Powrót The Bella Twins? Xavier Woods w G4, De... (zobacz)
Wydarzenia z Raw, Royal Rumble, Charlotte Fla... (zobacz)
Omówienie wydarzeń z Survivor Series... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Survivor Series 2020
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 27
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4258
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-10-27, 18:17   WWE PPV - Survivor Series 2020

WWE PPV - Survivor Series


22 listopada 2020


Amway Center

Orlando, Floryda




Best of the Best

Undertaker 30

Undertaker's Final Farewell




Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






Tradycyjny 5v5 Survivor Series Elimination Interbrand match:

5v5 Elimination match
Drużyna RAW (AJ Styles, Keith Lee, Sheamus, Braun Strowman & Riddle) vs Drużyna SmackDown (Kevin Owens, Jey Uso, King Corbin, Seth Rollins & Otis)






Tradycyjny 5v5 Survivor Series Women's Elimination Interbrand match:

5v5 Women's Elimination match
Drużyna RAW (Nia Jax, Shayna Baszler, Mandy Rose, Lacey Evans & Peyton Royce) vs Drużyna SmackDown (Bianca Belair, Ruby Riott, Liv Morgan, Bayley & Natalya)






Interbrand Champions:

Single match
WWE Champion Drew McIntyre (RAW) vs Universal Champion Roman Reigns (SmackDown)






Interbrand Women's Champions:

Single match
[color=red]Asuka (RAW)
vs Sasha Banks(SmackDown)






Interbrand Champions:

Single match
[color=red]US Champion Bobby Lashley (RAW)
vs Intercontinental Champion Sami Zayn(SmackDown)






Interbrand Tag Team Champions:

Tag Team match
The New Day (RAW) vs The Street Profits (SmackDown)






Kickoff:

Dual Brand Battle Royal
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2020-11-21, 13:19, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 30
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1618
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-10-27, 19:50   

Mają feud gotowca pod SSeries, który nawet już trwa (Retribution vs Hurt Business), a lecą w kulki i dają US vs IC?! Chyba, że Bobik zaliczy dwa występy (w co wątpię), bo się nie nadaje, bo z niego żaden Daniel Bryan to WWE strzela sobie jak zawsze w kolano.
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
BPG 
Jobber



Wrestler: Roderick Strong
Wiek: 30
Dołączył: 02 Lip 2019
Posty: 208
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2020-10-28, 11:00   

CzaQ napisał/a:
Mają feud gotowca pod SSeries, który nawet już trwa (Retribution vs Hurt Business)


nie rozumiem jak gotowiec jak obie drużyny są na RAW chyba, że nie nadążyłem za czymś :roll: :?
 
     
Grigorij
Jobber


Dołączył: 27 Gru 2011
Posty: 116
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2020-10-28, 14:54   

BPG napisał/a:
CzaQ napisał/a:
Mają feud gotowca pod SSeries, który nawet już trwa (Retribution vs Hurt Business)


nie rozumiem jak gotowiec jak obie drużyny są na RAW chyba, że nie nadążyłem za czymś :roll: :?


Kiedyś były takie mecze, np. RAW vs Nexus. Co prawda nie było wtedy brand split, ale teraz WWE i tak nie przestrzega za bardzo podziałów.
 
     
BPG 
Jobber



Wrestler: Roderick Strong
Wiek: 30
Dołączył: 02 Lip 2019
Posty: 208
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2020-10-28, 16:19   

Retribution ma bilans 0:3 z HB, więc na PPV jak znalazł :lol:
 
     
Grigorij
Jobber


Dołączył: 27 Gru 2011
Posty: 116
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2020-10-28, 17:37   

BPG napisał/a:
Retribution ma bilans 0:3 z HB, więc na PPV jak znalazł :lol:


Royal jobbers :D
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 30
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1618
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-11-22, 21:59   

SSeries już jutro, a tu brak hajpu i prawdopodobnie SSało.

Zapożyczę kartę z typera i omówię :

1. Team Raw (AJ Styles, Keith Lee, Sheamus, Braun Strowman, and Riddle) vs. Team SmackDown (Kevin Owens, Jey Uso, King Corbin, Seth Rollins, and Otis) - 5-on-5 men's Survivor Series elimination match
Na papierze drużyna RAW mocniejsza. Na ich plusy można dać :
+ skład
+ Ochroniarza AJa, który może coś zadziałać
+ 3 dużych gości
Na minus czerwonych a plus niebieskich
- spięcia u poniedziałkowych,
- SD jest na foxie i przyda im się WIN. W sumie ciężko plusów u SD szukać.

Walka jak dostanie dużo czasu i chaosu może być niezła, choć niekoniecznie. Stawiam jednak na RAW.
Sole Survivors? AJ, Sheamus, Lee.

2. Team Raw (Nia Jax, Shayna Baszler, Lana, Lacey Evans, and Peyton Royce) vs. Team SmackDown (Bianca Belair, Ruby Riott, Liv Morgan, Bayley, and Natalya) - 5-on-5 women's Survivor Series elimination match

Tu znowu wszystko zależy od relacji mistrzyń tagów i Lany. Na papierze jednak chyba niebiescy mocniej wyglądają i oni dostają mój głos. Walke mam w dupie, pewnie przewine. Lana zaliczy stół.

3. Bobby Lashley (Raw's United States Champion) vs. Sami Zayn (SmackDown's Intercontinental Champion) - Champion vs. Champion non-title singles match

Z Samiego robią cipe i nie jest interesujący. Bobik podkreśli dominacje hurt business. Jedyną szansą rudego jest wpierdolenie się Retribution.

4. The New Day (Kofi Kingston and Xavier Woods) (Raw Tag Team Champions) vs. The Street Profits (Angelo Dawkins and Montez Ford) (SmackDown Tag Team Champions) - Champions vs. Champions non-title tag team match

Tutaj główną rolę odegra Big E, który będzie miał dylemat moralny - pomóc byłym członkom stajni czy może swoim obecnym sprzymierzeńcom? Wydaję mi się, że nakreśli swój indywidualizm i pogrzebie New Day pomagając niebieskim. Sama walka może być okej, ale nie musi. SP to nie Private Party.

