Walka w karcie WM 37, powrót McIntyre'a,... (zobacz)
Kontuzje Morrisona i Catanzaro, dobre reakcje... (zobacz)
Aktualna karta AEW Revolution, Scurll w NJPW?... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Elimination Chamber 2021
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 27
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4313
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2021-02-12, 13:05   WWE PPV - Elimination Chamber 2021

WWE PPV - Elimination Chamber


21 lutego 2021


Tropicana Field

St. Petersburg, Floryda






Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






WWE Championship:

Elimination Chamber match
Drew McIntyre (c) vs AJ Styles vs Jeff Hardy vs Randy Orton vs Sheamus vs Kofi Kingston






o tytuł pretendenta nr. do pasa Universal Championship:

Elimination Chamber match
Kevin Owens vs Jey Uso vs King Corbin vs Sami Zayn vs Cesaro vs Daniel Bryan






Universal Championship:

Single match
Roman Reigns vs zwycięzca Elimination Chamber SmackDown






US Championship:

Triple Threat match
Bobby Lashley (c) vs Riddle vs zwycięzca Kickoffu






Women's Tag Team Championship:

Tag Team match
Nia Jax & Shayna Baszler (c) vs Sasha Banks & Bianca Belair






Kickoff - o tytuł pretendenta do pasa US Championship:

Fatal 4-Way match
Ricochet vs John Morrison vs Elias vs Mustafa Ali
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2021-02-22, 02:27, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 30
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1730
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2021-02-12, 16:35   

Nie wiem jak Wy, ale ja widzę spore przetasowanie w komorze. Chodzi dokładniej o zmiany mistrzów.
Jedyny, który może czuć się bezpiecznie jest bezsprzecznie Romuald i to mimo to, że nawet nie ma zapowiedzianej walki.

Keith Lee vs Bobby Lashley o pas US to jest niezły materiał na WMkę. Tylko mamy teraz jeden balast w postaci Mateusza. Równie dobrze możemy dostać Riddle vs Lee o pas, a Bobik będzie się bił z pozostałymi Hurtownikami, bo zalążek wewnętrznego konfliktu już mamy. Pytanie czy przetrwają do tego czasu?
Za dużo przystanków.

Na Aśke nie mają pomysłu - jest sobie, bo jest, bo była jako-tako promowana. Jakoś nie wyobrażam sobie aż tylu powtórek na WMce - szczególnie, że na 99% dostaniemy Fiend-Orton <rzyg>
Widzę tutaj przejęcie pasa przez Lacey teraz albo na Fastlane (na EC wygrana przez DQ przez interwencję Szarlotki) - wszystko świetnie się układa Lacey vs Szarlot, a pośrodku Ric i pas kobiet.
W dodatku Bianca się zniechęci, że to nie Asuka jest mistrzynią, bo chce challenge - wg mnie Sasha jest zaklepana na 100% i historyczna walka dwóch murzynek o pas kobiet.
W każdym bądź razie bezpieczne według mnie jest stawianie na Evans.
Evans - Flair o jakąś stawkę + BelAir vs Banks jest według mnie najlepszą opcją.

Drew jest mocno promowany, jest wręcz namaszczony na next big thing według wielu weteranów i w singlu nie ma na niego bata. Na pewno nie w tym składzie i bez interwencji, ale klatka to co innego.
W dodatku nie ma jasno nakreślonego przeciwnika Drew na WM, więc teraz obstawiałbym zwycięstwo Sheamusa. Do Fastlane z racji braku klauzuli rewanżowej Drew zdobyłby no1 contendera i może odbiłby pas. W międzyczasie Edge się zniechęca do pasa WWE, bo Sheamus nie jest takim wyzwaniem jak Szkot i wybiera Romualda (powiedział, że zobaczy co będzie po komorze).
Widzę to tak - Drew zostanie wyeliminowany jak Cena w 2009 roku chyba? Gdzie jako najgroźniejszy dostał serię kilku finisherów i wspólnymi mocami wyeliminują go pozostali, wszyscy ekscytacja, bo na bank będzie nowy mistrz, a ostatnia dwójka to będą 2 najbardziej prawdopodobni kandydaci prócz Szkota - czyli Orton i Majonez. Wtedy interweniuje powracający Wyatt, który nie daje zdobyć pasa Randallowi, a Sheamus go gładko pinuje. 1,2,3. Sheamus mistrz, jest historia z Drew, Edge woli pas Universal, a Szkot ma rywala do WM, Orton ma rywala na WM (Fiend), a pozostali dwaj, czyli AJ i Jeff feudują ze sobą. Miz wiadome - Bad Bunny. Wilk syty i owca cała.

Ciekawe jakie jeszcze walki dodadzą.
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 30
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1730
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2021-02-21, 17:20   

EC już dziś w nocy. Co sądzę o walkach i jak widzę przebieg? Zapraszam do lektury nietrzeźwym okiem CzaQa :

Kartę pozwoliłem sobie skromnie podpierniczyć z tematu o typowaniu :
1. Drew McIntyre (c) vs. AJ Styles vs. Jeff Hardy vs. Randy Orton vs. Sheamus vs. Kofi Kingston - Elimination Chamber match for the WWE Championship
2. Bobby Lashley (c) (with MVP) vs. Keith Lee vs. Riddle - Triple threat match for the WWE United States Championship
3. Jey Uso vs. Kevin Owens vs. King Corbin vs. Sami Zayn vs. Cesaro vs. Daniel Bryan - Elimination Chamber match for a WWE Universal Championship match later that night
4. Roman Reigns (c) (with Paul Heyman) vs. SmackDown Elimination Chamber match winner Singles match for the WWE Universal Championship
5. Nia Jax and Shayna Baszler (c) vs. Sasha Banks and Bianca Belair - Tag team match for the WWE Women's Tag Team Championship

Według newsów Lacey vs Asuka poszło się kochać, bo... Lacey poszła się kochać w weekend i zrobiła małe bubu. Koleś jej włożył ciasto do piekarnika i tym samym zjebał feud z Szarlotką oraz jej potencjalny push czy też prawdopodobny tytuł. Za to dostajemy na ostatnią chwilę inne dupy i inne pasy. Pasy TT.

Kolejna zmiana to prawdopodobne wycofanie Kita Lee z rywalizacji o pas US z powodu domniemanej kontuzji. Możliwe, że jeszcze weźmie udział, ale wtedy jego szanse oraz aktywność w ringu spadają. W grę wchodzi zastępstwo lub zrobienie z tego sinles matcha pomiędzy Matim i Bobikiem na co stawiam.

A więc po kolei :

Podejrzewam, że z racji posiadania 5 pojedynków w karcie to tytułowe komory będą bardzo długimi walkami. Będzie mało czasu pomiędzy poszczególnymi odsłonami, więc obstawiam, że jedna komora będzie openerem, a druga walką wieczoru. Jako, że jeszcze w tym samym dniu odbędzie się walka zwycięzcy komory SD z Romanem to prawdopodobnie dają zwycięzcy minimalnie odpocząć, więc Komora SD będzie pierwszą walką tego dnia.

1. Komora SD o miano pretendenta do walki o pas Universal z Romanem Reignsem jeszcze tego samego wieczoru - Jey Uso vs. Kevin Owens vs. King Corbin vs. Sami Zayn vs. Cesaro vs. Daniel Bryan
Skład jest okej, ale mógłby być jeszcze lepszy. Z pewością jest słabszy od tego u czerwonych, gdyż tam występują sami byli mistrzowie pasa WWE, a tutaj mamy 2 main eventerów, a reszta to upper/midcard.
Za to ringowo powinno być bardzo dobrze. Jedynie Baron odstaję, ale jako potężny gość powinien jakoś ukryć swoje mankamenty za pomocą klatki i zniszczenia. Liczę na bardzo dobre starcie, bo każdy z panów może wygrać choć Król oraz Sami mają najmniejsze szanse. Ale nie przeszkadza to, bo nie ukrywajmy - zwycięzca tej walki zostaje skazany na porażkę w starciu z Reignsem.
Kevin Owens - może dalej kontynuować ten przeorany feud na poczekanie,
Cesaro - ostatni mini-push tuż przed Wrestlemanią daje nadzieję na jakieś plany wobec niego, ma stamine i umiejętności ogarnąć 2 walki jednego wieczoru,
Daniel Bryan - realne zagrożenie, ale nie zmienią mistrza na ostatniej prostej, poza tym D-Bry vs RR to walka na którąś WMkę, a nie szybki przystanek. Tym razem widzę walkę Rollins-Bryan bez pasa w tle.
Jey Uso - najciekawsza opcja i na niego stawiam. Kontrowersyjnie prawda? Otóż okaże się, że Jey wygra, a potem niczym piesek podłoży się strategicznie swojemu kuzynoszefowi. Idealne rozwiązanie dla heelowego Romana i pokazanie Aadamowi kto tu rządzi. Oczywiście kwestia też tego czy walka o pas Uni odbędzie się zaraz po czy trzeba będzie czekać. To też jest ważne.

