Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Home Run czyli erpowanie to zabawa...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Był ciepły i słoneczny dzień. Stałem tam... Na środku wielkiego boiska, które pokryte było krótko przystrzyżoną zieloną trawą... Białe linie wysypane wapnem mnie nie obchodziły... Stałem tam... Trzymałem w rękach aluminiowy kij baseballowy czekając... Czekając aż maszyna, która wypluwa piłki, pośle w moją stronę kolejny cel do uderzenia... Słońce nie raziło mnie w oczy... w końcu okulary przeciwsłoneczne zostały po coś stworzone... Nie myślałem o niczym, starałem skupić się na kiju i piłce... Chciałem uderzyć jak najmocniej, jak najbardziej precyzyjnie... Przecież o to w tym sporcie chodziło... Wiedziałem, że uderzenie piłki musi nastąpić po szerokim zamachu kijem... Przy skutecznym uderzeniu piłka wylatuje w przestrzeń... Parę razy mi się to udało, w końcu byłem tylko zapalonym amatorem w tym sporcie... Najbardziej oczekiwałem uderzenia, które skończyłoby się wysokim i dalekim lotem, poza siatkę odgradzającą boisko od ulicy... Home Run... Tak na to wołają w Ameryce... Jessssssst... Usłyszałem głuchy odgłos maszyny... leciała w moją stronę z ogromną szybkością... To były ułamki sekund, jednak w takich chwilach mózg działa o wiele szybciej niż w normalnych warunkach... Kierunek, szybkość, punkt zetknięcia się kija z celem... To wszystko należało obliczyć szybciej niż najnowsze komputery NASA... Zamach był głęboki... Piłka była tuż tuż... Uderzyłem... W chwili kontaktu materiału z aluminium słychać było mocny szczęk... Wyobrażałem sobie jak wygląda piłka przy takiej szybkości, przy uderzeniu kija... Rozpłaszczona, nienaturalnie powyginana, wyglądająca jak uformowana z plasteliny... Uderzenie nastąpiło...

 

Wyobraźnia przeniosła mnie lata wstecz... Ten sam kij, ten sam Jupiter tylko młodszy, mniej doświadczony... Nie było już boiska, nie było zielonej trawki, nie było rozpromienionego słońca... Naokoło słychać było krzyki, wydzieranie się kibiców... To była hala, a ja stałem pośrodku... Cztery narożniki złączone ze sobą linami, oślepiające światła reflektorów, kamery i ludzie... mnóstwo ludzi... Dzierżyłem w ręku kij baseballowy... ten sam zamach, ten sam głuchy dźwięk uderzenia... Celem jednak nie było kauczukowate jądro owinięte ciasno wieloma warstwami cienkiego sznurka, pokrytego skórą lub skóropodobnym tworzywem ze szwem... Celem był żywy człowiek... rywal... przeciwnik... Na wielkim telebimie usadowionym tuż nad przejściem łączącym główną arenę z szatniami dało się zauważyć wielki afisz promujący odbywający się pojedynek... Widniały na nim dwa wielkie zdjęcia dwóch zapaśników... Jednym z nich byłem ja... Jupiter... Drugim, był mój dawny rywal z czasów, kiedy zacząłem dopiero łapać o co chodzi w tym wrestlingowym biznesie... Bullzeye... Znany i niebezpieczny... Wielki Bullzeye... teraz go widziałem na drugim końcu kija... Jego szczęka wyginała się z bólu i z nieporadności na tą sytuację... leciał na deski w spowolnionym tempie, niczym z urywku filmu „Rocky” kiedy tytułowy bohater zadawał nokautujący cios swojemu ostatecznemu rywalowi... Ryk widowni był ogłuszający... wszyscy szczęśliwi... ja również... z głośników wydobył się męski, basowy głos „Zwycięzcą pierwszego w historii profesjonalnego wrestlingu w Polsce, Basseball Bat Match’u jeeeeeeeesssst Juuuuupiiiteeeer!!!!”... Tysiące fanów zgromadzonych na trubunach skandowało moje imię...

 

