Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Ewolucja - Izzy RP


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Miejsce - Nieokreślone

Czas - Dzień po Wrestlepaloozie XCV

Misja - Ewoluować

 

Naszym oczom ukazuje się gustownie urządzony pokój hotelowy, który delikatnie mówiąc za jedną noc musiał być na tyle drogi, żeby taki Kowalski mógł o jego wynajęciu wyłącznie pomarzyć. Wystarczy tylko jeden rzut okiem by od razu zauważyć najdroższe i najdelikatniejsze tkaniny z których zrobiono zasłony czy też pościel, najlepsze - widocznie importowane wprost z Włoch meble lub otwarty barek w którym znaleźć można najlepsze trunki zebrane z wszystkich stron świata – marzenie przeciętnego obywatela polskiej krainy i jedna noc pełna pracy dla Scythera – whiskey, teguilla czy gin – dla każdego coś miłego. Jednak to co najbardziej rzuca się w oczy to ciepła, kremowa barwa pomieszczenia – wydawać by się więc mogło, że buja się tutaj najbardziej lansująca się osoba w całym EWF czyli Biały Smok, nic bardziej mylnego, gdyż postacią, która znajduje się w tym pokoju jest nie kto inny tylko wielbiciel Luny i członek Disciples Of Sorrow – Izzy Nilsen. Głoszący ewangelię nocy rockmen jest ubrany tylko w czarne, dość obcisłe, skórzane spodnie i trampki. Jego długie, czarne włosy są mokre, a i na torsie można gdzieniegdzie zobaczyć jeszcze kropelki wody – myśląc wiec logicznie łatwo się domyślić, że Mesjasz musiał przed chwilą wyjść spod prysznica. Dzięki temu, że od pasa w górę jest nieubrany doskonale można zobaczyć rany zadane mu przez Jazzowskiego gdy ten wgniótł jego ciało potężnym Spinebusterem w pinezki – nie wygląda to zbyt ciekawie mimo, że większość skaleczeń zaczęła się już zabliźniać. Kolejne parę chwil, kolejna niespodzianka – nie następuje żaden dialog czy też monolog – Izzy spokojnym krokiem dochodzi do obszernego biurka na którym znajduję się włączony laptop, talerz z resztkami obiadu, niedopita butelka piwa i dość duży woreczek(ten sam co i na Paloozie). Powoli, bez niepotrzebnego pośpiechu zasiada na markowym krześle w by kolejny już tego dnia raz skierować swe oczy na ekran notebooka marki DELL i stronie którą on wyświetla – www.wrestlingexclusiv.com.pl . Charakterystyczne techniczne dźwięki i zmieniający się obraz mówią nam o tym, że kamerzysta majstruje coś w ustawieniach kamery i już po chwili widzimy wyżej wymienioną stronkę w pełnej krasie, a właściwie duży i oczojebny nagłówek (tak reporterzy i krytycy są bezlitośni) „Izzy Nilsen zatrzymany – wielki dzień Nasa Jazzowskiego”, który mówi nam o wszystkim. Natomiast niżej można przeczytać:

 

