Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

4 Lekcje...(Monolog Psychopaty)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

06.02.2009

Tbilisi, Gruzja

Godzina zdecydowanie popołudniowa

 

 

Kamera pokazuje nam „centralne centrum” stolicy Gruzji, w której za 2 dni odbędzie się historyczna dla tego miasta gala EWF, na której zostaną wyłonieni finaliści turnieju o EWF World Title…Dosyć dziwaczne budynki i wszelkiego rodzaju obiekty zlewają się z licznymi pojazdami poruszającymi się po ulicach Tbilisi oraz z przechodniami, których jest sporo…prawdę mówiąc, jest ich w chuj sporo! Kamera robi najazd na ogromny hotel, który bez wątpienia posiada w swojej kartotece 5 gwiazdek. Przy wejściowych drzwiach można dostrzec dwóch ochroniarzy słusznej postury ubranych w czarne garnitury. Przez chwilę nic się nie dzieje, potem dalej nic się nie dzieje, aż w końcu przed hotelem pojawia się ogromny monster truck…Pojazd cały pokryty kolorem w stylu camo z jakąś podobizną po bokach parkuje niezbyt starannie przed budynkiem. Muzyka cichnie, silnik zostaje wyłączony, drzwi się otwierają…Naszym oczom ukazuje się nie kto inny, jak Scyther we własnej osobie! Zawodnik EWF ubrany jest w szersze spodnie moro oraz czarną koszulkę z zielonym napisem „Gdzie ta wojna?”. Scy ma na nosie również okulary przeciwsłoneczne, na ramieniu zarzucony swój EWF FTW Title, na karku, oraz nadgarstkach widnieje spora „porcja” grubej platyny, a w ręku Ruthlessa można dostrzec butelkę…gruzińskiego wina! (WTF??) Vanillah Killah z niesmakiem spogląda na alkohol, który przyszło mu pić, po czym dostojnie ściąga okulary…

 

Scy – Jebana Rumunia…myślałem, że chociaż sobie postrzelam…

 

Brudny Harry zakłada z powrotem okulary i podchodzi do drzwi wejściowych hotelu, którego dumnie strzegą Gruzini w czarnych garniturach.

 

Ochroniarz #1 - Mszybzia!

 

Ochroniarz #2 - Uszpakou?

 

Scy - …

 

Vanillah Killah spogląda podejrzanym wzrokiem na ochroniarzy, po czym popija gruzińskie wino, co wyraźnie nie sprawia mu przyjemności…

 

Scy – To ja wejdę, co?

 

Jeden z ochroniarzy debilnie się uśmiecha i zaczyna produkować jakąś wiązankę w ojczystym języku…

 

Scy – Jebana Rumunia…

 

Ruthless otwiera drzwi i wchodzi do środka hotelu. Z jego wyrazu twarzy można odczytać jedno zdanie: „Gdzie ja kurwa jestem?” Scy podchodzi do recepcji i rzuca na blat jakiś świstek. Pani recepcjonistka przegląda papierek i wydaje Scytherowi klucz do apartamentu uśmiechając się przy tym idiotycznie i pieprząc coś w swoim języku, jednak Scy totalnie ją olewa, bierze klucz i podchodzi do windy, do której oczywiście wchodzi. Vanillah Killah wciska guzik z numerkiem „14”.

 

Scy – Co to kurwa ma być? Jebana Rumunia…(Scy spogląda na wino) i…to…

 

Ruthless wysiada na piętrze, na którym czeka na niego jego apartament, podchodzi do drzwi, przekręca kluczyk i wchodzi do pokoju…O dziwo naszym oczom ukazuje się nieźle wystrojony salon ze stolikiem na środku pomieszczenia, wokół którego znajdują się skórzane czerwone sofy, a na jednej z nich siedzi…nieprzeciętnej urody brunetka ubrana w jakieś krótkie mini i obcisłą czarną bluzeczkę. Scy spogląda na swojego gościa z pogardą, popija wino, co powoduje kolejny grymas na jego twarzy, rzuca swój pas na fotel, po czym siada naprzeciwko lekko uśmiechniętej kobiety…

 

Scy (spokojnym, cichym głosem) – Mówiłem…nie potrzebuję…(nagle Ruthless gwałtownie podnosi ton, krótko mówiąc, zaczyna się wydzierać) Nie potrzebuje żadnej pierdolonej psychoterapeutki!!

 

Kobieta – Spokojnie, Kayle…Tee nalegał.

 

Scy (wciąż krzycząc) – Nie rozumiesz babo, że ja mam poważne sprawy na głowie? Przyjechałem na pieprzoną wieś walczyć o World Title, a nie ucinać sobie pogawędki z pierdolonym psychiatrą myślącym, że wie, jak mi zrobić dobrze!

 

Kobieta (ironicznym głosem) – Tak jest, Kayle, wyrzuć to z siebie!

 

Scy – Zamknij, kurwa, twarz!

 

Kobieta – Głośniej!

 

Scy (zrezygnowanym głosem) – Jebana Rumunia…

 

Kobieta – Kayle, jesteśmy w Gruzji…

 

Vanillah Killah wstaje z sofy, jakby zobaczył pieprzone Ufo, bierze potężnego łyka wina, tym razem bez żadnego grymasu, po czym podchodzi do okna bez słowa z dziwnym wyrazem twarzy…

 

Scy – To ja myślałem, że jestem w Bukareszcie…a tak naprawdę jestem w…gdzie ja kurwa jestem??

