, ale postronny obserwator. Będziesz miał trzech rywali, którzy się najprawdopodobniej dogadają. A w Twoim zespole, dumnie nazwanym team PCW zanosi się na to, że zanim zacznie się walka powyrywacie sobie nawzajem flaki.

 

- Tami, ja jestem zawodowcem, potrafię wznieść serce nad zło. Wiem, że stawka jest wysoka i jeśli tylko moi tak zwani koledzy też dadzą z siebie wszystko, to jestem pewien, że pod moim dowództwem wykosimy rywali. A potem, kiedy już zdobędę title shot do EWF Title, Mind Mower i Jupiter mogą robić, co im się żywnie podoba.

 

- A skąd ta pewność, że to właśnie ty będziesz kapitanem?

 

- To kolejne pytanie retoryczne.

 

- Wcale nie, to normalne pytanie.

 

- Aha…no to powiedzmy, że tak po prostu czuję, a poza tym, wszystkie fakty na to wskazują.

 

- Ale jakie znowu…ahh, zresztą, widzę , że się dzisiaj z Tobą nie dogadam w tej kwestii. Ale nie wyjaśniłeś mi jeszcze jednej rzeczy. Jak to jest z tymi głosami w Twojej głowie? Od kiedy masz te objawy? Jak często się zdarzają? Nasilają się, czy słabną? Przyznam, że nieco mnie one zaniepokoiły…

 

(chwila ciszy) Tamarko…wiesz…tak…naprawdę…(dzwoni telefon). Przepraszam na moment, dzwoni moja narzeczona – uśmiecha się promiennie do Tamary, a ta odwzajemnia uśmiech. Shambler podnosi komórkę do ucha i zaczyna rozmawiać.

 

- No cześć Kochanie moje! Co słychać? Oglądałaś galę? Podobało Ci się? Wiem, wiem, było blisko,ale przecież (śmieje się). Co? Nie dzwonisz w sprawie turnieju? A co się stało? Jaki wywiad? Jaka rozmowa? Z jaką? Aaaah, chodzi Ci o rozmowę z Ulrike! Przesympatyczna, prawda? Co? Co takiego? Mówiłem coś o cycuszkach i dupce? Kotku, przecież doskonale wiesz, że to nie ja tylko Tony Rock. Jaki Tony? No…ten głos, który słyszę… Co mówisz? Możesz tak nie krzyczeć, słabo Cię odbieram?!? Słucham? Też słyszysz głos w swojej głowie? O, to świetnie! Czyli mnie rozumiesz! Tak! I co Ci mówi? Co? Od dzisiaj śpię na kanapie do odwołania? Ale przecież…to nie ja….to…słucham? Wiem, wiem, z głosami w głowie nie można się kłócić…(SHambler smutny) A co u mnie? Dobrze, siedzę sobie w hotelu i rozmawiam z Tamarą….Tamara jest bardzo miła,ona jest…nie, nie jest dziwką…za kogo ty mnie uważasz? Przecież wiesz, że Cię ko….halo? halo? Halo?!? Jest tam kto?!? (Połączenie zerwane)

 

Następuje krótka cisza,którą po chwili przerywa Shambler.

 

- Cóż, Tami, będę chyba musiał sprawdzić na sobie skuteczność metody głoszącej, że brak seksu przed zawodami bardzo dobrze wpływa na dyspozycję sportowca… - mówi zrezygnowany.

 

- Czy mogę jeszcze o coś…? –próbuje zapytać Tamara, ale wyraźnie zmartwiony Shambler mówi beznamiętnym tonem.

 

- Sama widzisz, że w życiu bywają rzeczy równie ważne jak wrestling, z którymi trzeba się mierzyć każdego dnia… Mój żywot to właśnie takie próby, przez które przechodzę codziennie i choć kosztuje mnie to dużo nerwów, przechodzę przez to wszystko bez szwanku na moim zdrowiu psychicznym…Masz jeszcze jakieś pytania? – pyta już trochę rozdrażniony.