Wydawało by się, że wielki talent polskiego wrestlingu i protegowany Disciples Of Sorrow będzie w najbliższym czasie nie do zatrzymania, najpierw wraz z Vaclavem zdobył mistrzostwa drużynowe (które posiada zresztą po dziś dzień), skutecznie uprzykrzył życie legendzie EWF – Bubbie, m.in. eliminując go z turnieju o World Title, a następnie wygrał Evolution Title. Kto ostatnio miał taki start w największej i najlepszej polskiej federacji? Kto tak sukcesywnie przebił się do czołówki? Kto taki zawalczył jak równy z równym z Psycho czy Rewolucją? A jednak wystarczył fakt, że zabrakło 55 sec, niecałej minuty by zniszczyć dokonania Proroka Mroku, Nas Jazzowski – jeden z najbardziej niedocenianych zapaśników w Polsce potwierdził swoją klasę odbierając mu tytuł zaledwie po jednej! gali. Wielu by powiedziało było blisko, zabrakło szczęścia, ale dzięki męstwie naszego reportera, któremu udało się zadać parę pytań Nilsenowi wiemy, że według niego, cytuje – „Było blisko? Było blisko to jest może w USA, Meksyku czy Japonii, ale nie w Polsce, nie w EWF! Tutaj liczy się tylko być albo nie być – można zrobić coś sekundę za wcześnie lub za szybko i będzie to ukarane – tutaj, w ringu na którym regularnie toczymy wyniszczające wojny jest tylko przeżycie i zwycięstwo, brak centymetrów czy ułamków sekundy nie jest tutaj wytłumaczeniem – i to odróżnia triumfujących od tych, którzy leżą skąpani we krwi płacząc. Jeśli jednak tak się stanie trzeba przyznać się do błędu, słabości, przeanalizować sytuację, wyciągnąć wnioski i najbliższego wieczora pokazać przeciwnikowi kto jest królem, a kto tylko marnym pionkiem, a teraz wypierdalaj, muszę wypocząć!” Czy uda mu się podnieść po porażce? Wielu krytyków i znawców tego biznesu jest zdecydowanie temu przeciwna – najczęściej podawanymi przez nich argumentami przeciw są: pomoc w walkach jaką otrzymuje Nilsen - niesamodzielność, jego brak doświadczenia czy bardzo silny roster w EWF. Jak będzie nie wie tak naprawdę nikt, jednak radzę państwu postawić na www.bwin.com przeciwko młodemu wilczkowi, gdyż według zorganizowanej przez nas ankiety wśród 10 – 14 Latków, Izzy dostał tylko 20%, że mu się uda. A czy dzieci mogą się mylić? Wątpię.

 

Tomasz Ciołek

 

Skurwysyny – który to już raz Izzy tak pomyślał? Ile razy bolesne ukłucie rozczarowania przypomniało mu o jego porażce? Dziesiąty, setny, tysięczny? Jego umysł był w tej chwili tylko plątaniną myśli zbyt różnych by wydobyć z nich jakiś trwały sens – w końcu pierwszy raz poczuł gorycz kiedy traci się złoto – te pierwsze, indywidualne. Ma oczywiście jeszcze drugie i to już bardzo długo, jednak strata Evo boli, boli ponieważ myślał, że posiadanie go to jego przeznaczenie, część jego nieustannej wędrówki ku górze po wyższe cele, tak też było, ale życie bywa czasami okrutne, nieprzewidywalne. Fortuna lubi się z nas naśmiewać, mamić nasze zmysły – stracił złoto, zyskał doświadczenie – bolesna strata, cenna lekcja czy Temida była w tym wypadku sprawiedliwa? Może. Jednak teraz wszystko zależy tak naprawdę od Apostoła – czy podniesie się i będzie miał siłę walczyć? Czy wsparcie jego braci spod znaku mrocznej ewangelii będzie na tyle silne?

 

Rozmyślania Nilsena przerywa delikatne pukanie do drzwi, nieco zdziwiony szybko założył na siebie koszulkę DoS niedbale powieszoną na krześle i otwarł niezapowiadanemu gościowi – okazało się, że to Vaclav! Lider Apostołów był ubrany w typowy dla siebie sposób – rozpiętą ramoneskę, t-shirt przedstawiający wizerunek Kurta Cobeina, szersze, czarne bojówki i glany. Izzy rzucił tylko szybkim cześć i zaprosił swojego Tag team partnera do środka – na widok tego całego przepychu zrobił na moment zniesmaczoną minę po czym jego twarz znowu nie wyrażała żadnych emocji:

 

Vaclav – Izzy, myślałem, że z tym skończyłeś… czy nie tego pomagałem Ci się wyrzec? Czy nie z tym walczyłeś od kiedy przyjęliśmy Cię z Stabberem pod nasze skrzydła? Nie pamiętasz jaką agonię wtedy odczuwałeś? Byłeś wtedy otoczony rozpustą, rozkoszą, ludźmi których ledwo znałeś – mimo, że wokół Ciebie było ich masę to byłeś samotny… kto był powiernikiem twoich tajemnic, kto pocieszył w złych chwilach? Od czasu do czasu jedna, biedna Alice… Co się z tobą dzieję? Dlaczego znowu pozwoliłeś by szpony złego świata, ICH ŚWIATA! znów Cię dorwały? (Vaclav nie czekając na odpowiedz usiadł pod ścianą, jego długie, brązowe włosy delikatnie opadły mu na twarz…)

