Rozpiska Stomping Grounds, oglądalność Raw... (zobacz)
Mocna karta G1 Climax 29 w Dallas... (zobacz)
Uczestnicy turnieju G1 Climax 29... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Royal Rumble 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoilery)
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3685
Podziękował: 427
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-12-19, 10:00   WWE PPV - Royal Rumble 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoilery)

WWE PPV - Royal Rumble


27 stycznia 2019


Chase Field

Pheonix, Arizona






Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






30 - osobowy Royal Rumble match
(R-Truth #30, Drew McIntyre, Big E, Kofi Kingston, Xavier Woods, Finn Bálor, Seth Rollins, Jeff Hardy, Dean Ambrose, Bobby Lashley, Samoa Joe, John Cena, Elias, Baron Corbin, Jinder Mahal, Apollo Crews, Andrade "Cien" Almas, Mustafa Ali, Rey Mysterio, Titus O'Neil, Randy Orton, ... )






30 - osobowy Women's Royal Rumble match
(Carmella #30, Ember Moon, Natalya, Sasha Banks, Bayley, Ruby Riott, Liv Morgan, Sarah Logan, Mandy Rose, Sonya Deville, Alicia Fox, Zelina Vega, Naomi, Mickie James, Billie Kay, Peyton Royce, Charlotte Flair, Tamina, Dana Brooke, Lana, Nia Jax, Nikki Cross, Alexa Bliss, Lacy Evans, ...)






Universal Championship:

Single match
Brock Lesnar (c) vs Finn Bálor






WWE Championship:

Single match
"Nowy" Daniel Bryan (c) vs "Prawdziwy" AJ Styles






RAW Women's Championship:

Single match
Ronda Rousey (c) vs Sasha Banks






SmackDown! Women's Championship:

Single match
Asuka (c) vs Becky Lynch






SmackDown! Tag Team Championship:

Tag Team match
The Bar (c) vs The Miz & Shane McMahon






Pierwszy Kickoff - Cruiserweight Championship:

Fatal 4-Way match
Buddy Murphy (c) vs Akira Tozawa vs Kalisto vs Hideo Itami






Drugi Kickoff - US Championship:

Single match
Rusev (c) vs Shinsuke Nakamura
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2019-01-27, 18:38, w całości zmieniany 13 razy  
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Otis
Wiek: 25
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4268
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-12-21, 13:09   

Zapowiedzieli Asuka vs Becky. Na pewno będzie spoko, ale pod kątem Road to WM może być niepokojące. Jak Lynch nie dostanie spota w RR, to możemy mieć replay z Bryana.

A inna sprawa, że cała ta sytuacja gryzie się z pierwszym segmentem na SD :roll:
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3685
Podziękował: 427
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-12-24, 21:32   

Oficjalnie Asuka vs Becky odwołane także szybko poszło. 8)

https://twitter.com/RealPaigeWWE/status/1076219918637395968
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3685
Podziękował: 427
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-01-10, 04:14   

Szybko wróciło... Nie wiem czy oni są serio tak nie zdecydowani czy Paige się pospieszyła ze wczesnym ogłoszeniem, ale czasami zastanawiam się jak wygląda ekipa CT w czasie pracy. :twisted:
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 28
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1162
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2019-01-27, 17:57   

Na krótko przed galą nie będę już opisywał co i jak, ale czajcie ludzie - w końcu "nowa era" w WWE - no nie powiem, bo od stycznia tygodniówki poszły w górę pod względem poziomu, no i Wąsent się pojawia regularnie i nie powinni iść przewidywalną drogą dlatego RR będzie miało jakieś popierdolone wyniki :D A przynajmniej powinno mieć.

Jak dla mnie są 2 wyjścia :
- Jeśli WWE jednak się nie zmieniło to zazwyczaj wygrywa RR match ktoś kto mi nie leży/ktoś kto mnie wkurwia - wtedy wygra Daun Strowman.

- Jeśli chcą zajebać shockera to wszyscy spodziewają się przeciwnika dla Brocka - a tu zonk wygra ktoś z SD ;)

Mogą oczywiście pójść najmniejszą linią oporu i wygra Rollins co nie jest złym rozwiązaniem.
Tak samo z kobitkami... Obstawiam Mandy Rose muahahaha.

Życzę miłego seansu :)
_________________

 
     
PiTeRo 
Midcarder



Wrestler: Cena/Bryan/Ryder/Blackman/HBK
Wiek: 23
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 946
Podziękował: 16
Podziękowano mu 221 razy w 25 Postach
Skąd: Białystok
Wysłany: 2019-01-27, 18:32   

Fajnie tak zasiadać do RR wiedząc, że wreszcie po raz pierwszy od 2015 roku nie trzeba martwić się Romanem w main evencie Wrestlemanii. Właściwie każdy scenariusz jest pozytywny niezależnie czy Rumble wygra Rollins, Strowman, McIntyre czy Lashley. Każde rozwiązanie jest świeże i świeży jest wciąż Bryan jako heelowy champion. Jedynie szkoda, że przykleili tego Brocka do pasa, ale wszystko wskazuje na to, że będzie to miało pozytywne zakończenie na WM'ce. Generalnie sytuacja win-win. Nawet jak poziom ringowy nie zadowoli, to nie widzę opcji, żeby WWE zepsuło odbiór tej gali. Musieliby pójść mocno po bandzie, żeby tego dokonać.
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10517
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2019-01-28, 06:34   

Roode & Gable vs Razar (czy tam Akam) & Dawson – Pokazówka na zabicie czasu. Dawson zrobił walkę, face’owie wygrali – bez historii.

Shinsuke Nakamura vs Rusev – Rusev nie nacieszył się pasem zbyt długo. W zasadzie to nie zrobił z nim nic. Może miał jedno promo. Czy wiadomo, po co on go w ogóle dostał? Przecież takie przerzucanie nie ma sensu... Poświęćmy z tej okazji chwile na to, jak biednie wygląda oprawa. Każdy debiut czy zaskakujące wejście na RR będzie od razu wyglądało gorzej. Na starcie utrudniają 

Kalisto vs Itami vs Murphy vs Tozawa – Było ich czterech, więc o tempo nie trzeba było się martwić. Ale z prawdziwie widowiskowych cruiserów był tylko Kalisto, więc chłopak latał ile mógł. Murphy wyglądał bardzo mocarnie. Fajnie go rozpisują.

Becky Lynch vs Asuka – Jak na kobiety to spoko pojedynek. Obie wyglądały jak godne siebie rywalki, więc jakieś straty na wizerunku Becky nikt nie zanotuje. W zasadzie tylko skok za ring był jakiś pokraczny, a cała reszta udana.

McMahon & Miz vs The Bar – Trzeba było poklepać synka po plecach jakimś pasem. Ale szczerze? Nawet tego mi szkoda. A jak jeszcze ma to doprowadzić do walki obecnych mistrzów 1on1 na WrestleManii? Zgroza. McMahon jako gość od hot tagu, który wpada i zamiata? Zgroza. Człowiek wiedział, że wygrają i nawet się nie łudził, że będzie inaczej. Po prostu z bólem oglądałem całą walkę.

Ronda Rousey vs Sasha Banks – Banksowa beształa Rousey submissionami, Ronda wygrywa przez pin. Spoko, mamy to. Nie wiem, kto pisał, ale niech nie pije w pracy. Po walce poszedł znak 4 Horseman (w tym przypadku women). WWE przypomina o patencie. Śmiesznie, że ciągle chcą uczłowieczać Rondę, chcą dawać jej wyrównane walki, kiedy tak naprawdę potrzebne nam sprzedawanie mistrza-terminatora, żeby ktoś strącił z tronu i zyskał jak najwięcej, zanim ona ucieknie z federacji.

Womens Royal Rumble –
Liv Morgan idzie na jakiś record. Szkoda, choc Mandy I Morganowa weszły jedna po drugiej – człowiek mógł poczuć się usatysfakcjonowany przez moment.
Atakuj finisherem – nie wyeliminuj #Tamina
Xia Li jako pierwsze zaskoczenie. Oszczędze komentarza. Pierwsza Chinka w WWE, pierwsza Chinka w historii RR, itd. Itp. Wiadomo czemu ją tu wpuścili.
Ember trzyma się stopami, ale nikt nie potrafi wyeliminować. Na poziomie występka Taminy.
Lacey Evans ładna eliminacja Iiconincs. Dalej człowiek ma nadzieję, że jej nie zmarnują w głównym.
Mandy cudownie zabija Kofi Kingston moment. Szkoda, że nie w locie.
Candice LeRae! Idąc logiką PWG i temu jak tam terminatorzyła, to powinna być w męskim z realnymi szansami na triumf
Nietypowa koalicja Marii i Alicii, która rozpadła się przez kapelusz... ... ... ...
Kacy Catanzaro zasługuje na więcej. Już powinna pukać do drzwi NXT TV
Vega jako Vega. Szanuje.
Doceniam wizualne walory patentu Kacy, ale już przesadzają z dojeniem tych momentów z nogami za ringiem.
Rhea Ripley od wejścia prezentuje się z mocarnej strony. NXT UK może być dla niej za małe przy takiej promocji.
Lana kuleje jak Bret Hart w 1994!
Jest i THE MAN. Mocarne wejście, ogromna radość publiki – nie może być inaczej, musi wygrać. Jeszcze z Jaxową na start – pięknie to wyszło. A jak już wygra złoto, to ma gotową pierwszą pretendentkę – Lanę :twisted:

AJ Styles vs Daniel Bryan – Walka nudna. Taka na ostygnięcie po Royal Rumble. A Bryan, niczym kiedyś Punk, ratuje lowcarderów skazanych na zwolnienie i przygarnia ich dając czas antenowy. Szykuje się stajnia. Ciekawe, czy zakłada Harpera. Na ten moment wzięli tego, który pasuje idealnie wizerunkowo.

