Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Mroczne skutki "przedawkowania"...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gdzieś w Polsce…

 

Godzina 4.36

 

 

Kamera pokazuje roztargnionego Scythera za kierownicą swojego czarnego Hammera…Scy prowadzi pojazd chaotycznie i nerwowo. Wygląda, jakby gdzieś się bardzo śpieszył…bardzo to mało powiedziane…Ruthless kurewsko się gdzieś śpieszy, problem w tym, że nie wiadomo do końca gdzie. W samochodzie Rampage’a panuje całkowity mrok (nic dziwnego, w końcu jest pieprzona 4.36). We wnętrzu potężnego pojazdu odróżnia się jedynie panel radia podświetlony na rażąco niebieski kolor, z którego wydobywa się ciszej grająca muzyka (a dokładniej Scarface feat. 2Pac – Smile, sprawdź to:

). Na siedzeniu pasażera widać sporych rozmiarów czarny worek z nieznaną zawartością. Scy na przemian śmieje się i poważnieje…ogólnie wygląda, jakby właśnie wpierdolił stos pigułek i bliżej niezidentyfikowanych kapsułek, które z mózgu robią prawdziwy pasztet…Vanillah Killah odwraca się w stronę kamery i wytrzeszcza oczy, jakby chciał zabić wzrokiem…

 

Scy – Chcesz zagrać, skurwielu…to zagrajmy…Ale musisz zapamiętać, że to ja jestem sędzią w tej pierdolonej grze i nie zamierzam być obiektywny…wkroczyłeś na mój teren, na teren bezwzględnego Vanillah Killah, suko! Wkroczyłeś na teren, na który albo się nie wchodzi wcale, albo wychodzi się w czarnym worku…

 

Rampage chaotycznie łapie czarny worek na siedzeniu pasażera i zaczyna nerwowo nim wymachiwać przed kamerą, po czym szybkim ruchem rzuca worek na swoje miejsce.

 

Scy – Właśnie w takim worku skończysz, śmieciu! (W tym momencie Scy obniża ton i zaczyna szeptać…) Przegrałeś, zanim zacząłeś walczyć…skorupiaku…to nawet nie jest wojna…(Scy psychodelicznie chichota pod nosem) To nic nie znacząca bitwa, coś jakby eliminacje do mistrzostw świata…Ja jestem Brazylią, Ty Wyspami Owczymi…Ja awansuję i będę walczyć o najważniejsze trofea, Tobie zostaną kolejne 4 lata treningu i nadzieja, że następnym razem MOŻE się uda…zabawa się skończyła, szmato. Tutaj bawią się duzi chłopcy…(Scy w tym momencie podnosi nagle głos)To nie kółko niedzielne!! (Znowu obniża ton do szeptu)…to ekstraklasa…

 

Rampage w tym momencie skręca w jakąś polną uliczkę i jakieś 200-300 metrów dalej zatrzymuje się w środku lasu przy małej drewnianej opuszczonej chatce. Drewniany obiekt jest trochę większy od zwykłej altanki na działce. Chatka wygląda bardzo marnie, deski z których jest zrobiona wyraźnie gniją, część okien jest powybijana…Scy parkuje samochód, chwyta ręką czarny worek leżący na drugim siedzeniu i szybkim krokiem opuszcza swojego Hammera. Pół-biegiem taranuje drzwi od chaty i wbiega do środka, po czym rzuca worek w kąt pomieszczenia i błyskawicznie siada na starym foteliku, który wygląda, jakby miał się rozpaść pod ciężarem Rampage’a. Kamera robi zbliżenie na czarny worek i teraz dokładnie widać, że po niedbałym rzucie Scythera wypadły z niego jakieś ubrania, a dokładnie spodnie moro o czarno, szaro i ciemno zielonej kolorystyce, kurtka moro w tych samych barwach, czarne rękawiczki oraz…maska Joker’a! (dokładnie taka: http://images.buycostumes.com/mgen/merchandiser/33007.jpg ). Scy ubrany obecnie w krótkie jeansowe spodenki oraz białą koszulkę z napisem „World: Only You Can Fuck Me, Scy!”, zasapany drapie się nerwowo po głowie i jakby otrzepuje z kurzu (którego na nim nie widać, a dokładniej, którego na nim nie ma). Przed starym fotelikiem, na którym siedzi Vanillah Killah widać mały, drewniany, również rozpadający się stolik, na którym stoi zamknięta butelka Jack’a Daniels’a…Za stolikiem za to widać psa Scythe’a, który leży na również starym, wytartym i śmierdzącym dywaniku, śpiąc sobie spokojnie…Scy spogląda czule na zamkniętą butelkę na stoliku, po czym błyskawicznym ruchem strąca ją ze swojego miejsca, w wyniku czego butla ląduje na ścianie i rozpryskuje się na drobne kawałeczki! Pies Ruthless’a podnosi uszy do góry, jednak jego głowa wciąż bez ruchu układa się na starym dywaniku…Scy układa się wygodnie na fotelu i zaczyna wpatrywać się w coś/kogoś po drugiej stronie stołu. Ruthless sięga do kieszeni i wyjmuje z niej święcę, którą odpala zapalniczką z drugiej kieszeni i kładzie na samym środku stołu…Na obecny moment, świeca jest jedynym źródłem światła w całym pomieszczeniu.

