Adam Cole zadebiutuje na TakeOver? Protest fa... (zobacz)
Daniel Bryan powróci do ringu? Pełna karta Su... (zobacz)
Wielka wejściówka Aleistera Blacka, Shelton B... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Elimination Chamber 2017
Autor Wiadomość
blanco19 
Jobber



Wrestler: CM Punk, Bryan
Wiek: 25
Dołączył: 01 Maj 2011
Posty: 208
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Biała Podl.
Wysłany: 2017-02-13, 16:36   

Grins napisał/a:
DzikiDzik napisał/a:
Gala bardzo się mi podobała. Z pewnością przeciwnie będzie z fastlane :?

Jestem zadowolony ze sposobu bookingu walki Harper vs Orton.
Grins napisał/a:
Czy tylko ja mam takie wrażenie że Harper dołączy do walki Ortona z Wyattem?

Również takie wrażenie odnoszę. W przypadku dorzucenia Luke'a szanse na wygraną po stronie Wyatta jak i Ortona są równe, gdyż w single'owej zwycięzca jest raczej oczywisty.


Już sugerują na zagranicznych portalach że mogą w końcu postawić na Triple Theart Match. Więc taka decyzja w cale mnie nie zaskoczy, Harper stał na równi z równi z Ortonem, jego promocja jest dobrze prowadzona a dla Luke to może być wielki sprawdzian, który póki co rozwiązuje bez błędnie.


A to nie o Cenie albo AJu mowa na tych zagranicznych portalach w kontekście tego Triple Threat albo nawet 4 Wayu?
 
 
     
Jack Doomsday 
Upper Midcarder
Mystic Jack



Wrestler: Nakamura|Briscoes|Charlotte
Wiek: 23
Dołączył: 20 Lip 2011
Posty: 1686
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2017-02-13, 16:50   

Dość przewidywalna gala z jedną dużą niespodziewanką.

Brzydkie wdzianko Becky, całkiem fajne kulanki ale totalnie przespały comeback, Becky ukradła zwycięstwo (dziwne pokrętne wytłumaczenie dla którego przegrała). Nie było to tak dobre jak sobie tego życzyłem.

Idiotyczny selling Kalisto - ostro sprzedaje kontuzje, dostaje tag, i nagle biega i skacze jak gdyby nigdy nic, a potem po walce znowu udaje ból pleców. "Ścięcie głowy" idealnie oddaje tą walkę, ew. publiczna egzekucja.

TT Turmoil - trochę dobrego wrestlingu, oczywiście Ascension zostali zabici tym bookingiem, AA cudem przetrwali, no i Usos którzy trochę o sobie przypomnieli. Pewne moje myśli trochę się sprawdziły.

Nikki vs Natalya - pozytyw jest taki że ludzie nie wyszli z hali. To nie był Empty Arena match. Whole F'n Szok.

Alexa vs Naomi - sloppy. Tak czytałem na zagranicznej stronie. Czy to było takie sloppy? Nie sądzę. A więc moje przeczucie się sprawdziło i zmienili mistrzynię tuż przed WM. Ale wywiad po walce bardzo przyjemny, baaardzo mnie to zmiękczyło, Naomi potrafi się tak uroczo wzruszyć po takim knocie, oj lubię ją więc potrafię się z tego cieszyć. Fajnie to buduje jej fejsowość, fajnie sprzedała wartość tego pasa.

RKO vs Harper - całkiem dobrze, choć faktycznie Orton strasznie się lenił na początku. Mówiłem wczoraj w AM (.... jak to dumnie brzmi :D ) że liczę że Harper na tej walce może się wybić do statusu pozwalającego mu pukać do ME WM o pas HW. Niestety, mimo całkiem dobrej walki, na podstawie tej walki ciągle Luke jest za krótki. Szkoda ale mają 6 tygodni.

Elimination Chamber was Nazi German match - Miz mocno sprzedaje twarzą ból i cierpienia innych. Eliminacje dopiero po wejściu ostatniego człowieka z komory. Kilka fajnych spotów, jasne nakreślenie przyszłych walk. Wyatt został mocno doładowany pushem, wygrał i z Jachem i z AJ'em. Beka z JBL'a który dopiero po walce zdał sobie sprawę że ME WM będzie walką międzyrodzinną.

BTW. Ta klatka wygląda tak jakby Mattel ją projektował pod swoją przyszłą sprzedaż.
_________________

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1721
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-02-13, 17:35   

Po co ten cały podział na brandy, skoro i tak oba główne pasy ma Schoop?

Fajna walka Ortona ale wydaje mi się, że przez większość czasu Harper go tyrał, mam nadzieję że singlowy Luke będzie takim kozakiem który zaskarbi sobie sympatię widowni szybkością i siłą wykorzystywaną w odpowiednim momencie - w tej walce na przykład użył tego raz, a dobrze, gdy już wydawało się, że Randy na dłużej przejmie kontrolę, a wtedy Harper zgasił go lariatem jak peta w kiblu.

Naomi nową mistrzynią - macie to, o co jojczyliście odkąd odłączyła się od Fuckadactyles, dla mnie momentem walki było to, jak Alexa zablokowała Springboard Moonsault dupą :D

Bardzo dobry pojedynek EC, muszę pochwalić Corbina - jego drugi dobry występ na PPV z rzędu, piękny był widok leżących dookoła niego ciał dosłownie kilka chwil po tym, jak wyszedł z komory, gdybym go bardziej lubił nawet mógłbym mu kibicował, by doszedł do finału, motyw podebrany z EC 2011 gdzie Kane dzielił i rządził, pechowo odpadł i wyżył się na Rey'u i Edge'u, zestawienie Corbin vs Ambrose wygląda całkiem ciekawie. Miz też miał swoje 5 minut i też skończył szybciej niż myślałem, końcówka z myślą o fanach, bo dla nich skandalem byłoby gdyby znowu przypiął Stylesa czy nawet Wyatta. Świetna końcówka, Janusz odpadł "tylko" po Sister Abigail, jednak zrobili w ten sposób zaskakujący moment, którego pozbawiliby nas gdyby przyjął Styles Clash, Sister i 2 inne finishery, po czym odpadł.
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

Ostatnio zmieniony przez Morison 2017-02-13, 19:22, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Mishka 
Jobber



Wrestler: SCSA | Y2J | Bálor | Edge
Dołączył: 09 Lip 2012
Posty: 202
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2017-02-13, 17:51   

Mojo Rawley vs Curt Hawkins - Typowa walka na Kick-Off, chwilka przewagi heela, aby finalnie wygrał face. Kompletnie nie rozumiem sensu budowania Rawleya. Umiejętności nie ma, a i nawet takiej popularności jak Ryder. Buduje się na kontuzji swojego kolegi, on wróci i niewiele z tego zostanie.

Becky Lynch vs Mickie James - Tak jak ciesze się z powrotu Mickie tak niezbyt rozumiem sensu wtapiania jej pierwszej walki na PPV po powrocie. No chyba, że WWE szykuje ją na nową mistrzynię na Wrestlemanii, choć tak nie powinno się budować heeli. Mniejsza z tym, walka znośna, wynik niekoniecznie. Nie jestem fanem Becky więc czym dalej od tytułowego obrazka tym lepiej (choć na papierze ta walka wyglądała lepiej niż ta z tytułem na szali).

Dolph Ziggler vs Kalisto & Apollo Crews - Czy przebudowa gimmicku Zigglera ma sens jeśli jego pierwszym przystankiem jest Crews i Kalisto? Według mnie nie. Choć sam pomysł z atakiem przed walką i takim typowym "heel'owym" zagraniem dość spoko. Face'owie wygrali bo byli besztani na tygodniówkach. Niemniej jednak jeśli coś z Dolpha chcą ugrać to muszą mu dać kogoś większego.

Tag Team Turmoil - Zasadniczo jestem fanem wieloosobowych starć. Generują one jakiekolwiek momentum, można się pokusić o kilka fajnych spotów bo ciężko się doszukiwać psychologii ringowej czy historii. Jednak to starcie mnie bardzo wynudziło. Może przez to, że po prostu oprócz AA oraz Usos'ów tam nikt pasów zdobyć nie mógł, te zespoły są tak słabo bookowane, że niebiescy po prostu nie mają żadnej dywizji. U czerwonych też wcale to różowo nie wygląda. Teraz odbudowali momentum Clubu, ale też oprócz Cesaro i Sheamusa tam niezbyt super jest.

