Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Zero whisky i zero wątpliwości.... [Mind Mower RP]


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  36
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

--

Poniedziałek, hala treningowa, godzina 10:00

--

 

Kamera pokazuje nam halę sportową wypchaną po brzegi wszelkiego rodzaju sprzętem. Od typowych urządzeń jakie spotkać można na siłowni, przez bieżnie, rowerki aż do... ringu. Po chwili widzimy, że na ławce nieopodal ringu umiejscowionego pośrodku wielkiej i zadbanej hali treningowej leży samotnie Mind Mower przykładając worek z lodem do kolana. Gdzieś w narożniku na rowerku trenuje kondycje Queen Double M. Nagle spokój zakłóca donośne otwarcie drzwi. Do środka w tym momencie wchodzi Trener.

 

Trener: Dalej. Trening jest a nie wolna sobota. Walczymy a nie się obijamy!

Mower: Coach, daj spokój. Widzisz, że ledwo się ruszam.

Trener: A mówiłem nie forsuj się na gali. Mówiłem?

Mower: No tak. Walkę wygrałem nie przyjmując żadnego ciosu, ale skąd mogłem wiedzieć, że ten cały Jupozzo wstanie i mi przeszkodzi. Z trzema naraz ciężko jest wygrać. Nie dość, że Banks się rzucał to jeszcze jakiś tleniony Notch Johnson się wtrącił... (OT: pamiętacie „Nagi Patrol”)

Trener: Mogłeś być mądrzejszy od tego pedzia. Po co Ci konflikt z nim. Rozwalisz go w finale turnieju. Przerywanie walk to tylko strata sił i kalorii.

Mower: Dobra, dobra. Dziś odpuszczamy. Serio.

Trener: A gdzie jest Brian? Chciałem Wam sparing zrobić.

Mower: Pojechał do federacji i ambasady pozałatwiać sprawy papierkowe. Jakieś umowy z EWF trzeba znów podpisać.

Trener: A co Ty bez umowy walczyłeś? Bez ubezpieczenia? Chcesz pogrążyć swoją rodzinę?

Mower: Nie. Miałem umowę. Ponoć leszczyki z HWFu stwierdziły, że nie mają z nami szans i odchodzą z powrotem do swojej sekty. Szkoda tylko, że Jupitera ze sobą nie biorą. Spokój by był. No i po tej emigracji EWF jakieś nowe umowy ma. Pewnie ich pensje przejęliśmy.

Trener: Przynajmniej nie będziesz miał już więcej walk, które nic Ci nie dadzą. A co teraz nas czeka?

Mower: Lecimy do Gruzji ponoć. Tam będzie kolejna runda turnieju. Wiesz może Coachu czy mają tam whisky?

Trener: Jak mają to i tak niezbyt dobre. Jak wszystko co gruzińskie. Skoro zamachy im nawet nie wychodzą, to co dopiero alkohol.

Mower: Dobra. Weź QDM, zrób na niej jakiś trening teoretyczny, czy coś...

Trener: Sryczny.... zbieraj się. Nie bądź Jupiterem, twardym trza być.

 

Słowa trenera przemawiają do rozsądku „Double M'a”, który powoli wstaje.... W tym czasie do rozmowy wtrąca się Księżna.

 

Queen Double M: Poza tym Mindzie ja mam nowe tipsy i nie mogę ruszać rękami.

Mower: To byś pouciekała chociaż i zmęczyła trochę trenera.

Queen Double M: On ma dłuższe nogi i by mnie dogonił. A poza tym nie mogę się pocić.

Mower: Przecież od pół godziny jeździsz na rowerku.

Queen Double M: Ale wiatr mnie wysusza na bieżąco.

Mower: Na rowerze stacjonarnym wiatr?

Queen Double M: Każdy rower ma swój wiatr głuptasie.

Trener: Koniec jazgotu dzieci. Trenujemy!

 

Mower zaczyna pod ścisłymi komendami Trenera przygotowania do kolejnej rundy turnieju o World Title....