5. Asuka (Raw Women's Champion) vs. Sasha Banks (SmackDown Women's Champion) - Champion vs. Champion non-title singles match

Saszetce przydałoby się zwycięstwo, ale dominująca Asia powinna wygrać szczególnie, że na Struninową czyha Karmelka z powiększonymi cyckami. Kurde dużo tych interwencji..

6. Drew McIntyre (Raw's WWE Champion) vs. Roman Reigns (SmackDown's Universal Champion) (with Paul Heyman) - Champion vs. Champion non-title singles match

Trudny orzech do zgryzienia. Tutaj może z "pomocą" przybyć Orton, którego w karcie nie ma, a może się zemścić na szkocie, bo nie widzę czystej przegranej ani tego ani tego mistrza. Ale zasada nakazuje - kto na Romka nie głosuje ten ryzykuje punkcikiem w typerze :D

Według tych walk wychodzi mi, że jest 3 : 3 więc zwycięski brand będzie zależał od kick-offa i ostatniego gościa w Battle Royalu. Co oczywiście jest zabawne biorąc pod uwagę, że jest pierwszy w kolejności :D

7. Participants TBA - Dual Brand Battle Royal
Musiałem zajrzeć na oficjalną stronę WWE, bo ni cholery nie widziałem kto może to wygrać. Dalej nie wiem. Widzę, że dużo osób głosuje na Big E, ale on swoją rolę będzie miał raczej w walce tagów. Oczywiście nie wyklucza go to, ale ja byłbym za świeżynką, czyli naszym Babsem albo to co Aro zasugerował w typerze, a jest bardzo możliwe i dużo osób o tym zapomina - Mustafa Ali. Lider stajni może wygrać, no chyba, że nie pokażą się do czasu walki o pasy midcarderowe żeby pokrzyżować plany HB.

Zobaczymy jutro, ale wróżby i znaki na niebie oraz zawodnicy na karcie mówią, że jak będzie średnio na jeża to będzie dobrze :D Miłego oglądania skurwysynki :D
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Keith Lee, Big E, Owens, Otis
Wiek: 27
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4742
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2020-11-23, 12:01   

Kickoff - BR można podsumować tak: wojna brandów, a swoi eliminują swoich. Nie wiem, po co to było. W sumie tak samo jak wygrana Miza.

Poza tym... Po 30 latach pierwszy tytuł zdobył GOBBLEDY GOOKER. Długofalowy storyline! Nowy 24/7 champ. Nawet zabawne :D

Lee z nowym theme songiem! Wreszcie coś, co nie brzmi jak byle co :)
5-0. Spodziewałem się, że skład SD jest tu bez szans, ale nie że aż tak źle im pójdzie. A klęska zaczęła się od... poświęcenia Setha. Najbardziej bezsensowne wypisanie kogoś z TV? :twisted: Może o czymś zapomniałem? Nie mam pojęcia, jak to bronić. A potem wszyscy jechani jeden za drugim. A najbardziej się bronił... Jey Uso. Wow. Ale jedno im przyznam: na Raw robili story o współpracy w drużynie, u Niebieskich nie było prawie nic. Więc niech będzie, że to nawet logiczny payoff :P

Ja rozumiem, że Big E pamięta o swoich "braciach". Ale powinien dostać opierdziel od zarządu za stanie po przeciwnej stronie.
Propsy za gear z Gearsów ;)
New Day vs Street Profits mnie średnio interesowało, choć nic większego w biednej dywizji tagów się ustawić nie dało. I czysto ringowo było spoko, tylko większej stawki brakowało. I jednak dałbym tu kolejny punkt dla Raw, a tu Dawkins dostaje pin.

Lashley zmiażdżył Zayna. Tu nie ma o czym pisać. Dłuższy squash.

Sasha vs Asuka złe być nie mogło, ale znowu: w tym wypadku mnie mało obchodziło. Wygrana Banksowej też nie zaskoczyła.

Tozawa pokonał legendę Gookera, nowy champ! Truth odzyskał, nowy champ!

Elimination Match kobiet - Lana zgnojona przez resztę, a potem Peyton eliminuje Bayley jako pierwszą - wow. Natalya pokonała Peyton. Lacey wywala Natalyę. Shayna wywala Ruby, 4-2. Liv wywala Lacey, 3-2. Nia wywala Liv, 3-1. Mamy mistrzynie TT i Lanę vs Bianca. Shayna zdyskwalifikowana za zbyt długie duszenie. Bianca i Nia przegrały przez count-out... więc Lana to wygrała, nie robiąc nic. Really? I niby co to miało dać? Tu się prosiło o jakieś redemption story, a ona po prostu miała gigantycznego fuksa. Nie daje jej to kompletnie nic. Strata czasu...

...jeśli kickoff się liczy, to Raw już wygrało.

Romek wygrał z Drew, ale musieli tam załadować ref bumpa i Jeya. Chcieli mieć mocnego McIntyre'a, a Reigns wyszedł na tym gorzej. Tak czy siak, na pewno było to lepsze niż ich występ na WM35.

Celebrować "Final Farewell" Takera przyszli Shane McMahon, Big Show, JBL, Jeff Hardy, Mick Foley, The Godfather, The Godwins, Savio Vega, Rikishi, Kevin Nash, Booker T, Shawn Michaels, Ric Flair, HHH i Kane.
Zrobili mu filmik podsumowujący karierę - tego to akurat zepsuć nie potrafią.
Vince strzelił promo na jego cześć.
Odegrali muzę Takera na cewkach Tesli. Coś, co było kompletnie niepotrzebne... ale jakie fajne :D
W sumie trochę głupio, że na ostatnie pożegnanie dostał dźwięki z taśmy zamiast prawdziwy cheer...
Wszyscy zniknęli, Taker został sam. Całość trwała długo, ale jego gadki tak dużo nie było. Krótko i w punkt. Ładnie wyszło. Teraz zostaje tylko wierzyć, że to naprawdę był koniec. 30 lat to sporo, więcej nie trzeba. Niby żyje, ale Rest In Peace.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 27
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4258
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-11-23, 20:14   