Brock Lesnar vs Finn Balor – Sorry Dawid, nie ta bajka. Ale wyglądało tak, jak to sobie wyobrażałem. Trochę Balor powalczył i dał fanom (złudną) nadzieję. Gdyby było więcej czasu na story, to i walka by więcej emocji zaoferowała. A tak przynajmniej został nam ładny trailer

Royal Rumble –
Ale jaki zbieg okoliczności, że Elias i Jarrett wylosowali pierwsze numerki obok siebie! :wink:
Kurt Angle to zawsze fajny dodatek. Pozwolił mi zapomnieć o idiotyźmie Eliasa, który spaceruje od narożnika do narożnika po linie w celu wykonania „zabójczego fifraka”
Johnny Gargano pozazdrościł żonie, narzeczonej, dziewczynie, czy jaki tam status związku :P Candice pozazdrościł
Ciekawe ile osób miało nadzieję, że to jakiś debiut, nie pamiętając muzyki Hawkinsa. Zanim się wyświetiło, to można było się zastanawiać :D Swoją drogą, jego eliminacja Titusa, to prawie jak przerwanie streaku.
Ali nowym pretendentem do pasa US. Sprawdzone info. Chyba znalazłem powód, dla którego Shinsuke odzyskał pas tak szybko. Z face’a na face’a nie chcieli przerzucać :shock:
No Way Jose nie został jeszcze zwolniony?! Gdzie te czasy, że w okolicach Wmki było czyszczenie magazynu. Zostało by nam z nim parę miesięcy.
Chciałbym, żeby to był debiut Aleistera w głównym rosterze. Najwyższy czas zostawić NXT za sobą. Wyeliminował nie byle kogo, Ambrose’a – start jakiś jest.
Lashley faktycznie almighty :lol: Poszedł na rekord Jose czy innych Marelli.
Ja pierdole. Nia Jax wreszcie przyznała się do bycia facetem. Wiele żałosnych pomysłów mieli, ale żeby taki cyrk z numerem 30... Do tego wyeliminowała ALIEGO, który dał zajebisty występ i mocno się wypromował. Powstrzymała RKO... Nie, koniec, idę do pracy. Jebać
_________________

 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Otis
Wiek: 25
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4268
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-01-28, 13:35   

-Roode/Gable vs Rezar/Dawson- Po co to było - nikt się nie dowie. Słabe i zbędne. Może po prostu zależało im na kolejnej porażce członka Revival, który zeżarł pin? ;)

-Nakamura vs Rusev- Nie mają chemii. Nic mnie to nie ruszyło. W dodatku Shinskay odzyskał tytuł US. Czyli ten reign Ruseva był daremny. Cóż, przynajmniej zrobili coś z Laną, co potem dało plusa.

-Kalisto vs Tozawa vs Itami vs Murphy- Przyjemny pokaz skilla latajców, wreszcie coś na poziomie w kickoffie. Tylko emocji brakowało. Murphy idzie na WM z tym pasem. A Itami... Nie wiem, czy jeszcze coś osiągnie, jak nawet tu chapie piny.

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Dodam, że podoba mi się ułożenie karty. W sensie: walki mistrzowskie dywizji, zaraz potem ich RR match. Nie mówię tu o długości walk, bo tu srogo przegięli.

-Becky vs Asuka- Przyznam szczerze, że niewiele z tej walki pamiętam... Poza zaciemnieniem ekranu sugerującym problemy Becky ze strojem. Lynchowa odklepała, co daje Asuce trochę wiarygodności. A jej to nie zaszkodzi.

-Miz/Shane vs The Bar- Szału nie było, ale Shane jakoś strasznie nie zamulał, dało się oglądać. Zmiana mistrzów dość oczywista. W przeciwieństwie do McMahonowego SSP. Niezbyt ładnego, ale nie zabił się i trafił, gdzie miał trafić. Najlepszy na świecie!

-Sasha vs Ronda- Z początku dość nieciekawie, potem się rozkręciły. Nawet mi się podobało, choć znowu brakuje emocji. Banksówna była bez szans. Ani na moment nie dało się zwątpić.

-Women's Royal Rumble- To lecim po kolei. Co tu się wydarzyło? Lacey z nr.1, która dzięki botchom zrobiła kiepskie wrażenie. Naomi z powtórkowym spotem, który faceci robili lepiej. Vega chowa się pod ringiem, a tam Hornswoggle (bez sensu, ale ok, rozbawiło mnie). Kanellis - w sumie meh. Sporo ludu z NXT - Xia Li, Candice (sorry, ale jej mogłoby nie być), Sane i Shirai, Ripley... I gwiazda, Kacy Catanzaro, która wygryzie Naomi z roboty. Jak nic będzie nowym Kofim u kobit. Co jeszcze? Lana oberwała w kickoffie, przez co Becky zajmuje jej miejsce i wygrywa. Żadnych remisów, Charlotte poległa. OK, końcówka na plus. Ale tak ogólnie... Nudy, panie. Poza Kacy nic specjalnego.

-Styles vs Bryan- Mogliby wejść na wyższe obroty. Gala się przeciąga, a oni w tym momencie robią techniczne popisy. I takie niezbyt zachwycające. Oczywiście, lubimy tu to stwierdzenie, poniżej pewnego poziomu nie zejdą. Słabe to nie było. Jednak, hmm... To złe miejsce, zły czas.
Rowan wyleciał mi z głowy :D

-Balor vs Lesnar- Niecałe 10 minut, szybkie tempo, dali trochę poszaleć Finnowi zanim uwalił. Trudno tu narzekać, fajne było. Może dałbym się jeszcze Balorowi uratować z tej Kimury, choćby dotknięciem lin. Skoro i tak po walce dostał kolejne suplexy i F5. Było to dać w jednym pakiecie.

-Men's Royal Rumble- A co tu się wydarzyło? Jarrett z Eliasem na start. Angle z marnym występem, szkoda. Gargano - liczyłem na Rico, ale nie mogę narzekać, zasłużony spot. Hawkins - zmarnowane miejsce, nic nie zrobił. O'Neil - OK, zatrzymanie się przed ringiem było zabawne. Nie próbowali na siłę zrobić nowej durnoty, więc na plusik. Jose to marnowanie miejsca. Kofiemu niestety kończą się pomysły, oba "spoty" średnie. Z NXT jeszcze weszli Dunne i Black, ale zdziałali niewiele. Ziggler to słaba niespodzianka.
No i ta okrutna trzydziecha... Nia Jax eliminująca Trutha i wchodząca do walki. Znajdźcie mi jedną osobę, której się to spodoba. Nie chce mi się tego komentować.
W sumie... Jedyne rzeczy, które tu miały miejsce z takich "mniejszych story", to Ali eliminujący Joe i Ziggler McIntyre'a. Reszta nijaka. Końcówka też. Nic mnie nie obchodzi ta wygrana Setha. Tyle dobrze, że to lepsze niż Braun. Ogółem: słabo.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
maly619 
Main Eventer



Wrestler: Ziggler, The Undertaker, Tomko
Wiek: 30
Dołączył: 29 Sty 2007
Posty: 4515
Podziękował: 40
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: K-Koźle
Wysłany: 2019-01-28, 13:50   

Aż 3 walki w preshow.
Pierwsza do pominięcia, bo ciężko oczekiwać zmiany mistrza gdy po drugiej stronie mamy zlepek z dwóch drużyn.

W drugiej walce też nie pokazali nic ciekawego, ale było zaskoczenie ze zmianą mistrza. Jakoś mnie to nie ruszyło, bo niestety pas US praktycznie nic nie znaczy. Danie go ponownie Japończykowi też tego nie zmieni, a przynajmniej wątpię by zmieniło.

Ostatnia walka kickoffu to Fatal 4 Way o pas Cruiser. Sporo fajnych akcji, czyli dokładnie to czego oczekujemy od 205. Dość mocno ukazywany Hideo Itami, przez co momentami wierzyłem że może przejąć pas. Na szczęście się tak nie stało. W sumie to nie wiem kto mógłby przejąć pas od Murphiego. Jeśli nie wbije tam ktoś nowy, to zmiana mistrza nie ma sensu i jej nie kupię.

Przechodzimy do głównego show.

Becky vs Asuka:
Becky w openerze. Pierwsza myśl, że wystąpi w Royal Rumble. Spisuję myśli "live", więc przekonamy się czy tak będzie ;)
Walka z początku średnia i już byłem gotów pisać, że dużo lepiej wypadłby w openerze (na rozgrzanie) ten 4 Way cruiserów. Na całe szczęście druga połowa walki była już o wiele lepsza, panie się rozkręciły i dały radę.
Zaskoczyło mnie, że Becky przegrała czysto i to przez poddanie. Ale to chyba dobrze, bo kombinowanie i booking 50:50 byłby jeszcze gorszy.

Sceny po walce i spojrzenie Becky tylko mnie utwierdziły że The Man wbije do Royal Rumble 8)


Miz & Shane vs The Bar:
Nawet zrobili im specjalne koszulki... ciekawe kto to kupi.
Spodziewany wynik o którym nadal nie wiem co mam myśleć. Bo niby jest to nasranie na dywizję tagów, ale z drugiej strony dzieje się coś nietypowego i może da nam coś ciekawego. Na razie mamy faceowego Miza, czyli to czego chciałem.
No i mimo iż nienawidzę Shane'a, to muszę przyznać. Za Shooting Star Press mega szacun.


Sasha vs Ronda:
Podobało mi się to. Jest coś w tych walkach Rondy, że fajnie je się ogląda. Sasha też w końcu imponująca, a dawno tego nie widzieliśmy. Może to kwestia tego, że troszkę tu heelowała.
Ciekaw jestem ilu mamy nadal hejterów Rousey.


Women's RR:
Pierwszy występ w ringu i pierwsza wejściówka Lacey Evans podczas Royal Rumble. Do tego od razu dostała mikrofon do ręki. Numer dwa oczywiście weteranka Natalya, która zapewne zostanie w ringu na dłużej.
Lacey trochę nerwowo w ringu z początku. (dopisane po walce) Ogółem jednak bardzo udany występ.
Riott Squad (a raczej jej pierwsza członikini w tej walce) kontynuuje swój "fantastyczny" run i "potwierdza" jak wielkim jest zagrożeniem.
Tego jeszcze nie było, ale taktyka Billie Kay genialna :D
Zdałem sobie sprawę, że themy kobiet są strasznie chujowe i mało charakterystyczne (albo po prostu ja ich nie kojarzę), bo praktycznie na żaden z pierwszych kilkunastu nie zareagowałem.
Nikki Cross narobiła trochę szumu i udowodniła że jest jedną z bardziej wyrazistych postaci wśród kobiet.
Akcja dwójkowa IIconics wypadła strasznie chujowo.
Xia Li. Niby z NXT, ale nie kojarzę jej ;p
Sarah Logan dodaje do "osiągnięć" Riott Squadu bycie idiotką. Skoro Ember zaczepia się o liny nogami, to jak ona chciała ją wyeliminować ciągnąc je w górę, a nie w dół?
Szybko wchodzi moja faworytka Charlotte.
Naomi damskim Kofim, ale niewiele to daje bo kontynuują jej historię z Mandy Rose.
Vega jako Vega ze Street Fightera :D
W końcu coś wyszło Riott Squadowi i ich taktyka z wyciąganiem zawodniczek z ringu i obijaniem była niezła.
No dobra, Kacy Catanzaro przebiła Naomi i chyba nawet większość akcji Kofiego. To podciągnięcie się na narożniku było mega imponujące.
Przyznaję, że sytuacja z Hornswogglem mnie rozbawiła. Przepraszam za to.
29 Nia, ale do ringu nie weszła jeszcze Lana z 28. Becky jako zastępstwo to pewniak.
Nie wiem tylko na co czekają. Powinna wbić od razu gdy Nia atakowała Lanę. Czyli 28 wejdzie jako 31?
Jest Becky! Nie było innej opcji. Ludzie rozjebaliby halę gdyby się nie pojawiła :D
TOP4 niezłe, ale nie wierzę że wygra to ktoś inny niż Becky lub Charlotte. W Bayley uwierzyłbym gdyby Sasha przejęła pas.
No i pięknie zostały nam dwa najlepsze wybory z całego rosteru.
Chciałem narzekać, że zamiast dać nam uczciwe 1 vs 1 bawią się w jakieś kontuzje i urazy. Muszę jednak przyznać, że wypadło to fajnie i dało całkiem sporo emocji w końcówce. Becky wyszła na jeszcze większego kozaka, a Charlotte jeszcze mocniej podkreśliła swoją heelową personę.