 

Kobieta – Tbilisi…Gruzja.

 

Scy (załamany) – O ja pierdole…Moje życie legło w Gruzji...

 

Kobieta – Więc jak? Porozmawiamy?

 

Scy (jakby wybudzony ze swojego chwilowego załamania) – O czym chcesz rozmawiać? Mam pieprzony turniej na głowie. Jestem w teamie z typem, któremu najchętniej wyciąłbym oko i ułożył napis „szmata” z zębów, które znajdę na macie po tym, jak moja magiczna pięść spotka się z jego mniej magiczną szczęką, a jakby brakowało nam pieprzonych atrakcji, moimi przeciwnikami są…Mind Rower i słoneczny pederasta z deską pod pachą, któremu pojechałem już tyle razy, że totalnie skończyły mi się pomysły…jaką masz na to terapię, pani pieprzona doktor?

 

Kobieta – Bardziej interesują mnie Twoje…”sny”…

 

Scy (znów podniesionym głosem) – A kim Ty kurwa jesteś, żeby sugerować mi, że jestem chory psychicznie??

 

Kobieta – Nazywam się Tamar Ostrowska…ale możesz mi mówić Tamara… i nawet nie wspomniałam o tym, że jesteś chory psychicznie…

 

Scy – I że niby Tee Cię przysłał?

 

Scy uśmiecha się dziwacznie i popija wino, tym razem krzywiąc się po alkoholu, który niezbyt mu podchodzi.

 

Scy – Co to za kretyńskie imię?

 

Tamara – Właściwie…zresztą… nawet nie oczekuję, że znasz kulturę, z której moje imię się wywodzi…

 

Scy (zdenerwowany) – Że co..że jak…że ja kurwa nie znam kultury? Jestem najbardziej kulturalnym skurwysynem w obrębie najbliższych stu tysięcy kilometrów kwadratowych, bo każdy, kto piłby te pieprzone siki zarzygałby cały salon, a ja…ja daję radę!!

 

Ruthless dumny z siebie bierze ogromnego łyka wina powstrzymując się z trudem od wymiotów, po czym szeroko uśmiecha się do psychoterapeutki…

 

Scy – Widzisz?

 

Tamara – Robisz to, bo jesteś alkoholikiem…

 

Scy (totalnie wkurwiony) – Ja…OGRANICZAM do chu…albo, wiesz co, Taroma?

 

Tamara – Tamara…

 

Scy – Może i być Tarama, bez pieprzonej różnicy. W tym momencie wstajesz i opuszczasz mój piękny rumuński apartament!

 

Tamara – Po pierwsze, Tamara…po drugie, jesteśmy w Gruzji, ale o tym już chyba wspominałam, a po trzecie, nie wypuścisz mnie, bo mam (w tym momencie Tamara wyciąga z torby obok siebie 11 butli gruzińskiego wina) TO! A Tobie się już kończy, o!

 

Kobieta dumna z siebie uśmiecha się delikatnie do Scythera, który spogląda na nią pustym pijanym wzrokiem, dopijając resztę wina, co powoduje u niego mały odruch wymiotny…

 

Scy – Jeśli myślisz, że przekupisz mnie tym rumuńskim ścierwem to…

 

Ruthless spogląda na swoją pustą butelkę…

 

Scy – dobrze myślisz!

 

Rampage siada na sofie naprzeciw Tamary, która podaje mu jedno wino, po czym otwiera drugie i sama bierze łyka…Vanillah Killah spogląda na kobietę totalnie zaskoczony…

 

Scy – Zaczynam żałować, że nie urodziłem się w Rumunii!

 

Tamara – To pieprzona Gruzja, ale kogo to obchodzi, Scy!

 

 

94 MINUTY PÓŹNIEJ

 

 

Widzimy Rampage’a i Tamarę siedzących w tym samym miejscu, na tych samych sofach, jednak trochę bardziej osuniętych…Na stole można dostrzec 9 pustych butelek gruzińskiego wina.

 

Tamara (lekko niewyraźnie) – Scy, to może opowiesz mi coś o tym turnieju…

 

Scy (MOCNO niewyraźnie) – Jasne, bejbe…No więc tak, najpierw muszę zjeść, zmielić, wysrać i spłukać wodę po Mind Rowerze i tym blondynie, który nawet rżnie swoje laski „za morze i za fale”, czy jakoś tak…Pomagać mi w tym będzie Tool, który byłby całkiem spoko gościem, gdyby nie fakt, że jest pieprzonym nieudacznikiem i dosłowną definicją wrestlera przeterminowanego, który nadaje się już tylko do pielenia pieprzonego ogródka, oraz podawania tac z chujową zupą w pobliskim country barze. No i wszystko byłoby całkiem fajnie, gdyby nie jeden, mały, nieistotny szczegół…

 

Tamara – To znaczy?

 

Scy – Mam wrażenie, że kiedy śpię…robię złe rzeczy…

 

Tamara – Jakie rzeczy?

