NXT vs NXT UK? Rezultaty z NXT Heatwave... (zobacz)
Najważniejsze wydarzenia z Raw, nowa walka w ... (zobacz)
McIntyre z urazem? Lashley o powrocie do MMA,... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE Royal Rumble 2022
Autor Wiadomość
Mix77 

Wiek: 29
Dołączył: 19 Lip 2014
Posty: 20
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2022-01-30, 09:03   

@CzaQ

aleś trafił chłopie z tymi typami :D nieźle kurde
 
     
BPG 
Lower Midcarder



Wrestler: Roderick Strong
Wiek: 32
Dołączył: 02 Lip 2019
Posty: 251
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2022-01-30, 13:49   

Chyba najgorsze RR jakie kiedykolwiek oglądałem. Poza Roman v Seth było to jedno wielkie rozczarowanie ...
 
     
Jack Doomsday 
Upper Midcarder



Wrestler: Nakamura|Briscoes|Charlotte
Wiek: 28
Dołączył: 20 Lip 2011
Posty: 1768
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2022-01-30, 16:29   

Royal Rumble Match panów - zajebiście podobała mi się ta walka (no ba, to przecież ROYAL F'N RUMBLE!), oglądanie wrestlingu raz na kwartał to jednak dobra rzecz, można go na luzie przetrawić. Kilka fajnych spotów, jeden mogli zrobić zdecydowanie lepiej aczkolwiek to raczej nie było planowane.

Do rzeczy - pierwszy spot mi się podobał kiedy Sheamus zbierał się do swojego kopniaczka i ktoś mu się w kadr wpieprzył, i Rudy kurwiarz go złapał, sprzedał puncha, i wrócił do poprzedniego celu :twisted: :twisted: - ja jestem przekonany że Rudy powiedział pod nosem "
wypierdalaj fella", na pewno po polsku :twisted: . Inna rzecz którą zapamiętałem - Baron Corbin i Chad Gable, nie tyle spot tylko to jak panowie się rozwinęli jako postacie, czuć od nich luz, świeżość, są jacyś, dla mnie totalnie bekowi, szczególnie Gable, obu pamiętałem jako totalnie nijakich zawodników, a tu? Wprawili mnie w dobry nastrój. Oczywiście ten nastrój próbował zjebać Ziggler, który na wejściu wjechał ze swoim lesbijskim superkickiem ... jedyne siedem cyfer przelewane na konto w jakie ja jestem w stanie uwierzyć to takie że on płaci Wincowi w milionach by go nie wyjebać, jak ja tego klauna kurwa nienawidzę :lol: Chociaż, uczciwość nakazuje odnotować jego "amatorskie" kulanki z Chadem na środku ringu, kiedy wszyscy się rozstawili po kątach czekając na wejście .... kogoś tam. Totalnie idiotyczne, ale przykuło uwagę. Do odnotowania dla mnie był Omos - jakie to kurwa wielkie bydle, w momencie kiedy chłop złapie luz, przestanie być taki sztywny facet będzie wartością dodaną do wszystkiego - poza ring skillem, tu prawdopodobnie zawsze będzie chujowy, ale Dabju to kraina dużych chłopców (znaczy kiedyś była, teraz to trochę mniej) więc to się zatuszuje.

Mogli poprawić wpadkę Kofiego - sędzia mógł pokazać gest telewizorka VARu :twisted: a widziałem że w którejś brytyjskiej fedce VAR był używany :twisted: Co do spotu Kofiego ... w końcu musiał zjebać, to był taki prosty do zjebania, musiało się tak skończyć.

Orton fajna reakcja w domu, jego wygłupy z wąsem i Riddlem są całkiem całkiem, RKO blondasa z pleców Otisa było wyjebane w kosmos, po tej akcji stwierdziłem że ok, może to przygłup ale zrobić coś mega potrafi. Właśnie, wąs, nie wiedziałem że Winc reanimował Mercury'ego (... jak on miał, Fred?) :lol: - to tylko dowód na to że Winc nigdy nie odejdzie ... ok, może odejdzie, ale na pewno nie zginie, on na bank ma jakieś swoje laboratorium w którym naukowcy kombinują nad jego nieśmiertelnością :twisted: Wracając do wąsa, po 15 sekundach jego robienia głupich min a la rybka, już miałem go dość, okrutnie przeaktorzał.

