Powrót The Bella Twins? Xavier Woods w G4, De... (zobacz)
Wydarzenia z Raw, Royal Rumble, Charlotte Fla... (zobacz)
Omówienie wydarzeń z Survivor Series... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Clash of Champions 2020
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 27
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4258
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-09-01, 10:08   WWE PPV - Clash of Champions 2020

WWE PPV - Clash of Champions 2020


27 września 2020


Amway Center

Orlando, Floryda




Gold Rush




Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






WWE Championship:

Ambulance match
Drew McIntyre (c) vs Randy Orton






Universal Championship:

Single match
Roman Reings (c) vs Jey Uso






SmackDown Women's Championship:

Single match
Bayley (c) vs Nikki Cross





US Championship:

Single match
Bobby Lashley (c) vs Apollo Crews






Intercontinental Championship:

Triple Threat Ladders match
Jeff Hardy (c) vs AJ Styles vs Sami Zayn






RAW Tag Team Championship:

Tag Team match
The Street Profits (c) vs Andrade & Angel Garza






SmackDown Tag Team Championship:

Tag Team match
Cesaro & Shinsuke Nakamura (c) vs Kalisto & Lince Dorado






Women's Tag Team Championship:

Tag Team match
Shayna Baszler & Nia Jax (c) vs Rubby Riott & Liv Morgan






Kickoff - RAW Women's Championship:

Single match
Asuka (c) vs Zelina Vega
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2020-09-27, 19:11, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
roundcubenine 

Wiek: 49
Dołączył: 24 Wrz 2020
Posty: 1
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2020-09-24, 08:57   

WWE Clash of Champions: We are just a Sunday way from an another massive WWE’s PPV – Clash of Champions that will place 27th September 2020. This event is already action-packed with 9 thunderous Championship matches.

shareit app vidmate
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder


Wiek: 27
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1203
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2020-09-24, 14:55   

Cytat:
This event is already action-packed with 9 thunderous Championship matches.


No nie wydaje mi się :D Chyba już tylko boty czekają na kolejne ppv od Vince'a :wink: Jasne rzuci się okiem na 2-3 pojedynki, ale reszta...wiadomo.
 
     
8693 
Main Eventer


Wrestler: Y2J HHH Usos
Wiek: 27
Dołączył: 09 Gru 2010
Posty: 3290
Podziękował: 14
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: 2020-09-24, 16:04   

Chciałoby się zobaczyć któregokolwiek z braci Uso jako jednego z głównych mistrzów lub chociażby IC albo US. Obaj to materiały na wielkie gwiazdy federacji Vince'a. Może jakieś wkręcenie do zapowiadanego feudu o marnujący się kontrakt w walizce i zdobycie go... Oby tak się stało.
 
     
Rogos 
Midcarder



Wrestler: Edge|Punk|Hardy|Black
Wiek: 23
Dołączył: 13 Lut 2012
Posty: 701
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Chełmno
Wysłany: 2020-09-28, 10:20   

Ladder Match
To była walka z drabinami. Nie spot-fest. Do samego wrestlingu w wykonaniu tej ekipy ciężko mieć zastrzeżenia, a gdy już w ruch szły drabiny, to szły konkretnie. Tu najwyraźniej widać kontrast między tym, a wypocinami z NXT i AEW. Jestem pod wrażeniem, że wykminili nowe motywy, jak Jeff próbujący przeczołgać się na drugą stronę drabiny, czy wcześniej ten rzut w wykonaniu AJ’a. Kajdanki w tunelu i reszta akcji z ich udziałem to już w ogóle nowość. Nawet komentatorzy jakoś wyjątkowo przyzwoicie i celnie opowiadali historię. Nie zabrakło Swantona z dachu, no i właśnie – to był jedyny naprawdę mocny spot w tej walce. Prosiło się, żeby Zayn został po tym wykluczony na stałe, ale swoje odleżał, a potem zrobił robotę sellingiem, także spoko. Całość naprawdę super. Najlepszy Ladder Match jaki widziałem od dawna. Wynik zwiastuje kontynuację feudu. Chętnie zobaczę.

Drew McIntyre vs Randy Orton
Interwencja Big Showa miała sens i ze względu na pracę kamery bardzo fajnie wyszła. Mniej sensu miało to, że właściwie do niczego ona nie doprowadziła. To samo tyczy się Christiana. Niech będzie, że chcieli tylko wbić po szpileczce. Na etapie drugiego ataku należało spodziewać się obecności reszty ofiar. Można chyba założyć, że gdyby nie Michaels, McIntyre przejechałby się w karetce. Wyczekiwałem Flaira, który to zakończy, ale nie było takiej potrzeby. No, w zasadzie zakończył. Sama walka nie była zbyt rozwinięta, ale wciąż był to dobry brawl wrestlerów z prawdziwego zdarzenia. Biorąc pod uwagę okoliczności, miało to sens. Bawiłem się dobrze, bardzo fajny meczyk.

