Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Film drogi - director's cut


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Szary krajobraz... Asfaltowa, wąska droga, co jakiś czas przecinająca małą ukraińską wieś... Deszcz ze śniegiem, utrudniający jazdę nielicznym kierowcom... W zasadzie samochód jest tylko jeden... Rozpadający się polonez atu, silnik 1,6 na gaz... Raźno pracujące wycieraczki... Mniej raźno rozmawiający współpasażerowie...

 

 

- Stary, wyłącz to pieprzone radio... Kurwa, czastuszki jakieś będzie mi tu puszczał...

- Trochę kultury, Mortal... To piękne, ukraińskie dumki, nie żadne czastuszki!

- Jak zwał, tak zwał... Działają mi na nerwy... Nie mogę się skupić.

- A o czym tak myślisz?

- Kurwa, za parę dni stanę w ringu z Masturbatorem, Psycho i Rottweilerem, a ty się mnie pytasz, o czym myślę... O dupach myślę...

- No tak, 2 lata w zamknięciu zrobiły swoje... Słuchaj, wyposzczeńcu, a może zgarniemy jakąś Tanię po drodze...

- Stabber, do cholery, w dupie mam dupy z Ukrainy... Tamte pojedynki, to był pryszcz na dupie, ale teraz... teraz to do dupy to wszystko...

- Chłopie, troszkę więcej wiary... Owszem, to trzech niezłych rozpierdalaczy, ale to wszystko... Zwykli goście, tak jak ty...

- Łatwo ci mówić... Ty nawet ze Scorpem wtopiłeś, więc proszę, nie mów mi, kogo mam się obawiać, a kogo nie...

 

 

Krajobraz się nie zmienia... Ukraina ma swoje uroki, ale niczym wstydliwa dama ukrywa je przed naszymi bohaterami... Deszcz już nie pada - on napierdala po szybach, po dachu... Polonez co chwila przejeżdża przez kałuże, rozpryskując wodę i błoto spod kół... Mógłby ochlapać przechodniów, gdyby nie fakt, że nikogo nie mija po drodze...

 

 

- Co ty tam jesz? Batoniki?

- Tak, kupiłem na stacji, jak tankowałeś... Ty jarasz fajki, a ja z nerwów muszę coś jeść

- To trzeba sobie było kupić jakieś musli, jabłka, a nie torbę pieprzonych kit-katów...

- Nie pierdol Stabberku... pan Wańkowicz...

- Kto?

- Taki tam... Wańkowicz powiedział, że "cukier krzepi"... No to jem batoniki...

 

Cukier krzepi, nie pokrzepia jednak widok za oknem... Ukraina potrafi siąść na psychikę... Bieda z nędzą, drogi gorsze niż w Polsce, w nielicznych wioskach nieliczne sklepy, a przed nimi liczny tłum wąsatych dżentelmenów w dresach, waciakach i gumowcach, popijających tanie wino (akurat ten obrazek jest dobrze nam znany skądinąd)... Powoli zapada zmrok, trzeba rozmawiać, żeby nie zasnąć za kółkiem...

 

 

- Posłuchaj tego: stajesz naprzeciw mortala , co samym spojrzeniem rozpierdala . wejdziesz ze mną do ringu, to masz chuopie problem , jak laska , co ma niezłe cycki , lecz chujową mordę . biauy diable , myślisz, że trafiłeś na frajera , małą mierdę spod grashoppera , ale mortal to będzie twój najgorszy sen , przez który zlejesz się w nocy , choćbyś ćwiczył mantrę , tantrę i zen . twoje air force 666 wypierdolę w kąt , bo między linami zarządzi ordinary bomb

- Stop, Mortal, stop!

- Co, nie podobało ci się?

- Ależ owszem, zajebiście... A teraz załóż maskę, białe ciuchy, wsiądź w porsche i stań się wierną kopią Psycho

- O co ci chodzi?

- Do cholery, nie pokonasz Biauego, naśladując go... Byli już tacy, co próbowali, ale zawsze pozostali nieudolną kopią. Psychozilla to tygrys - nie pokonasz tygrysa, stając się innym tygrysem... Chuj wie, który okaże się silniejszy.

