Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Polska jak Matka


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  185
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

*10 dni przed gala*

Znajdujemy sie w Niemczech. Kamera pokazuje nam pokoj z gaszonym swiatlem. Jakis obcy glos sie odzywa(chyba da sie domyslec,nie?).

Pewna Osoba:"Coz, koledzy...To moj ostatni dzien kiedy nosze moj niemiecki tytul...Juz jutro zaczynam nowe zycie, nowa kariere..." Postac wlacza swiatlo.

Mr. Volcano: "To ja! Mr. Volcano! Artista w wrestlingu! Wkrotce wroce do mojego kochanego kraju zwanego Polska! Nowe zycie na mnie czeka... Lepsze! I trudniejsze..." Kamera pokazuje otwierajace sie drzwi do pokoju. Do srodka wchodzi dobry kolega Mr. Lavy z ringu miejacy ksywe "Die Feuerseele".

Feuerseele: "Hej, Fabi! Czemu spakowales rzeczy? Na wakacje jedziesz? Nudzi Ci sie Twoja robota?"

Fabi: "Owszem, nudzi mi sie, ale to nie wakacje. Opuszczam ta federacje, zadne wyzwanie mi tu nie zostalo, jade do Polski, tam czeka na mnie nowa federacja... High Voltage Wrestling. Wracam do mojego ojczystego kraju" Podaje reke przyjacielowi. Fabi opuszcza pokoj usmiechajac sie.

 

 

 

Fabi juz calkiem gotowy do wyjazdu, nie zostawiajac na miejscu nic potrzebnego i niepotrzebnego, czeka na kierowce samochodu z wagonem. "" pomyslal sobie czekajac pol godziny na niego. Oto sie pojawil kierowca. Nazywal sie Zenek Zagapowski.

Zenek: Wskakuj do swego auta i ruszamy, ale najpierw widze pieniazki"

Fabi: "A to czekaj, chyba zapomnialem portfelu, pewnie na oknie lezy" W drodze do gory jeszcze do siebie mowil "Hmm cwany gapa. Nie planowalem zaplacic temu ochlanemu wyszczerbie..." Fabi zaplacil 100€ i wsiadl do samochodu.

Zenek: "Nie zaluj pieniedzy, chlopcze. Twoje rzeczy sa w najlepszych rekach"

Lava: "Juz zaluje..."

 

 

 

Po paru godzinach jazdy wszystko wydawalo sie byc spokojnie, lecz Fabiego martwilo to, ze przy kazdym postoju kupowal pare piw. Polowa butelek byla juz pusta. Po jakims czasie samochod z wagonem zaczal jechac co raz szerszym zyg-zakiem. Samochod skreca ostro w lewo a wagon przewraca sie. Fabi wysiada ze swojego samochodu i podchodzi do samochodu Zenka zobaczyc czy nic mu nie jest.

Fabi: "Nic mu nie jest, te piwa mu chyba przez mozg przejechaly, ale co tam, wiekszym problemem sa moje rzeczy...." Fabi myslal, ze moze polegac na ludziach, ktorzy trafili na odwyk alkoholowy... Widac nieszczescia chodza po ludziach.

Lava przesunal pijoka na prawe siedzenie i podjechal jego samochodem do brzegu ulicy, gdzie stal bar. Zostawil tam pijaka i samochod zostawiajac samochod zamkniety i przyklejajac kartke na pijaku kolo samochodu z napisem "Uwaga, nie karmic alkoholem, wysokopoziomowe zagrozenie dla otoczenia". Volcano wszedl do baru i poprosil o pomoc i pare paczek cebulkowych chipsow. Ludzie pomogli mu postawic wagon, przyczepili go do samochodu Fabiego (Skoda Fabia, nie wspominalem, prawda?). Mowil sobie, ze nigdy wiecej nie bedzie prosil nikogo o pomoc w drodze do Polski(przez wiele lat sam nie jechal do Polski). Cieszyl sie jedynie z tego, ze 100€ zaoszczedzil.