 

--

Poniedziałek, hala treningowa, godz. 11:30

--

 

Widzimy zmęczonego Mowera siedzącego z wielką butlą wody mineralnej na ławce. Nad nim Trener mówiący cały czas o jakiejś taktyce i wachlujący nad wrestlerem ręcznikiem. W kącie, niezmiennie, QDM jeżdżąca na rowerku stacjonarnym (tak, tak, tym z wiatrem). Nagle słychać dźwięk telefonu. Mower odbiera....

 

Mower: Tak?

Głos z słuchawki (Brian): Załatwiłem wszystko. Zbierajcie się. Za 3 godziny z Okęcia mamy lot do Tbilisi.

Mower: Przecież miała być gala w Gruzji.

Brian: Tbilisi to stolica Gruzji podobno. Mamy 4 miejsca więc bierz QDM i Trenera. Aaa i powiedz swojej szwagierce, że Martinez ogłosiła konkurs na asystentkę.

Mower: Ok. Rozumiem. Dobra. Widzimy się za 2 godziny na lotnisku.

 

Mower rozłącza połączenie i odkłada komórkę.

 

Mower: Dobra. Zbieramy się. Za 2 godziny musimy być na lotnisku, czeka na nas samolot do Gruzji. Księżno – przekazuję od Briana, że Martinez robi casting na nową asystentkę. Masz szansę zaistnieć.

QDM: Ale fajnie, ale fajnie. Będę jej podawać herbatkę w małych różowych filiżaneczkach.

Mower: Bombowo. Dobra. Do roboty....

 

--

Poniedziałek, godzina 14:00, Okęcie

--

 

Widzimy ubranego w elegancki garnitur i kaszmirowy płaszcz Mind Mowera ze swoją świtą w składzie Brian, Trener i Queen Double M. Stoją w kolejce do odprawy na lot do Gruzji. Co pewien czas na lotnisku przewijają się inne znane z EWF twarze. W międzyczasie Brian przegląda zakupione rozmówki polsko-gruzińskie.

 

Brian: Dziękuję po gruzińsku to „madiobt”. A wiecie jak jest „nie”?

Mower: Spierdalaj?

Brian: Niee. Ara.

QDM: A wiecie jak jest ślepy po gruzińsku? Chujawidze. Hi hi hi.

Mower: Obyśmy mieli 4 osobne pokoje...

 

W końcu dochodzi do odprawy Minda.

 

Obsługa lotniska: Przykro mi Panie Mower, ale do Gruzji nie wolno wwozić żadnych niebezpiecznych przedmiotów a także alkoholu dlatego musimy zarekwirować pana kij bejzbolowy, a także 12 butelek whisky.

Mower: Kij? Flaszki? Jaja sobie robicie. Co ja będę pił w tej Gruzji?

Obsługa lotniska: Ponoć mają całkiem dobre wina.

Mower: Ehh... I na co mi to było. A przekonywali, że fajnie będzie wrócić. Dobra, bierzcie i życzę wam smacznego.

 

Mower zasmucony przechodzi przez bramkę.

 

--

Poniedziałek, godzina 21:00, Hotel w centrum Tbilisi

--

 

Mower wchodzi do dwuosobowego pokoju wraz ze swoim Trenerem. Stolik umieszczony w centralnym punkcie eleganckiego lokum zastawiony jest syto jasnym, gruzińskim winem Tsindali.

 

Trener: Kurde. Wolę czerwone Saperavi. Piłeś? Ma piękny bukiet smakowy.

Mower: Coachu, na prawdę, jak chcesz to możesz iść do pokoju z Jupiterem. On na pewno lubi i Saperati i Tsinadoli... O. Federacja nam nawet materiały zostawiła.

 

Mower odkłada torbę i rzuca się na łóżko, na którym leżą przygotowane przez EWF foldery dotyczące następnej gali.

 

Mower: Ze względu na schizmę pomiędzy EWF a HVW.... hmm... czyli oni tak się nazywają, dziwnie... Spójrzmy w kartę... Razem z Chrisem Attitude walczę przeciwko Scytherowi i Toolowi? Pogięło!? Ja i Chris „Więcej” Attitude w jednym teamie. Przecież to jest wydepilowany chłopczyk od sprzedawania kukurydzy na plaży w Chałupach a nie poważny partner w ringu. Co najwyżej może sobie z Jupite.... aaaa. Już lepiej, jak wygramy walczymy między sobą o miejsce w finale.

