Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Tak wracają tylko legendy (El Masturbator promo/rp)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  31
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Po zakończonej gali w Zielonej Górze El Masturbator idzie za kulisami w stronę szatni, gdy nagle spotyka jakiegoś nieznanego młodego wrestlera.

 

- Dobże ci poszło. Dobry debiót – mówi wrestler.

 

- Co kurwa? – to jedyne, co był w stanie wydobyć z siebie El M.

 

- Jak wracasz do domu? Bo ja tranwaję – śmieje się wrestler i nie czekając na odpowiedź, kontynuuje. – Chcerz Lecha? Chcerz? To marz – po czym otwiera butelkę piwa, robi łyka i film się urywa…

 

- Debile… - mówi po chwili El M i dalej kieruje się w stronę szatni.

 

 

W szatni czeka na niego tajemniczy „głos z offu trzymający podręczną kamerę.

 

- No i co? Zadowolony z debiutu?

 

- Nie było źle, chociaż nie spodziewałem się, że kolejka chcących wpierdolić Jupiterowi jest aż tak duża… Chłopak jednak ma coś w sobie…I nie, nie mam na myśli czegoś dużego czarnego zwisającego spod nóg zwalistego Murzyna – śmieje się.

 

- Kolejka kolejką, ale na zmiecenie Jupitera i tak będziesz musiał poczekać. Ale przynajmniej nie będziesz się nudził po drodze – śmieje się „głos z offu”.

 

- No i powiedz kurwa Stasiu, czy mógł być lepszy moment na powrót? Nie dość, że organizują turniej o mistrzowski pas… Nie dość, że w finale już czeka na mnie ta wielkopolska, wiecznie uradowana gnida… Nie dość, że zostanie ona upokorzona i ukarana za swoją butę, to jeszcze po drodze zapoluję na jedynego i prawdziwego apostoła smutku...

 

- No tak, ale wcześniej… - słusznie zauważa jak zawsze życzliwy „głos z offu”.

 

- Prawda, wcześniej mam pojedynek z…czekaj, muszę sprawdzić, bo nie pamiętam – El Masturbator sięga do kieszeni i wyjmuje z niej wymiętoloną kartkę – Te, ale jaja, mam walczyć z jakimś Atari!

 

- Chyba Ritari…

 

- Ritari, Atari, ZX Spectrum, to przecież jeden syf i wszystko jedno. Słuchaj Atari…i zapamiętaj sobie dokładnie – choćbyś był pierdoloną Amigę 500 podrasowaną do dwóch mega ramu i z wymienionymi kośćmi grafiki ECS/OCS na AGA…

 

- Co ty pierdolisz?

 

- Co?

 

- AGA to kości Amigi 1200, nie da się ich ot tak wpierdolić do 500-tki…

 

- Czy nie uważasz, że odbiegamy trochę od tematu inteligentnego pojechania Atariemu? Reasumując, Atari, młody, wiecznie sfrustrowany kolego wychowany w złej dzielnicy. Ba, przepraszam, w najgorszej dzielnicy w Polsce…Prawdziwy z Ciebie Gangsta, dużo przeklinasz i w ogóle. Bo przecież wiadomo, że prawdziwi gangsterzy dają się nabierać na telefony od ludzi proponujących im pracę w WWE i uwielbiają podpisywać autografy 9-letnim chłopcom. Ale z ciebie Bad Ass, szczególnie z tą przypadłością, do której sam się przyznajesz, że ludzie lubią robić sobie z ciebie jaja. Ale czy może być, kurwa inaczej, jeśli masz najbardziej debilne imię na świecie, które może i byłoby fajne w 1983, ale i tak pewnie cała masa lałaby z Ciebie, ośmiobitowcu. I wiesz co jeszcze? I know who you are! Ale kurwa nie powiem, bo dość już wystrzępiłem na ciebie języka… Ehh, wiesz co mnie najbardziej wkurwia w tym młodym pokoleniu?

 

- Pewnie wiele rzeczy…

 

- Tak, ale najbardziej absolutny brak talentu. Człowiek traci motywację, kiedy widzi, z czym przychodzi się mu mierzyć… Te wszystkie młode wilczki, świeża krew są bardzo mocni w gębie. Każdy jeden pochodzi z otchłani piekielnej, najgorszej dzielnicy w Polsce, albo przynajmniej z Ostrołęki…

 

- Odczep się od Ostrołęki – ostro wkracza głos z offu.

 

- A no tak, zapomniałem, sorry… Każdy jeden w swoich marzeniach jest mrocznym rozpierdzielatorem rozkładającym wszystkich rywali jednym pierdem, oni wszyscy tak ładnie mówią, tak ślicznie grożą…A spójrz na ostatnie gale EWF i upadłej HVW. Kto tam rozdawał karty? Psycho, Bubba, Ciupiter, Tool, Chris Attitude…wszystko stare, ograne i od lat opatrzone towarzystwo. Jeden Vaclav wybił się ponad przeciętność, a cała reszta? I wiesz, nie chcę teraz zabrzmieć, jak dziadek z reklamy „Werthers Original”, ale kiedyś było inaczej.

 

- Za Gierka? – pyta naiwnie „głos z offu”

 

- Nie za Gierka, tylko w PCW. Tym młodym walczącym dzisiaj brakuje ikry, brakuje pomysłu na siebie, a przede wszystkim brakuje siły, żeby wkroczyć z całą mocą i rozpierdolić tą zasiedziałą ekipę. Tak jak ja kiedyś…pamiętasz mój debiut? – uśmiecha się El Masturbator. – Mówili, że Tony Rock jeszcze nigdy nie był tak wkurwiony…

 

- Pewnie, że pamiętam twój debiut… Mickiewicz poświęcił mu jeden ze swoich sonetów – śmieje się „głos z offu”.

 

- Żartuj sobie, kurwa, ile chcesz, ale nigdy wcześniej nie było kolesia, który tak szybko zdobył w tej federacji jakikolwiek pas, nigdy nie było kozaka, który w tak błyskawicznym czasie uzyskał title shot o Polish Title.

 

- No…a wtedy wychujał Cię Lord D.U.P.A

 

- Prawda, ale to wszystko przez tą sucz, która mu pomogła. Ja zawsze wychodziłem z założenia, że kiedy jestem na ringu i sędzia nie widzi, wszystkie chwyty są dozwolone, ale przynajmniej zawsze jeden na jednego… A pokaż mi jakiegokolwiek młodego, który jest w stanie zrobić choćby połowę tego, co ja?

 

- Może Nas Jazzowski? Jeśli wygrasz z Ritarim.. – „głos z offu” zawiesza…głos, a El Masturbator zaczyna się śmiać. – Jeśli wygrasz z Ritarim, to pewnie on dojdzie na trzeciego do Twojej walki z Vaclavem – kontynuuje niewzruszony „głos z offu”.

