Kursy bukmacherskie przed TLC 2017... (zobacz)
Kolejne walki Raw vs SmackDown na Survivor Se... (zobacz)
Więcej informacji na temat zmian w karcie TLC... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 214: Cormier vs Jones 2
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Strowman/Miz/Usos/StreetProfit
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1738
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-07-24, 23:38   UFC 214: Cormier vs Jones 2



Data: 29 lipca 2017
Miejsce: Honda Center, Anaheim, California, USA
Transmisja: PPV / ESC

Walka wieczoru
UFC Light Heavyweight Championship

205 lbs: Daniel Cormier (19-1) vs. Jon Jones (22-1)

Karta Główna (04:00)
UFC Welterweight Championship

170 lbs: Tyron Woodley(17-3-1) vs. Demian Maia (25-6)
UFC Women's Featherweight Championship
145 lbs: Cris "Cyborg" Justino (17-1, 1NC) vs. Tonya Evinger (19-5, 1NC)
170 lbs: Robbie Lawler (27-11, 1NC) vs. Donald Cerrone (32-8, 1NC)
205 lbs: Jimi Manuwa (17-2) vs. Volkan Oezdemir (14-1)

Karta Wstępna (02:00)
145 lbs: Ricardo Lamas (17-5) vs. Jason Knight (17-2)
140 lbs: Aljamain Sterling (13-2) vs. Renan Barao (34-4, 1NC)
145 lbs: Renato Moicano (11-0-1) vs. Brian Ortega (11-0)
145 lbs: Andre Fili (16-4) vs. Calvin Kattar (16-2)

Preeliminacje Fight Pass (00:30)
115 lbs: Kailin Curran (4-4) vs. Alexandra Albu (2-0)
125 lbs: Eric Shelton (10-3) vs. Jarred Brooks (12-0)
155 lbs: Joshua Burkman (28-15) vs. Drew Dober (17-8, 1NC)



Daniel Cormier Last 3: Anthony johnson (SUB) | Anderson Silva (DEC) | Alexander Gustafsson (DEC)
Jon Jones Last 3: Ovince St. Preux (DEC) | Daniel Cormier (DEC) | Glover Teixeira (DEC)
Pierwsza walka tych panów była jednym z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych wydarzeń 2015 roku, tym razem z racji ciągle przesuwanego terminu rewanżu wielu fanów wręcz gotuje się by ponownie zobaczyć w akcji niepokonanego mistrza, który nigdy nie stracił swojego tytułu, inni natomiast stracili zapał zarówno do samego pojedynku, jak i są wątpliwie nastawieni do wręcz przesadnej wiary w Bonesa, walczącego pierwszy raz od 15 miesięcy (Jones zdecydowanym faworytem bukmacherów). Sam nie przepadam za Cormierem i jego run jakoś mnie nie grzeje, ale zdecydowanie bardziej liczyłbym się z jego umiejętnościami, wiadomo, że DC młodszy i szybszy już nie będzie, ale zaimponował mi powtarzalnością i skutecznością, bo zarówno z Johnsonem, jak i Gusem (Silvą też, ale tam gameplan był robiony pod innego zawodnika) wprowadzał w życie swój plan i kończył pojedynki tak z ręką uniesioną w geście zwycięstwa. Jon twierdzi, że dłuższa przerwa dobrze zrobiła - poukładał swoje sprawy i podobno harował jak nigdy na treningach - nie wiem, na ile to prawda, a na ile typowa wywiadowa propaganda, bez względu na to liczę na emocjonującą i podobną do ich pierwszego starcia potyczkę.


Tyron Woodley Last 3: Stephen Thompson (DEC) | Stephen Thompson (DRAW) | Robbie Lawler (KO)
Demian Maia Last 3: Jorge Masvidal (TKO) | Carlos Condit (SUB) | Matt Brown (SUB)
Jeden z ulubionych typów zestawień - zawodnicy o zupełnie różnej od siebie charakterystyce, chyba bardziej różniącym się od siebie być nie można - typowy czarodziej parteru vs stójkowicz nastawiony na agresywne akcje. Mimo całej sympatii do Demiana w roli faworyta widzę obrońcę tytułu, który w dylogii z Thompsonem pokazał wszystko, co najlepsze - od mądrego i poukładanego boksu, przez umiejętne zmuszanie do aktywności w klinczu, aż po udowodnienie, że wcale nie jest takim kondycyjnym zerem, jak wielu uważało. Dodatkowo przewaga siły, która jest widoczna na pierwszy rzut oka i solidne przygotowanie obronne sprawia, że Maia będzie musiał się sporo natrudzić, by sprowadzić walkę do parteru, jednak przy Brazylijczyku nie wystarczy solidne TDD - trzeba po prostu być bezbłędnym.


Robbie Lawler Last 3: Tyron Woodley (KO) | Carlos Condit (DEC) | Rory MacDonald (TKO)
Donald Cerrone Last 3: Jorge Masvidal (TKO) | Matt Brown (KO) | Rick Story (TKO)
A na to starcie czekam chyba najbardziej z całej karty, bo same nazwiska zmuszają do myślenia, że w klatce zadzieją się rzeczy nadzwyczajne, jednak niestety czesto bywa, że znakomite na papierze zestawienie potrafi zawieść. Panowie wracają po zaskakujących porażkach, zdecydowani dłużej zajęło pozbieranie się Robbiemu, mam nadzieję, że w końcowym stadium kariery nie posypie się podobnie do Hendricksa, bo czeka go niełatwe zadanie - Kowboj uważany jest za zawodnika bardziej wszechstronnego i nieprzewidywalnego, jedna jego dziury defensywne, których już chyba nigdy się nie pozbędzie dodają kolejnego elementu niepewności do pojedynku. Bardzo lubię obu i wielokrotnie przysporzyli mi nie lada atrakcji w oktagonie, dlatego nie będę silił się na kibicowanie, po prostu przyjmę to, co nam zaserwują.


