Poważne operacje Naomi i Ivara, T-Bar & S... (zobacz)
Kolejne walki ustalone na TakeOver, spoilery ... (zobacz)
Duży powrót na Dynamite, debiut ringowy Miro ... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Impact Wrestling Slammiversary 2020 PPV
Autor Wiadomość
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Keith Lee, Big E, Owens, Otis
Wiek: 26
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4689
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2020-07-18, 12:47   Impact Wrestling Slammiversary 2020 PPV



Data: 18 lipca 2020
Miejsce: Nashville, Tennessee

Karta:

Impact World Championship:
Ace Austin vs Eddie Edwards vs Trey vs ???



Knockouts Championship:
Jordynne Grace (c) vs Deonna Purrazzo



X Division Championship:
Willie Mack (c) vs Chris Bey



Tag Team Championship:
The North (c) vs Sami Callihan & Ken Shamrock



TNA World Championship Old School Rules Match:
Moose (c) vs Tommy Dreamer



No. 1 Contender's Knockouts Gauntlet Match


Open Challenge:
The Rascalz vs ???



[ Dodano: 2020-07-19, 14:04 ]
Impact dzięki tapingom był ostatnią fedką, gdzie widzieliśmy publikę. A teraz jest ostatnią bez żadnej. Szkoda, że nie wpuścili choćby wrestlerów za barierki.
Nie przeszkadzało mi to w sumie. Ale jednego nie rozumiem: tej dramatycznej muzyki, kiedy sędzia odlicza ludzi poza ringiem w openerze :twisted:
I nie ma co ukrywać, że technicznie trochę zawalili - na starcie nie było słychać Callisa, potem mieli problem z odpaleniem filmików.

Z Rascalz zawalczyli... MCMG! OK, nawet jak się pojawiły jakieś drobne błędy, mam wywalone. Mogę być nieobiektywny, bo załączył się mark mode, ale to był zajebisty opener. Wrócił mój ulubiony team ever i działa tak samo jak dawniej, brak ring rusta. Co tam Good Brothers, to oni powinni uwalić The North.

Wejście Moose'a z tym filmikiem - złoto. I jeszcze załatwił odnowiony pas :twisted:
Dzięki Old School Rules Dreamera (w koszulce w stylu Funka!) da się oglądać. Wiadomo było, że tempo będzie wolne i będą przechodzić od spota do spota, ale nawet mi to nie przeszkadzało. Moose to konkretny atleta i sobie radzi w każdym stylu. Tommy nie miał tu prawie nic do gadania, prawidłowo.
...ale technicznym serio się należy opiernicz. Nigdy nie widziałem tak złej powtórki :twisted: Chyba że jedna z ME...

Swinger przyjechał!

Ten gauntlet bab to takie RR, tylko z pinem dla ostatniej dwójki.
Bravo w przebraniu Tayi :twisted: Wróciła tu też Katie Forbes, więc Cancel Culture is dead. Bravo w przebraniu Rosemary :twisted: :twisted: :twisted: Rozrywkowy pierdolnik. Na koniec kłótnia kumpelek i Kylie wygrywa, może być. Rumble się zawsze fajnie ogląda, więc dla mnie OK - mimo że to na pewno najsłabszy ringowo pokaz dzisiaj.

Slater wbił pogadać. Rohit mu wygarnął całą prawdę i dostał wpieprz. Po cichu liczyłem, że to Heath będzie leżał ;) No nic, zobaczymy co z nim zrobią. Jeszcze trochę przykoksi i czekamy na 3MB Prophecy?

Walka o pas Xów całkiem niezła. Mack to freak i zaskakuje zwinnością, jak Keith Lee. A Chris Bey popisał się paroma nowymi akcjami. I niby wbił palce w oczy, ale sam finisz był całkiem czysty jak na heela. Zaskoczyło mnie trochę, że pojechał champa. I że Swinger tu w ogóle nie wbił. FinneX Division.

Callihan i Shamrock to kiepski team. Praktycznie żadnych wspólnych akcji, do tego jak jeden pinuje, to drugi patrzy jak kretyn zamiast zrobić coś z drugim rywalem. Nawet nie chodzi o to, że się przypadkiem lali nawzajem. The North ich rozjechali - i bardzo dobrze. Średnio mi się podobało, ale lepsi zwyciężyli, więc akceptuję.
I choć ten reign trwa wieczność, wreszcie mamy nowych rywali. MCMG już się do nich zgłaszają - i na pierwszym IW po tej gali będzie TT titles match. Tu już nie ma pewności, co się wydarzy. Jaram się!