TYP : JEY USO

2. Pasy TT kobiet : Na i Shayna vs Bianca i Sasha
Walka sklecona na ostatnią chwilę. Bardzo podoba mi się postać lokaja Carmelli, który może odegrać tu rolę. Sama walka może być niezła, ale wynik może być tylko jeden - obrona pasa przez brzydką fighterkę oraz grubą (E, gruba! Pijesz?), gdyż te już zaczęły rywalizację o pasy ze zwyciężczyniami turnieju NXT.
Wydaję mi się, że oficjele są zajarani starciem Gonzalez vs Nia Jax, bo nie oszukujmy się to darmowa promocja dla HBO - gdyż przypomina to Godzilla vs Kong :twisted:
Co się stanie? Nieporozumienia ze strony zlepka pretendentów dają się we znaki i murzynki przegrają po czym po przegranej walce zaczną się między sobą prać w czym przeszkodzi Reginald i zacznie bronić Saszetkę. Na SD Bianca podejmie decyzję o historycznym starciu 2 czarnych o pas kobiet SD, a Reginald zostanie jej przystankiem na Fastlane. Wygrane zmierzą się na NXT 3 marca z Gonzalez i Kai.

TYP : NIA JAX I SHAYNA BASZLER

3. Walka o pas US - Riddle vs Lashley vs Keith Lee (?)
Dosyć dziwna sytuacja. Gdyby nie kontuzja to faworyzowałbym pushowanego Keitha. Choć podobno Vince nie czai zachwytów (vintage Vincent...). Z drugiej strony Riddle od dawna próbuje zdobyć ten pas. Na Wrestlemanii podobają mi się 2 zestawienia - Keith Lee vs Bobby Lashley - 2 czarnych powerwrestlerów, ale wtedy Riddle musiałby wziąć udział w jakimś multikulti bądź nie brać udziału na WM.
Druga strona medalu - rozpad Hurtowników i fatal 4 way między członkami bez pasa, a o pas US Riddle vs Keith Lee. Mają chemię i byłoby to fajne - próbka była na RAW. Ogólnie nie wiem jak to ugryźć.
Wracając do PPV - jeśli będzie to singles to raczej widzę kolejne 5-10 minutowe starcie gdzie Bobik przejeżdża po Mateuszu. Jeśli będzie Lee to będzie ciekawiej. Jednak wszystkie znaki mówią mi, że mistrz jednak obroni ze względu na panującą sytuację.
TYP : BOBBY LASHLEY
Oczywiście kozackie byłoby też zestawienie Lesnara z Lashleyem na WM, ale Bobby jest słabo na to wypromowany i skończyłoby się to jak Ambrose-Brock. No i ta walka pasa US by nie potrzebowała.

4. Pas Universal Roman Reigns vs zwycięzca walki w komorze.
Opcji jest wiele, w zależności kto wygra :
- Kevin Owens ma paliwa i zdolności na 2 walki w ciągu 1 gali. Przeciągnięty feud, ale dobry feud. Szans miałby praktycznie 0 niestety.
- Cesaro - tak jak Kev ma paliwo i um., do tego go promują. Starcie z Romanem byłoby świeże i fajnie stylowo by do siebie pasowali. Roman oczywiście by przejechał po Czarku jak walec, ale ten pokazałby, że chociaż te 10 minut wytrzyma i nadaję się na mistrza w przyszlości. Na Fastlane widzę Cesaro vs Rollins, gdzie ten drugi wygrywa wkurwiając Bryana.
- Daniel Bryan - tak jak dwójka wyżej paliwo, zdolności i nazwisko jest. Tylko, że Roman vs Daniel nadaję się na WM. Chyba, że ostatecznie zmienią decyzję i otrzymamy Edge vs Daniel Bryan na WM co też byłoby dobre dla biznesu. Jednak bardziej widzę interwencję Rollinsa.
Jeśli na Fastlane nie otrzymamy Rollins vs Cesaro to po/w trakcie EC kiedy Edge podejmie decyzję śmiało widzę tag team match - Rollins i Reigns vs Daniel Bryan/Cesaro lub Daniel Bryan/Edge.
- Jey Uso - tak jak pisałem najciekawsza opcja. Podkładka i pin. Bez zmęczenia. Cwaniactwo w najlepszej postaci. Idealnie pasuje do nowej persony Romualda. Są 2 problemy - Uso musi wygrać, a jest w środku stawki jeśli chodzi o skład komory, a po drugie jeśli ta gala ma faktyccznie tylko 5 pojedynków i nie wcisną nic na siłę to te komory będą albo baaaardzo długie albo jednak walka Romana z kimś się odbędzie i chwilę potrwa. W każdym razie Roman Wins Lol
TYP : ROMAN REIGNS

5. Komora o pas WWE : Drew McIntyre (c) vs. AJ Styles vs. Jeff Hardy vs. Randy Orton vs. Sheamus vs. Kofi Kingston - Majonez wchodzi ostatni.
Wciąż nie ma planów co do rywala Drew na WM. Widzę to, bo sam nie miałem pojęcia z kim miałby się zmierzyć skoro Edge wybierze Romana.
Skład jest niezły na chwilę obecną tylko Jeff i Kofi odstają promocyjnie. I minimalnie Sheamus, który za bardzo się nie wychylał.
Liczę na dobrą, brutalną walkę tak jak zazwyczaj jest w komorze. Niby Drew ma największe szanse, ale jakoś nie widzę jego wygranej - musi czymś zająć się na Fastlane, a więc odzyskanie pasa lub jakiś contender z dupy.
Randy Orton na bank nie wygra - jedno jest pewne - czeka nas spektakularny powrót i interwencja Fienda w nowej postaci, z którym Randall się zmierzy, again...
Kofi i Jeff niestety też mają niczym Corbin i Sami w swojej komorze szans.
Sheamusa szanse spadły kiedy wygrał miano wchodzącego jako ostatniego do klatki, ale z drugiej strony ma to sens - wyjdzie wypoczęty i zgarnie zwycięstwo. Drew za dużo nie ubędzie, bo to nie singles i przegrał z pięcioma typami. Jeszcze weźmie udany rewanż na Fastlane.
AJ to dzika karty - nigdy go nie należy skreślać, ale jakoś nie widzę go na WM jako mistrza.
Kompletnie nie mam pojęcia co będzie się działo z pasem WWE na Wrestlemanii tak żeby cokolwiek nie było odgrzewane, złe lub underwhelming. Musi być pierdolnięcie.
Powracający Brock vs Drew rewanż? Nie chciałbym, ale promocyjnie okej.
Multiosobówka o pas WWE? Może. Ale to wyglądałoby podobnie od komory tyle, że bez klatki.
Wracający Goldberg znowu?
Wszystkie elementy układanki tu nie pasują. Zaskocz mnie WWE. Byleby pozytywnie co sie nie zdarza.
TYP : SHEAMUS

Potencjalne pojedynki na Fastlane :
Sheamus vs Drew o pas WWE
Bianca vs Reginald/Carmella - przystanek
Cesaro vs Seth Rollins lub Roman i Seth vs Daniel Bryan/Cesaro lub Daniel Bryan/Edge
Lashley vs Keith Lee?

Royal Rumble mi się podobało, ale znając życie była to tylko perła w morzu gówna i jedynie udany początek roku przez WWE, które zacznie się staczać, a potem dostaniemy może 2 max 3 udane PPV pomiędzy kolejnym kałem.