Ogólnie karta wygląda świetnie, najlepsza na papierze gala od dawna, oprócz trzech walk mistrzowskich, bo mamy jeszcze klecone na ostatnią chwilę zestawienie w najnowszej kategorii - piórkowej kobiet - gdzie byłą już mistrzynię de Randamie zastąpi na tronie Cyborgowa....albo Tonya Evinger :lol: zobaczymy też byłych mistrzów i pretendentów z ciekawymi prospektami - interesująco zapowiadają się starcia Barao ze Sterlingiem oraz Lamasa z Knightem, zobaczymy też będącego w gazie Manuwę, który podejmie zaskakująco dobrze spisującego się Ozdemira, natomiast Ortega bądź Moicano będą musieli pożegnać się ze streakiem walk bez porażki.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
Alien_Deg
Jobber


Dołączył: 27 Kwi 2010
Posty: 235
Podziękował: 5
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Przejdź do mapy
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-07-25, 15:26   

Jones vs Cormier to najlepiej podbudowana walka w historii UFC. Wiadomo ze nie sprzeda jak McGregor, bo tutaj ciezko wciagnac kogos kto nie jest fanem sportow walki, ale obie strony walcza o cos wiecej niz pas i naprawde nie moge sie doczekac pojedynku. Grube siano poleci na Jonesa oczywiscie.

Karta wstepna swietna. Wraca Brian Ortega, jest efektowny Fili i swietnie zapowiada sie pojedynek Sterlinga i Barao, nie mowiac juz o malym headlinerze.

Karta glowna jeszcze lepsza moze poza pojedynkiem Cyborg, ktory pewnie jak zwykle do jednej bramki. Az dziwne ze tak dobry event ma Anaheim.
_________________
Uciekłem do Kanady
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8467
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-07-25, 19:54   

Morison napisał/a:
Jon twierdzi, że dłuższa przerwa dobrze zrobiła - poukładał swoje sprawy i podobno harował jak nigdy na treningach - nie wiem, na ile to prawda, a na ile typowa wywiadowa propaganda, bez względu na to liczę na emocjonującą i podobną do ich pierwszego starcia potyczkę.


W pierwszej ich walce zwycięstwo Bonesa było bezsprzeczne, ale ogólnie jego dominacja nad Grubym Płaczkiem nie była jakaś ogromna (fajnie go Jon upokorzył, obalając olimpijczyka w zapasach :twisted: ), tak więc jeżeli teraz Jones przyrdzewiał przez ten rozbrat z oktagonem, a DC jest w ewidentnym sztosie, to Coco-Bones może mieć baaardzo długi wieczór.
Trzymam za Jonesem, ale mam kurwa jakieś złe przeczucia. Wolałbym żeby Kościej wytarł sobie kimś buty na przetarcie, bo w pojedynku z OSP nie wyglądał...

Morison napisał/a:
Mimo całej sympatii do Demiana w roli faworyta widzę obrońcę tytułu, który w dylogii z Thompsonem pokazał wszystko, co najlepsze - od mądrego i poukładanego boksu, przez umiejętne zmuszanie do aktywności w klinczu, aż po udowodnienie, że wcale nie jest takim kondycyjnym zerem, jak wielu uważało. Dodatkowo przewaga siły, która jest widoczna na pierwszy rzut oka i solidne przygotowanie obronne sprawia, że Maia będzie musiał się sporo natrudzić, by sprowadzić walkę do parteru, jednak przy Brazylijczyku nie wystarczy solidne TDD - trzeba po prostu być bezbłędnym.


Woodley i UFC zrobili wszystko, żeby Maia tego nie wygrał (Łysy nie chce mieć Mistrza, który stawia na klasę i szacunek, oraz gardzi gimbusowymi gierkami na portalach społecznościowych). Dali mu 10 tygodni, po ciężkiej przeprawie z Masvidalem, na przygotowanie do walki życia. Poza tym, Tyron dla Brazylijczyka to stylistyczny koszmar. Zajebiste zapasy (ponad 90% współczynnik obrony przed obaleniami), przewaga siły fizycznej, mocarna stójka i nokautujące pierdolnięcie... Nie wiem jak Demian miałby to pociągnąć na glebę, a wcześniej przetrwać kanonadę w stójce? Na papierze jest wszystko przeciwko niemu i centralnie zesram się w gacie z radości, jeżeli jakoś pociśnie tego irytującego Woodleya. Liczę na to, że Maia wcale nie musi obalić, żeby dostać się komuś za plecy. Oby coś wyczarował!!!

Morison napisał/a:
Robbie Lawler Last 3: Tyron Woodley (KO) | Carlos Condit (DEC) | Rory MacDonald (TKO)
Donald Cerrone Last 3: Jorge Masvidal (TKO) | Matt Brown (KO) | Rick Story (TKO)
A na to starcie czekam chyba najbardziej z całej karty, bo same nazwiska zmuszają do myślenia, że w klatce zadzieją się rzeczy nadzwyczajne, jednak niestety czesto bywa, że znakomite na papierze zestawienie potrafi zawieść. Panowie wracają po zaskakujących porażkach, zdecydowani dłużej zajęło pozbieranie się Robbiemu, mam nadzieję, że w końcowym stadium kariery nie posypie się podobnie do Hendricksa, bo czeka go niełatwe zadanie - Kowboj uważany jest za zawodnika bardziej wszechstronnego i nieprzewidywalnego, jedna jego dziury defensywne, których już chyba nigdy się nie pozbędzie dodają kolejnego elementu niepewności do pojedynku. Bardzo lubię obu i wielokrotnie przysporzyli mi nie lada atrakcji w oktagonie, dlatego nie będę silił się na kibicowanie, po prostu przyjmę to, co nam zaserwują.