Piłka poszybowała daleko... odprowadzałem ją wzrokiem, lecz w pewnym momencie straciłem ją z oczu przez oślepiający błysk słońca... Pomyślałem: „Bullzeye... To Ty? Wróciłeś w przebraniu El Masturbatora?... Pamiętam Cię doskonale... Tylko po co się przebierasz? Boisz się stanąć oko w oko ze mną jak przed laty?... Boisz się stanąć prawdzie w twarz, że zostałeś przeze mnie upokorzony? I to dwukrotnie?... Wiesz doskonale, że jeśli byś zechciał, to dam Ci okazję do trzeciej walki na kije... Na broń, którą kiedyś władałeś niczym najlepsi gracze z MLB... I bronią którą wojowałeś zostałeś pokonany... Chciałeś tego... Jeśli to Ty ukrywasz się pod maską i ksywką wyciągniętą żywcem z meksykańskiego pornusa, to po prostu przyjdź do mnie jak mężczyzna, powiedz że masz żal i wyzwij mnie na pojedynek... Jak prawdziwy facet z jajami... Myślisz, że wystraszę się Twojego złego spojrzenia, kiedy mijasz mnie na zapleczu gal? Myślisz, że wyprowadzisz mnie z równowagi swoim bezsłownym mijaniem mojej osoby? Będziesz sędzią w moim pojedynku i musisz wiedzieć, że będę miał na Ciebie oko... Jeśli to Ty Bullzeye, to chęć użycia swojego nieodłącznego atrybutu, jakim jest kawałek aluminium, nie powstrzyma mnie od kontrataku... Będę przygotowany na każde wilcze zapędy z Twojej strony... Dwa razy z Tobą wygrałem... Będzie i szansa na trzeci raz... Zasada jest prosta... sędziuj tak, jak powinno się sędziować... Nie wdawaj się w wojny ze mną, bo zmieniłem się... Zmieniłem się aż tak bardzo, że nareszcie liczę się w całej wrestlingowej świcie... Wypowiesz wojnę – będziesz miał wojnę i to taką o której nawet nie śniłeś w najgorszych koszmarach... Nie będę się wtedy wahał przed ściągnięciem z Twojej twarzy maski i dowiedzenia się kim naprawdę jesteś... Jednak na pewno byś tego nie chciał... nie teraz i nie w takich okolicznościach... pamiętaj, że musisz oszczędzać siły na tej gali, bo sam oszczędzony nie będziesz... Podczas mojej walki, będziesz miał już za sobą jeden pojedynek... I kto wie... Może jak Ci dobrze pójdzie, jak wzniesiesz się na wyżyny ze swoim Tag partnerem... to awansujesz do kolejnej rundy... Więc podczas mojej walki będziesz pomiędzy dwiema swoimi... Moja propozycja jest jasna i klarowna... Odpoczywaj i nabieraj sił... Jeśli chcesz się ze mną zmierzyć i chcesz kiedyś stanąć naprzeciw mnie oko w oko, to zrób co masz i odejdź... Sędziuj zgodnie z zasadami fair play... Wtedy zapewniam Cię, że się spotkamy jeszcze... Kto wie... Może i w finale turnieju o EWF World Title??... Jeśli to Ty Bullzeye, to zastanów się mocno... chcesz rewanżu? Kolejnego rewanżu od wszechdobrego Jupitera? Będziesz go miał... Gwarantuję... Ale nie mieszaj się w moje walki więcej niż powinieneś... Jeśli będziesz chciał użyć swojego kijaszka, to zastanów się, czy wolałbyś spotkać się jeszcze w ringu ze zdrowym Jupiterem czy Jupkiem inwalidą... Jakby to wyglądało gdybyś pokonał Jupka-inwalidę?? Co najmniej śmiesznie... Dlatego przemyśl dobrze to o czym mówię...” Kolejna piłka poszybowała, a ja nawet się nie zorientowałem, kiedy przeleciała centymetry od mojej głowy...

 

 

Jakiś czas później...

 

Kamera pokazuje nam widok jakiegoś kasyna. Nie było to wielkie kasyno typu z filmów kręconych w sercu hazardowego świata czyli Las Vegas, jednak można było zauważyć kilka stołów z elektroniczną ruletką oraz kilkadziesiąt maszyn typu jednoręki bandyta. Na podłodze umieszczony był wielki czerwony dywan, ściany pokryte były drewnianą polakierowaną boazerią, a w suficie usadowione było oświetlenie typu halogenowe. Ludzi kręciło się sporo, jednak nie było wielkiego przepychu. Widocznie kryzys gospodarczy i dotknął tą dziedzinę życia. Kamera robi zbliżenie na dwie maszyny, przy których siedzieli ubrani w dżinsy i takie same koszulki Revolution Chris „More” Attitude oraz Juppozo...

 

Jupiter: Zobaczysz że dzisiaj mi maszyna żygnie. Pięć siódemek... Czuję to w kościach...

 

Chris: Taaa... Jasne. Chciałbyś. Zawsze tak mówisz i zawsze wtopujesz. Wygrałeś coś w ogóle kiedyś?

 

Jupiter tylko spojrzał wymownym wzrokiem na kompana i kolejny raz nacisnął przycisk z napisem SPIN.

Po kilku minutach bezsensownych obrotów maszyny i bezwzględnej ciszy rozmówców, rozległ się dzwonek telefonu komórkowego umieszczonego w kieszeni Chrisa. Chris jednym ruchem go wyjął, zerknął na malutki ekran i odebrał połączenie.

 

Chris: Tak?... (chwila ciszy)... Ale jaja... Z kim?... (pauza)... A Jupek?... (pauza)... hehe... zdziwi się... (znowu pauza)... Dobra dzięki. Zadzwonię jutro.