Kickoff - Dual Brand Battle Royal
Jak to zawsze bywa kocioł w ringu. Kilka rzeczy rzuciło się w oczy. Fajny króciutki epizod Mysterio z Kalisto, którego wyeliminował Alexander. Z resztą bardzo dobrze sobie radzący do spółki z Sheltonem. Naprawdę fajnie wyglądała również rywalizacja na krawędzi ringu Cedrica z Ricochetem.
Dopiero pod koniec walki rzucili mi się w oczy młodszy Mysterio, Hardy i Gable. O ile dwaj pierwsi mnie nie dziwią, że zostali prawie do końca to Gable'owi już nieco mniej szans bym na to dawał. Wyrzucił Jeffa i dał fajny pokaz zapasów z młodym Mysterio. To i tak sporo.
Skoro mowa o synu Reya to szkoda, że Dominik nie postanowił współpracować ze starym, ale ojciec długo w ringu i tak nie pobył. Szybkie wyrzucenie Morrisona można było nieco potraktować jako spoiler wyniku. Miz poradził sobie ze wszystkimi. Powiedziałbym, że gdy przychodzi czas konfrontacji brandów to twardo punktuje czerwonym (jeszcze ta reklama stacji USA Network na koszulce. :lol: ), ale tutaj podział się kompletnie nie liczył.

Ocena: 2/5

Pierwsza walka - Męska drużyna RAW vs Męska drużyna SmackDown
Naprawdę teraz przy wejściu na ring wyświetlaną grafiką i symbolem Riddle'a będą klapki? :lol: Niby adekwatne, bo je zrzuca, ale i tak lekko prycham.
Dziwna rzecz z Rollinsem. Czy to jakiś rodzaj pokuty za porażkę z Mysterio i utratę Murphy'ego?
Owens od tego momentu wyrósł na kapitana drużyny. Już pierwszy tekst o tym, że "Rollins zawsze był śmieciem" dał takie poczucie jakoby miał być najmocniejszym elementem zespołu niebieskich. Rozdał 3 Stunnery i nadział się na piąchę AJ'a. :roll:
Potem w zamieszaniu Riddle szybciutko pozbył się również Barona. Ten to w ogóle już nic nie zdążył pokazać. Może i wykonał finisher na P1, ale i tak nic to nie dało.
Otis na papierze był najsłabszym ogniwem drużyny SmackDown. Tutaj od początku starali się robić go takim "grubym działem" (hehe :twisted: ) tej ekipy. Na samym początku jak to komentatorzy zagrzewali konfrontacje z Lee "super Heavyweight". Potem jeszcze udało mu się unieść Strowmana i to tyle.
Jey ostatnim na placu boju z tej drużyny i szczerze nawet nie powinno to dziwić, ale też nic takiego nie zrobił.
Mina Heymana chyba mówi wszystko o bookingu niebieskich. Nie było żadnych spięć w ekipie czerwonych, nie dali żadnego wątku odnośnie wcześniejszych kłótni w obu ekipach. Smack został przeorany, nie udało im się żadnego z przeciwników wyeliminować. Przyznam, że troszkę się rozczarowałem.

Ocena: 2+/5

SP nucą sobie theme Takera i HBK. Jeszcze wiele razy o tym wspomną. W końcu dzień pożegnania legendy.

Druga walka - The New Day vs The Street Profits
Big E cały czas przy ziomkach. Też jestem zdania, że rozdzielenie ich było bez sensu. Big E nic nie robi w kierunku solowej kariery, a cały czas wokół niemal wszystkim sprawia wrażenie bycia częścią ND. Zawsze będzie, oni za długo byli razem żeby ich tak rozdzielić.
Walka spoko. Głównie za sprawą Monteza, który odwala 90% roboty w ringu. Dzisiaj wyjątkowo w kluczowym momencie przysłużył się jego koleja. U rywali znacznie większy udział miał Xavier, co cieszy. Bardzo dobrze, że go zaczynają wykorzystywać, bo pamiętam czasy jak jeszcze skakał wokół ringu z trąbką. Nie przełożyło się to na wynik. SP zgarniają wygraną i punkt dla SmackDown. Obstawiałem tych drugich, ale nie wykluczałem tej opcji.

Ocena: 3-/5

Trzecia walka - Sami Zayn vs Bobby Lashley
Liczyłem po cichu, że Zayn wycwani się jakoś albo chociaż sprawi pozory, że ma jakiekolwiek szanse. Nadzieja matką głupich jak to mówią.

Ocena: 2-/5

Dziwne, że tak olewają drugiego Usosa. Całkowicie niemal zniknął z anteny, a przecież umowa przed walką Romka z Jeyem obowiązywała chyba obu braci.

Czwarta walka - Asuka vs Sasha Banks
Dziewczyny ponownie nie zawiodły. Solidne starcie. Poszły bardziej w liczne wymiany submissionów i Rolli. Brak widowiskowych akcji nie przeszkadzał, ponieważ obie zawodniczki całkiem płynnie się kontrowały i próbowały nawzajem spinować. Kleiło się to i naprawdę nieźle wyglądało. Sasha wygrywa także widać pompują jej powrót na szczyt kobiecej dywizji. Jeszcze rola w Mandalorianinie jej przypadła także nie może narzekać na brak zielonych i atencji. :D

Ocena: 3+/5

Nie mogło zabraknąć Trutha i cyrku z 24/7. Ciekawostka - za kurczaka przebrał się Gulak.

