Brock Lesnar vs John Cena planowane na Royal ... (zobacz)
B+ Players #1: Cesaro... (zobacz)
Dobre wieści dla Roode'a, Hideo Itami zgarnie... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Przygody Biznesmena #5
Autor Wiadomość
Giero 
Main Eventer
Certyfikowany G



Wrestler: AJ Styles
Wiek: 22
Dołączył: 24 Lis 2012
Posty: 2021
Podziękował: 13
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: The Temple
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2015-11-23, 23:07   Przygody Biznesmena #5

- Produkcja idzie w najlepsze. Myślę, że jutro pierwsze partie mety będą gotowe do rozesłania. Mam nadzieję, że Twoi ludzie są gotowi, bo umówiłem się już z kilkoma konkretnymi dillerami i nie chcę zawieźć ich zaufania. - powiedział Quentin.

Don, Quentin i Stefano stali w laboratorium pełnym pracowników produkujących amfetaminę. Don spojrzał do jednego z kubłów... była w kolorze zielonym.

- Dlaczego zielony kolor, a nie klasyczny, biały? - spytał Don Camillo.

- To będzie nas znak rozpoznawczy. Ludzie będą wiedzieli, że zielony koks będzie najlepszej jakości i tylko od nas będą kupować. - odpowiedział Quentin.

- A to nie spowoduje, że będziemy łatwiejsi do wytropienia dla policji?

- O to się nie martw, mam już swoje sposoby na psy. Dość długo siedzę w tym biznesie. Twoja rola, a raczej rola Stefano jest prowadzenie klubu, bo na niego jest zarejestrowany. Pod przykrywką lokalu będziemy wspólnie produkować amfetaminę i prowadzić agencję towarzyską. Przez rok zarobimy na tym kupę szmalu. A jak ludzie z którymi współpracuję się dowiedzą się, że moim wspólnikiem jest wrestler... będą mieli pełne gacie.

- Taaaa...

- Produkcja jest gotowa. Nasza trójka może rządzić nie tylko we Włoszech, ale dzięki temu, że pozyskasz kontakty walcząc po świecie... możemy być potęgą międzynarodową. Przewiduję, że za dwa, góra trzy lata będziemy mieli tyle hajsu, że spokojnie będziesz mógł rzucić w cholerę ten swój wrestling...

- Dobra, nie zapędzajmy się tak. Czyli wszystko postanowione... ja zajmuję się wrestlingiem i agencją towarzyską, Stefano ogarnia klub, a ty nasz narkotykowy biznes.

- Lepiej bym tego nie podsumował...

Quentin poklepał Dona po plecach, a ten spojrzał na Stefano. Po chwili cała trójka opuściła podziemne laboratorium. Udali się na zewnątrz "lokalu" (mało powiedziane, to był spory klub wewnątrz pałacu) i pożegnali Quentina, który odjechał swoja limuzyną.

- Jak interesy z Pollą? - spytał Don.

- Nadal nie chce współpracować. Grozi, że ktoś na pewno ją znajdzie... - odpowiedział Stefano.

- Miała jakieś nadajniki przy sobie? Sprawdziłeś wszystko? Przeszukałeś brodę?

- Proszę, szefie... Polla jest czysta... przynajmniej pod tym względem...

- Zatem Polla Kinzler staje się największą trakcją wśród moich dziwek! Oczywiście nie dla mnie... dla tych co lubią takich pomyleńców... zresztą wiesz, że ja preferuję klasyki, ewentualnie Azjatki lub murzynki... kurde, po co w ogóle Ci o tym mówię?

Stefano wzruszył ramionami...

- Zrobić z nią coś?

- Na razie nic. Może w końcu przełamie się...






Około godzinę później Don wypoczywa w swoim biurze na górze klubu. Do środka z pudłem przychodzi Stefano.

- Przyszła jakaś paczka, chyba z Kołobrzegu, więc wiadomo od kogo...