Virtuosa miała być super technikiem, a Jordynne sobie radziła prawie ze wszystkim, co w nią szło. Tak samo Grace cisnęła bomby powerhouse'owe, a Deonna tego chyba do końca nie odczuwała. Dziwnie to wyszło. Trochę się zawiodłem - momentami przyspieszały i było parę ciekawych kontr, ale jako całość zaczynało mi się ciągnąć i uciąłbym z 5 minut. Purrazzo mistrzynią - nie za szybko?

Czwartym w ME jest... Rich Swann. Hmm. Lubię go, poziom zapewni, ale... Tak hajpowali powroty, by wrzucić gościa, który był ciągle w rosterze, po prostu kontuzjowany. Dziwnie...
...wait, jeszcze jeden. Eric Young wraca jako psychol. Teraz to już 5-way elimination match. Ale chwila. "Wygrał pas na Slammi i zrobi to znowu"? Co on palnął? Ja pamiętam to inaczej, ale dobra :twisted:
Pomijając jakość niespodzianek - świetny ME. Co się dziwić, kiedy mamy tu prawie samych kozaków z dywizji Xów. Trey odpada po przekozacko wyglądającym piledriverze. Potem fajny spot ze stołem poza ringiem. Swann udupił Younga rollupem i chwilę potem była zemsta z krzesłem, co daje Ace'owi szansę na eliminację Richa i ustawia feud na przyszłość - spoko. Zostaje dwójka... I Edwards chapie tytuł. No, promocyjnie niby najlepszy kandydat, ale wolałbym Austina.
Fulton wbija, leją nowego champa... i ratują go Good Brothers. Face'owie. Trochę mały, hm, impact. Są tutaj i tyle.
...a jeszcze na sam koniec filmik od EC3. Jednak wraca na stare śmieci. Pozytyw.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Rogos 
Midcarder



Wrestler: Edge|Punk|Hardy|Black
Wiek: 22
Dołączył: 13 Lut 2012
Posty: 680
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Chełmno
Wysłany: 2020-07-19, 14:28   

Nie pamiętam już kiedy ostatni raz tak chętnie siadałem do jakiegoś PPV. Promowanie gali na powrotach zrobiło swoje.

Opener
Dobrze, że na open challenge nie odpowiedzieli Good Brothers. Po ogłoszeniu obecności, to byłoby zbyt proste. Padło na MCMG. Pojawią się jeszcze na tygodniówce i mam nadzieję, że zostaną na dłużej. Deficyt przeciwników dla The North został uzupełniony. Co do walki – walka jak walka. Poskakali i do domu, nie ma stawki, nie ma emocji, ale opener przyzwoity.

Moose vs Dreamer
Hardkorowy gimmick zadziałał na ich korzyść. Nie było to długie i przeleciało bezboleśnie. Pytanie co dalej z Moosem, bo to nic nie wniosło.

Gauntlet
Podobało mi się. Standardowo było dużo fajnych postaci, sojusze, spięcie między Tayą i Rosemary. Przymykam oko na to, jak Bravo dwa razy wszedł do walki, w której nie brał udziału. Tym bardziej, że było to całkiem spoko. Jak by spojrzeć na to z innej strony, mimo tłoku działo się tam niewiele. Su nie odegrała najmniejszej roli, gdy odwróciłem na chwilę wzrok, okazało się, że połowa uczestniczek odpadła, końcówka nie była zbyt przejmująca. Wynik to zaskoczenie.

Pojawił się Slater i to bardzo dobra wiadomość. Liczyłem na to, że do tego dojdzie. Chętnie będę go oglądał. No, jeszcze nie wiadomo. Najwidoczniej Heath będzie musiał sobie wywalczyć kontrakt. Do czasu tego segmentu z Rhino i D’Amore, myślałem że ta postać będzie poważniejsza, ale jednak było tam czuć naleciałości z WWE. Nie mówię, że to źle. Heath walczący o pozycję to dobry Heath.

Mack vs Bey
Typowa walka X-ów z Impacta z ostatnich miesięcy. Z jakiegoś powodu, one nie są dla mnie ciekawe. Sypią tymi sztucznie wyglądającymi spotami, gubią się w choreografii, zapodają kilka efektownych akcji i koniec. Fajnie, że Bey wygrał. Generalnie czekałem tu na jakiś udział Swingera, ale się nie doczekałem.

The North vs Callihan i Shamrock
Ta walka podobała mi się najbardziej z dotychczasowych. Normalny, przyziemny wrestling. Nie zabrakło jakichś dziwnych kombinacji od Samiego, ale ogólnie było spoko. Zwłaszcza, gdy w ringu byli Shamrock i Alexander. Przebieg i wynik taki jaki powinien być. Zlepek nie miał takiej chemii jak zawodowy tag team.

