Status Samoa Joe, Nigel McGuinness urlopowany... (zobacz)
Gwiazda NXT na Raw? Kurt Angle wróci do WWE? ... (zobacz)
Danny Havoc nie żyje... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC (Spoilery, komentarze, dyskusje - temat zbiorczy)
Autor Wiadomość
DashingNoMore
Upper Midcarder



Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1329
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-10-26, 23:38   UFC (Spoilery, komentarze, dyskusje - temat zbiorczy)

Nikomu nie chce się robić tematów o galach to może temat zbiorczy zda egzamin.

Ben Askren uduszony przez Demiana Maię. No UFC mocno zweryfikowało Funkiego... okazuje się, że jest bardzo jednowymiarowy. W każdej walce dąży do parteru a stójka leży. Z Lawlerem wygrał ledwo ledwo przez błąd sędziego, kolejne dwie walki to upokarzające porażki(nokaut w 5 sekund i porażka w parterze - gdzie miał być najmocniejszy). W pojedynku z Maią jeszcze coś ugrał ale wyżej nie ma czego szukać(head movementu zero, cały czas na sztywnych nogach. Lepszy stójkowiec ustrzeliłby go w pierwszej rundzie w pierwszej minucie). Musi popracować nad stójką i nad ustawianiem takedownów ciosami. Idąc na upartego w nogi w każdym pojedynku doprowadzi tylko do swojego zwolnienia. Walki nie ma co oglądać, odbyła się ona głównie na nogach a tam żaden nie pokazał niczego ciekawego. W parterze było lepiej ale spędzili w nim znaczną mniejszość walki.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9235
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2019-10-27, 20:50   

Poza tym Askren pokazał, że ten jego parter wcale nie jest taki mocny (Maia nie raz sweepował go na glebie), a już oktagonowe IQ kuleje tym bardziej, bo mając takiego parterowego magika jak Demian na sobie, tylko idiota próbuje się uwolnić oddając plecy (tym bardziej, że firmówką Brazylijczyka jest RNC).
Albo Danka da teraz Funky'emu kogoś na odbudowanie, albo da mu Burnsa, który już zaczął zabiegać o to starcie, a to będzie stylistyczny koszmar dla Amerykanina (Brazylijczyk jest o 2 klasy lepszym stójkowiczem, a BJJ ma mega-agresywne pod kątem szukania poddań, tak więc z obaleniami będzie musiał Benek mocno uważać).
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 29
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1530
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-10-31, 10:36   

Kurczę lubię AssCreama, każda z jego walk w UFC dawała dużą rozrywkę, ale teraz to raczej będzie jego walka o być albo nie być. Jeśli wygra to zostanie jak nie to baju. Ciekawe tylko komu go dadzą.
Rewanż z Lawlerem gdzie była kontrowersja? Może jakiś leszcz na odbudowę? Albo od razu emerytura?
Chętnie bym go zobaczył ponownie z Masvidalem w przyszłości w dłuższej walce, ale najpierw Funky musi coś ugrać.

Co do samej walki - zdziwiła mnie stójka Bena - tym razem nie była fatalna, a zaledwie zła :twisted:
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorwane.
 
     
DashingNoMore
Upper Midcarder



Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1329
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-11-03, 13:22   

UFC 244

Kevin Lee vs Gregor Gillespie
Holy shit, co za nokaut. Wszystko rozbiło się o zasięg. Kevin rozegrał tą walkę bardzo mądrze, trzymał się nisko powstrzymując próby obaleń i ubił przeciwnika w stójce. Szkoda mi trochę Gillespiego bo dobrze mu szło w UFC i piął się coraz wyżej. Pierwsza jego walka w głównej karcie PPV i ciężki nokaut. Ajajaj...