 

Scy (przybliżając się z poważną miną do Tamary, prawie szepcząc) – Ostatnio…chyba coś wysadziłem…

 

Chwila totalnej ciszy, po czym…Tamara wybucha niesamowicie głośnym śmiechem, którego ani nie chce, ani nie może opanować. Rampage zrezygnowany macha na nią ręką i popija wino…

 

Scy – To ma być kurwa terapeutka? Tee jest ostatnio wyraźnie bez formy…

 

Tamara (jeszcze przez śmiech) – Scy, spójrz na siebie…To, że nosisz moro i jesteś emerytowanym zdegenerowanym żołnierzem, nie świadczy o tym, że nocą chodzisz po mieście i wysadzasz budynki w powietrze!

 

Scy – Mam tylko jedną, pieprzoną prośbę…Wiem, że marna z Ciebie pocieszycielka, więc nie oczekuję uleczenia mojego stanu umysłu…Daj mi jakieś pierdolone tabletki, dzięki którym nie usnę do Wrestlepaloozy i będzie przekurwawspaniale, deal?

 

Tamara (patrząc na zegarek i wyciągając tabletki dla Ruthlessa) – Niech Ci będzie…Tymczasem ja muszę lecieć, bo mam mały casting, na który muszę wstąpić…

 

Scy – Casting na najchujowszą psychoterapeutkę, czy na najśmieszniejsze imię?

 

Tamara (poważnym głosem) – Casting na asystentkę Esmeraldy Martinez w EWF, mój drogi!

 

Scy (wyraźnie rozweselony) – Nie mogę się doczekać, kiedy poznasz Szakala, skarbie! :)

 

Tamara – Słyszałam, że to bardzo przemiły gentleman…

 

Scy – To prawda…fascynujący z niego skurwiel. Tak czy siak, życzę Ci powodzenia, a teraz pozwól, że Ci wybaczę, bo muszę zacząć swoją jogę przed dalszą częścią turnieju o World Title…

 

Rampage siada na ziemię, kładzie koło siebie 3 butelki gruzińskiego wina, obok nich garść tabletek od Tamary, po czym zaczyna…medytować?

 

Tamara (ubierając płaszcz) – Może się jeszcze spotkamy, Kayle…

 

Rampage („medytując”) – Jeśli usnę, to z pewnością Cię znajdę…

 

Tamara – Do zobaczenia…

 

W tym momencie kobieta opuszcza gruziński apartament Vanillah Killah, a ten na samym środku pokoju siedząc po turecku, wciąż z zamkniętymi oczami otwiera następną butelkę wina, po czym chwyta w dłoń 6 tabletek od Tamary i zapija je alkoholem…

 

Scy – Ohh, od razu lepiej…de…cydo…..anie….epiej….u..rwa….apier…ole….szma……………………

 

 

 

CIEMNOŚĆ

 

 

Blask…ale tylko chwilowy…Czy to jasność? Raczej delikatny mrok…delikatny dzięki 4 świecom stojącym na ołtarzu…ołtarzu? Dokładnie…to ołtarz…więc, czy to kościół???? To nie zwykły kościół…to Kościół Anczischati, którego historia sięga jeszcze VI wieku. (kościół: http://www.kaukaz.pl/gruzja/tymczasowa_galeria/2012_bazylika_anczischati.jpg ) W środku świątyni czuć prawdziwie grobową atmosferę, gdyż jest oczywiście noc…jednak nie można dokładniej stwierdzić, która godzina, ale po kolorze nieba można szacować, że jest z pewnością grubo po 0.00…Dzięki czterem, świecącym średnio mocnym płomieniem świecom, ktoś bardziej spostrzegawczy zwróciłby z pewnością uwagę na freski w środku budynku, z których większość liczy sobie już ponad 300 lat… Nagle cały kościół wita przepełniający świątynie głośny, strasznie drażniący ucho hałas…to dźwięk starych, skrzypiących drewnianych drzwi, które od strony ołtarza otwiera postać w długim płaszczu koloru moro (kolory: biały, siwy, czarny), zakończonym na górze kapturem, który ów osobnik ma na głowie…nieznajomy siada spokojnie przed starym, drewnianym ołtarzem, po czym powoli i majestatycznie przejeżdża dłonią w powietrzu nad wszystkimi czterema świecami…

 

Postać – Czy byłeś kiedykolwiek tak blisko? Ah, tak…byłeś, tyle, że za każdym razem spierdoliłeś swoją szansę, prawda, Kayle? Title shoty w EWF, w PCW, w PWD…w AWF…po prostu wszystko spierdoliłeś…A teraz, gdy jesteś nie do powstrzymania, wygrywasz pojedynek za pojedynkiem i z każdym krokiem zbliżasz się do upragnionego złota, chcesz pozbyć się tego, dzięki któremu osiągasz to wszystko…tym?

 

Postać w tym momencie wyciąga z szaty garść tabletek i wysypuje je na drewniany stary ołtarz…Osobnik podnosi jedną z tabletek i przygląda się jej uważnie.