 

- Nie, mam już chyba wszystko, co jest mi potrzebne do mojego raportu – odpowiada raźno Tamara.

 

- I co napiszesz w tym swoim raporcie? – pyta spokojnie Shambler.

 

- Że masz przejściowe problemy ze stresem, które powinny niedługo minąć…Że masz swoją małą obsesję na punkcie Jupitera, ale w końcu każdy ma na jakimś punkcie fioła…I że ogólnie całkiem do rzeczy facet z ciebie…nie masz się czego obawiać…- mówi Tamara i uśmiecha się. Shambler odwzajemnia uśmiech.

 

- No to chwała Najwyższemu, Tamarko. Pozwól, że odprowadzę Cię do drzwi.

Jak powiedział, tak zrobił. Wychodząc, Tamara zatrzymuje się za drzwiami i jeszcze raz patrzy na Shamblera.

 

- Wiesz, jesteś zupełnie inny niż mi Cię przedstawiano…

 

- Bo nikt, Tami, nie miał na tyle cierpliwości, żeby mnie poznać, tak naprawdę, i zobaczyć, co kryję w swoim sercu. Trzymaj się ciepło, Księżniczko.

 

- Cześć. Do zobaczenia wkrótce! – uśmiecha się Tamara i po chwili znika na hotelowych schodach. Shambler zamyka drzwi uśmiechając się błogo, jednak po chwili jego oczy przyjmują złowrogi wyraz.

 

- Psycholog? Do mnie? Co to EWF sobie wyobraża? To jakiś skandal. Za moich czasów… - mówi Shambler, ale głosem zupełnie do siebie niepodobnym.

 

- Z drugiej strony, widząc jakie Shambler ma teraz kłopoty, to się wydaje całkiem racjonalne - to znów Shambler i znów wypowiada słowa innym głosem.

 

- Tony, Ram! Zamknijcie się i przestańcie pierdolić! Przed nami dużo pracy. Czeka nas gala w Przemyślu, na której zaczniemy ponownie wspinać się na sam szczyt – mówi złowrogo Shambler (już swoim głosem), a po chwili daje prawdziwy pokaz zdolności wokalnych wydobywając z siebie tubalny, złowrogi śmiech łączący jakby w sobie trzy prezentowane wcześniej głosy.

 

Ponieważ głosy śmieją się długo, namiętnie i nie zamierzają przestać, transmisja urywa się….

 

 

---------------------

Off-top. Erp miał być w sobotę, ale wybrałem imprezowanie i dobrą zabawę. Cóż, EWF jest ważne, ale to nie całe życie i mam nadzieję, że rosterowa brać się ze mną zgadza ;)

Ogólnie z tego kawałka gówna jestem dość zadowolony, ale czekam na opinie, polemiki i połajanki, które zawrzecie w Waszych postach.

Pozdrawiam

What is the difference between Sheamus and the World War II? WW II is over ;)

13629172384628ee9bd26ff.jpg

  • Odpowiedzi 10
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SPoP

    2

  • Camp

    2

  • nasjazz

    2

  • Vaclav

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Erp miał być w sobotę, ale wybrałem imprezowanie i dobrą zabawę.

 

i to jest dobra postawa . w przeciwnym razie psycholog przydałby sie nie shamblerowi tylko mariuszowi . :D

 

po czym zakłada mu swój finisher Ściana Płaczu (modified Walls of Jericho)

 

haha , ściany płaczu nie widziałem dawno . ale i tak zawsze wolałem ściane sracza . :lol:

 

Tyle tylko, że Shambler to nie Leo Beenhaker, tak tak, śmiejcie się, że jesteśmy w podobnym wieku…

 

:lol:

 

reszte tylko przeczytałem . świetna erpoza , chyba do tej pory wszyscy dookoła myślą sobie ' kurwa , jebany mu to wszystko wiedział ' no bo przecież to JA pierwszy mówiłem , że wróci pieprzony mocarz . :D i ten , musisz mocno najedzony być , spoppy . wpierdoliłeś ich wszystkich , bez popicia . :D