Roman Reigns vs Jey Uso
Od początku była nietypowa atmosfera, ta chęć Romana, żeby zwinąć żagle i nie zabijać kuzyna. Gdy Jey zaczął się odgryzać i faktycznie zaczęła się walka było bardzo spoko, a potem wskoczył motyw z tym Tribal Chiefem i tu mam mieszane odczucia. Reigns to jest kozak. Wizerunek, mimika, power jaki od niego bije. Ale to obijanie Usosa trochę jakby zbyt rozwleczone. Za bardzo tego nie czułem. Sama końcówka nadrobiła. Podobała mi się.

Biorąc pod uwagę tylko te walki które obejrzałem, zobaczyłem kawał porządnego PPV.
_________________
I Miejsce - Typer NXT 2017
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Keith Lee, Big E, Owens, Otis
Wiek: 27
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4742
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2020-09-28, 10:31   

Kickoff po zmianach - Nakasaro bronią, whatever

Opener to ladder match - i naprawdę niezły. Parę dzikich akcji, szczególnie Jeff tam poszalał - jak się próbował ratować z przewracanej drabiny i może bardziej zaszkodził, jak powtórzył znany lot ze szczytu poza ringiem, no i koniec. Bardzo pomysłowo do tego podeszli. Hardy był spięty kajdankami z drabiną... za ucho. A Styles i Zayn ze sobą, po czym sprytny lump się odpiął i przypiął AJ'a przez drabinę, by nie mógł wejść wyżej. Wygrana Samiego mnie trochę zdziwiła, ale sposób, w jaki to zrobił - bardzo fajny.

No i mamy obronę 24/7 title. Truth szukał złota, a Gulak go skroił z innego.

Połowa bab wypadła z karty, to Zelina z Asuką się wbiły do głównej części. Cóż, emocji zero. Japonka szybko jedzie rywalkę. A oni to chcą kontynuować...

Lashley i Crews sobie pofikali, no ale tu też emocji brakuje. Szczególnie w tym końcowym subie. Żadnych prób ucieczki, klepie i tyle go widzieli.

Tagi Raw nie dość, że mnie nie obchodziły, to jeszcze sędzia skończył to mimo kickoutu. Ups.

Truth znów 24/7 champem!

Bayley szukała nowej rywalki... I przyszła Asuka. Bez znaczenia, bo mamy atak krzesłem i DQ, czyli zapchajdziura. Ważniejsze było potem, bo Sasha wróciła, by stłuc champa. Tylko nie wiem, po co. Nie mogą jej dać przerwy i czekać, a nie co chwilę wpuszczać? Komu się spieszy?

Przeszłość Ortona się na nim zemściła, karma wraca. W trakcie Ambulance Matchu przyszedł mu wlać Big Show. Potem poszli na zaplecze i tam wjechał jeszcze Christian. A pod koniec Michaels. Ogółem to niezbyt ciekawy, długi brawl, gdzie Drew nawet z pomocą 3 osób ledwo to ugrał. No nie wypadł na mocarza.

Co do mocarzy... Obstawiałem squasha, a Uso się trzymał z Romkiem w ringu prawie pół godziny :shock: Pod koniec już było trochę jednostronnie, ale zanim do tego doszło, minęła masa czasu. Głupio by było po tym go wrzucić znów do tagu.
A ta końcówka w ogóle była fajna, jak Reigns męczył trash talkiem rywala. A że ten się nie chciał poddać ani uznać Romusia za lidera, Jimmy mu ratuje dupsko ręcznikiem, żeby to przerwać. I w ten sposób Uso nadal mocny, a Reigns jest heelową bestią. OK, to im się udało.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 27
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4258
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-09-29, 19:24   

Kickoff - SmackDown Tag Team Championship: Kalisto & Lince Dorado vs Cesaro & Shinsuke Nakamura (c)
Czyli, jednak zmienili w ostatniej chwili i to nie kobity znalazły się w głównej karcie. Szkoda, bo Luchadorzy mimo bycia skazanymi na porażkę dali bardzo fajną walkę. Kalisto przypomniał nam, że coś w ringu potrafi.