 

Postać – Hmm…aspiryna…

 

Postać w kapturze wkłada tabletkę do ust, po czym rozgryza ją powoli i połyka resztki…

 

Postać – Do teraz nie zrozumiałeś, że możesz ufać jedynie mi? Chcesz wygrać z Chrisem Attitude’em i Mind Mowerem, a następnie pokonać Toola beze MNIE? Widzisz, Kayle…beze mnie to odpadłbyś już w pojedynku z Husarem i Curtisem Woodsem, taką jesteś zapijaczoną, zdegenerowaną i chuja wartą miernotą Kayle!!

 

W tym momencie postać uderza z całej siły w stół, czego następstwem są drżące świece i głośne, wręcz ogłuszające echo w całej świątyni…Osobnik energicznym ruchem głowy w tył zrzuca z niej w końcu kaptur i oto można ujrzeć, że postać ta to nikt inny…jak Scyther! Jednak to nie po prostu Scy…to Scy, którego prawa strona twarzy zakryta jest białą maską (maska: http://www.masksofvenice.co.uk/products/images/Phantom_Half_Mask.jpg ), spod której widać jedynie jego prawe oko…Oko jednak też nie jest takie, jak zawsze…białe…całe białe, bez emocji, bez uczuć, patrzące przed siebie, żądne krwi i zabijania…sprawiające wrażenie oka ślepca, jednak gdy na nie patrzysz, dobrze wiesz, że ono widzi…widzi więcej, niż możesz zobaczyć Ty…druga połowa twarzy jest całkowicie normalna i standardowa, krótko mówiąc, przepita połówka Rampage’a, jednak ta strona sprawia wrażenie uśpionej, zahipnotyzowanej, a „normalne” oko Ruthlessa patrzy przed siebie, ale wygląda to tak, jakby ktoś po prostu zapomniał nieboszczykowi ściągnąć do dołu powiekę…

 

Scy – Nie musisz się tym jednak martwić, Kayle…ponieważ jestem tu, żeby Ci pomóc, jestem tu, żebyś doszedł na sam szczyt dzięki temu, że nad Tobą czuwam…jestem tu, by udzielić Ci 4 lekcji…lekcji, które dadzą Ci to, o czym marzysz od początku swojej kariery…lecz pamiętaj, że wszystko pójdzie się pierdolić, jeśli nie odrobisz zadania domowego…

 

Scy w tym momencie zaczyna z całej siły uderzać lewą stronę twarzy, na której nie ma maski…po chwili przestaje, spogląda przed siebie i uśmiecha się psychopatycznie…

 

 

LEKCJA PIERWSZA – DUMA

 

 

Scy – Tak, właśnie tak, mój pieprzony przyjacielu…Musisz wyzbyć się tej przeklętej cechy, która doprowadza Cię do klęski za każdym razem, kiedy liczy się TYLKO zwycięstwo! Musisz pamiętać, że nie jesteś taki, jak ja…Ja mógłbym wyjść na ring, rozciąć Toolowi skórę na twarzy moim kolanem, zdjąć mu ją z głowy i wyryć na czaszce napis „Po co Ci to było?”, a następnie zrobić temu pedalskiemu blondynkowi i jego koledze pieprzonemu kelnerowi z Poznania prawdziwy życiowy Sajgon, który rozprułby ich wnętrzności i zniszczył psychicznie na pieprzone wieki, a stan ten byłby nieuleczalny…oczywiście, jeśli wcześniej nie pozabijaliby się sami walcząc o wdzięki Jupitera, który niczym księżniczka zamknięta w ogromnym zamczysku czeka na swojego rycerza…różnica polega tylko na tym, że Chris chce się z nim ożenić, a Rower chce go zgwałcić…Ale do rzeczy, Rampage. Tak jak mówiłem wcześniej, ja mógłbym to zrobić, ale Ty? Ty musisz przełknąć swoją dumę i współpracować z człowiekiem, z którym łączy Cię historia…popierdolona historia, fakt…szczerze mówiąc, musisz współpracować z człowiekiem, którego chcesz zamordować od przynajmniej 6 lat…i to jest piękne, Kayle, ponieważ, kiedy poświęcisz się dla własnego dobra i zrobisz to, czego ja bym robić nie musiał, wygrasz z dwoma partaczami, którzy stoją po drugiej stronie i dostaniesz małe „sam na sam” ze skurwielem, na którego ostrzyłeś noże od wielu lat w nadziei, że w końcu nadejdzie dzień, w którym przetniesz mu wszystkie żyły na ciele, spojrzysz mu w oczy i powiesz: „Pamiętaj skurwysynu, że NIGDY nie byłeś lepszy i nigdy lepszy nie będziesz…”. Chcesz tego, Scy? Wiem, że tak…ale to nie pierdolony Caritas…tu nie ma nic za darmo. To droga, którą kroczy wielu, tak samo żądnych zwycięstwa skurwysynów, jak Ty…chcesz być tym, który prześcignie wszystkich i puści im brzydkiego bąka na pożegnanie? Współpracuj, Kayle, współpracuj….zapomnij o zemście…bo nie jesteś taki, jak ja, Kayle…zrób to, co do Ciebie należy, a następny etap powita Cię z otwartymi ramionami…i z Toolem na widelcu…

 

Rampage uśmiecha się spokojnie, po czym ślini dwa palce prawej dłoni i delikatnie gasi jedną z czterech świec stojących na ołtarzu.