 

Chris odłożył telefon z powrotem na miejsce i zagadnął w kierunku Jupitera.

 

Chris: Masz ważny paszport?

 

Jupiter: Mam. Dlaczego pytasz?

 

Chris: Jedziemy do Gruzji.

 

Jupiter (spojrzał dziwnie na Chrisa): Do Gruzji??? Po kiego???

 

Chris: Wyobraź sobie, że dzwonił mój agent. Jest już karta na następną galę... no i ustalone miejsce gdzie się odbędzie... Tbilisi... hehe

 

Jupiter: Czy oni tam na górze kompletnie powariowali? Po co pchamy się na teren gdzie jeszcze niedawno ruscy urządzali sobie łowy strzeleckie? Przecież tam formalnie wciąż jest wojna!

 

Chris: Może ma zostać wprowadzony element grozy hehe... Chociaż sądząc po tym co się dzieje w EWF ostatnimi czasy, to grozy mamy już pod dostatkiem. Wszędzie słychać tylko kurwy, chuje, i w ogóle atmosfera robi się zbyt ponura.

 

Jupiter: Patrz! (Jupek pokazuje palcem na maszynę)... Zobacz prawie pięć siódemek!

 

Chris: Ale nie w tej kombinacji. Za te dwie w linii płacącej nie dostaniesz nawet jednego kredytu hehe...

 

Jupiter: No wiem przecież. Ale prawie było. Zobaczysz że żygnie dzisiaj kaską... No... A z kim walczę?

 

Chris: Z Vackiem i jakimś nowym Scottym.

 

Jupiter: Z tym nożownikiem?

 

Chris: No właśnie... Twoim tag partnerem będzie niejaki Nas Jazzowski, a sędzią specjalnym nie kto inny a tajemniczy El Masturbator...

 

Jupiter: Echhhh... I po co te wszystkie kłody mi rzucają po nogi? I tak nie powstrzymają mnie przed zdobyciem World Title... Nas Jazzowski powiadasz? Hmmm... (w tym momencie Jupiter głęboko się zamyślił)... Nas Jazzowski... Ogłoszony najbardziej niedocenianym wrestlerem federacji HVW... Teraz chłopak dostaję szansę stania i walczenia u boku boższcza tłumów, wielkiego idola rzeszy kibiców... Musisz wznieść się na wyżyny, aby dotrzymać mi kroku chłopcze... Nie zawiedź Jupitera, bo Jupiter wie jak wychodzić z sytuacji gdzie Tag partner się ode mnie odwraca... Walcz u mojego boku jak lew, niczym nieposkromiony młody wilk, a zapłata będzie sowita... Na mnie możesz liczyć, bo takie są reguły gry, których nigdy nie przeginam... Jeśli chcesz wygrać tą walkę, co jest również i moim celem, pokaż, że Nas Jazzowski nie na darmo stoi u mojego boku i potrafi walczyć ponad nadmiar swoich sił... Że nie na darmo Nas Jazzowski został wybrany prawie jednogłośnie najbardziej niedocenianym wrestlerem 2008 roku... Wskrześ w sobie tego powera, który każdy nosi w sobie, lecz nie każdy potrafi go obudzić... Poprowadzę Cię w tej walce, więc o współpracę nie musisz się bać... Jestem doświadczony w tym co robię, tworzyłem Tag Teamy z różnymi ludźmi i moja wiedza w tej dziedzinie nie jest zerowa... Rób co mówi Jupiter, a zajdziesz daleko chłopcze... Wiem, że drużyna z Tobą nie będzie nawet w ćwiartce tak dobra jak Revolution, ale musiałbyś stoczyć jeszcze setki walk, przejść tysiące niespodziewanych obrotów sytuacji i musiałoby Cię pokochać miliony widzów, abyś stał się takim jak Chris „More” Attitude... Revolution było Tag Team Championami, do teraz tworzymy organizm, który samą nazwą budzi strach u największych rywali... Natomiast Jupiter & Jazzowski może stać się początkiem Twojej wielkiej kariery... Wystarczy pokonać ten sztuczny twór, który stanie naprzeciwko nas... Nie wiem i nie obchodzi mnie to czy stawałeś już kiedyś oko w oko z Vaclavem, ale musisz chłopcze wiedzieć, że Vaclav jest bardzo groźnym człowiekiem z którym łączą mnie różne perypetie... Ale Jazzowski nie martw się... Wiem jak go pokonać i zrobię wszystko aby to zrobić... Ty się martw drugim zawodnikiem, który stanie naprzeciw naszego Teamu... Scotty, którego nie znam, który podobno kogoś zamordował, jest wielką niewiadomą i mam nadzieję, że przygotowując się na tą walkę zbierzesz o nim jak najwięcej informacji, tak aby można było poznać i jego słabe strony... tak aby można było wyjść zwycięsko z tego pojedynku... żeby Nas Jazzowski mógł podnieść swoje ręce w geście triumfu wraz z Jupiterem w tym samym momencie... Nie zawiedź mnie chłopcze i nie zawiedź publiczności, która tylko na takie właśnie rozwiązanie czeka... W końcu nie zwiedź samego siebie, bo droga na szczyt to również i zwycięski epizod u boku Juppoza...