Ocena: 2+/5

Pierwsza walka - Intercontinental Championship: AJ Styles vs Sami Zayn vs Jeff Hardy (c)
Drabiny otwierają galę... Eh kiedyś to było. :twisted:
Powolniejsze tempo, ale postarali się o dużo bolesnych akcji z drabinami. Swanton Bomb na leżącego rywala na drabinie musiał być, bo to klasyka. Również sprytna akcja z kajdankkami. Bardziej niż przygoda z P1 podobało mi się zapięcie Jeffowi na tunelu. :twisted: Sami wygrywa tak jak podejrzewałem mocno od SmackDown. Eh... Który to już raz zamiast zostać przy swoim głosuje tak jak większość w typerze i tracę punkt. :roll: Podoba mi się to rozwiązanie. Wszyscy tak stawiali na Hardy'ego, który miał po prostu obronić i pozbyć się typa, co wrócił po długiej nieobecności i ubzdurał sobie, że coś mu się należy, a tutaj ten typ zgarnia wszystko. :D

Ocena: 3/5

Jimmy wszystko zepsułeś. :twisted:

Druga walka - RAW Women's Championship: Zelina Vega vs Asuka (c)
Nie miałem żadnych oczekiwań, nie wątpiłem w wynik, lecz byłem ciekaw występu Zeliny. Właściwie tego czy jej dadzą pokazać cokolwiek. Nie dali. :twisted:

Ocena: 2/5

Trzecia walka - US Championship: Apollo Crews vs Bobby Lashley (c)
Poprawna walka, choć bez emocji. Wynik wiadomy.

Ocena: 2+/5

Czwarta walka - RAW Tag Team Championship: Andrade & Angel Garza vs The Street Profits (c)
Sama walka spoko, ale martwi mnie trochę końcówka. Pewno SP i tak miało wygrać, ale Garza dostał uraz i skończyli wcześniej niż powinni. Jeżeli faktycznie latynosi mieli uwalić i się na dobre rozstać to nic nie straciliśmy.

Ocena: 2+/5

Był Gulak z pasem i nie ma.

Piąta walka - SmackDown Women's Championship: Bayley (c) vs Asuka
Czekaj... To jednak nie ma Nikki jest Japonka. Chcieli jakoś zaskoczyć i wzbudzić w nas wrażenie ewentualnej wtopy Bayley to dali duże nazwisko. Szybko poszło krzesło, a potem zjawiła się Sasha. Zwykły zapychacz, który tylko zmarnował miejsce w karcie.

Ocena: 2/5

Szósta walka - WWE Championship: Randy Orton vs Drew McIntyre (c)
Poświęcili atrakcyjność pojedynku na "WOW!" momenty czyli powrót trzech gwiazd, które Orton zgnoił wcześniej. Najpierw Chokeslam od Big Showa, potem oklep na zapleczu od Christiana i na koniec Sweet Chin Music od HBK. To było najciekawsze w tej przepychance przy ambulansie. Ostatecznie Szkot wygrywa. Od momentu jak pojawił się gigant było już wiadomo kto zwycięży.

Ocena: 2+/5

Siódma walka - Universal Championship: Jey Uso vs Roman Reigns (c)
Jey w ME, Romek bez kamizelki. Cholera, będzie grubo. :twisted:
Powiem, że spodziewałem się squasha, a tutaj Usos walczył dzielnie bardzo długo. Bardziej od walki podobała mi się cała otoczka. Promo, motyw rodzinny, zachowanie Romka, który nie chciał zrobić krzywdy kuzynowi, ale jednocześnie przewyższała nad nim rządza pasa i bycia "big dogiem". Końcówka z drugim Usosem i atakiem furii Romka. Również na plus. Polecenie przez Reingsa Heymanowi założenia mu na szyję tej samoańskiej szarfy to takie dobitne "ja jestem prawdziwą spuścizną samoańskiego wrestlingu" tylko podkreśla jego przemianę. Jak dla mnie naprawdę spoko motyw.

Ocena: 3+/5

"+"
- zdecydowanie o dziwo ME. Walka w porządku jak i zachowanie Reignsa, które budowało klimacik
- drabiny także na plus. Motyw z kajdankami ok jak i wygrana Zayna

"-"
- jak dla mnie cała akcja z Bayley to strata czasu. Sasha mogłaby równie dobrze na RAW się pojawić
- Ambulance match mnie rozczarował. Nie oczekiwałem jakiegoś wielkiego widowiska, ale dostaliśmy zwykła przepychankę przy drzwiach od samochodu z domieszką interwencji innych osób

Odbiór tego PPV chyba generalnie jest pozytywny. Mnie w zasadzie podobały się jedynie dwie walki. Do czego to doszło, że walka z Reingsem jest topką gali. :lol: Ladder match również niezły. Większość walk mimo niezłego poziomu miała wiadomy rezultat, akcja z Bayley zbędna, a Drew z Ortonem zamulili.