- To może będę lwem?

- Gdzie, kurwa, lwem? W Azji?

- No wiesz, dla niektórych Gruzja to Europa...

- Taaaak, dla dwóch skorumpowanych federacji skórokopów... Gruzja to Azja, syf, kiła i mogiła... a w Azji lwów NIE MA!!!

- No to może... to może będę jak... Stabber, kto może pokonać tygrysa?

- No kto?

- Może słoń?

- Tak, kurwa, słoń... Jak będziesz wpierdalał te batoniki, to do Tbilisi dojedziesz faktycznie jako słoń... Zabiegają cię na tym ringu!

- No to nosorożec?

- Jaki nosorożec? E-C-Dub ci się marzy? Przecież ty nie umiesz zrobić speara...

- Ok, panie trenerze wszystkowiedzący - jak mam pokonać tygrysa Psycho?

- Tak jak każdy dobry treser... Nie okazuj lęku, bądź pewny siebie, a w ręku trzymaj bat.

- Bat? Ale jaki?

- Hmmm... dobre pytanie...

- ...

- Dałbyś tego batona...

 

 

Z deszczu pod rynnę... Opuszczamy nieprzyjazną Ukrainę, wjeżdżając do (tak nam się wydaje) jej siostry bliźniaczki - Gruzji... Bieda, smród, takie same kiepskie drogi... Może tylko dżentelmeni pod sklepem nieco bardziej kędzierzawi, a ich twarze, oprócz wąsów elektryka, zdobią okazałe, kruczoczarne brody...

 

 

- O w mordę... Gdzie jesteśmy?

- Nie widzisz tego psa, co szczeka dupą? To już Gruzja, Stabber... Jesteśmy w cholernej Gruzji...

- Długo spałem?

- Odkąd się zmieniliśmy za kółkiem... Padłeś jak zabity... Osiem, dziewięć godzin...

- Daleko do Tbilisi?

- Jeszcze kawałek... Dojeżdżamy do Ku... Kutasi... Kuita...

- Do Kutaisi?

- Tak, właśnie... Wiedziałem, że jakaś nazwa po chuju wzięta...

- To jest twój błąd, Mortal... Nie doceniasz spuścizny kulturowej... Dumka to dla ciebie żenada, a z gruzińskich nazw własnych się wyśmiewasz...

- Jak mam się, kurwa, nie śmiać... Jesteśmy obok miasta, które nazywa się jak kutas, a naszym celem jest miasto, które kiedyś nazywało się jak choroba weneryczna...

- Tbilisi? Chodzi ci o to, że kiedyś nazywało się Tyflis?

- Tak, właśnie... Syfilis...

- Nie syfilis, tylko Tyflis... Ta nazwa wzięła się od... A, zresztą... I tak masz to głęboko... Zatrzymaj się, pęcherz mnie zaczyna przyciskać...

 

 

I nagle robi się swojsko... Słońce wychodzi zza chmur, nasi bohaterowie zaś z samochodu... Jeden, rozprostowując kości, ciągle podjada czekoladowy batonik, drugi raźno odlewa się w pobliskich chaszczach... A jeszcze bardziej swojsko zaczyna się robić, kiedy w pobliżu pojawia się czteroosobowy komitet powitalny, zbrojny w dwa kałasznikowy, kij bejzbolowy i metalowe grabie...

 

- Zdrastwujtie!

- Mortal, odpierdoliło ci? Nie gadaj do nich po rusku, oni tego nie lubią...

- To co mam powiedzieć?

- Nie wiem, nastrasz ich, albo trzymaj na dystans... Ja poszukam słownika, gdzieś powinien być w bagażniku...

- Jak mam ich straszyć? Nie nosze już czarnego płaszcza, nie mam też pieprzonej kosy...

- No to mów coś do nich, byle nie po rosyjsku!

- Serj Tarkjan! Serj Tarkjan!

- Idioto, to Ormianin, nie Gruzin...

- Co z tego? To Ormian też tu nie lubią? Kurwa, oni są gorsi niż nasi! Masz ten słownik?