 

Scy – Przejdźmy do lekcji drugiej…

 

Ruthless sięga ręką pod ołtarz i wyjmuje stamtąd butelkę…gruzińskiego wina…

 

 

LEKCJA DRUGA – ALKOHOL

 

 

Scy – Cóż…powinno być Whiskey. Jebana Rumunia, co Kayle? (Rampage uśmiecha się szyderczo) Jeśli jeszcze nie domyślasz się, do czego dążę, to znaczy, że jesteś jeszcze głupszy, niż zawsze myślałem…Mind Mower i Chris „More” Attitude…Zacznijmy od Kosiarza…uuu…brzmi strasznie….strasznie kurwa zabawnie, przestarzała ikono dywizji syberyjskiej…Taki wystrojony w szaliki, kapelusze, berety i inne ścierwa dla puszczających się kurew z bogatych dzielnic koleś chce wygrać World Title? Wydaje mi się, że prędzej zrobiłaby to Twoja pieprzona szwagierka, czy nawet 4-letni smarkaty syn, stary buraku…Wystarczy mi jeden argument, żebyś spotkał się w tempie natychmiastowym ze swoim gumbasowatym pojebanym martwym kolegą Stickiem…3-krotnie rżnąłeś moją pannę, Rower…a nie powinieneś tego robić, bo Fucky jest moja i była moja nawet wtedy, kiedy jeszcze mnie nie znała, rozumiesz, śmieciu? (Na twarzy Rampage’a ponownie pojawia się uśmiech…) Nie martw się, Double Ass…Banana, Twoją puszczalską szwagierkę, żonkę, oraz synka też Ci doślę w tempie natychmiastowym i znowu będziecie jedną, wielką szczęśliwą rodzinką, w której każdy chciałby pieprzyć każdego, jednak nikt się do niczego nie przyznaje, no bo przecież prowadzimy razem restaurację, PUB, siłownie, klub dla gejów i inne dziwne atrakcje…Nie wspominam już nawet o tym, że gdybyś nie nosił przy sobie tego czarnego kija, Twoja żona już dawno by się z Tobą rozwiodła, if you know what i mean, fucker… Mimo wszystko, czy to nie zrządzenie losu, Double Cock? Jesteś uzależniony od whiskey…a Kayle właśnie rzuca nałóg, prawda braciszku?? W każdym razie, Twój nałóg jest naszą kolejną przewagą, Mower…a Ruthless zje Cię na śniadanie po tym, jak Attitude zerżnie Cię w tej walce tak, jak kiedyś zerżnął Cię Jupiter, Ty mendo bez talentu. Przyprowadź Briana, przyprowadź Quinn Bitch, przyprowadź żonę ze smarkaczem…chcę, żeby każdy z nich widział, jak ich mąż, tatuś, szwagier i przyjaciel skamla na ringu jak lis złapany w pułapkę myśliwego, błagający o litość, której i tak nie doświadczy, a jedyną przysługą, na jaką może liczyć będzie godne zaspokojenie potrzeb jego żony i szwagierki po jego zgonie…Przykro mi Kosiarzu trawy pobliskich ogródków, taki już ze mnie zimny skurwiel…Lecz, jak się domyślasz, ja zajmę się tą przyjemniejszą częścią, do której dojdzie, kiedy Ty, Kayle, wykonasz swoją robotę…A żeby pokonać Mind Mowera, dumnego tatę, męża, w wolnych chwilach wędkarza i sprzedawcę makreli w swojej restauracji, do której i tak przychodzi tylko Banan ze swoją dupą, musisz wykonać tylko jeden, bardzo prosty plan….

 

Rampage w tym momencie chwyta butelkę wina i z całej siły ciska nią o jedną ze ścian, co ponownie wywołuje przeraźliwy hałas w kościele przeobrażający się w echo…Butla zmienia się w wodospad drobinek szkła, które rozpryskują się po części świątyni.

 

Scy (podniesionym głosem) – Musisz przestać pić, Kayle! Bo czymże zagrozić Ci może emerytowany pierdziel z działu gastronomicznego, wieloletnie gwałcony przez misie polarne podczas swojej wycieczki na koszt EWF? Ano niczym, Rampage…niczym. Problem w tym, że to Ty jesteś największym niebezpieczeństwem dla samego siebie. Jeśli odrobisz zadanie domowe z lekcji drugiej, zgnieciesz tego frajera, jak kawałek bezużytecznego papieru, który właśnie masz zamiar wyrzucić do śmieci…Właśnie z Twojej ręki bezużyteczny kawałek ścierwa stanie się śmieciem…tylko wykonaj to pieprzone zadanie, Kayle.

 

Rampage ponownie ślini dwa palce i gasi drugą świeczkę na ołtarzu…W kościele robi się coraz ciemniej, gdyż oświetlają go już jedynie 2 świece.

 

Scy – No popatrz, połowę mamy już za sobą…Prawda, że idzie nam nadzwyczaj zwinnie, Kayle? Czas na kolejną lekcję, mistrzu…

 

Ruthless znowu sięga pod ołtarz i tym razem po chwili kładzie na stole wypolerowany i święcący się FTW Title.