 

- Nas Jazzowski…hmmm…a tak, kojarzę…pan „Zabili-Mi-Żonę-Więc-Nawtykałem-Sobie-Do-Dupy-Sterydowych-Czopów-I-Teraz-Odreagowuję-W-Ringu”. Powiedz mi, dlaczego oni wszyscy myślą, że wrestling to najlepsza psychoanaliza? Kurwa…wszyscy tu są…niespełnieni kochankowie, seryjni mordercy, zdepresjonowani wdowcy, nawet 8-bitowe komputery…

 

- Nie wiem, ale ty pewnie masz jakąś odpowiedź…

 

- Nasie Jazzowski, zabili ci rodzinę…trudno. Ale wiesz, to nie obchodzi ani mnie ani tych biednych ludzi, których zapewne męczysz swoimi opowieściami. Chcesz ze mną wygrać walkę? Zwiąż mnie, żebym nigdzie nie uciekł i zacznij opowiadać swoją zapewne niezwykle wzruszającą historię. Tak jak nigdy nie przegrałem przez poddanie, tym razem zrobię to od razu. A nie, przepraszam…to nie Ty, Ty przecież jesteś twardziel, starający się zapomnieć i odkupić winy. Dlatego postanowiłeś stać się superbohaterem, a EWF stało się Twoim Gottham City czy innym Metropolis. Poważnie, brakuje Ci tylko lateksowego wdziana z wielką literą „N” na klacie. N jak Nas, zapytasz? Nie. N jak Nie zrobiłem nic, żeby uratować moją rodzinę. Tak, bo przed przeszłością nie ma ucieczki, nie schowasz się przed nią, choćbyś uciekał w najgłębsze kręgi świata ułudy i fantazji. Rodzina to rzecz święta, a ty….straciłeś ją i nie zrobiłeś nic, żeby ją uratować. Nie jesteś godny, aby nazywać cię mężczyzną, nie jesteś godny, żeby wdychać to samo powietrze, które wdycham ja i każdy inny facet gotowy oddać życie lub chociaż pomścić tych, których kocha. I z tobą mam walczyć? Z kolesiem, który nie kiwnął palcem, gdy jego najbliżsi tracili życie?!? – prawie krzyczy El Masturbator.

 

- Spokojnie, mistrzu… - próbuje złagodzić emocje „głos z offu”.

 

- Z drugiej strony – kontynuuje już spokojniej po chwili przerwy EleM – może to i lepiej dla twojej drugiej połowy? Wiesz, w końcu była żoną pisarza…mogę się tylko domyślać jak ekscytujące i pełne emocji jest życie żon pisarzy. „Och Kochanie! Skończyłem drugi rozdział opowieści o magicznym jednorożcu z kosmosu, który żywi się ludzkimi wątrobami”, „Ach, Kotku, to takie ekscytujące!”. Pewnie to żadna strata Nas…Pewnie widząc, że nie potrafisz jej uratować, błogosławiła cię, dziękując za…jakby to powiedział Vaclav…”wybawienie z cierpienia”. Pewnie nie tylko w tym się nie sprawdziłeś. Pewnie to lepiej, że siedząc cały czas przed maszyną do pisania nigdzie nie wychodziłeś i dobrze, bo w ten sposób nie usłyszałeś, co mówili o niej na mieście…O kolesiach, którzy swoją lewą nogę nazywali „Boże Narodzenie”, prawą „Nowy Rok”, a ona odwiedzała ich, no wiesz, między świętami…

 

- Przestań, kurwa, to niesmaczne…

 

- Twoje dziecko też na pewno było dumne, kiedy pytane o to co robi tata, odpowiadało: Jest pisarzem. Bo nie ma większej dumy dla dziecka niż bycie ojcem pisarza… Nie ma też lepszej okazji do zarobienia przy okazji lima pod okiem, tylko dlatego, że twój tatuś jest miłującym pokój pacyfistą, który i tak nic nie poradzi…

 

- Stary…

 

- Wiem, przegiąłem – odpowiada El Masturbator i zaczyna się trwająca kilka sekund cisza.

 

- A…może trafisz na Maggota?

 

- Na Faggota? Proszę Cię, to jest EWF, a nie plan zdjęciowy drugiej części „Brokeback Mountain”. Poza tym…nasz super heros do tego nie dopuści, prawda? Wierzę w Ciebie, mój superbohaterze, wierzę w Ciebie równie mocno, jak wierzyła w Ciebie Twoja żona, błagalnie patrząc Ci w oczy, gdy pochłaniały ją płomienie. Swoją drogą, kurwa…słuchaj tego, jak można wytłumaczyć, że pospolity wychudzony chłopaczek w kilka miesięcy stał się potężnie zbudowanym mężczyzną z niewiarygodnymi umiejętnościami na ringu. Mówi, że został obdarzony ponadziemskimi mocami…

 

- Ciekawa argumentacja…

 

- Fakt, Pudzian zawsze mówił, że chował się na schaboszczakach swojej babci, Schwarzenegger pił mleko, więc jest wielki, a tutaj – moce nadprzyrodzone. Cóż, nieudacznikom widać wszystko przychodzi łatwiej…ale nie bój nic, postaram się, abyś na następnej Wrestlepaloozie poczuł choć ułamek cierpienia, jaki czuły twoja żona i dziecko. I proszę, nie bierz tego do siebie, nie traktuj tego osobiście…

 

- Kurwa, dosyć! Przerażasz mnie! – krzyczy głos z offu.

Następuje kolejna chwila ciszy, po czym odzywa się El Masturbator z niewinnym uśmiechem na ustach.

 

- Ale mu pojechałem, co?

 

- Aż za dobrze – odpowiada „głos z offu”. Kamera najeżdża na niego, jego twarz przykrywa ta sama czarna maska co poprzednio. „Głos” siedzi przed komputerem i coś czyta.

 

- A ty co tam robisz? – zagaja El Masturbator

 

- Przeglądam Internet…

 

- Ściągasz „Gorące wargi IV”, chociaż nie oglądałeś trzech poprzednich części? Pogubisz się w fabule – śmieje się El M.

 

- Nie, czytam ewfinsiderz.com – odpowiada nie zwracając uwagi na złośliwość ubrany w równie gustowną maskę „głos z offu”, na którego kieruje się kamera.

 

- I co tam piszą? – ciekawsko wychyla się w stronę monitora EleM.