Chris: Jupek! Jupek! Wszystko gra?

 

Juppzo przeszedł ze stanu otępienia z powrotem w rzeczywistość.

 

Jupiter: Tak tak. Zamyśliłem się trochę. Sorry... Ej Chris... Chyba dam sobie spokój na dzisiaj. Nie wpadły mi nawet trzy BARY. Takie szczęście to tylko ja mogę mieć hehe... Pójdę do baru obok napić się Guinessika...

 

Chris: Odzwyczajaj się powoli od swojego piwka, bo w Gruzji zabraknie go. Tam dostępne jest tylko jakieś guzińskie wino.

 

Jupiter: Nienawidzę win...

 

W tym momencie odezwała się młoda dziewczyna stojąca koło wózka z napojami, serwująca szwedzki stół gościom zgromadzonym w kasynie. Ubrana była schludnie i czysto w białą koszulę i czarną spódniczkę długości mniej więcej do kolan. Jej twarz była naprawdę śliczna...

 

Dziewczyna: To może podam kawkę lub herbatkę?

 

Jupiter: Nie dziękuję. Ale może kolega się napije (wskazując na Chrisa)

 

Dziewczyna: Ale ja robię naprawdę pyszniutką kawę hihi...

 

Jupiter: Naprawdę milutka z Ciebie niewiasta, ale wolę napić się porządnego browarka. Chodzi za mną już od samego rana.

 

Dziewczyna: W takim razie nie przeszkadzam. A dla pana kawka albo herbatka? (zwracając się już w stronę przedstawiciela Wyższej Kultury Wrestlingu).

 

Jupiter: Jeśli można spytać, jak masz na imię?

 

Dziewczyna: Nazywam się Katarzyna Pogwizd i jestem świeżo upieczoną studentką ekonomii. Jako, że niestety jest teraz doba kryzysu finansowego, jak narazie muszę sobie dorabiać w kasynie...

 

Jupiter: Czyli szukasz pracy tak?

 

Dziewczyna: Oczywiście... Najlepiej coś w kierunku moich studiów. Nie na darmo przecież płaciłam za moją edukację polskiemu rządowi...

 

Jupiter: Wiesz co Kasiu? Prześlij swoje CV na ten adres... (Jupiter zapisuje na kartce adres zarządu EWF)... Jesteś tak milutka, że może przepchniemy Twoją kandydaturę u naszego zarządu. Akurat mamy wakat na jedno miejsce...

 

Dziewczyna lekko się zarumieniła i powiedziała: Ależ dziękuję bardzo... Jest mi niezmiernie miło... Nie chciałam nic mówić, bo z reguły jestem nieśmiała, ale znam obu panów... Miło mi poznać... Jesteście naprawdę mili również poza tym ringiem...

 

Po tych słowach Jupiter opuścił wygodne siedzisko przy maszynie i skierował się ku wyjściu z lekkim uśmiechem na twarzy, którym jeszcze przed chwilą obdarzał nowo poznaną Kasię. Jednak ułamki sekund później, ku jego wielkiemu zdziwieniu, niczym Filip z Konopii wyskoczył Mariusz Max Kolanko, który jak zawsze ukrywał się gdzieś, aby w najmniej oczekiwanym i najmniej odpowiednim momencie przeprowadzić wywiad z jedną z gwiazd federacji EWF.

 

Kolanko: Jupiterze! Co za przypadek, że Cię tu spotykam. Mogę zadać kilka pytań? Znasz już kartę na następną galę? Co o niej sądzisz? Nie boisz się wyjazdu do Gruzji? Może chcesz coś powiedzieć swoim przeciwnikom?

 

Jupiter: Zaraz... zaraz!!! Nie wszystko naraz. Wiesz, że szanuję Twoją pracę, bo płacą Ci marne grosze za taki wysiłek, a niejednokrotnie spotykasz się z dezaprobatą swojej osoby. Dlatego zawsze i wszędzie, chętnie czy nie, udzielam Tobie wywiadów. Jednak dzisiaj jestem naprawdę zmęczony i nie mam ochoty na długie pogawędki. Odpowiem w takim razie, aby nie być nieuprzejmym, na jedno jedyne pytanie, które Ty, po głębokim namyśle wybierzesz i ocenisz jako najistotniejsze. Także proszę...

 

Mariusz zaczął myśleć, wyrażając tym zgodę na propozycję Jupitera. Z boku wyszedł kamerzysta z wielką kamerą na ramieniu i z okiem przytkniętym do wizjera... Jupiter się uśmiechnął...