 

 

LEKCJA TRZECIA – CHAMPION

 

 

Scy – To prawda, Scy, jesteś championem…Jesteś pieprzonym Fuck The World Championem! Będąc szczerym, jesteś nawet najdłuższym w historii posiadaczem tego pasa! Tylko pogratulować…Jest jednak jeden problem. Oprócz Rowera, masz jeszcze do pokonania Chrisa „Morsa” Attitude, a żeby tego dokonać, musisz skupić się na zwycięstwie…na zniszczeniu tego pieprzonego surfera do granic możliwości…zresztą, pierdolić granice, Kayle, sam je wyznaczasz! Tylko Ty wiesz, kiedy powinieneś i kiedy zechcesz skończyć torturować tego zniewieściałego matkojebcę z plakatem Davida Hasselhoffa nad łóżkiem…I zrobisz to, bo w Twojej głowie będą przewijać się tylko te dwie myśli…zabić Whore’a i podążać za blaskiem EWF World Title, które przecież jest już tak blisko…Jest nawet bliżej, niż blisko…możesz poczuć jego zapach…jeszcze kilka pieprzonych centymetrów i będziesz mógł go już dotknąć…ale najpierw…udowodnij wszystkim tym skurwielom, że takie coś, jak wyższa kultura wrestlingu było modne w latach 80’ i nie ma tu miejsca dla typa, który biega po hali z pieprzoną deską surfingową, na której prasuje swoje pomarańczowe gejowskie ciuszki, w których śmiga po falach w swojej wannie…Ile to już razy słyszeliśmy: Chris to nie EWF, Chris to nie HVW, Chris nie to, Chris nie sramto, Chris jest szmatą…Masz rację, Attitude…nie jesteś EWF, nigdy nie byłeś i nie będziesz…nie jesteś HVW, bo gówno tam osiągnąłeś pieprzona miernoto…nie jesteś AWF, bo tam osiągnąłeś jeszcze mniej, a przylepianie się do równie chujowej dupy Jupitera nigdy Ci nie pomogło…Jest natomiast coś, czym jesteś Whore…jesteś NICZYM. Pieprzonym totalnym zerem, które szwenda się od federacji do federacji w nadziei, że chociaż w którejś z nich ktoś potraktuje Cię poważnie. Tylko powiedz, Krzychu, jak można traktować poważnie kogoś, kto pojawia się na rozmowie kwalifikacyjnej w pierdolonych kąpielówkach z deską do prasowania pod pachą? Taki ktoś, jak Rampage to dla Ciebie fala, na której nie masz szans popływać…to tak potężna fala, że nie zdążysz nawet krzyknąć „O Boże!”, kiedy on już nadejdzie…To fala, która zakończy Twoją marną karierę surfowania po ringach EWF, Attitude, bo dość mam pajaców przebierańców, którzy zainspirowani Batmanem i Spidermanem bujają się po mojej federacji udając bohaterów narodu, bo tak naprawdę, gówno wiesz o tym, jak to jest walczyć za swój pieprzony naród…rozumiesz, cipciaszku? Więc, bądź gotów, Chris. Bądź gotów na nadejście żołnierza uniwersalnego…żołnierza idealnego, pozbawionego wad i uchybień…żołnierza, który zdominuje ring, na którym stanie i sprawi, że będziesz szukał wśród publiczności jakiejkolwiek fali meksykańskiej, by wskoczyć na nią i odpłynąć jak najdalej się da…Ale tej fali nie będzie, Attitude…wrota się zamkną, a naprzeciw Ciebie stać będzie bestia wojenna gotowa zrobić z Ciebie zupę plażową…i zrobi to, Chris, jeśli tylko będzie miała na to ochotę. Musisz jednak pamiętać, że to mniej drastyczne rozwiązanie…ale uwierz mi, słoneczny chłopcze, nie chcesz znać tej gorszej wersji, bo Rampage’a ominęłaby przyjemność łamania Ci kości podczas turnieju o EWF World Title…EWF World Title, które może być Twoje Kayle, a Whore Attitude? Skończy w miejscu, które tak bardzo kocha…W czarnym worku…w morzu…na falach…jeśli tylko…jeśli tylko…

 

Vanillah Killah przerywa na chwilę, po czym robi minę, jakby ciężko było mu to powiedzieć…

 

Scy – Skup się Kayle, bo to ważne, ale i równie ciężkie dla Ciebie…Dokonasz tego, jeśli tylko…zapomnisz na czas turnieju o „Fucky”! Wiem! Nie przerywaj mi! Dobrze wiem, jak bardzo jesteś z nią związany…ja również Scy…kocham ją tak samo, jak Ty, lecz jej mniejszy blask nie może w żadnym stopniu zasłonić Ci blasku prawdziwej królowej, która czeka na Ciebie z utęsknieniem…Najpierw gastronomik…potem dziecko plaży…zniszczeni, zarżnięci, pokonani, nie potrafiący już nawet błagać o litość…skrajnie wycieńczeni i myślący tylko o jednym…o tym, kiedy w końcu śmierć zlituje się nad nimi i zabierze ich do krainy piekieł, bo wolą robić za kiełbaski dla diabła, niż spędzić kolejne 5 sekund w ringu z Ruthless Scytherem…to wszystko stanie się faktem dokonanym i rzeczywistością, jeśli tylko…zapomnisz o „Fucky” na czas turnieju…