 

Scy – Widzisz, skarbie…nie potrzebuję pieprzonej wódki! Mówiłem Ci tyle razy, tylko Ty się dla mnie liczysz…tylko Ciebie darzę szczerą nieobliczalną i namiętną miłością…(Scy zamyśla się przez chwilę…) No, może znajdzie się tu jeszcze miejsce dla mojej psinki…Jednak Ty…Ty zawsze byłaś, jesteś i będziesz numer jeden. Mówiłem Ci przed ostatnią galą, że Cię nie opuszczę…nie wierzyłaś i popatrz! Wciąż jesteśmy razem! Przetrwamy każdy pierdolony kryzys, bo ty kochasz mnie, a ja kocham Ciebie…na zawsze, złotko…

 

Scy na chwilę milknie i robi smutną minę, jakby chciał komuś przekazać najgorszą wiadomość w życiu…

 

Scy – Wiem, że się złościsz…Bo mam ochotę na inne…a Ty chcesz być jedyną. Rozumiem to skarbie, bo to całkiem normalne w związkach. Uczciwość, szczerość, wierność. Ale ja właśnie taki jestem. Uczciwy, szczery, lecz nie potrafię być wierny złotko…ciągnie mnie do innych i musisz to zrozumieć…

 

Pies Ruthless’a podnosi w końcu głowę z dywaniku i wciąż leżąc zaczyna nią przekręcać na prawo i lewo (dokładnie w ten sam sposób, w jaki robi to Twój pies, kiedy nie ma pieprzonego pojęcia, co do niego gadasz). Scy jednak nie zwraca na to uwagi i kontynuuje…

 

Scy – Chciałbym, żebyś była najlepszą, jaką poznałem…w gruncie rzeczy jesteś najlepszą, jaką poznałem, ale musisz wiedzieć, że widziałem lepsze…Widziałem takie, w których można zakochać się od pierwszego wejrzenia i nigdy się nie odkochać, lecz jak wiesz, te są bardziej oblegane przez samców i trzeba je bardziej pilnować…Ty też nie jesteś łatwa do upilnowania…masz swoje grono wielbicieli, ale ja nigdy, kurwa nigdy nie pozwolę na to, żeby ktoś Cię chociaż dotknął…Jesteś moim aniołem i zawsze nim będziesz, kochanie…

 

Kamera znowu pokazuje psa Rampage’a, który jednak usnął słuchając bzdur swojego Pana, a następnie przenosi się powoli na drugą stronę stolika i w końcu naszym oczom ukazuje się drugi zmarnowany i dobity fotelik na którym……z pełną gracją i wdziękiem widnieje…..starannie i dokładnie ułożony FTW Title! Ruthless wstaje ze swojego siedziska i podchodzi do pasa, po czym czule całuje go w sam środek…

 

Scy – Wiesz, że śpieszyłem się na spotkanie z Tobą jak nigdy…wiem, że czekałaś długo, jednak obiecuję Ci kotku, było warto, bo mam dla Ciebie prezent…musisz czuć się bardzo dumna, ponieważ po marnym japończyku nie mającym pierdolonego pojęcia o podejściu do kobiet, o Twe względy chce się starać kolejny matkojebca bez pasji, umiejętności, pieprzonej charyzmy i wyczucia czasu…dlaczego wyczucia czasu? Ano dlatego, że jestem teraz w naprawdę kurewsko złym nastroju, a kolejny śmierdzący amatorszczyzną skurwysyn próbuje mi udowodnić, że stać go na więcej, niż pieprzone 2 minuty w ringu z Vanillah Killah!

 

Scy klepie się po twarzy i ze złowrogiego nastroju ponownie przechodzi do czułego i delikatnego tonu…

 

Scy – Wracając do tematu, kochanie, tak jak mówiłem…Mam dla Ciebie prezent…

 

Rampage podchodzi do czarnego worka, z którego wypadło już kilka rzeczy, po czym nerwowo zaczyna go przeszukiwać. W końcu z uśmiechem na twarzy wyciąga z niego kamerę video i laptopa…Scy kładzie sprzęt na starym stoliku tuż przed swoim FTW Title znajdującym się na starym fotelu i podłącza wszystko tak, jak podłączone powinno być.