Ogółem oceniając kobiece Royal Rumble, to podobało mi się bardziej niż rok temu. Ludzie często czekają na powroty, a ja się cieszyłem że nie mieliśmy (tak jak ostatnio) wysypu zardzewiałych, starych gwiazd, tylko wrzucili pełno nowych zawodniczek. Nawet takich których nie widzieliśmy jeszcze w NXT (a przynajmniej ja ich nie kojarzyłem). No i warto zaznaczyć, że jak już ktoś nowy się pojawił, to zawsze dostał swoje 5 minut.
Może w męskim pojawi się Babs :D ?

Wygrana Becky spoko. Pewnie ruszy na Rondę, ale ja jestem ciekaw czy dorzucą im Charlotte.


AJ vs Bryan:
To chyba wina emocji jakie przyniósł kobiecy RR Match, bo kompletnie nie potrafiłem się wciągnąć w walkę o pas WWE. Za długie i monotonne.
WTF Rowan? Czyżby Bryan przypomniał sobie jak był w Wyatt Family i zadzwonił po starego kolegę? Albo zakłada nową sektę. W sumie pasuje to do jego gimmicku.


Balor vs Lesnar:
Brock coraz mniejszy :D
Można narzekać na Lesnara, ale kontuzję sprzedał tak dobrze, że w pierwszym momencie myślałem że serio doznał urazu.
No i super walka. Krótka, ale szybka i intensywna.


Royal Rumble:
Elias zaczyna, ale jak zobaczyłem Jarretta to pierdolnąłem. Nie powinien ubierać tego stroju.
Wyszło że ludzie pierdolą wrestling. Wolą koncert. Elias jednak woli walczyć i... przechodzi heel turn (?).
Gargano z NXT się nie spodziewałem, tym bardziej że dzień wcześniej miał dosyć długą walkę.
Rollins z dość szybkim wejściem, a jest zdecydowanym faworytem tej walki. Niby to niczego nie wyklucza, ale jednak daje do myślenia.
Hawkins wszedł pod ring. Wchodzi Titus. Każdy wie co się stanie. No dobra, nie do końca tego się spodziewałem. Ale przynajmniej Hawkins ma eliminację.
Ali szykuje się pod feud o pas US? Niech rusza po niego. Wyżej raczej nie wskoczy, a może doda jakiejś świeżości temu lekko zardzewiałemu ostatnio tytułowi.
Kofiemu raczej nie da się już wykombinować niczego wielce odkrywczego także musi nam wystarczyć to co mamy.
Tak żem czuł, że skoro na rampie jest dalej ekipa No Way Jose, to wbije tam ktoś kto im wpierdoli :D Drew pasuje :D
No dobra, drugi trick Kofiego fajniejszy :D
Praktycznie same kozaki w ringu, a jednak dali coś tam pokazać Petowi Dunnowi.
Alister Black, czyli kolejny z NXT który miał dzień wcześniej walkę. No jak Velveteen nie wejdzie to będę zaskoczony.
Eliminacja Ambrose'a wyszła trochę jak parodia.
Czułem że Mustafa Ali wyeliminuje Samoa Joe.
Eliminacja Lashleya wyglądała jak jakiś botch. Za to atak po eliminacji utwierdza mnie w przekonaniu że Rollins to wygra.
Szczęśliwy numerek Brauna. Może jednak on?
Drew wyeliminowany szybciej niż Ali i Andrade. No trochę szkoda.
Zapomniałem o Ortonie, a troszkę się napaliłem na numerek 29, bo niby mieliśmy dostać jakieś mega zaskoczenie, a na razie nic.
Chyba że zaskoczy ktoś kto wyeliminuje R-Truth.
No to zaskoczyli xD
Mustafa Ali tak kozacko się prezentował, a potem wyeliminowała go Nia. Wygląda na to, że to ona musi iść na Nakamurę i pas US :D
Wpierdol który jej spuścili satysfakcjonujący. A mówią że WWE boi się pokazywać jak faceci leją baby :D Nawet publice się podobało.
Top3 (bo poza ringiem Rollins) fajne, ale zwycięzca raczej od dawna znany. Nie spodziewam się emocji, a tym bardziej zaskoczenia.
O, Strowman. Zapomniałem o nim. Czyli Top4, a nie Top3 :D Seth jednak nie tak wielkim faworytem.
W ogóle śmieszne jak komentatorzy nie wspominają Rollinsa, a ten leży obok nich :D
Top2 wybrane znów dobrze, bo dwaj najwięksi faworyci. Trochę emocji było i jednak poszli w Setha. Fajnie. Zasługuje w pełni, no i skoro nie ma Romka to moim zdaniem jest najlepszym wyborem na twarz fedki.
 
 
     
TheVillain 
Upper Midcarder



Wrestler: Styles/Rollins/Balor/YoungBuck
Wiek: 20
Dołączył: 07 Paź 2012
Posty: 1695
Podziękował: 316
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Katowice
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-01-28, 13:54   

Dawson & Rezar vs. Chad & Bobby – sam pomysł na tag team pretendentów mega poroniony. Nie wiem, kto na niego wpadł, ale wolałbym już żeby to Maverick zawalczył o tytuły. Albo jakiś B-Team. Czy slater z Rhyno... ktokolwiek, bo ten team mi nie leżał. Chociaż przyznać trzeba, że kilka akcji drużynowych pokazali. W ringu było całkiem, całkiem. Ocena: ** i 1/2*

Nakamura vs. Rusev – NO! NO! NO! Rusev dopiero co dostał tytuł, a już go traci, bo przecież trzeba jakoś popchnąć story. Tylko czemu nagle ruszają do przodu ze storylinem, który od miesiąca stał w miejscu? Jak mają na nich jakiś pomysł, to trzeba było ich pokazywać na SmackDown przed Rumble... Oczywiście zakończenie też na duży minus. Ocena: ** i 1/4*

Kalisto vs. Itami vs. Tozawa vs. Murphy – Eh, liczyłem na lepsze widowisko... panowie albo walczyli na 80% albo booking ich zabił. Mało efektowna walka, a chyba od cruiserów właśnie tego byśmy oczekiwali... Ocena: *** i 1/2*

Becky vs. Asuka – ło panie, prawie 20 minut! Nie spodziewałem się, że akurat one tyle czasu dostaną! Szkoda Becky, liczyłem tu na nią, ale chociaż panie nagrzały na show dużo lepiej niż pre-show. Ocena: ****

Miz & Shane vs. The Bar – Zaskoczyli, że dali tę walkę teraz. Spodziewałem się przerwy na siku po pierwszym Rumble. Spodziewałem się też 5-8 minutowej walki. Dali im dużo więcej czasu i moim zdaniem to dobrze – Shane super wygląda w tag team matchach, gdzie zrobi kilka akcji, a resztę wykonają wrestlerzy. Dzisiaj zaskoczył Shooting Starem :shock: brawa dla niego, że mimo lat nadal lata. I to jak lata! Teraz pytanie kiedy strata pasów – na EC czy Fastlane??? ;) Ocena: *** i 1/4*

Sasha vs. Ronda – fajny, przyjemny, techniczny pojedynek. To jak Rousey przyjebała w słupek to highlight gali!!! Panie dały z siebie wszystko i jestem usatysfakcjonowany. Boję się tylko tego, że RR Matche są tak blisko siebie – żebym na końcu drugiego nie miał już dosyć... Ocena: *** i 1/2*

Women's RR – co Lacey ma na głowie? What? Podwójny Sharpshooter był genialny! Liv wchodzi i wychodzi :D Dlaczego oni ją tak szpecą tymi włosami? Cross to NAJLEPSZE, co mogło się Taminie na tym RR przytrwafić. Serio. Nikki sprawiła, że reagowałem na Samoankę. Xia Li? To ta z MYC? Zmarnowany spot. Ucieszyłem się widząc Marię. Fajnie, że ma swój spot oraz, że chwilę podominowała. Nie za długo, ale miała swój moment w walce. Wiadome za to było, że Naomi wyeliminuje Mandy. A potem Mandy ją. A mężulek może być zazdrosny – niedługo żona zmieni nazwisko na Kingston... drugi kobiecy RR i druga kalka ze spotu Kofiego... Jest Candice! Let's go Candice! Kacy C. Czy oni z NXT nie mogą rzucić kogoś sensownego? Jakiejś Baszler, Io czy innej Belair? Bo póki co poza Sane wchodzą 3 jobberki... w tym Larea. Pomysł na Riotki fajny. Pytanie do userów – czy tylko ja po ataku po eliminacji na Sane wiedziałem, że teraz wejdzie Shorai? :D Co do kurwy Hornnie robił pod ringiem? Nie, żeby nie było to śmieszne, ale CO ON TAM ROBIŁ? I czemu Zelinie to nie przeszkadzało, if You know what I mean :D Natalya bije rekord = nagroda za lata pracy. Niech sobie dziewczyna ma, i tak wiadomo, że zaraz wraca do midcardu dywizji. Ember też długo trzymała. Tak jak Charlotte. Finałowa 6 – nr 13 i 26-30. Końcówka (od eliminacji klocka) bardzo fajna. Były emocje! Serce mówiło becky, rozum Charlotte. Ciekawe jak to rozwiążą – rewanż z Asuką to słaby pomysł, więc albo Ronda albo zmiana mistrzyni u niebieskich. Pytanie tylko na kogo? PS zabrakło powrotów... Ocena: ***

AJ Styles vs. Daniel Bryan – Technicznie rzecz biorąc było ok, tylko, że po tej dwójce oczekiwać można było fajerwerków. Bludgeon Brothers mi nie szkoda, bo to żadna atrakcja była, ale nie pasuje mi to, że Rowan będzie przy Danielu, jeśli Harper nie stanie po drugiej stronie barykady. Albo niech zrobią nowe Wyatt Family :D W sumie brodacze w koszulach do Daniela pasują jak ulał. Zobaczymy, co WWE z tego urodzi. Ocena: *** i 3/4*

Finn Balor vs. Brock Lesnar – brawa dla bookera! Zaprojektował ten mecz tak, jak powinien – Lesnar dominuje, ale Balor ma swoje momenty. Ktoś niezorientowany mógłby faktycznie pomyśleć, że Dawid może dziś wygrać z Goliatem. PS Balor wyglądał dobrze, ale to nie znaczy, że Lesnar coś traci. Ocena: *** i 1/2*