Derrick Lewis vs Błagoj Iwanow
Techniki to w tym nie było za wiele, po prostu dwa byki napieprzające się po mordach. Dostarczyli mi rozrywki, zrywy czarnej bestii były cholernie emocjonujące, parę razy trafił Błagoja ale nie mógł wykończyć. Decyzja ostatecznie mogła pójść w obydwie strony ale chyba zgadzam się z zwycięstwem Lewisa. Significant strikes.
Mimo wszystko jednak... jeśli to jest topka dywizji heavyweight w UFC to ja wolę trzecią walkę Stipe z Cormierem ;)

Stephen Thompson vs Vincente Luque
Fight of the night w mojej skromnej opinii. W pierwszej rundzie obydwaj byli bezbłędni, techniczni, trafiali kontrami i wywierali presję. W drugiej rundzie wszystko zaczęło się sypać dla Vincente. Był niebezpieczny aż do końca walki ale zaczął znacząco przegrywać na punkty, Stephen go obijał z różnych stron, ciężko było przewidzieć co zrobi później. Zasłużone zwycięstwo dla Wonderboya, który wyglądał dzisiaj świetnie mimo, że parę razy dał się soczyście trafić.

Kelvin Gastelum vs Darren Till
Nudna walka w której niewiele się działo. Obydwaj masakrowali sobie nogi low kickami, trafiali też ciosami, żaden nie wyrobił sobie znaczącej przewagi ani nie błysnął niczym wyjątkowym. Wygrał Till ale jeśli walka potrwałaby jeszcze ze dwie rundy to mogło być zgoła inaczej. Kelvin zaczął łapać rytm, uderzać częściej a pod koniec trzeciej rundy zaczął nawet obalać. Po prostu było już za późno. Ale to nawet lepiej, nie przepadam za Kelvinem... a po oszustwie na ważeniu miałem nadzieje, że Darren zaserwuje mu nokaut ;) .

Jorge Masvidal vs Nate Diaz
Zakończenie walki to bullshit. Fakt, twarz Nate'a była mocno obita ale widzieliśmy już większe rozcięcia a sam Nate mówił, że może walczyć. Cóż, do zatrzymania walki Diaz i tak srogo przegrywał. Jorge był dzisiaj bezbłędny, trafiał, kontrował i umiejętnie rozbijał Nate'a, który w tym pojedynku nie istniał. Ciekawe jakby wyglądała dalsza walka gdyby doktor jej nie zatrzymał. Nate rozkręca się z czasem, w walkach z McGregorem też był na początku deklasowany po czym zaczynał budować sobie przewagę. Na szczęście dostaniemy Masvidal-Diaz 2 i oby tam został wyłoniony lepszy. No ale wciąż, świetny występ Masvidala, według mnie performence of the night.
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 29
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1530
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-12-07, 16:33   

Napiszę tutaj, bo tego też dotyczy - bardzo zayebana sobota jest jak się okazuje.

DO tematu - dzisiaj walczy Overeem z niepokonanym Rozenstruikiem i ciekawe jak to wypadnie. Jeszcze ciekawi mnie walka Rothwella ze Struvem. Tych walk można spodziewać się około 3 w nocy.

Teraz bardziej oftopowo, ale jakoś trzeba zaplanować wieczór :D
Boks - Wach walczy z Whytem. Ciekawe jak Polak wypadnie - walka koło godziny 19 wg rozpisek.
main event to rewanż, który zakończył się zaskoczeniem - Ruiz vs Anthony Joshua - koło 22.

Ponadto mamy KSW 52, które zaczyna się ponoć o 19? Powrót Mameda to na pewno ciekawe wydarzenie, ponadto Kołecki - Janecki (janikowski, ale sie nie rymuje ;/) to ciekawe zestawienie.

No i wisieńka na torcie - Alberto Del Rio :D versus Tito Ortiz Kombate Americas - dodatkową atrakcją jest niedawno zapowiedziany Masvidal w roli komentatora chyba? Ciekawe jak to wypadnie.