Niskie oczekiwania, ale tylko z powodu żeby się nie zawieść. Ciekawa sytuacja z pasem WWE przed WM, długie komory oraz przyszłe storyline'y ciekawią.
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wiek: 27
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1234
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2021-02-22, 08:37   

Kurde kompletnie zapomniałem, że Miz ma ciągle walizkę, tak uważnie oglądam produkt Vince'a :D

Teraz to już mogą pójść w Miz vs. Bad Bunny o pas na WMce. A tak na poważnie to mam mieszane uczucia co do tej zmiany. Miz z pasem WWE jest mi raczej obojętny, a to jednak RTWM i oczekiwałbym czegoś co mnie zainteresuje. Trzeba odliczać czas od tego kiedy odbiorą mu złoto, bo pewnie nie będzie to długie panowanie ;-) Swoją drogą mają w tym WWE wyczucie - gość kisił się w środku karty przez dłuuuuugie lata i teraz cyk zostaje mistrzem przed najważniejszym ppv w roku, czyli Fastlane :twisted:
 
     
Killaz 
Jobber



Wrestler: CM Punk, Kenny Omega
Wiek: 24
Dołączył: 27 Sie 2012
Posty: 164
Podziękował: 0
Podziękowano mu 2 razy w 2 Postach
Skąd: Niemcy
Ostrzeżeń:
 2/3/4
Wysłany: 2021-02-22, 09:43   

Skacowany patrze na fonie wyniki chamber i sie mocno zdziwilem. Miz jest zajebisty i mam nadzieje ze potrzyma pas do wm.
_________________
AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW!
 
     
Carrik 
Midcarder



Wrestler: Sasha Banks, Roman Reigns
Wiek: 25
Dołączył: 20 Maj 2009
Posty: 587
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Białystok
Ostrzeżeń:
 2/3/4
Wysłany: 2021-02-22, 13:00   

Kształt karty w ciągu kilku ostatnich dni zmieniał się tak szybko, że praktycznie do pre showu nikt nie wiedział, jak finalnie gala będzie wyglądać. Pierwszy dowód zmian ujrzał światło dzienne już w Kickoffie - Keith wyleciał z walki o pas US, więc na szybko zorganizowali 4-Waya uzupełniającego o miejsce Lee. Skład mocno eksperymentalny, ale zwycięzca doświadczony i najbezpieczniejszy spośród całej reszty. JoMo naprzeciwko Gumisia i Riddle'a to gwarancja zachowania szybszego tempa i ciekawych spotów. Czy Morrison ma szanse przejąć srebro? Raczej nie. Jeśli już, to drugi z przeciwników Lashleya, który czeka, czeka i może w końcu się doczeka. Jak nie teraz, to kiedy?

Opener od razu z grubej rury, bo, jak się okazało, druga już walka o ekspresowego pretendenta, tym razem do pasa Uni. Nie wiem, czy to kwestia powolnego rozwoju sytuacji w komorze, ale autentycznie mi się na dłużej przysnęło i potem musiałem cofać :D Nagroda MVP starcia trafia zdecydowanie do Jeya, który pięknie zmasakrował Kevinka przy pomocy klatki i swojej nogi. Uso ponadto polatał aż miło i po prostu był najjaśniejszą postacią pojedynku. Corbin poleciał za szybko, tak samo Sami. Cesaro jeszcze coś tam pokazał, ale u niego to norma. Górą na koniec wyszedł zmordowany Bryan. I okej, teraz sobie odpocznie i później jako typowy underdog zmierzy się z Romkiem.
O, jednak nie później. Szybko to rozwiązali. Po EC Matchu Bryan zmordowany, dwie minuty później Bryan zamordowany. W sumie dobrze to rozwiązali. Reigns wyszedł na jeszcze większego chujka, który ma swoje zasady i tylko na nie się zgadza. Przyszedł na gotowe, obronił. Formalność.
A po walce dostał Speara od Edge'a, który już przestał się kryć i zaklepał sobie walkę z Tribal Chiefem na WM-ce. I na co były te podchody? Wszyscy i tak wiedzieli, że taki będzie wybór Rated R-a :D

No i Riddle skończył z pasem US. Dobra zmiana! JoMo faktycznie posłużył za kompana do spotów i mięso armatnie. Gumiś nie ucierpiał za bardzo, bo to nie jego przypięto, ponadto został zdrowo pookładany m.in. kulą. Co teraz dla niego? Rewanż-formalność i szturm na ME? Może w końcu na to pójdą, bo Lashleyowi należy się to jak psu zupa. Niech jeszcze dadzą mu złoto rosteru, to w ogóle będzie ideolo.

Regi, coś ty najlepszego zrobił :O Autentycznie sądziłem, że Sashka i Bianca dojadą do WM-ki jako mistrzynie tagów lasek, a tu taki "niewinny screwjob". Czyli jednak Reginald jest podwójnym agentem i tak naprawdę ciągle robił dla Mellki! Ta zniewaga krwi wymaga! I jednego, i drugiej! Ale skoro Banksówna i Belairówna shota wykorzystały i złotek nie zdobyły, to mogą zacząć poważniej interesować się sobą, w końcu ich walka o pas kobiet SD to kolejna oczywista oczywistość i gwarancja dobrego kawałka reslingu. Zaklepcie to jak najszybciej, pójdźcie śladami Edge'a!

ME zdecydowanie lepszy niż opener. Trzymał w napięciu od samego początku, bo stawka przynajmiej realna, a nie perspektywiczno-przyszłościowa. Niby Drew nie miał szans uwalić tak krótko przed WM-ką, ale nigdy nie należy mówić nigdy.
Zdecydowane zaskoczenie to Randall odpadający tak szybko, praktycznie bez historii. I bez interwencji wiadomo kogo (no wiadomo, Fienda!) z zewnątrz. O tyle dobrze, że Orton się wkurwił i na do widzenia naspamował RKO aż miło. Jeff, Kofi i Styles dobrze wypełnili swoje role i wykonali swoje zadania - gdy połowa składu jest od siermiężnej bitki, ta druga połowa musi dbać o tempo. I zadbała. Na Kofim dodatkowo szybko wypromował się Sheamus pozostający praktycznie do samego końca największym kandydatem do przejęcia złota od Drew. Jeffrey urąbał przez swoją głupotę, bo skupił się tak bardzo na Stylesie, że zapomniał o Drew, a w samej końcówce przez głupotę uwalił Sheamus, bo zapomniał o Stylesie. I koło się zamknęło. A końcówka jak to końcówka - AJ pozbierał się do Springboarda, Drew przeleżał, wstal i się przygotował. Claymore i żegnamy. Niby zaskoczenia były, a na koniec i tak wygrał McIntyre.
Na szczęście zbyt długo się tym nie nacieszyliśmy. Wnerwiony Gumiś zdusił mistrza Nelsonem, a na gotowe wbił Miz z walizką. I ją pomyślnie wykorzystał. A więc to dlatego zabrali mu miejsce w klatce - po co walczyć o pas, jak można wykorzystać walizkę kilka minut po walce o pas i zostać mistrzem bez większego wysiłku? Punkt dla Dablju, to im się udało. A z Drew dupa, a nie mistrz, i niech robi sobie cokolwiek innego (najlepiej zacznie pojawiać się na Main Evencie - ale takiej tygodniówce, której nikt nie ogląda, a nie na szczycie karty, bo mam nadzieję, że z tej już skutecznie zleciał). Słabszego i nudniejszego głównego champa nie było w Dablu od długiego długiego czasu i całe szczęście, że ten nie za ciekawy epizod już za nami.
_________________

 
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wiek: 27
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1234
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2021-02-22, 13:49   

Carrik napisał/a:
A z Drew dupa, a nie mistrz, i niech robi sobie cokolwiek innego (najlepiej zacznie pojawiać się na Main Evencie - ale takiej tygodniówce, której nikt nie ogląda, a nie na szczycie karty, bo mam nadzieję, że z tej już skutecznie zleciał). Słabszego i nudniejszego głównego champa nie było w Dablu od długiego długiego czasu i całe szczęście, że ten nie za ciekawy epizod już za nami.