Men's RR – Elias z jedynką – fajnie wybrnęli, żeby mógł zagrać. Nie tak fajnie jak rok temu, ale jednak. Double J! Jako drugi <3 GE-NIAL-NE nawiązanie :D Dwie pierwsze eliminacje na dwóch Hall of Famerach? Dlaczego WWE nie szanuje starszych? ;) Jest Johnny! Czekamy na Ciampe! Chyba promocja Mahala zakonczyła się na dobre. Plusik dla tego RR! Tekst Corey'a o tym, że Curt szuka Hornswoogle – cudowny :d Nie ma Dillingera, to trzeba dojebać z nr 10, żeby fani się nie wkurwili. No i dojebali. Obawiałem się żenującej sytuacji z Titusem. Dostaliśmy po prostu nie śmieszną. Nie narzekam. No i Hawkins kogoś wyeliminował (y) Potem Mustafa wyrzuca Nakamurę – uuuuu, pojechali. Jak dla mnie feud na WrestleManię właśnie się ułożył. Joe vs. Ali i Naka vs. RuRu pomiędzy na tych mniejszych PPV. Kofi ratujący się o Xaviera – kreatywnie. Dunne! YES! Test też Black – picki z NXT są miliard razy lepsze niż u babek... Kick dla Steha, eliminacja Ambrose'a – Holender idzie do głównego rosteru. Pytanie czy już, czy po WM.Potem już była chujnia. Nie lubię jak w ringu mamy 7+ zawodników. Na końcu jest Truth. Czekam kto go zaatakuje i... już wolałbym żeby wszedł. Serio? Jax? No kurwa mać. Ok, COFAM! Warto było zamrnować #30 żeby zobaczyć 619, Superkick i RKO dla Jax! WARTO BYŁO! Andrade wytrzymał najdłużej ze SmackDown. Ciekawe co za tym pójdzie. Curb na końcu zmiażdzył! Ale ogólnie często wiało nudą, jak na Rumble. Ocena: *** i 1/2*

TOP 10 Walk WWE PPV/Takeover w 2019:
1.Ricochet © vs. Johnny Gargano – WWE NXT North American Championship Match (NXT TakeOver: Phoenix) – 4 i 3/4*
2.Pete Dunne © vs. Joe Coffey – WWE United Kingdom Championship Match (NXT UK Takeover: Blackpool) – 4 i 3/4*
3.Mountain Moustache vs. The Grizzled Young Veterans – WWE NXT UK Tag Team Championship Match (NXT UK Takeover: Blackpool) – 4 i 1/2*
4.Undisputed Era © vs. War Riders – WWE NXT Tag Team Championship Match (NXT TakeOver: Phoenix) – 4 i 1/2*
5.Asuka © vs. Becky Lynch – WWE SmackDown Women's Championship Match (WWE Royal Rumble) - 4*
6.Tommaso Ciampa © vs. Alistair Black – WWE NXT Championship Match (NXT TakeOver: Phoenix) – 3 i 3/4*
7.Daniel Bryan © vs. AJ Styles – WWE Championship Match (WWE Royal Rumble) – 3 i 3/4*
8.Brock Lesnar © vs. Finn Balor – WWE Universal Championship Match (WWE Royal Rumble) – 3 i 1/2*
9.Rhea Ripley © vs. Toni Storm – WWE NXT UK Women's Championship Match (NXT UK Takeover: Blackopool) – 3 i 1/2*
10.Ronda Rousey © vs. Sasha Banks – WWE RAW Women's Championship Match (WWE Royal Rumble) – 3 i 1/2*
 
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3685
Podziękował: 427
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-01-28, 16:00   

Spoko, że zaprosili Trutha i Carmellę do studia. Zabrakło tylko mi jakiegoś żartu z jego strony.

Pierwszy Kickoff - RAW Tag Team Championship: Bobby Roode & Chad Gable vs Rezar & Scott Dawnson
Dziwnie wygląda ten stage bez ekranu nad wejściem zawodników.
Czemu akurat Rezar i Dawnson razem? Coś mnie ominęło? Nie było mowy o zmianie mistrzów przy takim zestawieniu. Rezar trochę pomęczył Chada. Więcej już zrobiła połówka Revival. Easy cash dla Roode'a.

Ocena: 2/5

Drugi Kickoff - US Championship: Shinsuke Nakamura vs Rusev (c)
Lana wskazuje Japońca, który zdejmuje osłonę z narożnika, a sędzia będąc odwrócony przodem do całej sytuacji każe jej zejść. Ja walę kto to rozpisuje? :? Jeszcze oczywiście Lana z urazem po wpadce męża i wygrana Shinsuke. Będą to dalej ciągnąć tylko nie wiem czy dawanie pasa Azjacie akurat było koniecznie. Przedłużenie feudu mogło spokojnie się obyć bez tego. Sama walka niezła.

Ocena: 2/5

Trzeci Kickoff - Cruiserweight Championship: Kalisto vs Akira Tozawa vs Hideo Itami vs Buddy Murphy (c)
Po raz kolejny współczuje Cruiserom, że mają tylko preshow. :( Jak dla mnie bardzo fajna walka. Było tempo, były fajne akcje, obudzili arenę. Hideo bookowany jakby faktycznie momentami miał ten pas odebrać. Murphy zaorał go w końcówce czysto 1v1, ale wciąż Japończyk pozostawił dobre wrażenie. W zasadzie to wszyscy się spisali.

Ocena: 3/5

Pierwsza walka - Women's SmackDown! Championship: Becky Lynch vs Asuka (c)
Można było się spodziewać, że rozpiszą je jakby miały za sobą 10 lat konfliktów. Żadna nie odpuszczała, nieźle się to oglądało. Tempo się zmieniało raz wolniej raz szybciej, ale zawsze dbali, żeby coś się działo. Jak nie Becky trzymająca w submissionie mistrzynię to Asuka odpowiadająca półobrotami w wyskoku. Fajnych akcji było kilka po obu stronach. Można się przyczepić, że "The Man" odklepał, ale nie walczyła z byle kim. Asuka dociągnie z pasem do WM'ki, więc potrzebowała wygranej z silną rywalką, aby o sobie przypomnieć. Starcie jak na babki naprawdę spoko.

Ocena: 3+/5

Druga walka - SmackDown! Tag Team Championship: The Miz & shane McMahon vs The Bar (c)
Zmiana pasów tutaj była spodziewana. Shane dalej nieporadny aż się bałem, że zrobi coś sobie albo Cesaro przy tym Shooting Star Press. Nie jarało mnie to. Ludzie na widowni musieli być wyjątkowo rozbudzeni po poprzednich walkach albo Shane i Miz są over na ten moment.

Ocena: 2/5

Trzecia walka - Women's RAW Championship: Sasha Banks vs Ronda Rousey (c)
Z tego pojedynku można byłoby wywnioskować, że Banks jest większym specjalistą od submission, a przecież to dźwignia Rondy łamie w pół rywalki. :roll: Czaję mimo wszystko, że nie chcieli robić łatwej wygranej Rousey. Bez względu na to czy odejdzie czy nie raczej nie zobaczymy jej w najbliższym czasie ponownie jako totalnej dewastatorki jak to było na początku jej przygody z WWE. Co do tego uczłowieczania to troszkę się zaśmiałem jak, gdy obie rywalki sprawiały wrażenie jakby się nienawidziły od dawna, by po walce potrzymać się za rączkę. Ponownie tylko upozorowali turn Sashy.

Ocena: 3-/5

Czwarta walka - Żeński Royal Rumble
Pierwszy? Jest szansa, że męski zamknie galę. :D
Lacey Evans jako pierwsza? To ciekawe. Skisłbym gdyby Natalya wywaliła ją od razu. To byłby debiut. :twisted: W każdym razie i tak to było do przewidzenia, że Kanadyjka wytrwa dłużej w ringu. Debiutantka zaliczyła dwie eliminacje, choć niezbyt widowiskowe. Została wyeliminowana przez Charlotte zatem nie ma się czego wstydzić, bo nie jest jedyną.
Liv Morgan... HAHAHA!
Billie Kay jest upośledzona? Nigdy nie była zbyt mądra, ale rozpowiadać wszystkim, że nie wejdzie do ringu, bo poczeka na partnerkę? :twisted: Jeszcze ta jej nadmierna, pseudo śmieszna maniera... Za długo przetrwały z Peyton. I jeszcze wyrzuciły z ringu Nikki Cross. Liczyłem, że Szkotka zrobi mały rozpierdziel, a tu klops. Żart do kwadratu. Nieśmieszny.
Tamina nie dość, że ledwo się rusza to jeszcze dostała dwa starcia w centrum ringu. Najpierw z Nikki Cross, potem z Xią. Sama Chinka też nie powalczyła długo, ale przynajmniej nie wyeliminowała jej jobberka. Ember Moon próbuje być nowym Kofim. Kingston już kiedyś zawiesił się na samych stopach o liny. I wyszło mu to lepiej. Nikogo nie wyeliminowała, ale prawie spędziła najwięcej czasu w ringu (3 minuty mniej niż Nattie). Stawiałem, że dokona tego zwyciężczyni. Naomi weszła wywalić Mandy, a to blondyneczka została prawdziwą gwiazdą. Niby to żonka Usosa pierwsza wyeliminowała rywalkę, by potem poudawać Kofiego, ale po udanym skoku z barierki i tak dopadła ją Rose. Ta zmiana nastroju u hamburgerów, gdy to się stało. :twisted: Alica Fox... WTF? Mogli sobie to darować jak i cały występ Kanellis. Nie dziwię się, że żonka Mike'a chce z chłopem odejść. Kacy Catanzaro jako trzecia, która się tego podjęła w końcu zrobiła spoko motyw Kingstona, który może nie był oryginalny, ale podobał mi się. Ten "pajączek" jest nieźle wygimnastykowany. :D Zelina Vega postanowiła w zabawić się w krzyżówkę Wolverine'a i... Asuki? Już myślałem, że przeleży pod tym ringiem do finałowej czwórki. Thank You HORNSWOGGLE. :lol: Szkoda mi Kari Sane i Candice LaRae... Dwie spoko kobity złożone w ofierze dla Ruby Riott. :/ Io Shirai zapowiadała się nieźle. Bardzo ładnie wjechała w Riott Squad żeby potem zniknąć i zostać wyrzuconym przez Nię. Ładnie wbiła się na niej Big Boota. :D Rhea Rhipley pięknie zaczęła. To wejście ma kozackie. Po dominowała trochę, a potem wypadła łatwo choć widowiskowo. Sonya Deville... "Bokserka" znokautowana przez Alexę, kek. Tak bardzo liczyłem, że Alexa powalczy dłużej. Niektórzy nawet stawiali ją w roli faworytki. Wygrać nie mogła, ale chciałem żeby dotrwała chociaż do finałowej czwórki. Bayley weszła w match w dobrym stylu. Dwie samodzielnie eliminacje - wkurzająca Ruby i dominująca Rhea. Przy następnych miała udział. Jest, co odnotować. Mocny występ, szkoda tylko sposobu eliminacji. Również i tutaj zabookowali to jako mały przypadek. Nia Jax wedle przewidywań zrobiła rozwałkę. I nawet mi się to podobało. Brutalnie rozbiła Lanę, potem poleciała Io. Natalya trochę za łatwo, ale wybaczam. Carmella nie miała szans wykorzystać numeru 30. Zbyt silne postacie zostały na placu boju żebym uwierzył chociaż w pozory. Charlotte Flair robiła wszystko żeby wygrać. Dominowała, cały czas gdzieś tam usilnie próbowała kogoś wypchnąć (z Evans to tańczyła chyba 10 minut). Ja też na nią stawiałem jak wielu, a jednak postawili na rudzie. Becky Lynch zabookowali jako zastępstwo dla żonki Ruseva. Prosty motyw, a jaką reakcję wywołał. :D Jej zwycięstwo ma dodatkowy wydźwięk. Cieszę się z tego rezultatu. To była druga z najbardziej wiarygodnych opcji. Triple Threat na WM już mocno prawdopodobny.
Wyszło porównywalnie jak w zeszłym roku, lecz od kobiet chyba póki, co nie możemy oczekiwać więcej. Tym razem obyło się bez emerytek. Było dużo twarzy z NXT, które niestety robiły w większości za statystów. Rhea wyniosła tutaj najwięcej. Catanzaro zapamiętamy przez spot. O dziwo lepsze Rumble zaliczyła Bayley. Nia ładnie dominowała, a Charlotte i Becky to postacie, których nie trzeba wspominać, bo to na nich miał się opierać finał "Kotła".