 

Mariusz: W takim razie... Twój kolejny przeciwnik Scotty Whiped Jupiterze... Masz może coś do powiedzenia o nim, lub do niego? W końcu jest to zawodnik prawie zupełnie nieznany, nowy w wrestlingowym świecie. Czy taki stary ringowy wyga, ma cokolwiek do przekazania tej, kto wie, może i wschodzącej przyszłej gwieździe EWF??

 

Jupiter: Ależ owszem mam... (Jupek skierował twarz wprost na obiektyw kamery, a my dzięki cyfrowej technice, widzimy Jupitera mówiącego wprost do nas)... Nie znam Cię Scotty... Doszły mnie słuchy, że to Ty maczałeś palce w odejściu w zaświaty Mamoru. Króla, któremu pomogłem zrozumieć, iż ringowy król może być tylko jeden... Jupiter oczywiście... Teraz Twoja nędzna osoba stanie naprzeciwko wielkiego Jupitera, który potrafi zmieść z powierzchni ziemi jednym pierdnięciem całą armię orków... a Ty dla mnie w tej chwili jesteś jednym, jedyniutkim, zagubionym i samotnym orkiem, który swoją postać przybrał dzięki swoim niecnym czynom... morderstwo, kłamstwo, obłuda, swatanie się z ludźmi których dusze są równie splugawione... Twoja jednak jest jeszcze bardziej, jako że starasz się być ich naśladowcą, a co za tym idzie ich pobratymcem z krwi i kości... Byłeś, może nadal jesteś niczym tłusta wazelina, a uwierz mi, że mógłbym opisywać jaka ta wazelina jest godzinami, jednak to nie ona będzie moim przeciwnikiem na kolejnej gali... Jesteś jak wazelina, która wpływa i wtapia się w dupska większych, silniejszych, sławniejszych od Ciebie gości, którzy stają się umysłowymi mentorami takich młodych zagubionych ścierw jak Ty... Scotty... dla mnie już jesteś przegranym... przegrańcem za to co zrobiłeś, za to kim jesteś i za to co sobą reprezentujesz... nicość i pustka to w tej chwili dwa słowa przychodzące mi do głowy, które doskonale opisują Twoją postać... Będziesz naprawdę nieźle musiał się namęczyć, aby choć podnieść rękę na wodzireja tłumów Jupitera... Jak dla mnie jesteś niczym i z pewnością mój Tag partner Jazzowski chętnie i z nieudawaną przyjemnością pokaże gdzie jest Twoje miejsce... a Twoje miejsce jest tam gdzie posłałeś Mamoru... na cmentarzu... wielkim, ciemnym, ponurym, przywołującym na myśli najczarniejsze momenty z najgroźniejszych horrorów akcje i gdybym tu walczył z cmentarzem, mógłbym go opisywać kolejne dwie godziny... jednak walczę z Tobą, a raczej z Vaclavem i z Tobą w roli jego pieska, który przy ludziach szczeka głośniej niż potrafi, niż może, a będąc sam, skomli z podwiniętym ogonkiem i robi słodkie oczka do lustra... piesek rasy pudel, któremu przydałaby się również wizyta u fryzjera... Możesz wejść teraz na ring, wystąpić w reklamie, nagrać audycję radiową i wyemitować we wszystkich rozgłośniach, wszędzie trąbiąc, że przepraszasz Jupitera, że zbłądziłeś niczym chory na głowę Vaclav, że się poprawisz, zmienisz i że będziesz prowadził bezgrzeszne życie do końca Twoich dni... Możesz to zrobić... oczywiście... każdy jest wolnym człowiekiem... Jednak w niczym to nie poprawi Twojej sytuacji w starciu ze mną... jesteś nikim i takim już pozostaniesz... kawałkiem psich odchodów, od których nawet reszta gówna się odwróciła... Powiedz dlaczego Twojemu każdorazowemu wejściu na ring towarzyszy jakaś dziwna, niepasująca do Ciebie muzyczka Clinta Mansella? Przecież tu aż prosi się o puszczanie wielkiego hitu lat osiemdzięsiątych, przy których Twoja matka bawiła się na potańcówkach... Lady Pank – Mniej Niż Zero... Czy to nie jest układ idealny? Ty i ta piosenka? Tekst idealnie pasujący do Twojej persony... Mniej niż zero... czyli Fucking Xero... To tyle na Twój temat... (Jupiter skierował twarz z powrotem w kierunku reportera)... To wszystko co mam do powiedzenia na jego temat... resztę zobaczysz w Tbilisi na następnej gali...

 

Transmisja się... jeszcze nie urwała...

 

 

Teraz widzimy jedynie akcje przeniesioną do pobliskiego pubu, w którym nikogo nie było poza siedzącym przy ladzie Jupiterem i barmanem wycierającym czystym, białym ręcznikiem dopiero co umyte szklanki... Jupiter wpatrywał się w wielki ekran telewizora, umieszczonego w jednym z narożników lokalu, popijając przy tym jego ulubiony napój... W telewizji leciały akurat wiadomości sportowe... Po reportażach o kolejnych zatrzymaniach w futbolowym świecie w związku z aferą korupcji w ekstraklasie, wynikach ligi angielskiej oraz zdobyczach medalowych polskich juniorów na parauniwersjadzie zimowej w Mozambiku, przyszedł czas na krótką relację i informację dotyczącą kolejnej Wrestlepaloozy z ramienia EWF... Jupiter uważnie śledził każde słowo dotyczące tego wydarzenia...