 

- Chyba wolisz nie wiedzieć…

 

- Co ty tam gadasz… - El M. odpycha „głos” z siedzenia i siada przed laptopem. Kamera rusza za nim i obserwuje, jak powoli sczytuje z monitora kolejne zdania. – „najgorszy segment całej gali”, „czy można było wymyśleć gorsze imię i bardziej beznadziejne przebranie?”, „nie obchodzi mnie, kim jest zamaskowany mściciel, choć wnioskując z sylwetki to pewnie jakiś nudny techniczny wrestler bez krzty charyzmy i krzepy w łapach” „czym prędzej doradzałbym władzom EWF rozwiązać z nim kontrakt, aby ludzie jak najszybciej zapomnieli o tym ze wszech miar nieudanym występie”. Kto to kurwa napisał?

 

- Gaweł „Toryss” Torkowski, szef ewfinsiderz, najdłużej działającego serwisu na polskiej scenie – referuje „głos z offu”.

 

- A, ten. Wiadomo, jestem chujowy, bo nie mam dwóch i pół metra wzrostu, nie ważę dwustu kilo i nie ryczę za każdym razem, gdy ktoś mi podtyka mikrofon pod nos…

 

- Czasem ryczysz…

 

- Karaoke się nie liczy – mówi pewnie El M. i stojąc tyłem do kamery ściąga maskę. Praktycznie w tym samym momencie…

 

- Halo halo! Witamy nową gwiazdę EWF. Nie ma pan chyba nic przeciwko, że przeprowadzę krótki… - kamera pokazuje Mariusza Maxa Kolanko energicznie wparowującego do szatni bez pukania. Od razu jednak głos mu się zawiesza i na ekranie widać tylko jego przerażoną twarz. – Ja…ja nie chciałem…ja…nie wiedziałem….ja… - Kolanko wyraźnie truchleje ze strachu. El M. doskakuje do niego jednym susem i łapie go za gardło. Kamera pokazuje tył jego lekko wygolonej głowy, tak że nie widać twarzy.

 

- Po pierwsze…się puka. Po drugie…nic nie widziałeś… Jeśli powiesz komukolwiek kiedykolwiek i gdziekolwiek kim jestem wypruję Ci trzewia, owinę dookoła głowy i każę wpierdolić tak, żeby końcówka wystawała w pysku, a początek w dupie. Tak…wiem, co chcesz powiedzieć, jelita mają średnicę kortu tenisowego, ale jakoś sobie poradzimy, już moja w tym głowa – na chwilę jakby łagodnieje, po czym wykrzykuje. – Rozumiesz, kurwa?!?

 

- Ale…ale…ja i tak nie…nie wiem…kim…pan jest – mówi przerażony Kolanko.

 

- Nie wiesz, kim jestem? Chłopcze, strach chyba popierdolił ci trochę w główce… Jak możesz mnie nie znać? – El M. wciąż odwrócony plecami do kamery tkwi w konsternacji, a jej obiektyw pokazuje przestraszonego Kolankę. Po chwili El M. reflektuje. – Dobra, wypierdalaj stąd, ale już!

 

…a sam szybko idzie pod prysznic. Kamera podąża za nim.

 

- Ty, ale jaja nie poznał mnie… - mówi po dłuższej chwili El Masturbator.

 

- To jest akurat w tej chwili najmniej istotne… Bardziej powinieneś się martwić, jak poradzić sobie z tym dziwadłem, które czeka na ciebie w drugiej rundzie turnieju…

 

- Masz jakiś pomysł…? Lepiej, żeby był dobry – odgraża się spod prysznica EleM.

 

- Czy ja kiedykolwiek miałem zły pomysł? Gdybym nie miał, nie nazywałbym się…ha, chciałbyś wiedzieć, ale wszystko w swoim czasie – „głos z offu” puszcza oko do kamery.

 

 

--------------------------------------

 

 

Jesteśmy w średniej wielkości stylowo urządzonym pokoju. Na suficie wisi średniej

wielkości kryształowy żyrandol, część pokoju przy oknie zajmuje mosiężne dębowe biurko, a po bokach wielkie, nieco zakurzone szafy, które uginają się z każdej strony pod ciężarem książek. Tuż obok biurka widzimy wielką leżankę obitą brązową skórą, a zaraz obok dwa skórzane fotele. Kamera przechodzi płynnym ruchem w stronę biurka, gdzie siedzi starszy łysiejący jegomość z wąsikiem. Ma na sobie sweter narciarski i nosi grube okulary, a tabliczka przy biurku głosi, co następuje „prof. Zygfryd Męczydusza,dyplomowany psychiatra”.

 

Nagle rozlega się pukanie do drzwi. – Proszę – zapisujący coś w zeszycie profesor nie podnosi nawet głowy znad kartki. W tym samym czasie w swoich firmowych maskach do jego gabinetu wchodzą El M. i „głos z offu”.

 

- A, to pan. Proszę,proszę – profesor rzucił tylko okiem, nie wyściubiając nosa znad papierów. – Proszę się położyć na kozetce – wskazuje ręką na El Masturbatora.

 

- Te, jesteś pewien, że przyprowadziłeś mnie do psychologa, a nie proktologa? – pyta El

 

- Nie gadaj, tylko kładź się – odpowiada szybko głos z offu.

 

Rad nie rad El Masturbator kładzie się na leżance, a po chwili na fotelu obok niego siada dr Męczydusza z ołówkiem i małym notesikiem.

 

- Możemy zaczynać? – pyta i nie czekając na odpowiedź rozpoczyna. – Jak określiłby pan swoje relacje z matką? – a kamera pokazuje El Masturbatora. Choć jego twarz przykrywa maska, niemożliwe jest, aby zdołał ukryć swoją konsternację.

 

- Słucham? E, bardzo dobre, kocham moją mamę… Zawsze była dla mnie najważniejsza. Pamiętam, jak miałem osiem lat…kurwa mać…doktorze, nie przyszliśmy przecież tutaj dokonywać analizy mojej zachwianej psychiki

 

- Wiem, chciałem tylko pana sprawdzić – uśmiecha się doktor – I zdał pan.

 

- Zdałem? – dziwi się El M.

 

- Tak, i nie musi pan nic przede mną ukrywać. Wiem, kim pan jest – śmieje się doktor.

 

- Ale skąd? – gdyby nie maska, zapewne moglibyśmy teraz oglądać mordę EleMa w największej konsternacji od czasu, kiedy zaczynał swoją karierę w tym biznesie.

 

- Pan profesor Męczydusza jest najwybitniejszym w kraju psychologiem specjalizującym się w sporcie. A jego ulubioną dyscypliną badawczą jest – nie uwierzysz – wrestling! – cieszy się jak małe dziecko „głos z offu” i pokazuje palcem na jedną z szaf. EleM próbuje wytężyć wzrok, a kamera robi zoom i przesuwa się po kolejnych tytułach. Widzimy więc m.in. „Ile psycho jest w Psycho One?”, „Jak być jobberem doskonałym i mieć do samego siebie szacunek”, „Kondycja psychiczna rosteru EWF w latach 2002-2004”, „Kiedy wrestling dominuje nad twoim prawdziwym życiem – analiza przypadku”.