- Mam!

- No to szybko... Aaaa, już wiem.... Kacha Kaładze! Kacha Kaładze!

 

Grupka lokalesów niespodziewanie zmienia wyraz twarzy... Pojawiają się porozumiewawcze uśmiechy, a najwyższy z bandy krzyczy głośno: Pexburti!

 

- Stabber, co oni do mnie mówią? Pexburti? Co to znaczy?

- Czekaj, momencik... Mam... Pexburti to futbol, piłka nożna... Chyba cię zrozumieli...

- A jak jest po ichniemu dzień dobry?

- Misalmeba! Misalbema!

 

Naczelny Gruzin (kurwa, chyba już ktoś taki był w podręcznikach do historii) odkłada kałacha, podchodzi do dwóch podróżników i ... ściska ich serdecznie... Jego śladem idzie reszta komitetu powitalnego, a każdy, jeden przez drugiego powtarza "Misalmeba" i ... "badriżani" (?)

- Co oni mówią?

- Badriżani, badriżani... Wiem, to znaczy bakłażan... Chyba chcą nas zaprosić na obiad!

- No to idziemy. A co oni jeszcze mówią?

- Saperavi? Hereti? Cóż, Mortal, chyba będziemy pić z nimi wino...

 

 

Wszystko dobre, co się dobrze kończy... Nikt nie dostał wpierdol, wszyscy są szczęśliwi, Stabber wprawdzie żyga pod płotem (nie przyjęło mu się niestety pieprzowe, półsłodkie saperavi), ale nie jest sam - razem z nim żyga Josif, młodszy brat szefa grupy, Antona... Mortal, Anton i dwóch Abdulów twardo opróżnają kolejne cynowe kubeczki... Stół zastawiony jest skromnie, acz gościnnie - zapiekane bakłażany, dymiąca baranina, dwa kilkunastolitrowe gąsiory z winem... Żyć, nie umierać... Anton i Mortal siłują się na rękę - to ulubione zajęcie gruzińskich wioskowych czempionów... Po dłuższej chwili wygrywa Gruzin... "Dobrze, że Stabber śpi zarzygany... Ale wstyd!" - mruczy pod nosem TBS, ale zaraz pociesza się - "łeb mam słaby, 2 lata nie chlałem, to pewnie i w bicu podupadłem przez to ich wino"... Mortal szybko się rozchmurza, kiedy młoda, dorodna Gruzinka stawia na stół półmiski z adżapsandałem i kolejny gąsior z winem... Dziewczyna zagaduje Antona, jednocześnie rzucając powłóczyste spojrzenia na wrestlera EWF... Gruzini zaczynają szeptać... Mortalowi udaje się wychwycić z ich paplaniny słowo "korc'ineba"... Dyskretnie zagląda do słownika Stabbera i... oblewa go zimny pot... Korc'ineba oznacza ni mniej, ni więcej, tylko "ślub"... Mortal sięga po gąsiora z hereti i zaczyna pić łapczywie z gwinta... Marzy o tym, żeby to był zły sen, żeby urwał mu się film... Ale film się nie urywa... Do czasu...

 

- Mortal... Mortal! Wstawaj, cholerny pijaku!

- ...

- Wstawaj, pierdolony Grimie!

- Kurwa! Mówiłem ci już...

- Mówiłeś, mówiłeś... Ale jako pobudka idealnie podziałało...

- Która godzina?

- Mój chronometr, działający wciąż według czasu polskiego, pokazuje 13:30... W Gruzji będzie już wpół do czwartej...

- O cholera... Stabber, nie uwierzysz, co się działo, kiedy nas opuściłeś... Najpierw piliśmy, potem chlaliśmy, potem łoiliśmy... A na koniec jakaś lokalna dupa się we mnie zakochała i chciała się żenić...

- Która? Ta, która leży teraz obok ciebie?

- O KUUUUUUURRRRRRRRRRRRRRR........

 

 

Zupełnie ignorując czasoprzestrzeń, przenosimy się o jakieś 16 godzin i 50 kilometrów... Słowem - jeśli spojrzymy na poprzednią scenę, to teraz mamy już jutro... Polonez przemierza sobie gruzińskie drogi, słonko świeci i byłoby bardzo pięknie, gdyby nie fakt, że pasażerów na pokładzie przybyło...