Brock wygrał, po wyeliminowaniu powracającego McIntyre'a (dobrze że utrzymują go jako poważnego gracza, a i końcówka otwiera furtkę na zabawę z Lesnarem w przyszłości). Ok, trochę chujnia że koleś który dopiero był mistrzem, dostaje spot w Rumble, jeszcze z ostatnim numerem .... z drugiej strony, co jest ważniejsze, jakieś wygłupy z cyferkami czy jego main event z Romanem? No jasne że jego solówa z Romeo. W dodatku, to jak wywalił Riddle'a to była czysta poezja, takimi rzeczami pokazuje że dobry powerhouse ZAWSZE jest w cenie.

Były jakieś wygłupy z jackassem .... skip it. Bekę mam z tego, na jak wiele pozwalają kolesiowi co się zwie Bad Bunny :twisted: Słyszałem że ma fchuj fanów, jakieś nagrody wygrywa, że już rok temu się pokazywał, ale to wciąż celebryta, więc kiedy Steen chce mu stunnera robić to go robi, a nie celebryta się broni za pierwszym razem. Ale to luźna dygresja.
 
     
Antenelles 
Jobber



Wiek: 32
Dołączył: 06 Kwi 2014
Posty: 69
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2022-01-30, 17:03   

Bad Bunny w kilka dni ogarnął większy moveset niż gwiazdeczki z wwe po kilku latach... Bardzo fajnie rozpisany



:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
 
     
Killaz 
Jobber



Wrestler: CzaQ
Wiek: 26
Dołączył: 27 Sie 2012
Posty: 245
Podziękował: 0
Podziękowano mu 2 razy w 2 Postach
Skąd: Niemcy
Ostrzeżeń:
 2/3/4
Wysłany: 2022-01-30, 18:41   

Wstaje rano skacowany i po trzydziestu minutach sie skapnalem "o kurwa, kto wygral RR?", migiem na wikipedie po wyniki... japierdole xD bez jaj, moim zdaniem gorszych zwyciezcow nie mozna bylo wybrac. NIENAWIDZE fajterow mma w wrestlingu, szczegolnie Lesnara, wkurwial mnie on juz nawet w 2012. Idz pan w chuj z takim czyms.
_________________
AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW!
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wrestler: Vince.
Wiek: 29
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1669
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2022-01-30, 20:25   

Same old shield :D Całości nie ogarnąłem, bo po prostu nie dałem rady. Co do zwycięzców RR matchy to lepiej to przemilczę :D Ładnie się zaczyna ta RTWM nie ma co...
 
     
Grigorij 
Jobber


Wrestler: Omega, Rey Fenix, Mox, Dragon
Wiek: 40
Dołączył: 27 Gru 2011
Posty: 208
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2022-01-30, 22:11   

Drogi panie McMahon. Wiem, że pewnie pan tego nie przeczyta, ale bardzo panu dziękuję za tę galę, która po dwuletniej przerwie w oglądaniu pana produktu utwierdziła mnie w przekonaniu, żeby nadal go nie oglądać.
 
     
master71 
Jobber



Wrestler: Kane|Strowman|Matanza|Ryback
E-fed: me more!
Wiek: 25
Dołączył: 26 Wrz 2010
Posty: 215
Podziękował: 9
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: mam prąd?
Wysłany: 2022-01-30, 22:37   

No dobra, jak zwykle wracam do WWE tylko na tę jedną noc w roku, więc jak zwykle czas podsumować galę, czy może raczej dwa najciekawsze kąski gali - oba RRM, bo po co oglądać inne walki, prawda? Od razu mówię, że nie czytałem jeszcze dyskusji, więc nie znam przemyśleń i opinii pozostałych forumowiczów i zobaczę potem, czy mieliśmy podobne doznania. I piszę do drugi raz, bo po pierwszym enterze forum mnie wylogowało i cały post poszedł jak krew w piach. Zaczynajmy