Nikki Bella vs Natalya - Zbyt wcześnie ten program wystartował, żeby kończyć go na Wrestlemanii, a na to się zanosi. Ponad cztery miesiące "budowania" gdzie walk od cholery, większość non-contest. Kogo to grzeje? Aż przykro się patrzy, że to miała być niby największa walka od niebieskich na WM'ce.

Luke Harper vs Randy Orton - Solidna walka, niestety pierwsza na tym PPV. Luke dzięki takiemu układowi może ugrać naprawdę sporo. Jest świetnym workerem więc to bardzo na plus, w upper-midcardzie się przyda kolejna mocna osoba. Harper może być jedną z nim, o ile nie zaryzykują i nie wpakują go do walki wieczoru Wrestlemanii, bo to też możliwe.

Alexa Bliss vs Naomi - "Land of opportunity" tak nazywają niebieskie show. Naomi swoją karierą fakt, zasłużyła na pas. Czy czasowo to dobrze wypadło? Niekoniecznie, jeśli nie wielo-osobowa walka to tylko Bliss vs James mogła jakiekolwiek emocje wzbudzić na WM'ce. Tymczasem Usos'ówna leci z tytułem na największą ze scen. Nie ciesze się, wolałbym Alexę i kucie żelaza póki gorące.

Elimination Chamber Match - Sporo się działo, sporo podwalin pod Wrestlemanię, sporo się wyjaśniło, wiadomo w którą stronę SD chce iść. Tak w skrócie można by podsumować tą walkę. Zaskakująco dobry booking, nareszcie sama walka przebiegała tak jak powinna. Tam nie było przypadkowych ludzi, nie było przypadkowych eliminacji. Wszystko było po coś. Albo żeby zbudować jakiś feud albo żeby namieszać fanom jeśli WWE się rozmyśli z czegoś. Każdy dorzucił swoją cegiełkę aby po prostu to była fajna walka, poziomem naprawdę jedna z lepszych w komorze, które oglądałem. Wyatt sięga po pas, chciałoby się powiedzieć nareszcie aczkolwiek tak jak wspominałem kiedyś wcześniej, niepotrzebnie plątali ten 16-ty tytuł Johna w to wszystko. Wachlują pasem, Orton może go odebrać na WM'ce, znowu byłaby zmiana mistrza, nie przepadam za takim czymś, ale niech to zejdzie na dalszy plan. Pomyśleć, że Bray w ciągu jednej walki ugrał więcej pushu niż przez ostatnie 3 lata. Wtopił każdy większy feud, nie wygrywał dosłownie nic. Teraz jest mistrzem, zasłużył na to, tak jak na Main-Eventowanie Wrestlemanii. Pozostaje pogratulować i czekać co dalej, czy solowo z Randy'm czy w innym zestawieniu, poczekamy, zobaczymy.
 
     
MSMic 
Midcarder



Wrestler: ROMAN REIGNS / BRAUN STROWMAN
Wiek: 18
Dołączył: 04 Wrz 2012
Posty: 558
Podziękował: 9
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2017-02-13, 18:25   

Dzisiaj tak trochę klasycznie: zamiast ekranu zwykła szmata na apronie i stare chude słupki. Szkoda, że teraz muszą wciskać ekrany w każde miejsce, bo tak wygląda o wiele lepiej.

1. Mickie James vs Becky Lynch **
Niepotrzebnie spodziewałem się lepszego pojedynku. Było spoko i tylko spoko. Wynik wydaje się zrozumiały. Mickie na tej porażce nic nie ucierpiała.

2. Handicap jobberów
Co miało na celu podłożenie Zigglera w Handicapie? Wyeliminowanie Kalisto było fajnym motywem, ale wynik jest absurdalny. Crews jako gość dwa razy postury takiej jak Dolph nie potrafi go w pojedynke uwalić to jakiego leszcza z niego robi ta walka. Zresztą Ziggler to też niezły leszcz według WWE. Jeszcze kilka miesięcy temu był na fali w feudzie z Mizem, ale przyszło Survivor Series odebrali mu pas i taki wuj. Ziggler obecnie nic nie znaczy.

3. Turmoil Tag Team Match *1/2*
W zasadzie walka zaczęła się w momencie eliminacji Usosów. Podobał mi się booking w Ascension vs Alpha. Ascension dużo zyskują w oczach, więc coś tam się dzieje w dywizji. Walka jako całość mocno rozczarowująca. Spodziewałem się dobrego i szybkiego pojedynku, a dostałem mocno zamulający sleeper.

4. Nikki Bella vs Natalya
Ładny spear Nikki na rampie. Aż szkoda, że to nie jej finisher. Był ktoś takim desperatem i obejrzał cały pojedynek? Jak zobaczyłem ile dostały czasu to aż się przestraszyłem.

Wstawki Carmelli z Ellsworthem bardzo słabe.

5. Randy Orton vs Luke Harper ***1/2*
Harper dostał grafiki na tronach od Ericka Rowana? :D Cała kolorystyka wygląda łudząco podobnie do tego co miał Rowan w jego krótkim solowym runie pod koniec 2014.
Bardzo solidne starcie. Tego się spodziewałem i nie zawiodłem się na tej dwójce. Jedyną uwagę jaką mogę mieć to tylko jedno RKO. Z jednej strony to z tej akcji kilerskiego finishera, ale czuć niedosyt, że Harper walący wieloma nearfallami przegrywa tylko po jednym finisherze. Orton mógłby trochę szybciej zbierać się do RKO i chodzi mi tu o te nieudane próby. Za każdym razem jak RKO jest kontrowane to ten zbiera się do niego tak jak ja wstaję w poniedziałek.

6. Naomi vs Alexa Bliss
Alexa zdobyła pas tylko dlatego że nie mieli jak przerzucić go z Becky na Naomi? Z jednej strony pani Uso zasłużyła na pas na przestrzeni całej kariery, ale nie przepadam za jej gimmickiem, więc dla mnie to taki średni wybór. Niby jest jakaś ale te wszystkie disco-techno wstawki mnie irytują.

7. Hell In A Cell Match **** (jak to mawiał nasz ulubiony komentator Mauro Ranallo)
Bray Wyatt świecący światełkiem po komorach <3
Nowa konstrukcja jest świetna. Może komory za niskie, ale to nie przeszkadza. Wykładzina po bokach=więcej skoków ze ścian na zewnątrz ringu. Pozioma belka w środku konstrukcji świetnie wypadła w momencie starcia Stylesa i Ceny tamże. Szyba nad komorą za to bardzo dobrze wykorzystana przy atakach Deana na głowę Stylesa. Jednym słowem gratulacje dla projektantów.
Logika: Corbin robi finisher na Stylesie to Cena robi STF na Corbinie, bo po co wykończyć Stylesa :lol:
Super walka. Tak jak już pisałem: świetnie wykorzystana nowa konstrukcja. Pięknie wyeksponowali wszystkie zalety tej klatki. Wyklarowało nam się Corbin vs Ambrose na WM (choć pewnie trafią do Ladder Matcha). Martwi eliminacja Ceny przez Miza. Oby plotki się nie potwierdziły. Wyatt wreszcie dostaje duży pas...a to znaczy że pas WWE nie trafi do openera na WM, bo muszą mieć wejście Wyatta po zachodzie słońca :D
 
     
rogos 
Lower Midcarder



Wrestler: Edge|Punk|Rollins|Wyatt
Wiek: 19
Dołączył: 13 Lut 2012
Posty: 291
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Chełmno
Wysłany: 2017-02-13, 18:48   