Piąta walka - Żeńska drużyna RAW vs Żeńska drużyna SmackDown
Pojedynek zaczął się o wiele bardziej poukładanie i wyrównanie niż faceci. Tutaj każda coś pokazała w ringu, nawet Lana przez moment, ale po kolei.
Dosyć późno zaczęły się eliminować, bo dopiero po jakiś ośmiu minutach i sajgonie poza ringiem poleciała Bayley wyrzucona przez Australijkę. Tak jak w przypadku mężczyzn jako pierwsza osoba wylatuje dosyć duża postać. Tyle, że tutaj nikt się nie podłożył.
Zaraz później Natalya pozbywa się Royce. To mogło wyjść nawet fajnie, ale oczywiście Kanadyjka musiała zbotchować próbę tego wyszukanego submissiona. :roll: Zasłużyła żeby wypaść po jednej "bule" od Lacey.
Evans najpierw ładnie wykonała Spanish Fly na Biance potem po dłuższej chwili oddechu uległa Liv Morgan. Ładny przerzut w wykonaniu Liv, a i ujęcie kamery też spoko. :twisted:
Gdzieś wcześniej Rubby Riott postanowiła stawić czoła Baszler. Wytrwała dosyć długo. Lepsze to niż paść po sekundzie.
Nia miażdży Liv i mamy ostatnią trójkę. Bałem się, że jeszcze laska z biczo-warkoczem to wyciągnie. Rozwiązali to, jednak tak żeby nikt nie ucierpiał. Żonka Monteza jest chyba pierwszą w głównym rosterze, która podniosła się z Shayną na plecach. Baszler wyrzuciła się sama trzymając duszenie za długo, a pozostałe dwie nie zdążyły wrócić na czas do ringu przez, co Lana wygrywa... Powiem tyle... Niech to będzie koniec robienia z niej sieroty, błagam.
RAW wygrywa, czyli ME dla Romka.

Ocena: 3-/5

Szósta walka - Roman Reigns vs Drew McIntyre
Teraz role się odwrócili po roku i to Szkot jest tym dobrym, a Samoańczyk złym. Pierwsza rzecz, która cieszy - zostawali mu wejściówkę z kiltem i mieczem.
Były momenty przestoju, były też momenty trzymające bardziej w napięciu jak i dynamiczniejsze. wypadli o niebo lepiej niż rok temu na WM'ce. Zwłaszcza pod koniec jak Romek rzucił rywalem na stół komentatorski, a potem jeszcze wcisnal go Spearem w bandy. Od tego momentu Drew zaczął walkę o życie, która niestety przegrał po ciosie w jaja... Wytrzymał sporo wliczając Super Puncha, a oni musieli wcisnąć Jeya Uso, który przyczynił się do wyniku. Szkoda, bo Romek zyskałby sporo wygrywając to czysto, a tak? Usos znowu chciał pomóc kuzynowi i co? Znowu dostanie opierdziel, że się wtrącił?

Ocena: 3/5

Ostatnie pożegnanie The Undertakera
Wiadomo nie będę wystawiał oceny, ale generalnie przyjemna rzecz. Krótkie wideo z przypomnieniem kilka słów Vince'a w towarzystwie dziadków i potem sam Taker kilka słów na w jego mrocznym stylu wystarczyło. Nie będę się rozpisywał za bardzo o odczuciach. Lubiłem go, ale już zdążyłem przywyknąć do jego sporadycznych występów. Druga porażka na WM'ce z Romkiem już i tak zabija większość magii jaką miała ta postać. Szkoda tylko, że 2020 rok przyniósł nam tyle gówna we wszystkich dziedzinach na całym świecie również w rozrywce. Najpierw Edge musiał powrócić bez publiki, a teraz Taker również bez niej się zegna z ringiem. :/

"+"
- Asuka z Sashą wypadły dobrze
- Drew z Romkiem o wiele lepiej niż rok temu. Szkoda tylko słabej końcówki
- TT match oraz drużynówka kobiet także się nieco wyróżniły, ale w drugim przypadku także zakończenie pozostawia trochę do życzenia
- pożegnanie Takera wyszło w porządku

"-"
- Na pewno największym zawodem była walka drużynowa facetów. Zbyt jednostronnicza i rozpisana jakby " na odwal się"
- ponownie Sami Zayn najsłabszym ogniwem PPV
- BR w Preshow miał jakieś tam momenty, ale na dłuższą metę był zbędny. Mizowi nic nie da ta wygrana, a nawet podział na brandy nie miał tu znaczenia

Ogólnie to nawet nie oglądało mi się tego tak źle. Trzy walki plus końcowy segment z "Grabarzem" wypadły przyzwoicie i to one stanowią o ocenie tego PPV. Mógłbym ponarzekać na końcówki znowu dwóch starć, ale już nie chcę się też pastwić. I tak wypadło lepiej niż oczekiwałem.

Ocena końcowa: 2+/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2020-11-24, 01:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Killaz 
Jobber



Wrestler: CM Punk, Kenny Omega
Wiek: 24
Dołączył: 27 Sie 2012
Posty: 154
Podziękował: 0
Podziękowano mu 2 razy w 2 Postach
Skąd: Niemcy
Ostrzeżeń:
 2/3/4
Wysłany: 2020-11-23, 23:33   

Pavlos napisał/a:

- Drew z McIntyre'm o wiele lepiej niż rok temu. Szkoda tylko słabej końcówki


To Drew walczyl sam ze soba? XD
_________________
AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW! AEW!
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 27
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4258
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-11-24, 01:16   

Mała pomyłka. Oglądałem jeszcze wcześniej Smack'a i 205 także po takiej dawce pisania o produkcie Vince'a mogłem przeoczyć. :twisted:
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 30
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1618
Podziękował: 26
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-11-24, 12:44   

0. Kick off Battle Royale :

Obejrzałem z ciekawości kto wygra. Przebieg mnie mało interesował, ale WWE powinno przestać spojlerować tego typu rzeczy, bo w 99% przypadków wygrywa jedna z tych kilku osób, które dostają indywidualne wejście. Patrząc na to kto wystąpił i brak Big E czy Aliego nie miałem pojęcia kto wygra. Młyn, że hej.
Zapamiętałem Kalisto vs Rey oraz Rico vs Cedric. I kilka bolesnych upadków.
Niespodziewanie wygrał MIZ. Chwila to ktoś z walizką coś wygrywa? Wow.
OK, dało rozrywkę.