Damski Royal Rumble Match
No cóż, wyszło wyjątkowo miernie, a tak na dobrą sprawę, to tam nie działo się praktycznie nic konkretnego, nic ciekawego. Wszystko opierało się o siłowanie się przy linach, a większość eliminacji wyglądała strasznie słabo. Nie było wrażenia, że zawodniczka jest eliminowana bo dostała porządną akcję, a raczej że „o, teraz mam wypaść, więc nie próbuję się łapać lin tylko delikatnie sobie spadnę i udam, że mnie nie było”. Co do samego składu, to na początku było całkiem ciekawie, ale ledwie przy 4-5 numerze zrobiła się straszna nuda. Dopiero Sonya tę nudę i powtarzalność czymś złamała, ale niestety był to identyczny trik jak ten, który kiedyś zrobił Miz, czyli „usiądę przy stole komentatorskim i poczekam na swój moment, a przy okazji sobie trochę pogadam”. Ivory zrobiła nawet zabawny moment z wyzywaniem pozostałych kobiet od „małych dziewczynek”, zwłaszcza kierując słowa do wyższej o głowę Ripley, Bellaski jak zwykle najpierw grały w teamie, a potem jedna zdradziła drugą (zieeew…), motyw z Nikki Ash atakującą Mighty Molly był ekstremalnie przewidywalny („to miasto jest za małe na dwie superbohaterki”), a Shayna jak zwykle wpadła z ostatnim numerem. No i jest jeszcze zwyciężczyni, Ronda. Śmiechu warte! Po swojej poprzedniej przygodzie tutaj tak narzekała w mediach społecznościowych jaki to wrestling jest beznadziejny, jaka to lipa, a jak wyczuła pieniążki to okazało się, że WWE nie jest jednak wcale takie złe. Ale spoko, za jakiś rok znowu będzie pluła jadem na fedkę Vąsenta. Powiedzieć że „gardzę” to mało powiedziane. Przy okazji, czy wy też tak macie, że im groźniejszą minę robi Rousey tym bardziej was ona śmieszy? Serio, jak próbuje wyglądać na „baddest woman” i się krzywi to mi się chce tylko śmiać, a efekt ma być chyba odwrotny. Beznadziejna z niej aktorka. Podsumowując, to był najgorszy Royal Rumble Match kobiet, był nudny, przewidywalny, bez wyraźnych momentów, czy to komediowych czy innych (typu ratowanie się od eliminacji czy coś takiego), z fatalnym zwycięzcą, bez kogokolwiek mocno rozpisanego – myślałem nawet, czy nie wpadnie Doudrop (nie wiedziałem, że ma potem walkę 1v1) albo inna Alexa, ktokolwiek kto mógłby uratować ten match, no ale niestety. Za rok będzie lepiej, na razie naciągana dwója w skali szkolnej, i to z minusem. Przynajmniej nie wygrała znowu ta paskuda Belair, takie pocieszenie