Kogo obstawiacie? Będziecie oglądać? Jak tak to gdzie?
_________________
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorwane.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9235
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2020-02-16, 12:14   

Co powiecie o dzisiejszym zwycięstwie Błachowicza nad Coreyem Andersonem, którym najprawdopodobniej zaklepał sobie walkę o pas z legendarnym Jonem Jonesem?

Zawsze trzymam kciuki za Jankiem (dozgonny szacun za to, że miał jaja żeby odejść z ciepłego kurwidołka KSW i iść sprawdzać się z najlepszymi na świecie) i cieszyłem się jak wariat po tym dzisiejszym KO-sie na Corey'u, ale czy tylko ja miałem stan przedzawałowy jak widziałem foot-work Polaka w tym starciu? Anderson to ogólnie stójkowy platfus, ale patrząc jak się poruszał w tej stójce (a jak Jano) i pamiętając, że jednak takiego Johnny Whiskacza ubić tam potrafił - byłem obsrany po pachy o wynik tego pojedynku. Całe szczęście, że pierdolnięcie Błachowicza zrobiło tu robotę. Niestety przy Bonesie i jego betonowej szczenie może to nie wystarczyć, a ostatnio właśnie Reyes pokazał jakie są patenty na Coco-Pikograma - świetne poruszanie się, ciągłe narzucanie presji i cardio (czego mu zabrakło). Niestety nie są to najmocniejsze strony naszego Wiedźmina i chyba pozostanie nam znowu trzymać kciuki, żeby Jano jakimś mega-lujem upierdolił łeb Panu Pulsacyjnemu.
O ile oczywiście Danka da w końcu title shota naszemu. Myślę jednak, że to Jones tu będzie decydował, a Jano jest dla niego o wiele bezpieczniejszą opcją niż natychmiastowy rewanż z Reyesem (z którym to notabene przejebał, tylko sędziowie dali mu wcześniejszy prezent na Gwiazdkę :roll: ), tak więc są spore szanse, że będziemy mieli pierwszego Polaka (faceta) w walce o Złoto w UFC.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
DashingNoMore
Upper Midcarder



Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1329
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-02-16, 14:42   

Cieszy wygrana Janka, to na pewno ale osobiście nie byłem zadowolony z jego występu. Tak jak piszesz, flat-footed przez całą walkę, dużo dał się trafiać prostymi jabami i czekał na przeciwnika. W starciu z Jonesem to przepis na porażkę. Bones jest o wiele lepszy technicznie, jest nieprzewidywalny w stójce i ciężki do ustrzelenia. Z całą sympatią do Polaka, jeśli wyjdzie do Kościeja w takiej formie to zobaczymy klasyczny pojedynek w którym Jon deklasuje pretendenta. Na ten moment dużo bardziej czekam na rewanż z Reyesem.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9235
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2020-02-16, 14:51   

Dokładnie. Na Bonesa nie można czekać. Tam nie można mu pozwolić się rozkręcić, co pokazał Reyes przez 3 pierwsze rundy, gdzie Jon gubił się jak dziecko we mgle. No, ale Reyes tam tańczył jak w Tańcu z Gwiazdami, a Jano - pomimo całej mojej sympatii - ruszał się przy Corey'u jak wóz z węglem i dawał się zapędzać pod siatkę. W walce z Jonesem nie będzie można liczyć na tego jednego, trafionego luja-ogłuszacza. Reyes też ma mega-pierdolnięcie, a nie uwalił Jona. Błachowicz będzie musiał wymyślić coś innego. Nie wiem, czy na miejscu Janka nie postawiłbym wszystkiego na jedną kartę i nie rzucił się na Jona "na berserkera", stawiając, że albo go znokautuje w dwie rundy, albo polegnę. Polak nie ma żadnych szans żeby wypunktować Mistrza, tak więc chyba tylko strategia "do or die" mu pozostaje.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
DashingNoMore
Upper Midcarder



Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1329
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2020-05-10, 15:38   

UFC 249

Pierwsza gala UFC od stycznia. Nie powiem by Bellator i UFC nie dbały o moją rozrywkę przez okres pandemii(jedni wrzucali na youtube'a gale w całości, drudzy zaś sypali money fightami) ale wciąż brakowało mi jakiejś rozrywki związanej ze sportem na żywo. Z okazji UFC 249 oraz tego, że UFC wraca do regularnego organizowania swoich show... postanowiłem napisać post o gali ^^. Podziało się dużo.