 

Scy – To, co teraz zobaczysz, to mój hołd dla Ciebie i początek pierdolonego pogrzebu dla niejakiego Scorp’a, który przedarł się przez dłuuugą kolejkę bardziej zasłużonych, niż on i nabrał apetytu na pływanie razem z rekinami…Tylko powiedz mi złotko, jak można pływać z pieprzonymi ogromnymi rekinami, będąc zaledwie małym, niewinnym, wesoło pluskającym się w jeziorku młodym leszczem? (Scy znowu nagle podnosi głos, tym razem tak mocno, że aż jego pies reaguje i z pozycji leżącej podnosi się do siedzącej) Ano kurwa NIE MOŻNA!! Nie można pogrywać z zajebiście grubymi rybami, bo grube ryby mogą Cię zjeść i podetrzeć sobie dupę wszystkimi Twoimi pseudo osiągnięciami w postaci śmiesznych pasów z jakichś zapiździałych, zabitych dechami bardziej, niż ta nora, śmiesznych i iście kurwa zabawnych federacji rozwojowych, Got that, rookie?? Więc…przejdźmy do rzeczy…

 

W tym momencie Rampage włącza laptopa, i uruchamia film, który został nagrany cyfrową kamerą kilka godzin wcześniej…Ruthless uśmiecha się sam do siebie, po czym znowu całuje swój pas.

 

Scy – Oglądaj dziecinko, z pewnością Ci się spodoba…a tego młodego, nic nieznaczącego skurwiela pozbawi jakichkolwiek złudzeń dotyczących Ciebie i jego…(Scy przygryza wargi i wydusza z siebie resztkę zdania, jakby ktoś go do tego zmuszał torturami)…razem…

 

Po tym Vanillah Killah gasi świecę, wkłada do czarnego worka rzeczy, które wcześniej z niego wypadły, woła swojego psa i opuszcza chatkę…Po kilku sekundach słychać tylko silnik Hammera, który opuszcza teren z piskami opon…Kamera kieruje obraz na monitor, na którym zaczyna się film. W prawym górnym rogu widać datę i godzinę rozpoczęcia nagrania – 13.12.2008 godz. 1.34… Pojawiają się pierwsze napisy…

 

 

 

To, co teraz zobaczysz, to początek końca kogoś, kto myślał, że sukces wszedł do jego domu z buta, zdjął buty, nasrał w jego kiblu i otworzył z nim szampana…

 

 

To, co teraz zobaczysz, to prawda, która zawsze wychodzi na jaw…

 

 

To, co teraz zobaczysz to dowód na to, że na sukces trzeba zapracować i zabiegać o jego względy…to nie suka, która przyjdzie do Ciebie po to, żebyś ją zerżnął…sukces zna swoją wartość i nie sprzedaje się każdemu…sukces starannie dobiera partnerów…sukces jest najcenniejszą rzeczą, jaką można posiąść…sukces dla Ciebie, brzydka skorupo… jest jak Demi Moore…chciałbyś go mieć, ale nie masz na to szans…

 

 

 

Nagle napisy momentalnie znikają i na ekranie pojawia się „śnieg”…Brak obrazu utrzymuje się przez kilka sekund, po czym na monitorze pojawia się siatka, coś jakby płot, w odległości kilku centymetrów od kamery, a za nią widać jakieś szare mury, z licznymi napisami. Ziemia wypełnia się kałużami, ale to nic dziwnego, bo leje deszcz…Krótko mówiąc sceneria jest niezbyt przyjazna dla oka, a miejsce jakby krzyczy do Ciebie słowa: „nie przechodź tędy, bo to może być Twój ostatni spacer.”. Nagle na siatce pojawiają się ręce w czarnych rękawiczkach, ściskające ogrodzenie tak mocno, jakby chciały z niego wycisnąć pieprzony sok…po chwili z dołu wyłania się czyjaś postać…w masce Jokera! Mężczyzna jest ubrany cały w moro o ubarwieniu czarno, szaro i ciemno zielonym… (jeszcze raz maska dla przypomnienia: http://images.buycostumes.com/mgen/merchandiser/33007.jpg ). Osobnik patrzy prosto w kamerę psychodelicznie przekręcając głowę w prawo i lewo…można usłyszeć głośny oddech postaci…W końcu „Joker” odzywa się pół-szeptem…

 