Kowboj to taki wariat, że niemal bankowo pójdzie z Robbie'm w brawl, a to będzie dla niego jak podpisanie wyroku śmierci. Jeżeli Lawler nie wróci zardzewiały jak drzwi do piwnicy, to Donek nie za wiele będzie tu miał do powiedzenia. Robbie ma za twardy łeb żeby się dać znokautować i za dobre TDD żeby Cerrone poskręcał go na glebie. No, chyba że się w coś wpierdoli, niczym Fedor w "pułapkę" Werduma :wink:

Jeżeli poziom walk będzie choć w połowie tak wyjebany, jak wypasiona jest karta tego PPV, to możemy dostać galę roku, bo niemal cała karta wstępna i cała główna (ja tam lubię oglądać demolki Krychy :wink: ) jest kapitalna.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
SzajbaClub 

Wrestler: Adam Cole, Cm Punk, Triple H
Wiek: 15
Dołączył: 19 Kwi 2016
Posty: 14
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-07-25, 21:45   

Daniel Cormier vs Jon Jones- Kiedy miało dojść do ich walki rewanżowej na UFC 200 jarałem się jak dziecko. Teraz jaram się jeszcze bardziej. Poważnie. Co prawda i za DC i Jonesem jakoś zbytnio nie przepadam to jednak tu trzymam z reprezentantem AKA. Trylogia tej dwójki (do której na pewno by w przyszłości doszło) to bajka dla UFC. Jako fan wrestlingu życzę sobie takiej historii, szczególnie patrząc na to jakie emocje mogłoby wygenerować trzecie starcie. W ogólnym rozrachunku stawiam 60 do 40 na Bonesa ze względu na bardzo długą przerwę nie mniej wolałbym, żeby to ręka Cormiera powędrowała do góry.

Tyron Woodley vs Demian Mai-Lubię Demiana, ale nie chcę go jako mistrza :???: Wielki szacunek za to jakim jest fighterem i człowiekiem, ale nie widzę go po prostu na szczycie. Zapewne tak samo jak włodarze federacji. Nie mniej widzę tu materiał na bardzo dobre starcie, gdzie na przeciwko siebie staną dwa style. Ostatecznie wyjdzie z tej konfrontacji zwycięsko stary mistrz. Woodley będzie za trudny do obalenia. Możliwe, że skończy Brazylijczyka przed czasem, ale myślę, że walka dotrwa do decyzji. #AndStill

Cris "Cyborg" Justino vs. Tonya Evinger- Podeszła, trafiła, zabiła. Cyborg wygra.

Robbie Lawler vs. Donald Cerrone- Cholernie czekam na powrót Lawlera. Po dramatycznym boju z Rorym na 189 zyskał u mnie w oczach wielki szacunek. Obaj nie potrzebują porażki, jednak ta więcej szkody by jednak zrobiła powracającemu ex mistrzowi. Spodziewam się bitki od pierwszej rudny i decyzji na korzyść Robbiego.

Jimi Manuwa vs. Volkan Oezdemir- Czy możemy tą walkę traktować jako eliminator do pasa? W przypadku zwycięstwa Manuwy raczej tak. Szczególnie patrząc na to jak Jimi wyzywał Cormiera po wygranej z Andersonem. Co jeśli jednak znowu Volkan sprawi niespodziankę? Tu bym jeszcze poczekał i zestawił go z Gusem o miano prawdziwego pretendenta. Nie mniej Jimi jest obecnie w takim sztosie, że raczej Oezdemir nie będzie stanowił nie wiadomo jakiej przeszkody.
 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 28
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 223
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-07-25, 22:02   

-Raven- napisał/a:
tak więc jeżeli teraz Jones przyrdzewiał przez ten rozbrat z oktagonem, a DC jest w ewidentnym sztosie, to Coco-Bones może mieć baaardzo długi wieczór.

Jones rzeczywiście mógł przyrdzewieć, ale ostatnie występy Cormiera też nie nie powalają na kolana. Wyglądał bardzo przeciętnie na tle Silvy, co oczywiście można zrzucić na karb wydarzeń poprzedzających to starcie, nie za wiele też zaprezentował podczas walki z Johnsonem kiedy to ten sam pchał się w objęcia Daniela mocno ułatwiając mu robotę.

Tak naprawdę trzeba brać pod uwagę każdy możliwy scenariusz. Obaj mogą wyglądać jak cienie samych siebie z pierwszej walki, albo obaj mogą wyglądać lepiej niż kiedykolwiek. Gdybym miał stawiać na któryś z tych wariantów pieniądze to wydaje mi się że może być dosyć topornie. A jeśli chodzi o wynik to chyba skłoniłbym się raczej ku Jonowi, nie wydaje mi się żeby zaliczył on tak spory regres, a jednocześnie ciężko mi uwierzyć w jakiś super progres DC.

-Raven- napisał/a:
Poza tym, Tyron dla Brazylijczyka to stylistyczny koszmar. Zajebiste zapasy (ponad 90% współczynnik obrony przed obaleniami), przewaga siły fizycznej, mocarna stójka i nokautujące pierdolnięcie..