Tego nie byłbym taki pewny. Jasne Drew tutaj stracił pas, ale nie po to tak usilnie go promowali tyle miesięcy, żeby zaliczył taki spadek w karcie. Ba, nie wykluczam nawet, że szybko ponownie zobaczymy go z pasem. WWE cierpi obecnie na bardzo duży brak jakichkolwiek gwiazd, a przez ostatnie miesiące czy nam się to podoba czy nie Drew był na taką postać kreowany. Sam jest mi obojętny, ale na RAW panuje taka posucha, że i tak jest w czołówce. Sorry, taki mamy klimat :D
 
     
Carrik 
Midcarder



Wrestler: Sasha Banks, Roman Reigns
Wiek: 25
Dołączył: 20 Maj 2009
Posty: 587
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Białystok
Ostrzeżeń:
 2/3/4
Wysłany: 2021-02-22, 14:25   

MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
A z Drew dupa, a nie mistrz, i niech robi sobie cokolwiek innego (najlepiej zacznie pojawiać się na Main Evencie - ale takiej tygodniówce, której nikt nie ogląda, a nie na szczycie karty, bo mam nadzieję, że z tej już skutecznie zleciał). Słabszego i nudniejszego głównego champa nie było w Dablu od długiego długiego czasu i całe szczęście, że ten nie za ciekawy epizod już za nami.

Tego nie byłbym taki pewny. Jasne Drew tutaj stracił pas, ale nie po to tak usilnie go promowali tyle miesięcy, żeby zaliczył taki spadek w karcie. Ba, nie wykluczam nawet, że szybko ponownie zobaczymy go z pasem. WWE cierpi obecnie na bardzo duży brak jakichkolwiek gwiazd, a przez ostatnie miesiące czy nam się to podoba czy nie Drew był na taką postać kreowany. Sam jest mi obojętny, ale na RAW panuje taka posucha, że i tak jest w czołówce. Sorry, taki mamy klimat :D


Zobaczymy. Z reguły te mózgi przerzucają pas z face'a na heela tak nagle i niespodziewanie, żeby heel przerzucił go następnie na face'a. Keith wraca? Jeśli zrobili to po to, żeby za miesiąc Lee zgarnął złoto i wleciał na WM-kę jako główny mistrz, to przyklaskuję. Co z Mizem? Na Fastlane pewnie uwali pas przez Bad Bunny'ego i skończy w tagu z Morrisonem przeciwko Priestowi i Bunny'emu. Lee ma przeszłość z Lashleyem, który też dał się już we znaki dużemu murzynkomi, więc miło by było, gdyby tak wyglądało starcie o złoto RAW na WM-ce. A Brytole? Albo między sobą, albo do czworokąta. I gitarka.
_________________

 
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wiek: 27
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1234
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2021-02-22, 15:39   

Carrik napisał/a:
MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
A z Drew dupa, a nie mistrz, i niech robi sobie cokolwiek innego (najlepiej zacznie pojawiać się na Main Evencie - ale takiej tygodniówce, której nikt nie ogląda, a nie na szczycie karty, bo mam nadzieję, że z tej już skutecznie zleciał). Słabszego i nudniejszego głównego champa nie było w Dablu od długiego długiego czasu i całe szczęście, że ten nie za ciekawy epizod już za nami.

Tego nie byłbym taki pewny. Jasne Drew tutaj stracił pas, ale nie po to tak usilnie go promowali tyle miesięcy, żeby zaliczył taki spadek w karcie. Ba, nie wykluczam nawet, że szybko ponownie zobaczymy go z pasem. WWE cierpi obecnie na bardzo duży brak jakichkolwiek gwiazd, a przez ostatnie miesiące czy nam się to podoba czy nie Drew był na taką postać kreowany. Sam jest mi obojętny, ale na RAW panuje taka posucha, że i tak jest w czołówce. Sorry, taki mamy klimat :D


Zobaczymy. Z reguły te mózgi przerzucają pas z face'a na heela tak nagle i niespodziewanie, żeby heel przerzucił go następnie na face'a. Keith wraca? Jeśli zrobili to po to, żeby za miesiąc Lee zgarnął złoto i wleciał na WM-kę jako główny mistrz, to przyklaskuję. Co z Mizem? Na Fastlane pewnie uwali pas przez Bad Bunny'ego i skończy w tagu z Morrisonem przeciwko Priestowi i Bunny'emu. Lee ma przeszłość z Lashleyem, który też dał się już we znaki dużemu murzynkomi, więc miło by było, gdyby tak wyglądało starcie o złoto RAW na WM-ce. A Brytole? Albo między sobą, albo do czworokąta. I gitarka.

Może bym uwierzył w powodzenie projektu pt. Keith Lee gdyby WWE faktycznie w niego wierzyło, natomiast ostatnie doniesienia nie są dla tej opcji zbyt optymistyczne. Vince podobno nie widzi niczego specjalnego w jego osobie jak chyba też w przypadku Andrade, który dosłownie zaginął gdzieś w akcji. Zresztą widziałbym go z chęcią poza WWE, ale czy na to jest jakaś szansa nie wiem :wink:
 
     
Nialler 

Wrestler: Rollins, Roode, Joe
Wiek: 24
Dołączył: 06 Lut 2014
Posty: 28
Podziękował: 1
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2021-02-22, 15:46   

MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
A z Drew dupa, a nie mistrz, i niech robi sobie cokolwiek innego (najlepiej zacznie pojawiać się na Main Evencie - ale takiej tygodniówce, której nikt nie ogląda, a nie na szczycie karty, bo mam nadzieję, że z tej już skutecznie zleciał). Słabszego i nudniejszego głównego champa nie było w Dablu od długiego długiego czasu i całe szczęście, że ten nie za ciekawy epizod już za nami.

Tego nie byłbym taki pewny. Jasne Drew tutaj stracił pas, ale nie po to tak usilnie go promowali tyle miesięcy, żeby zaliczył taki spadek w karcie. Ba, nie wykluczam nawet, że szybko ponownie zobaczymy go z pasem. WWE cierpi obecnie na bardzo duży brak jakichkolwiek gwiazd, a przez ostatnie miesiące czy nam się to podoba czy nie Drew był na taką postać kreowany. Sam jest mi obojętny, ale na RAW panuje taka posucha, że i tak jest w czołówce. Sorry, taki mamy klimat :D


Zobaczymy. Z reguły te mózgi przerzucają pas z face'a na heela tak nagle i niespodziewanie, żeby heel przerzucił go następnie na face'a. Keith wraca? Jeśli zrobili to po to, żeby za miesiąc Lee zgarnął złoto i wleciał na WM-kę jako główny mistrz, to przyklaskuję. Co z Mizem? Na Fastlane pewnie uwali pas przez Bad Bunny'ego i skończy w tagu z Morrisonem przeciwko Priestowi i Bunny'emu. Lee ma przeszłość z Lashleyem, który też dał się już we znaki dużemu murzynkomi, więc miło by było, gdyby tak wyglądało starcie o złoto RAW na WM-ce. A Brytole? Albo między sobą, albo do czworokąta. I gitarka.

Może bym uwierzył w powodzenie projektu pt. Keith Lee gdyby WWE faktycznie w niego wierzyło, natomiast ostatnie doniesienia nie są dla tej opcji zbyt optymistyczne. Vince podobno nie widzi niczego specjalnego w jego osobie jak chyba też w przypadku Andrade, który dosłownie zaginął gdzieś w akcji. Zresztą widziałbym go z chęcią poza WWE, ale czy na to jest jakaś szansa nie wiem :wink:


Doprawdy nie rozumiem logiki Vinca. Czasami były sytuacje, że brał ludzi z NXT gdy tamci byli tam na fali i dopiero się rozkręcali (np. Keith Lee który wtedy ledwo zdobył mistrzostwo NXT). PO chwili się okazuje, że McMahon nie widzi w kimś tam niczego specjalnego i spuszcza go w kiblu, albo nie ma na nich żadnych pomysłów i się pokazują bez większego sensu i znaczenia na tygodniówkach. To ja pytam: Po kiego grzyba on bierze tych ludzi do main rosteru skoro nic w nich nie widzi, albo nie ma na nich żadnych planów? Aż się krew gotuje w człowieku jak się patrzy na takiego Garzę, Andrade, o SanitY już nie wspomnę...
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder



Wiek: 27
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1234
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2021-02-22, 16:09   

Nialler napisał/a:
MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
A z Drew dupa, a nie mistrz, i niech robi sobie cokolwiek innego (najlepiej zacznie pojawiać się na Main Evencie - ale takiej tygodniówce, której nikt nie ogląda, a nie na szczycie karty, bo mam nadzieję, że z tej już skutecznie zleciał). Słabszego i nudniejszego głównego champa nie było w Dablu od długiego długiego czasu i całe szczęście, że ten nie za ciekawy epizod już za nami.