Trener: Mało mi mówią te ksywki. Masz szansę?

Mower: Powinieneś zapytać czy oni mają... O. Brian nie kłamał. Martinez ogłasza casting na nową asystentkę. Warunkiem uczestnictwa jest słowiańskie imię i nazwisko...

 

W tym samym momencie do pokoju wchodzi QDM i Brian.

 

Brian: Rozlokowaliśmy się.

Mower: Szwagiera, Martinez szuka asystentki ze słowiańskim imieniem i nazwiskiem...

QDM: Izabella!

Mower: To niezbyt słowiańskie jest. Brian, co wiesz o tym HVW?

Brian: No przyszli do EWF kiedyś, Jupiter tam był mistrzem. Robią jakieś scenki i nie wiadomo o co im chodzi. Ponoć znowu powstali na skutek pogromu ich zawodników w EWF. Kółko adoracji. Nie ma co się przejmować.

Mower: Ok. Podzielmy się zadaniami by się dobrze przygotować. Brian i Trener – obejrzyjcie walki Toola, Scythera i Chrisa Attitude. Musicie znaleźć ich słabe punkty. QDM – przygotuj się do castingu. Do pracy rodacy!

Brian: A ty co?

Mower: Ja idę w miasto poszukać jakiejś whisky. Nie mogę patrzeć na to wino.

Trener (z kieliszkiem wina w ręce): Nie rozumiem....

 

Mower zakłada płaszcz i opuszcza pokój....

 

--

Poniedziałek, ulice Tbilisi, godzina 22:15

--

 

Mower przechadza się ulicami centrum miasta. Co pewien czas zaczepiają go różni handlarze, ale zamiast wytrawnych alkoholi proponują kiełbasę, obrazy Stalina, czy zegarki. W końcu w jednej z uliczek Mower widzi chłopaka ze skrzynką alkoholi....

 

Mower: Cze... eee.. (wyciąga rozmówki polsko-gruzińskie) Gamardżobat, whisky diach? (Dzień dobry, whisky tak?)

Sprzedawca: Whisky? Ara, ara (nie, nie)

Mower: Chujawidze, whisky whisky, diach diach! (tak tak)

Sprzedawca (łamaną angielszczyzną): One Whisky, hundred lari. (jedna whisky, sto lari)

 

Mower wyciąga z kieszeni pięćset lari (larów, whatever) i zakupuje pięć butelek trunku. Wyraźnie zadowolony wycofuje się z uliczki jednak nagle zatrzymuje go gruzińska policja. Po chwili widzimy jak jeden z mundurowych zabiera torbę z butelkami zaś drugi zakuwa Polaka w kajdanki i pakuje go do radiowozu.

 

Chwilę później w hotelu...

 

Trener: Gdzie jest ten Mower. My już wszystko obejrzeliśmy a on pewnie schlany gdzieś leży.

Brian: Pewnie się znowu naje....

 

W tym momencie dzwoni telefon

 

Brian: Słucham?

Głos w słuchawce: Gamardżobat (Dzień dobry). Deine frend, mister Mower, eee, Policija, kam kam. (domyślnie – Wasz przyjaciel, pan Mower, eee, Policja, chodź, chodź)

 

Brian odkłada słuchawkę. Informuję resztę o zatrzymaniu Mowera i wspólnie udają się na posterunek Policji...

 

--

Środa, godzina 18:00, House Show w Tbilisi

--

 

Kamera pokazuje nam halę sportową - starą, odrapaną, doskonale pamiętającą czasy bratania się z ZSRR. Przed nią pełno małych i oszczędnych Vanów, oraz rzesza Gruzinów handlujących czym się da. Towarem deficytowym powoli staje się wino oraz podrabiane elementy odzieży oznaczane logiem EWF i wizerunkami wrestlerów. W otoczonej przez ochroniarzy części parkingu stoi kilka ekskluzywnych samochodów – to kolejne miejsce gdzie idealnie kontrastuje się biedota z bogactwem i postradzieckim przepychem.