 

„... Ponownie dojdzie do starcia między oboma byłymi Mistrzami Świata federacji HWV. Tym razem Vaclav i Jupiter nie będą sami w ringu... „

 

Dalszych słów Jupiter już nie słyszał, ponieważ znów myślami był gdzieś daleko...

 

„Vaclavie najdroższy... znowu się spotykamy w ringu i znowu staniemy twarzą w twarz w pojedynku z którego tylko ja i mój tag partner możemy wyjść zwycięsko... Na Twoje szczęście i pewnie ku ogólnemu zdziwieniu wszystkich ludzi oglądających tą walkę, to nie Ty będziesz uważany przeze mnie w ringu za tego najgorszego i najohydniejszego stwora hehe... Doskonale wiesz, iż nie zrobiłeś nic tak haniebnego jak Twój przyszły partner... Ale nie musisz martwić się o brak uwagi z mojej strony Twoją postacią... Łączy nas wiele... Przechodziliśmy od przyjacielskich stosunków, aż do wojen... Niektóre się zakończyły jak ten bój o HVW World Title... Niektóre miały swój epizod jak pozbawienie pasów Tag Team Revolution przez zwykłe oszustwo... Jednak tylko dzięki temu, iż mam pewnie miejsce w finale turnieju o EWF World Title, pozwoliłem sobie tylko odwlec w czasie kolejne starcie... wraz z Chrisem pamiętamy i nie zapomnimy, co Ty wraz ze swoim przygłupim przydupasem Nielsenem zrobiliście... Chyba nie możesz pogodzić się z losem co Vaclav? Nie możesz się pogodzić, że zostałeś zmiażdżony przez Juppoza, tego którym dawno temu Psycho One wycierał sobie ring, tego, który podpisuje autografy, pozuje do zdjęć z dzieciakami, tego który chodzi po szpitalach wspierając fundacje charytatywne... Co sobie o mnie myślisz? Że jestem dziwny? Stary? Pizda życiowa? Że kierunek walki ze złem stłamsił kompletnie moją duszę i z tego powodu nie pasuję do wizerunku twardego, bezwzględnego i bez litości w ringu faceta? Myśl sobie co tylko chcesz... i jeżeli tylko możesz... Twój wizerunek leśnego stworzenia chyba już tak popadł Ci na głowę, że postradałeś kompletnie resztki tego, co nazywa się mózgiem... Myślisz jeszcze czasem Vaclav? Mogłeś iść kolorowszą ścieżką, aniżeli tą którą obrałeś... Wyciągałem dłoń w Twoim kierunku i to niejednokrotnie... Próbowałem pokazać Tobie, że czasami człowiek nie wybiera właściwych wyborów, że czasami się myli, ale można powrócić na normalną egzystencję... Oczywiście musiałeś się uprzeć, pokazać, że to co masz w głowie i to w jakim świecie żyjesz jest dobre dla Ciebie... Że Vaclav się nie myli... To był Twój wybór... niezbyt właściwy... znowu staniesz naprzeciw kosmicznej siły Jupitera i ponownie ulegniesz moim nadprzyrodzonym mocom, które pozwalają mi wychodzić z ringu zwycięsko, tak jak w przypadku walki z Banksem na ostatniej gali... Moja siła rośnie z gali na galę, buduję formę na finałowy pojedynek o EWF World Title... turnieju, z którego Ty już dawno odpadłeś... Byłeś chwilę na szczycie, ale powoli wracasz tam gdzie było Twoje miejsce zanim Cię z niego wyciągnąłem... Na dnie federacji... Stamtąd się wybiłeś dzięki mnie i dzięki temu, że zaufałem Tobie podążyłeś na sam szczyt wygrywając HVW Champa... pomyliłem się – to już wszyscy wiedzą... Jednak jak mówi stare przysłowie oliwa sprawiedliwa, zawsze na wierch wypływa, przegrałeś ze mną obronę pasa i od tamtej pory powoli zaczynasz nic nie znaczyć... Masz te swoje Tag Team pasy, ale doskonale wiesz jak i wszyscy naokoło o tym wiedzą, że nosisz dumnie ten pas tylko dlatego, że Revolution postawiło na wyższe dobro walcząc o wyższe cele... Gdyby turniej nie trwał w tej chwili, już dawno wraz Chrisem wzięlibyśmy to co do nas należy... A tak... czekaj... bo nic nie będzie zapomniane... najpierw zgarnę pas mistrza świata, a potem Revolution odzyska pasy Tag Team... „....