Tego nie byłbym taki pewny. Jasne Drew tutaj stracił pas, ale nie po to tak usilnie go promowali tyle miesięcy, żeby zaliczył taki spadek w karcie. Ba, nie wykluczam nawet, że szybko ponownie zobaczymy go z pasem. WWE cierpi obecnie na bardzo duży brak jakichkolwiek gwiazd, a przez ostatnie miesiące czy nam się to podoba czy nie Drew był na taką postać kreowany. Sam jest mi obojętny, ale na RAW panuje taka posucha, że i tak jest w czołówce. Sorry, taki mamy klimat :D


Zobaczymy. Z reguły te mózgi przerzucają pas z face'a na heela tak nagle i niespodziewanie, żeby heel przerzucił go następnie na face'a. Keith wraca? Jeśli zrobili to po to, żeby za miesiąc Lee zgarnął złoto i wleciał na WM-kę jako główny mistrz, to przyklaskuję. Co z Mizem? Na Fastlane pewnie uwali pas przez Bad Bunny'ego i skończy w tagu z Morrisonem przeciwko Priestowi i Bunny'emu. Lee ma przeszłość z Lashleyem, który też dał się już we znaki dużemu murzynkomi, więc miło by było, gdyby tak wyglądało starcie o złoto RAW na WM-ce. A Brytole? Albo między sobą, albo do czworokąta. I gitarka.

Może bym uwierzył w powodzenie projektu pt. Keith Lee gdyby WWE faktycznie w niego wierzyło, natomiast ostatnie doniesienia nie są dla tej opcji zbyt optymistyczne. Vince podobno nie widzi niczego specjalnego w jego osobie jak chyba też w przypadku Andrade, który dosłownie zaginął gdzieś w akcji. Zresztą widziałbym go z chęcią poza WWE, ale czy na to jest jakaś szansa nie wiem :wink:


Doprawdy nie rozumiem logiki Vinca. Czasami były sytuacje, że brał ludzi z NXT gdy tamci byli tam na fali i dopiero się rozkręcali (np. Keith Lee który wtedy ledwo zdobył mistrzostwo NXT). PO chwili się okazuje, że McMahon nie widzi w kimś tam niczego specjalnego i spuszcza go w kiblu, albo nie ma na nich żadnych pomysłów i się pokazują bez większego sensu i znaczenia na tygodniówkach. To ja pytam: Po kiego grzyba on bierze tych ludzi do main rosteru skoro nic w nich nie widzi, albo nie ma na nich żadnych planów? Aż się krew gotuje w człowieku jak się patrzy na takiego Garzę, Andrade, o SanitY już nie wspomnę...

Tu chyba poniekąd WWE padło ofiarą własnej polityki, że co jakiś czas musi być jakiś awans z NXT, co nie do końca jest prawdą. Kiedyś faktycznie miało to większy sens, ale obecnie już tak nie jest. W głównym rosterze jest grupa zawodników na których i tak nie ma żadnego pomysłu, a dodawanie gości z NXT pogłębia tylko ten problem. Muszą w końcu się obudzić w tym WWE i zrozumieć, że NXT to 3 brand, po RAW i SD, a nie żadna rozwojówka. Te czasy już minęły...
 
     
Carrik 
Midcarder



Wrestler: Sasha Banks, Roman Reigns
Wiek: 25
Dołączył: 20 Maj 2009
Posty: 587
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Białystok
Ostrzeżeń:
 2/3/4
Wysłany: 2021-02-22, 16:29   

MattDevitto napisał/a:
Nialler napisał/a:
MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
MattDevitto napisał/a:
Carrik napisał/a:
A z Drew dupa, a nie mistrz, i niech robi sobie cokolwiek innego (najlepiej zacznie pojawiać się na Main Evencie - ale takiej tygodniówce, której nikt nie ogląda, a nie na szczycie karty, bo mam nadzieję, że z tej już skutecznie zleciał). Słabszego i nudniejszego głównego champa nie było w Dablu od długiego długiego czasu i całe szczęście, że ten nie za ciekawy epizod już za nami.

Tego nie byłbym taki pewny. Jasne Drew tutaj stracił pas, ale nie po to tak usilnie go promowali tyle miesięcy, żeby zaliczył taki spadek w karcie. Ba, nie wykluczam nawet, że szybko ponownie zobaczymy go z pasem. WWE cierpi obecnie na bardzo duży brak jakichkolwiek gwiazd, a przez ostatnie miesiące czy nam się to podoba czy nie Drew był na taką postać kreowany. Sam jest mi obojętny, ale na RAW panuje taka posucha, że i tak jest w czołówce. Sorry, taki mamy klimat :D


Zobaczymy. Z reguły te mózgi przerzucają pas z face'a na heela tak nagle i niespodziewanie, żeby heel przerzucił go następnie na face'a. Keith wraca? Jeśli zrobili to po to, żeby za miesiąc Lee zgarnął złoto i wleciał na WM-kę jako główny mistrz, to przyklaskuję. Co z Mizem? Na Fastlane pewnie uwali pas przez Bad Bunny'ego i skończy w tagu z Morrisonem przeciwko Priestowi i Bunny'emu. Lee ma przeszłość z Lashleyem, który też dał się już we znaki dużemu murzynkomi, więc miło by było, gdyby tak wyglądało starcie o złoto RAW na WM-ce. A Brytole? Albo między sobą, albo do czworokąta. I gitarka.

Może bym uwierzył w powodzenie projektu pt. Keith Lee gdyby WWE faktycznie w niego wierzyło, natomiast ostatnie doniesienia nie są dla tej opcji zbyt optymistyczne. Vince podobno nie widzi niczego specjalnego w jego osobie jak chyba też w przypadku Andrade, który dosłownie zaginął gdzieś w akcji. Zresztą widziałbym go z chęcią poza WWE, ale czy na to jest jakaś szansa nie wiem :wink:


Doprawdy nie rozumiem logiki Vinca. Czasami były sytuacje, że brał ludzi z NXT gdy tamci byli tam na fali i dopiero się rozkręcali (np. Keith Lee który wtedy ledwo zdobył mistrzostwo NXT). PO chwili się okazuje, że McMahon nie widzi w kimś tam niczego specjalnego i spuszcza go w kiblu, albo nie ma na nich żadnych pomysłów i się pokazują bez większego sensu i znaczenia na tygodniówkach. To ja pytam: Po kiego grzyba on bierze tych ludzi do main rosteru skoro nic w nich nie widzi, albo nie ma na nich żadnych planów? Aż się krew gotuje w człowieku jak się patrzy na takiego Garzę, Andrade, o SanitY już nie wspomnę...

Tu chyba poniekąd WWE padło ofiarą własnej polityki, że co jakiś czas musi być jakiś awans z NXT, co nie do końca jest prawdą. Kiedyś faktycznie miało to większy sens, ale obecnie już tak nie jest. W głównym rosterze jest grupa zawodników na których i tak nie ma żadnego pomysłu, a dodawanie gości z NXT pogłębia tylko ten problem. Muszą w końcu się obudzić w tym WWE i zrozumieć, że NXT to 3 brand, po RAW i SD, a nie żadna rozwojówka. Te czasy już minęły...


A może jest tak, że Tryplak i Stefcia nie mogą znieść tego, co Vince odpierdala, i grożą mu, że go na stare lata ubezwłasnowolnią? W obawie o swoją przyszłość Prezes postawiony pod ścianą pzyznaje rację Nochalowi i działa tak, jak ten chce, awansując tych, których zięć propsuje i poleca, ale jak już HHH dostaje to, czego chce, to Pan Prezes ze swoją demencją o tym zapomina i odpierdala dalej to co zwykle :D
_________________

  
 
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 27
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4313
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2021-02-23, 00:22   

Kickoff - o tytuł pretendenta do pasa US Championship: Mustafa Ali vs John Morrison vs Ricochet vs Elias
Ricochet dostał pozwolenie od "kreatywnych", aby trochę poskakać po ringu i w zasadzie bym jedynym uczestnikiem godnym uwagi. Morrison wygrywa i nie powiem specjalnie żebym był zdziwiony. Pasa i tak nie przejmie.