TDD - check. Stójka - check. KO power - check. Przewaga siły - czy ja wiem?

Maia to kawał chłopa, nie imponuje może taką masą mięśniową jak Woodley, ale jest od niego sporo wyższy(7 do 10cm w zależności od źródeł) i przez długi okres walczył w wyższej wadze. Tyron wciąż oczywiście pozostaje faworytem, ale wydaje mi się że będzie musiał się napocić więcej mocniej niż Ci się wydaje by opędzić się od Demiana. Szczególnie jeśli będzie walczył tak zachowawczo jak w swoich ostatnich obronach.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8467
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-07-25, 23:20   

DonCarlos napisał/a:
Wyglądał bardzo przeciętnie na tle Silvy, co oczywiście można zrzucić na karb wydarzeń poprzedzających to starcie


Czy wyglądał przeciętnie? Nie powiedziałbym. Po prostu nie podjął walki w stójce, tylko rozsądnie zgarował Spidera zapasami. Jasne, że dla mnie jako fana - było to nudne i gówniane, ale patrząc ze strony DC - nie przygotowywał się pod takiego strikera i postawił na sferę gdzie jest najmocniejszy a Silva najsłabszy. Może to było nieefektowne, ale logiki ciężko Cormierowi odmówić.

Co by nie mówić, nawet jeżeli DC swój prime ma już za sobą, to nadal jest w cugu i walczy, a Jones - jakim by talentem nie był - po tak długim rozbracie z oktagonem, bankowo nie będzie w aż takiej formie jak wtedy kiedy zaorał całą dywizję. Myślę, że ta walka będzie trudniejsza dla Bonesa niż nam się wszystkim wydaje (choć liczę, że wygra).

DonCarlos napisał/a:
Maia to kawał chłopa, nie imponuje może taką masą mięśniową jak Woodley, ale jest od niego sporo wyższy(7 do 10cm w zależności od źródeł) i przez długi okres walczył w wyższej wadze. Tyron wciąż oczywiście pozostaje faworytem, ale wydaje mi się że będzie musiał się napocić więcej mocniej niż Ci się wydaje by opędzić się od Demiana. Szczególnie jeśli będzie walczył tak zachowawczo jak w swoich ostatnich obronach.


Maia miał już zapaśniczo problemy z dobrym w tej materii Masvidalem, gdzie ciężko mu było go sprowadzać i musiał zachodzić mu za plecy w stójce. Woodley to zapaśnik 2 klasy lepszy niż Jorge, tak więc jeżeli Demian nie wyczaruje czegoś ze stójki, albo nie wciągnie go do własnej gardy i nie wymodzi coś z pleców, to nie widzę tego, jak Brazylijczyk klasycznie obala takiego zapasiora jak Tyron.
Obyś miał rację i Maia znowu pokazał magię (jak ja bym chciał żeby zdusił pajaca!), bo Woodley obok Bispinga i Rudolfa to jeden z najbardziej wkurwiających mnie typów w UFC.

DonCarlos napisał/a:
wydaje mi się że będzie musiał się napocić więcej mocniej niż Ci się wydaje by opędzić się od Demiana. Szczególnie jeśli będzie walczył tak zachowawczo jak w swoich ostatnich obronach.


To będzie kompletnie inna walka. W dwóch ostatnich Woodley bał się mocarnej stójki Thompsona, dlatego też czaił się jak gówno w trawie. Tutaj, w stójce to on będzie Sprite, a Demian - pragnienie, a więc pewnie będzie szedł z cepami jak czołg.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9658
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-07-26, 06:29   

Najzabawniejsze by było, gdyby ta Tonya uwaliła Cyborgową. Wiem, że to mało prawdopodobne (niemożliwe?), ale UFC tak bardzo się starało, żeby była mistrzynią, że takie potknięcie byłoby komiczne. Oni nawet zabrali pas innej, żeby Santosowej uklepać ścieżkę na szczyt.

Znów nie wierzę w Demiana Maie - jest spora szasna, że wyjdzie jako champion :wink:

Jones na pewno wyjdzie zardzewiały, ale nie sądzę, że będzie to taki Jon, jak przy ostatnim powrocie z OSP. Tam w ogóle walczył na odwal się. Pilnował interesu, i nie przemęczając się, doczekał decyzji. Gdyby walczył na 100%, to Ovince nigdy nie usłyszałby o żadnych sędziach. Moim zdaniem, walka będzie podobna do poprzedniej. Bones będzie utrzymywał dystans, okopywał z przedziwnych pozycji, a Cormier będzie robił wszystko, żeby skrócić dystans. Tu cięzko o inny obraz. A w ogóle ten pojedynek powinien mieć stypulacje - Loser Leaves Light Heavyweight Division (HW czeka)

Lawler vs Cerrone, Manuwa vs Oezdemir - to jedna z lepszych głównych kart, jakie widziałem w tym roku. Obie te walki powinny być stójkowymi fajerwerkami.
_________________

 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 28
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 223
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-07-26, 10:08   

-Raven- napisał/a:
Może to było nieefektowne, ale logiki ciężko Cormierowi odmówić.

Nie tylko było to nieefektowne, ale co ważniejsze nieefektywne. Spider w tamtym momencie podchodził do Cormiera świeżo po operacji, bez żadnych przygotowań, bez wygranej od prawie 4 lat, sporo lżejszy, a i tak DC nie był w stanie ugrać zbyt wiele. Na tle takiego zawodnika Daniel powinien błyszczeć niczym w walce z Cumminsem, a przypominał raczej siebie z przytulanki z Mirem.