Nowa komora na wielki minus. Dostaliśmy klocek nieumywający się do poprzedniego monumentalnego tworu. Coraz więcej tam światełek i innych bajerów wyglądających fajnie w telewizji. Multimedialne boki ringu i słupki nie robią znaczącej różnicy, ale takie Elimination Chamber straciło na uroku. To był ten stalowy twór, w którym wszystko sprawia ból. Przed walką promo, chłopy mówią jak to do dupy wejść tam i zaliczyć bump na stal. Cena wypada poza ring, coś tu nie gra, dali jakieś maty. Chwilę później AJ Styles zaliczył tam pierwszy konkretny bump w tej walce i już wiadomo, że brutalna natura konstrukcji uciekła. Co z tego, że dostaliśmy dużo akcji poza ringiem, skoro nie robią one żadnego wrażenia, bo równie dobrze mogłyby być wykonane w ringu. Jak tu brać taką konstrukcję na poważnie?
Sama walka bardzo przyjemna. Był tam taki skład, że każdy mógł wygrać, a byłbym zadowolony. No, w przypadku Ceny trochę mniej, ze względu na Cena vs Orton numer 434. Bray Wyatt w końcu trafił tam gdzie jego miejsce - na szczyt. W dodatku po drodze zaliczył piny na Cenie i Stylesie. Teraz tylko czekać na SmackDown i zobaczyć co dla niego na WrestleManii, bo od razu pojawiły się głosy, że na singlówce się nie skończy.
 
     
master71 
Jobber



Wrestler: Kane|Strowman|Matanza|Ryback
E-fed: me more!
Wiek: 20
Dołączył: 26 Wrz 2010
Posty: 196
Podziękował: 9
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: mam prąd?
Wysłany: 2017-02-13, 19:33   

rogos napisał/a:
Nowa komora na wielki minus. Dostaliśmy klocek nieumywający się do poprzedniego monumentalnego tworu. Coraz więcej tam światełek i innych bajerów wyglądających fajnie w telewizji. Multimedialne boki ringu i słupki nie robią znaczącej różnicy, ale takie Elimination Chamber straciło na uroku. To był ten stalowy twór, w którym wszystko sprawia ból. Przed walką promo, chłopy mówią jak to do dupy wejść tam i zaliczyć bump na stal. Cena wypada poza ring, coś tu nie gra, dali jakieś maty. Chwilę później AJ Styles zaliczył tam pierwszy konkretny bump w tej walce i już wiadomo, że brutalna natura konstrukcji uciekła. Co z tego, że dostaliśmy dużo akcji poza ringiem, skoro nie robią one żadnego wrażenia, bo równie dobrze mogłyby być wykonane w ringu. Jak tu brać taką konstrukcję na poważnie?

Dokładnie to samo myślałem gdy oglądałem starcie wieczoru. Komora tylko jeden wieczór w roku, proma stawiajace ją w roli groźniejszej konstrukcji niż HIAC, zawodnicy niepewnie wchodzący do środka, sprawdzający łańcuchy, kraty, komory... Powiem tak, dopóki nie zobaczyłem pierwszego upadku poza ring to nie byłem tak negatywnie nastawiony do całości. Widać tam segmenty, no to pewnie dlatego ją przerobili żeby można było wszystko łatwiej przetransportować, zbudować na miejscu, przechowywać. Ale wyłożenie stalowej kraty materacami (!) uważam za gwałt na całej historii komory eliminacji. Zwykły clothesline wyrzucający zawodnika za ring był bolesny, efektowny i po prostu klimatyczny, szczególnie gdy słychać było to głuche uderzenie o kratę. Suplexy, slamy czy inne akcje po zewnętrznej stronie ringu wyglądały niesamowicie i strasznie budowały klimat komory jako miejsca, które nie bez powodu oglądamy tylko w ciągu jednej nocy w roku. A tymczasem nasza kochana konstrukcja poza ringiem stała się BEZPIECZNIEJSZA niż między linami - bo tam nie można zostać przypiętym...
_________________
FIGHT Gość FIGHT
 
     
Kilgor 
Jobber



Wrestler: JBL, Kurt Angle, Bobby Roode,
Wiek: 25
Dołączył: 05 Sie 2013
Posty: 84
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2017-02-13, 19:35   

smartfan napisał/a:
Wszystko do walki wieczoru jest do pominięcia. Liczyłem na niespodzianke w walce Luke'a z Randym, ale niestety. Naomi nie powinna wchodzić na WM jako mistrzyni. Orlando to jej hometown, ale w moim odczuciu jest zbyt krótka aby wejść jako główna kobita niebieskiego brandu. Gimmick ma fatalny, a i jej podbudowa nie była zbyt dobra. #Alexa4ever.


PHG napisał/a:
Woman's Title Match – Niesamowicie cenie Naomi – jedna z moich ulubionych babek w wrs – ale mimo to nie potrafię zrozumieć dlaczego? Mamy świetną mistrzynię, a zabieramy jej momentum na PPV przed WrestleManią. Jedyny sens jest w tym, że federacja nie chce, żeby trzy główne walki wygrywali heelowie. Mam tu na myśli trzy ostatnie walki. You deserve it zasłużone, mimo iż czas na zmianę mistrzyni jest fatalny.


blanco19 napisał/a:
Smackdown Divas Championship match z wynikiem jakby bookowali to na Impakcie, czyli zaskoczenie dla samego zaskoczenia. Tak jak lubię Naomi za umiejętności ringowe, tak nie uważam, żeby zasłużyła na wejście z pasem na WM. Z drugiej strony Alexa miała niezły reign i też nie zasłużyła na utratę pasa tuż przed WM. Wygląda na to, że Smack też może dostać walkę wieloosobową kobiet na WM. Może rzeczywiście ladder match? Przy takiej stypulacji obstawiałbym wygraną albo James, albo Carmelli.



Que? Title-run Alexy był jednym wielkim nieporozumieniem. Zrobili z niej żeńską wersję Magnusa z TNA, jak był paper-championem. Booking jej postaci wołał o pomstę do nieba. Przegrywała walki z Becky w dwie-trzy minuty, w każdym pojedynku przeciwniczki ją garowały ile wlezie, w ostatniej walce na Rojal Ramblerze to ją spinowano jako ostatnią, też po wcześniejszym garowaniu. Nie przypominam sobie tak słabej mistrzyni, która byłaby tak strasznie niewiarygodna jako ta, która by dzieliła i rządziła w dywizji kobit. Całe szczęście że jej title-run dobiegł końca. To dobrze i dla samej Alexy i dla samego pasa. Nie będę zdziwiony, jak Naomi w jeden tydzień zrobi więcej, niż Alexa przez cały swój nieszczęsny reign...


Opener wypadł całkiem przyzwoicie. Mickie cały czas w dobrej formie, Becky zaś to wiadomo - w ringu solidna firma. Zwycięstwo przez roll-up chyba zwiastuje kontynuację całego story między tą dwójką. Dziwi mnie to, dlaczego już na dzień dobry małżonka Magnusa poległa? Nie można było zrobić double count-out? Po prostu dwie zawodniczki naparzające się non stop, mające za nic wszystko wokół? Pasowałoby to do otoczki wokół tych zawodniczek. Ale nie - zastosowano najpotężniejszy finisher w całym main-stream'ie.

Ten cały turmoil strasznie przeciętnie wyszedł i pokazał mizerotę dywizji tag-team'owej na SmackDown. Breezango: jobberzy. Vaudevillians: ultimate jobberzy. Rhino/Slater - poważny team. The Usos: poważny team. AA: mistrzowie. The Ascension: frajerzy tysiąclecia...ale za to z ładnym wyglądem zewnętrznym. Maska Konnora była w szczególności fajna, więc może jeszcze jest dla nich nadzieja. Choć przez długi czas będę miał ich za skończonych debili. Mieć wszystko wyłożone na srebrnej tacy i przerżnąć...brawo WWE! Tak się bookuje potencjalnych kandydatów do złota! Wracając do samej walki, to przede wszystkim to się nie kleiło. Poziom falował okrutnie, momentami było bardzo wolno. Obraz całościowo mocno negatywny.