Ocena: 2/5

Pierwsza walka - o tytuł pretendenta nr. 1 do pasa Universal Championship; Elimination Chamber SmackDown: Kevin Owens vs Sami Zayn vs King Corbin vs Jey Uso vs Cesaro vs Daniel Bryan
Corbin poleciał jako pierwszy. Oczywiście przez krótki czas dominował, ale potem utracił inicjatywę. Jeszcze powtórzyli "kręciołka" z Cesaro ze SmackDown, który dodatkowo zmusił "Króla" go do odklepania. Cóż... Jednego nudziarza mniej.
Sami Zayn bardzo długo przebywał w tym pojedynku jak na niego. Oczywiście nie obyło się bez cwaniakowania, próby uniknięcia opuszczenia pleksy czy przeciągnięcia Kevina na swoją stronę, który z resztą go wyeliminował. Nawet postarali się o upadek z krat z wysoka na blachę. Generalnie Zayn pokazał nawet kilka fajnych akcji. Najlepszy był chyba Suplex na Owensie jako kontra akcji w narożniku.
Owens jak dla mnie mocny występ. Wjechał w resztę bez pardonu. Były Canon Balle, Moonsault na wszystkich rywali z "komory". Jedyne, co mi się niezbyt podobało to to, że odpadł praktycznie przez przejechanie pazurami po twarzy.
Cesaro wedle przewidywań był jedną z głównych postaci. Przede wszystkim wyrzucił Corbina, który na papierze był dosyć poważnym zagrożeniem dla innych.
Uso przegrał z Bryanem... Nie dziwi mnie ten wybór. Również bardzo dobry występ Samoańczyka. Cała jego rywalizacja z KO to najlepszy moment tej walki. Bryan za to wygrywa w swoim stylu. Sam przeciwko światu. Obity i opadnięty z sił.

Ocena: 3+/5

Druga walka - Universal Championship: Daniel Bryan vs Roman Reigns (c)
To było zbędne przeciąganie. I tak każdy wiedział, że Romek nie straci pasa, a już na SmackDown się wycwanił wymuszając obronę tytułu na tej samej gali. Edge rewanżujący się Spearem tylko nam potwierdził ich walkę na WrestleManii. Nie cieszy mnie to zbytnio, lecz wydawała się to najbardziej wiarygodna i chyba mimo wszystko odpowiednia opcja. Nic nie zatrzyma promocji Romka, Edge jest kolejną legenda, która ma się do tworzenia legendy Samoańczyka przyczynić.

Ocena: 1/5

Zatem postanowione. Miz zainkasuje walizkę na Bad Bunnym. :twisted:

Trzecia walka - US Championship: Riddle vs John Morrison vs Bobby Lashley (c)
Jednak zdecydowali się na Riddle'a. Przyznam, że przez moment przeszła mnie myśl, że to Morrison, może wygrać w sytuacji, w której zaplanują stratę pasa przez Bobby'ego. Byłoby to chyba, jednak nie fair wobec Riddle'a, który już od dłuższego czasu dostawał oklep od Lahsleya. Sama walka naprawdę znośna.

Ocena: 3-/5

Czwarta walka - Women's Tag Team Championship: Shayna Baszler & Nia Jax (c) vs Bianca Belair & Sasha Banks
Czyli starcie, które dostaliśmy poprzez roszadę w karcie. Oczywiście Sasha i Bianca to zbyt mocarna parka żeby uwalić czysto zatem Reginald musiał wszystko spierdzielić. Nawet jeżeli to był odgórny plan Carmelli to walić i tak. Bianca vs Sasha to must be na WM'ce.

Ocena: 2+/5

Piąta walka - WWE Championship; Elimination Chamber RAW: Drew McIntyre (c) vs AJ Styles vs Kofi Kingston vs Sheamus vs Jeff Hardy vs Randy Orton
Orton wypadający jako pierwszy? Mały shocker. Nie było Fienda, ale było zaskoczenie. Szkoda, że darował P1 i jemu nie rozdał RKO. :D
Kofi Kingston był do spółki z Jeffem pewnikiem do akcji wysokiego ryzyka. Tym razem, jednak nie kombinowali aż nadto. Skończyło się na kilku skokach z wysokości na rywali. Ponad to wyeliminowanie Ortona i świetne sprzedanie Brogue Kicka od Sheamusa. Dobry występ.
Hardy odpada jako trzeci. W momencie, w którym skoczył na Drew i Irlandczyka, a potem zmienił kierunek na AJ'a było wiadome, że zaraz się pożegna z ringiem. Dla odmiany Swanton Bomb trafił tym razem. Miał pecha, że Claymore też go trafił.
Sheamus odpadający przed P1 to również niespodzianka. Bardzo dobry występ Irlandczyka. Nieźle sprzedał swoją chęć zdobycia pasa na swoim byłym kumplu. Bardzo długo rozdawał tu karty.
AJ Styles jako taki cwaniakujący c**o Heel ostał się prawie do końca. Jedno mnie zastanawia. Czemu sędzia pozwolił mu ot tak wtargnąć do ringu i brać udział w walce. Wiem, że tu nie ma mowy o dyskwalifikacji, a P1 i tak byłby następny w kolejce, bo Sheamus zgarnął wejście jako ostatni na RAW, lecz nie powinni się jakoś trzymać zasady? Tak wiem, czepiam się z resztą to tylko wrestling. :D Generalnie muszę powiedzieć, że to był chyba najsłabszy występ ze wszystkich zawodników tutaj, ale dostaje plusa za wyeliminowanie rudego.

Ocena: 4-/5

Szósta walka - Kontrakt Money in The Bank; WWE Championship: Drew McIntyre (c) vs The Miz (MiTB)
I mam dylemat... Znowu zaskoczyli. Bobby się wyżył na Drew, osłabił go jako ktoś wiarygodny oraz silny na tyle aby to zrobić. Miz w końcu zakończył pozytywnie cyrk z walizką i jednocześnie wyszedł tutaj ponownie na cwaniaka, który nie męczył się w "komorze", zrezygnował z niej żeby zainkasować kontrakt na ledwo żywym mistrzu. Wszystko się klei. Tylko teraz znowu zobaczymy Mizanina w ME WM'ki? Może jeszcze przeciwko temu celebrycie? :lol: Chyba, że dadzą życiową szansę Priestowi. :twisted: Na poważnie to aż jestem ciekaw jak dalej RtWM się ułoży. Być może McIntyre będzie kontynuował zwadę z Sheamusem jednocześnie nie odpuszczając Mike'owi. Triple Threat też nie jest jakiś niemożliwy, ale to już bardzo optymistyczny scenariusz dla Mizanina. Zawsze mogą go uwalić na Fastlane jak Carrik wspomniał.

Ocena: 2/5, bo generalnie mimo squasha plan Miza wypalił całkiem legitnie

"+"
- EC o WWE Championship zdecydowanie najbardziej warte uwagi
- "komora" otwierająca galę także niezła
- potrójna walka o US znośna

"-"
- babki średnio
- Preshow do zapomnienia
- zbędny squash Romka na Bryanie, bo i tak doprowadził do tego o czym każdy wiedział (choć się łudził)

Podsumowując to była całkiem znośna gala. Połowa walk spoko, zwłaszcza EC, połowa do pominięcia. Do tego 2 squashe z czego jeden nie powinien się odbyć, a drugi zamyka w całkiem logicznym stylu historię kontraktu Miza. Z tym, że nie wiadomo jak to się skończy także samego cashu nie oceniam jeszcze ani jako dobra ani jako zła strona gali.

Ocena końcowa: 2+/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 30
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1730
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2021-02-23, 12:30   

Dobra to na szybko, bo nie dałem rady wczoraj zrecenzować :

Zgodnie z planem Niebieska komora była pierwsza.
Widząc komentarze Carrika i Pavlosa mam nadzieję, że znają polską kinematografię i oglądali taką klasykę jak "Poranek Kojota". Do czego dążę - obaj piszą, że main event był lepszy niż opener.
"CZY WAM SIĘ W GŁOWACH... POPIERDOLIŁO?!". Ofkoz ta komora była lepsza niż ta z walki wieczoru.
Więcej i lepiej się działo, do tego dochodzi element nieprzewidywalności, bo każdy mógł wygrać.
Dodatkowo Carrik chyba jeszcze wiadro zajebał jeśli myśli, że to Jey, a nie Cesaro był najjaśniejszą postacią :D Czarek dwoił się i troił, że aż pomyślałem "kurde, chyba dają mu wygrać i zrobić te 5 minut z Romkiem". Niestety WWE wybrało NAJDEBILNIEJSZĄ opcję. Daniel Bryan. To zwycięstwo nic mu nie daję - dostał wpierdol od Romka co prawda po długiej brutalnej walce w klatce, ale żadnej historii nie posuwa to do przodu, bo Bryan nie zawalczy z Romkiem na WM ani nie wiąże się z tym żadna historia oraz nie dali innej osobie tego prestiżu wygrania i podbudowania jej (tj. Cesaro).
Stawiałem na Jeya, który odpadł ostatni, bo idealnie wpasowałoby to się w pozycje Reignsa - podłożyłby mu się jak piesek i odbębniona walka. Reszta z Edgem na czele byłaby wkurwiona, choć Adaś by docenił oportunizm.
Podsumowując - dużo i fajnie działo się w klatce, ale nie podoba mi się wynik oraz booking poszczególnych eliminacji.
Najsłabsze ogniwa czyli Korba i Sami odpadli pierwsi - do przewidzenia.
Jey zajebiście skasował Owensa. Cesaro odpadł jak leszcz. Jey za bardzo był na fali żeby ubić 3 tuzów po kolei... końcówka sama się zdradziła.
3,75*

Dużo zależało od kolejności pojedynków. Squash Romka okazało się będzie następny.