Grace vs Purrazzo
Chyba najbardziej zacięta walka wieczoru. Dlatego w ogólnym rozrachunku ta podobała mi się najbardziej. Deonna już z pasem – poszli na całość. Pasuje mi ten wynik. Jordynne mimo wszystko nie jest zbyt ciekawa, ten run, może pechowo, nie charakteryzował się niczym.

Main event
Gdy wszedł Swann, uznałem że to nieśmieszny żart i już chciałem przewijać tę walkę o pas X-Division. Złapali mnie :) Chwilę później pojawił się World Class Maniac i to akurat jest dobra rzecz. Fajna postać, dobry odtwórca, od razu zrobiłem z niego swojego faworyta. Minus był taki, że nie był to EC3, ale o tym za chwilę. Young odpadł, a ostatecznie pas zgarnął Edwards. Jest to najbezpieczniejsza opcja. Można tam otworzyć kolejny rozdział jego rywalizacji z Austinem. Ciekawe jaka w tym wszystkim ma być rola Andersona i Gallowsa. Wybrali sobie dość dziwny punkt na debiut.
Co do EC3 – też wraca. I to jest chyba najlepsza wiadomość wysłana podczas Slammi. On akurat może wnieść do tych programów najwięcej. Nie pojawił się w main evencie i w sumie tym lepiej, bo zacznie od czegoś innego niż pas, który zazwyczaj czeka na końcu drogi.

Hype był duży, a gala… ok. I tylko tyle. Żadna walka raczej nie zapisze się w świadomości.
_________________
I Miejsce - Typer NXT 2017
 
     
JHardy 
Lower Midcarder



Wiek: 23
Dołączył: 25 Cze 2014
Posty: 334
Podziękował: 3
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: POLAND
Wysłany: 2020-07-20, 00:11   

Jestem świeżo po obejrzeniu gali poniżej przedstawię swoją opinię. Mega, mega show. Wszystkie walki bardzo przyjemnie się oglądało, nawet walka Moose vs Tommy Dreamer była dobra. Odpalam show widzę na początek Open Challenge myślę sobie pewnie wyjdą Good Brothers, gdy po chwili usłyszałem theme song Motor City Machine Guns zbierałem szczękę z podłogi WOW po prostu WOW. Coś pojawiały się raz na jakiś czas newsy, że może powrócić Chris Sabin, rzadziej MCMG potem te plotki znikały, nie spodziewałem się ich powrotu nawet ani razu nie przeszło mi to przez głowę. Przejdźmy teraz do walki o pas X-Division, po ostatnich wydarzeniach z tygodniówki byłem pewny, że Johny Swinger wparuje i przeszkodzi w jakiś sposób Chrisowi i Willie obroni pas, jednak Swinger się nie pojawił i mam nowego mistrza. Zobaczymy czy Chris Bey będzie lepszym mistrzem, choć nie będzie tego ciężko przebić, Willie Mack był słabym mistrzem. W międzyczasie pojawił się Heath, coś pogadał i spuścił wpierdziel Rohitowi, spoko szykuje się nam jakiś feudzik. Podobał mi się segment chwilę później, gdzie Scott D'Amore wywalił go z hali ze względu na obecną sytuację z pandemią i dlatego, że jest FREE AGENT no ciekawe posunięcie, zobaczymy co będzie dalej. Na koniec Main Event, który nie został rozpisany tak jak sobie marzyłem. Mamy 3 wrestlerów w ringu, 4 zapewne będzie EC3 bo któż by inny tutaj niestety nastąpiło wielkie rozczarowanie… wbija Rich Swann… CO ?? SWANN ?? aż mi się mega słabo zrobiło. Po chwili pojawia się Eric Young co uratowało całą sytuację, lecz niesmak pozostał, bo przecież to miał być Ethan xD No dobra jakoś to przeżyję mam nadzieję, że wygra EY ponieważ Trey no on na głównego mistrza się nadaję, ale jakieś malutkiej fedki indy. Nie ujmuję mu niczego, lecz nie ma on tego czegoś. Ace Austin był świetnym mistrzem X-Division lecz także jest za krótki na głównego mistrza. Swann odlicza EY’a, tutaj następuje moje kolejne załamanie. Koniec końców walkę wygrywa Eddie Edwards. Ok może być, koniec końców już był mistrzem. Na koniec Eddie zostaje zaatakowany przez Fultona i GD przychodzą mu na ratunek. Wisienką na torcie było wideo z EC3, to wideo sprawiło, że mój poziom rozczarowania spadł do 0. Nie mogę się doczekać by obejrzeć najbliższą tygodniówkę. Wracają jeszcze do minusów, ekipa produkcyjna potrzebuje treningów, audio z hali podczas segmentu z Heathem, titantron Eric’a podczas celebracji Edwardsa.
Slammiversary było dużo lepsze od show AEW, Fyter Fest (Nie wiem, dlaczego porównuje jedno do drugiego, jakoś mi tak w głowie się to narodziło). Jeśli dotarłeś do końca to dziękuje, że przeczytałeś moje wypociny, bardzo rzadko piszę coś o wrestlingu ponieważ mi to zbytnio nie idzie. Dzisiaj jakoś tak wyszło.
_________________
"PRO WRESTLING IS REAL. PEOPLE ARE FAKE."- Mr. Anderson
 