 

- Siłą rzeczy jako naukowiec znam się na tym, co robię szanowny panie. Na podstawie gestów, mowy ciała, ruchu i wypowiadanych słów jestem w stanie o danym wrestlerze stwierdzić więcej niż mógłby pan przypuszczać… - dodaje prof. Męczydusza.

 

- To się świetnie składa, bo widzi pan, chcielibyśmy, żeby nam pan trochę pomógł…Właśnie zdecydowałem się na powrót do wrestlingu i….jest typek, którego za bardzo nie mogę rozgryźć...

 

- Chciałby pan, żebym coś panu opowiedział o pana najbliższym rywalu – przerywa mu Męczydusza. – Z rozkoszą szanowny panie. Którego psychola pan trafił w debiucie?

 

- Vaclava – mówi EleM, a kamera pokazuje profesora, który nagle poważnieje i przestaje się uśmiechać.

 

- Beznadziejny przypadek, ale jednocześnie fascynujący obiekt badawczy, w sam raz nadający się przynajmniej na rozprawę habilitacyjną. Żeby tylko dał się dokładnie przebadać…

 

- Próbował pan?

 

- Panie kochany, przecież Vaclav to marzenie każdego psychiatry. Niestety, EWF jest bardzo niechętne, aby naukowo zajmować się ich wrestlerami. A i sam Vaclav broni się przed tym jak może. Chociaż, tak między nami, tych osiłków to się przez mój gabinet przewaliła cała masa…

 

- Poważnie? Kto na przykład?

 

- Obowiązuje mnie tajemnica lekarska. No, chyba, że zachowa pan to dla siebie – profesor patrzy na EleMa, a gdy ten potakuje, Męczydusza pochyla się nad nim i szepcze mu do ucha. Raz jeszcze, gdyby EleM nie miał maski moglibyśmy dokładnie zobaczyć jak gały wychodzą mu z orbit. – Co? I on też? Poważnie? Ale jak on zdobył te wszystkie tytuły? – nie może się nadziwić, a profesor uśmiecha się pod wąsem.

 

- No dobrze, poplotkowaliśmy, ale wróćmy do meritum… – odzywa się po chwili El Masturbator.

 

- Tak, niech pan mi powie, co pan sądzi o Vaclavie, jakie uczucia w panu wzbudza? – zapytuje profesor i przykłada ołówek do kartki, aby zacząć notować.

 

- Kiedy włączam TV i widzę te jego puste, pozbawione wyrazu, zaropiałe ślepia pierwsze skojarzenie, które przychodzi mi do głowy to…zbita i wychudzona psina ze schroniska dla bezdomnych zwierząt na Paluchu… Człowiekowi zawsze włącza się wtedy lampka, pojawia się ten nieodłączny moralny dylemat…lepiej pierdolnąć czy przytulić? Ale w tym przypadku wahanie trwa tylko chwilę…co tu dużo mówić, profesorze, Vaclav po prostu wkurwia mnie niemiłosiernie…

 

- Tak, rozumiem… – profesor z przejęciem notuje.

 

- Zawsze gardziłem wiecznie użalającymi się nad sobą nieudacznikami, którzy potrafią tylko jęczeć i skamleć, zamiast wziąć swój los w ręce i umiejętnie pokierować życiem. Vaclav to klasyczny życiowy przegraniec…jedyne, co potrafi, oprócz sennych wizji paralityka, to jako tako młócić łapami na oślep, dzięki czemu raz na ruski rok jest w stanie kogoś pokonać. Poza tym….zero…jakieś wizje o spaleniu świata, w którym wszystko ulegnie samozagładzie i on sam razem z nim – w tym momencie EleM chwyta kamerę i przybliża ją do siebie. – Słuchaj, Vaclav, chcesz pożaru, dostaniesz swój pożar! Choć wybacz, jeśli twoją prośbę potraktuję zbyt dosłownie…Otóż i magiczne zapałki, które na najbliższej Wrestlepaloozie wsadzę ci w dupę i podpalę, aby wybawić cały świat od twoich jęków i narzekań, jeśli ty nie masz wystarczająco dużych jaj, aby zakończyć swe życie, które, jak słusznie zauważasz, nie obchodzi absolutnie nikogo. I proszę, nie traktuj tego osobiście, ale będziesz tylko przystankiem, nad którym niestety nie będę się w stanie pochylić na dłużej…będziesz krótkim postojem w drodze po mistrzostwo EWF i zamienienie życia Jupitera w jedno wielkie piekło. A tak jak nie znoszę tej przemądrzałej pyry, ma jedną dobrą rzecz – został członkiem elitarnego klubu „Skopałem Dupę Vaclavovi Pozostawiając Go Na Ringu Na Skraju Życia”. I wiesz co? To fajny klub i też chcę się do niego zapisać…I nie ciesz się na samą myśl, że sprawię ci ból, bo nawet tak chory sadomasochista jak Ty ma swoją nieprzekraczalną granicę cierpienia, poza którą to przestaje być już przyjemne w ten perwersyjny sposób. A ja znam twoją granicę…albo poznam…na żywym organizmie… - sapie EleM i opada z powrotem na leżankę.

 

- Wow! Mogłem dodać, że chodzi o proste skojarzenia w 3-4 zdaniach – mówi, otrząsnąwszy się profesor.

 

- To teraz czekam na pana wnioski, profesorze – już bardziej wyluzowany EleM wygodnie rozkłada się na leżance.

 

- Tak jak mówiłem, Vaclav to szczególny przypadek. Cierpi na bardzo rzadką odmianę psychosomatycznej psychozy.

 

- To takie coś w ogóle istnieje? – dziwi się „głos z offu”.

 

- Tak, to najcięższe i najbardziej zaawansowane stadium psychozy. Jego psychika jest zablokowana masą urazów, organizm wytworzył samoistny mechanizm obronny izolujący jego duszę od wszelkich przejawów cierpienia. Stąd jest taki, jaki jest…

 

- A co to za urazy, które go ukształtowały? – dopytuje się eLeM

 

- Z moich obserwacji wynika, że prawdopodobnie wychowywał się bez ojca i dorastał w otoczeniu samych kobiet, co tłumaczyłoby jego szczególną wrażliwość i ufność do świata.

 

- Przecież wszystkie sucze to…

 

- Nie, nieprawda, moja żona nie – oburza się profesor.