 

Nagle spokój przed halą zakłóca syrena dwóch radiowozów policyjnych oraz furgonetki do przewozu więźniów. Oczom zgromadzonych fanów pokazuje się nagle zakuty w kajdany Mower, który opuszcza furgonetkę i w towarzystwie funkcjonariuszy wchodzi bocznym wejściem do hali przygotowanej już na House Show promujący zbliżającą się galę.

 

Po kolejnych parunastu minutach kamery przenoszą nas do centralnego punktu hali – areny z ringiem na środku. Tłumnie zgromadzona gruzińska publiczność wprawiona właśnie została w euforię ponieważ gruziński amator pokonał na ringu swojego rosyjskiego rywala. Co prawda anonimowi eksperci twierdzą, że Rosjanina grał nieznający się na wrestlingu Gruzin, o tyle publika przyjęła tę farsę z wielkim zadowoleniem. Nagle jednak w pewien niepokój wprowadza publiczność wygaszenie świateł oraz pierwsze dźwięki rapowego podkładu. Przy efektownym pokazie świetlnym i piosence Nasa pt. „Hero” na halę wchodzi Queen Double M (pobudzająca jak zwykle gwizdy i buczenie podnieconych mężczyzn), a w trzy kroki za nią Brian, Mind Mower i grono policjantów. Cała brygada udaje się grzecznie w stronę ringu, gdzie jeden z funkcjonariuszy rozpina kajdanki „Double M'owi” i podaje mu mikrofon...

 

Mower: Gamardżabat Georgia! [cheer] No to to by było na tyle uprzejmości. Mam nadzieję, że cała banda lalusiowatych face'ów nie zdążyła was w sobie rozkochać i nie będziecie mi na bieżąco przerywać jakimś buczeniem i krzyczeniem damskich ksywek?

 

Publika reaguje heel heatem nie zgadzając się ze słowami Minda. Ten odpowiada im szyderczym uśmiechem.

 

Mower: No to drodzy Panowie. Jak wam się podobał przedsmak Mowerosiły na poprzedniej gali? Latający Człowiek i ten drugi, którego w ogóle nie zapamiętałem, chyba długo będą myśleć o tamtych wydarzeniach. Jak to możliwe, że po tylu latach spędzonych w różnych federacjach nagle trafia się pierwsza w życiu walka gdzie nie przyjąłem żadnego ciosu? Żadnego uderzenia? Dziwne. No ale skoro w dwójkę się zjednoczyć przeciwko silniejszemu woleliście sami nawzajem się wykańczać to już Wasz biznes. Formalności stało się za dość i w kolejnej rundzie zjawił się ten, który na to najbardziej zasłużył. A co nas tu czeka?

 

Mower wyciąga z tylnej kieszeni swoich spodni pogniecioną kartkę i rozwija ją....

 

Mower: Tool i Scyther vs. Chris Attitude i Mower. Hmm. Tool, coś kojarzę. Kiedyś już chyba nawet mieliśmy okazję się zmierzyć. Nie pamiętam za dokładnie. W sumie zapowiadał się z Ciebie dobry wrestler, ale szkoda, że zapowiedzi rozminęły się z prawdą. Myślę, że nie za wiele zdziałasz w tym pojedynku. Historie i doświadczenie masz, ale brakuje Ci tego, no... to słowo na u... umiejętności. O właśnie. To nas trochę różni. Ale wracając do tematu, zastanawia mnie tylko jedno – jaki Ty przekręt zrobiłeś, żeby dostać World Title w tej federacji? I to w walce z Bubbą i Sandmanem? Nie wierze. Przecież Ty powinieneś chodzić na lekcje z wrestlingu, a nie brać udziału w walce o World Title. Cień sympatii jaki do Ciebie nie wiadomo skąd ma nakazuje mi uratować Cię przed hańbą i pośmiewiskiem, więc lepiej żebyś nie wygrał tej walki i nie doszedł do zbyt trudnego dla Ciebie finału, chłopcze...