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nooo, przeczytalem to zostawiam słów kilka ( tak szybko bo dostalem demo wcześniej ;P )

 

Po pierwsze jak już Ci pisałem, podoba mi się motyw z całym wprowadzeniem do speechów, jednym slowem miejsce akcji i stylizacja jest ciekawa. Chociaż kurwa nie mam pojęcia skąd wziąłeś ten hotel w ' samym centrum Poznania '. Trochę już żyję w tym mieście, więc albo ja jestem takim durniem, że nie znam albo go nie ma i to tylko Twoja finezja. ;P

 

Drugie, moim zdaniem Ostrowska to najlepsza kandydatka na asystentkę Esmeraldy bo mając ja kolo siebie, można ulepić erpa w psychoanalizę. Jak widać dało Ci to duże pole do popisu wiedząc, że Shambler słychy ' głosy ' więc psychologicznie normalny nie jest, fizycznie może tyle, że stary. ;P

 

I tak doszedłem do speechów:

 

- Do Jazzowskiego, ciekawy, ja lubię generalnie takie odwołania, jak tutaj geograficzne, haha ostatnio Vacek się mnie czepiał, że o ' gównie ' piszę a tu też widzę, ale to nie jest dla mnie żaden minus. Ironie fajne, mogłeś jedynie nie pisać potem tekstu w stylu " Dobrze Tamaro skończę z tymi ironiami " bo mógłbyś wtedy sprawdzić kto je widzi a kto nie ;P

 

- Do Chrisa, tutaj mi się odwołanie do Leo podoba, mimo, że speech super długi nie był, to widzę tutaj i trafne wyrzuty. Oprócz tego dostajesz ode mnie plus za dystans do samego siebie. ;P

 

- Do Toola, pisany w innej konwencji, bo nie jest tak agresywny od początku jak do Jazzowskiego, w ogóle ja od pewnego czasu widzę taką Twoja konstrukcję speechy, gdzie jest troszkę lekko aby zaraz dopieprzyć, bądź odwrotnie najpierw wielkie armaty a potem coś aby łagodnie zakończyc pojazd. W sumie to jest bardzo trafne spostrzeżenie, mówię o pozycji Toola w EWF, kiedyś ktoś, teraz szeregowy. Ja też to tak widzę.

 

Plus zakończenie:

 

Właśnie ja szczerze mówiąc, mam lekkie problemy z zakończeniami a tutaj wrzucę jeden cytat, który mnie rozbił na plus :D

 

- No cześć Kochanie moje! Co słychać? Oglądałaś galę? Podobało Ci się? Wiem, wiem, było blisko,ale przecież (śmieje się). Co? Nie dzwonisz w sprawie turnieju? A co się stało? Jaki wywiad? Jaka rozmowa? Z jaką? Aaaah, chodzi Ci o rozmowę z Ulrike! Przesympatyczna, prawda? Co? Co takiego? Mówiłem coś o cycuszkach i dupce? Kotku, przecież doskonale wiesz, że to nie ja tylko Tony Rock. Jaki Tony? No…ten głos, który słyszę… Co mówisz? Możesz tak nie krzyczeć, słabo Cię odbieram?!? Słucham? Też słyszysz głos w swojej głowie? O, to świetnie! Czyli mnie rozumiesz! Tak! I co Ci mówi? Co? Od dzisiaj śpię na kanapie do odwołania? Ale przecież…to nie ja….to…słucham? Wiem, wiem, z głosami w głowie nie można się kłócić…(SHambler smutny) A co u mnie? Dobrze, siedzę sobie w hotelu i rozmawiam z Tamarą….Tamara jest bardzo miła,ona jest…nie, nie jest dziwką…za kogo ty mnie uważasz? Przecież wiesz, że Cię ko….halo? halo? Halo?!? Jest tam kto?!? (Połączenie zerwane)

 

Ja nie wiem jak inni uważają, ale ja lubię Twoją "Chorobę". Daje to sporą dawkę Entertainmentu.