 

- No tak, wszystkie kobiety poza pana żoną, naszymi dziewczynami, matkami, siostrami, babciami i ciotkami… - prostuje „głos z offu”.

 

- Nieprawda, jedna moja ciotka jest – odzywa się z głupia frant eLeM.

 

- Wracając do rzeczy…Vaclav był prawdopodobnie wyśmiewany i nieakceptowany w szkole przez kolegów… Nie wykluczam, że wcześnie próbował narkotyków, jednak zamiast ukojenia kolejne dawki powodowały u niego zaostrzenie objawów. Napady lękowe, możliwe nocne moczenia. Można przyjąć, że nie udawało mu się też z płcią przeciwną, co stało się coraz bardziej dolegliwym powodem jego narastającej frustracji…Swoje zrobiła też mroczna muzyka, której zaczął słuchać w nastoletnim wieku. Wie pan, wbrew temu co się mówi ona może, jak to mawia młodzież, solidnie zryć dyńkę, jeśli słucha jej osobnik całkowicie nieprzystosowany do życia we współczesnym społeczeństwie. Zaniedbywany przez lata bez fachowej opieki doprowadził do stanu, w którym objawy choroby rozrosły się do patologicznych rozmiarów i oto mamy rezultat, który możemy oglądać na ringach EWF – kończy doktor, a kamera pokazuje lekko zdezorientowanych El Masturbatora i „głos z offu” spoglądających na siebie. Po trwającej nieco za długo chwili ciszy, El M. zabiera głos.

 

- Nie wiedziałem, że z nim jest tak źle. Na pewno nie ma przyjaciół i jest bardzo samotny –mówi z udawaną troską w głosie. – I w sumie, mało mnie to obchodzi, ale czasem mam takie coś, że lubię pomagać ludziom. Vaclav…obiecuję Ci, że kiedy już będzie po wszystkim, zabiorę Cię na piwo. Pogadamy sobie, wyżalisz mi się…ale to wszystko wiesz, później, kiedy już opuścisz oddział intensywnej terapii, kiedy już z Tobą skończę. A ponieważ nie planuję być dla Ciebie szczególnie litościwy, na szpitalnym łożu będziesz miał dużo czasu żeby przemyśleć swoje życie i postępowanie. Bo tu nawet nie chodzi o Ciebie, tylko o tych młodziaków, którzy chcą być równie depresyjni jak Ty… Spójrz na Twojego kolegę z drużyny, Izziego Nielsena… Niby normalny, zdrowy chłopak, ale wpatrzony w Ciebie jak w obrazek, rzekłbyś, prawie idealna kopia. Dlatego pokonując Ciebie, nie tylko wyświadczę przysługę Tobie, ale uwolnię też Twoich wyznawców, którzy nigdy nie będą tak autentyczni jak Ty. Bo Ty naprawdę cierpisz…a ja…niosę prosty przekaz. Życie jest piękne, Vaclav….no, tak naprawdę jest chujowe czasem, ale nie można się nim aż tak bardzo przejmować. I Ty też się o tym przekonasz, kiedy już opuścisz szpital – kończy El Masturbator, a po chwili dodaje. - Panie profesorze, to się da jakoś wyleczyć?

 

- Cóż, w normalnych warunkach poleciłbym bezwarunkową izolację, leki psychotropowe w dużych dawkach i długotrwałą terapię prowadzoną małymi etapami, która i tak niekoniecznie musi przynieść skutek. Ale ponieważ zdaję sobie sprawę, że to wszystko może się okazać nieskuteczne, powiem panu co trzeba zrobić, jak naukowiec, ale też fan wrestlingu: trzeba napierdalać aż do skutku.

 

El Masturbator w szoku, postawiony na równe nogi patrzy na profesora, który zaczyna się śmiać.

 

- Lać aż krewka siknie i trochę sensu wleje się do tej chorej główki, taka moja rada – profesor nie może powstrzymać śmiechu, z początkowego chichotu przechodzi w demoniczny, basowy rechot.

 

- Oooookej, to my dziękujemy panie profesorze – eLeM ukradkiem zsuwa się z fotela i razem z „głosem z offu” kieruje się ku wyjściu.

 

- Proszę pana, zanim pan pójdzie, niech pan tylko pamięta, że…- mówi profesor.

 

- …wiem, co chce pan powiedzieć, panie profesorze. Nie, nie obawiam się powrotu na ring ani pokazania swojej twarzy. Wiem, że największym błędem, jaki mógłbym popełnić jest patrzenie na swoje przeszłe, prawda że imponujące dokonania. Najważniejsza jest teraźniejszość prowadząca do świetlanej przyszłości, do mistrzowskiego pasa EWF i udowodnienia własnej supremacji. Tyle lat minęło, tyle rządów upadło, a mistrz pozostanie tylko jeden… Ale zanim do tego dojdzie, zaczynam od zera, nie dbam o szacunek fanów, na który i tak zapracuję od początku… Nie dbam o zaszczyty, o sławę, dbam o swoją formę i stałą aktualizację licznika ofiar prowadzących mnie do celu – kończy El Masturbator, po czym na twarzy profesora pojawia się lekkie rozbawienie.

 

- Tak naprawdę chciałem pana ostrzec, żeby pan uważał jak wychodząc będzie pan schodził po schodach, bo podłoga jest świeżo umyta. Ale cieszę się, że doszedł pan do tak ciekawych wniosków. Do widzenia.

 

El M. i głos z offu w milczeniu opuszczają gabinet. Kiedy są już na ulicy, pierwszy odzywa się „głos z offu”.

 

- Teraz, kiedy trening mentalny masz już za sobą, trzeba się zabrać za przygotowanie fizyczne i opracować plan działania, plan twojego wielkiego powrotu – ordynuje.

 

- A co tu opracowywać? To banalnie proste…czasu nie ma dużo, więc trzeba zapierdalać…codziennie kilka godzin biegania, siłownia, jacyś sparingpartnerzy i powinno być dobrze…

 

- Za mało czasu, trzeba opracować metodę, która szybko zrobi z ciebie dziesięć razy lepszego gracza niż byłeś poprzednio.

 

- Co więc proponujesz?

 

- No wiesz, jest kilka opcji. Na przykład metoda na Rockiego…

 

- To znaczy?

 

- To znaczy, że zamkniemy się na dwa tygodnie w jakiejś chatce na Syberii albo chociaż Bieszczadach w leśnej głuszy, gdzie zamiast ciężarów będziesz dźwigał kamienie, będziesz podciągał się na końskich powrozach, będziesz rąbał tony drzewa i biegał po górach, gdzie śnieg będzie ci sięgał po pas…

 

- I to działa?

 

- Tak, przecież Rocky wygrał w czwartej części z tym Ruskiem…

 

- Mimo wszystko, nie jestem przekonany…

 

- I dobrze, bo ta metoda ma też swoje minusy.