 

Mower schyla się po butelkę niegazowanej, po czym wraca do monologu

 

Mower: W sumie. Niestety lub i stety, co się okaże. W turnieju nie zadecydują tylko indywidualne umiejętności. Ta runda to walka par, a Tool trafiłeś na Scythera. Kurde człowieku, powinienem Cię polubić – nienajgorzej chyba walczysz skoro doszedłeś tak daleko, no i jesteś posiadaczem sentymentalnego dla mnie FTW Title. Tylko czemu Ty z każdego chcesz robić omlet skoro sam już nieraz nawet omleta nie przypominałeś? Ja wiem, fajnie jest chodzić sobie z pasem na ramieniu po ładnych korytarzach hal i mieć wszystko w dupie. Dla niektórych może nawet fajne jest dobieranie się do Psycha i plotkowanie o innych zawodnikach jak dwie rencistki na targu. Ok. Jestem w stanie to zrozumieć. Może to i tak lepsze od tego co potrafisz na ringu. Na pewno łatwiejsze i szybciej opanowałeś tą sztukę. W końcu o ile prostsze jest wypowiedzenie [przedrzeźniając Scythera] „Mam to w dupie” [swoim głosem] od wygrania walki z na prawdę niemiłym przeciwnikiem. Aha. I taka drobna rada na najbliższą Wrestlepalooze. Nie wierzę w martwe przedmioty zwane amuletami szczęścia, nie lubię mężczyzn, którzy przesadzają ze źle dobraną biżuterią, wiesz – nic osobistego ale choinka to tylko na święta a nie na ring – więc, wracając do dobrej rady, swój łańcuszek, bransoletki i pierścionki zaręczynowe od Psycha zostaw w szatni albo w domu najlepiej. Mój człowiek również nie lubi takich giftów, więc zaopiekuje się nimi jeżeli rady nie posłuchasz. Potem niepotrzebnie będziesz ryczał dwa tygodnie i federacji znów się roster zmniejszy, a po co?

 

Mower po raz kolejny popija wodę dając chwilę dla fotoreporterów i komentatorów gruzińskiej telewizji (polskich speców od ciętego języka na razie nie ma – Kowalskiemu podobno za bardzo podeszło gruzińskie wino, a Hogański zaczytał się w „Chemiku”)

 

Mower: No i wisienka na torcie, ostatni z ostatnich, nie wiadomo za jakie grzechy mój partner w parze kolejnej rundy – Krzysztof „Więcej” Postawa znany wam jako Chris „More” Attitude. Ukochany Jupitera, brakujące ogniwo pozytywnego świata, narcystyczny surfer. Oj długo by można było o nim opowiadać, ale wolę zadać poprzez kamerę parę pytań. Krzysztofie – dlaczego? Dlaczego nam to robisz i udajesz wielkiego kozaka w tej federacji? Ja wiem, że są osoby, które lubią facetów golących nogi z tlenionymi włosami na głowie i deską pod pachą – ale to nie pasuje tutaj. Ty tu nie pasujesz. I uwierz mi, to że Jupiter Ci mówi inaczej nic nie znaczy., Poczeka aż zdobędziesz jakiś pas, żeby Ci go potem ukraść i będzie spokój, a Ty wrócisz na Hel zabawiać się dalej w fokarium.

 

Publika, która pokochała Chrisa prezentującego amerykański styl życia zaczyna buczeć i rzucać w Mowera gruzińskimi warzywami.

 

Mower: O. W końcu trafiłem w Wasz słaby punkt. Ale czy wy na prawdę go lubicie? Przecież on wchodzi na hale przy Zbyszku Wodeckim, który z surfingiem ma mniej wspólnego od Waszego i naszego prezydenta razem wziętych. Pan Wyższa Kultura Wrestlingu to osoba, do której w Waszym Związku Rad strzelano by od razu. Tacy nie mogli istnieć, tego nie było. A wy teraz go kochacie? Taki wasz „zakazany owoc” i element buntu, tak?