UFC Fight Pass

Ryan Spann vs Sam Alvey
Bardzo słaby występ Alveya. Spann również nie pokazał nie wiadomo czego... no nie była to dobra walka. Pisząc to nic już z niej nie pamiętam poza wynikiem. Dużo decyzji sędzióq było na tym PPV... większość kontrowersyjna... ale nie ta.

Bryce Mitchel vs Charles Rosa
Pełna dominacja. Charlesowi należą się oklaski ze serducho ale Bryce sprowadzał go jak chciał a na macie robił go jak dziecko. Dwa razy nawet był bliski zakończenia przez Twistera. Dajcie mu już kogoś poważniejszego bo chłopak na razie nie ma konkurencji.

Karta wstępna

Vincente Luque vs Niko Price
Prali się po gębach po równo. Dali wyrównaną, widowiskową i ciężką do wypunktowania walkę. Moim zdaniem po dwóch pierwszych rundach 20-18 dla Price'a, nie było mu jednak dane zobaczyć decyzji sędziów ponieważ wpadł w trzeciej na luja ogłuszacza, który zakończył walkę. Mało kiedy satysfakcjonuje mnie doctor stoppage... ale to było dobre zatrzymanie. Oko Niko wyglądało jakby przeszło przez maszynę do mielenia mięsa.

Carla Esparza vs Michelle Waterson
Mało się działo w tej walce ale pewien jestem jednego... wygrana Esparzy to bullshit. Pierwszy na tej gali ale niestety nie ostatni. Jeszcze na dwóch kartach wygrała 30-27. Ja nie wiem co za walkę Ci sędziowie oglądali. Michelle kontrolowała dystans, w wymianach ciosów wypadała gorzej ale przez większość walki trzymała odstęp wywalczony dzięki kopnięciom w brzuch i w nogi. Carla bała się angażować, wolała się trzymać poza zasięgiem nóg Waterson... co było głupotą biorąc pod uwagę to, że była od niej o wiele krótsza. Próby obaleń z odległości połowy oktagonu nie miały szansy zadziałać. Jeśli jakąś rundę Esparza wygrała to trzecią, pierwsza była wyrównana więc(na siłę) niech im będzie... ale 30-27?

Aleksei Oleinik vs Fabrico Werdum
Były mistrz heavyweightów byłym mistrzem heavyweightów ale dobrze, że to wylądowało w prelimsach. Bardzo słaby występ Werduma, nie wyglądał na przygotowanego na tą walkę. Nawet Joe Rogan wypunktował to, jak tragicznie wygląda. Był ulany i powolny a w pierwszej rundzie nie nadążał za również przecież nie nie wiadomo jak szybkim Oleinikiem. To co uratowało mu dupę to fakt, że Aleksei poszedł all out w pierwszej rundzie i nie udało mu się znokautować byłego UFC Championa. Szczęka Fabrico wytrzymała a w drugiej Oleinik już słaniał się na nogach, co pozwoliło Werdumowi na łatwe obalenia. Ogólnie rzecz biorąc, Fabrico powinien tą walkę mimo wszystko wygrać. Uważam, że w dwóch ostatnich rundach był lepszy ale sędziowie uznali wyższość ruska. Drugi wałek. Obydwaj jednak wypadli słabo i raczej Oleinikowi dużo to zwycięstwo nie przyniesie.