 

Izzy – Nie wiem… czuję się tak… niepewnie. Myślałem, że doskonale spełniam swoją misję – że wciąż ewoluuje stając się coraz lepszym i lepszym. Ale los jak zwykle zostawił dla mnie niespodziankę – straciłem Evo… moje Evolution Title! Ile była przy moim boku od czasu batalii z Bubbą? Jedną, jedyną galę… Poza tym oprócz złota straciłem coś równie cennego – straciłem respekt. Gdy wracałem do kraju nad Wisłą nosząc w sercu Lunę wiedziałem, że to jeden z czynników których pragnę – oprócz sławy, szacunku i nieśmiertelności – coś co zapewni Lunie rozgłos – pozwoli, że stanie się prawdziwą religią jak wtedy za dawnych lat… mimo, że przebiłem się… walczyłem o tytuły – zdobywałem je, to nie zaznałem tutaj spełnienia, jeszcze nie – mimo, że nikt nie zmusił mnie jeszcze do poddania, zaledwie raz zostałem spinowany, mimo, że pokonywałem faworytów, mimo, że walczyłem z wielkimi jak równy z równym – nie zaznałem tutaj szacunku – nie mówię tu o naszym bractwie – jesteśmy dla siebie oparciem w każdej sytuacji – mówię o świecie głupców którzy czyhają na jedno potknięcie, pojedynczy błąd by wytknąć palcami i wyśmiać. Nie, nie pozwolę im na to – nie tym razem Vacek, rozpoczyna się moja własna, nowa ewolucja – po stokroć lepsza od tej rewolucji którą głoszą surfer i ten stary dziadek, którego Krzysiek jeszcze nie tak dawno pchał na wózku inwalidzkim… jednak by tego dokonać muszę zrobić dwa kroki w przód, ale i jeden w tył. To wszystko – całe to bogactwo było lub jest cząstką mnie, moją siłą lub słabością – muszę trochę znowu pobyć w takim otoczeniu, znaleźć siebie i porozmyślać…

 

Vaclav – Są inne sposoby… jesteś jednym z nas – jednym z apostołów. Nie chcę byś skończył jak utopieni w morzu alkoholu, wciągający kilogramy złudnego proszku i korzystający z usług prostytutek Sensi. Byłem kiedyś taki sam jak ty… dawno, dawno temu. Jednak bezczynność świata otworzyła mi oczy – pokazała bezsens tego wszystkiego, chcesz być tacy jak oni? Nie czuły na cudze krzywdy? Tępiących innych za to, że są inni? Chcesz tego!?

 

Izzy – Nie…

 

Vaclav – I ja bym tego nie chciał… jednak przyszedłem tutaj by porozmawiać z tobą na inny temat – na gali działy się bardzo dziwne rzeczy – kradzież pasa, pobicie Ciebie, Mortala i Backstabbera… ktoś tylko czyha aż odwrócimy wzrok by wbić nam nóż w plecy, ten ktoś chce nas zmasakrować, pozbawić wszystkiego, tak ten ktoś pragnie zemsty, pragnie jej tak bardzo, że złamie wszelkie granice – tak to zemsta, broń potężna, broń którą można zabić każdego, zniszczyć każdą psychikę.