Orton z Harperem dali fest walkę, przy czym trza koniecznie zaznaczyć, że środkowa faza była baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo spokojna. Jak Orton mający funkcję heel'a bierze się za prowadzenie walki to wiedz, że ciekawie nie będzie. Na szczęście dalsza walki była na bardzo wysokim poziomie. Konkretnie rozpisali Harpera, który jak równy z równym toczył bój z main-eventerem. Warto zwrócić na fajny selling z obu stron. Orton fajnie sprzedał te Superkick'i, zaś Luke końcowe RKO. Nawet bym powiedział, że troszkę over-sellingu nam się tu pojawiło. Z Harpera może być kawał dobre upper-midcardowca, o ile oficjele dadzą mu szansę. Wcześniej jej nie dostawał, może tym razem to się zmieni...

Walka Naomi z Alexą jest kwintesencją panowania byłej, na szczęście, mistrzyni. Po garowaniu skontrowanie swojej akcji i pin. Bezpłciowo, bez wyrazu. Żegnam Alexę bez żalu. Gdyby miała choć odrobinę lepszy booking, to pewnie bym ją inaczej odbierał. Gimmick odgrywała świetnie. Ale cóż z tego, skoro w ringu nawet Carmella by ją niszczyła jak chciała? Zresztą: porównajmy sobie Bliss do obecnej mistrzyni kobit na RAW - Charlotte. Przecież córka Flaira przy niej jest wręcz żywym bóstwem. Szkoda, naprawdę szkoda że title-run Alexy tak tragicznie rozpisano i szkoda, że zrobiono z niej żywy worek treningowy, który jedynie dzięki fuksowi posiadał pas mistrzowski.

No i ME. Kapitalny ME. Tempo było bardzo wysokie, od początku do końca. Wszyscy zawodnicy się pokazali, w zasadzie nikt tutaj aż tak bardzo nie stracił. Mamy też kilka podpowiedzi, jak może wyglądać karta na Wrestlemanię od strony SD. Ambrose ruszy zapewne na Corbina, Orton na Wyatta. Tylko co z Ceną i AJ'em? Niby się mówi o tym mixed tag-team matchu między nim i Nikki a Mizem i Maryse, lecz w zasadzie nie ma ku temu żadnych podstaw. Tak trochę z dupy by to było. AJ natomiast nie ma przydziału. Więc co by było...gdyby doszło do Fatal 4-Way'a o pas WWE? Wyatt vs Orton vs AJ vs Cena? Osobiście bym tego rozwiązania nie chciał, wolałbym zdecydowanie bardzie solowe starcie w ramach familii i zwieńczenie całego, naprawdę bardzo ciekawego i udanego, story-line'u. Nikogo więcej tu nie potrzeba. A propo's nowego mistrza: chłop na to zasłużył Długo dobijał się do ME z prawdziwego zdarzenia, aż w końcu nadeszła ta chwila. W dodatku zrobił to z przytupem. Czyściutkie spinowanie dwóch grubych ryb po jednym raptem finisherze mówi samo przez się. Bray z głównym pasem to widok ciekawy, troszkę do gimmicku niepasujący, ale mogący za to dać mocną telewizję. O ile oficjele tego nie spierdolą.

Generalnie EC to takie nieco lepsze SD Live. Ponad przeciętność wybiły się dwie walki: Orton vs Harper i ME. Można jeszcze obejrzeć opener, resztę należy pominąć.
_________________
Szaleństwo to metoda, to geniusz.
 
     
Susek 
Upper Midcarder



Wrestler: HBK
Wiek: 24
Dołączył: 02 Lut 2015
Posty: 1119
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-02-13, 20:16   

Morison napisał/a:
dla mnie momentem walki było to, jak Alexa zablokowała Springboard Moonsault dupą


xD, zdaje mi się, że w co drugiej walce Lexie, za moment walki można uznać któryś z jej botchy :)

Niech ktoś zabroni PHG ocenianie gal w systemie gwiazdkowym, jego system ocen nie różni się od profesorów, którzy lubią sobie rzucić pracą i wystawić ocenę na podstawie tego gdzie upadła.

Miałem to napisać w temacie o Smacku, ale czy nie zwróciliście uwagi na to jak dziwnie wygląda podział na komentatorce? Phillips zajmuje się tam typowym off topem, gadaniem o głupotach, które mu dyktuje Vince przez słuchawki. Natomiast Mauro zajął się tylko komentowaniem walk. W zasadzie to zacząłem dostrzegać jak kiepski jest Mauro we wszystkim poza walkami, ale poza tym nie wiele ma do zaoferowania a botchuje w chuj. Jak można 5 razy pomylić HiaC z Elimination Chamber ...

Ale przejdźmy do gali ...

Mojo Jojo wygrał w pre-show, zanotowałem.

Becky v Mickie - * * +1/2*
Przez cały pojedynek zastanawiałem się, jak kobietę z takim ciałem można było wrzucić w storyline gdzie grała Piggy James ... Generalnie walka się rozkręcała i do niczego istotnego nie doszło, niby Mickie pracowała nad ręką ale nic z tego nie wynikło, bo Becky wygrała przez jakiś roll-up. Nie powiem, że to zmarnowany potencjał, ale potencjalnie najlepsza walka wśród kobiet, skończyła się w dość głupi sposób.

Ziggler v Kaliso & Crews - * +1/2*
Zaczęło się z jajem, eliminacja Kalisto i obijania wesołego czarnuszka. Ale z każdą kolejną minutą byliśmy coraz bliżej przepaści. Luchador wrócił, zaraz wyszła z tego kompilacja finisher'ów i koniec walki. :| Niczego nie zbudowali a już doszukiwałem się turnu Crewsa, który jest chyba moim największym zawodem z awansów z NXT.

TT Turmoil - * * + 3/4*
Jakby na ostatnim NXT, Revival nie weszli w feud z AoP, to postawiłbym na ich debiut i zgarnięcie pasów, na szczęście nie byłem aż tak szalony. Całkiem solidny pojedynek, w którym były przyjemne momenty i tyle. Ta walka najlepiej obrazuje, który TT jaką ma pozycję w federacji. Wróciliśmy do punktu wyjścia sprzed Survivor Series. Usosi maja feud z AA, którzy teraz mają pasy, więc jest jak powinno być.

Natalya v Bellaska - *
Dostały jedną gwiazdkę za chujowy finish. Gdyby nie to dostałyby może 2, bo momentami było przyzwoicie. Natka, taki świetny wrestler, tyle lat w WWE, a do tej pory nie potrafi sprzedawać emocji twarzą :| Cały czas ta sama paskudna morda, obłożona toną tapety. Ktoś mi wytłumaczy czemu ta walka zakończyła się w ten sposób? Po kiego chuja to przeciągać? 2(3?) miesiące beznadziejnych prom i jeszcze gorszych konfrontacji po czym dostajemy walkę, która się nie kończy. Debilizm, bo cokolwiek chcą zrobić, wynik tego starcia nie ma znaczenia. Bellaske wszędzie mogą wcisnąć, a jak chcą promować Natkę, to niech by dali jej zwycięstwo. Kurwa co za gniot :|

Orton v Harper - * * * + 3/4*
Całkiem się wkręciłem w ten pojedynek. Harper wyglądał przyzwoicie na tle Randalla. Przypominam, że Randy będzie main eventował WMkę, także już sam fakt dość wyrównanej walki jest oznaką pewnego pushu dla Harpera. Na SD brakuje face'ów zatem Harper odświeży nam trochę sytuację. Spodziewałem się czegoś gorszego, więc jestem kontent z tego pojedynku.

Alexa v Naomi - * *
Mocno mi śmierdziało coś przed tym pojedynkiem. Namieszało mi już zwycięstwo Becky, ale te gadki o Naomi, że WMka jest w jej rodzinnym mieście ... Usosi bez pasów itd ... No i Naomi zdobyła pas. W zasadzie byłbym bardziej za daniem jej pasa na WMce, bo Alexa wyszła przy niej jak kompletna idiotka. 3-4 razy została rozjechana przez Naomi i siema, heel 3-4 razy przegrał czysto z face'm, rozumiem, że w starciu o frytki mogła przegrać ale o pas? :/ Run Lexie nie był nadzwyczajny, ale sam fakt, że trzymała pas jest wart odnotowania. Chanty do Naomi, you deserve it raczej dlatego, że to miła dziewoja, bo są tacy którzy zasługują na więcej w WWE, ale w sumie racja, dobrze, że zdobyła tytuł, chociaż bardziej szkoda mi Alexy, że straciła pas w tak słabym stylu ...