 

I coś negatywnego na początek ;P

 

Off-top. Erp miał być w sobotę, ale wybrałem imprezowanie i dobrą zabawę.

 

Dałeś dupy SPoP ;P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  36
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Trawiński? Mamy taki hotel, całkiem fajny, ale w centrum to on nie jest (dla wtajemniczonych w stolicę Księstwa Wielkopolskiego - jest na Winogradach :))

  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

moooocne :) Dzięki m.in. takim erpom czuję dalej sens zabawy w e-fedy. graty :)

  • Posty:  1 334
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.12.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Do poznaniaków

Za stroną www.trawinski.com.pl:

 

Mamy przyjemność zaprosić Państwa do czterogwiazdkowego hotelu Trawiński, gwarantującego zarówno wysoki standard wyposażenia, jak i najwyższą jakość świadczonych usług. Hotel położony jest w centrum Poznania, w odległości zaledwie kilku minut drogi od Międzynarodowych Targów Poznańskich, a równocześnie w samym sercu najpiękniejszego poznańskiego parku - Cytadeli.

 

 

Także wińcie internet i firmę zatrudnioną do zrobienia im strony :) Wybrałem ten hotel, bo nazwa mi się spodobała i miał odpowiednią ilość gwiazdek :D

 

 

PS. Jazzowski to ma przejebane. Zawsze jak o nim myślę, wychodzą mi najlepsze wrzuty, które potem ciągną całą resztę erpa na naprawdę nienajgorszy poziom :D

What is the difference between Sheamus and the World War II? WW II is over ;)

13629172384628ee9bd26ff.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PS. Jazzowski to ma przejebane. Zawsze jak o nim myślę, wychodzą mi najlepsze wrzuty, które potem ciągną całą resztę erpa na naprawdę nienajgorszy poziom :D

 

Możesz mnie cmoknąć za to :-x :P

 

Powiedz mi dlaczego świat jest taki niesprawiedliwy ? Kiedy udało mi się napisać coś niezłego to akurat Ty musiałeś się kurwa znaleźć w mojej walce. :evil:

 

Dałoby się to przeżyć gdybyś napisał coś chujowego,przeciętnego, no w ostateczności dobrego... To jest zajebiste i więcej nic nie powiem, oprócz tego, że chyba jestem pechową 13 w EWF :P

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PS. Jazzowski to ma przejebane. Zawsze jak o nim myślę, wychodzą mi najlepsze wrzuty, które potem ciągną całą resztę erpa na naprawdę nienajgorszy poziom :D

 

 

 

Powiedz mi dlaczego świat jest taki niesprawiedliwy ? Kiedy udało mi się napisać coś niezłego to akurat Ty musiałeś się kurwa znaleźć w mojej walce. :evil:

 

Nie płacz i nie kseruj :P SPoP napisał to samo pod erpem mu :P Motywacja to najważniejsza rzecz w e-fedzie ...


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ale on nie walczy z mu, a my z nim tak :P
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cóż mogę napisać, panie Oryginał :D Erpoza godna szacunku i warta przeczytania :) Naprawdę dobry kawałek lektury. Jak już wspomniałem, Tamara pasuje do Ciebie idealnie i RP nie byłby tak dobry bez niej :D Wracasz na szczyt, ale muszę Cię zmartwić...Ja już tam czekam, żeby znowu odesłać Cię na dno :twisted: Gratulacje, SPoPi :)
Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Piewca old schoolu przetrzymał próbę czasu i daje takie fajowskie rpozki. Fajnie się to cytało, a tekst z głosami i kanapą to kozak. Ciekawie prowadzisz postać starego wyjadacza, z takim zdziwieniem, a może i lekką obawą spoglądającego na nowe pokolenie wrestlerów.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...