 
     
MattDevitto 
Upper Midcarder


Wiek: 27
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 1195
Podziękował: 45
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2020-07-20, 17:08   

Gala wyszła całkiem przyjemnie, choć oczywiście mogło być lepiej. Nie tylko czysto pod względem ringowym, ale też oprawy, która pozostawiała wiele do życzenia - nie obyło się też bez wpadek technicznych. Na to można jednak przymknąć oko, wtedy z kolei Slammiversary prezentuje się dobrze. Nie chcę się tu odnosić do każdej walki osobno, bo nie widzę takiej potrzeby, ale warto zwrócić uwagę na solidne wzmocnienia rosteru. Nie tak oczywiste dla TNA w ostatnich latach.

Najwięcej wydaje się zyskała dywizja tag team. Powrót MCMG cieszy chyba każdego fana federacji z Orlando i szkoda tylko, że odbył się on bez fanów. The Good Brothers to kolejny plus i sam jestem ciekawy jaki push ich czeka. Na pewno tutaj będą mieli większe pole do popisu niż u Vince'a. Wisienką na torcie jest EC3 - tylko kwestią czasu jest to kiedy będzie posiadaczem głównego pasa. Oprócz tego w odwodzie jest jeszcze EY i Slater. Mam nadzieję, że to zwiastun lepszych czasów dla IW. Dla ROH nie widzę już wielkich nadziei a tutaj po cichu powstaje ponownie alternatywa dla wojenki między WWE-AEW.

Już najbliższy impact wygląda dobrze - MCMG ponownie w akcji i powrót EC3 :wink:


Odnośnik do Youtube
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9286
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2020-07-20, 23:19   

- Solidna gala. Chyba każda walka mi podeszła, może z wyjątkiem tej Dreamera (za bardzo lubię Tomasza przez wzgląd na stare ECW, żeby oglądać jak wycierają sobie nim buty młode byczki. Bezsensowna walka, gdzie Dreamer nie miał nic do powiedzenia i nawet przez chwilę nie zagroził Łosiowi. Po co to, Tomek?).
- Ostro zainwestowali w Purrazzo, zważywszy na to, że laska nie ma z Impactem podpisanego nawet kontraktu. Trochę za szybko dostała Złoto, ale sama walka była bardzo dobra i niepewność co do wygranej pozostawała do samego końca.
- Wybór Edwardsa jest ok. Edek od dłuższego czasu był mocno promowany jako taki Peoples Champion i podejrzewam, że gdyby nie Blanszowana, to targnąłby Złoto jeszcze wcześniej.
- Cieszy powrót MCMG (forma widać nadal kozacka. Jeżeli podpisali kontrakty, to właśnie oni powinni pociągnąć North z pasów) i Younga (alleluja, że nie dali mu wrócić w gimmicku debila Super-Erica).
- Nie mam nic przeciwko komediowym wjazdom Bravo w babskim Gauntlecie, ale osoba, która nie miała prawa tam być, nie powinna wyeliminować żadnej zawodniczki, a Bravo wydymał jednak Havoc. Sama waleczka była fajna i zwyciężczyni zaskakująca, chociaż pseudo-Bayley to raczej będzie typowe mięso armatnie dla mocniejszego podpromowania Virtuosy.

Jeżeli miałbym porównywać ostatnie gale WWE, NXT i AEW, to jako całość tylko ta ostatnia (i to nie słaba dwudniówka, ale Fight For The Fallen) mogłaby podskoczyć do Slammiversary. Cieszy, że oprócz AEW, także Impact daje radę jako alternatywa dla McMahonlandii. Od zawsze (od czasów starego TNA) trzymam za nich zajebiście kciuki.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group