 

Izzy – Bubba… ile razy będziemy musieli zadać mu rany, które sprawią, że będzie prawie nieprzytomny? Jak wiele upokorzeń jeszcze zniesie? Zniszczyliśmy jego ciało masakrując go, zniszczyliśmy jego psychikę kiedy opuścił go najbardziej zaufany człowiek, zniszczyliśmy jego godność pokazując jak krucha jest jego legenda. Wiesz jaki transparent trzymał fan na ostatniej gali? Nilsen to Bubbabójca… to cała prawda przyjacielu – pojawi się na następnej gali to skończymy z nim raz na zawsze… Jednak przed tym czekają nas inne zadania. Czeka kolejna dawka agresji – hardcore match, naprzeciwko mnie staną: Seba – skąd on się właściwie wziął? Dowódca pruskiej armii pijący lechy i wołający What Up Ziooooom?. Czy to jakiś żart? Powiedzcie mi, że tak i nie znajdę się z nim w jednym ringu, jeśli tak no to cóż… miej nadzieję, że twoi marni „partnerzy” będą w ringu na tyle długo żebyś w ogóle nie musiał walczyć inaczej poczujesz zawartość woreczka, bardziej niż byś chciał… Luna nie lubi marnować czasu na takie pionki jak ty… jesteś niczym – zerem i pośmiewiskiem, jakie złe duchy namówiły Cię na taką ścieżkę losu? Co sprawiło, że zostałeś tym kim jesteś? Wypadek, agresja rodziców czy może mobbing w szkole? A może… to ciekawa teoria, ale może szukasz wybawienia? Znudziła Ci się wieczna agonia skierowana w twoją stronę? Wybawię Cię od tego! Tylko czy tego pragniesz? No dobrze… przejdźmy więc do kolejnej figury w tej niepotrzebnej partii – Flying Man… cóż za ironia losu (szyderczy śmiech), że „Latający Facet” natrafia kolejny raz na człowieka który lata o wiele, wiele wyżej – człowieka który jest panem przestworzy – spadniesz na ziemię tak szybko jak oderwiesz swoje stopy od ziemi… chociaż czy twoje marne skoki można nazwać lotem, szczerze wątpię głupcze – nie masz w sobie nic z Ikara… ja w przeciwieństwie do Ciebie wzlatuje wyżej i wyżej, pomiędzy granicą życia i śmierci – jednak w odróżnieniu do bohatera mitu ja nie spadnę – będę trwał w przestworzach aż nie zostanę jedną z gwiazd oświetlających drogę żeglarzom… ty zaś zostaniesz na wieczność uziemiony, przysypany ziemią, zamknięty w drewnianej skrzyni… Na koniec został nam Jimmy Hendrixon – człowiek który zdobył puchar szczęściarza, człowiek, który boleśnie odczuł gniew atakowanego z nienacka człowieka, Jimmy to człowiek pasożyt – nie wiem skąd przyszedłeś owadzie i nie wiem też czy naprawdę jesteś spokrewniony z wielkim mistrzem gitary czy nie… On dla wielu był bóstwem, guru czy też królem. Kim ty jesteś? Jesteś nikim, żerujesz na jego sławie, bo myślisz, że to Ci coś pomoże – jesteś w błędzie – pokaże Ci czym jest dusza prawdziwego Rockmena połączona z furią dzikiej ewangelii nocy – i o to mi chodzi mój drogi mentorze – to co da mi potęgę i pomoże odzyskać moje dziedzictwo – EWF Evolution Title – to jest właśnie moja E.W.O.L.U.C.J.A. Gdy tylko skończę tą całą komedię z nimi trzema to… Jazzowski szykuj się suko… jako były mistrz mam prawo do rewanżu, a Luna jest głodna – nakarmię ją twoim strachem, cierpieniem i agonią. Będę kąsał Cię jak jastrząb – nieustraszony myśliwy, poczekam aż zaczniesz krwawić a wtedy… wtedy odbiorę to co należy do mnie… a pas zawiśnie wokół właściwych bioder – pokaże Ci jak to jest, tylko jedna gala sławy, tylko tyle. Naciesz się ciemnością… póki nie stanie się krwiożercza! Przypomnij sobie stratę twojej rodziny, nieznośne gorąco płomieni które lizały twoje ciało – parząc coraz bardziej i bardziej. Odczujesz to znowu, odczujesz apogeum twoich cierpień jeszcze raz, i kolejny i kolejny… będziesz błagał lecz litość nie nadejdzie… Enjoy The Darkness…

 

 

 

 

 

 

RP taki jaki jest... nawał zajęć, złe samopoczucie - wiecie jak to bywa. Mam tylko nadzieję, że w miarę dobrze przedstawiłem w tym RP Vaclava.