-Raven- napisał/a:
W dwóch ostatnich Woodley bał się mocarnej stójki Thompsona, dlatego też czaił się jak gówno w trawie. Tutaj, w stójce to on będzie Sprite, a Demian - pragnienie, a więc pewnie będzie szedł z cepami jak czołg.

Niby tak, aczkolwiek z drugiej strony zbytnie pchanie się do przodu może go rzucić wprost w objęcia Demiana. Tyron ogólnie czasami walczy trochę wbrew logice jak właśnie z Thompsonem którego sprowadził do parteru może ze dwa razy w ciągu dwóch walk, więc wcale bym się nie zdziwił gdyby w tej walce również trzymał się na dystans i starał się karcić Maie z dystansu, zamiast rzucić się na niego od pierwszych sekund.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8467
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-07-26, 22:39   

DonCarlos napisał/a:
Nie tylko było to nieefektowne, ale co ważniejsze nieefektywne.


Jak można mówić o „nieefektywności” jak wówczas Cormier zrobił na glebie Spiderowi niemal dziecko? Właśnie efektywne było to w chuj (bo Silva nie miał nic na zapasy DC), ale niestety nudne i ciężkie dla oka. Jasne, ze fani by chcieli aby Grubson poszedł z Andersonem na pięści, ale DC musiałby być kretynem, żeby zagrać w grę rywala (Spider, pomimo że formę ma już dużo słabszą, nadal w pionie bywa bardzo niebezpieczny) zamiast narzucić mu swoją (tym bardziej, że bez większych problemów mógł to zrobić).

DonCarlos napisał/a:
Niby tak, aczkolwiek z drugiej strony zbytnie pchanie się do przodu może go rzucić wprost w objęcia Demiana.


Myślę, że Woodley nie bardzo będzie bał się skracania dystansu, bo wie, że zapaśniczo będzie w stanie powstrzymać próby sprowadzeń rywala. Tyron to dobry kumpel Masvidala i widział co Jorge robił z Demianem w stójce, tak więc myślę, że na nogach nie bardzo będzie się „krępował” przed szarżami. Cichcem liczę na to, że to właśnie go zgubi (wiara we własne zapasy, kiedy Maia spokojnie może wyczarować coś z BJJ już w pionie).

N!KO napisał/a:
A w ogóle ten pojedynek powinien mieć stypulacje - Loser Leaves Light Heavyweight Division (HW czeka)


Co do stypulacji, to „zmiana kategorii wagowej” powinna być tylko w przypadku porażki Jonesa. W przypadku porażki DC, stypulacja powinna być „Loser Leaves Town”, bo Płaczek Daniel nie dźwignie tego psychicznie (to, że po raz drugi przejebał z takim ćpunem i przestępcą, on – przykładny mąż, ojciec, olimpijczyk i bohater Ameryki :twisted: ) i możemy się obawiać, żeby chłopina sobie czegoś nie zrobił. Już po pierwszym wpierdolu od Bonesa, DC kompletnie sobie nie radził z tą sytuacją i przy każdej możliwej okazji czepiał się Jona, jak menda jajec. Strach pomyśleć, co będzie jeżeli dojdzie do drugich wjebek… Bez psychotropów ani rusz! :D
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 28
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 223
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-07-27, 11:44   

-Raven- napisał/a:
Jak można mówić o „nieefektywności” jak wówczas Cormier zrobił na glebie Spiderowi niemal dziecko?

Chodzi właśnie o to "niemal", DC jako mistrz swojej kategorii powinien Spiderowi zrobić to dziecko, wychować je i wysłać na studia. Sam fakt że Anderson będąc sporo lżejszy, bez żadnych treningów i na kompletnej wyjebce dotrwał do decyzji to dla mnie argument przemawiający za tym że Daniel nie był w tamtym momencie w zbyt dobrej formie. Pamiętam jak po walce Jona z OSP mówiło się że z tym Jonesem Daniel by sobie poradził, ale gdyby był w takiej formie jak na 200 to chyba jednak nawet ten przyrdzewiały Jon byłby w moich oczach faworytem.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8467
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-07-27, 20:26   

DonCarlos napisał/a:
Chodzi właśnie o to "niemal", DC jako mistrz swojej kategorii powinien Spiderowi zrobić to dziecko, wychować je i wysłać na studia. Sam fakt że Anderson będąc sporo lżejszy, bez żadnych treningów i na kompletnej wyjebce dotrwał do decyzji to dla mnie argument przemawiający za tym że Daniel nie był w tamtym momencie w zbyt dobrej formie.


Dla mnie był to jedynie argument za tym, że DC zawalczył to najbezpieczniej jak mógł, nie chcąc niczym ryzykować. W sumie do stracenia miał w chuj (jakby się na coś nadział, to stałby się pośmiewiskiem w światku MMA, bo przegrałby z dziadkiem, bez formy, bez przygotowania i w chuj lżejszym. Jeżeli by wygrał, to i tak byłoby, że wygrał z dziadkiem, bez formy, bez przygotowania i w chuj lżejszym, tak więc o co hallo). Miał wszystko do stracenia i nic do zyskania, tak więc rozegrał to po najmniejszej linii oporu. Myślę, że nie była to kwestia formy, a jego własnego wyboru.