Daniel pokazał, że jeszcze coś tam się pobroni (w sumie jakieś wątpliwości mnie naszły.. co jeśli Daniel-Edge?), ale i tak został zbesztany. Nic nam to nie dało prócz zmarnowania potencjału na D-Bry vs Romualdo za rok.

Edge już dosadnie pokazuje komu spuści wpierdol na WM. Adaś jeszcze nie miał pasa Uni, więc zasmakuje w nim. Podobał mi się myk, że zrobił dokładnie to co Romek na ostatnim SD - złożył ręcę do tyłu i szeptał do niego. Plan dotyczący Pasa Universal był wiadomy... dalej nie wiadomo co z WWE titlem. Co zrobić żeby nie było to rozczarowywujące?

Segment Miza z Bad Bunnym - I am the champion.. and you? Nooo to niezły spojler zainkasowania walizki..

Słyszałem, że do pasa US ktoś dołączy zamiast Keitha i słyszałem, że na kick-offie odbędzie się battle royal o to miano. A tu pokazują klip z fatal 4 waya.. wat? Wygrał Morrison. W sumie każda opcja Rico, Ali, Mori byłaby dobra prócz Eliasa.

Dwie rzeczy - do tego momentu nie wiedziałem, że chcę zobaczyć 20+ minutową walkę pomiędzy Riddlem i Morissonem. Byłoby ekstra, fajne style + chemia.
Druga rzecz - to starcie przypominało pamiętną walkę roku z 2015 (wow, obstawiałem 2018/19, ale czas leci..) gdzie w triple threatcie na Royal Rumble zawalczył Lesnar z Sethem i Ceną. Żeby były wyrównane szansę musieliśmy dostać sojusz dwóch mniejszych zawodników żeby pokonać bossa. Epickie starcie.
Tu było podobnie choć gumiś jednak nie obronił. Mogło być i tak choć Mateuszowi dawałem jakieś 20% szans. Nawet niezły pojedynek.
3,25*

Dupery - nawet nieźle pod względem rozrywkowym się oglądało, ale całościowo średniawka.
Mistrzynie nie mogły udupić, bo za tydzień mają walkę o pasy z paniami z NXT. Bianca już teraz mogła zacząć rywalizację z Saszetką, ale jeszcze czekają. Jednak idiotycznie Reginald się wtrącił. Celowo czy przypadkowo? Niebawem się dowiemy.
2*

Czerwona komora
Powiem tak - jedyna postać, która była dobrze zabookowana to AJ - zdał sobie sprawę, że wszyscy leżą nieprzytomni, więc urwał się z klatki i zaczął pinować (jedynie mógł te kilka sekund odczekać zanim Orton całkowicie wyjdzie z klatki), ktoś pinuje rywala, to nie przeszkadzał tylko chwilę poczekał i nie przerywał - a nie jak to robią idioci, czyli przerywanie pinu, no bo po co?? Jedyny błąd jaki popełnił to nie dokończenie Drew z Sheamusem tylko eliminacja słabszego rywala. No i dochodzimy do sedna - mistrz. Jak on mnie zaczął wkurwiać tym terminatorzeniem. 3 finishery? Yyy no problem. Przyjmę wszystko. I tak oto Szkot zaczął mnie męczyć. Przypomina się Cena z najlepszych lat.
Co jeszcze Orton odpada pierwszy. Zaskoczenie. Brak Fienda - zaskoczenie, choć wyjebane, bo on jest słaby. Jeff i Kofi byli odpowiednikami Barona i Samiego - nie mieli prawa wygrać. I tak też się stało.
Ogólnie w tej klatce mniej się działo i bardziej idiotycznie niż w openerze.
Ja wiedziałem tylko jedno - Drew nie wyjdzie z gali jako mistrz. Osobiście stawiałem na Sheamusa, bo kompletnie nie miałem pomysłu jak dalej potoczą się losy pasa WWE żeby było ciekawie, a Majonez ze Szkotem mają już jakąś historię chociaż na Fastlane, bo na WM za słąbo..a taki feud na przeczekanie byłby znośny. Za to dostaliśmy atak Lashleya (segment przed walką pokazywał jak Miz rozmawia z MVP), który zniszczył mistrza. Potem wbija Miz, inkasacja - na bank się uda. Ale nie musieli panu D-1000 dać odbić z przynajmniej jeszcze jednego finishera mimo tego, że przyjął wpierdal tysiąclecia od byłego mistrza US. Pokazuje to jaki Miz jest słąby i jaki Drew mocny. Super WWE.
A więc do tego zmierza federacja - zapewne Miz dogadał się z MVP, że jeśli Hurt Business ustrzeli mistrza to ten zainkasuje walizkę. Klauzuli rewanżowej już nie ma, więc Mike obiecał, że jego pierwszą obroną będzie starcie z Bobikiem. Tu mam następne ALE - fajnie jak zawodnik powoli ewoluuje, ale nie lubię jak przeskakuje nagle z jednego mistrzostwa na drugie. Szczególnie oddalone o 2 szczeble na drabinie.
Zobaczymy jak to będzie.
Sama czerwona klatka to 3,5*

Ogólnie powiem tak - całościowo mimo moich narzekań wypadło to całkiem fajnie, bo dali rozrywkę. Kilka rozwiązań mi się nie podobało, ale to takie nitpicki. Miz będzie chwilowym mistrzem - pewnie teraz będzie odcinać się od tego co powiedział Porterowi, ale i tak do walki Lashley vs Miz dojdzie na Fastlane. Miz raczej i tak weźmie udział w niestety jak prawie co roku obowiązkowym starciem z celebrytą, więc pas niepotrzebny. Co wychodzi z tego równania? Bobby Lashley vs Drew McIntyre o pas WWE z murzynem jako championem. Słąbo. Wiedziałem, że nic ciekawego nie wymyślą, ale przynajmniej nieprzewidywalne.
Cała gala jako tako wypada nieco słabiej od Royal Rumble, ale i tak na niezłym poziomie. Tyle tylko, że jakość pojedynków była zapewniona przez klatki - przy Fastlane gdzie większość jest singlesami to zaczną wychodzić mankamenty jak brak ring skilla co niektórych.
Nie pamiętam jak oceniłem Styczniowe PPV, ale tutaj dam powiedzmy 3=/5
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9339
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2021-02-24, 23:03   

1. Chamber o z zaszczyt dostania wpierdolu od Romka - z Elimination Chamberami jest tak, że trudno tą walkę spierdolić, bo wynika to z jej charakteru. Walki te nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu i w tym przypadku też tak było. Nie było to może starcie, które będę wspominał latami, nie było to nawet top 10 Chamberów jakie widziałem, a mimo to i tak oglądało mi się to całkiem spoko. Fajne było to, że poza Korbą i Zaynem, każdy mógł to wygrać, tak więc jak została finalna trójka (bez dwóch wcześniej wymienionych) to mocno to podkręciło emocje. Cieszy, że solidnie rozpisali Cesaro (co z tego, skoro i tak nie dali mu tego wygrać?), z niezłej strony pokazał się też Uso, który zamiast iść na żywioł, sprytnie wykorzystywał tarcia pomiędzy pozostałymi uczestnikami. Poza tym - jak to Chamber, czyli sporo pozytywnego chaosu, napierdalanki "każdy z każdym" i tego, że cały czas coś się działo.
Nie wiem jak to pociągną, ale wygrana Danielsona pasował mi tu najmniej, bo z Rzymkiem zaraz pewnie przepierdoli na tej gali, a jest to o tyle bez sensu, że Daniel vs. Romeo to materiał na WrestleManię (albo inne duże PPV), tak więc bez sensu spierdolić ten potencjał w taki sposób. No, chyba, że zaraz dostaniemy motyw, gdzie Danielek będzie nakurwiał Romana tak, że ten będzie musiał się ratować DQ lub Count Out'em i podwaliny pod WM-kę zostaną podłożone (tylko pytanie co z Fastlane, które nas jeszcze czeka przed Największą Galą Roku?).
Stawiam jednak, że Vinnie pójdzie po najmniejszej linii oporu, czyli na WrestleManii dostaniemy Edge vs. Reigns, a Danielson albo zaraz klasycznie przejebie, albo przejebie przez DQ, po tym jak Edge zakurwi Speara Romualdowi (wtedy też pewnie na następnym PPV zrobią z Bryana "przystanek przed WM-ką" dla Boskiego, robiąc im rewanż).