Joker – Boom…szmato! Poznajesz? Pewnie nie. To tylko ja…stary, dobry, poczciwy wujek Scy…wciąż na pełnej lopie…i wciąż bez pierdolonego World Title…(Ruthless śmieje się przez chwilę, po czym momentalnie milknie i znów spogląda prosto w kamerę). Ale o tym później, bo oto przed pieprzoną bramą do królestwa najlepszych skurwieli staje na białym koniu niejaki Alex „IOOUEOIE” Scorp. Alex siedzi dumnie na swym rumaku, w lśniącej zbroi, z pieprzonym mieczem walecznie podniesionym w górę i krzyczy: „Otwórzcie, otwórzcie, jestem tu, by wyzwać kogoś na pojedynek gladiatorów! Nazywam się Scorp i straciłem swój Polish Title, zanim w ogóle włożyłem go na ramię, oraz przegrałem swoją ostatnią walkę z dzielnym japońskim wojownikiem klanu Bukkake-Wypolerowane-Miecze, oraz kimś, o kim nawet już mi się kurwa nie chce gadać!!” Alex ma nadzieję na równy i epicki pojedynek. Ba! On się nawet łudzi, że jest w stanie go zwyciężyć…a, czy jest w stanie to zrobić? Sprawdźmy! Wpuśćmy dzielnego Alexa Dupojeba na arenę!!

 

Ruthless zakręca się wesoło w stylu Jokera, po czym wyjmuje z kieszeni jakiegoś pilota…

 

Scy – Panie i panowie! Przed wami…Skooruupa!!

 

Rampage wciska jakiś guzik na pilocie i z ziemi podnosi się tekturowa podobizna Scorpa zamocowana na jakiejś mniejszej szynie…Deszcz wali w tekturowego Alexa, ile wlezie, lecz sprzęt jest wykonany na tyle dobrze, że stoi twardo i nie drga nawet o centymetr. Scythe podchodzi do tekturowego Scorpa z zabawką mikrofonem i przystawia mu go do ust.

 

Scy – Witaj Alex, co możesz nam dziś powiedzieć?

 

Scy (parodiujący Scorpa głosem co najmniej kretyńskim) – Nazywam się Aaalex!!

 

Scy – To już wiemy, skurwysynu…Bardziej chciałbym się dowiedzieć, czego szukasz w naszych skromnych, poczciwych progach pieprzonej ekstraklasy, której nie dorosłeś nawet do czubka mojego małego palca u nogi??

 

Scy (ponownie parodiującym głosem) – Nazywam się Aaalex!!

 

Scy – Dziecko, cierpisz może na zespół pod nazwą „Mama zjadła mi mózg, bo tata podkradł jej owsiankę”??

 

Scy (parodiując) – Nazywam się…(w tym momencie Ruthless przerywa, rzuca mikrofon na mokrą ziemię i podchodzi do przemoczonego czarnego worka leżącego kilka metrów dalej).

 

Rampage wyciąga z worka wielką siekierę, chucha na nią radośnie i przeciera mokrym rękawem…Scy wraca do tekturowego Scorpa i przygląda mu się dokładnie, ponownie ruszając głową na prawo i lewo. W końcu Ruthless podnosi siekierę do góry i przymierza się do potężnego uderzenia!

 

Scy – A ja nazywam się Pierdolony Brudny Harry Tego Biznesu i właśnie zamierzam odciąć Ci ten śmieszny łeb!

 

Ruthless bierze zamach i szybkim i mocnym uderzeniem odcina dokładnie głowę podobizny Scorpa, która spada prosto w wielką kałużę…

 

Scy – Chciałeś popływać z rekinami…teraz popływasz z dżdżownicami…

 

Vanillah Killah spogląda spokojnie na imitację głowy Scorpa, która pływa wesoło w wielkiej kałuży, po czym wzrusza bezradnie ramionami…

 

Scy – Cóż, przynajmniej wejście miałeś fajne…

 

Scy wyrzuca siekierę za siebie i podchodzi do kamery, dotykając delikatnie siatki, przed którą stoi.

 

Scy – Oto nasze pole bitwy, skurwielu…Metalowa klatka, tylko Ty i ja. Nie ma ucieczki, wchodzi się o własnych siłach, wyjeżdża się na noszach, albo…nie wyjeżdża się wcale. Zostałeś obdarowany dwoma pieprzonymi title shotami 2 gale pod rząd, a żeby było weselej, zostałeś obdarowany walką, w której stawką jest prawo do posiadania mojej księżniczki…a Fucky jest do mnie przywiązana, jak Chris Attitude do swojej deski…Jak Jupiter do swoich lekarstw…jak Kraven do swojej piersiówki…Jak Esmeralda do swojego wibratora…I tu powstaje problem brzydka skorupo. Widzisz, ja strasznie kurwa nie lubię, gdy ktoś próbuje zabrać mi coś, co jest częścią mnie…Nienawidzę tego, gdy ktoś bez pukania wchodzi do mojego domu i chce ze mną imprezować, chociaż jeszcze nie nauczył się dobrze tańczyć. A musisz wiedzieć, Aleksandrze, że Rampage’owi kurewsko ciężko dotrzymać kroku. Ty chcesz to zrobić, a nie potrafiłeś nawet pokonać śmiesznego Jupitera, którego ja zjadłem dupą i wysmarkałem nosem…Srasz na pomoc żałosnych miernot z HVW, a musisz sobie zdać sprawę, że nawet z nimi jesteś pierdolonym zerem, więc, co zamierzasz zrobić bez nich? Wziąć ode mnie autograf?? Poprosić o nowe okulary? Wyglądam Ci na pierdoloną fundację Polsatu, Scorp? Pewnie nie…a wiesz dlaczego nie? Bo nie jestem pierdoloną fundacją Polsatu, suczysynu! Jestem, jakby to powiedzieć, jak Mojżesz…wskażę Ci drogę, a raczej wskażę Ci, którą droga nie iść…bo wszedłeś na złą ścieżkę. Jesteś na drodze, na której jazda poniżej 200 km/h jest karana…pieprzoną egzekucją! Zgadnij, kto będzie egzekutorem?