1. Męski SS match
Główny elimination match na opener? Wow. Spodziewałem się pod koniec gali - albo jako main event albo co-main przed walką dwóch "miszczów".
Coś tam się działo, ale czy to był najlepszy elimination match w historii? Absolutnie nie. Czy najgorszy? Też nie. Gdzieś pośrodku stawki z dziwnym bookingiem. Dalej nie kupuje Jeya jako main eventera (za szybki awans), Otis za mocny jak na siebie i ogólnie komediową personę, a Seth robiący za męczennika pasuje do gimmicku - szkoda, że Sheamus nie skasował go po High Crossem czy jak to się zwało - byłoby adekwatne :D
Niebiescy na papierze byli słabsi i tak też było w rzeczywistości. Dziwne, że przegrali 5:0. No i ochroniarz Stylesa nie pomógł.

2. Walka tagów
New Day kolejni po Batiście w Gearsach? W sumie nie grałem w żadną część, ale kolorowe zbroje raczej z jakimś fortnitem się koajrzą :D Ułomne Private Party jeszcze z segmentem na backu (dość długim) kiedy mają wyjść i walczyć.. sztuczne przedłużanie..
Walka... była dobra. Bardziej mi się podobała niż FTR vs Bucksi (swoją drogą jak sobie przypomnę poprzednią walkę na tej gali i ilość superkicków to Jey Uso to chyba trzeci Bucks :D ). Ciekawe akcje i ogólnie się działo i było nawet długo. Stawiałem na to, że New Gay podpromuje kolegów i tak się stało.

3. US vs IC
IC to z automatu ważniejszy pas niż US, ale Bobik > Zayn pod wględem ważności. Sammy odpierdala kaszane ostatnio, a Lashley jest nudny, więc jakoś za bardzo nie chciało mi się oglądać, ale niestety obejrzałem.. tak jak wszyscy piszą - na siłę przedłużony squash. Nic ciekawego. Nie było retribution, więc wynik wiadomy.

4. singlowe dupy
Przewijka. Długa walka... Sasha wygrała? Zaskoczenie. Dominująca Asuka przegrywa czysto, a po Carmelli ani widu ani słychu. Widocznie woli na SD się pojawiać...

5. tradycyjny 5 vs 5 match dup
Przewijka. Na papierze grupy były wyrównane, stawiałem na niebieskich. Dzika karta to była Lana - czy będzie przyczyną porażki czy sukcesu drużyny? Jednak to drugie pomimo zerowej promocji. Brawo WWE.
Bejli i Bianca były mocnymi punktami SD a odpadły jedna szybko druga durnie.

6. Miszcze Drew vs Romualdo
Przyznam szczerze po dwóch walkach kobiet, które przewinąłem, miałem chęć dalej przewijać, bo to zestawienie mnie nie jarało, zresztą jak cała ta gala, bo już WWE ledwie dycha i mnie nudzi, a że jestem spierdoliną to to jeszcze oglądam jakimś cudem i... jednak przewinąłem bez skrupułów :D
Na podglądzie coś tam się działo, było długo. Zostawiłem końcówkę - śmieszny słaby spear na barykade podczas którego komentatorzy się zesrali jakby Szkot zderzył się z Tomkiem Lokomotywą na pełnej piździe, a nie ze słabo wybitym Reignsem :D Nie mogło dojść do czystego finishu - Jey zainterweniował, sędzia leżał, low blow, finisher, cyk koniec.
Zdziwiło mnie kiedy kilka osób pisało, że na WM ich pojedynek wypadł gorzej - to oni ze sobą walczyli na którejś WMce? :D Aż sprawdziłem - faktycznie, to musiała być szczególna walka skoro nawet o niej nie pamiętam :D

Weszło większość wyników, dziwi brak interwencji - wyczuwałem kilka, a wyszła tylko ta w main evencie i to nie ze strony Ortona, a kapitana drużyny SD. RAW wygrywa to SSeries.

Pożegnanie Andrzeja.. nie przewijałem, obejrzałem i... kupa to była. Dla takiej legendy kaszana. Może wynik braku publiki, ale to nie było to. Przykro patrzeć jak Andrzej odchodzi w takim stylu.
Dali dużo czasu. Paczka wideo okej, fajna. Wybiły legendy - każdy dostał osobną wejściówkę - okej, czasu było w cholerę czemu nie? Zabrakło Angle'a, Edge'a czy Ortona, którego nie było na całej gali.
Po paczce video nie było już nikogo w ringu... ok zrozumiałe... w końcu covid i restrykcje... a nie, chwila przecież w preshow była walka gdzie więcej osób było w ringu ;?
Wejście Andrzeja, które zawsze długo trwało teraz ciągnęło się w nieskończoność.
Ten prawie 8bitowy myk z theme songiem rodem z Amazing Spidermana 2 z jednej strony okej, ale z drugiej ni chuja nie pasował do atmosfery. Andrzej wyszedł, powiedział kilka słów, było kilka gongów (teraz nie wiem czy 30 za każdy rok, czy może te 20-kilka za każdego na WM?) i tyla. koniec.
Ktoś mi na sherdogu chrapkę zrobił pisząć czy kiedykolwiek w UFC pożegnano kiedyś walką tak jak WWE Andrzeja. To pomyślałem, dzięki za spojler jebańcu. Kminiłem czy Taker dostanie pożegnalną walkę czy może zainterweniuje w main event i skroi oba pasy i jako podwójny mistrz odejdzie :D A tu dupa.
Thank you Taker, ale pożegnanie to Edge, którego to nawet prawdziwe pożegnanie jak okazało się po 9 latach nie było, było lepsze.

Cała gala IMO średnia.
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.
 