 

 

- Stabber, czyś ty ochujał do reszty? Po co zgadzałeś się na warunki Antona?

- Może dlatego, że wolę swój łeb w jednym kawałku... Wolałeś, żeby nas tam zlinczowali?!

- Chory kraj, chory naród... Tyle hałasu o nic...

- Znam wiele krajów, gdzie za takie coś od razu idzie się do piachu... Mortal, gdzieś ty miał rozum?! Posuwać siostrę naszego gospodarza?!

- Nic nie pamiętam... Piłem na umór, miałem nadzieję, że porzygam się tak jak ty, a rano jakoś dojdę do siebie... Nie pamiętam, żebym ją w ogóle dotykał...

- Anton i Abdul twierdzą, że najpierw posadziłeś ją sobie na kolanach, potem zacząłeś rozbierać, a jak chcieli ci spuścić łomot, to poprosiłeś o jej rękę i zgodnie z gruzińską tradycją spędziliście noc razem...

- I co teraz?

- A co ma być? Masz żonę, chłopie, żonę, z którą nie będziesz się mógł dogadać...

- No, to akurat mogło mi się przytrafić wszędzie, równie dobrze u nas w kraju...

- Ale ty nawet nie znasz słowa po gruzińsku...

- Jak nie, jak tak... Jakoś się dogadamy... Nauczę ją, że jak mówię "Pexburti, badriżani, saperavi", to ma mi odpalić meczyk w TV, zrobić obiadek i przynieść coś do picia...

 

 

Nieco pokrzepiony tą myślą TBS odpływa w objęcia Morfeusza. Na tylnym siedzeniu od dłuższego czasu drzemie sobie Hasmik, młoda Gruzinka. Stabber natomiast skupia się na jeździe, choć od czasu do czasu zerka na dziewczynę i próbuje określić jej stan cywilny (podobnie, jak u Mortala)... Wprawdzie doszło do "zaślubin", ale zabrakło popa, księdza, a nawet gruzińskiego urzędnika stanu cywilnego...

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

- Ok, stary, popodróżowaliśmy sobie, popiliśmy, niektórzy z nas nawet zmienili stan cywilny...

- Daruj sobie!

- W każdym razie, za 4 dni Palooza, a więc czas, żebyśmy trochę porozmawiali o twoich rywalach. Na początek walczycie w teamach?

- Tak. Ja i Rott przeciwko Psycho i Masturbatorowi.

- Dobrze. Siądź wygodnie, oczyść umysł i słuchaj...

- Kurwa, Stabber, coś ty przytargał?

- Takie tam... flipchart i mazaki... generalnie trochę papiera, żeby ci rozrysować co i jak przed walką... Znajomy z Krakowa robi w firmie papierniczej, to opchnął mi cały stuff z markerami za bezcen...

- To od kogo zaczynamy? Psycho?

- Niech będzie... Psychozilla, Great One... Twardy przeciwnik... Mówiłem ci zresztą, że to pieprzony tygrys!

- Tak... I mówiłeś też coś o jakimś bacie na tego tygrysa?

- Z tym jest gorzej... Psycho to cholernie dobry zawodnik... Za szybki dla ciebie - nie próbuj mierzyć się z nim w tej materii. Za to z łatwością powinieneś sobie z nim poradzić, jeśli chodzi o zwarcia.

- Takie chuchro?

- No wiesz, jesteś sporo od niego większy, dlatego w ciebie wierzę... Ale z drugiej strony, jeśli Anton położył cię na rękę...

- Opowiedział ci? Kurwa, jaki wstyd...

- Nie wstyd, tylko trochę więcej treningu ci trzeba... Dlatego jutrzejszy dzień upłynie ci pod hasłem: ćwiczymy kondycję i bicepsy... To powinno wystarczyć na Psychozillę...

- No dobra, to co mi powiesz o Masturbatorze?