 

- Jakie?

 

- Człowieku, nie mów, że nie oglądałeś dalszych części? Przecież on w piątce zbankrutował, stoczył się na samo dno i lał się ze swoim byłym uczniem na ulicy za zupełny frajer. A w szóstce, jak na weterana z przetrąconą kopułą przystało, zakłada małe bistro i żyje w cieniu własnej chwały, do końca życia opowiadając klientom swojej knajpy ciekawostki ze swojej bogatej kariery.

 

- Jak tego słucham, to jestem za eutanazją. Są inne metody?

 

- Możemy też spróbować z metodą Karate Kida. To szybki sposób, żeby z ostatniej cioty zostać pakerem i supergwiazdą…

 

El Masturbator mruży oczy i patrzy lekko poirytowany.

 

- …a ponieważ ty nie jesteś ostatnią ciotą, mało tego, jesteś w całkiem niezłej formie, to efekty będą znacznie lepsze i przyjdą szybciej.

 

- Ok, brzmi nienajgorzej. Co muszę zrobić?

 

- Więc generalnie wygląda to tak, że przez trzy tygodnie będziesz woskował mi samochód, a w przerwach sadził grządki i remontował altankę w moim ogródku. Skoro Daniel-San opanował w ten sposób kung-fu, to Ty tym bardziej przypomnisz sobie, na czym polega prawdziwy wrestling. Jest tylko jeden problem…ja nie mam ogródka.

 

- Jak to? Przecież jesteś respektowaną i poważaną gwiazdą z masą sukcesów i tytułów na

koncie… - pyta El M.

 

- No tak, ale wiesz…w pewnym momencie zacząłem trenować metodą na Rocky’ego i ani się obejrzałem, zaczęła się szósta część.

 

- Czyli jesteśmy w dupie?

 

- Niekoniecznie, jest jeszcze jeden sposób, dość hardcorowy, ale chyba nie mamy innego wyjścia.

 

- Biorę go w ciemno.

 

Obaj panowie wsiadają do samochodu i pędzą przed siebie. Chwilę później kamera doprowadza ich na miejsce. Wysiadają przed dawną PCW Arena.

 

- Tu ktoś jeszcze działa? – pyta El Masturbator.

 

- Tak, jest taki jeden – mówi tajemniczy „głos z offu” i prowadzi go do drzwi prowadzących ku lekko już nadwątlonej zębem czasu i rdzy konstrukcji. W środku gdzieniegdzie walają się pajęczyny, jest sporo kurzu, ale w samym centrum stoi ring Polish Championship Wrestling w takim samym stanie jak przed laty, idealnie zakonserwowany.

 

- Ożywają wspomnienia, co nie? – pyta „głos z offu” uśmiechając się.

 

- No, żebyś… - zaczyna EleM, gdy nagle coś mu przerywa.

 

- Hohoho! Kogo witam, kogo goszczę! Jakaż to szczęśliwa gwiazda sprowadza tutaj pięknych panów? – pyta z okolic zaplecza donośny acz nieco skrzekliwy głos.

 

- Ej, kurwa, ja skądś poznaję tą gadkę…Kto to? – pyta „głosa” EleM. Tymczasem tajemnicza postać zbliża się powoli do ringu. – O nie! Powiedz mi, że to nieprawda. Myślałem, że gorzej niż u psychologa już nie będzie.

 

- Pozwól, że ci przedstawię. To pan Jędrzej Suples, światowej sławy trener i teoretyk wrestlingu,twój nowy szkoleniowiec

 

- Ułłł yeee! Witam panów! Zapowiada się wspaniałe widowisko – prawie krzyczy wyraźnie podekscytowany Suples.

 

- Powiedz mi, że żartujesz? Przecież on…ja…nie…ja go rozerwę prędzej czy później na

strzępy…

 

- Agresja to zdrowy odruch, ale jej katalizowanie jest jeszcze zdrowsze. Zachowaj całą złą energię i agresję na Atariego i Vaclava…mogą ci się przydać bardziej niż myślisz.

 

- Ale...

 

- Wiem, co jest dla Ciebie najlepsze i uwierz, że lepiej nie mogłeś trafić – El Masturbator spogląda w tym momencie na Suplesa, który jakby zastygł w milczeniu, jednak uśmiech wciąż nie schodzi z jego twarzy.

 

- On w ogóle kogoś kiedykolwiek trenował?

 

- Pewnie…pamiętasz Majkela Kopniaka?

 

El Masturbator stoi w miejscu, gdyby nie maska, moglibyście zobaczyć, że jest bliski załamania.

 

- Wiem, jak to wygląda. Ale…kur wam poza tym, tylko on był wolny w tym terminie.

 

El Masturbator patrzy na Suplesa, który nie przestaje się uśmiechać

 

- No dobra, niech tak będzie. Zaczynamy treningi… - mówi po chwili zrezygnowany.

 

- Cieszę się, że ci się podoba. Muszę już iść, ale wpadnę za kilka dni tuż przed galą zobaczyć jak sobie radzisz… - cieszy się „głos z offu” i w pospiechu opuszcza PCW Arenę.

 

- Hejhejhej! Naprawdę cieszę się na naszą ekscytującą współłłłłłłłłłłłłł….pracę. Na pewno będzie super – cieszy się Suples.

 

- Lepiej się przymknij i poczekaj tu na mnie. Idę się przebrać – odpowiada lekko podkurwiony El M.

 

- Auć! Ale czemu tak brutalnie? – nie przestaje się uśmiechać Suples.

 

- Oj, spier…. – na odczepnego mówi El Masturbator i znika w szatni.

 

Po chwili kamera ukazuje nam efektowny montaż z treningów przy piosence „You’re the Best” z Karate Kid, którą możecie przesłuchać sobie tuta:

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=-Qae_TUTeGo

 

 

Najpierw widzimy El Masturbatora intensywnie wykłócającego się z wciąż uśmiechającym się Suplesem, który usiłuje mu pokazać jakiś cios na manekinie. Montaż obejmuje EleMa, który najpierw wykonuje całą serię ciosów na manekinie: pile driver, spinebuster, firmowe suplesy, skacze z narożnika. Chwilę potem powtarza te same manewry na bliżej nikomu nieznanych sparingpartnerach.

 

- Ajajajaj! To musiało boleć! – krzyczy uśmiechnięty Suples w chwili, gdy ElMasturbator wykonują potężne DDT na niczego nie spodziewającym się jobberze.