 

 

 

*9 dni przed gala*

Mr. Volcano dojechal do swojego rodzinnego miasta Zlotowa. Wynajal od razu dom, zeby musiec mieszkac u kogos. Wstawil samochod i wagon do garazu, narazie wstawil tylko sofe i TV do domu, zeby mial gdzie spac i co ogladac. Polozyl sie, wlaczyl TVN(co on tak lubi w tej stacji??) i jadl chipsy cebulkowe. Czul, ze bedzie mu sie nudzilo, ale siegnal po swoja komorke 2000(a moze 2008???) i zadzwonil do swojego polskiego przyjaciela, mieszkajacego 2 domy dalej.

Lava: "Siema, bracie! To ja! Fabi! Wisialem Ci jeszcze....Znaczy, przyjacielu! Wrocilem do Polski..."

Sponsor: "Nie wierze... dzwonisz z Polski? A gdzie jestes??"

Lava: "Niedaleko, 2 domki dalej."

Sponsor: "Oooh, to az za blisko. No coz nie wazne, kiedy mam wpasc do Ciebie?"

Lava: "Wpadnij jutro.Aha, i przyniesc skrzynke naszego Lecha. Zabawimy sie. A teraz ide spac, nara."

Gdy tylko rozmowa sie zakonczyla zadzwonil telefon. Z drugiej strony wydobil sie glos gadajacy po niemiecku(wersja tlumaczona). To byl jeden z dwoch najwiekszych wrogow Lavy w niemieckiej federacji, Blazej Bobiak i jego kumpel Timo Pauschet. Teraz slyszal Blazeja.

Blazej: "Ty mieczaku je***y, wyjachales, bo bales sie, ze ja i moj kolezka Cie zalatwimy nie?"

Lava: "Oh czesc, tak wyjechalem, zeby nie musiec Was ciagle pokonywac w meczu 2 on 1"

Drugi glos: "Myslisz, ze masz juz nas z glowy, tchorzu?? My za pare dni bedziemy w drodze do Ciebie."

Lava: "Oh Timo, dobrze tez Ciebie slyszec, a jak prosicie sie o wieksze manto, to drzwi stoja dla Was otworem." Fabian rozlaczyl sie, za wielkich zmartwien nie mial.

Lava: "Szkoda, ze nie ma tych murzynskich ziutkow z osiedla starego... Zawsze lubili sie z nimi bawic

 

 

 

*8 dni przed gala*

Volcano od rana rostawia meble. Przy tym ma wlaczony TVN, gdyz liczy, ze wygra jakas kase w Totku. W Niemczech wydal okolo 365€ na Totka i jak narazie tylek blady. Wlasnie podawali wyniki. Niestety i tym razem zadnych dobrych wynikow. Cos czujemy, ze Volcano zbankrutuje do czasu swojej pierwszej walki w nowej Federacji. Ale dobra przejdzmy do rzeczy, bo mnie tez wieje nuda z Totka. A skoro juz mowa o walce, fedracji, to trzeba powiedziec, ze Fabi nie zle sie przygotowuje. Juz zakupil sobie Nintendo DS i PSP i pare gierek na te dynksy, zeby sie nie nudzic przed walka, po walce rowniez. Myslal o zakupie Mario Cart i Pokemonow, ale czy istanialaby osoba niemyslaca, ze jest debilem? Nie sadze.

Byla pora, zeby kumpel Fabiego przyszedl, ale sie nie pojawial. Punktualny nigdy nie byl, ale bez przesady, ok? Po jeszcze 43 sec. zadzwonil Sponsor.

Sponsor: "Sorry, kumpel, ale dzis nie wyjdzie, mam pewna sprawe do mojej szefowej, chciala ze mna o czyms waznym porozmawiac."

Mr. Volcano: "Chlopie!! Jestes moja jedyna nadzieja na ten dzien... Totka znowu prze...gralem... Gorzej dzis byc nie moze... Nie psuj mi ...."