- Tu będzie trochę gorzej, bo sam niewiele o nim wiem... Byliśmy obaj w Japonii, kiedy el eM święcił swoje największe triumfy... O ile się orientuję, to też niezbyt wysoki, ale szybki koleś... Nie zlekceważ go!

- Nie mam zamiaru... Słyszałem, że to jakiś Karate Kid?

- Aaaa, takie tam, pierdoły... Wydaje mu się chyba, że jego trener to pan Miyagi. Nie zdziwiłbym się, gdyby malował płoty na żółto i co wieczór strzygł gałązki bonsai...

- Dobra, to jaką masz receptę na tego Onanistę?

- Masturbatora! Owszem, jest sposób... Poświęcisz mu kolejny dzień... Kondycja, żeby cię nie zabiegał, plus bicepsy, żebyś łatwiej mógł go zdominować fizycznie...

- Hmmm... czy to nie...

- Nie dyskutuj z trenerem! Powiedziałem: kondycja + biceps, to twoja droga do sukcesu!

- No dobrze... Załóżmy, że Psycho i Masturbator to już przeszłość. Zostaje nam Rottweiler.

- Aaaa, pan Hundermann!

- Kto?

- Erik Hundermann, tak naprawdę nazywa się Rott. A skoro Rott, to zaczynają się schody. To cholernie wielki, silny facet. Mówią, że to jakiś mutant, efekt eksperymentów Stasi, że jako dziecko bawił się sztangą... Takie tam, ludzkie gadanie...

- Gadanie, nie gadanie... Widziałem go i zrobił na mnie cholernie dobre wrażenie... Nawet drzwi z Hogwartu go nie zniszczyły...

- Dlatego kolejny dzień treningu poświęcisz na zniwelowanie różnic siły Rotta i twojej. Podwójny trening bicepsu...

- Tylko?

- Za mało? OK, to dołożę ci jeszcze trening kondycyjny - żebyś mógł go zabiegać...

- W porządku... Mogę biegać, mogę pakować... Jeśli gwarantujesz, że to wystarczy...

- Pewności nigdy nie ma. Ale wiem, że jeśli nie uwierzysz w siebie, to ja tego za ciebie nie zrobię... Masz być jak treser wśród dzikich zwierząt, jak Rocco Siffredi wśród zwykłych masturbatorów... Masz ich rozpierdolić, wejść do finału i sięgnąć po pas!

- Kurwa, trener od motywacji się znalazł... Zadbaj lepiej o to, żeby Hasmik mnie nie rozpraszała... Co godzinę przyłazi do mnie, gzić się chce chyba, nie wiem, nie rozumiem, co do mnie mówi... A, właśnie, widziałeś ją ostatnio?

- Wysłałem ją do centrum handlowego. Ponoć nawet w Tbilisi mają coś takiego. Anton dał jej trochę kasy, niech sobie dziewczyna strzeli jakiś fajny ciuszek. Mam wobec niej pewne plany...

- No,no,no, Stabber, tylko mi żony nie posuwaj!

- Spokojnie, dorodne Gruzinki z wąsikiem nie są w moim typie... Zajmę się nią, a jak mój plan się powiedzie, to będziesz miał z nią spokój.

- Piąte, nie zabijaj, Stabber!

- Kurwa, apostoł się znalazł... Nie obawiaj się, włos jej z głowy nie spadnie, a może przy okazji finansowo się dziewczyna ustawi... Ok, my tu gadu gadu, a czas leci... Idę jej poszukać, a ty na dzień dobry machnij dwadzieścia kółeczek dookoła motelu...

 

 

Stabber biegnie do centrum handlowego, Mortal dookoła motelu, a czas nieubłaganie biegnie do przodu... Widzimy w wielkim skrócie, jak przebiega trening naszego bohatera. Na 3 dni przed galą TBS uprawia jogging na przemian z zabawą hantlami - w ten sposób realizuje swój plan treningowy "na Psycho". Na 2 dni przed galą widzimy, jak Mortal dla odmiany trenuje biceps i biega - to pakiet treningowy nazwany przez Stabbera "na Masturbatora". Wreszcie w przeddzień gali obraz diametralnie się zmienia - f.k.a. Grim okrąża motel po raz n-ty, a później ćwiczy mięsień dwugłowy - wszystko to w ramach "Operacji Rott". Finally, jak mawiały niejakie Kopniaki i im podobni: widzimy, jak wyczerpany Mortal leży na hotelowym łóżku, a do pokoju wchodzą Stabber i efektownie ubrana młoda kobieta...