8363302634890420816486.jpg

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    2

  • nasjazz

    1

  • HcK

    1

  • ajfan

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RP jest dobry, wielki plus za to, że spokojnie i luźno się go czyta. Świetne oddanie emocji Nilsena. No i zgodnie z przewidywaniami bez problemowo wygrasz. :)

10136801454e08b07ab2e86.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mam tylko nadzieję, że w miarę dobrze przedstawiłem w tym RP Vaclava.

 

Co prawda wielkim ekspertem w dziedzinie porównywania charakterów nie jestem, ale na moje oko, akurat Vaclava odzwierciedliłeś dobrze. Widać, że często czytasz jego dzieła.

 

Chciałbym się natomiast krytycznie odnieść do jednej rzeczy. Mimo, że większość RPa dotyczy rozpaczania nad utratą Evo Title to jednak w gruncie rzeczy jest to mało konkretne. Końcowy speech nie jest wymarzoną kulminacją, bo zupełnie mnie nie ruszył tak jak to miało miejsce w przypadku El Masturbatora, który tak wypunktował moje słabości, że naprawdę mnie to ruszyło. A to

Jazzowski szykuj się suko
jest gorsze niż "Tool śmierdzi szczonami" :)

 

Ogólnie solidny RP, ale niestety bez rewelacji.

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mam tylko nadzieję, że w miarę dobrze przedstawiłem w tym RP Vaclava.

 

Co prawda wielkim ekspertem w dziedzinie porównywania charakterów nie jestem, ale na moje oko, akurat Vaclava odzwierciedliłeś dobrze. Widać, że często czytasz jego dzieła.

 

Chciałbym się natomiast krytycznie odnieść do jednej rzeczy. Mimo, że większość RPa dotyczy rozpaczania nad utratą Evo Title to jednak w gruncie rzeczy jest to mało konkretne. Końcowy speech nie jest wymarzoną kulminacją, bo zupełnie mnie nie ruszył tak jak to miało miejsce w przypadku El Masturbatora, który tak wypunktował moje słabości, że naprawdę mnie to ruszyło. A to

Jazzowski szykuj się suko
jest gorsze niż "Tool śmierdzi szczonami" :)

 

Ogólnie solidny RP, ale niestety bez rewelacji.

 

Wiem, że speech wyszedł taki jaki wyszedł, na title match(jeśli będzie) postaram się bardziej :twisted: A co do suki to nawiązanie do wcześniejszej wersji gimmicku - wyszło chyba trochę za kiczowato :???:

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 160
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

A tak, przeczytałem połowicznie RP'a i raczej wygrasz walke Handicap, ale no cóż, takie jest życie. Fajne opisy przeciwników.

 

PS: Co do ostatniego rzutu na pinezki, to jeszcze odczuwam bół :twisted: .

7894118684ede4cf290d46.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Najpierw muszę cię pochwalic za opis miejsca akcji, widac, że Vaclav tobie kładzie łopatą do głowy to co mi kiedyś kładł - opisy miejsca muszą być bogate. Faktycznie tak jest. :)

 

Druga rzecz, Scyther już nie pije ;P

 

Ale się uparliście na Bubbe ;P, dalej speeche do twoich oponentów mi się podobały, trafne aluzje, zwłaszcza motyw Ikara mi się podobał ;P

 

Muszę jeszcze się zgodzić z Pawłem, na plus jest fakt, że się odniosłeś do Jazzowskiego w konwencji rewanżu, ale styl już jest gorszy. Nazwać kogoś ' suką ' nic takiego nie robi, a psuje całą konwencję speecha. Wasz styl jako stajni jest literacki a tu takie mięso wyskoczyło. ;P

 

Generalnie eRP mi się podobał :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

No jak dla mnie to taki lekki krok w tył. Nie jest źle, co to to nie, ale w porównaniu z wcześniejszymi rpozami ta wydaje się taka jakaś gorzej napisana. Ale widocznie to musi być ten wpływ negatywnych okoliczności jego powstania.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...