 

Jupiter ocknął się i wziął kolejny łyk ciemnego napoju... Tym razem transmisja się urwała na dobre...

 

 

Aczkolwiek...

 

 

Z CYKLU ERPOWANIE TO ZABAWA...

 

Poniższy materiał nie został wyemitowany w TV, a umieszczony i rozpowszechniany w internecie darmową drogą czyli torrentami... Natomiast i Jupiter i Chris Attitude nakręcili go w celach promowania nie siebie, a ogólnej tendencji rozwoju wrestlingowego w Polsce...

 

PoErpowe Promo – bo każdy chciałby zostać legendą za życia, czyli kopiować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej...

 

Widzimy siłownię... Wielka, ogromna, z masywną ilością wszelakiego sprzętu do rozwijania masy mięśniowej oraz ćwiczeń rzeźby ciała. Kamera pokazuje nam Jupitera i Chrisa „More” Attitude siedzących na dwóch osobnych, drewnianych, pomalowanych w pstrokatą zgniłozieloną farbą. Oboje ubrani byli w dresowe spodnie marki NIKE oraz koszulki REVOLUTION... Jupiter wział hantla w rękę... hantelek był ciężki, na oko jakieś 20 kilogramów, jednak gdy przyjrzeć się bliżej okrągłym formą umieszczonym na dwóch końcach malutkiego, posrebrzanego gryfu, dopatrzeć można było się pięknie wytłoczonego napisu 5 kg... Idealnie okrągłe, niczym pierścienie oddalonej miliony kilometrów od Ziemii planety Saturn, srebrne żeliwne okręgi trzeba było pomnożyć przez cztery, ponieważ właśnie tyle ich widniało na chropowatym gryfiku przypominającym krótki metalowy kij z dwoma końcami... Cztery ciężkie pierścienie... Liczba cztery jest tak wspaniała... Występuje ona tuż po liczbie trzy, a tuż przed piątką... kto by się spodziewał? Taka piękna liczba od razu kojarzy się z wieloma znaczeniami... mamy przecież cztery pory roku, cztery kierunki świata, cztery kolory w kartach, cztery podstawowe działania matematyczne jakimi są dodawanie, odejmowanie, dzielenie i mnożenie... Mieliśmy czterech ewangelistów, każdy słyszał o czterech jeźdźcach apokalipsy... Cztery... Przeznaczenie??... Gryf również miał swoją wagę... Jakieś 2 kilogramy, które przy czterech, wieloznaczących obręczach, jakże małą rolę tutaj odgrywał... razem jednak nie dawało to błędnego myślenia o dwudziestu kilogramach... dwadzieścia dwa... to było to... Ta liczba też była przypadkowa? Przecież dwadzieścia dwa jest atomową liczbą tytanu, mamy obiekt na niebie o nazwie Messier 22, również galaktykę NGC 22 i planetoidę 22 Kalliope... Przypadek? Czy można akurat w tym momencie mówić o przypadku, że to człowiek nazywający się imieniem wprost z kosmosu dzierżył w swojej spoconej dłoni ciężar z dokładnie taką ilością kilogramów?... Jupiter, po polsku Jowisz, symboliczny bóg nieba, burzy i ziemi, bóg bogów, imię symbolizujące i nawiązujące wprost do piątej planety Układu Słonecznego, a zarazem największej planety w tym systemie słonecznym... Przypadek??? Jupiter podniósł hantel jedną ręką w pocie czoła... Skraplający się tlenek wodoru na jego czole przypominał mokrą rosę, zbierającą się o każdym poranku na gęsto porośniętej zieloną trawą polanie, usadowionej gdzieś na skraju ciemnego, gęsto porośniętego roślinnością lasu borowego... Błysk każdej kropli, przywoływał natomiast na myśli błysk pięknych kropelek deszczu zbierających się na samym początku w pierzastych, lecz ciemno czarnych niczym dym z wielkich kominów Nowej Huty chmur, na końcu trafiających i uderzających z niesamowitą siłą w co popadnie na ziemi...

Jupiter podniósł hantla...

 

Jupiter: Mahnołem dwa razy i mam dość.

Chris: No ja też jósz chce iść na chate.

Jupiter: Dbra idziemy.

Chris: No spoko.

 

20 minut puśniej

 

Jupiter: Chcesz browara?

Chris: Ale jećiemy do Gruzii. Tam sie pije tylko grósińskie fina.

Jupiter: Aha.

Chris: A chcesz takie fino?

Jupiter: Nie, bo po takim rozpierdala mi żołaja i mam sraczke.

Chris: To tak jak ja.

 

Dwie godziny puśniej

 

Jupiter: Mam fajnom czapke. Sobacz.

Chris: No zajebiaszcza. Skont masz?

Jupiter: Kupiłem na targu.

Chris: Chełm jak z kszyszaków.

Jupiter: Bo to jest chełm kszyszacki.

Chris: Aha.