Męski Royal Rumble Match
Pomimo tego, że omsknął mi się dziś palec i niechcący otworzyłem zakładkę z YouTube trafiając na spoiler ze zwycięzcą na stronie głównej, o czym potem, to byłem pewien jednej jedynej rzeczy – to na pewno będzie lepszy Royal Rumble Match od zeszłorocznego. Bo gorzej się już nie da.
Sam początek i kilka pierwszych numerów to bardzo przyzwoity start. Techniczni, szybcy zawodnicy trzymali tempo i oglądało się całkiem nieźle, aż do numeru 7, z którym wszedł ten nieszczęsny Damianek. Rzyg. Miałem wielką nadzieję, że nigdy więcej go już na oczy nie zobaczę, a tymczasem zonk. Nawet jakiś pas mu dali – przed, jak mam ogromną nadzieję, rychłym ZWOLNIENIEM z federacji. Johnny Knoxville natomiast z numerem 9 to pierwszy moment gali, w którym wyraźnie się ożywiłem, bo byłem bardzo ciekawy co ten stary drań nam zaprezentuje. Spodziewałem się jawnie komediowego segmentu, może jakiegoś małego (hehe) spotu z Weemanem albo grubej (hehe) akcji z Prestonem, ale nie stało się kompletnie nic co byłoby zabawne, poza samym jego wejściem i kostiumem. Przyjął parę akcji i wyleciał jak jobber. I tyle. Oczywiście jasnym było, że jako celebryta nic nie ugra, ale chciałem zobaczyć jakąś durnotę promującą Jackass Forever. Szkoda, zmarnowali jego występ jak dla mnie. Już śmieszniejsze było, jak w 2001 roku do RRM wszedł Drew Carey, chciał przekupić Kane’a pieniędzmi, a potem wyskoczył nad górną liną żeby nie musieć z nim walczyć. Omos natomiast nie jest tak wyrazistym gigantem jak na przykład Big Show albo Braun. Braun jest od niego większy, cięższy, lepiej się rusza, wygląda bardziej autentycznie i jest po prostu łatwiejszy do przyjęcia jako olbrzym nie do rozwalenia, więc zastanawiam się dlaczego WWE postanowiło akurat na niego. Tym niemniej, rozpisano go wyjątkowo mocarnie i ciekawie, zwłaszcza pod względem eliminacji, która w ogóle nie osłabiła jego pozycji, bo wyrzucili go dosłownie wszyscy. Rzadko w RRM zdarza się, że cały ring jednoczy się przeciwko jednemu oponentowi, przez co zawsze fajnie się taki motyw ogląda. No i hej, Omos wywalił Xiędza! JEST! Radość ma była niezmierzona! Do boju Omos, leć po pas na WM-ce i do Hall of Fame, bo za ten wyczyn osobiście bym cię tam wprowadził! Kolejny zawodnik o którym warto coś powiedzieć to Dominik Mysterio, przy czym, paradoksalnie, to nie o nim chcę mówić, a o nowym (nowym?) komentatorze, który chyba nie będzie więcej komentował PPV. O ile pamiętam, uznał że syn Reya wpadł do RRM pierwszy raz (bo tak było, ale ROK temu), wymsknęło mu się „ass” oraz słowo, którego Vąsent nienawidzi prawie tak samo, jak nazwiska Benoit – „wrestling”. Nie wiem, czy też to zauważyliście, ale Michael Cole po tym nagle przerwał swoje zdanie w połowie i milczał przez parę sekund. Chyba się chłopina wystraszył. O Happy Corbinie mogę powiedzieć tylko, że nie wiem po co mu non stop zmieniają gimmick, a o Zigglerze to lepiej nic nie mówić. Chciałem odpuścić resztę gali już w tym momencie ale stwierdziłem – nie, muszę zobaczyć kto go wywali. Od lat stoi w rozkroku między WWE a kabaretami czy innym „show” i ani w jedną ani w drugą, jak Wielka Brytania z Brexitem. Ale, w odróżnieniu od niego, UK wyszło z UE, więc teraz jego kolej. Przewijając do kolejnych momentów, Kofi Kingston, a raczej jego spot. Nie wiem co o tym myśleć, czy to był botch czy tylko miało to wyglądać jak botch. Trudno powiedzieć. Big E zaś trochę jak Dolph, w połowie w New Day, w połowie w solowej karierze. Niby zachowuje się groźniej, ale jego gej-tańce i kręcenie biodrami skutecznie rujnują jego wizerunek jako wiarygodnego, mocnego zawodnika. Bad Bunny to wielkie zaskoczenie jak dla mnie, bo myślałem że tylko Johnny wpadnie jako celebryta a tu proszę. Shane niesamowicie mi poprawił humor ale tylko na chwilę, bo po nim wleciał Randy. Gdyby nie fakt, że znałem zwycięzcę i wiedziałem, że Orton nic nie ugra, to w tym momencie przestałbym oglądać. Nuda. No i numer 30… wracamy do początku, a raczej do tego, jak WWE jest potwornie przewidywalnie.
Nie zobaczyłem jawnie Brocka wygrywającego RRM, a tylko miniaturkę filmu na którym trzymał kogoś w pozycji do F5 z tytułem w rodzaju „Brock Lesnar wins 2022”, bo tylko tyle moje oko uchwyciło zanim je zamknąłem i trzasnąłem ALT + F4 żeby się przypadkiem więcej nie dowiedzieć. Od razu natomiast skumałem dwa scenariusze – Lesnar wygrywa z Bobbym i to jego trzyma na finisherze. Spoko, to nie wpływa na RRM. ALE, jeżeli ma wygrać turniej, to sprawa jest oczywista: przegrywa z Lashleyem. Notabene chyba tylko dlatego się na to zgodził, bo jego ego jest prawie tak wielkie jak Wałęsy i jawnie chyba powiedział Vąsentowi „spoko, mogę przegrać pas, ale wygrywam rumble, co ty na to?”. Finał tego storyline jest banalnie oczywisty, mianowicie Lesnar odzyskuje pas na WM-ce w walce wieczoru. Zieeew. Korzystajcie z tej wiedzy forumowicze, darmowe punkty pod typer. Poza tym, rozpisali go jako najmocniejszego zwycięzcę 30-osobowego turnieju, bo, licząc czas od ostatniego numeru do eliminacji ostatniej osoby, Brock chyba uwinął się najszybciej ze wszystkich w historii, a i przy okazji się do tej historii zapisał, choćby jako dwukrotny zwycięzca albo kolejny zawodnik który wchodził i jako 1 i jako 30. Ale trochę szkoda, bo choć jest wiarygodny, to tak naprawdę nie było mu to potrzebne – i tak miał prawo do rewanżu – a dałoby się podpromować jakąś inną personę. Finalizując ten długi post, nie było tragedii, nie było szału, było zwyczajnie przeciętnie. 3 w skali szkolnej to odpowiednia ocena, może i bym rzucił nawet 4- gdyby nie spoiler i fakt, że domyślałem się jak to się skończy. To tyle ode mnie.
_________________
"Great Khali, I can make you Greater."
~CM Punk, 2010