Ocena: 3/5

Piąta walka - WWE Championship: "Prawdziwy" AJ Styles vs "Nowy" Daniel Bryan (c)
Mocne rozczarowanie. Chyba specjalnie tak to rozpisali żeby ludzie nie byli zadowoleni z przyzwoitego show. Technicznie było nieźle, bo w tym aspekcie ta dwójka spisuje się nieźle, ale tempo mozolne i ciężko było się w to wkręcić. Dodatkowo walka zakończenia nieczysto. Rowan powraca i zwiastuje stajnie eko - sekciarzy. Bludgeon Brothers wyrzucone do kosza na rzecz obrońców środowiska. Może to i lepiej.

Ocena: 2+/5

Szósta walka - Universal Championship: Finn Bálor vs Brock Lesnar (c)
Zaskoczyli mnie tym bookingiem. Irlandczyk totalnie zdominował większego od siebie rywala żeby przegrać właściwie przez moment nie uwagi i wpadnięcie w Kimurę. Część ludzi na pewno się emocjonowała, choć nie było mowy o wygranej to Bálor pozostawił dobre wrażenie.

Ocena: 2+/5

Siódma walka - Męski Royal Rumble
I faktycznie faceci zamykają show. :P
Elias i JEFF JARRETT na start. Skoro Jeff został wprowadzony do HoF to na segment dwóch gitarzystów Rumble wydawało się odpowiednim miejscem. Cała rozrywka polegała, jednak bardziej na segmencie, bo dosyć szybko Elias sobie z nim poradził. Dobrze, że nie przyszło im do głowy, aby to "Double J" wyrzucił swojego przeciwnika. Co prawda sam "gitarzysta" też odpadł niedługo później, no ale przynajmniej ze zwycięzcą całej walki... Shinsuke Nakamura jako zwycięzca z zeszłego roku ten zapamięta o wiele gorzej. W sumie nie spodziewałem się, że go wcisną. Kurt Angle dostał największy pop ze wszystkich i wypadł jak zwykły szarak. Aż mi się przykro zrobiło. :( Jinder Mahal... Ten gość miał niedawno tytuł WWE. Dobrze, ze wraca na swoje miejsce. :twisted: Samoa Joe zalicza bardzo dobre wejście. Najpierw uniknięcie skoku Gargano, a potem wywalenie Big E. Gabarytami powinna to być wyrównana walka, ale Joe nie pozostawił mu szans. I dobrze. Potem jeszcze wywalił kilka pionków, by ostatecznie dać się wyrzucić Mustafie. I tutaj propsy dla Pakistańczyka, bo zaliczył bardzo dobry występ będąc jedną z jaśniejszych postaci. Kurt Hawkins i Tytus to 2 miejsce, które zmarnowali na wątek humorystyczny. Plus za nawiązanie do gali w Arabii w przypadku O'Neila. Przypomniałem sobie dopiero po chwili, o co chodziło. :lol: Hawkins chciał chyba zabawić się w Zelinę. Trochę przesadzili z tymi żarcikami. Dean Ambrose to chyba największe rozczarowanie. Wszyscy tu liczyli, że dotrwa do finałowej czwórki nawet będzie ostatnim, co wyleci, a oni dali mu się poprzytulać z innymi po ringu, krótki epizod z Rollinsem i co, by nie mówić widowiskowy wypad po półobrocie ALESTEIRA... Black przyjęty dużym popem. Faktycznie chyba jest już czas dla niego zasilić głównym roster. Scena z Petem spoko, ale się nie nabrałem, że wybił mu ten palec. :P Mistrz Wielkiej Brytanii nie zrobił za dużo. I jeszcze wypadł zaskoczony przez Corbina.
No Way Jose! Czy wygra? NO WAY! JOSE! :lol:
Drew McIntyre był moim kandydatem do wygranej. Przez cały swój pobyt wyglądał solidnie, trudno do ruszenia. Zaliczył kilka eliminacji by wywalił go Dolph. Vince... :???: Xavier Woods wszedł żeby pomóc Kingstonowi w corocznym popisie. Dobra tego jeszcze nie było, ale naprawdę WWE wystarczy... Andrade i JOHNNY GARGANO rzucali mi się w oczy, ale nie zapamiętałem nic większego. Almas pod koniec starł się z Dolphem. Gargano przyjął pięknie Tornado DDT od Mustafy. Bobby Lashley odpadł po 13 sekundach. Rollins bierze rewanż za RAW. :roll: Po Strowmanie spodziewałem się szeregu eliminacji. Były tylko 4 w tym Corbin. Klasycznie postraszył wszystkich w ringu, ale nie zapamiętałem nic więcej. Dolph Ziggler znowu dostaje jeden z ostatnich numerów i przyczynia się eliminacji ważnej postaci. On chyba utknął w czasoprzestrzeni między midacardem i Main Eventem na dobre. R-Truth, a właściwie Nia... Sądząc po gabarytach nie dziwię czemu wepchnęli ją do męskiego Rumble. :P Tak się zastanawiam czy dawanie ostatniego numerka Truthowi było tylko po to czy to wyszło w praniu. :roll: Jej walka z Randy'm i Reyem zostanie zapamiętana, ale nie wiem czy to dobrze świadczy o pojedynku skoro momentem starcia był wątek nieco humorystyczny. Seth Rollins, jednak zwyciężył. Mogłem się nie łudzić z McIntyre'm. Od zeszłego roku jest na pierwszym planie. Od ulubieńca zarządu, przez rebelianta po główną twarz RAW ,a teraz jeszcze zwycięzca Rumble. Choroba Romka też pewno ma znaczenie. Niech ma. Nie mówię, że nie zasługuje.
Generalnie nie oglądało się źle, ale jak dla mnie za dużo nawciskali wątków humorystycznych i jeszcze Nię. Nie było też aż tak zagwozdki jak rok temu, co do zwycięzcy.

Ocena: 3/5

"+"
- Becky i Auska wydają mi się walką wieczoru
- żeński RR nie był doskonały, ale stawiam go ciut wyżej od facetów. Przede wszystkim nie było tak łatwo wskazać zwyciężczynie, a sama triumfatorka mnie cieszy
- faceci gorzej jak rok temu, ale ujdzie. Jest kilka osób, które wyniosą coś z tego show np. Mustafa czy Joe
- Cruiserzy jak zawsze w formie
- Sasha i Ronda również jakoś wyróżniły się z poza reszty karty
- Finn bardzo ładnie pociągnął swoje starcie z Brockiem


"-"
- zbyt dużo pierdołowatych wątków w kobiecym Rumble. Babki uraczyły nas wieloma próbami dorównania Kofiemu plus często botchowały. Dodatkowo zupełnie olano zawodniczki z NXT.
- faceci momentami przynudzali, bookowanie tylko utwardzało w przekonaniu kto wygra, sporo ważniejszych postaci wypadło w bezpłciowy sposób, a na dodatek wcisnęli Nię, która będzie rozpamiętywanym momentem walki
- Daniel i P1 totalnie mi nie siedli. To chyba przez tempo
- przerzucanie pasa US. Wybaczę jeżeli faktycznie Ali dostanie shota

Podsumowując długie PPV i chociaż w większości walki w karcie cieszyły oko to tytułowe starcia wypadły gorzej niż w zeszłym roku. Przede wszystkim oba RR były przekombinowane. Naśladowanie Jamajczyka, botche i Riott Squad u lasek czy brak większej głębi u chłopów. Zamiast jakoś potrzymać do końca Drew, Deana, może Aliego, aby w kulminacyjnym momencie było dużo osób stawianych w roli kandydatów plus jeden mega underdog to woleli to rozpisać tak, abyśmy się nie zaskoczyli.