Wyczuwam wieloosobową walkę kobiet o tytuł na WMce ...

Elimination Chamber Match - * * * * + 1/4*
Wszyscy czekali na jedną walkę z tej karty. No i się nie zawiedliśmy. Styles zrobił walkę w ringu, Jachu i Ambroży mu wtórowali. Do tego zbudowali 2-3 pojedynki na WMkę. W kwestii bookingu może kosmetyczne zmiany bym wprowadził, ale generalna idea walki została dobrze rozplanowana. Jednak jakby Jachu został w ostatniej 2, zwycięstwo Wyatta miałoby większy wydźwięk, gdyby nie historia na linii Orton / Wyatt tzn. gdyby RR wygrał ktoś z RAW to idealnym bookingiem byłoby pozostawienie ostatniej startowej dwójki na koniec. Styles wypadł z tytułowego obrazka i być może dla Vince'a, pojedynek z Shane'm to dla pracownika duże wyróznienie, ale bądźmy szczerzy.

Zamieniłbym program 500+ na Angle v Styles na Wrestlemanii to byłoby wydarzenie. Bo niby co nam zaoferuje Shane v Styles?

Okazuje się, że fani są zadowoleni jak WWE bookuje tak jak wszyscy przewidują, a są źli jak WWE robi coś inaczej :) Póki booking walk jest dobry, wynik jest drugorzędną sprawą. EC nie było złe, zdziwię się jeśli Fastlane będzie lepsze.
 
     
Arden


Dołączył: 24 Sty 2017
Posty: 19
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2017-02-13, 21:02   

Mojo Rawley vs Curt Hawkins
Walka która nawet nie nadaje się na tygodniówkę i nikogo tam nie zainteresuje, no ale co innego można było wrzucić do kickoff? Mojo wygrywa, co było oczywiste, nie ma za bardzo czego komentować.

Becky Lynch vs Mickie James
Raczej słaba walka, większość czasu dominowała Mickie, żeby na końcu Becky wygrała fartem. Pierwsza dziwna bookingowa decyzja, myślałem, że wygra Mickie, zwłaszcza, że to jej pierwsza solo walka po powrocie i na SD to Becky była górą. Właściwie była to walka kobiet od której najwięcej oczekiwałem, no i się przeliczyłem.

Apollo Crews & Kalisto vs Dolph Ziggler
Znowu dziwny pojedynek, dwóch face'ów walczy z jednym heelem który jest w tym pojedynku underdogiem. Przed walką Ziggler niby atakuje Kalisto, ten ledwo żywy doczołguje się do ringu, mamy zmianę i nagle luchador zyskuje magiczne moce i bez problemu radzi sobie z Zigglerem. Następnie klasyczny motyw z tygodniówki, czyli jak zwykle Dolph przegrywa walkę i obija rywali. Do czego to w ogóle prowadzi?

Tag Team Turmoil match
Kolejna walka która została jakoś dziwnie zabookowana, chodzi mi o samą końcówkę. Na początku było w porządku, ale potem bracia Usos dewastują mistrzów, wchodzą The Ascension którzy wyglądają kozacko, mają mistrzów jak na tacy i przegrywają. Bez sensu, Konnor i Viktor wychodzą na mega leszczy, jak ich tu teraz brać na poważnie.

Nikki Bella vs Natalya
Serio double count-out? Zlitujcie się, mam nadzieję, że nie będę musiał oglądać przez kolejne tygodnie ich brawli na zapleczu i wyrzutów Natalii dotyczących kariery Nikki. Już ciekawszy będzie ten mixed tag team Ceny z Nikki przeciwko Mizowi i Maryse. Powiedzmy, że mamy już jakieś podwaliny pod ten feud.

Luke Harper vs Randy Orton
Chanty "This is awesome!" moim zdaniem mocno przesadzone, ale na tle poprzednich walk, ten pojedynek rzeczywiście wypada bardzo dobrze. Ogólnie rzecz biorąc było tylko nieźle, Harper całkiem dobrze wypadł, ale oczywiście nie miał szans ze zwycięzcą Royal Rumble matchu i nie było mu dane nawet odkopać po RKO.

Alexa Bliss (c) vs Naomi
Najlepsza walka kobiet na tym PPV, ale i tak szału nie było. No i moim zdaniem najdziwniejsza decyzja tej gali, Alexa wygląda teraz jakby kompletnie nic nie znaczyła. Naomi gnoi ją na każdej możliwej gali, a teraz jeszcze przejmuje pas.

Elimination Chamber match
Bardzo dobra walka, takie zadośćuczynienie za resztę gali. Sama klatka nie wygląda już tak imponująco jak wcześniej, postawiono raczej na większe bezpieczeństwo i łatwość budowy, transportu. Pozwoliło to jednak na sporo fajnych spotów. Przebieg pojedynku w dość klarowny sposób prezentuje nam jak będą wyglądać główne feudy SmackDown do Wrestlemanii, czyli Wyatt vs. Orton, Ambrose vs. Corbin i Cena vs. Miz, dla AJ Stylesa zostaje pewnie Shane. The Phenomenal zabookowany bardzo mocno, zaczynał walkę i kończył, pewnie to taka rekompensata, za to, że na Wrestlemanii znajdzie się w najmniej znaczącej walce ze wszystkich uczestników Elimination Chamber. Wygrana Wyatt'a przewidywalna, ale gościowi należał się w końcu singlowy pas jak nikomu innemu z uczestników tej walki.
 
     
HBK Fan 
Jobber



Wrestler: HBK Ambrose Rollins Charlotte
Wiek: 21
Dołączył: 03 Sty 2015
Posty: 62
Podziękował: 1
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Zagłębie
Wysłany: 2017-02-13, 22:20   

Ehh.. stało się. Przereklamowany Wyatt "Każdy Feud przegrywam" wygrywa pas. :roll: Nie dość, że żadnej promocji przed tym nie miał, to dałoby się to jakoś jeszcze przełknąć gdyby nie był takim nudnym zawodnikiem. Czego się spodziewać po Łajacie? Pierdolnę se promo jak to każdy powinien się mnie bać - repeat, repaet, reapet, i repeat do końca życia o tym samym. :? I jeszcze cała ta gala ssała po całości. Tylko EC Match fajny, ale wynik go popsuł. AJ Styles vs Randy Orton to materiał na WM, a nie żadne Breje Łajaty, których na WM nie powinno być, tak jak w zeszłym roku. :lol:
_________________
#GiveEmmaAChance
 
     
maly619 
Main Eventer



Wrestler: Ziggler, The Undertaker, Tomko
Wiek: 28
Dołączył: 29 Sty 2007
Posty: 4210
Podziękował: 40
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: K-Koźle
Wysłany: 2017-02-14, 09:05   

Becky vs Mickie - walka, która odpowiedziała nam jakie są plany wobec Mickie. Jeśli ktoś myślał, że jest szansa by coś jeszcze osiągnęła w WWE to musi zrewidować swoje poglądy. Kobieta jest ty tylko po to by promować młodsze zawodniczki. No i w porządku.

Handicap - Z początku miałem nawet bekę z tego jak reagowała tu publika. Potem jednak trochę zrobiło mi się szkoda Crewsa i Kalisto. Bo goście robią co mogą, starają się, a wszyscy mają ich totalnie w dupie. Częściowo to także wina bookingu. Zresztą to takie błędne koło. Reakcja słaba, bo słaby booking, a słaby booking, bo nie warto inwestować w kogoś kto nie dostaje reakcji...
Niemniej jednak. Zacznijmy od tego, że pomysł na tą walkę jest idiotyczny. Co ona miała dać? Ziggler obijał i Kalisto i Crewsa tygodniami. Dając ich w walce 2 vs 1, niezależnie od wyniku pokazujemy jak goście są marni. (bo co im da wygrana 2 na 1?) Gdyby jeszcze Kalisto nie wrócił (btw. gość wracał po rampie jak bez nogi, a na ringu jeb i wyleczony) i dostalibyśmy samego Apollo - wtedy była by w tym jakaś wartość. Totalnie bezsensowna walka. No i jak się później okazało, wystąpiło tu nasze pierwsze bookingowe kopiuj-wklej, a więc atak przegranego na rywala.