 

Publika pod wpływem kolejnych uwag wzmaga swój heel heat

 

Mower: Skoro chcecie. Krzysztofie, nie byłeś, nie jesteś i raczej już nigdy nie będziesz porządnym wrestlerem. Zresztą w tej grupie jest tylko jedna osoba, która wie co to prawdziwy wrestling. Przez grzeczność nie będę wskazywał na nią palcem. Ale powiem Ci jedno. Długi czas zastanawiałem się czemu EWF mnie tak pokarało i nie dość, że wysłało mnie do kraju gdzie za kupno whisky pakują do więzienia, to na dodatek każą mi walczyć w teamie z tlenioną wersją Davida Hasselhoffa. Ale po chwili namysłu zrozumiałem ten zabieg. Po prostu dbają o moją motywację. Może ktoś tam u góry bał się, że samo World Title i możliwość walki w finale z twoim chłopakiem mnie niewystarczająco zmotywuje i dlatego dali mi możliwość wyniesienia Ciebie wyżej w turnieju a potem drastycznego zrzucenia Cię na kant stołu.

 

Kolejny raz, standardowo, heel heat w wykonaniu stołecznej publiki

 

Mower: Mam nadzieję tylko, że niczego nie spartolisz i przeżyjesz jakoś walkę z Toolem i Scytherem. Proponuję, odłóżmy podczas walki temat Jupitera na bok, nie wchodźmy sobie w drogę, daj mi rozbić team „mam-to-w-dupie-chłopców”, a potem będziesz mógł pokazać jaki z Ciebie kozak. Miej tylko cały czas przed oczami jak chciałeś mnie przegonić z ringu podczas ostatniego main eventu. Pamiętasz? Teraz pewnie Jupek pomoże Tobie, tak jak Ty pomogłeś mu. Poczeka aż awansujemy i wkroczy na ring, żeby zwiększyć Twoje szanse? Zapraszam, serdecznie zapraszam Panie Jupiterze – Brian będzie cierpliwie czekał na Twoje przybycie. A właśnie. Skoro już zacząłem temat Jupitera...

 

Mower w tym momencie odkłada mikrofon po czym zdejmuje swoją tradycyjną, czarną koszulkę z dwoma wielkimi, niebieskimi literami „M”, i dumnie ukazuje t-shirt, który miał pod spodem z napisem (z przodu) „Dumny z bycia pyrą....”. Publika reaguje nieśmiałym heel heatem, bo domyśla się, że to cios w stronę Jupitera, aczkolwiek nie rozumie napisów na koszulce... Za chwilę Mower odwraca się i prezentuje napis na plecach „...za to wszyscy nienawidzą!”...

 

Mower: Jak to tam szło? Nie jestem prawdziwym Poznaniakiem? Nie jestem wart tego miasta? Tylko Ty je dobrze prezentujesz? Człowieku. Z moich podatków ostatnio Ci miasto kanalizację w domu podłączyło, a ty mówisz, że źle reprezentuje Poznań? To jak Ci to przeszkadza to dlaczego tydzień temu stołowałeś się w mojej restauracji? Przecież prawdziwe Pyrusy nie korzystają z miejsc stworzonych przez napływową ludność. Oj Jupiterze, Jupiterze. Na prawdę, nie mogę się już doczekać finału o World Title. Działasz mi tak na nerwy, Ty i te twoje ciotowate zachowanie. Uwierz, że dla Ciebie byłoby lepiej jakbyś podarował sobie EWF i wrócił do tych swoich znajomych niższego szczebla z HVW? Mógłbyś im robić lekcje z wrestlingu, przez 17 lat nie oddawać nikomu pasa. A tutaj? Małe dwa tygodnie i po zabawie, pas już nie będzie leżał na twoim wątłym ramieniu. Zmieni właściciela i ty najlepiej wiesz na jakiego.

 

Publiczność zaczyna krzyczeć „Jupiiiter, Jupiiiter” z wyraźnym rosyjskim akcentem... Mower wykorzystuje to by ponownie zaczerpnąć wody...