 

Scyther ściąga delikatnie FTW Title ze stołu i chowa go z powrotem w miejsce, z którego został wyjęty, następnie ślini dwa palce i gasi nimi trzecią świecę…W kościele panuje już prawie zupełny mrok, resztki światła w pomieszczeniu trzyma przy życiu jedna, wypalona już do połowy świeca…

 

Scy - Odrób zadanie domowe, Kayle, a od finału dzielić Cię będzie już tylko jeden, mały, marny, sypki schodek, który nawet nie jest wart tego, by po nim przejść…prościej byłoby go po prostu przeskoczyć, lecz wtedy ominęłaby nas cała przyjemność, prawda, żołnierzu? Przyjemność zemsty…na którą czekałeś prawie 6 lat…zemsty, która trzymała Cię przy życiu i napędzała do tego, by dalej walczyć, bo wiedziałeś, że pewnego dnia znowu spotkacie się na jednej ścieżce, która będzie zdecydowanie za wąska dla Was obydwóch. Człowiek, na którego polowałeś przez lata, niczym wygłodniały lew polujący na zwierzynę, próbujący wykarmić swoją kocią rodzinę, oto staje przed Tobą, a wiesz, co jest najzabawniejsze? On nie zamierza dłużej uciekać…Chce zakończyć to raz na zawsze i zacząć żyć własnym życiem, bo przez ostatnie kilka lat, każdego dnia czuł się jak pierdolony, mały, śmierdzący szczur, nikomu niepotrzebny brzydki stworek, mieszkający w tej samej ciemnej i przeraźliwej piwnicy, co wielki, szybki, silny i strasznie wkurwiony kot, który codziennie łapie sobie jakiegoś szczurka, ale na tym jednym, małym, nic niewartym szczurze zależy mu wyjątkowo mocno…Szczur uciekał przez kilka lat, jednak teraz stwierdził, że ma dość. Jest znerwicowany do granic możliwości, jego psychika została doszczętnie zniszczona, więc chce postawić wszystko na jedną kartę…niestety…popełniasz błąd…Tool. Bo kot tylko na to czekał…Tak naprawdę, nigdy nie zamierzałem Cię ścigać…bo wiedziałem, że jesteś na tyle głupim matkojebcą, że prędzej, czy później sam do mnie przyjdziesz…Musisz wiedzieć, że byłeś wielką częścią mej inspiracji, gdy zdecydowałem się powrócić na ring…musisz wiedzieć, że na wojnie wyobrażałem sobie czasami, że zabijam dziesiątki, setki, tysiące Toolów, a każde z tych morderstw sprawiało mi wtedy ogromną przyjemność, jednak nic nie było w stanie zastąpić mi prawdziwego Phantoma…Byłeś w jednym ringu z Ruthlessem, gdy zdobył EWF FTW Title, lecz to nie było to skurwielu…wtedy między nogami plątał mi się pączek Bubba…co nie zmienia faktu, że już wtedy miałeś zafundowany mały pre-show, jednak teraz…będziesz tylko Ty i ja i Bóg mi świadkiem, Ty nic nie warty miłośniku kozich płaszczy…nie pozwolę na to, bym jeszcze kiedykolwiek musiał zaprzątać sobie głowę Tobą, śmieciu. To jest totalny Final Conflict, który rozpoczął się prawie 6 lat temu, a kończy się tutaj, w pierdolonej Gruzji…Tool vs Scyther II…second and last battle…Prawda, że brzmi jak iście epickie wydarzenie? A czy epickim wydarzeniem nie będzie oddzielenie Twojej pierdolonej głowy od reszty ciała, gdy już każdy z nas usłyszy magiczny dźwięk gongu oznaczającego, że od tej chwili mogę zacząć moją totalną destrukcję Twojego ciała i psychiki? Czy epickim wydarzeniem nie można nazwać faktu, że tuż przed tym, kiedy zrobię z Ciebie kukłę wypchaną Twoimi własnymi odchodami, które zdążysz z siebie wydalić, zanim Twój puls ustanie na zawsze…tuż przed tym wydarzeniem Tool…będziemy stać razem bark w bark, ramię w ramię, walcząc po tej samej stronie z dwoma pajacami i robiąc z nich klopsiki mielone, tylko i wyłącznie po to, żebyś dosłownie za chwilę mógł dołączyć do tych dwóch chujowych gości, z którymi jeszcze przed chwilą walczyłeś? Cokolwiek zrobisz Tool, jesteś kurwa przegrany…Parafrazując Ciebie, i didn’t choose…i was Chosen…Zostałem wybrany przez Ciebie Tool…Sam wybrałeś sobie egzekutora dawno, dawno temu, nie będąc świadomym tego, jak fatalny błąd popełniłeś. Payback Iz A Bitch! A wiemy już nie od dziś, Tool, że „Phenomenalny” to Ty jesteś jedynie w dawaniu dupy na ringu! Ostatnie słowo również należeć będzie do Ciebie, bo gdy spojrzysz w moje oczy, patrzące na Ciebie z góry, wyciągniesz rękę, żeby podeprzeć się o moje kolano i spytasz pojękując z bólu: „Czemu?”…nie odpowiem…bo na to pytanie odpowiedź znasz tylko Ty…jesteś moim celem Tool, a każdy pierdolony cel musi ulec destrukcji. Sam wpisałeś się na listę…przyszedł czas, żebym dał Ci już wypis…

 

Rampage bierze głęboki oddech i powoli przybliża do siebie ostatnią palącą się świecę…

 

Scy – Pytasz, Kayle, gdzie tu lekcja czwarta??