 

 

 

--- W dniu gali ---

 

 

 

Znajdujemy się wciąż jeszcze w starej hali PCW. Kamera pokazuje nam trening El

Masturbatora, który z dziecinną łatwością rozkłada na łopatki kolejnych sparingpartnerów. W tle słychać jakieś szmery dobijające się z boku i obiektyw natychmiast zostaje skierowany w tamtą stronę. Widzimy trenera Suplesa, który siedzi przywiązany do krzesła dwoma wielkimi rzemieniami. Usta ma zaklejone grubą warstwą taśmy, ale widać, nie przeszkadza mu to zanadto – widać po oczach, że kurwa, wciąż się uśmiecha.

 

W tym momencie do hali wchodzi kamera EWF i zaczynamy transmisję na żywo. W tle słyszymy głos naszych ulubionych komentatorów.

 

Jan Kowalski: Tony, i jak ci się podoba najnowszy nabytek EWF?

 

Tony Hogański: Kimkolwiek by nie był, jest z PCW i z dumą podtrzymuje legendę tej federacji, więc miłuję go jak syna, którego nigdy nie miałem.

 

JK: Trudno było w to uwierzyć, ale treningi z Suplesem sprawiły, że jego dyspozycja znacząco się poprawiła.

 

 

TH: Jędrzej Suples to uznanej klasy praktyk i teoretyk zapasów. Nie mogło być inaczej.

 

JK: A masz jakieś przypuszczenia, kim może być ten zamaskowany niszczyciel?

 

TH: Mam, ale nie powiem…

 

W tej samej chwili drzwi do hali PCW otwierają się i wchodzi człowiek, którego przywykliście znać jako „głos z offu”. Ubrany w czarny garnitur, nienagannie wyprasowaną śnieżnobiałą koszulę i także uprasowaną maskę wolnym krokiem podąża w stronę ringu, gdzie El Masturbator właśnie kończy trening.

 

- Widzę, że nie próżnowałeś – odzywa się do EleMa, po czym spogląda na związanego Suplesa. – A z tym o co chodzi? – pyta.

 

- Wiesz, trochę to trwało, ale w końcu udało nam się wypracować z trenerem Suplesem idealne warunki naszej współpracy – odpowiada EleM, po czym spoglądaw stronę krzesła. – Prawda, trenerze? – krzyczy ze śmiechem, a Suples kiwa głową na potwierdzenie, też jakby się uśmiechając.

 

El Masturbator schodzi z ringu, podchodzi do „głosu z offa” i podaje mu rękę na przywitanie.

 

- Powiem Ci tak… Nie było łatwo, nie wierzyłem w Ciebie momentami, ale wróciłeś…i chyba faktycznie lepszy niż kiedyś… - zaczyna „głos”.

 

- Błagam, kurwa, to nie „Titanic”...zamiast piać z zachwytu sam powinieneś pomyśleć na odwieszeniu baseballa z haka i powrocie – odpowiada niewzruszony EleM.

 

Jan Kowalski: Bejzbola? To brzmi dziwnie znajomo

 

Tony Hogański: Mówi się „baseballa”, Janku…

 

- Nie, nie, to już nie dla mnie, ale Tobie życzę powodzenia* – odpowiada „głos” i odwraca się w stronę wyjścia. Robi dwa kroki w przód, ale po chwili wraca. – Ahh, zapomniałbym o jednej ważnej rzeczy – podbiega do zaskoczonego El Masturbatora, kopie go w brzuch i wykonuje na nim „Hellraisera”, rzucając El Masturbatora na betonową posadzkę!

 

TH: Hellraiser?!?! Tylko jeden człowiek potrafił go wykonywać tak dobrze…Ale to niemożliwe przecież…?!?!

 

- To na szczęście. No i takie małe wyrównanie rachunków* – uśmiecha się „głos z offu” patrząc na leżącego E lMasturbatora i odwraca się do wyjścia. Nie mija jednak nawet ułamek sekundy, kiedy El Masturbator podnosi się i wstaje „a’la Undertaker”. „Głos z offu” jest wyraźnie zaskoczony i prawdopodobnie pod wrażeniem. – Jestem pod wrażeniem – potwierdza domysły narratora tej historii. – To co? Chyba czas odkryć karty? – mówi „głos” i ściąga swoją czarną maskę, ujawniając swe prawdziwe oblicze. Okazuje się, że…

 

TH: TO BULLZEYE!! Książę Hardkoru i Czciciel Bezzębnej Agresji powraca!

 

JK: Co za niesamowity zwrot wydarzeń!

 

EleM i Bullzeye patrzą przez chwilę na siebie i zaczynają się śmiać. Po chwili jeszcze raz podają sobie ręce i Bullzeye wychodzi z hali. Będąc przy drzwiach, odwraca się raz jeszcze.

 

- Jakaś ostatnia rada? – pyta EleM.

 

- Tak, ale nie do Ciebie, raczej do reszty. Bójcie się, skurwysyny! A najbardziej bój się Ty, Jupiter! – to mówiąc zaczyna się śmiać i wychodzi z hali.

 

JK: Tony, ale jeśli tajemniczym „głosem” był Bullzeye…to kim jest El Masturbator?!?

 

TH: Janku, obawiam się…że tego nie wiedzą…nawet tostery.

 

Transmisja urywa się

--------------------------------------------

 

 

 

OOC:

* - Bullzeye wyrównuje rachunki z poprzedniego erpa, w którym podczas sceny w szkole grał „Jupitera”

Bullzeye jest powiadomiony o całej sytuacji i nie miał nic przeciwko, żeby użyć go w RP. Zastrzegł tylko, żeby za mocno go nie maltretować ;)

RP wyszedł niesamowicie długi, ale takie są niestety realia: w ramach podbudowy gimmicku i pokazania postaci RP został połączony z promo, aby lepiej oddać charakter wrestler

Muzyczne inspiracje: Wyobrażenie sobie trzasku łamanych kości Ritariego, Nasa Jazzowskiego i Vaclava na następnej Wrestlepaloozie :D

  • Odpowiedzi 13
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • theGrimRipper

    2

  • mu

    2

  • Venomus

    1

  • Biggmac

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

fuck yeah ! :twisted: początek zniszczył . :D

 

o tym własnie myślałem , kiedy mówiłem , że ten gość rozpieprzy wszystkich dookoła . :D

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Ano rozpieprzy... Z wszystkich, licznych plusów rpa najbardziej wyróżniają się humorystyczne wycieczki pod względem przeciwników. Najlpeszym tekstem jak dla mnie był ten o Amidze, tak z sentymentu do mojej 600tki.

  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Młodzi patrzcie i wpierdalajcie z tego wszyscy, bowiem Elem rozjebał wszystko co było i podniósł poprzeczkę o 2 klasy wyżej ... wszystkim.

  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

- Co ty pierdolisz?

 

- Co?