 

Mower: Dobra. Podobno kilku koksujących się bokserów czeka już na jakiś sparing w podziemiach aresztu, więc muszę się powoli zbierać. W każdym razie do zobaczenia na najbliższej gali gdzie zobaczycie jak „Double M” pokonuje Toola, Scythera, Chrisa Attitude.... I może jeszcze kogoś przy okazji. Podsumowując moi drodzy gruzińscy brodacze... It's time for double M!

 

Publika reaguje heel heatem, Mower agresywnie rzuca mikrofon na ziemię i rozrywa swoją koszulkę pokazując do kamery tatuaż z napisem „Mind moweR”. Antydoping publiki wzmaga się a ogłupieni i zaniepokojeni tą sytuacją funkcjonariusze Policji i służby więziennej od razu zakuwają Mowera w kajdanki bojąc się jego ucieczki.... Mower przy gwizdach publiki, w kajdankach, ale z podniesiona głową i swoim słynnym ironicznym uśmiechem opuszcza hale w Tbilisi....

 

--

Piątek, godzina 12:00, Areszt w Tbilisi

--

Przy wielkim stole w jednym z pomieszczeń stołecznego aresztu siedzi dwóch wysoko postawionych urzędników oraz dwóch eleganckich mężczyzna w garniturach. Cały czas dobitnie o czymś dyskutują. Jak wynika z rozmowy, jeden z tych nieznanych mężczyzn to Konsul RP w Gruzji, drugi zaś to tłumacz. Po kilkunastu minutach rozmowy w końcu do sali zaproszony zostaje Mower, który pojawia się w towarzystwie swojego managera – Briana...

 

Konsul: Panie Mind. Na znak przyjaźni polsko-gruzińskiej zostanie Pan wypuszczony z aresztu. Musi Pan zapłacić karę wysokości 10 tysięcy lari oraz opuścić kraj w ciągu 24 godzin po zakończeniu gali.

Mower: Czyli zawalczę? Mogę jechać na galę?

Konsul: Tak. Jest tylko jeden problem....

Mower: Jaki?

Konsul: Czy władze EWF przewidują kolejne spotkania w Gruzji?

Mower: Nie wiem. Nie mam bladego pojęcia....

Konsul: Będzie miał Pan wbity do paszportu 5-letni zakaz wjeżdżania na terytorium Gruzji.

Mower: I tak mają ohydny alkohol. Mam nadzieję, że nie będzie to problem.

Konsul (szeptem): Grzecznościowo, poza kaucją radzę dać pareset larów tym Panom w mundurach...

Konsul (normalnym głosem): Ok. To wszystko załatwiliśmy. Serdecznie Panom dziękuje za pomoc i gest przyjaźni.

 

Gruzini coś tam poszeptali pod nosem, wzięli od Minda w geście podziękowania parę zwiniętych banknotów, po czym wstali i wyszli. Mower podziękował sobie z Konsulem i tłumaczem po czym w towarzystwie Briana opuścił areszt miejski Tbilisi i pojechał dalej przygotowywać się do gali i walki.

 

--

Chwilę później w hotelu, w centrum Tbilisi

--

 

Widzimy pusty, dwuosobowy pokój. Całkiem elegancki. Pięknie zaścielone łózka i symetrycznie podostawiane krzesła do stołu. Z radia leci muzyka. Po pokoju krząta się Queen Double M przebrana za seksowną pokojówkę. Nagle stawia na stole trzy filiżanki i do wszystkich nalewa herbatę....

 

QDM: Proszę Pani Martinez, Proszę Panie Szakalu, Proszę Pani Zielińska. W czymś jeszcze mogę pomóc?

 

Po czym odchodzi na parę kroków, chwyta za nóż i zabiera się za krojenie jakiegoś ciasta. Po chwili nakłada po jednym kawałku na talerzyk i również przynosi do stołu. Kolejne minuty „Księżna” spędza zamknięta w łazience. Za chwilę wychodzi – przebrana – w kozakach, mini, białej koszuli i „ynteligenckich” okularach. Siada za stołem, wyciąga laptopa i udaje, że pracuje nad jakimiś dokumentami.