P.S. Jeżeli ktoś gra u buka, to na Cormiera jest całkiem smakowity kurs, wg mnie nieadekwatny do tego, jak rozkładają się szanse w tym starciu (tym bardziej, że Jones z USADA to może już nie być ten Jones sprzed USADA). Kurs na wygraną pretendenta wynosi 1.35, a przy nazwisku mistrza widnieje liczba 2.95 (gdzie nawet Maia ma przelicznik 2.55). Gdybym był hazardzistą, na pewno zagrałbym coś na Grubsona po takim kursie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Alien_Deg
Jobber


Dołączył: 27 Kwi 2010
Posty: 235
Podziękował: 5
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Przejdź do mapy
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-07-28, 10:41   

raven zaklinasz rzeczywistosc z tym cormierem bedacym w sztosie. przeciez nawet nie wiemy czy on wage na poprzednia walke zrobil. piszesz ze on super ze przelazal spidera bo nie mial nic do zyskania a przeciez tak samo jones zdominowal osp nie ryzykujac bo mogl tylko stracic gdyby osp wszedl jakis dziwaczny lucky punch jak to ma w zwyczaju. poza tym juz tyle razy o tym sztosie tu czytalem a potem dos anjos na deskach, cerrone z obita pizda itd. nie ma czegos takiego jak bycie w sztosie w mma. kazdy oboz przygotowawczy to inna walka, kazda inna walka to matchup ktory pasuje bardziej lub mniej.

a maia jest wiekszy od woodleya, nie wiem czy nie bedzie silniejszy, ciezko to ocenic teraz, a szczegolnie bedzie ciezko ocenic po tym jak woodley sie spompuje przy zapasach (zapotrzebowanie energetyczne ma na bank wieksze niz maia).
_________________
Uciekłem do Kanady
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8467
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-07-28, 23:10   

Alien_Deg napisał/a:
raven zaklinasz rzeczywistosc z tym cormierem bedacym w sztosie. przeciez nawet nie wiemy czy on wage na poprzednia walke zrobil. piszesz ze on super ze przelazal spidera bo nie mial nic do zyskania a przeciez tak samo jones zdominowal osp nie ryzykujac bo mogl tylko stracic gdyby osp wszedl jakis dziwaczny lucky punch jak to ma w zwyczaju. poza tym juz tyle razy o tym sztosie tu czytalem a potem dos anjos na deskach, cerrone z obita pizda itd. nie ma czegos takiego jak bycie w sztosie w mma. kazdy oboz przygotowawczy to inna walka, kazda inna walka to matchup ktory pasuje bardziej lub mniej.


Jestem daleki od zaklinania rzeczywistości, bo za Grubym Płaczkiem nie przepadam i chciałbym, aby go Jones pocisnął. Trudno mi jednak nie nazywać „byciem w sztosie”, jeżeli kolo wyczyścił pod nieobecność Bonesa całą swoją dywizję i nie miał ostatnio jakichś dłuższych przerw w startach. Chodzi mi po prostu o to, że Cormiera nie można lekceważyć w tym zestawieniu (a kursy u buków są wręcz kpiące z niego), tym bardziej że poprzednia walka między tymi zawodnikami wcale nie była jakaś jednostronna (DC potrafił tam Kościejowi sporo krwi napsuć), a teraz Jon wyjdzie do niej zardzewiały po tak długiej przerwie, ze sporo większą masą mięśniową (co niemal zawsze przekłada się na gorsze cardio, bo mięcho potrzebuje tlenu) i mając jeszcze USADĘ przeciwko sobie.
Nie mówię też, że Cormier jest super, bo przeleżał Spidera. Mówię tylko, że zrobił nie więcej niż musiał, by wygrać to po najmniejszej linii oporu (wykorzystał swoje najmocniejsze – i zarazem najsłabsze rywala – strony). Z punktu widzenia fana, było to gówno straszliwe, ale jeżeli spojrzysz na to z jego strony, to na luzie dopisał sobie „W” do statystyk i zgarnął sporo kasy, nie ryzykując niemal niczym (przy takim stylu walki).

Alien_Deg napisał/a:
a maia jest wiekszy od woodleya, nie wiem czy nie bedzie silniejszy, ciezko to ocenic teraz, a szczegolnie bedzie ciezko ocenic po tym jak woodley sie spompuje przy zapasach (zapotrzebowanie energetyczne ma na bank wieksze niz maia).


Co do tego spompowania Woodley’a to byłbym ostrożny. Czarny kondycyjnie wyglądał lepiej w piątych rundach z Wonderboy’em niż Demian w trzeciej z Masvidalem, tak więc wiesz… Tym bardziej, że Maia miał tylko 5 tygodni na przygotowanie się do tego pojedynku (a zaledwie 10 tygodni temu miał ciężkie starcie z właśnie Masvidalem), tak więc nie jestem pewny (a raczej mocno w to wątpię) czy zaprezentuje nam najlepsza formę fizyczną w życiu.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9658
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-07-30, 11:16   

Jimi Manuwa (17-3) vs. Volkan Oezdemir (15-1) – Volkan Oezdemir! Skąd oni go wytrzasnęli, i czemu nie widzieli wcześniej? Gość rozbił „trójkę” wagi półciężkiej w klinczu. Niby krótkie ciosy, kiedy był przyciśnięty do siatki, a i tak zdołał nimi poskładać Anglika. Inna sprawa, że te podbródkowe wchodziły za łatwo w tak ciasnej przestrzeni. Zaczyna mnie ten gość przerażać. Chcę jego title-shota.