2. Romeo vs. Bryan - Uuuu, Romek wbija od razu po zakończeniu Chambera, tak więc chyba Vinnie chce osłodzić Dragonowi porażkę ("przegrał, bo przecież nie miał nawet chwili na oddech po kurewsko ciężkim starciu").
No i Rzym zesquashował Danielka... I po co? Ja wiem, że robią z Reignsa mega-chujka, ale zjebali potencjał na fajne zestawienie, które mogłoby uświetnić każde duże PPV. No, ale Romeo może sobie teraz wpisać Bryana w CV i iść dalej.
Szkoda, że Edge nie wbił podczas "walki" i nie ocalił Dragona przez DQ. Nie potrzebny był ten job Danielsona, zwłaszcza w taki, nic nie wnoszący sposób. Ciekawe czy na Fastlane dadzą Danielowi możliwość zajobowania Romkowi raz jeszcze, z tym, że już w "normalnej" walce?

3. Riddle vs. Morrison vs. Lashley - zastanawiało mnie czy obecność MoJo ma pozwolić bezboleśnie obronić pas Bobikowi (bez jobowania Ryśka Riddle'a), czy może bezboleśnie zrzucić pas na Riddlera (bez konieczności podkładania Lashley'a)? Okazało się, że jednak wybrali bramkę #2. Bobik za wiele nie stracił, bo rozpisali go na mega rozpierdalatora (skręcał w precel obu rywali, często nawet gdy ci jednoczyli siły). Sama walka była dość ciekawa, bo do końca nie było wiadomo jak to się skończy, Lashley pokazał soczysty power wrestling, a Riddle i Morrison zapewnili spotowe fajerwerki. Fajnie się to wszystko oglądało, a i finisz także był logiczny (obity kulą Bobik traci koncentrację, a w międzyczasie Bro wykańcza Mo). Jak to nie wiele trzeba żeby sklecić przyjemne stracie? Trochę więcej bananów dla "kreatywnych" i już furczy! :twisted:

4. Baszler & Jax vs. Belair & Banks - walka dość nierówna (były dłuższe momenty gdzie Jax zdrowo zamulała), ale mimo to całkiem spoko, zwłaszcza kiedy do głosu dochodziły pretendentki, bo wówczas ringowo było na czym oko zawiesić. Nie było to zbyt długie, tak więc ogólnie więcej było niezłej akcji niż Jax'owej jazdy z zaciągniętym ręcznym, co pozytywnie przełożyło się na wrażenia z tej walki. Finisz dość głupawy (chyba, że faktycznie czarny sługus jest szpiclem Karmelowej i ma bruździć), bo skoro nie było przejęcia pasów, to liczyłem na jakieś tarcia pomiędzy Biancą a Saszetką, a tu ich wspólny gniew skupił się na Reginaldzie.

5. Chamber o Czerwone Złoto - szczerze mówiąc podobało mi się to mniej niż wcześniejszy Chamber, choć oczywiście walka i tak trzymała poziom, a więc nie ma co psioczyć, bo zapewniła odpowiednią rozrywkę.
Zajebisty plus za szybkie wyjebanie Ortona. Ten gość walczy ostatnio jakby go przed wyjściem psychotropami szpikowali. Jeszcze na dobre się nie rozkręciło, a Randal już zaczął rest holdy odpierdalać :roll: Świetnie, że nie musiałem się z nim tutaj męczyć zbyt długo, jestem jednak przerażony wizją jego walki z Wyatt'em na WM-ce. Chociaż... Może należy jednak szukać pozytywów w negatywach, nagrać ją, wypalić na DVD i puszczać Młodemu jak nie będzie chciał mi zasnąć? :twisted:
Oglądając tego Chambera, czułem jakbym oglądał dwie walki - strasznego przeciętniaka do momentu wejścia Szajbusa i mocne starcie, od momentu wyjścia Majoneza z Komory. Rudy zrobił tutaj robotę. Niby ostatnio nie promowali go jakoś za specjalnie, ale tu "wjechał z buta" jak nóż w masło, garując rywali i zapewniając odpowiednie emocje. Mocno podkręciło to całe starcie na wyższe obroty i od tego momentu dostaliśmy crème de la crème.
Finisz trochę przekombinowany, bo Rudolf nie powinien odpaść przed Stylesem. Niby AJ to AJ, ale wiadome było, że tego nie wygra (a w przypadku Sheamusa był zawsze element niepewności), a więc dojebanie go było dla Drew tylko formalnością.
Dalsza część to już żenada. Atak Lashley'a był z dupy, a przynajmniej na taki wyglądał, bo porozbijał Szkota, a kiedy Pizdeusz Miz wjechał z walizką MITB, to... Bobik nic nie zrobił. Było to o tyle debilne, że skoro zaatakował Drew "bez powodu", to chyba tym "ukrytym powodem" było to, że chce jego Złota? Atakiem tym zaklepał sobie pewnie walkę ze Szkotem, tak więc powinno mu chyba zależeć, żeby ten pas pozostał przy Drew, nie? A ten zostawia nieżywego McIntyre'a żeby Miz skroił go z tytułu... No, kurwa, gdzie tu sens? Gdzie logika? Trudno ją też znaleźć w przerzuceniu pasa na Miza. To już nawet nie to, że uważam typa za pomyłkę w main eventach (także we wcześniejszych latach jego panowania) i poza midcard nie powinien on nawet nosa wyściubić, ale myk ten był ewidentnie zrobiony tylko po to, żeby "zaskoczyć fanów" i z jakąkolwiek logiką miał tyle wspólnego co Vince z kreatywnością w zakresie obecnego produktu. Wiadomo, że MaryseFucker nie wystąpi na WM'ce jako Champion (bo jest na to zbyt cienki w uszach pod kątem obecnego wypromowania), tak więc pewnie na Fastlane będzie musiał zrzucić pas na kogoś z trójki: Lashley, Sheamus lub ponownie McIntyre (obstawiam takowy four way na tej gali). Może nawet na osłodę to Zły Rapujący Królik przeszkodzi mu w obronie, ale nie zmienia to faktu, że Miz ze Złotem, to tylko podbijanie statystyk i rozmywanie wartości pasa (koleś ostatnio ciorał się komediowo w midcard'dzie - tam gdzie zresztą jego miejsce - a tu nagle dają mu z dupy Złoto). Głupi ruch ze strony McMahona. Nie powinno się robić tak radykalnych zagrywek, tylko po to, żeby wygenerować "zaskoczenie". Skoro tak chciał debilnie zagrać, to trzeba było iść na całość i dać na miesiąc pas Otisowi.

Reasumując - naprawdę niezła gala. Z pewnością złożyły się na to dwa czynniki: to że była krótka (zaledwie 2,5h, tak więc nie zdążyła mnie zmęczyć) oraz fakt, że 3/4 czasu jej trwania to dwa Chambery, które ze względu na swój charakter - nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Poza tym walki o pas U.S. oraz starcie babek też były spoko.
Niestety Vinnie zapewnił nam też łyżkę dziegciu, żeby nie było zbyt miodowo, tak więc dostaliśmy głupawy, nic nie wnoszący squash Romka na Danielu oraz realizację walizki MITB i kompletnie nieperspektywiczne przejęcie Złota przez niewypromowanego midcardera, tak tylko żeby było jakieś "zaskoczenie" na gali. Mimo tego, jedna z lepszych gal od Papy M. od dłuższego czasu. Moja ocena: 3+/6.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group