TT Turmoil - no i kolejna totalnie bezsensowna w swoich założeniach walka. Dlaczego? Bo to walka która zabija całą dywizję TT na SD!
Znów pojawił się tu bookingowy kopiuj-wklej (atak Usosów).
Ascension po bądź co bądź jakimś tam momentum z wtorku (lepsze to niż nic) po tej walce spadło jeszcze niżej i wypadło po prostu fatalnie. Jak można nie poradzić sobie z pół martwymi rywalami?
Gorzej byłoby chyba tylko gdyby AA walczyło od początku i jechałoby po kolei każdy team. Dla mnie ratunek dla tej dywizji jest jeden - debiut kogoś nowego lub powrót jakiegoś starego i co ważne mocnego teamu. W innym wypadku niech nawet nie robią walki o ten pas na WMce. Nie będzie ona godna nawet Pre show.

Nikki vs Natalya - bookingowy koszmarek powraca i to w wielu formach. Double countout to akurat najmniejszy problem jaki mam z tą walką (choć też mam z nim problem). Zacznijmy od totalnie głupiego bookingu Natalii. Wszyscy wiemy, że kobieta jest bardzo dobra w ringu. Co robi WWE? Bookuje ją w taki sposób, że ta NIC nie pokazuje przez całą walkę. Jakieś slapy, jakieś odpychanie, 100 razy taunt Ceny. Z drugiej strony besztana za ringskill Nikki przez całą walkę dostaje pełno ciekawych spotów do wykonania. Jasna sprawa, możemy sobie to tłumaczyć, że to na potrzeby historii. Tyle że to totalnie bez sensu. Tak jak Neville po heel turnie zapomniał jak się lata, tak Nati zapomniała jak się walczy. Jaki w tym sens? A wystarczyłoby pozwolić Natalii na walkę na 100% + niech Nikki też robi te swoje spoty (przyznaję, wyglądała w tej walce bardzo dobrze) i dostajemy naprawdę dobrą walkę.
Poniekąd mieliśmy tu również kolejne bookingowe kopiuj-wklej - tym razem po walce w segmencie na zapleczu. Czyli feud będzie kontynuowany :roll:

Orton vs Harper - w końcu jakiś pozytyw tej gali. Walka, którą moim zdaniem Harper powinien przekonać do siebie Vince'a. Wprawdzie widzę, że niektórzy już przesadzają i wrzucają go do walki o pas na WMce. Spokojnie ludziska. Luke jest świetny, ale nawet te kilka tygodni przed galą nie będą w stanie go na tyle wypromować by stanął do walki o pas. Zresztą ja nawet tego nie chcę. Przegrał z Ortonem, koniec tej historii, niech znajdzie sobie coś innego do roboty. Main event WMki niech się skupi tylko na Randym i Brayu.

Naomi vs Bliss - dla mnie kolejna zła decyzja WWE. Z całym szacunkiem dla Naomi. Bardzo ją lubię i kobieta zasługuje na pas, ale jeszcze nie teraz. WWE tak ładnie wypromowało sobie Alexę. Kobieta była świetną heelowa mistrzynią. Tak zbudowana mogłaby naprawdę mocarnie wejść na WMkę. Oni jednak postawili na kogoś nowego i mimo wszystko niepewnego.
Tak przy okazji, gdyby Vincowi włączył się Człowiek Skurwiel, to po tych wszystkich tekstach, że Naomi wejdzie do swojego miasta na WMce z pasem powinien tak z tydzień przed galą jej go zabrać :twisted:

Elimination Chamber - świetna walka. I tu bookerzy nie dali dupy, nawet mimo ponownego wystąpienia bookingowego kopiuj-wklej ;) Wszystko przez to, że zostało ono w dobry sposób użyte i prawdopodobnie poznaliśmy przyszły feud o pas IC (Corbin vs Ambrose).
Po kolei jednak, a muszę zacząć od tej nowej konstrukcji. Generalnie jest ona spoko. Widać, że daje sporo więcej możliwości, co i tu zostało pokazane (np. dużo więcej miejsca nad komorami z zawodnikami). Problem mam jednak z tym czymś wyłożonym poza ringiem. Śmiesznie to wygląda, gdy przed walką dostajemy promo jak to jedna z najgroźniejszych konstrukcji na świecie, w czasie walki bodajże JBL wspominał Umagę którego bolało chodzenie na bosaka po tej metalowej części, a tu dostajemy wszystko ładnie wyłożone matą. I rozumiem, kwestie bezpieczeństwa, taka mata dała więcej możliwości (Ambrose nie skoczyłby z góry komory gdyby był tam sam metal). Dla mnie jednak brak było tego efektu. EC zawsze kojarzył mi się z odgłosem blach na które brutalnie upadali zawodnicy. Tutaj tego brakowało.
W samej walce podobało mi się to, że czekali z eliminacjami do samego końca. Dzięki temu każdy miał szansę się pokazać i wypadł tu dobrze. Teoretycznie najgorszy był Corbin, ale rewanż jaki zgotował Deanowi w jakiś sposób go usprawiedliwia. Ktoś powiedziałby też, że Miz niewiele pokazał. Moim zdaniem pokazał idealnie tyle ile powinna jego postać.
Za to świetny był Wyatt. Zwróćcie uwagę, że gość wyeliminował w tej walce dwóch największych kozaków - Cenę i AJa. To nie jest byle co.
Przewidywania się sprawdziły i nadchodzi Wyatt Era. Ja się cieszę. Może i Bray do tej pory był typowym przystankiem dla każdego main eventera którego chcieli potrzymać z dala od pasów. Może i większość tych rywalizacji przegrywał. Trzeba jednak oddać WWE, że w końcu zrobili jakąś fajną długoterminową historię. Pewnie nawet nie planowali tego tak od początku, ale ważne jest to jak wyszło. Od feudu z Ortonem (wtedy jeszcze z Rowanem u boku i Harperem leczącym uraz), przez sojusz, pasy TT, okrojenie rodzinki aż po powrót do feudu tyle że tym razem na WMce i o pas. Dla mnie bomba.

Gala wypadła tak jak się zapowiadała - dwie wartościowe walki, jedna w miarę (pas kobiet) i reszta gówno. Ringowo to ona nawet by się jeszcze obrobiła (jak na WWE). Problem mam jednak z fatalnym bookingiem. Tylokrotnie powtórzenie jednego motywu to jest jakaś masakra. Były momenty gdzie byłem załamany tym dramatem jaki zaserwowali nam kreatywni. Oglądać od Ortona z Harperem, resztę olać, zakopać i zapomnieć.

[ Dodano: 2017-02-14, 09:12 ]
Jack Doomsday napisał/a:
Ale wywiad po walce bardzo przyjemny, baaardzo mnie to zmiękczyło, Naomi potrafi się tak uroczo wzruszyć po takim knocie, oj lubię ją więc potrafię się z tego cieszyć. Fajnie to buduje jej fejsowość, fajnie sprzedała wartość tego pasa.


O właśnie. Zapomniałem o tym wspomnieć. Rzeczywiście fajny moment i jak mniemam Naomi naprawdę się wzruszyła, bo zareagowała w taki sposób na chanty że zasłużyła na to.
 
 
     
urbino 
Midcarder



Wrestler: Scurll/Shibata/Ishii/Chuckie T
Wiek: 19
Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 720
Podziękował: 20
Podziękowano mu 8 razy w 4 Postach
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-02-14, 10:35   

Mickie James vs. Becky Lynch
Dla mnie ringowo było to na dobrym poziomie, ale finisz sprawił, że Lynchowa samym fuksem wygrała.