 

Ruthless wzdycha powoli i kręci głową, jakby się nad kimś litował…

 

Scy – Oj Scorp, Scorp, Scorp…zjem Cię, jak homara…Wiem, że to nie Twoja wina. EWF chciało dla Ciebie dobrze. Straciłeś pas, który swoją drogą i tak gówno znaczył, ale…tak czy srak straciłeś go bez możliwości obrony. Wpieprzyłeś się do MOJEJ federacji, w której rządzi skurwysyństwo…tutaj nikt się Ciebie nie przestraszy dzieciaku…Dopiero co wypiłeś pierwszego Coolera na swojej osiemnastce, a już chcesz obalać z wujkiem Scytherem Jack’a Daniels’a? Ja wylewałem tu swój alkoholowy pot pierdolone lata temu i co z tego mam? Wielkie, kurwa nic! A Ty dopiero co przerzuciłeś się z pełzania po ziemi na chodzik i już zostałeś obrzucony szansami, na które ja, w przerwach od picia wódki, zapierdalam całe życie! To nie jest fajne, Alexandrze, to jest bardzo niefajne. Dlatego Twój „Taniec z gwiazdami” kończy się w tym miejscu, bo teraz ja będę Twoim pieprzonym jurorem…Pamiętaj, dziecko, że wszystko w tym śmiesznym życiu ma swoje konsekwencje. Zawsze jest ryzyko, że coś nie wyjdzie…a w Twojej obecnej sytuacji, to ryzyko jest poczwórne! I nie musisz przejmować się tym, że Cię nie szanuję, bo nie szanuję 99% swoich żałosnych przeciwników. Nie jestem od szanowania, tylko od zabijania! Miejsce na szacunek oddaje innym pajacom z federacji, którzy sprzedaliby swoją żonę, matkę, siostrę i dzieci alfonsowi z pobliskiej wsi, oby tylko zapamiętano ich jako walecznych, honorowych i odważnych bohaterów polskich ringów wrestlingu. (Scy dodaje po cichu pod nosem: synku…). Widzisz, skorpion, żarty kończą się właśnie w tym momencie. Rozejrzyj się miernoto! (Ruthless spogląda na mrożącą krew w żyłach okolicę, na której jest kręcony film…po czym spogląda na niebo, z którego leje się deszcz. Krople spadają prosto na jego maskę. Ruthless unosi ręce w górę, jakby delektował się obfitą ulewą, po czym znowu zaczyna się śmiać). Jesteś pośrodku pieprzonej drugiej strony piekła…tej gorszej, gdzie na tronie nie zasiada Lucyfer, Adolf Hitler, czy inny pieprzony rogaty matkojebca…ta strona piekła należy do mnie! Mamy tu Jack’a Daniels’a, Mamy tu Whiskey, mamy tu Hennesey, ale mamy również coś jeszcze…wielkie, gorące, długie i twarde widły, który tylko czekają, żeby wbić Ci się prosto w dupę i wrzucić do pieca, w którym zrobię sobie z Ciebie pyszne bułeczki za 2 złote dla mojego człowieka…Pewnie taki koniec Ci się nie marzył, ale cóż, dzieciaku, los nie wybiera sobie ofiar…za to Vanillah Killah to robi! Wpadłeś w szambo, w którym jeszcze nigdy nie byłeś. Twoje potyczki z rozwojowych burdeli, z HVW…to był mały nic nieznaczący trening…niestety Scorp, trening nieudany…ktoś by mógł nazwać ten pojedynek Twoją próbą, ja nazywam go Twoim pieprzonym pogrzebem w stalowej klatce, która będzie imitować trumnę, w której zdechniesz!

 

Scyther zaczyna gładzić klatkę przed sobą i wpatrywać się w nią czule.