Ocena końcowa: 2+/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9307
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2020-09-29, 21:10   

1. Hardy vs. Zayn vs. Styles - dobrze dobrali walkę do openera, bo z góry było wiadomo, że tutaj człowiek nie będzie się nudził i starcie spełni swoje zadanie jako "gra wstępna".
Lader Matche u Vinniego raczej nigdy nie zawodzą. Bywają lepsze lub gorsze, ale zawsze jest tam na czym oko zawiesić. Tutaj było podobnie. Może nie będzie to "drabiniaste starcie" do którego będę wracał po latach, ale grzechem byłoby powiedzieć, że nie była to solidna walka. Zawodnicy dostali sporo czasu i wykorzystali go tak jak trzeba, bo cały czas coś się działo, było kilka fajnych bumpów i całkiem nienajgorsza końcówka (tak jak nie lubię motywów z kajdankami, tak tutaj idealnie pasowało to do cwaniackiego Zayna, a i pozostałej dwójce poprzez taki zabieg niewiele ubyło).
Sknocili trochę motyw z tym rzuceniem małą drabiną we wspinającego się Generico, bo tak jak sam myk był w swoim założeniu zajebisty, tak nie powinni robić później zbliżeń na powtórkach (z daleka wyglądało to kozacko), bo widać było, że "pocisk" leci z pół metra od Sammiego i komentatorzy musieli się wyginać jak precle, żeby to jakoś "logicznie" wytłumaczyć.
Dobry motyw z tymi kajdankami podpiętymi pod tunele Hardasa. Całe szczęście nie wymyślili nic idiotycznego w stylu "Jeff poświęca ucho, żeby obronić tytuł", albo że Hardas z drabiną przy mordzie i tak ściąga pasy.
Ogólnie walka na duży plus, ale już na papierze zanosiło się na to, że będzie to najjaśniejszy punkt tego PPV. Ciekawe czy dalej poziom będzie jakoś się utrzymywał, skoro już na starcie Vinczenco rzucił na stół najmocniejszą kartę z dzisiejszej talii...

P.S. Co to za jakaś nowa sędzina biegała tam dzisiaj poza ringiem? Dupeczki w "pasiakach" zawsze na propsie! :wink:

2. Asuka vs. Vega - nie wiem jakby to musieli rozpisać, żeby uwiarygodnić w moich oczach Vegetę, jako rywalkę dla Aśki. Wybrali najgłupszy sposób, czyli mocną, w chuj odrealnioną dominację Celiny i kochany przez wszystkich motyw, pracy nad uszkodzoną kończyną :roll: Słabe to było jak Lipton po 5 zalaniach i jeszcze zjebali finisz, bo Veganka odklepała zanim jeszcze A-Suka zdążyła porządnie zapiąć suba. Jedyny plus tej kichy, to to, że trwała krótko.
Z takim gównem to na tygodniówki.

3. Lashley vs. Crews - jedna z tych walk, o której nie potrafiłbym zbyt wiele napisać, w 10 minut po jej obejrzeniu, ponad to, że się odbyła. Ogólnie nic wartego zapamiętania. Lashley gładko poddaje Apoloniusza, w kolejnej, dość krótkiej walce (widać, że starają się nadrobić czas, który dali na opener :twisted: )

4. Andarade & Garza vs. Street Profits - Jabłko-bzykacza i Garzę zawsze ogląda się nieźle, a Cwaniackie Murzynki wkurwiają jak zwykle. Tutaj zaszwankował booking, a przynajmniej w pierwszej połowie walki, bo trącił sztampą na milę. Jak w drugiej zaczęło się w końcu coś dziać i wreszcie było na czym oko zawiesić, to... skończyli i to skończyli chujowo, bo Andrade odbił "na dwa", a Sędzia odklepał do końca (mina Dawkinsa była bezcenna: "kurwa, jebany odbił na dwa", a za chwilę karpik, kiedy usłyszał gong kończący starcie :roll: ). Szkoda, bo druga połowa starcia zasugerowała, że przy odpowiednim rozpisaniu, te dwa teamy mogą upichcić coś naprawdę smakowitego.