Kalisto and Apollo Crews vs. Dolph Ziggler
Ringowo było ok, ale bezsensowna walka kompletnie. Najlepsze było po walce, jak Ziggler próbował złamać kostkę Crewsowi, a publika "Thank You Ziggler" i "One More Time" :D

American Alpha vs. The Usos vs. Heath Slater & Rhyno vs. Breezango vs. The Ascension vs. The Vaudevillains - SmackDown Tag Team Championship Turmoil Match
Próbowali sprowadzić uwagę na kulejącą dywizję drużyn, która upada od zdobycia pasów przez AA. Problem w tym, że żadna z tych sześciu drużyn nie jest over. Próbowali pokazać AA jako tych co mogą przeciwstawić się przeciwnościom losu, ale no w sumie wyszło, jak wyszło. Walka ogólnie była zbyt średnia i za długa. Poza tym to miałem szczerą nadzieję, że Ascension na końcu pasy wygrają :twisted:

Natalya vs. Nikki Bella
Boże, dlaczego ten nic nie znaczący feud musi dalej trwać? Pewnie nawet kreatywni nie wiedzą w jakim kierunku ma to zmierzać. Natalya nie wygląda na wiarygodnego heela. Walka nie miała żadnych emocji poza ostatnimi 10 sekundami. Rozczarowująca walka na rozczarowującym PPV.

Randy Orton vs. Luke Harper
Jak na razie najlepsza walka, choć w sumie w tej kategorii zbytniej walki nie było. Początkowo było wolno i nużąco, ale na szczęście zaczęło się rozkręcać i skończyło się na dobrej walce. Publika też była zmęczona tą nużącą galą, ale z biegiem trwania walki zaczęła się rozkręcać. Harper przegrywa, ale nic nie stracił na porażce. Uważam, że w tym roku może wejść tylko w górę karty.

Alexa Bliss vs. Naomi - Smackdown Women’s Championship
Naomi jest zdolna, ale jej największą bolączką jest to, że nigdy nie wiadomo kiedy zrobi dobrą walkę. Na szczęście tutaj była w tym dobrym nastroju. Ona i Bliss dobrze współpracowały ze sobą. To była najlepsza walka kobiet na tej gali. Spełniły już i tak obniżone oczekiwania.

AJ Styles vs. The Miz vs. Dean Ambrose vs. Bray Wyatt vs. Baron Corbin vs. John Cena - Elimination Chamber WWE Championship
Absolutnie świetna walka, na gali, która tego konkretnie potrzebowała. Cena i Styles od początku wbili na piąty bieg. Akcja z Corbinem i Ambrose'm wyszła świetnie i pasowała do gimmicku Miza, a także podbudowała ich walkę na WMce. Walka przez te pół godziny nie zanudzała. Wyatt dobrze wyglądał w walce i pozwala to go podbudować jako tą siłę z którą trzeba się liczyć. Idealne zakończenie marnego show.
_________________
Mój YouTube

"You're just a boy in a man's world. And I'm a man who loves to play with boys" - Kurt Angle

1x WrestleCircus Sideshow Champion
 
     
Wojtax 
Jobber



Wrestler: Undertaker/K. Omega/Samoa Joe
Wiek: 23
Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 237
Podziękował: 26
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2017-02-14, 13:20   

1. Becky Lynch vs Mickie James (5)

Średni opener niby ringowo było ok, ale walka kompletnie bez emocjii. Na plus wygrana Becky.

2. Apollo Crews and Kalisto vs. Dolph Ziggler (3)

Bardzo słaba walka, nawet na tygodniówce została by uznana za słabą walkę. Zaatakowanie jednego przeciwnika przed walką logiczne. Jednak wynik już mniej, boli fakt że Kalisto zapomniał przez chwile o "bolących" plecach... Atak po walce, wskazuje na przedłużenie feudu tylko pytanie po co? Najsłabsza walka gali.

3. WWE SmackDown Tag Team Championship - Tag team turmoil: American Alpha (c) vs. Rhyno and Heath Slater vs. Breezango vs. The Usos vs. The Ascension vs. The Vaudevillains (5)

Kolejny średniak, walka na poziomie tygodniówki i tyle. Zwycięscy walki do przewidzenia i nie pomógł w tym fakt że The Usus walczyli przedostatni, ktoś uwierzył że Ascension zdobędą pasy?

4. Nikki Bella vs. Natalya (4)

Ale to było słabe i nudne, no ale jaki feud taka walka. Szkoda, że walka zakończyła się przez double count-out. Niestety będą to ciągnąć dalej...

5. Luke Harper vs. Randy Orton (6)

W końcu jakaś niezła walka, toporny początek ale później panowie się rozkręcili i rozruszali publiczność. Oby Harper dostał w końcu singlowy push bo ma dość spory potencjał, szkoda że był w tej walce skazany na porażkę.

6. WWE SmackDown Women's Championship - Alexa Bliss (c) vs. Naomi (5)

Najlepsza walka kobiet, dało się nawet oglądać. Dziwi zmiana mistrzyni, no ale trzeba przyznać że title run Alexy był przeciętny.

7. WWE Championship - Elimination Chamber: John Cena (c) vs. AJ Styles vs. Dean Ambrose vs. The Miz vs. Baron Corbin vs. Bray Wyatt (8)

Bardzo dobra walka dużo się działo, kilka fajnych spotów. Świetny atak Corbina po wyeliminowywaniu przez Deana, oby dostali jakąś stypulacje na WM. Wszyscy uczestnicy coś tam pokazali. Wyatt zyskał strasznie po tej walce wyeliminował Cene i AJ'a największych kozaków na SD, jednak z tyłu głowy zostaje myśl że Bray przegrywał swoje feudy, kiedy on ostatnio wygrał jakiś feud?. Zmiana mistrza na plus, oby nie wmieszali Ceny do walki o pas na WM. Nowa klatka w sumie ok, minusem są te światełka i brak stali na podłodze.

Podsumowując słabe PPV, poza walką Harpera z Ortonem i ME do pominięcia.

Ocena końcowa: 5/10
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8388
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-02-14, 17:22   

1. Becky vs. Mickie – czyli jak zjebanym bookingiem udupić dwie utalentowane dziewczyny. Panie miały chwilami przebłyski i udowadniały niedowiarkom, że mają porządnego ringowego skill’a, ale co z tego, skoro jakiś kretyn postawił tu na booking z „kontuzjowaną kończyną”, który jest absolutnym killerem każdej walki (+100 do ziewu) i potrafi pozbawić emocji najlepsze nawet starcie?
Cieszy, że Myszka pomimo wieku nadal jest w formie (chociaż wałeczków też jej trochę przybyło), ale takie chamskie jobowanie jej (w NXT, baty na tygodniówkach, job na EC) po powrocie do Fedki kompletnie zabija jej wiarygodność „starej wyjadaczki, która wróciła po swoje”.
Końcówka akceptowalna, bo tak jak nie przepadam za finiszem, gdzie ktoś kogoś siłowo przytrzymuje przy pinowaniu, tak tutaj Lynch była tą „większą i silniejszą”, a więc miało to jakieś logiczne podstawy. Mimo to szkoda – James powinna to wygrać.

2. Zyga vs. Apollo i Kalisto – fajnie, agresywnie rozpisany Adolph i sprytny atak przed walką, w celu wyrównania szans. Sama walka dupy nie urwała i miała poziom tygodniówki, a na dokładkę jeszcze ujebali blondasa, co jest dla mnie głupotą w kontekście jego heel turnu (w tym momencie powinni go budować, żeby ten turn miał jakiś sens, a nie – Ziggler przegrywa jako face, wkurwiony przechodzi na ciemną stronę mocy i… nadal przegrywa – co tylko świadczy o tym, że dla chłopiny nie ma już nadziei).
Demolka po walce całkiem niezła (wkurwiony Dolph to niezły Dolph), ale nie zmienia to faktu, że Zyga po raz kolejny przegrywa i trudno się liczyć z jego postacią.