 

Scy – Te metalowe druciki o czymś mi przypominają…Miałem z nimi do czynienia już nie raz, a ostatnie moje spotkanie z tą piękną, poczciwą klatką przypada chyba na pierwszy w historii main event AWF…który, swoją drogą wygrałem, jak się domyślasz…Lecz historia sięga jeszcze dalej…Zacząłem od dawnego pojedynku lata temu z japończykiem, którego pieprzonego imienia już nawet nie pamiętam…(Scy mruczy coś do siebie pod nosem przez chwilę, coś jakby: Takeru co? Takara? Takiri?, po czym „powraca” do rzeczywistości) To było tak dawno temu, że nawet nie wiem, jak wyglądał. Jednak pamiętam klatkę, pamiętam pierdolony ból, który wyrządziłem tamtemu posrańcowi za pomocą tego cudownego wynalazku świata wrestlingu…moje każde uderzenie jego skośnookim japońskim ryjem o te druty spadało na niego jak grad ogromnych ciężkich kamieni z nieba…Czy myślisz, pieprzony Alexie Iłocie, że Ciebie to KURWA NIE SPOTKA??? Zacznijmy od tego, że Ty wcale nie myślisz! Bo gdybyś to robił, to nigdy nie śmiałbyś nawet spojrzeć na mój teren…a Ty nie tylko na niego spojrzałeś, ale również wdepnąłeś na moje terytorium, a teraz chcesz zostawić na nim bardzo brzydki, niekształtny ślad swojego buta, a tego Rampage nie lubi! Za to bardzo lubię…hm, wiesz co lubię najbardziej?

 

Scyther w tym momencie zdejmuje maskę Jokera, spogląda ponownie na niebo, z którego deszcze leje się tym razem prosto na jego twarz, po czym psychodelicznie uśmiecha się i spogląda w kamerę.

 

Scy – Najbardziej lubię pierdoloną wojnę, więc bądź gotów, Scorp! Bo pieprzony Ruthless Scyther nie bierze jeńców…on zostawia wszystkich na polu bitwy…MARTWYCH!

 

 

Vanillah Killah po tych słowach zaczyna rozglądać się dookoła, po czym wyjmuje z kieszeni małą butelkę whiskey, odkręca ją i bierze głębokiego łyka. Po chwili zaczyna dzwonić telefon Rampage’a. Vanillah Killah wyjmuje go z kieszeni i próbuje odebrać, lecz…przycisk nie chce zadziałać! Scy nerwowo kontynuuje nieudolne próby odebrania telefonu, po czym zdenerwowany ciska nim o mokrą ziemię i zaczyna po nim skakać! To również nie skutkuje, ponieważ telefon ciągle dzwoni, głośniej…głośniej…i GŁOŚNIEJ!! Nagle…

 

Ruthless otwiera oczy i zrywa się z łóżka w swoim…wielkim luksusowo umeblowanym apartamencie!! Scy rozgląda się dookoła, patrząc na drogie meble, skórzane sofy, fotele, szklane stoły oraz…dziesiątki pustych butelek po wódce wokół swojego łóżka! Jedna z nich leży jeszcze na poduszce Ruthless’a, również pusta…Po chwili na łóżko wskakuje Bullet i zaczyna machać ogonem radosny z faktu, że jego Pan w końcu się obudził. Scy spogląda na stolik nocny, na którym wciąż dzwoni telefon. Na wyświetlaczu widać napis: „PSYCHO ONE”. Ruthless zaspany odbiera komórkę…

 

Psycho – Bastarrrrrdo !! ( wyraźnie zdenerwowany ) Dzwonie od trzech lat , kurwa , co się z Tobą dzieje , już myślałem , że się przechlałeś albo , co gorsze , wyjebałeś do Rio , czy gdziekolwiek indziej beze mnie , skurwielu!

 

Scy (zaspanym głosem) – Nie, człowieku. Miałem…przejebany sen…

 

Psycho – Freddy Kruger ? ( śmiech )

 

Scy (rozglądając się dookoła łóżka, gdzie leży gromada butelek) – bardziej Jok…zresztą, whatever. Chyba trochę za dużo wypiłem…

 

Psycho – Z wódką nie wygrasz nigdy , Ty ją w mordę , ona Cię na ziemie . Za często oglądałeś spód flaszki ?

 

Scy – Na to, kurwa, wygląda, mate…

 

Psycho – Anywayz , dzwonię w ważnej sprawie , mianowicie : czy mam zapisywać Twoją ksywę na pieprzonej , vipowskiej liście pasażerów białego lincolna xxl ? Za 3 godziny jedziemy do Amsterdamu , moi ludzie z GrassHopers mają dla mnie kilo valium i dobre palenie do odstawiania prochu , trzeba się odrobinkę wyluzować przed kolejną galą , jeśli wiesz o czym mówię . ( śmiech ) Czekam tam , gdzie zawsze .