!!!FIRE DAMIAN PRIEST!!!
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9497
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2022-01-30, 23:13   

1. Romek vs. Rollek - gdyby Vince zadzwonił do mnie i powiedział, że potrzebuje bookingu którym można jak najbardziej spierdolić tą walkę, to rozpisałbym ją dokładnie właśnie tak. Najpierw pozwalają Secie roznosić Rzymka jak gnój po polu, kontrować wszystkie jego asy i garować go jak rookiego, a później postanawiają niesamowicie "zaskoczyć" fanów tym, że jednak Romeo to wygrywa. No cóż, nie powinno mnie to dziwić, bo Vinnie już od dawna traktuje swoich fanów jak idiotów. W tym przypadku nie było inaczej.

2. Babski Royal Rumble, w telegraficznym skrócie:

- Banksowa wbijając do ringu, tak się spieszyła to walki, że chyba zapomniała zdjąć wałków z włosów :twisted:
- Melina mocno przymasowała. Nadal bym ją zrobił, ale widać, że sporo pakowała na nogi i nie powinna wbijać się w portki z plecionką, bo wygląda to wtedy jak szynka babuni. Bez sensu był ten jej występ. Saszetka porobiła ją jak nowicjuszkę i wywaliła ekspresowo. Nie lubię takiego ośmieszania starych gwiazd.
- Mocny występ Banksowej, ale dziwne, że po wywałce nie odegrała się na Celinie. Osobiście sądziłem, że Sasha wytrwa dłużej w turnieju.
- Karmelowa fakt, ma koński ryj, ale żeby zaraz w masce musiała latać? Serca dla nie niej nie mają! :twisted:
- Undertakerowa jak zwykle rozpisana po feście jak na emerytkę. Widać Vinnie wciąż dba o dobre relacje z Takerem :roll:
- Co się Summerce stało z twarzą? Gdyby mi ktoś pokazał z partyzanta jej zdjęcie, to za chuja bym jej nie rozpoznał :shock:
- Alka Lis wygląda jak anorektyczka. Uda ma takie jakby miała atrofię mięśni. I jeszcze wydziabała sobie całe łapy tatuażami, czym dołączyła do zaszczytnego grona "brudnopisów". Wolałem ją już jak chlała.
- Mickie James po prostu była. Zastanawiałem się, czy nie będą chcieli zgarować Mistrzynię Impacta, ale podeszli do niej neutralnie. Nie dali za specjalnie zaszaleć, ale też nie ośmieszyli.
- Powrót Rondy byłby bardziej zaskakujący, gdybym nie naciął się na spoiler, bo szukając torrenta z RR, trafiłem na torrent zatytułowany "Powrót Rondy na RR". No to pewnie mamy zwyciężczynię turnieju...
- O, Ronda pokazuje swój słynny striking :twisted:
- No i wygrała, po słabej ostatniej eliminacji i ogólnie mocno przeciętnym występie.
- słaby turniej, gdzie olali booking, a postawili wyłącznie na powroty, licząc, że fanom to wystarczy. Pełno chaosu i chyba nie nawiązał się żaden nowy feud (no, chyba że pociągną Bellka vs. Bellka na WM-ce). Ciekawie zrobiło się dopiero przy finałowej piątce, ale i tak spierdoili to banalną ostatnią eliminacją. Ogólnie lipa. Wynudziłem się.