 

- AGA to kości Amigi 1200, nie da się ich ot tak wpierdolić do 500-tki…

 

Nice one :)

 

 

- Ajajajaj! To musiało boleć! – krzyczy uśmiechnięty Suples

 

Jakbym słyszał pana S. z telewizji ;)

 

o tym własnie myślałem , kiedy mówiłem , że ten gość rozpieprzy wszystkich dookoła . :D

 

kurwa, mu, nie zmieniaj co chwila zdania jak Ana Ivanovic w sklepie z dobrą bizuterią... wczoraj mówiłeś, że to ja piszę najlepsze erpy :twisted:


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

kurwa, mu, nie zmieniaj co chwila zdania jak Ana Ivanovic w sklepie z dobrą bizuterią... wczoraj mówiłeś, że to ja piszę najlepsze erpy :twisted:

 

taki jest showbiznes , grim . :D wczoraj byłeś na topie , a dziś na topie jest kto inny . przynajmniej do momentu , w którym JA wrzuce erpozke ... :twisted:

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 242
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.03.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czytając początek oplułem monitor i popłakałem się ze śmiechu :D Reszta równie mocno trzyma poziom.
Independent > Entertainment

15502940234d45cf586db3e.jpg


  • Posty:  593
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Okej...we have a winner! :D

 

Rzeczywiście, erpoza z kosmowu, nie pozostaje mi nic innego jak chylić czoła. Good piece of masterpiece.

 

A rozprawka psychologiczna jak najbardziej trafna :twisted:

nWo 4 life!

Just 2 sweet!

861576481480fa62cbd549.jpg


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dodam, że początek erpozki miał wręcz wymiar symboliczno - mistyczny... Oto stara legenda spotyka nową... Wspólny browar i film się urywa (przynajmniej w przypadku przyszłej legendy :D)

  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Rozkręcasz się dziadku, rozkręcasz :D I to mnie właśnie martwi :twisted: RP na poziomie "światowym" według mnie. Dialogi są mistrzowskie 8)

 

- No wiesz, jest kilka opcji. Na przykład metoda na Rockiego…

 

- To znaczy?

 

- To znaczy, że zamkniemy się na dwa tygodnie w jakiejś chatce na Syberii albo chociaż Bieszczadach w leśnej głuszy, gdzie zamiast ciężarów będziesz dźwigał kamienie, będziesz podciągał się na końskich powrozach, będziesz rąbał tony drzewa i biegał po górach, gdzie śnieg będzie ci sięgał po pas…

 

- I to działa?

 

- Tak, przecież Rocky wygrał w czwartej części z tym Ruskiem…

 

- Mimo wszystko, nie jestem przekonany…

 

- I dobrze, bo ta metoda ma też swoje minusy.

 

- Jakie?

 

- Człowieku, nie mów, że nie oglądałeś dalszych części? Przecież on w piątce zbankrutował, stoczył się na samo dno i lał się ze swoim byłym uczniem na ulicy za zupełny frajer. A w szóstce, jak na weterana z przetrąconą kopułą przystało, zakłada małe bistro i żyje w cieniu własnej chwały, do końca życia opowiadając klientom swojej knajpy ciekawostki ze swojej bogatej kariery.

 

- Jak tego słucham, to jestem za eutanazją. Są inne metody?

 

Rządzisz :D

 

Trening przy "You're the best" po prostu zwalił mnie kurwa z krzesła, kiedy wyboraziłem sobie CIEBIE napierdalającego jakieś fikołki na sali treningowej przy tej muzyce :lol:

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To RP mnie po prostu zatkało...

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Hmmm, muszę przyznać, że czegoś takiego się nie spodziewałem. Liczyłem na bardzo dobrego RP, ale to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Świetne pojazdy po przeciwnikach(tak, tak - zrównałeś mnie z ziemią). Odważę się nawet powiedzieć, że równie dobrze można by zrobić z naszej walki handicap mecz, a wynik byłby ten sam. Nie ma sensu narzekanie, że ani ja, ani Vaclav nie mieliśmy pojęcia kim jesteś tak więc nasze pole do popisu było mocno ograniczone. RP klasy światowej, zdecydowanie najlepszy z oddanych na Palooze. Gratuluję.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przyznam że przeczytałem Twojego RP wczoraj w nocy z samej ciekawości. Jak zobaczyłem długość postanowiłem najpierw zaopatrzyć się w dwa piwka... Rozjebałeś wszystko dookoła... Ciekawe kim Ty jesteś? Może Great Marian albo K-J?? hehe... Strzelac to sobie mogę... Naprawde dawno nie czytałem tak dobrego RP... Niestety dla mnie :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No to teraz przyszła kolej na mnie.

 

- Nie było źle, chociaż nie spodziewałem się, że kolejka chcących wpierdolić Jupiterowi jest aż tak duża… Chłopak jednak ma coś w sobie…I nie, nie mam na myśli czegoś dużego czarnego zwisającego spod nóg zwalistego Murzyna – śmieje się.

 

dowcip z murzajem opklepany :twisted:

 

Dalej, pojazd po Ritarim fajny , teksty o amidze też dobre nawet się uśmiechnąłem ( a mnie trudno rozbawić ) .

 

Nas Jazzowski…hmmm…a tak, kojarzę…pan „Zabili-Mi-Żonę-Więc-Nawtykałem-Sobie-Do-Dupy-Sterydowych-Czopów-I-Teraz-Odreagowuję-W-Ringu”. Powiedz mi, dlaczego oni wszyscy myślą, że wrestling to najlepsza psychoanaliza? Kurwa…wszyscy tu są…niespełnieni kochankowie, seryjni mordercy, zdepresjonowani wdowcy, nawet 8-bitowe komputery…

 

ten kawałek zwłaszcza to co pogrubiłem , zabił mnie dosłownie - świetny

 

Och Kochanie! Skończyłem drugi rozdział opowieści o magicznym jednorożcu z kosmosu, który żywi się ludzkimi wątrobami”

 

:twisted: :twisted:

 

O kolesiach, którzy swoją lewą nogę nazywali „Boże Narodzenie”, prawą „Nowy Rok”, a ona odwiedzała ich, no wiesz, między świętami…

 

to też jest stare :twisted:

 

 

Zrobię małe podsumowanie bo jakbym miał wklejać co mi się podoba to post na 2 strony by chyba wyszedł. Pojazdy są mistrzowskie to fakt, czasem trochę widać żenujących żartów po czym pojawiają się genialne wręcz frazy. :D Jak na moje oko nowicjusza to półfinał to za mało więc na jakieś 99% zdobędziesz pas :twisted:

 

Ale z tymi fikołkami przegiąłeś pałę :twisted: też obie Ciebie wyobraziłem jak to ćwiczysz :twisted:

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...