 

 

- Stabber, laskę na dymanko przyprowadziłeś? Spoko, daj mi piętnaście minut, żebym zwlókł się z wyra i już mnie nie ma...

- Idioto, nie poznajesz własnej żony?

- Hasmik?? To ty??

- Tak... to ja. Idioto!

- O słodki Jezu, Stabber, ona mowi po ludzku!

- A jak mam mówić? Pan Stabber powiedział mi, że straszny z ciebie antytalent językowy, musiałam więc sama wziąć sprawy w swoje ręce i nauczyć się trochę polskiego!

- W cztery dni?!?!

- Tak, Stabberku. W cztery dni! Masz bardzo inteligentną i zdolną żonę. Wyobraź sobie, widziałem w tym centrum handlowym księgarnię, a w niej zestaw SITA do nauki polskiego. Hasmik okazała się jeszcze bystrzejsza, niż przypuszczałem, i doskonale już radzi sobie z naszą deklinacją, koniugacją...

- Panie Stabber, niech pan nie przesadza, mam jeszcze wiele braków.

- Z twoim talentem, moja mała, szybko to nadrobisz. I tu właśnie zaczyna się druga część mojego planu.

- Jakiego planu, stary?

- Widzisz... ekhm... jakby to powiedzieć... Jak ty właściwie masz na nazwisko?

- Wiśniewski

- Co? Dawny Grim Reaper to zwykły Wiśniewski?

- A ty jesteś Backstabber, ale masz na imię Grzegorz, co w tym dziwnego?

- No w sumie nic... Po prostu pytam cię, bo chciałbym wiedzieć, jak zaanonsować Hasmik u Esmeraldy?

- A po co miałbyś to robić?

- Słyszałeś o konkursie na asystentkę panny Martinez?

- No, słyszałem, i...?

- I Hasmik będzie naszą kandydatką!

- Stabber, tobie chyba jeszcze w głowie szumi ten gruziński sikacz... Przecież wyraźnie napisali, że warunkiem dopuszczenia do castingu jest słowiańskie imię i nazwisko!

- No i co z tego? Że Hasmik nie brzmi zbyt po słowiańsku? Za to nazwisko, Wiśniewska, brzmi aż nadto. Zresztą, czy taka Esmeralda Martinez to Polka?

- Wiesz, od paru lat wiele jest młodych Polek, które noszą takie głupie imiona... Ale po co właściwie chcesz, żeby Hasmik została tą sekretarką?

- Asystentką, Stabber, asystentką! Pomyśl: twoja żona jest asystentką szefowej. No, może nie szefowej, ale kogoś bardzo wysoko postawionego... Jak myślisz, to dla nas na plus, czy na minus? Co?

- No, Stabberku, nieźle to wymyśliłeś... Tylko postaraj się, żeby ją wybrali!

- Spokojnie, mam swoje sposoby... Dobra, Hasmik, zbieramy się. A ty, Mortal, masz tu kamerę!

- A po kiego mi kamera?

- Widzisz, poczytałem trochę prasy branżowej...

- Skąd miałeś?

- Józef mi pożyczył... No więc, poczytałem, i doszedłem do wniosku, że moje metody treningowe były może... ciut staroświeckie... Pomyślałem o czymś nowym, o zupełnie innej formie motywacji, o treningu hipermentalnym... Włącz kamerę, usiądź przed nią i nagraj swój gniew... Wyrzuć z siebie wszystko, co myślisz o swoich rywalach, a później obejrzyj sobie to, co nagrałeś. I jeszcze raz... I jeszcze raz... I oglądaj to, dopóki pokonanie tych trzech nie stanie się twoim jedynym celem... Spadam, stary...

- Trzymaj się, Stabber. Cześć, Hasmik...