Robbie Lawler (28-11, 1NC) vs. Donald Cerrone (32-9, 1NC) – Nie ukrywam, że jestem troche zaskoczony decyzją sędziów. Walka była tak wyrównana, że split był dla mnie pewniakiem. Nawet nad tą pierwszą rundą można było się zastanowić, bo Ruthless zrobił świetną szarżę, ale potem stójka się wyrównała, by finalnie wylądować w dole z kolosalną przewaga Kowboja. Druga bezsprzecznie dla Donalda. W trzeciej do oceniających przemówiła najpewniej agresja Robbiego. A ta agresja była konieczna, bo gość musiał skracać dystans. Cerrone walczył mądrze, co nie zawsze jest jego cechą w octagonie. Na całej szerokości trzymał korzystna dla siebie odległość. Gdyby próby obaleń miał choć odrobine skuteczniejsze (+1 by wystarczyło), to mógłby ukraść „W”.

Cris "Cyborg" Justino (18-1, 1NC) vs. Tonya Evinger (19-6, 1NC) – Patrząc na obie, mało kto spodziewał się, że doczekamy trzeciej rundy. Brawo dla wytrzymałości Evinger. Twarda babka, choć w stójce Cyborg to inna galaktyka. Patrząc na siłę ciosów i styl walki, to Justino powinna się bić z facetami. I wcale bym jej nie skazywał na porażkę.

Tyron Woodley(18-3-1) vs. Demian Maia (25-7) – Nudna walka. Mistrz cały czas na wstecznym, zastanawiając się, kiedy przeciwnik pójdzie w nogi. Pretendent zamiast miksować ataki (lewy prosty w pierwszej był dowodem, ze można Tyrona nawet w stójce naruszyć), czekał tylko na nurkowanie. Gwizdy nie dziwią.

Daniel Cormier (19-2) vs. Jon Jones (23-1) – Jones tradycyjnie okopywał przy każdej okazji, ale i Cormier potrafił trafić. Trafić, nie zagrozić. Cały czas oglądałem, absolutnie nie wierząc, że ten niski grubasek będzie w stanie coś Jonesowi zrobić. A ten niski grubasek, to absolutny destroyer, co stawia Jona ponad wszystkimi fighterami, których do tej pory widziałem.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8467
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-07-30, 12:51   

1. Renato Moicano vs. Brian Ortega - solidna walka, gdzie cały czas się coś działo. Ciągle wywierający presję Ortega i świetnie kontrujący Moicano. Brazylijczyk ładnie wykorzystywał przewagę zasięgu i karcił prostymi rywala. Ortega pomimo ciągłego napierania, miał sporo mniejszą skuteczność trafionych uderzeń. Po pierwszej w miarę wyrównanej (ze wskazaniem na Moicano) i drugiej całkowicie na konto Brazylijczyka rundzie, w trzeciej odsłonie przewaga Renato zaczęła się zarysowywać coraz bardziej, do momentu bardzo ładnego obalenia zainicjowanego przez Moicano, które Ortega szybko skontrował Gilotyną, co dało mu wygraną.
To jest właśnie piękno MMA, bo Brian raczej nie ugrałby tego na kartach sędziowskich.
Duży plus za wielki szacunek do siebie obu rywali. Fajnie kontrastowało to z tym, jak bardzo chcieli sobie pourywać łby podczas rund. Takie podejście zawsze u mnie na propsie.

2. Aljamain Sterling vs. Renan Barao - 30-26??? Ja nie wiem co ten sędzia chlał, ale ja też chcę litr tego samego! :roll:
Walka słaba w cholerę. Barao kompletnie nie potrafił się w niej odnaleźć. Poza dość szczęśliwym znalezieniem się w gardzie Sterlinga w pierwszej odsłonie (gdzie tylko przeleżał rywala) i zajściem mu za plecy pod koniec trzeciej - nie pokazał kompletnie nic. Aljamain porozbijał go solidnie z gardy w drugiej odsłonie i porobił w stójce w trzeciej.
Fatalnie wyglądał Brazylijczyk kondycyjnie. Za to Sterling ruszał się na nogach jak małolat pierwszy raz wypuszczony przez starych na balety (totalny luz i wyjebka. Karcił przeciwnika jak jakiegoś gówniarza).

3. Ricardo Lamas vs. Jason Knight - mocna, intensywna walka. Widać było, że obaj chcą się pozabijać. Knight zlekceważył Lamasa podnosząc się do stójki bez większego osłaniania i wyłapał kilka razy na łeb, co stało sie początkiem jego końca, bo Ricardo dopadł go pod siatką jak Pitbull, rozbił (Jason leciał już tylko na autopilocie) i dobił na glebie.
Lamas pokazuje po raz kolejny, że może ze ścisłym top'em ma niewielkie szanse, ale jego #3 w rankingu jest nie bez przyczyny. Od samego początku dziwiło mnie, że to Knight był w tym starciu faworytem u bukmacherów.

4. Jimi Manuwa vs. Volkan Oezdemir - WOW! Wulkan wybuchł po raz kolejny i pięknie zalał lawą cwaniaka. Manuwa sam zapowiadał jak to chce się prać, a od samego początku wbił się w klincz z Oezdemirem. Ten jednak od razu uruchomił podbródkowe, naruszył Manuwę, posłał na dechy i dobił na zimno na glebie (Jimi chciał jeszcze walczyć z sędzią, a więc odcięło go zdrowo).
Teoretycznie kolejny do pasa powinien być teraz Gustaffson, bo Teixeira to niby lepszy skalp niż jednowymiarowy Manuwa. Ja jednak na miejscu Łysego chyba bym tu postawił na Volkana, za ten ekspresowy squash, który zafundował Manuwie (tym bardziej, że Szwed miał już walki o pas, a tutaj dostalibyśmy coś świeżego). Niech wykorzysta to na jakiej obecnie fali znalazł się Szwajcar.