 

QDM: Kurde, będę genialna w tej robocie. Lepsza niż Doda za mikrofonem, Jola za kucykiem i Durczok w Faktach.

 

I znowu kolejne minuty spędza w łazience, po czym nagle wybiega z niej robiąc fikołka na ziemi. Ubrana w wysokie trapery, czarne bojówki i kurtkę moro. Na twarzy ma czarne paski zrobione farbą, i hełm (ale nie pruski). Po fikołku wstaje, podchodzi do szafy i wyciąga z niej... tekturową podobiznę p. Martinez. Stawia ją tuż obok łóżka i zaczyna trenować osłanianie szefowej ciałem przy ataku terrorystycznym... (WTF!)

 

Nagle do pokoju wchodzi Mind Mower w towarzystwie Briana. W tym samym momencie QDM rzuca się przed p. Martinez lądując na łóżku, po drodze udając, że swoją klatką piersiową odebrała pocisk przeznaczony dla szefowej....

 

Mower: Eee... A co Ty robisz Rambo?

QDM: Trenuję rolę asystentki pani Martinez. Byłam już pokojówką, sekretarką, a teraz jestem ochraniaczem

Mower: Chyba ochroniarzem... Jednak się zdecydowałaś. A jak się nazywasz?

QDM: Queen Double M, no przecież sam to wymyśliłeś głuptasie...

Brian: Warunkiem udziału w konkursie jest słowiańskie imię i nazwisko.

QDM: Zapomniałam...

 

QDM zdecydowanie zesmutniała po czym od razu usiadła do laptopa i zaczęła czegoś szukać. Po chwili....

 

QDM: Wiem! Wiem! O Boże, ja wiem! Od dziś możecie do mnie mówić... Częstobrona – w Internacie piszą, że to staropolskie imię... Słowiańskie!

Mower: Po pierwsze – w internecie, a nie internacie. Po drugie nie masz udawać żony Chrobrego, tylko być typową Polką.

QDM: Ty się nie znasz. Będę Częstobrona, pani managerka wrestlera o imieniu... hmm musisz mieć jakieś brutalne imię.

Mower (śmiejąc się): Jowisz! Jest już Jupiter to byśmy planetarny tag-team zrobili.

Brian: Słaby żart.

Mower: Wiem, sorry.

QDM: Wiem! Znowu mam pomysł! O ja, jakie super uczucie tyle wymyślić. Będziesz..... Borzygniewem!

 

Mower z Brianem patrzą na QDM... ee w sensie na Częstobrone z politowaniem. Ta jednak zafascynowana ideą, będąca w transie myślenia nie dała sobie przerwać.

 

QDM: To teraz wypełnię VC, wiecie to Vitaminum Curiculale... Wypełnię je i wyślę pani Martinez! Jestem Częstobrona i skutecznie się bronie!

Mower: Może to i lepiej jakby Cię Martinez wzięła.... ten spokój, cisza, zero różowych rzeczy....

QDM: Jupi! Wypijmy winko na cześć nowej asystentki szefowej! Za Częstobrone i Borzygniewa!

Wznosi toast jednak nie znajduje aprobaty mężczyzn. Odkłada kieliszek i wraca do pisania CV, to znaczy VC oczywiście....

 

Transmisja zaś urywa się...

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • damiandziki

    2

  • m_mo

    2

  • HcK

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 160
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Nie musze chyba mówić, ze RP swój humor maaa... :). Jak dla mnie RP jest na poziomie, niektóre momenty prześmieszne, tak tak chwile pobył w Tibilisi a tu juz go z kraju wywalają :P

7894118684ede4cf290d46.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No double M 8) RP świetny ale lepiej, żeby Imperatorowi nie zachciało się robić znowu gali w Gruzji - to dochodowe ponoć :P

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  36
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dałem rade wrócić z Syberii to i dam rade dostać się do Gruzji :)

  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dałem rade wrócić z Syberii to i dam rade dostać się do Gruzji :)

 

Dobry argument ;-)

8363302634890420816486.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...