 

Scy – Będę człowieku, nie ma innej opcji. Akurat konkretne wyluzowanie jest mi kurewsko potrzebne po tym…czymś…

 

Psycho (śmiejąc się do słuchawki) – Mówiłem Ci , brat , żebyś nie jechał na tą wojnę ! Przecież każdy wie , że tam robią z mózgu pierdolonego kurczaka w cieście na ostro z polewą alkoholową .

 

Scy – Rzucam picie!

 

Psycho jednak nie odpowiada, tylko zaczyna się głośno śmiać do słuchawki.

 

Psycho (po kilku próbach opanowania śmiechu, średnio udanych) – Right , mate , tell you what , mate . ( śmieje się , fake agresive mode ) Tylko się , kurwa , nie spóźnij bo nie będę czekał znowu 4 godziny na deeeeeszczu , wiiiiiilki jakieś .. ( śmiech ) move your ass , bro .

 

Po tym Psycho rozłącza się, a Scy zaczyna pakować do czarnego worka, leżącego w rogu pokoju, wszystkie puste butelki, po czym do osobnej siatki pakuje każdy swój trunek, którego jeszcze nie otworzył (a jest ich około 30) i wychodzi z domu…Rampage wsiada do swojego czarnego Hammera i rusza na plażę w Gdańsku…

 

15 MINUT PÓŹNIEJ

 

Kamera pokazuje nam Scythera, który stoi na samym końcu molo z czarnym workiem w jednej ręce, w którym znajdują się puste butelki, oraz z wielką siatą w drugiej, w której dla odmiany znajdują się pełne trunki…Scy patrzy z żalem na siatę pełną alkoholu, po czym rzuca w morze…czarny worek z pustymi butelkami! Wór napełnia się wodą, tak samo jak puste butle i gdzieś tam tonie…Vanillah Killah spogląda na siatę i wyciąga z niej whiskey, po czym odkręca butelkę i bierze łyka…

 

Scy – To na pożegnanie, dziecinko…Będzie mi Ciebie kurewsko brakować!

 

Scy bierze jeszcze jednego łyka, i jeszcze jednego…i kolejnego…po czym spogląda jeszcze raz na siatę z alkoholami…

 

Scy (pewnym siebie tonem) – Jebać to…ograniczę…

 

Ruthless odwraca się w stronę wyjścia z molo i z siatą pełną swoich skarbów rusza w stronę miejsca, w którym zaparkował, wesoło popijając otwartą wcześniej whiskey…Po chwili Scy znika z pola widzenia.

 

Kamera jednak pokazuje jeszcze raz morze, a dokładniej miejsce, w którym zatonął czarny worek z pustymi butelkami…Po kilku sekundach na powierzchnie wody wypływa…MASKA JOKERA

 

 

 

Transmisja jedzie do Holandii na gruby melanż z Children of Sensi.

2008

Souljah Entertainment ®

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg

  • Odpowiedzi 34
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IOOT_DZIKO

    8

  • Scythe

    7

  • Juppozo

    5

  • Ja Myung Agissi

    5

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Scy (pewnym siebie tonem) – Jebać to…ograniczę…

 

hahah , mistrz . :D ta erpozka mówi Twojemu przeciwnikowi coś w rodzaju ' chcesz coś jeszcze powiedzieć !? spierdalaj stąd . :x ' .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak Jupiter do swoich lekarstw

 

No kurwa mać :twisted: Dziadek ale bez przesady :twisted:

 

a nie potrafiłeś nawet pokonać śmiesznego Jupitera, którego ja zjadłem dupą i wysmarkałem nosem…

 

Fakty i dowody proszę :D Bez nich uważam to za pomówienie :D

 

moi ludzie z GrassHopers

 

To Kolejorz zjadł ich dupą a wysmarkał nosem w gwoli ścisłości :twisted:

 

Dobre RP... Naprawdę kawał solidnej roboty Scy!

 

ta erpozka mówi Twojemu przeciwnikowi coś w rodzaju ' chcesz coś jeszcze powiedzieć !? spierdalaj stąd

 

Zgadzam się z tym klaunem w 100% :twisted: :twisted: :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  3 654
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

No cóż , jakby nie patrzeć mocarna. Mimo przegranej na 99% coś tam napisze , żeby nie było że zesrałem i oddałem walkowera. :)

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Scythe napisał/a:

moi ludzie z GrassHopers

 

 

To Kolejorz zjadł ich dupą a wysmarkał nosem w gwoli ścisłości :twisted:

 

:lol:

 

grasshoppers to cofeeshop w centrum amsterdamu . i to kolejny powód , żebyś w myśl zasady nie ' mówił co myślisz ' tylko ' myślał co mówisz ' , angielski dziadku .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

grasshoppers to cofeeshop w centrum amsterdamu . i to kolejny powód , żebyś w myśl zasady nie ' mówił co myślisz ' tylko ' myślał co mówisz ' , angielski dziadku .