5. Robbie Lawler vs. Donald Cerrone - jakby mi ktoś wcześniej powiedział, że ta walka skończy się na punkty to bym go wyśmiał. Po ważeniu obawiałem się o Robbiego, bo nie widać w nim było za grosz głodu walki (to ziewanie, znudzone spojrzenia i ogólna wyjebka). W oktagonie nie było tak źle pod tym względem, ale nie był to już ten sam killer co kiedyś, bo poza mocnym początkiem (gdzie od razu w klinczach mocno naruszył rywala) oraz końcówka (gdzie jak zwykle w końcu mu się "zachciało") był mocno bierny ofensywnie i wyprowadzał minimalną ilość akcji.
Donald chyba mocno odczuł ten początek w wykonaniu przeciwnika, bo zaczął polować na obalenie (a jak wiadomo, nie preferuje tego w starciach ze strikerami, bo lubi brawlować). Od połowy pierwszej rundy odnalazł rytm i zaczął porządnie punktować Lawlera, całkowicie dominując drugą rundę. Trzecia jak dla mnie też była dla Donka, bo Roberto pokazał coś konkretnego (standardowo) dopiero w końcówce (czym wg mnie nie odrobił strat z początku).
I znowu sędziowie niesłusznie przychylni dla Lawlera, który tymi szleńczymi końcówkami potrafi ich omamić. Jak dla mnie Robbie NIGDY nie wygrał żadnej walki z Hendricksem, nie wygrał z Conditem i tutaj także nie wygrał z Kowbojem. Szkoda Donalda, bo ten skalp powinien pójść na jego konto.

6. Cris "Cyborg" Justino vs. Tonya Evinger - ciekawe czy to też się skończy na punkty :lol:
Kryśce albo się nie spieszyło do domu, albo chciała przetestować swoje cardio, bo nawet po naruszeniu rywalki (która notabene leżała już na deskach po pierwszej trafiejce Justino), nie przyspieszała, żeby ją skończyć.
Evinger wyglądała jakby za Chiny nie wierzyła w możliwość wygranej i chciała tylko przetrwać jak najdłużej. Fatalnie wyglądała jej praca w oktagonie. Jedyny sukces to dwa chwilowe obalenia Kryśki, z którymi i tak nie potrafiła nic zrobić. Cała reszta przypominała trening Muai Thai Justino na worku, który - jak ta się za bardzo rozkręcała - uwieszał się na niej, by ją wybić z rytmu.
Cyborg zgarnia pas, co było oczywistą oczywistością, chociaż przyznam - spodziewałem się, że szybciej przejedzie się po bladej redneck'ówce.

7. Tyron Woodley vs. Demian Maia - przykra dla oka walka. Brazylijczyk nie miał na nią pomysłu i kiedy zawiodły próby sprowadzeń (co było do przewidzenia przy takim zapasiorze jak T-Wood), okazało sie, że nie ma żadnych asów w rękawie (czemu nie wchodził w klincze i nie próbował zajść za plecy w stójce? Czemu nie próbował wciągnąć rywala do własnej gardy? Czemu nie kopał?).
Ależ ten Woodley jest chujowy... Ja rozumiem, że dygał przed Wonderboy'em i srał się przed każdą akcją ofensywną, żeby nie wyłapać kontry, ale tutaj miał przez pięć rund, w stójce, kolesia strikersko 3 poziomy niżej od siebie i nie potrafił konkretnie go zdominować w tej materii (odjebał totalne minimum, wypunktowując Maię pojedynczymi szarżami, po kilka na rundę :roll: ). Mam nadzieję, że GSP wróci w formie i odjebie tego pajaca, bo oglądac sie go nie daje.

8. Daniel Cormier vs. Jon Jones - tak jak mówiłem, nie można było lekceważyć Grubsona w tym zestawieniu. Tak, przegrał, ale do momentu przerwania dawał bardzo wyrównane starcie i potrafił napsuć krwi Kościejowi.
Co do Jonesa, to rdza była jednak widoczna. Za łatwo dawał DC skracać dystans (zwłaszcza przy takiej przewadze zasięgu), a w klinczach nadal pozwalał sie karcić podbródkowymi oraz nie używał swoich firmowych łokci.
Piękny finisz i Jones stawia bezdyskusyjną kropkę nad "i" w kwestii, kto jest mocniejszym graczem z tej dwójki.
Cormier został kompletnie zniszczony psychicznie (nie dosć, że ponownie przegrał z tym "złym skurwielem" Bonesem, to jeszcze ten zafundował mu pierwsze KO w karierze). Przykro sie na niego patrzyło jak nie radzi sobie z całą sytuacją, płacze i nie chce podejść na ogłoszenie werdyktu. Niestety gość zbyt emocjonalnie podchodził do tego starcia, a w życiu nie zawsze "good guys always finish last". Takie już to życie pokurwione jest.
Jones zabił go jeszcze tym wywiadem po walce, gdzie wychwalił go pod niebiosa i komplementował karierę i życie poza oktagonem. Daniel pewnie wolałby w tym momencie, żeby Jon nakładł mu od "jebanych leszczy", albo nawet podszedł i zasadził kopa w jajca. Wywiad z DC to masakra. Będą musieli mu sprowadzić najlepszych psychologów sportowych żeby gościa poskładać do kupy, bo wyglądał jak ktoś, kto właśnie stracił sens życia.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group