     
DashingNoMore
Upper Midcarder



Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1351
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-11-24, 13:59   

Kick-Off

Dual Brand Battle Royal
Podobnie jak u aRo, przede wszystkim w oczy rzuciło mi się to, że niby walczymy o brand supremacy a każdy walczy z każdym. Głupota straszna. Jeszcze w ostatniej dwójce Dominik Mysterio i Chad Gable... a więc dwóch gości ze SmackDown... biło się o to kto wygra BR dla SmackDown... co? Tak, wiem, że był tam Miz poza ringiem ale to nie eliminuje absurdu tej całej sytuacji. Jedyna dobra rzecz jaką mogę powiedzieć o tym Battle Royal... to zwycięzca. Miło, że dla odmiany Mr. Money in the Bank coś wygrywa... co by nie było, że cały czas moczy.
Na odczepne można wspomnieć o spocie z Mizem, który wturlał się do ringu pod dolną liną zaraz przed baseball slidem od Dominika i w ten sposób uratował się przed eliminacją. Tego chyba jeszcze nie widziałem.

Gobbledy Gooker 24/7 Champem... pierwsza rzecz związana z tym pasem od bardzo dawna na której się uśmiechnąłem :D

Główna karta

Survivor Series 5 on 5 Elimination Tag Team Match: Team Raw(AJ Styles, Braun Strowman, (Matt)Riddle, Keith Lee & Sheamus) vs Team SmackDown(King Corbin, Jey Uso, Kevin Owens, Otis & Seth Rollins)
Keith z nowym theme songiem! Nawet sam go sobie śpiewa! I nawet jakby złapał trochę więcej luzu w trakcie wejściówki :D . Jest nadzieja!
Raw wygrywa nie tracąc ani jednego członka drużyny. Klęska zaczęła się od poświęcenia Rollinsa. Nie mam czego się przyczepić. Nie widzę niczego złego w bookingu Setha... pasuje to do gimmicku i wydaje mi się to naturalnym następstwem tak srogo upierdolonego feudu w którym najpierw przegrał z rodzinką Mysterio, potem stracił ucznia a potem jeszcze z tym uczniem przegrał. To, że w taki sposób wypisują go z TV też mi nie przeszkadza. Jest git.
Samo zwycięstwo Raw w taki sposób... w innych warunkach by mi przeszkadzało ale tu jak najbardziej miało sens. Wyłożyli na to solidne podstawy, podobało mi się. Opener na plus, nawet jeśli z poczynań ringowych już niewiele pamiętam.

Champions vs Champions: Raw Tag Team Champions The New Day vs SmackDown Tag Team Champions Street Profits
Widzę, że nie tylko ja nie jestem fanem pomysłu Big E'ego wychodzącego razem z New Day. No to ten... fajny rozpad. Powiedz Big E, jak Ci idzie solowa kariera :twisted: ? Nie mówiąc już o tym, że jako przedstawiciel rosteru SmackDown wszedł razem z przedstawicielami Raw... powinny być konsekwencję... ale raczej nie będzie. Wejściówka w zbrojkach z Gearsów fajna, wyglądali kozacko ale czy serio trzeba było obsrać produkt żeby wypromować DLC do gry?
Przechodząc do walki... New Day mocno heelowe. Aż zatęskniło się za czasami, które w ogóle przyniosły im popularność, jaką mają obecnie. Krótko ale na dobrym poziomie. Walka ciągnięta głównie przez jednorożce. SP wygrywają... ostatnimi czasy(mniej więcej od WM'ki) wkurwiają mnie niemiłosiernie ale trzeba im oddać to, że są naprawdę mocnymi mistrzami i takie zwycięstwo może im tylko pomóc.

Champion vs Champion: WWE United States Champion Bobby Lashley vs WWE Intercontinental Champion Sami Zayn
Piszę ten post dzień po gali i po obejrzeniu Raw... a i tak nie wiem co myślę o tej walce. Pod kątem ringowym... duże meeh... ale czy można to było zabookować inaczej przy obecnej promocji jednego i drugiego? Po raz kolejny WWE zapędziło się w róg. Koniec końców było tu wszystko czego można było od tej walki oczekiwać. Bobby wyglądał jak potwór a Sami znów błyszczał sprytem i w paru sytuacjach naruszył US Champa. Koniec końców i tak Lashley wygrywa całkiem dominująco. No z jednej strony nie zrobiłbym tego lepiej... ale cholera dłużyło się.

Champion vs Champion: Raw Women's Champion Asuka vs SmackDown Women's Champion: Sasha Banks
Ich walka z SummerSlam podobała mi się bardziej. Było technicznie, było porządnie. Ciężko odmówić tym dwóm paniom faktu, że mają dobrą chemię. Szkoda, że tylko 13 minut. Chciałbym zobaczyć ich walkę w pełnej formatce czasowej, z miejscem na psychologie i na dobry wrestling. Taką, która nie wyda się być zrushowana.
Sasha wygrywa przez roll-up. Dobry wybór. Asuka nie traci tak wiele bo nie przegrała definitywnie, SmackDown dostaje jakieś punkty a i sama Sashka potrzebuje takich zwycięstw jeśli ma dostać swój pierwszy solidny reign w głównym rosterze.

Gooker z pasem mnie rozbawił. Follow up z Tozawą i Truthem to już powrót do status quo. Skip.

Survivor Series 5 on 5 Elimination Tag Team Match: Team Raw(Nia Jax, Shayna Baszler, Lana, Lacey Evans & Peyton Royce) vs Team SmackDown(Bayley, Bianca Belair, Natalya, Ruby Riott & Liv Morgan)
Gorszy z dwóch Tradycyjnych Tagów na tej gali. O poczynaniach ringowych nie ma co pisać, botche, z płynnością bywało różnie. Parę razy się zębami zgrzytnęło. Przejdźmy do eliminacji.
Jako pierwsza wypadła Bayley... co jest zaskoczeniem. Nie zrobiła w tej walce absolutnie nic a jeśli ktoś w drużynie SmackDown miał szansę tu coś ugrać to ona i Bianca. Czytałem, że planują promować Peyton Royce, przypięcie najdłużej panującej mistrzyni SmackDown to dobry start... pod warunkiem, że zacznie się w ogóle pojawiać w telewizji ;) .
Lana została zbesztana przez Shayne i Nie mimo, że całkiem dobrze sobie radziła z Natalyą... wygoniły ją na schodki i kazały oglądać... co?
Kolejność pozostałych eliminacji - randomowa. 3-1 na koniec, Jax, Baszler i Lana vs Bianca Belair. Ktoś mógłby powiedzieć, że dobra okazja na podpromowanie Bianci występem ala ten, który dała na Royal Rumble ale gdzie tam... nie wywaliła nikogo. Shayna wyeliminowała się sama bo jest idiotką a potem double count out. Lana to sol-survivor. Okej, wyobrażałem to sobie nieco inaczej ale I'll take it. Trochę głupio by było by Lana cisnęła taką Biancę... a zwycięstwo drużynie dała. Payoff jest.