3. Lynch vs. Doudrop - Grubcia była tam tylko po to, żeby zająć Rudej czas przed WM-ką i jobnąć jej na RR, ale trzeba im oddać, że robili co mogli, żeby zamylić, że Doudrop jest w stanie siłowo zneutralizować wszelką ofensywę Linczującej. Nie udało im się mnie nabrać ani razu (zbyt wiarygodne to nie było), ale doceniam próby. Walka tygodniówkowa.

4. Lesnar vs. Lashley - rozpisane tak, jak walka dwóch power house'ów powinna być rozpisana, czyli niszczyli się power moves'ami. Szkoda, że postawili na tak banalną końcówkę, gdzie Romeo niszczy Lumpa i paraduje jak paw po ringu, ale oczywiście żaden sędzia tego nie widzi. Przejęcie pasa przez Bobika - na propsie, chociaż wolałbym żeby zrobił to w mniej oszukańczy sposób (odwrócenie uwagi przez Rzymka?). Na WM-ce Reigns odda pas Brockowi. Raczej nie ma opcji żeby stało się inaczej.

5. Mizaniany vs. Copelandy - kurwa, Glamazonka wygląda jak jakiś trans. Co się z babką porobiło? :roll: Za to Maryśka wyglądała tutaj jak milion Dolców. Nigdy nie byłem wielbicielem jej plastikowej urody, ale tutaj, w tej czerwieni, wyglądała mega ruchable :wink:
Ta walka nie mogła być dobra i nie zaskoczyła - bo nie była. Taka przerwa na szczanie lub zrobienie sobie drinka przed main eventem. Ja wiem, że Miz to pizdeusz, ale żeby jeszcze baba mu wjeby dawała? No, tak jak nie lubię Mike'a, tak tutaj trochę popłynęli :roll:

6. Męski Royal Rumble w telegraficznym skrócie:

- Mocarnie rozpisany Styles. Wszedł z #1, a z pierwszej dziesiątki wchodzących zapamiętam wyłącznie jego występ. Cała reszta tam po prostu... była.
- Knoxvile wystąpił tam chyba tylko w roli kaskadera, ale dali mu jako bonus ośmieszyć Zayna i nakopać mu do dupy :roll:
- Omos robi rozpierduchę. Ciekawe, czy to on wyeliminuje Styles'a, czy to jednak AJ go wyjebie?
- O kurwa, Gable jest Tag Team Champ'em? Świetnie pokazuje to jak Vince ma wyjebane na tą dywizję.
- Śmiechłem, jak wszyscy ugadali się na Omosa i... Priest musiał z nim odjebać solo :twisted:
- Serio, przydupas Corbina eliminuje Styles'a? Taki zajebisty występ i taki knot na finiszu... Takie rzeczy tylko u Vince'a :roll:
- Koffi spierdolił swój koronny spot rumble'owy, kiedy to miał jak zwykle powrócić z niemożliwego położenia. Plus za to, że nie brnęli w zaparte, że "nie dotknął".
- Solidny Bad Bunny. Nawet za specjalnie nie przeszkadzało mi, że nie-wrestler wyeliminował Sheamusa, tym bardziej, że zrobił to sprytem, a nie stricte skillsowo.
- RKBro współpracują razem? Ciekawe, który wydyma którego? Ja obstawiam Happy Ortona.
- Lesnar z #30... No to kurwa raczej z tym składem, który pozostał w ringu zaskoczenia nie będzie co do zwycięzcy :roll:
- No i nie było. Szybko poszło, żeby czasami kloszard za mocno się nie spocił. Lipa jak chuj :roll:

Reasumując - słabe PPV jak na Wielką Czwórkę. Tak na dobrą sprawę, tylko męski RR był w miarę wart obejrzenia, bo bardziej postawili tam na to co się działo w ringu, zamiast na powroty (jak w babskim RR). Oczywiście musieli wcisnąć tam part-timera Lesnara i dać mu wygrać, w ramach "wielkiego zaskoczenia", żeby mógł się na WM-ce odegrać na Romualdzie :roll: Było to o tyle bez sensu, że Lechu i bez wygranej RR mógł na luzie zawalczyć z Romkiem na WM-ce, po tym co mu Reigns odjebał na RR. Cała reszta była słaba w chuj, tak więc oglądając tylko main event można było zaoszczędzić 3h życia. Moja ocena: 2/6 i dzięki Bogu za AEW, które sprawia, że znowu chce mi się oglądać wrestling (a nie tylko "oglądam z przyzwyczajenia", jak WWE).