Anthony Pettis vs Donald Cerronie
No i trzeci wałek. Dobrze jednak, że to wszystko podziało się w prelimsach a nie w głównej karcie. Widać było, że Cerronie był zdeterminowany po trzech dużych porażkach. Ciosy Pettisa miały większą siłę... Donald miał jednak po swojej stronie volume. Szkoda, że nie mieliśmy dostępu do statystyk w trakcie gali bo chciałbym zobaczyć ile ciosów w tej walce wykonał Anthony a ile Donald. Moim zdaniem po trzech rundach 29-28 dla Cowboya ale ten wynik jest się jeszcze w stanie obronić.

Główna karta

Greg Hardy vs Yorgan de Castro
Jak nie lubię Hardego tak muszę przyznać, że wygrał tą walkę i pierwszy raz pokazał mi jakiś zalążek jakiegoś postępu. Pierwszą rundę przegrał ale po niej dostosował się do taktyki rywala. Zablokował w końcu jeden z leg kicków a po nim Yorgan uznał, że to pierdoli i oddał resztę walki wyprowadzając może ze 4 ciosy. Kontuzja kontuzją... ale Thiago Santos zawalczył świetne 5 rund w oktagonie z Jonem Jonesem i pozrywanymi więzadłami w kolanie. Nie widzę usprawiedliwienia dla Yorgana... Hardy był po prostu lepszy.

Calvin Kattar vs Jeremy Stephens a.k.a who the fook is that guy
Spodziewałem się, że Ci dwaj nie będą się pieprzyć. Szli w wymiany ciosów od pierwszej minuty i musiało się to w końcu skończyć nokautem. Piękne łokieto od Calvina.

Francis Ngannou vs Jairzinho Rozenstruik
Ta walka mogła pójść w dwie strony... albo Lewis-Ngannou... albo blitzkrieg. Na szczęście był blitzkrieg. Techniki zero... po prostu ten kto pierwszy trafi ciosem w który włoży siłę planety wygra... no i trafił Ngannou. Leciał na Rozenstruika z szczeną w powietrzu. Pomogło mu to, że rywal spanikował bo przy bardziej wykalkulowanym ciosie to pewnie Francis poleciałby na matę ala pamiętny nokaut McGregora na Aldo. Jairzinho nie był gotów na tą walkę... ale sam ją chciał. Więc...


Henry Cejudo vs Dominick Cruz
Byłem cholernie ciekaw tej walki. Styles make fights... a tu zmierzyła się dwójka jedynych zawodników, która pokonała Demetriuosa Johnsona w UFC. Totalnie nie wiedziałem czego się spodziewać, Dom u szczytu formy jest kotem i obydwaj mieli skillset aby pokonać drugiego. Spodziewałem się świetnej walki... ale nie TKO w drugiej rundzie. Zatrzymanie wzbudziło kontrowersje, ludzie wylali swoje pomyje ale moim zdaniem niesłusznie. Kolanko trafiło czysto, następnie Cruz zebrał serię niechronionych ciosów i mimo, że zaczął wstawać to nie bronił się inteligentnie - a zadaniem arbitra jest zadbanie o bezpieczeństwo zawodników. Trzeba też przyznać, że na przestrzeni całej walki Cejudo był po prostu lepszy. Dobrze radził sobie z nieprzewidywalnością Dominatora, kontrował go w wymianach i ustawiał swoje ciosy przez symulowanie prób obalenia. Henryk może jest wkurwiający poza oktagonem ale na tą obronę zapracował.
Zaskoczenie po walce... Cejudo ogłasza emeryturę... w wieku 33 lat. Dziwna decyzja... ale odchodzi u szczytu formy i ludzie zapamiętają go jako człowieka, który nigdy nie stracił mistrzostwa.