Jupiter: Chcesz sobaczyć jak w nim wyglondam?

Chris: No.

Jupiter: To patsz.

Chris: No fajnie.

Jupiter: Super nie?

Chris: Za ile kópiłeś?

Jupiter: Za pińć cztercieści

Chris: Sóper.

 

Znofu cztery godziny mineły

 

Jupiter: Masz może porzyczyć kasy?

Chris: Na co?

Jupiter: Na jajco.

Chris: Ile hcesz?

Jupiter: Dwa zyle.

Chris: Nie mam.

Jupiter: No to spoko.

Chris: Mam tylko pińć dałnie.

Jupiter: Pińću nie hce

Chris: Aha.

 

Wieczorem...

 

Jupiter: No to nara. Ja muszem iść spać.

Chris: No ja tesz jóż spadam.

Jupiter: Musimy na gali skopać fszystkim dupy.

Chris: No.

Jupiter: Sie będziemy najlepszejsi i zdobedziemy fszystkie pasy.

Chris: No fajny plan ułorzyłeś.

Jupiter: Wiadomo.

Chris: A fiesz jósz jak pokonać przeciwników?

Jupiter: Normalnie. Nakopie im do jajec.

Chris: To tak jak ja moim przecifnikom.

Jupiter: Dobra ide spać.

Chris: Dobra ja tesz lece. Jutro pszyjde po ciebie.

Jupiter: Okej. Tylko nie dzfoń na domofon bo nie działa.

Chris: Skont wiesz ze nie ciała?

Jupiter: Bo dzfoniłem.

Chris: Po co dzfoniłeś?

Jupiter: Bo zapomniałem kluczy.

Chris: Aha.

Jupiter: To narazie na gazie.

Chris: To do jutra kilo futra...

 

I teraz fskoczył napis TCHE ENT....

 

 

P.S. Kasia Pogwizd jest oficjalną kandydatką na asystentkę Esmeraldy...

 

P.S. 2 – Inspiracje? Gdyby Jupiter inspirował się muzyką, to całe RP by przetańczył, a tak to inspiracją była karta na najbliższą paloozkę...

 

P.S. 3 – Lubię. Gram ostatnio w PES 2009 na tej konsolce :D

Edytowane przez Juppozo

53541565549537ccb6a05f.jpg

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Juppozo

    4

  • mu

    2

  • nasjazz

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Hehe, ja też nie i RP oddam w tym samym terminie :twisted:
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Erpunio siedzi, więc niczym MUj mentor podbijam temacik :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

P.S. 2 – Inspiracje? Gdyby Jupiter inspirował się muzyką, to całe RP by przetańczył, a tak to inspiracją była karta na najbliższą paloozkę...

 

ożesz kurwa , małgosia , aż tak bardzo Ci sie udzieliło moje robienie_z_Ciebie_panienki ?? :lol:

 

czytam erpoza , mam nadzieje , że jest dobry . bo długi wchuj i nie zniose jak przez Ciebie strace 15 minut mojego cennego życia . chuju . :twisted:

 

[ Dodano: 2009-02-13, 02:57 ]

Jupiter: To narazie na gazie.

Chris: To do jutra kilo futra...

 

cała ta rozmowa i ten fragemnt jest jak : ej , zrobiłeś z chrisa poznaniaka !! :lol:

 

a erpoza ? nie dam rady , jestes za nudny . :twisted:

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

ożesz kurwa , małgosia , aż tak bardzo Ci sie udzieliło moje robienie_z_Ciebie_panienki ?? :lol:

 

Nie balet a impreza w stulu What's the Fuckin nigga landrynko :twisted:

 

czytam erpoza , mam nadzieje , że jest dobry . bo długi wchuj i nie zniose jak przez Ciebie strace 15 minut mojego cennego życia . chuju . :twisted:

 

Na mnie nie jest szkoda ani jednej sekundki :D

 

ała ta rozmowa i ten fragemnt jest jak : ej , zrobiłeś z chrisa poznaniaka !! :lol:

 

Jak poznaniaka to powinno być TEJ cukiereczku :twisted:

 

a erpoza ? nie dam rady , jestes za nudny . :twisted:

 

Nudności to może i masz jak czytasz i wiesz, że już byś mnie tak nie szmacił jak kiedyś :twisted: Ja Twojego też looknę w sobotę... I dzięks za komenta, bo to co napisałeś to jak pochwała najwyższej rangi cipko :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Nudności to może i masz jak czytasz i wiesz, że już byś mnie tak nie szmacił jak kiedyś :twisted:

 

wiem , teraz już nie musze tego robić . przyzwyczaiłem Cie do tego tak bardzo , że sama to robisz , paulinko .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

wiem , teraz już nie musze tego robić . przyzwyczaiłem Cie do tego tak bardzo , że sama to robisz , paulinko .

 

Czytaj erpozka lepiej, a nie wysuwaj mi tu wniosków z dupy wyjętych tatuśku :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...