 

Dzięki za wyjaśnienie mistrzu :D

Patrzcie - taki raperozo i nie wie co to znaczy "gra słów" :twisted: :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No kurwa mać Dziadek ale bez przesady

 

Tylko nie próbuj mi wciskać, że śmigasz po ringu w tym wieku bez żadnych dopalaczy (te wszystkie gówna redukujące ryzyko zawału podczas wysiłku i tak dalej :twisted: )

 

Fakty i dowody proszę Bez nich uważam to za pomówienie

 

Jak wrócę dziś z melanżu (ewentualnie jutro, bo nie wiem, kiedy wrócę :P) to już ja Ci sypnę faktami i dowodami, a póki co... Sue Me Grandpa! :twisted:

 

Dobre RP... Naprawdę kawał solidnej roboty Scy!

 

Dziękuję :P

 

No cóż , jakby nie patrzeć mocarna. Mimo przegranej na 99% coś tam napisze , żeby nie było że zesrałem i oddałem walkowera.

 

Ja tam nie jeden raz myślałem, że wygram, a bookerzy mieli swój punkt widzenia :D Na szczęście, jestem teraz trochę starszy i traktuję to już jako totalną zabawę, w której nie chodzi tylko o to, żeby ciągle wygrywać :]

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak wrócę dziś z melanżu (ewentualnie jutro, bo nie wiem, kiedy wrócę :P ) to już ja Ci sypnę faktami i dowodami, a póki co... Sue Me Grandpa! :twisted:

 

Ja też zaraz uderzam na imprezkę, więc radzę dawać fakty przed Twoim melanżem, bo potem wszystko co napiszesz będę traktował jak bzdury "po pijaku" :twisted:

 

Tylko nie próbuj mi wciskać, że śmigasz po ringu w tym wieku bez żadnych dopalaczy (te wszystkie gówna redukujące ryzyko zawału podczas wysiłku i tak dalej :twisted: )

 

Tylko i wyłącznie Kama i Biovital :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  3 654
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Ja tam nie jeden raz myślałem, że wygram, a bookerzy mieli swój punkt widzenia Na szczęście, jestem teraz trochę starszy i traktuję to już jako totalną zabawę, w której nie chodzi tylko o to, żeby ciągle wygrywać

 

Nie no , ja uznaje każdą przegraną z silniejszym przeciwnikiem. Chociaż gdybym poległ z RP'em SeBa , to prawdopodobnie mógłbym mieć obiekcje , ale mimo wszystko zabawa to zabawa. :grin:

 

Respekt za RP'a , można brać przykład.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Dziku nie piernicz tylko pisz dalsze losy Scorpa, bo fani czekają :)

Nie sądziłem, że tak łatwo się poddajesz :razz:

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Chociaż gdybym poległ z RP'em SeBa , to prawdopodobnie mógłbym mieć obiekcje

 

Ja bym się wkurwił, jebnął klawiaturą o ścianę, myszkę rozjebał o monitor i powiedział że Psycho jest fajny :twisted: :twisted: :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  3 654
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Dziku nie piernicz tylko pisz dalsze losy Scorpa, bo fani czekają

Nie sądziłem, że tak łatwo się poddajesz

 

Ciii...ja tu łądnie grzecznego zgrywam a ty mi improwizacje psujesz.

 

Ja bym się wkurwił, jebnął klawiaturą o ścianę, myszkę rozjebał o monitor i powiedział że Psycho jest fajny

 

A co to już nie można odegrać grzecznego chłopca :P

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  1 692
  • Reputacja:   24
  • Dołączył:  13.04.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

Od razu zaznaczę - RPa jeszcze nie czytałem...

 

Ale Dziku... zawodzisz mnie. Ktoś kto pisze takie RPy jak Ty, nie powinien sam skazywać się z góry na porażkę... nawet jeśli rywal odwalił kawał dobrej roboty. A wiem, że Cię stać :)


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Ja bym się wkurwił, jebnął klawiaturą o ścianę, myszkę rozjebał o monitor i powiedział że Psycho jest fajny :twisted: :twisted: :twisted:

 

albo zapalił jointa i siedział 3 dni w kiblu , co ? bo o tym , że ania była tak zniesmaczona Tobą , że pociągnęła laske innemu już nawet nie bęęęęęde wspominać . pisz erpoza , kapitanie ziemniaczany . :twisted:

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

bo o tym , że ania była tak zniesmaczona Tobą , że pociągnęła laske innemu już nawet nie bęęęęęde wspominać

 

żeby tylko laskę "Panie włóż Pan maskę, bo bez niej wszyscy jebnę ze śmiechu" :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...