Sponsor: "Wybacz, ale naprawde nie moge, to naprawde cos waznego. Powiedz sobie, ze stoisz na swoim i czujesz sie swietnie".

Mr. Volcano: "A ja siedze na mojej sofie i czuje sie zle...Dzialasz na mnie jak depilator, wlosy z lewej strony mi zaczynaja wylatywac..." Fabi rozlaczyl sie, "Juz na nikim tu polegac nie moge...Zostaje mi pewna osoba z pod nr. 0700..." I oto zadzwonil drugi telefon. To byl numer Blazeja...znowu ;(.

Mr. Volcano: "Witaj...Dotruj mnie...."

Blazej: "Zamknij sie i sluchaj co gadam. Wiec, nie zaczniesz nowej kariery, zapomnij, nastepne miejsce gdzie wyladujesz to szpital, my juz jestesmy w drodze do Ciebie"

Mr Volcano: "Skad Ty niby wiesz gdzie jestem w tej chwili i sekundzie?"

Timo: "Zrodlo informacji"

Mr. Volcano: "....Dobra....Mieli mi dolozyc, ale cos nie wyszlo..." Aby wyluzowac Fabi wlaczyl sobie PSP i zagrywal w jakas pilke nozna, zreszta jak sam nie umie grac, to czerpie radosc z konsoli. Gdy powstawial czesc mebli, polozyl sie spac.

 

 

 

*7 dni przed gala*

Dzien zaczety Kawa i Coca cola. Dzisiaj mial przyjsc wkoncu ten niedorobiony "przyjaciel", ktory mieszka niedaleko a pare krokow to zadaleko dla niego...-.-

Kolezka przyszedl okolo pory obiadowej, ale zamiast obiadu, Sponsor przyniosl obmowiona skrzynke Lecha.

Mr. Lava: "Wiec, jak mowilem chce sie zabawic, zrobimy picie na wyscig, kto wiecej butelek wypije wygrywa!"

Sponsor: "Jakos dotad tyle nie piles, myslisz, ze to przetrzymasz?"

Mr. Lava: "Wlasnie chce to sprawdzic, bo i tak za pewne ja wygram!"

Sponsor: "To zaczynamy!"

Stol na srodku, po jednej stronie Volcano po drugiej Sponsor. Obaj gotowi do wypicia tyle butelek, ile ich umysl wytrzyma...Hmm, kto lepszy? Zobaczmy. Butelek jest w sumie okolo 24, chyba. Wiec liczymy: 1..2...4...6...8...11...15...20...23...24? Eh, nie. Jedna butelka stoi jeszcze na stole. Jak dotad Sponsor wypil 12 a Lava 11 butelek. Volcano podniosl reke w strone butelki, zlapal butelke, wsadzil do ust, i pil z trudem. Chlopcy chyba maja dosyc Lecha na krotszy czas.

Mr. Lava: "Kuzwa...Ale mi...cjezko...zarasssss...zasssne..."

Sponsor: "Glatulacjjje...Ne sadzjilem, ze tyiii tile wypyjesz..."

Mr Lava: "Dzeki zomek...A tera yde spacssss..."

 

 

 

*6 dni przed gala"

Fabi postanowil wyjsc na spacer, moze szybciej strzezwialby. Idac sobie chodnikiem idzie jakas ciemna osoba, lecz nie do konca widzial kto to, nie byl jeszcze calkiem wytrzezwialy.

Fabi: "Kurde...Wygladasz jakbys...sie opalil przy sloneczku z gg...." Koles zaczal gadac po jakims innym jezyku, pokazujac na swoj sloik z mrowkami.

Fabi: "Sorry...nie wpierdalam mrowek..." Chyba zwykla ironia... "Cholera...Zebym odtrzezwial zanim nadejdzie moj dzien..."

Po drodze widzial Sponsora, tez nietrzezwego do konca.

Sponsor: "Koles...Nie mowiles, ze auto na rozowo przemalowujesz..."