Justin Gaethje vs Tony Ferguson
Będę szczery... nawet nie rozważałem opcji, w której Tony może to wmoczyć. Nie rozważałem opcji, w której może to wmoczyć... a już zupełnie nie pomyślałbym, że zostanie tak zdominowany. Justin Gaethje zamienił mnie w fana. Świetny - bezbłędny występ. No... prawie bezbłędny. Spodziewałem się tego, że Tony będzie przegrywać w stójce... Justin jednak zaskoczył mnie w dwóch kwestiach. Po pierwsze nie blokował ciosów twarzą(jak to zwykle miał w zwyczaju), po drugie... kardio. Byłem przekonany, że Ferguson go w końcu ustrzeli... Gaethje machał tymi cepami i to co wydarzyło się w drugiej rundzie było dla mnie nieuniknione. Kwestia czasu ale Highlighta uratował gong. Byłem przekonany, że im głębiej w walkę pójdziemy tym bardziej będzie rosła przewaga Toniego. Myślałem, że durability Fergusona weźmie górę. Myślałem, że w wojnie na wyniszczenie Tony nie ma szans na porażkę... i udowodnił to przyjmując ciosy, który złamały wielu przed nim. Sęk w tym, że tu nie było wojny na wyniszczenie. Od trzeciej rundy był tylko Gaethje, techniczny, cierpliwy, punktujący i ostatecznie demolujący Boogiemana. Niesamowity występ Justina i ciężko wypracowane zwycięstwo. Walka Fergusona z Khabibem odsuwa się jeszcze bardziej.
Więc kolejnym rywalem dla Nurmagomedova będzie Gaethje. Paradoksalnie - Kebabowi się upiekło. Bo nie będzie walczyć z człowiekiem, który może go zaskoczyć również na glebie a z czystym stójkowiczem. A Khabib może sprowadzić dosłownie każdego i gdy już to zrobi to zwykle jest pozamiatane. Mimo wszystko jestem ciekaw tej walki, Justin nauczył mnie tego by go nie skreślać. Career making performence.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9235
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2020-05-10, 23:01   

DashingNoMore napisał/a:
Carla Esparza vs Michelle Waterson
Mało się działo w tej walce ale pewien jestem jednego... wygrana Esparzy to bullshit. Pierwszy na tej gali ale niestety nie ostatni. Jeszcze na dwóch kartach wygrała 30-27. Ja nie wiem co za walkę Ci sędziowie oglądali. Michelle kontrolowała dystans, w wymianach ciosów wypadała gorzej ale przez większość walki trzymała odstęp wywalczony dzięki kopnięciom w brzuch i w nogi. Carla bała się angażować, wolała się trzymać poza zasięgiem nóg Waterson... co było głupotą biorąc pod uwagę to, że była od niej o wiele krótsza. Próby obaleń z odległości połowy oktagonu nie miały szansy zadziałać. Jeśli jakąś rundę Esparza wygrała to trzecią, pierwsza była wyrównana więc(na siłę) niech im będzie... ale 30-27?


Dla mnie decyzja adekwatna i nie wiem jaki ślepiec punktował 30-27 dla Michaliny? Esparza więcej trafiała konkretów, a to spamowanie kickami Waterson robiło niewiele szkód i nie bardzo stopowało Carlę. Walka ogólnie była chujowa i zamulająca, ale dla mnie bezdyskusyjna wygrana Esparzy. Może i walczyła ze wstecznego, ale nawciskała Mamuśce więcej + coś tam obaliła (swoją drogą do teraz nie mogę uwierzyć, że Karola przegrała z taką lamuską :roll: ).