- Na razie... mężusiu...

- Kurrrr...

 

 

Stabber i Hasmik opuszczają pokój... Piętnaście minut trwa bohaterska walka Mortala z samym sobą, wreszcie udaje mu się jakoś stanąć na nogi... Idzie do łazienki, wchodzi pod zimny prysznic (nie nałożył klapek - o nieszczęsny - dzieciaki, nie próbujcie tego w domu, a tym bardziej w hotelu, to grozi grzybicą stóp)... Mija pół godziny... może troszkę więcej... Odświeżony TBS, przebrany w czarny t-shirt Flapjacka i granatowe dżinsy siada wygodnie w fotelu, przed umieszczoną na stojaku kamerą. Przez chwilę siedzi nieruchomo, potem zaczyna kiwać się w przód i w tył (jak dziecko z chorobą sierocą), oczy błyskają mu jakimś złym blaskiem. Podchodzi do kamery, włącza ją, i...

 

 

OK, na pierwszy ogień niech idzie Psycho. Pan "Jestem-Najlepszy-A-Nawet-Jak-Jestem-Gorszy-To-I-Tak-Jestem-Naj-Ogarniasz?". Tak sobie myślę, że głupio będzie ci mieć skopaną dupę przez cżłowieka, który ostatnie dwa lata spędził przykuty do łóżka w domu wariatów. Trochę wstyd, prawda? Fakt, jesteś dobry, nawet bardzo - ale ja jestem lepszy. A będę najlepszy. I choćbyś bardzo chciał panie "Jestem-Ringowym-Rozpierdalatorem-Kumasz?", to możesz sobie co najwyżej pomarzyć, że pokonasz kogoś takiego jak Mortal. Zwykły, najzwyklejszy, ordinary guy, ale na tyle dobry, żeby poczęstować cię Mortal Lockiem, Ordinary Shooterem, a na koniec wbić twoją dupę, marną, jak całe jestestwo znaczone tylko tonami koksu, torbami zioła i melanżami z Children of Sensi... o czym to ja... aha, na koniec wbić twoją marną dupę w matę na ringu za pomocą Mortal Bomb i odliczyć cię raz, dwa, trzy...

 

Lećmy dalej... El Masturbator... Der Trzepiekońki... Los Waliszewski... Trudno o głupsze imię, a wydaje mi się, że w parze z kretyńskim przydomkiem idzie brak ringowej inteligencji... To, co wystarczyło na pojedynek z Ritardim, z Leśnym Skrzatem, z Malowanym Panem, nie wystarczy na Mortala. Dla mnie pojedynek z tobą będzie jak partia szachów. Rozstawię cię po kątach, a ty co najwyżej będziesz mógł zbić konia... eee, przepraszam, miałem powiedzieć "skoczka", ale twoje idiotyczne imię mnie zmyliło... I możesz się bujać z Czcicielami Bezzębnej Agresji, nosić maski i trenować jak śmieszna ciota od pana Miyagi - ale w tej walce nie będzie hollywoodzkiego happy endu, tutaj wygra czarny charakter. Wygram ja, a ty co najwyżej będziesz mógł sobie ganiać Jupitera, któremu mój osobisty trener wbił nóż w plecy, więc może tak osłabionego starca uda ci się dogonić... Powodzenia!

 

Któż to nam został? Azor? Burek? Bezimienny Rottweiler, tak straszny, że aż zabawny... Bawiłeś się sztangą w kołysce, może przy okazji niechcący pierdolnąłeś się w główkę? Fakt, jesteś duży, silny, a do tego pewnie masz ostre zębiska... Przydasz się w pierwszej walce, żeby oczyścić ring z tych dwóch weteranów, którzy dużo mówią, ale jeszcze nie powąchali mistrzowskiego pasa. A potem... potem usłyszysz "do budy, kundlu", i lepiej dla ciebie, żebyś posłuchał za pierwszym razem. Inaczej pożałujesz, że uciekłeś z tego swojego szpitala, że trafiłeś właśnie na mnie... Pożałujesz, że nie umarłeś, kiedy już byłeś martwy... Mówisz, że nie mogę cię zabić, bo jesteś już wewnątrz mnie? Powiem ci, że kiedyś też taki byłem. Straszyłem ludzi kosą i pieprzyłem o moich nadprzyrodzonych mocach. Ale przejrzałem na oczy i to dopiero dało mi prawdziwą siłę... I ty też ją poznasz... Kiedy z podkulonym ogonem będziesz uciekał z ringu jak skopany szczeniak, przypomnisz sobie moje słowa...