Champion vs Champion: WWE Champion Drew McIntyre vs WWE Universal Champion Roman Reigns
Przyznam... czekałem na tę walkę. Głównie dlatego, że tym razem(po raz pierwszy) McIntyre ma feeling kogoś kto może pokonać Romka. Spotkała się dwójka promocyjnych tuzów, która bardzo rzadko przegrywa. To się promowało samymi nazwiskami. Pod tym kątem cieszę się, że Orton stracił tytuł.
Walka gali... i chyba jedyna na całym show, która dostała czas by pooddychać. Lubię długie walki z dobrze wyczutym tempem. Miało to big fight feel, od klinczów, przez punche, przez ofensywe heela, przez comeback face'a do ostatnich dziesięciu minut, które jadą już na najwyższych obrotach. Nie opowiadali historii, to był workrate match na bardzo wysokim poziomie. Podobało mi się.
Romek wygrywa po pomocy ze strony Jeya. Po raz kolejny... dobry wybór. Drew był terminatorem, odkopał z dwóch spearów(w tym jednego na barierki), wykonał Claymore ale nie mógł przypiąć(swoją drogą wielki szacun za promocje tego finishera. Jak Drew go jebnie to kończy... tak powinno być), ostatecznie padł po low blow, superkicku i gilotynie. Romek mocny, Drew mocny, story z Tribal Chiefem wciąż się rozwija. Win-Win-Win.

Pożegnanie Undertakera... przyznam się szczerze. Domagałem się tego momentu od lat... ale gdy już nadszedł to zrobiło mi się przykro :D . Pożegnanie jakie odprawić może tylko WWE. Ta sama półka co emerytury Rica Flaira i HBK'a... jeśli możemy wynieść z tego jakiś wniosek to taki, że Taker na pewno wróci do ringu :twisted: . A tak całkiem poważnie. Legendy, speech rozdzieranego emocjami Vince'a, theme song Takera zagrany na Tesli, ostatnie promo Deadmana. Mocne to było... i nie można było sobie wymarzyć lepszego momentu do pożegnania się niż trzydziestolecie kariery. Oby do Hall of Fame trafił już przed publicznością... i oby nie rozmienił się na drobne kolejnym powrotem.

W skali szkolnej dałbym temu PPV 4. Ogólny odbiór jest taki, że było dobrze ale mogło być lepiej. Godny polecenia właściwie jest tylko main event, reszta po prostu dobra lub przeciętna. Niczego mega słabego na gali nie było. Mimo wszystko - zeszłoroczne Survivor Series z NXT było znacznie lepsze.
  
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9307
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2020-11-24, 23:28   

1. Survivor Series Match Faceci - jak co roku powtarzam, że ten gimmick match jest moim ulubionym u Vince'a i jestem kompletnie nieobiektywny w jego ocenie :wink:
Walka jako opener spełniła swoje zadanie w 100-u procentach, bo trudno się było na niej nudzić. Jej wynik (nikt z ekipy RAW nie został wyeliminowany) kompletnie nie odzwierciedla przebiegu starcia, bo drużyna Smacka, pomimo kompletnie bardziej ubogiego star-poweru, postawiła rywalom zajebiście twarde warunki i momentami konkretnie garowała Czerwonych. Kozacko rozpisali Otisa czy Jay'a Uso, którzy - jak na midcarderów - jechali bez kompleksów z mocniej wypromowanymi rywalami.
Otis vs. Keith Lee, czy Uso, który samotnie usiłował przetrwać na sam koniec, fundując Super Kick Party przeciwnikom, to perełki tej walki. Jedynym zgrzytem była eliminacja Rollka. I nie chodzi tu tylko o formę (to jeszcze bym kupił), ale o to, że nawet idiota widział, że Seth zaraz się podłoży "w ofierze", a ze strony jego ekipy zero prób save'a... Idiotycznie to wyszło. Poza tym, bardzo mi się to podobało jako całokształt.
Tak mocna dominacja ekipy RAW (zero strat w ludziach) każe mi się zastanawiać, czy to nie było czasem "zadośćuczynienie" dla Czerwonych i to nie Smackowi dzisiaj wygrają całą rywalizację brandów...

2. New Day vs. Street Profits - jeżeli w walce tagów New Day są stroną zamulającą, to wiedz, że coś się dzieje... Walka mocno sztampowa, ze zbyt długim katowaniem bebechów Monteza, która nabierała kolorów dopiero jak Ulicznicy dochodzili do głosu. Pojedynek nabrał wiatru w żagle dopiero pod sam koniec, ale nie zmieniło to faktu, że po takim składzie spodziewałem się dużo więcej, bo 3/4 starcia tonęło w oparach tygodniówkowej przeciętności.

3. Zayn vs. Lashley - szczerze mówiąc, zestawienie to było na papierze tak "do jednej bramki", że spodziewałem się jakiejś fartownej, "zaskakującej" wygranej Samiego (po interwencji Anarchistów). Niestety nic takiego się nie zadziało, tak więc Zayn nawet nie pierdnął w starciu z takim koksem jak Bobik.
Jedyne co mi się tu podobało, to zachowanie Hurtowych Biznesmenów, którzy po prostu sobie stali obok ringu i bez żadnej spiny patrzyli na pyszczącego Mistrza IC, na zasadzie: "nie będziemy Cię bić leszczu, bo Lashley zrobi to za nas". Fajnie to wyglądało, taka 100-u procentowa pewność, że Bobikowi zbędna jest jakakolwiek pomoc z "takim" przeciwnikiem.
Sama jednak walka - nic ciekawego. Lashley miał rozjebać i rozjebał, bez większych problemów. Emocji tyle co na grzybobraniu.