DashingNoMore napisał/a:
Aleksei Oleinik vs Fabrico Werdum
Były mistrz heavyweightów byłym mistrzem heavyweightów ale dobrze, że to wylądowało w prelimsach. Bardzo słaby występ Werduma, nie wyglądał na przygotowanego na tą walkę. Nawet Joe Rogan wypunktował to, jak tragicznie wygląda. Był ulany i powolny a w pierwszej rundzie nie nadążał za również przecież nie nie wiadomo jak szybkim Oleinikiem. To co uratowało mu dupę to fakt, że Aleksei poszedł all out w pierwszej rundzie i nie udało mu się znokautować byłego UFC Championa. Szczęka Fabrico wytrzymała a w drugiej Oleinik już słaniał się na nogach, co pozwoliło Werdumowi na łatwe obalenia. Ogólnie rzecz biorąc, Fabrico powinien tą walkę mimo wszystko wygrać. Uważam, że w dwóch ostatnich rundach był lepszy ale sędziowie uznali wyższość ruska. Drugi wałek. Obydwaj jednak wypadli słabo i raczej Oleinikowi dużo to zwycięstwo nie przyniesie.


Jaki kurwa wałek? Rusek ośmieszył Brazylijczyka w stójce, pomimo że striking Olejarza to siermiężna dyskotekowa cepeliada. Dwie pierwsze rundy na luzie dla Ruska, bo zdeklasował Fabrycego boksersko, a w parterze nie dał sobie zrobić krzywdy. Werdum wypadł fatalnie. Wolny, niepewny strikersko i łapiący na mordę zwykłe luje jak leci. Nie wiem jak można by było wypunktować to dla niego?

DashingNoMore napisał/a:
Anthony Pettis vs Donald Cerronie
No i trzeci wałek. Dobrze jednak, że to wszystko podziało się w prelimsach a nie w głównej karcie. Widać było, że Cerronie był zdeterminowany po trzech dużych porażkach. Ciosy Pettisa miały większą siłę... Donald miał jednak po swojej stronie volume. Szkoda, że nie mieliśmy dostępu do statystyk w trakcie gali bo chciałbym zobaczyć ile ciosów w tej walce wykonał Anthony a ile Donald. Moim zdaniem po trzech rundach 29-28 dla Cowboya ale ten wynik jest się jeszcze w stanie obronić.


Nie wiem, czy oglądałeś tą galę późno w nocy i czy aby na trzeźwo, ale ja widziałem to w no-alco mode i kurwa Pattis bezdyskusyjnie ojebał tu Kowboja. Cerrone na jego tle wypadał momentami wręcz nieporadnie i dawał się kontrować jak dziecko. Dwie pierwsze rundy na luzie dla Antka (którego notabene nie cierpię) i dopiero w trzeciej Kowboj złapał wiatr w żagle, ale było już za późno żeby to ugrać. Samo to, że Cerrone ciągnął to w parter świadczy o tym jak Pettis go karcił na nogach (gdzie Donald strikerów zawsze "honorowo" podejmuje w stójce). Uwielbiam Donka, ale czas się zbierać na emeryturę. Szkoda zdrowia.

DashingNoMore napisał/a:
Henry Cejudo vs Dominick Cruz
Byłem cholernie ciekaw tej walki. Styles make fights... a tu zmierzyła się dwójka jedynych zawodników, która pokonała Demetriuosa Johnsona w UFC. Totalnie nie wiedziałem czego się spodziewać, Dom u szczytu formy jest kotem i obydwaj mieli skillset aby pokonać drugiego. Spodziewałem się świetnej walki... ale nie TKO w drugiej rundzie. Zatrzymanie wzbudziło kontrowersje, ludzie wylali swoje pomyje ale moim zdaniem niesłusznie. Kolanko trafiło czysto, następnie Cruz zebrał serię niechronionych ciosów i mimo, że zaczął wstawać to nie bronił się inteligentnie - a zadaniem arbitra jest zadbanie o bezpieczeństwo zawodników. Trzeba też przyznać, że na przestrzeni całej walki Cejudo był po prostu lepszy. Dobrze radził sobie z nieprzewidywalnością Dominatora, kontrował go w wymianach i ustawiał swoje ciosy przez symulowanie prób obalenia. Henryk może jest wkurwiający poza oktagonem ale na tą obronę zapracował.
Zaskoczenie po walce... Cejudo ogłasza emeryturę... w wieku 33 lat. Dziwna decyzja... ale odchodzi u szczytu formy i ludzie zapamiętają go jako człowieka, który nigdy nie stracił mistrzostwa.