 

 

Mortal gwałtownie wstaje, z wściekłością kopie kamerę, która uderza w przeciwległą ścianę, wydając z siebie rzężenie charakterystyczne dla koreańskich podróbek, które, kopnięte z wściekłością, uderzają w ścianę. TBS nie zwraca już na nią uwagi, wybiega z pokoju, nie domykając drzwi, i za chwilę oddaje się swoim, od niedawna ulubionym, kółeczkom dookoła motelu...

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

Z CYKLU "ZDARZYŁO SIĘ PO ERPOZCE, MOŻE W TRAKCIE, A MOŻE JESZCZE PRZED, W KAŻDYM RAZIE DO GŁÓWNEGO NURTU TO NIE NALEŻY":

 

Widzimy jakiś szary korytarz. Przeczucie słusznie podpowiada nam, że może to być korytarz gdzieś w hali w Tbilisi. Panuje tu półmrok, ale kamerze udaje się z niego wyłowić zarysy dwóch sylwetek. Nie widać, kto to jest, ale docierają do nas strzępki zdań, wypowiadanych przez postać stojącą nieco bliżej...

 

- Masz tu butelkę wina. Twoja w tym głowa, żeby to ją wybrali

- ...

- Jesteś w EWF od stu lat, niektórzy mówią, że jesteś nawet szarą eminencją

- ...

- Przestań chrzanić, Józef, obaj dobrze wiemy, że możesz szepnąć dobre słówko, komu trzeba

- ...

- Że co, że nie wygląda? Czy imię ci nie pasuje? Nie będziemy się spierać o drobiazgi. Masz tu jeszcze dwie butelki i szoruj do kotłowni. I pamiętaj, liczymy na ciebie...

 

 

I teraz już naprawdę żegnamy się z naszymi bohaterami

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • theGrimRipper

    2

  • mu

    2

  • damiandziki

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

poprawiłeś mi humor tu w szpitalu, fajnie się całość czytało tyle że coś malutki ten speech :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No Grimm :) Gagi były świetne :lol: Nie myślałeś o tym żeby napisać scenariusz do krótkiej komedii :D Była by niezła 8)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

- Jeszcze kawałek... Dojeżdżamy do Ku... Kutasi... Kuita...

- Do Kutaisi?

- Tak, właśnie... Wiedziałem, że jakaś nazwa po chuju wzięta...

 

- I co teraz?

- A co ma być? Masz żonę, chłopie, żonę, z którą nie będziesz się mógł dogadać...

- No, to akurat mogło mi się przytrafić wszędzie, równie dobrze u nas w kraju...

 

Nikt nie dostał wpierdol, wszyscy są szczęśliwi, Stabber wprawdzie żyga pod płotem (nie przyjęło mu się niestety pieprzowe, półsłodkie saperavi), ale nie jest sam - razem z nim żyga Josif, młodszy brat szefa grupy, Antona...

 

to wyżej nie wymaga komentarza poza :lol: . dobry segment z józefem na końcu . :D ogólnie fajnie wszystko ale mało speechu . mało , kurwa .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No mało mało... Weny starczyło tylko na gruzińskie zaślubiny :D

  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

hahah , apropos zaślubin : szkoda , że mortal ich nie pamiętał , podejrzewam , że było wesoło . :lol:
czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Może i trochę mało speechu, może i troszkę słabiej, niż poprzednim razem, ale dla mnie wciąż zajebiście :) Mortal to niezły "urwis"...przychodzi w gościnę, zjada cudze żarcie, zapija się cudzym winem, a na koniec zerżnie Ci jeszcze siostrę :twisted: Ogromny plus za humor! Mnie się podoba :D
Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...