Ocena końcowa: 2+/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2019-01-28, 20:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
PiTeRo 
Midcarder



Wrestler: Cena/Bryan/Ryder/Blackman/HBK
Wiek: 23
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 946
Podziękował: 16
Podziękowano mu 221 razy w 25 Postach
Skąd: Białystok
Wysłany: 2019-01-28, 16:06   

Zgodnie z oczekiwaniami zwycięzcy byli zabookowani bardzo dobrze. Zero jakiegoś chamskiego pushu, po prostu wygrała para wrestlerów najbardziej over z publicznością. Szkoda tylko tych przecieków o wygranej Rollinsa, bo totalnie zabili jego momentum w tej walce. Wszyscy wiedzieli kto wygra i brakowało tego efektu wow. Mimo wszystko widać jak biednie prezentuje się scena main eventowa mężczyzn. Wypadli z kontuzjami Owens, Zayn, Cena (który i tak jest part timerem), wypadł Roman i nagle okazało się, że z takich topowych postaci zostali Rollins, Ambrose, Strowman, Orton i Mysterio. Do nich dołączyło kilku wrestlerów w trakcie swojej drogi na szczyt jak McIntyre, Lashley oraz wielu starych, sprawdzonych zapychaczy midcarderowych jak Ziggler, Kingston, Hardy, Nakamura, Joe. Całe szczęście, że było kilka gwiazd NXT, bo bez nich cała walka byłaby bardzo nijaka. WWE musi zwolnić blokadę i puścić kogoś bezpardonowo do pushu maineventowego (który nie musi koniecznie kończyć się walką o pas, bo to ostatnio kompletnie spalono w postaci Nakamury, który po wygranej RR tylko zrobił krok wstecz), bo tutaj za moment ciężko będzie dobrze sprzedać jakąkolwiek galę.
_________________

 
     
DashingNoMore 
Upper Midcarder



Wrestler: Shawn Michaels
Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1220
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-01-28, 18:37   

United States Championship: Rusev(c) vs Shinsuke Nakamura
Dobry pojedynek. Ogółem to oglądając live zapomniałem, że pre-show trwa dwie godziny więc była to moja pierwsza walka gali... widząc opinie na temat prawdziwej pierwszej walki gali cieszę się, że jej nie oglądałem. Więc był to mój opener i w skrócie mówiąc spełnił moje oczekiwania, decyzja o oddaniu pasa Nakamurze jest dziwna ale może mają dla niego jakiś pomysł. Rusev udowadnia, że face turn = -50 do inteligencji... pojedynek przegrany przez Lanę w bardzo głupi sposób.
Ocena: *** i 1/4*

Cruiserweight Championship: Buddy Murphy(c) vs Kalisto vs Akira Tozawa vs Hideo Itami
Kozak Fatal 4 Way, esencja dywizji małpek... a raczej tego czym dywizja małpek powinna być. Zawrotne tempo, fajne, parę dobrych near-falli. Buddy promuje się na coraz mocniejszego mistrza, daje dobre pojedynki i wygrywa je czysto. Na pewno będzie mistrzem do Wrestlemanii... ale kto go tam zdetronizuje? Nie mam pomysłu.
Ocena: ****

SmackDown Women's Championship: Asuka(c) vs Becky Lynch
Świetny opener. Panie dostały dużo czasu i przeskoczyły moje oczekiwania. Nie spodziewałem się tak dobrego pojedynku od Aśki i Becky a było w nim wszystko, nawet mocniejsze bumpy jak neckbreaker z krawędzi ringu na podłogę. Japonka broni odklepując Lynch... bardzo dobra decyzja, muszą ją odbudować jeśli chcą by ludzie znów uwierzyli w to, że jest taką dominatorką za jaką była uważana gdy opuszczała NXT.
Ocena: **** i 1/4*

SmackDown Tag Team Championship: The Bar(c) vs Shane McMahon & The Miz
No jeśli chodzi o same wyczyny ringowe to pojedynek był zaskakująco dobry. Trochę chaosu na początku, wpłynął on dobrze na całe starcie, środek z dominacją heeli i końcówka to znów podniesienie tempa po hot tagu. Jedno co psuje mi odbiór walki to nowi mistrzowie... jak bardzo Vince musi mieć wyjebane na dywizje Tag Team w swojej federacji, że zmienia on mistrzów na potrzeby storyline'u w którym prawdę mówiąc wcale zmiana mistrzów nie była potrzebna?
Ocena: *** i 1/4*

Raw Women's Championship: Ronda Rousey(c) vs Sasha Banks
Pierwsza część walki była bardzo koślawa i sloppy ale ostatecznie dziewczyny rozkręciły się i dały naprawdę dobry pojedynek. Podoba mi się co WWE zrobiło w tej walce... zajechało mi to trochę NXT Takeover: Unstoppable gdzie Sasha i Becky Lynch stoczyły pojedynek w którym obydwie skupiały swój atak na ręce przeciwniczki. Tutaj motyw przewodni był podobny a taka historyjka opowiedziana dobrze może zaprowadzić do naprawdę świetnego starcia.
Warto też wspomnieć o tym, że zobaczyliśmy dzisiaj starą, dobrą zołzę Sashe Banks... Bossównę z czasów NXT gdy wszyscy mówili o niej, że niebo jest dla niej limitem. Dajcie jej heel turn... ona potrzebuje go jak ryba wody.
Ocena: *** i 3/4*

Women's Royal Rumble Match
No całkiem sporo botchy trafiło się w tym pojedynku, ciężko to ukryć ale pod kątem wydarzeń był to świetny Royal Rumble Match i moim zdaniem lepszy z dwóch. Naomi i Kacy Catanzaro(szczegółnie Kacy) wyratowały się w bardzo kreatywny sposób. WWE dawno nie wpadło na nic tak fajnego jeśli chodzi o wyratowanie się w Royal Rumble Matchu. Do tego Zelina Vega chowająca się pod ringiem i ostatecznie przepłoszona przez Hornswoggle'a(reakcja Ruby Riott gdy Horny wskoczył na krawędź ringu tuż obok niej... priceless :twisted: ). Jeśli o coś mam do WWE żal to o średnie wykorzystanie motywu z IIconics. Billie Kay nie wejdzie do ringu bez Peyton Royce! To było świetne :D ... szkoda, że naprawdę nie poczekała na swoją przyjaciółkę bo już widziałem oczami wyobraźni jak Australijki wchodzą razem do ringu i wylatują z niego po sekundzie :D . No i wisienka na torcie... The Man. Nawet zrobili jej underdog story aby zwycięstwo było jeszcze mocniejsze... ogółem był to jeden z najlepszych finałów Royal Rumble Matchu od naprawdę dawna... szkoda tylko, że Becky zapomniała którą nogę pierwotnie kontuzjowała spadając ze schodków :twisted: . Ja rozumiem dlaczego to lewa noga jest zwykle obijana w wrestlingu ale jak już Irlandka zaczęła selling prawej nogi to już trzeba było się tego trzymać do końca.
Ocena: **** i 1/2*

WWE Champioship: Daniel Bryan(c) vs AJ Styles
Niech oni zmienią te nameplate'y Bryanowi... choćby na to logo, które wyświetla się na minitronie gdy wchodzi do ringu. To imię i nazwisko jakoś tak strasznie mnie gryzie... wydaje mi się bardzo generic, bez pomysłu. Ba, chyba to "Daniel Bryan" jest napisane tą samą czcionką co logo Royal Rumble ;v.
Co do samego pojedynku... zaczynam się zastanawiać skąd bierze się ta cisza w starciach Stylesa. Dzisiejszy pojedynek AJ'a nie był zły, powiem więcej, właściwie to miał wszystko. Gdy mieli zwolnić to zwalniali, gdy przyspieszyć to przyspieszali, opowiedzieli jakąś historię, budowali jakieś emocje... a w Chase Field cisza jak makiem zasiał i mam wrażenie, że ta cisza jest motywem przewodnim dla wszystkich starć Stylesa na przestrzeni ostatniego roku. Coś nie klika... niby walki mają wszystko co mieć mają ale nikogo nie interesują, nie wciągają. Nie wiem skąd to się bierze... nie rozumiem.
Ocena: *** i 1/2*

Universal Championship: Brock Lesnar(c) vs Finn Balor
Niby tylko osiem minut ale upchnęli w nie wszystko co upchnąć mieli. Balor zagroził Bestii, dostał dużo ofensywy i nie wyszedł na leszcza. Brock natomiast... po skończeniu pojedynku nie miałem wrażenia, że mu się nie chciało a to już dużo ^^. Jak wiadomo gdy Brockowi się chce to Brock może i pojedynek mi się podobał. Żegnaj pasie miesiączkowy, do zobaczenia za 2 miesiące ^^.
Ocena: *** i 1/2*

Men's Royal Rumble Match
Z tego pojedynku nie pamiętam tak wiele jak z pojedynku kobiet. Powroty dwa... Jeff Jarrett i Kurt Angle... żaden nie pokazał niczego wyjątkowego, bardziej ucieszyło mnie pojawienie się Blacka i Gargano.
Curt Hawkins miał swój moment, wyeliminował Titusa co było fajnym wydarzeniem... nawiązanie do Worldslide również świetne, nie mogli tego wymyślić lepiej :D . O'Neal zatrzymujący się przed ringiem po czym wchodzący pod niego aby wyciągnąć Hawkinsa... nie powiem, śmiechłem :D . Mustafa Ali wypadł bardzo dobrze, wyeliminował Nakamure i Samoa Joe świetnie nawiązując do mini feudu, który mieli na tygodniówkach.
Jeśli chodzi o tricki eliminacyjne Kingstona... pierwszy był fajniejszy ale to i tak już nie to samo. Czekam aż porzucą ten motyw z corocznymi save'ami Kofiego bo pomysły się dawno skończyły. Kacy dzisiaj wpierdoliła spot wesołego murzynka z butami.
Ostatnia czwórka: mokry sen smarków. Andrade("Cien" Almas), Dolph Ziggler, Seth Rollins i Braun Strowman, kto by nie wygrał tłum byłby zadowolony. Ostatecznie cieszę się, że postawili na Rollinsa... oby nie odjebali maniany jak w zeszłym roku i oby Lesnar grzecznie jobbnął na WM'ce ;) .
EDIT: A i zapomniałem o najlepszym... wpierdol dla Nii Jax! Jakież to było cudowne :D
Ocena: ****

Ogółem tegoroczne Royal Rumble okazało się być bardzo dobrym PPV. Właściwie to od 2016 gale RR są jednymi z najlepszych w roku... od nich jest już tylko coraz gorzej. Na razie WWE ma streak dwóch dobrych gal PPV, zobaczymy jak wyjdzie Elimination Chamber.
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 28
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1162
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2019-01-28, 23:07   

RR to moje ulubione PPV w roku, bo kurewsko uwielbiam walkę 30stu.
Jak się okazało chyba Paige szefuje w creative teamie, bo Ci to jeszcze od miesiąca po sylwku nie wytrzeźwieli i CHUJA MAMY, a nie "nową erę" mającą na celu coś zmienić w WWE.

Tytułowe walki poszły po najmniejszej linii oporu - kobity - główne fawortyki Charlotte i Beczka. Kto zostaje na końcu? Tak kurwa, one.

Faceci? Główni faworyci - Strowman i Rollins. Kto został na końcu? Yup, zgadliście.

Postawiłem na nieprzewidywalność i jak zwykle się przeliczyłem. Pomyślałem - każdy myśli, że to będzie przeciwnik dla Lesnara, a co jeśli dla Danielsona?
Jak zwykle RR manów wygrał ustabilizowany main eventer. Oczka mi się świeciły jak w top 4 prócz oczywistej dwójki został Almas i mój zesłoroczny faworyt - Zyga (pierdol się Nakakurwa, dalej mam ci za złe tamten rok).