Decyzja słuszna. Domeniko zbierał na glebie na łeb i się niespecjalnie bronił, a więc do kogo pretensje? Jak ktoś tu powinien ogłosić emeryturę to Cruz, bo zapaśnik zdeklasował go strikersko i Dominator tu nawet nie pierdnął.
Dziwna decyzja Heńka. Odchodzić będąc w swoim prime? Nie lubię krasnala, ale szkoda, bo z chęcią zobaczyłbym go z Yan'em.

DashingNoMore napisał/a:
Justin Gaethje vs Tony Ferguson
Będę szczery... nawet nie rozważałem opcji, w której Tony może to wmoczyć. Nie rozważałem opcji, w której może to wmoczyć... a już zupełnie nie pomyślałbym, że zostanie tak zdominowany. Justin Gaethje zamienił mnie w fana. Świetny - bezbłędny występ. No... prawie bezbłędny. Spodziewałem się tego, że Tony będzie przegrywać w stójce... Justin jednak zaskoczył mnie w dwóch kwestiach. Po pierwsze nie blokował ciosów twarzą(jak to zwykle miał w zwyczaju), po drugie... kardio. Byłem przekonany, że Ferguson go w końcu ustrzeli... Gaethje machał tymi cepami i to co wydarzyło się w drugiej rundzie było dla mnie nieuniknione. Kwestia czasu ale Highlighta uratował gong. Byłem przekonany, że im głębiej w walkę pójdziemy tym bardziej będzie rosła przewaga Toniego. Myślałem, że durability Fergusona weźmie górę. Myślałem, że w wojnie na wyniszczenie Tony nie ma szans na porażkę... i udowodnił to przyjmując ciosy, który złamały wielu przed nim. Sęk w tym, że tu nie było wojny na wyniszczenie. Od trzeciej rundy był tylko Gaethje, techniczny, cierpliwy, punktujący i ostatecznie demolujący Boogiemana. Niesamowity występ Justina i ciężko wypracowane zwycięstwo. Walka Fergusona z Khabibem odsuwa się jeszcze bardziej.
Więc kolejnym rywalem dla Nurmagomedova będzie Gaethje. Paradoksalnie - Kebabowi się upiekło. Bo nie będzie walczyć z człowiekiem, który może go zaskoczyć również na glebie a z czystym stójkowiczem. A Khabib może sprowadzić dosłownie każdego i gdy już to zrobi to zwykle jest pozamiatane. Mimo wszystko jestem ciekaw tej walki, Justin nauczył mnie tego by go nie skreślać. Career making performence.


Jestem fanem Gatka jeszcze z czasów WSoF, ale tutaj mnie rozjebał po całości. Totalnie oszczędzający paliwo, nie podpalający się nawet po podłączeniu Antka, cierpliwy, celny, kontrujący i walczący ze wstecznego... (gdzie zawsze szedł do przodu na zasadzie "zabij lub zgiń") Kapitalny występ i zdecydowanie lepszy przeciwnik dla Nurmy niż Ferg, którego Dagestańczyk by zajechał zapaśniczo (co robił nawet Lee dopóki nie zabrakło mu paliwa, a Nurmie by go bankowo nie zabrakło). Gatek wywodzi się z zapasów (chociaż z nich nie korzysta, bo jak mówi o sobie z rozbrajającą szczerością - zawsze był słabym ofensywnym zapaśnikiem, ale trudno go było sprowadzić na glebę), tak więc jeżeli udałoby mu się powstrzymać kilka prób obaleń Kebsa, to miałby szansę czymś ustrzelić Nurmę (a przypierdolić ma czym). Cieszy mnie ten wynik, chociaż z drugiej strony szkoda mi Ferga. Średnio go lubię, ale walka z Dagestańczykiem należała mu się jak psu buda.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group