Fabi: "Daltonie...To piwo Ci wyzarlo dziure w mozgu...Moje auto jest srebrrrrne..." Bedac juz przed domem, Fabi nieco otrzezwial widzac swoje auto w kolorze rozowym.

Fabi: "Zabije pedala, ktory to zrobil... Rozwale!" Idac do drzwi zauwazyl na nich znak Hitlera i napis "Jusz po tobie i tfej karieze", widac ktos nie byl dobry z ortografi...

I co mozna zrobic wiecej w takim stanie jak Fabi? Polozyl sie spac oczekujac nowego(lepszego) dnia.

 

 

 

*5 dni przed gala*

Ten czas troche powoli leci, ale da sie zniesc. Volcano czuje sie juz lepiej, ale glowa nawala go jeszcze i dostaje zawrotow glowy(wypil ktos z Was kiedys cala skrzynie piwa?MSG to me :D ). Pora byla na nastepny spacer, lecz ktos zaczal pukac do drzwi, hm, tak rano? Pytanie kto... Fabi podchodzi do drzwi otwiera...Ale nikogo nie ma. Wyszedl dalej. Nagle kamera spadla na trawe i kawalek chodnika, lecz przed tym slyszelismy jakby stluczona butelke. Kamera sie odwraca na normalna pozycje. Widac klekajacego Lave na chodniku, ktoremu krew cieknie z czola.

Mr. Volcano: "I co...? Myslicie, ze to mnie powstrzyma? To sie mylicie... Wykoncze Was zanim nadejdzie czas na prawdziwy wrestling..." Fabi zamknal oczy i nie wstawal.

1 godzina...

2 godziny...

3 godziny...

Kamera dziala, stoi na szufladzie obok lozka...szpitalnego? W8....Tak szpitalnego, slychac lekarzy rozmawiajacych o stanie Lavy. Wszystko w porzadku, nie wielki wstrzas zostal odniesiony.

Mr. Volcano: Hurensöhne... Niech no stad wyjde... Zreszta co mam do stracenia...Juz ide" Fabi wyszedl biorac kamere pod pache. Zadzwonil po Sponsora, zeby do domu go zawiozl.

Sponsor: "Widzialem przez okno jak Cie zabierali, komu dales sie tak rozpykac?"

Mr. Volcano: "Wiem w 97% kto to byl i te osoby zaplaca za probe powstrzymania mnie..."

Sponsor: "Powstrzymania? Przed czym?"

Mr. Volcano: "Moja kariera w HVW!!!" Sponsor milczy. W koncu byli pod domem.

Mr. Volcano: "Dzieki, zdzwonimy sie"

 

 

 

*4 dni przed gala"

Volcano wzial sie w garsc i zaczal trenowac przed swoim pierwszym show. Wyciagnal ze strychu swoj worek treningowy, wiec jak wiadomo cwiczyl troche Boxu. Robil najrozniejsze cwiczenia. Obok lezalo pare pustych paczek chipsow cebulkowych. Po paru minutach ktos zapukal do drzwi, lecz nie byl to nikt zabardzo podejrzany. Byla to osoba zarabiajaca na tancu, puka do drzwi i tanczy, a ludzie mu placa.

Tancerz?: "Siemanko, jestem Bonicywacy. Czy moglbym zatanczyc przed Twoimi drzwiami?" Facet zaczal tanczyc jak jakby tanczyl pierwszy raz... A Lava trzasnal drzwiami.

Fabi: "Mam pewne przypuszczenie, ze na ta chorobe jeszcze nie ma lekartwa..." Coz, musi sie do tego przyzwyczaic. Przeszedl do dalszego treningu. Znowu pukal ktos do drzwi. Lecz tym razem nie bylo nikogo. Fabi rozglada sie na obie strony, a zza plecow ktos zaczyna uderzac go piescmi...Tak, to Blazej... Lava szybko wstal i pchnal Blazeja do swojego do domu, a potem rzucil go w strone Sofy. Blazej szybko wstal,kopnal Fabiego w brzuch i siegnal po niewielki smietnik w poblizu rzucajac go w glowe Lavy. Fabi lezac, widzial, ze Blazej podchodzi, wiec zlapal wazon ze stolu i rozbil go o kolano wroga. Lapie go za glowe i uderza o stol. Wyrzuca go przez szybe okna na trawnik, potem wyskakuje przez nie.