A teraz pokrótce :
Pre show był megagówniany. 2h z czego 1h30 min pierdolamento. 2 liche walki po 5 minut z przewijaniem z czego jedna nawet nie wiem czy byłą o pasy, a druga miała zaskakujący wynik (z tej strony pragnę pochwalić Amy i Moriego za ciekawy pomysł podwójnego punktowania typerka - miałem postawić na tą oczywistość, ale nie chciałem grać na poziomie easy, no i przejechałbym się, ale tak czy siak pomysł zacny :D ). Jedynie trędowaci spełnili swój obowiązek i rozgrzali już prawie całą wypełnioną salę, choć mogło być lepiej. Postawiłem na Itamiego tak jak wczoraj na Ohno i znowu przestrzeliłem i tak jak w przypadku pana z NXT tak w Japończyku chyba żadnej nadziei Wąsent nie pokłada.

Zaczynamy pannami.
Ciekawa, niezła walka. Był botch poza ring, ale tak to OK. Nawet bardzo jak na babki. Wynik był niepewny, ale Aśka, która pas ma od niedawna czysto pojechała Beczke, która po walce zaspojlerowała wynik RR matchu.

SD tagi
Wynik mógł iść w obie strony, ale postawili tak jak i ja na synalka makmena. Sama walka była żmudna i siermiężna choć coś się działo. Bywało lepiej w dywizji. Fajny SSP Szejn, żebyś jeszcze punchami trafiał..

Dupy vol. 2
Jak słusznie ktoś zauważył walki Rondy ciekawie się ogląda. I tak też było tutaj. Końman wyciągnął z laski z najgorszym makijażem ever co się dało i wyszła przyjemna walka. Podobało mi się bardziej niż u niebieskich.

Kobiety RR match
Lacey zaczyna z weteranką Natalką. Ależ ona wygląda seksownie w tym stylu pin-up girl. Top 5 może do uru buru? ;> Niestety od razu masa botchy - głównie nieudana sprężynka czy nieustanie na nogach po czymś tam chyba salto do tyłu.
Poszedłem się wysrać, a tu jakaś chinka wbija. Jakaś Kacy (o tym później) i Naomi, która oczywiście wkurwia swoją obecnością... dlaczego? Jak nie wygrywa z dupy (Greatest Royal Rumble czy inne gówno) to zjebała mój zamysł na walkę - wyeliminowała Mandy Rose, czyli laskę, która wg mnie miała wygrać i pójść na Asukę na WM. Beczka i Szarlotka by sobie poradziły z dojściem do Rondy.
Celina Vega jako... Vega ze street fightera. A jeszcze tydzień temu świeciłaś cyckami jako Jade z Mortal Kombat, czyli lepsiejszej bijatyki. Zdrajco kurweski.
Fajnie się pokazały panie z NXT, głupio panie z Riott (ale Liv i tak bym umcia rumcia).
Blablabla typowe dziadostwo u babek - tak jak pisałem wyżej faworytki zostają i spojler wygrał. Typowo.
Średnio.

2 godziny na 2 walki? WTF? Aaaa zapomniałem o Daniel-Aj LOL

WWE Championship
Niestety panowie nie podołali. Wyszło Okej, ale więcej się spodziewamy po takich tuzach. Daniel może jeszcze jest zardzewiały albo Nevilluje (po heelturnie oddał część ringowych skill na korzyść wyraźniejszej postaci), ale AJ który nonstop typowany jest na najlepszego jemu nie wypada.
Ktoś ma jeszcze wątpliwości, że to Rollo jest najlepszy w głównym rosterze? Bo ja już nie.
A i jeszcze Rowan... ja pierdole, tam u bookerów to chyba nawet dolarówek z nosa nie wyciągają, bo tak często do proszek przyjmują.

Uniwerek championship
Fajne, bardzo fajne. Balor się rozkręcił, nawet można było uwierzyć w aktorstwo Lesia, że coś mu jest z bebechami (w przeszłości miał z tym problem), ale jak Finn zaczął mu skakać po brzuchu to już było wiadome co jest 5. To mogła być najlepsza walka Balora od dawna i mogła przebić spokojnie poziom z Bryanem... gdyby nie czas. Za krótko, zaczęli się rozkręcać, a tu finish.
Gdyby nie to, że ta walka była przez RR matchem i Balon został zdemolowany i wcześniej był ten sam myk to można by było jeszcze łyknąć, że w main evencie pojawi się Demon.

RR Match
Niby wszystko było fajnie, mało jobberów, mało ludzi ze środka karty i bardziej wyżyna, ale tez mało niespodzianek, a jak już to negatywne (nia...). Ogólnie nie było źle, ale chyba za dużo od W wymagam ostatnimi czasy.

Ogólnie PPV średnio mi się oglądało. Niby zwycięzcy ci co powinni być, ale liczyłem na powiew świeżości, trochę więcej kreatywności i nieprzewidywalności. Tak samo trochę Takeover spadło poziomem.
Ale jak dla mnie głównym wygranym tego zaledwie niezłego weekendu jest.... Ricochet.
Gość przejebał swoją walkę, nie wystąpił na RR, ale posuwa tą całą Kacy, która jest kurewsko ładna z buźki, utalentowana i ma fajne ciałko :D

Ciekawe co feministki powiedzą na wpierdol dla kobeity od mężczyzn w ilości 3. :D

CzaQ napisał/a:
Mogą oczywiście pójść najmniejszą linią oporu i wygra Rollins co nie jest złym rozwiązaniem.


Pff.
_________________

 
     
demku 
Midcarder



Wrestler: Y2J, Punk, Hero
Wiek: 26
Dołączył: 05 Lut 2012
Posty: 840
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2019-01-29, 02:55   

1. Asuka vs. Becky Lynch - problemem dla mnie w tej walce, przynajmniej w jej pierwszej części, był jak zawsze nudny i nieciekawy schemat, gdzie jedna zawodniczka obejmuje przewagę i katuje tę drugą, ale gdy później ta wymiana była płynniejsza to już oglądało się to lepiej. Nie rozumiałem niektórych akcji (m.in. ten spot na zewnętrznej stronie ringu, gdzie Asuka chciała wykonać coś pokracznego, a wyszło tak, że "znokautowała" siebie i rywalkę), jak i czasem brakowało płynnego przejścia między akcjami - ot, teraz ja cię zrzucę z narożnika, chwilę odpoczniemy, później ty i tak to dogramy. Spodobało mi się ponieką oparcie tej walki o zestawienie dwóch zawodniczek, które mają w swoim repertuarze skuteczne submissiony i rzeczywiście do momentu prób poddania dochodziło i oglądało się to naprawdę fajnie, przynajmniej dla mnie. Ostatecznie wygrywa Asuka, co za specjalnie zaskoczyć mnie nie zaskoczyło, aczkolwiek wygrana przez poddanie to zawsze jest duży boost dla zawodniczki, zwłaszcza w drodze do WrestleManii.

2. The Miz & Shane McMahon vs. The Bar - nie wiem czy to dobrze, ale moją pierwszą myślą było: "lata mijają, a ja dalej nie wiem na co fryzurę stawia sobie Sheamus, że są sztywne jak zwłoki w kostnicy". To chyba najmocniej świadczy o moich odczuciach: Cesaro mi strasznie obrzydł, Sheamus mnie nie interesował od chwili jego pojawienia się w federacji, a przeciwko dostali dość kurozialny team i nie mogło się to zakończyć niczym interesującym. Dla mnie pasy tag teamowe, zwłaszcza jeszcze podzielone na brandy, w tej federacji od wielu lat nie znaczą absolutnie nic, toteż ta zmiana właścicieli również nie spotęgowała żadnych emocji. Ot, fajnie, zawsze to coś innego, ale na koniec i dnia i tak #nikogo. Na plus dwie rzeczy - zajebiste Jordany Shane'a i Shooting Star Press, bo jak robi to 49-latek, to zawsze jest to czyn warty odnotowania.

3. Ronda Rousey vs. Sasha Banks - zawsze ciężko ogląda mi się walki, w których mamy po jednej ze stron prawdziwego terminatora, który to czeka na naprawdę wielki moment, by swoją spektakularną porażkę ponieść i otworzyć przed kimś schody na szczyt. Tak było w tej walce, z całym szacunkiem dla Banks, bo daje fanom dużo radości (głównie problemami ze strojem podczas walki :wink: ), ale ta walka miała zabite jakiekolwiek emocje, nim się tak naprawdę jeszcze rozpoczęła. Niektóre akcje, które wymagały timingu, wyglądały na niezłe slow motion. Slow-mo udzieliło się nawet w obsłudze (ktoś zaspał z wyłączeniem tego baneru RR po "uszkodzeniu" go przez Rondę :D ). Następnie, w ringu Sasha postanowiła znęcać się nad tą ręką, którą powinna - przypomnę, iż po kontakcie z narożnikiem Rousey miała "kontuzjowaną" prawą rękę, także wg logiki psychologii ringowej, powinna ją dalej katować, ale widocznie chciała zagrać błyskotliwie i wyłączyć obie ręce rywalki, nie powiem, sprytnie. Później co prawda już przeszła na zabawy z prawą ręką Rondy, ale to na nic się nie stało. Dla mnie walka totalnie bez emocji z denną ich próbą podbijania (osłabiona Ronda, klepiąca poza ringiem Banks), ale porażka Rousey przed WMką nie miała najmniejszego sensu, dlatego ani przez sekundę wynik nie był dla mnie kwestia niewiadomą. Na spory minus makijażystka Rousey - tragicznie jej te oczy pomalowała, po walce - gdy to się wszystko rozmazało - wyglądała jak chodząca śmierć :twisted:

4. Kobiecy Battle Royal - trzecia walka kobiet na gali, trzecia na cztery w głównej karcie, z czego druga z rzędu - a ja na trzeźwo. Przyznam szczerze, że dla mnie znaczenie w tym przypadku miało widocznie usłyszenie wejściówek i na zasadzie tylko na to się nastawiłem. Liczyłem może na jakieś niespodzianki, ale tak naprawdę ciężko było się tutaj kimkolwiek zaskoczyć, bo te same nazwiska się ciągle przewijają, Vince musiałby chyba Chynę wskrzesić, by publika zwariowała i poderwała się z miejsc. Największym moim zastrzeżeniem co do tego rumble jest fakt, że większość lasek było tam najzwyczajniej zbędnych. Albo posłużyły jako mięso armatnie, albo irytowały mnie (Riot Squad), albo dostały rolę na zasadzie "dostaniesz od tej, leż, potem od tej, dalej leż". Szkoda, że Mickie James, która jest jedna z moich ulubionych div ze starego WWE, tak szybko wyleciała, bo ja takie walki jak ta, która nie specjalnie musi jarać wiele osób, traktuje w sposób dość osobliwy i chętnie zobaczyłbym taką scenę, gdzie w ringu stoi np. przeszłość vs. teraźniejszość, ot taki zwykły smaczek.
Generalnie scenariusz tego royal rumble to dla mnie taka 1 do 1 walka facetów, tyle tylko, że rozpisana podczas krótkiego posiedzenia na toalecie. Naomi została żeńskim Kofi Kingstonem (i nawet jak on zrobiła swój koronny spot, po czym błyskawicznie została odstrzelona), Mickie bym uznał za odpowiednik Chrisa Jericho (weteranka, która jest na swój sposób over z fanami, ale jej występ nie wprowadził nic nowego), Taminę do Great Khaliego (u Snuki widzę najpierw masa, potem masa, a ruchy nadal mocno drewniane). Co do spotlightów walki to dla mnie:
a) entrance Marii - głównie ze względu na rozczarowanie, Kanellis bez "Legs Like That" na wejściu to nie ta sama Maria, o którą nic nie robiłem :D
b) wejście Alicii Fox - może to się wyda głupie (i na pewno takie jest), ale rozbawił mnie ten jej taniec na wejściu, spodobał mi się i odtwarzałem go kilka razy (przeważnie wszystko co z divami to ja przewijam, więc nawet nie wiem czy to nowość)
c) ok, WWE pobiło samo siebie i po udupieniu Naomi tuż po spocie, powtórzyli to chwilę później z Kacy Catanzaro, ci to wiedzą co to kreatywność
d) zabieg z wypuszczeniem Lany to idiotyzm, ale zamianka ją na Becky powiedzmy, że "w granicy tolerancji"
e) patrząc na Nię Jax - naprawdę te grube w WWE są jeszcze grubsze niż były (Tamina, ona)
f) Carmella powinna wrócić do blond koloru, bo w obecnym wygląda strasznie :wink:
Ostatnia szóstka jaka została to już topka w federacji i tyle dobrze się stało, że nie było tu jakichś niepotrzebnych wynalazków (na zasadzie zrobi zamieszanie, wzbudzi w markach jakieś nadzieje i poleci przy pierwszej okazji). I najmniejszej niespodzianki nie było w finale: Szarlotka vs. Becky i tutaj wracamy do sztampy, bo jej kilka minut nie było. Zaatakowana Becky pokonuje pewną siebie Flairównę i zdobywa bilet na WMkę. Byłem chyba jedyną osobą na świecie za Charlotte, a to wyłącznie dlatego, że po ataku Jax na Lynch wiedziałem, jak to się skończy (jak chyba 99.999% ludzi).

5. Daniel Bryan vs. AJ Styles - takie zestawienie zawsze powoduje wśród ludzi przeczucie, że będzie cud, miód i malina, a z ringu będą leciały fajerwerki z takim błyskiem, że ludzie w hali będą zmuszeni do założenia okularów przeciwsłonecznych. Technicznie rzeczywiście było ok (inaczej być nie mogło, to w końcu Styles i Bryan), sporo nastawienia na swoje submision moves'y, ale brakowało mi tutaj dynamiki, większej liczby kontr poprowadzonych w płynny sposób i ogólnego pomysłu na tę walkę. Gdyby to był Miz vs. Sheamus to pewnie by można się było zachwycać, ale w przypadku takich dwóch ringowych artystów nie było tutaj absolutnie niczego powalającego. Spore zastrzeżenia mam za to do końcówki, która wg mnie totalnie tę walkę zabiła swoim zidioceniem. Wchodzi Rowan, sobie stoi, bump na sędziego, atak na Stylesa i pinfall. Dla mnie cała ta akcja aż płakała "nie róbcie tego tak". Końcówka tragiczna, absolutnie nie godna a) walki mistrzowskiej, b) ppv o takiej randze.

6. Finn Balor vs. Brock Lesnar - starcie Dawida z Goliatem, edycja WWE, wydanie setne. Tego typu potyczek w swojej historii federacja miała setki, nawet parametry obu przedstawione przed walką - które miały potęgować ogromną przewagę Bestii - tylko nakręcały wpajanie myślenia w ludzi, że Balor nie ma najmniejszych szans. I rzeczywiście nie miał, a booking kolejny raz wg mnie do poprawy - miałem małe deja vu z walki Rondy z Sashą. Czy naprawdę ktoś wierzył w to, że gość, którego pierwotnie nawet miało w tej walce nie być, będzie w stanie skroić Brocka z tytułu? Także Balor miał swoje momentum, ale finalnie wszystko skończyło się tak, jak powinno. Dla mnie ogromny plus za końcówkę - wyobraźcie sobie, że taki dzik jak Lesnar zakłada wam kimurę i jeszcze oplatuje nogami dookoła. Dla mnie to solidny argument, by klepać, bo wyjść z takiej sytuacji to mission impossible :wink:

7. Facetów Royal Rumble - prawdziwa wisienka na torcie lub, jakby to powiedział znany komentator piłkarski, "truskawka na torcie". RR to walka, gdzie nie liczy się absolutnie wrestling, bo nikt nie doczeka się pięknego technicznie starcia w walce, gdzie w jednym ringu w tym samym czasie jest kilku(nastu) chłopa i każdy każdego chce wyrzucić z ringu. Dla mnie to przede wszystkim powroty, zaskakujące zwroty akcji i taka symboliczna droga na WrestleManię, gdzie federacja odkrywa pierwsze karty i pokazuje, jaki kurs obrała na tę "najważniejszą ze scen".
Druga osoba i od razu spora niespodzianka dla mnie, czyli powrót jednego z wielu synów marnotrawnych do McMahonlandu, a więc Jeffa Jarretta. Przyznam, że obawiałem się, iż oni serio zamiast walczyć zrobią jakiś konkurs muzyczny, na szczęście do tego nie dopuścili. Nie mogło zabraknąć spotu z gitarą i po tym już było wiadomo, że rola Double J'a w tej walce właśnie dobiegła końca.
Z wątków komediowych to naprawdę rozbawiła mnie ta akcja z Hawkinsem i Titusem, a zwłaszcza jej końcówka, bo nie cierpię O'Neila i fakt, że taki przegryw jak Curt Hawkins go trochę ośmieszył, jakoś sprawiło, iż mój dzień stał się z automatu lepszy.
Osobny punkt na spoty Kofiego - absolutna nuda. Widziałem lepsze rzeczy w walce kobiet, plus fakt, że Kingston w cyrkowy sposób będzie się bronił przed eliminacją było pewne jak to, że na święta Bożego Narodzenia w Polsce nie ma śniegu. Na dodatek, one nawet już nie są efektowne, jak na początku, teraz są po prostu głupie i tworzone w myśl zasady "nie mamy pomysłu, ale dajmy coś, bo ludzie czekają". Niekoniecznie czekają, jak chcą zaskoczyć, niech raz wyleci normalnie, bez tej pajacerki dookoła.
Ale mi się podobało to, jak No Way Jose został zgnojony najpierw przez Samoa Joe, później przez Drew McIntyre'a. Tak powinna kończyć każda idiotyczna i nieśmieszna próba rozrywki, także z mojej strony wielki plus w tym miejscu za ukrócenie tej tragedii, jak tylko się dało - choć oczywiście Xavier Woods + NWJ + Titus O'Neil to już koncertowo zmarnowane trzy miejsca w Royal Rumble Matchu. A z racji, że Kofi tam był w jednym celu, to w moim rankingu są to już cztery miejsca do kosza. A propos Kofiego, to niedługo po nim wszedł Shelton Benjamin i pokazał, że jest bardziej efektowny - w mojej opinii - bez pokazówki mającej na celu wzbudzić zachwyt u pięciolatków, tylko rzeczywiście pokazując tę swoją efektowność czysto wrestlingową. A przy okazji - Cole, ty podły rasisto, pomyliłeś Crewsa z Sheltonem :twisted:
Mustafa Ali, Johnny Gargano i w sumie Aleister Black - cała ta trójka zrobiła na mnie naprawdę super pozytywne wrażenie, głównie za sprawą dania im szansy wyeliminowania tych większych nazwisk w rosterze WWE. Doszło do takiego paradoksu, że jak federacja nie gnoi kogoś, tylko daje mu szansę, pozwoli wyeliminować gwiazdę to od razu człowiek snuje plany, że to kolejny duży gracz w organizacji. Dla mnie Ali i Gargano świetny występ...
...do czasu, bo co z tego, że Mustafa Ali wyeliminował Samoa Joe, skoro zgnoiła go kurwa Nia Jax. Dla mnie to jedno wielkie nieporozumienie, WWE ma tendencję do szybkiego przeskoku z "brawo Vince, robisz to dobrze" do "ty stary rupieciu, co ty właśnie zrobiłeś" :roll:
Kiedy w końcówce został Dolph Ziggler, Braun Strowman i Seth Rollins, moje myśli były czarne, jak odcień skóry R-Trutha (dla którego ten 30 entrance to nagroda życia :lol: ), ale na szczęście wygrał Seth. Nie chciałem Strowmana, w Zigglera od początku nie wierzyłem, a Seth to jeden z moich ulubionych gości w WWE i bardzo chętnie go ujrzę w walce o tytuł mistrzowski WM-ki.

Reasumując - mam strasznie mieszane uczucia względem tego RR. Pozytywne emocje bardzo mi się mieszały z tymi negatywnymi. Mój entuzjazm i pewne znużenie galą spowodowały trzy walki kobiet na gali - jasne, poziom div poszedł mocno w górę, jeśli chodzi o umiejętności rzecz jasna, ale nadal traktuję to jako dodatek do show, nie jego ważny element. Walki ex-champów UFC w swoich dywizjach były również strasznie wypłukane z jakichkolwiek emocji, w moim odczuciu, ale inaczej się nie mogło skończyć, albowiem obydwoje muszą dotrwać do WrestleManii. Czuję spory niedosyt po walce Bryana ze Stylesem, spowodowany bardzo rozczarowującym, jakby na siłę i pozbawionym pomysłu zakończeniem. Jeśli chodzi o wisienki na torcie, to w kobiecym RR Matchu nie do końca podoba mi się wygrana Becky Lynch, nie lubię takich historii rodem "przegrałaś swoją walkę, ale wejdziesz niespodziewanie i zaskoczysz wszystkich". Ogromna okejka z mojej strony za triumfatora męskiego pojedynku (gdzie widząc Strowmana i bandę dzieciaków dookoła, nie byłem pewien rezultatu), kolejny plusik za fajne podpromowanie nowych nazwisk, ale baaaaardzo zawiodło mnie wplecenie w tę historię Jax, zgnojenie R-Trutha (szopka z tym, że gościu wygrał wejście jako ostatni, a nawet do ringu nie dotarł) i późniejsze oplucie Mustafy Aliego, który naprawdę pokazał klasę w ringu. Także oceny szkolnej nie wystawię, ale wydaje mi się, że można było - i powinno - spodziewać się lepszego otwarcia roku przez WWE.

PS1. Wybaczcie ten monolog i ewentualną niewiedzę, ale staram się ponownie zakręcić w temacie i nadrobić zaległości, a nie jest to niestety takie proste.

PS2. Jeśli ktoś dotrwał i przeczytał całe, w co szczerze wątpię, to serdecznie podziwiam :D
_________________
Two things are infinite: the universe and human stupidity; and I'm not sure about the universe.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group