5. Bayley vs. Asuka - kolejny spierdolony potencjał. Na wyzwanie Cleo odpowiada Skosik i mamy walkę Mistrzyni vs. Mistrzyni. Zaczęło się całkiem w pytę, bo obie panie skilla mają, ale co z tego, skoro skończyło się równie szybko jak zaczęło, bo Bayley wymusza DQ, żeby obronić pas i jest po walce?
Powrót Gang Banksa jakoś po mnie spłynął. Wiadome było, że wróci i dojebie Królowej Egiptu, kwestią było tylko "kiedy".

6. Orton vs. McIntyre - nie podobał mi się pomysł na tą walkę, która już z samego założenia (rodzaj gimmick matchu) jest mocno chaotyczna i trzeba solidnego bookingu, żeby z niej wycisnąć miąższ (vide: Romeo vs. Strowman chociażby). Geniusze od Vince'a postawili tu na "zaskakujące" ataki skapiszonowanych wcześniej przez Randala Old Boy'ów, które skutecznie odciągały uwagę widza od głównych "aktorów" tego spektaklu. Jeżeli do tego dodamy dość siermiężny brawl i rozpisanie Ortona (gwarantujące mu porażkę), gdzie Pan Żmija rozpierdalał Szkota, chuja sobie robiąc z ataków emerytów (pomimo nich i tak dominował nad rywalem), to dostajemy starcie, które ni chuja mi nie podeszło. Niby Szkot wygrywa, a Orton i tak wychodzi na kozaka (a więc teoretycznie sytuacja "win-win"), ale Drew kolejny raz, pomimo wygranej, zostawia wrażenie jakby zwyciężał nie dlatego że jest lepszy od heela, ale dlatego, że ma więcej szczęścia. Słaba rekomendacja dla face'a dzierżącego Złoto. Jeżeli teraz na HIAC postanowią zrzucić pas na Ortonatora, to te dwie wygrane Szkota chuja mu dadzą w kwestii budowania jego postaci.

7. Reigns vs. Uso - Romeo ubijał Uso'sa jak babcia kotlety na niedzielne schabowe. Bookerzy za specjalnie się nie postarali żeby jakoś uwiarygodnić Jay'a jako tego, który mógłby tu sprawić niespodziankę. Nawet kiedy dostał swoje finalne 5 minut i garował mocno Pięknego, odpalając mu finiszer (notabene świetnie przeciągnięty near fall przez Rzymka), to człowiek myślał sobie: "tjaaa, kurwa, na pewno...".
Końcówka miała ugruntować Reignsa jako skurwiela-heela, który nie ma oporów żeby pastwić się nawet nad rodziną, ale wyszło to nudno, zwłaszcza kiedy Romo puszczał te czerstwe teksty, żeby Jay uznał go za "Szefa" (kurwa, co to podstawówka i solo na boichu, na "obiadówie"? :roll: ). Sam koniec z gatunku tych debilnych, bo jak może wjechać gość nie mający związku z tą walką (nawet jeśli to brat zawodnika) i rzucić ręcznik żeby go poddać? A jakby to była Nia Jax (w końcu także jakaś tam rodzina) to także by to uznali? :roll: Zawsze wkurwiało mnie to rozwiązanie, bo obraża inteligencję widza. Co innego jak zawodnicy wchodzą do ringu z menago, albo z osobą stojącą w ich narożniku - wtedy ma to jakieś w miarę logiczne podstawy.
Ogólnie, tak czy siak - nic ciekawego, a jak na main event, to nawet coś bardzo nieciekawego. Jedyny plus to Romek stający się coraz większym chujkiem (pasuje mu to jak ulał), tylko niech gadkę zostawi Heymanowi (i werbalnie nie zmusza ludzi, żeby uznawali go za "Szefa" :twisted: ).

Reasumując - mocno chujowe PPV. Walczyłem ze snem bardziej zacięcie niż zawodnicy ze sobą. Zaczęło się od konkretnego pierdolnięcia (Lader Match), a później było już tylko gorzej i w sumie, to po openerze, na spokojnie można było sobie odpuścić całą resztę, bez żadnego moralniaka. Mocno rzucało się w oczy to, że przeznaczyli duużo czasu na opener i dwie ostatnie walki, a całą resztę starali się odpierdolić "na szybkiego", przeznaczając na pozostałe starcia minimum czasu - zarówno na ich trwanie, jak i zapewne na ich rozpisanie wcześniej (szkoda tylko pojedynku Bayley z Asuką, bo z tego szło coś dobrego wycisnąć). Moja ocena: 2-/6.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group