Lava: "Zaplacisz mi za to surowo!" Fabi byl naprawde wnerwiony. Blazej mial nieco pocieta twarz od szkla, probowal stac, ale nie byl w stanie. Volcano postawia go na nogi i idzie z nim w kierunku auta sasiada. Lapie Blazeja za szyje, zarzuca jego reke na swoje plecy...I wykonuje Chokeslam na maske samochodu, Blazej spadl z niej przed garaz. Lava bierze pare oddechow.

Lava: "Nie ja chcialem, zeby do tego doszlo...To byles Ty...Trzeba bylo zostac tam, daleko stad" Volcano wrocil do domu.

Lava: "Tu w Polsce wpadam w wieskze koszty, straty niz myslalem...Fakiry kichane...Ale...Troche Hardkoru mi sie przyda, zanim naprawde komus leb rozwale, i to na ringu." Ale zostal jeszcze ktos, kogo nie bylo przy dziesiejszej zabawie...Timo! Coz zobaczymy pozniej...

 

 

 

*3 dni przed gala*

Fabi od rana dalej cwiczy bitwe piescmi. Zaopatrzyl tez sie w rzeczy jakie uzywa sie na ringu: krzeslo, aluminiowy smietnik, drabinka, palka druciana i nie zly mlotek. Za pewne wiecie na kogo jest to przygotowane.

Fabi: "Nie dam sie zaskoczyc jeszcze raz...W dupie to mam czy Blazej czy Timo czy Tancerz czy ktos jeszcze..."

Cisza... Nic nie bylo slychac, na podworku pustka. Po paru sekundach zadzwonila komorka.

Timo: "Gdzie jest Blazej, co?!"

Fabi: "Jeszcze nie wrocil? Czekaj" Volcano idzie na podworko zobaczyc czy czasem Blazej nie lezy jeszcze przy samochodzie, ale nie bylo go.

Fabi: "Sorry, nie wiem gdzie on moze byc, stad sie juz zmyl. Nie zapomnij, tez jestes u mnie mile widziany" Lava sie rozlaczyl, "Moje zycie staje sie z dnia na dzien lepsze".

Fabi byl wycienczony po treningu. Znowu telefon zaczal dzwonic. Tym razem byl to Sponsor, moze pora poznac jego nietajemnicze imie ;d

Fabi: "Siema! Witam w swiecie, w ktorym wszystko mozliwe..." Chyba odchodzil troche od rzeczywistosci...

Sponsor: "Co?? Dobrze sie czujesz? Wytrzezwiales napewno po piwie? Chcialem Ci zyczyc juz powodzenia w nowej federacji"

Fabi: "Eh, nie, dzieki. Nie bede zapeszal, sorry, ale musze przejsc do siebie po wczorajszym dniu... Nie byl najbardziej udany, narka" No i koniec rozmowy. Reszta dnia przetrenowana ;] Chyba wiadomo juz?

 

 

 

*2 dni przed gala*

Dzien zaczety Coca Cola i Paczka chipsow smaku wiadomego :) Worek juz czekal na nastepny trening a Fabi byl w najlepszej formie. Ta mala bitwa z Blazejem dobrze musiala mu zrobic, cieszacy fakt, gdyz jeszcze jeden cwaniaczek czeka. Volcano pewnie nazywa to innym treningiem przed prawdziwym wyzwaniem. Po trenowaniu do pory obiadowej, Fabi postanowil zadzwonic do Sponsora i spytac go czy moze wyskocza na miasto. Dzwoni i dzwoni, ale nikt nie odbiera. Mial zamiar poczekac jeszcze z godzine, lecz zaczal dzwonic Timo.