- Kuźwa, nie mów, że to od Bosmana? Ciekawe co mógłby mi przysłać, zwłaszcza mając na uwadze, że walczymy ze sobą... (Stefano spojrzał na Dona), a nie powiedziałem Ci jeszcze? Dzisiaj dostałem maila... w listopadzie w RPA zmierzę się z Bosmanem w Banana & Coconut Matchu, czaisz to? Będziemy się obrzucać owocami jak jakieś małpy... zresztą, nieważne.

Don otworzył pudło... a z niego wyciągnął jakieś zioło. Dopiero po chwili zauważył karteczkę z boku pudła, którą wyrwał...

- Po naszym udziale w turnieju tag teamowym zebraliśmy mnóstwo pochwał, a moja pozycja zarówno w EWF jak i w moim kraju wzrosła. W ramach podziękowań przesyłam Ci ten mały podarunek i do zobaczenia w RPA. W takim razie spróbujemy... - entuzjastycznie krzyknął Don...

- Mogę? - spytał nieśmiało Stefano...

- Nie! Jesteś w pracy! Lepiej idź na dół pilnować interesu...

Stefano chcąc nie chcąc opuścił biuro, a Don rozkoszował się paląc zioło... po chwili poczuł kompletny odlot i uśmiechnął się szeroko jakby żył w świecie bez problemów. Mijała godzina... dwie... trzy... Don chyba całkowicie rozpłynął się, ale nagle... usłyszał wybuch! Don reagował jak przez mgłę... do jego biura wparował Stefano i próbuje go pobudzić...

- Szefie! Szefie! Chcą odbić Pollę! Ktoś próbuje wpić się do naszej siedziby! Szefie? Szefie?!

Stefano spojrzał do pudła... Don wypalił niemal całą konopie! Camillo spojrzał jeszcze niewyraźnie na Stefano, zrobił zeza i ponownie odpłynął... zrozpaczona, prawa ręka Dona zaczęła sama działać...








Tym razem widzimy jak Don leży w łóżku i otwiera oczy. Prawdopodobnie jest w szpitalu. Podrywa się gwałtownie, by usiąść, ale poczuł ból z boku brzucha... w końcu zareagował Stefano, który siedział obok czytając gazetę i wstał...

- Co? Jak? Gdzie... co do cholery jasnej?! - krzyknął Don.

- Spokojnie szefie, jest Pan w szpitalu...

- Spokojnie?! Jakie spokojnie?! Ja Ci zaraz... - zaczął się wiercić, ale w końcu Stefano uderzył go z liścia i przycisnął do łóżka, by uspokoił się.

- Przepraszam, musiałem...

- To jedyny raz, gdy Ci to wybaczę... co się wydarzyło do cholery?

- Ledwo szefa doprowadzili do funkcjonowania... był Pan blisko śmierci... Pamięta szef cokolwiek?

- Ostatnie co pamiętam to powrót z Lwowa...

- No tak... z dwa dni po powrocie z gali dostał Pan paczkę. Było to jakieś zielsko. Myśleliśmy, że to prezent od PepsiBosmana, ale okazało się, że to od ludzi Polli... wiedzieli, że to szef zapali i szef najpierw totalnie odleciał, a potem był bliski przejścia na drugą stronę przez to jakąś ilość tego gówna szef wyjarał...

- Polla... Polla... Polla! Co z nią?!

- No właśnie. Tego samego wieczora zaatakowano naszą siedzibę i niestety udało im się odbić Pollę, choć dwóch załatwiłem...

- Nie... nie... nie... wszystko to... wszystko poszło w pizdu... znowu...

- Spokojnie, dorwiemy ją w RPA... o ile szef wydobrzeje...

- Kur*wa, gala! Jaki dzień dzisiaj mamy?!

- 24 września...

- To za trzy dni! Załatwiaj na jutro bilety! Tam ją na pewno dopadniemy! O ile się pojawi...

- A co z sze...

- Wypisuję się... dojdę do siebie w trakcie podróży do Pretorii. Muszę dorwać Pollę, kolejny raz wyruchała włoską mafię, a tak się nie robi...

-
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group