4. Asuka vs. Banks - no, i o takie walki nic nie robiłem! Dziewczyny jak zwykle (w takim zestawieniu) nie zawiodły i walkę oglądało mi się wręcz wyśmienicie. Cały czas coś się działo, rywalki zostały rozpisane równorzędnie i bardzo mocno, a kontry i zmiany przewag leciały co chwilę. Czuć było, że to dwie Mistrzynie, a nie jakieś popierdółki. Akcja leciała od samego początku do samego końca i nie można było się tutaj nudzić.
Finisz też był całkiem spoko, bo niby Aśka przegrała, ale po roll-up'ie, tak więc zbyt wiele jej nie ubyło.

5. Survivor Series Match Kobiety - czy był chaos? Tak! Czy były botche? Tak! (ojjj, Natka, Natka… :roll: ) Czy mi się podobało? Tak! :wink:
Może i faktycznie starcie było mocno chaotyczne i obfitujące w trochę głupot (np. finisz), ale i tak nie szło się na nim nudzić, bo cały czas była akcja i Panie sobie nie żałowały. Każda z dziewczyn została mocno rozpisana (nawet takie ringowe niemoty jak Payton, czy z reguły jobująca Ruby) i miała swoje 5 minut, przez co oglądało się to naprawdę spoko.
Szkoda, że postawili na mało poważne zakończenie i wszystko było podporządkowane temu, żeby Lana, nic nie robiąc, została jedynym Survivorem. Już bardziej liczyłem na to, że Lana się w końcu wkurwi i zamiast się mazać, odegra się na Jax, przez co wygrają SmackDownki. Niestety, nie pykło. Mimo to i tak dobrze się bawiłem podczas tego starcia, tak więc zdecydowanie na plus.

6. McIntyre vs. Reigns - przyznam szczerze, że nie ujęła mnie ta walka. Ciągnęła się jak wóz z węglem, booking był nudziarski, w stylu "podominował jeden, to teraz podominuje drugi", a dziać się coś zaczęło dopiero pod sam koniec (końcówka była fajna, ale nie była w stanie uratować tego sleeperowego starcia). Standardowo, jak Romek przeszedł turn, to od razu zaczęli robić z niego pizdeusza, który sam nie potrafi wygrać walki, a jego Spear - w cudowny sposób - stracił z 50% swojej zabójczości, bo Szkot kick out'ował aż miło. Ja rozumiem, że nie chcieli zaszkodzić Drew (tak więc Spear się go nie imał, a nawet uwięziony w Gilotynie - nie odklepał, tylko odpłynął), ale Piękny - pomimo wygranej - wypadł dość blado, musząc na chama oszukiwać (a wystarczyło przecież żeby Jay - bez kontaktu fizycznego - odwrócił tylko uwagę McIntyre'a, Rzymski machnąłby Spear'a lub zapiął Gilotynę - i Romuald wyszedłby na heelowego Kozaka). Niestety, zagrali sztampowym zestawem, gdzie po turnie, mega wypromowany zawodnik traci kompletnie jaja :roll:

7. Pożegnanie Takera - kozackie to było pod kątem klimatu. Ja tam miałem ciary jak Mark mówił, że nadeszła pora żeby pozwolić Undertakerowi spocząć w pokoju. Aż się łezka kręci w oku jak człowiek sobie uświadamia, że od 30 lat towarzyszył Grabarzowi w jego podróży. Tej klasy Legenda nie powinna jednak żegnać się z ringiem bez publiczności. Z prawdziwymi fanami to by dopiero była owacja!
Śmiesznie wyszło z tymi wszystkimi zaproszonymi gośćmi z przeszłości. Niby naszło się ich od chuja, tylko chuj wie po co, skoro i tak nie zostali, kiedy Taker wbił do ringu :roll:
Tak czy siak - zacne pożegnanie Ikony McMahonlandu. Mam tylko nadzieję, że Taker nie zgodzi się już na jakieś okazjonalne występy w przyszłości, bo ta końcówka z hologramem Paula Bearera była kapitalną kropką nad "i" (zmarły Menago wraca po swojego podopiecznego, żeby go zabrać w ostatnią podróż, na tamtą stronę).

Reasumując - jedno z niewielu WWE PPV's w tym roku, na którym udało mi się ani razu nie przykimać. To już świadczy o tym, że było nieźle :wink: Jasne, to nie Full Gear od AEW, ale obie eliminacyjne, klasyczne, survivorowe walki spełniły moje oczekiwania, Sasha z Aśką zrobiły bardzo dobry pojedynek, a pożegnanie Undertakera było klimatyczne i godne tej klasy Legendy. Miłe zaskoczenie jak na wypust od Vinczenca. Moja ocena: 3+/6, bo bawiłem się całkiem spoko.

DashingNoMore napisał/a:
tym razem(po raz pierwszy) McIntyre ma feeling kogoś kto może pokonać Romka.


Drew na HIAC moczył z Ortonem po jednym RKO. Akurat w starciu z nowo heelowanym Romulusem, można było obie nerki stawiać na to, że Szkot to gładko ujebie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
DashingNoMore
Upper Midcarder



Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1351
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: Wczoraj 1:28   

Cytat:
Drew na HIAC moczył z Ortonem po jednym RKO. Akurat w starciu z nowo heelowanym Romulusem, można było obie nerki stawiać na to, że Szkot to gładko ujebie.


Ujebał po locie na stół ze ściany klatki. Oprócz tego była to jego DRUGA porażka w tym roku. Kaman.
Fakt, my widząc 4-2 dla Raw wiedzieliśmy, że Romek tego nie udupi. Nie trzymałoby się to z resztą kupy. Ale czysto promocyjnie, McIntyre i Reigns stoją na równi. A jeśli nie na równi to nie ma między nimi takiej przepaści jak była rok temu. Nie miałbym problemu z uwierzeniem jakby Drew ujebał Romka.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group