P.S. To bardzo dobry ruch ze strony WWE żeby jednak PPV's robić z soboty na niedzielę. Vince chyba sam do tego doszedł, że widz zmiękczony licznymi drinkami ma większą tolerancję na jego głupoty i jest mniejsze prawdopodobieństwo, że wyłączy to gówno w połowie. Polecam rum z colą na te ciężkie chwile. Mi baaardzo pomógł :wink:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wrestler: Vince.
Wiek: 29
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1669
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2022-01-31, 10:00   

master71 napisał/a:
Przy okazji, czy wy też tak macie, że im groźniejszą minę robi Rousey tym bardziej was ona śmieszy? Serio, jak próbuje wyglądać na „baddest woman” i się krzywi to mi się chce tylko śmiać, a efekt ma być chyba odwrotny. Beznadziejna z niej aktorka.

Mam tak z pewną zawodniczką, która próbuje od dłuższego czasu być Stone Coldem i Connorem w jednym :P

Wyczytałem w necie, że podobno morale na backu poszły w dół po tym RR dzięki Vince'owi, który co chwilę kombinował w RR matchach. Na niego zawsze można liczyć.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9497
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2022-02-01, 00:10   

MattDevitto napisał/a:
Wyczytałem w necie, że podobno morale na backu poszły w dół po tym RR dzięki Vince'owi, który co chwilę kombinował w RR matchach. Na niego zawsze można liczyć.


Ponoć wszyscy byli też wkurwieni na Shane (dostał zdrowy heat od Szatni), który to właśnie bookował męski RR i chciał jak najmocniej rozpisać swoją postać (mocniej niż np. Big E, czy Owensa), a poza tym miał kilka debilnych pomysłów (jak np. wrzucenie do walki Rollinsa, który miał przecież sprzedawać atak Romka), które zostały zablokowane przez samego Vince'a.
Co ciekawe, niemal do samego końca pewniakami do wygrania RR był Orton lub... Riddle, z późniejszą ich wspólną walką na WM-ce, no ale geniusze postawili na Lecha, któremu ta wygrana była tak potrzebna jak alkohol do zaciągnięcia Paige do wyra :roll:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wrestler: Vince.
Wiek: 29
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1669
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2022-02-01, 16:57   

-Raven- napisał/a:
Co ciekawe, niemal do samego końca pewniakami do wygrania RR był Orton lub... Riddle, z późniejszą ich wspólną walką na WM-ce, no ale geniusze postawili na Lecha, któremu ta wygrana była tak potrzebna jak alkohol do zaciągnięcia Paige do wyra

Też to widziałem, ale ta informacja została zdementowana przez świetnie poinformowane źródło jakim jest obecnie Fightful. Według ich wiedzy Lesnar miał wygrać RR od przynajmniej dwóch tygodni.
 
     
CzaQ 
Main Eventer



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 31
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 2074
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2022-02-02, 16:05   

-Raven- napisał/a:
Ponoć wszyscy byli też wkurwieni na Shane (dostał zdrowy heat od Szatni)


Co Ty gadasz? Przecież nikogo takiego jak Shane nie ma w WWE..

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wrestler: Vince.
Wiek: 29
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1669
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2022-02-02, 16:47   

CzaQ, podziel się swoją opinią na temat ppv i zwycięzców RR matchy :wink:
 
     
CzaQ 
Main Eventer



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 31
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 2074
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2022-02-04, 19:22   

MattDevitto napisał/a:
CzaQ, podziel się swoją opinią na temat ppv i zwycięzców RR matchy


Łoo Panie, chciałem napisać zaraz po obejrzeniu, ale alkohol i czas mi nie pozwolił :D
Teraz tak po kilku dniach to trochu kiepsko, postaram się jak będzie chwila.

Mix77 napisał/a:
@CzaQ

aleś trafił chłopie z tymi typami nieźle kurde


Żeby dobrze trafiać trzeba myśleć jak wróg - w tym wypadku jak bookerzy


A tak serio to jak spojrzysz w typer to kilka osób podobnie stawiało ;)
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group