 

Vanillah Killah chwyta za swoją „pół-maskę” i ściąga ją z twarzy, kładąc tuż przed sobą…

 

 

LEKCJA CZWARTA - PRAWDA

 

 

Scy – Oto lekcja czwarta…Scythe. To ja jestem lekcją czwartą…Żeby zrobić z Toola zwłoki, których nie pozna jego rodzona matka, musisz po prostu pogodzić się z tym, że ja…jestem Tobą, Scy! Scyther alkoholik, degenerat, życiowy przegraniec…to nie Ty, Kayle…Ja jestem Tobą, a Ty jesteś mną…Zrozum to…a cel, na którym tak bardzo Ci zależy…urzeczywistni się na Twych biodrach…w Twoich rękach, nad Twoją głową…Mind Mower zwany kebaborobem – martwy…Chris „More” Attitude zwany Beach Patrol – martwy…Tool zwany fenomenalnym beztalenciem skazanym na porażkę od momentu narodzin – w końcu…i na zawsze…martwy!

 

Rampage ślini ponownie dwa palce, lecz nie gasi jeszcze ostatniej świecy…

 

Scy – Scyther – EWF World Heavyweight Champion…prawda, że brzmi dostojnie? Zrozum…Kayle…zrozum…

 

Po tych słowach Vanillah Killah gasi palcami ostatnią świecę w kościele…Świątynię ogarnia zupełny mrok…słychać jedynie kroki zmierzające ku wyjściu z gruzińskiego kościoła…po chwili rozlega się dźwięk otwieranych drewnianych drzwi, które niemiłosiernie skrzypią ze starości…

 

Głos – Tym razem się nie budź….połóż do snu tego, który sprawił, że zapomniałeś, kim naprawdę jesteś…

 

Ponowny dźwięk tym razem zamykanych drewnianych drzwi jest ostatnim, jaki można było usłyszeć w mroku świętego miejsca…

 

 

Scy się nie obudził?...Może się obudził…Może zrozumiał…Jak zareagował?...Czy w ogóle zareagował?... Kim się stał?...Raczej…kim przestał być? Tego nie wie nikt…poza Scytherem…który ma misję…i nie ma możliwości…żeby jej nie wykonał…prawda…Kayle?...

 

 

 

2009®

The Darkness Iz Coming…

There Iz No Hope…soon…

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Camp

    1

  • damiandziki

    1

  • mu

    1

  • Scythe

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kurewsko mocny RP z wciągającym klimatem... aż chce się czekać na następną cześć...

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

klasa, Scy, klasa. Jest mocno, mroczno, czyli to, co najlepsze. Gratsy.

  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Scy (zrezygnowanym głosem) – Jebana Rumunia…

 

Kobieta – Kayle, jesteśmy w Gruzji…

 

Vanillah Killah wstaje z sofy, jakby zobaczył pieprzone Ufo, bierze potężnego łyka wina, tym razem bez żadnego grymasu, po czym podchodzi do okna bez słowa z dziwnym wyrazem twarzy…

 

Scy – To ja myślałem, że jestem w Bukareszcie…a tak naprawdę jestem w…gdzie ja kurwa jestem??

 

Kobieta – Tbilisi…Gruzja.

 

Scy (załamany) – O ja pierdole…Moje życie legło w Gruzji...

 

:lol:

 

Scy (znów podniesionym głosem) – A kim Ty kurwa jesteś, żeby sugerować mi, że jestem chory psychicznie??

 

:D kurwa , niedługo będziemy mieć stajnie children of prozac .

 

Scy (zdenerwowany) – Że co..że jak…że ja kurwa nie znam kultury? Jestem najbardziej kulturalnym skurwysynem w obrębie najbliższych stu tysięcy kilometrów kwadratowych, bo każdy, kto piłby te pieprzone siki zarzygałby cały salon, a ja…ja daję radę!!

 

:lol: hahaha !! :D

 

skoncze już wklejać z erpoza bo czytaliście . ;d dobre gówno , wiesz , że takiego wąśnie oczekiwałem . :D jak to mi ktoś napisał gdzieś : niedługo bratobójcza walka w finale . :D ale co oni wiedzą . 8)

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  31
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Moje życie legło w Gruzji :lol: :lol:

 

Powiem tak: nie czytałem jeszcze erpów Twoich rywali, ale szczerze pisząc, w ciemno daję Ci miejsce w finale.

eRP jest po prostu świetny, ma dobry klimat, fantastyczny humor i...miło, że widząc zagrożenie ze strony Dziadka spiąłeś się na tyle, że zacząłeś tworzyć tak fantastyczne rzeczy :)

Generalnie więc reasumując: Nie ma za co. Cała przyjemność po Twojej stronie :)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...