Mr. Volcano: "Wasze dni w Polsce sa policzone, chlopie, nalezycie do mnie!"

Timo: "To jest tylko twoje nic nieznaczace zdanie. Twoja kariera nalezy do nas. Coz, mam dla Ciebie inny problem"

Mr. Volcano: "Coz to moze byc?"

Timo: "Wiec, nie mogles sie dodzwonic do swojego kolezki, prawda?" Fabi natychmiast sie rozlaczyl i pobiegl 2 domy dalej. Drzwi staly otwarte. Lava od razu wbiega do domu i widzi Sponsora na ziemi bitego przez Timo. Natychmiast rzucil sie na niego. Pierw rzucil nim o sciane. Timo szybko sie otrzasnal i siegnal po lampke stojaca na regale, uderzyl nia Volcano w leb. Ten sie kolebal i wylecial z domu przez drzwi. Timo wyjal drzwi i szedl z nimi w strone Fabiego, ten za to kopnal Timo w noge i przez to puscil drzwi. Lava wykorzystal chwile kladac stol na dwa stojace blisko siebie samochody. Kolo garazu Sponsora stoi wozek sklepowy, Volcano posunal go na ulice. Nie interesujac sie w tym czasie co jest z Timo, dostal od niego metalowym smietnikiem po glowie. Ten zaczal sie smiac.

Timo: "Blazej to ciota, ale Ty to juz kompletnie, hahaaaa!!"

Timo zaczal probowac otworzyc samochod(chyba Sponsora), to moglo sie naprawde zle skonczyc. Fabi wstajac na rowne nogi podszedl do wozka i pobiegl w strone Timo. Wozek trafil prosto w niego i Timo wyladowal w nim. Lava podsunal go do drzwi lezacych na samochodach, przewrocil wozek i postawil pewniaka. I to przyszedl czas na Chokeslam! Drzwi zostaly pekniete w polowie a Timo byl juz na asfalcie miedzy samochodami. Powinna to byc dla niego nauczka.

Mr. Volcano: "No, kuzwa...! Tak to sie zalatwia!! I tak mam sie zamiar rozegrac z ludzmi w High Voltage Wrestling!!! Dokopie wszystkim slabym dupom w tej fedracji!!!! Tylko Ci godni zostana w kawalku......."

 

 

 

Ostatni dzien... Znajdujemy sie na ringu, na ktorym stoczy sie pierwsza walka Mr. Volcano. Hala jest jeszcze pusta. Sponsor byl z nim. Teraz pozostaje miec nadzieje na wygrana...

 

 

 

 

 

Wyszlo troche jak opowiadanie ;/ Ale w nastepnym RP'ie to zmienie:)

To moj pierwszy RP, wiec prosze o uwagi na przyszlosc :) Choc jak znam szczescie to to bedzie moj ostatni RP xd

I prosze...nie myslec, ze Mr. Volcano biega sobie wszedzie i tlucze dupe tym komu popadnie, takie prostackie, nie godne niczego zachowanie i ogolny stan jest tylko w strone jego dwoch nieprzyjacieli ;P On sie tylko na nich msci ;d Zreszta nie pisalem dokladnie za co(po 1. sami do tego doprowadzili xd, po 2. nie wiem, moze zazdroszcza ;d)

  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Fabi

    2

  • estevez

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 692
  • Reputacja:   24
  • Dołączył:  13.04.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

Przede wszystkim w RPie skup się na jednej, max dwóch konkretnych sytuacjach, które opiszesz bardziej szczegółowo i dokładnie. Tu nie chodzi o sprawozdanie z całego tygodnia. Poczytaj RPy takich graczy jak Vaclav, IOOT DZIKO czy Robespierre;]

  • Posty:  185
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak cos myslalem, ze to nie bedzie najlepszym pomyslem...Chcialem czytac inne RP'y, ale nie wiedzialem, ze bede wystepowal na tej gali i wzialem sie za niego od razu xd Ale dzieki za rade na przyszlosc:) Od razu poprawi nastepnego RP'a...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...