3. Tag Team Turmoil – całkiem przyjemna walka. Dupy oczywiście nie urwała, ale oglądało się ją bez większego bólu oczu i miała swoje momenty. Tempo było dość dobre, każda z drużyn zaprezentowała swoje trademarkowe akcje i dostaliśmy nawet moment niepewności, po rozpiździelu zafundowanym przez Usosów, kiedy to Ascesion próbowało od razu wykończyć porozbijanego Michaela Jordana.
Swoją drogą niezły ruch z tym Ascesion. Niby w rosterze to typowi joberzy i przy Zapasiorach nie powinni nawet pierdnąć, ale po tym co im zrobili Samoańczycy, na luzie można było kupić, że Alfo(n)si walczą tutaj o życie. Podobało mi się wejście do ringu Ascesion, kiedy Konnor wyorał z bara mijającemu ich Usos’owi. Niby pierdoła, ale fajnie podkreśliła helowy charakter teamu (na zasadzie: „mam wyjebane, że zmiękczyłeś nam przeciwników – wypierdalaj na zaplecze!”).
Co do American Alpha, to jak na nich patrzę to centralnie widzę Team Angle 2017. Bez picu powinni dać im Kurta na Menago, bo kapitalnie będą pasować gimmickowo i się idealnie uzupełnią (chłopaki dają radę w ringu, a Kurt zapewni im nawijkę na mistrzowskim poziomie).

4. Bella vs. Natalya – nie byłoby to złe (bo ringowo było całkiem spoko i dość emocjonująco nawet, a zawodniczki zostały rozpisane dość równo i ładnie potrafiły się kontrować) gdyby Natka nie przesadzała z tym małpowaniem tauntów Jaśka. Nawet najlepszy żart powtórzony 10 razy – zaczyna nużyć, a ona męczyła z tym bułę normalnie co akcja i było to zwyczajnie, po ludzku, irytujące.
Nie nudziłem się podczas tej walki, a to już coś! Szkoda, że nie postawili na jakieś normalne zakończenie, bo taki gówniany count out zawsze lamersko wygląda i pozostawia niedosyt po walce (skoro już musieli zrobić taki finisz, to mogli to rozpisać tak, że jedna i druga nie podniosła się za ringiem po jakieś dewastującej akcji – a później zmontować im rewanż w Last Girl Standingu :wink: ).
Ogólnie nie było źle (oczywiście szału też nie było), chociaż to jak sprzedawały suby przeciwniczek wołało o pomstę do nieba (wyglądały na znudzone jak podczas seksu ze swoimi facetami). Aktorstwo godne Złotych Malin.

5. Orton vs. Harper – wynudziłem się tu zdrowo. Ani przez chwilę bookerzy nie przekonali mnie o tym, że Randal może to uwalić, a Orton wyciągnął z szafy swój najlepszy zestaw rest holdów, przez co akcja była wolna jak w brazylijskim serialu (cokolwiek zaczynało się dziać dopiero kiedy Brodacz zaczynał prowadzić pojedynek). Vince miał od zawsze Luke’a w dupie, dlatego potrzebna była tu prawdziwa kreatywność Kreatywnych, by widz mógł dać się wkręcić, że może McMahon jednak zdecyduje się jobnąć swojego Golden Boy’a przed main eventem WM-ki. Niestety poszło standardowo, bo choć Harper miał swoje mocniejsze momenty, to były one tak dalekie od skończenia Vipera jak ja od zachwytów nad tym starciem.
Mogli chociaż Lukasowi rozpisać kick outa po jednym RKO (żeby go choć trochę podbudować na przyszłość. Tym bardziej, że finiszer helowego zawodnika nie ma nigdy takiej mocy jak ten sam finiszer w jego wersji face’owej), zamiast pozwolić Randalowi odbić po wszystkich asach z rękawa Pana Przepoconego Podkoszulka, a jego samego zabić jednym finiszerem rywala (pokazali tym Harperowi jego miejsce w szeregu)..

6. Naomi vs. Bliss – Alexa nie zaplotła kitek a’la Harley Quinn i to ją zgubiło :twisted: Tak na serio, to w związku z tym, że Złoto Lasek ogólnie gówno znaczy u Vince’a, cieszy mnie że Naomi w końcu po nie sięgnęła, bo chociaż mikrofonowo jest cienka jak sik węża, to ringowo jest jedną z bardziej efektownych zawodniczek u McMahona i chociażby za to należy jej się pas, który inne lole potrafiły dostawać za wygląd.
Sama walka jakoś mnie nie porwała. Była ok, ale oglądając ją jakoś nie potrafiłem odnieść wrażenia, że oto oglądamy starcie, gdzie na szali jest Kobiecy Mount Everest McMahonladii. Ot, taka przyzwoita, tygodniówkowa napierdalanka i… o, zmiana Mistrzyni :D

7. Elimination Chamber Match – bardzo dobry main event, gdzie cały czas coś się działo i było sporo fajerwerków. Niestety, Jasiek zaczynający walkę był dla mnie spoilerem, że nie obroni on pasa (przygotowywali mu w ten sposób „miękkie lądowanie” przed jobem, no bo przecież „nic dziwnego, że poległ, skoro walczył tyle czasu i był wymęczony przez tylu rywali!”), a więc Wyatt był dla mnie pewniakiem już od samego początku.
Mimo to oglądało mi się walkę świetnie. Każdy z zawodników miał swoje mocne momenty. Solidnie rozpisali Corbina jako rozpierdalatora, chociaż ta jego eliminacja to była kpina (tak jak pisałem przy walce Mickie z Beczką, siłowe przypięcie – tak, jeżeli przypina ten silniejszy fizycznie zawodnik, a tutaj Mocarza-Barona siłowo przypina słabszy fizycznie Ambroży :roll: ). Kumam jednak, że musieli jakoś zrobić podwaliny pod walkę o pas IC na WM-ce.
Świetnie przez całe starcie spisywał się Styles. Te jego near fall’e to poezja. Fantastycznie buduje to dramaturgię.
Jachu oczywiście musiał poterminatorzyć, skoro miał nie wygrać, tak więc to też biorę na klatę (tzw. koszty własne :wink: ).
Wygrana Bray’a trochę śmieszna (jak w tym kawale: „i straszno i smieszno”), bo facet przepierdalał do tej pory wszystkie ważne feudy, nagle jakiś baran wpadł na pomysł, że fajnie będzie jego feud z Ortonem wzbogacić o „pas na szali” (jakby i bez tego ten angle nie był spoko) i… zbudowali go na mistrza podczas jednej walki, czysto podkładając mu Cenę i AJ’a :roll: Kurwa, to się chyba nazywa push-instant. Bardziej „instant” niż Gorący Kubek.
Wkurwia mnie coś takiego, bo rozmienia na drobne wartość pasa. Skoro main eventerowy jober (bo taka była rola Wyatt’a do tej pory. Kiedy on wygrał coś naprawdę ważnego?) może zgarnąć najważniejsze w Fedce Złoto, wychodząc do walki kompletnie niewypromowanym (gdzie na Wyatta… ekhm… tzn. na wariata promują go podczas trwania starcia), to teoretycznie ten pas może zdobyć niemal każdy (jeżeli pokryje się to z planami bookerów, of course). Słaby żart, i piszę to jako osoba, która zawsze lubiła (gimmickowo) postać Bray’a.
Zdecydowanie na minus nowa konstrukcja Komory, która kompletnie straciła swoją pierwotną dzikość i brutalność (gdzie teraz te „bolesne dla oczu” bumpy na stalową podłogę, skoro wyłożyli to jakimiś pedalskimi materacykami?). Wygląda ona jak ugrzeczniona forma starej Komory, która faktycznie potrafiła budzić respekt samym swoim wyglądem. Obecna do starej, to jakby porównać klasyczną, chamską siłkę w piwnicy, z odrapaną farbą na ścianach, smrodem potu i sprzętem po którym widać ile w niego „wsiąkło” krwi, potu i łez – do nowoczesnego, sieciowego Fitness Clubu w galerii handlowej. Po prostu nie ten kaliber i nie ta moc.

Reasumując – słabe PPV z bardzo dobrym main eventem i w miarę przyjemną walką tag’ów. Całą resztę można było sobie odpuścić i kompletnie nie mieć z tego powodu kaca moralnego. Irytujące jest to, że 2 tygodnie po Royal Rumble, Vince wysrywa nam kolejne PPV (aż się boję sprawdzić za ile dni dostaniemy FastLane. Serio.). Człowiek po prostu czuje przesyt. I tak jak zawsze lubiłem serię „Elimination Chamber”, to kiedy się zorientowałem, że to już w ten weekend - zamiast jakiejkolwiek podjarki (a przecież main event, na papierze wręcz gwarantował fajerwerki), czułem tylko irytację. Moja ocena: 2+/6
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group