WrestleMania 36 - Podsumowanie pierwszego dni... (zobacz)
WrestleMania 36 - ostateczna karta walk i zap... (zobacz)
Status relacji WWE z ESPN, Brodus Clay o jego... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - TLC 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoliery)
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4125
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-12-08, 09:18   WWE PPV - TLC 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoliery)

WWE PPV - Tables, Ladders & Chairs


15 grudnia 2019


Target Center

Minneapolis, Minnesota






Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






Tables, Ladders & Chairs match
Roman Reigns vs King Corbin






Women's Tag Team Championship:

Tables, Ladders & Chairs Tag Team match
The Kabuki Warriors (c) vs Becky Lynch & Charlotte Flair






Single match
Bray Wyatt vs The Miz






RAW Tag Team Championship:

Tag Team match
The Viking Raiders (c) vs TBA






SmackDown Tag Team Championship:

Ladders Tag Team match
Big E & Kofi Kingston (c) vs The Revival






Tables match
Bobby Lashley (z Laną) vs Rusev






Single match
Aleister Black vs Buddy Murphy
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2019-12-14, 10:17, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 29
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1494
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa

Wysłany: 2019-12-08, 11:50   

Słuchejta, słuchejta! Albowiem ogłaszam wam, że na papierze kupa się szykuje!

Nie będzie mistrza WWE, bo po co?
Drewniaki dostają najważniejszy gimmick match.
Wyatt kręci z Mizem z dupy.
New Day vs Revival x 287287
jak na razie jedyną ciekawą rzeczą bydzie Black vs Murphy.

Ostatnia gała w roku.. czy będzie jak z tygodniówkami gdzie zgodnie z przepisami dostający wpierdol wygrywa na PPV? Chodzi o analogie - gówno na papierze - dobra gala w praniu? Tego dowiemy się w następnym odcinku nietrzeźwego oka Czaqa.
_________________
<Anthrax - Think about an end> Mam jeden z najlepszych mostków ever
<My first story - King & Ashley> Hold my beer.
 
     
Grins 
Lower Midcarder



Wiek: 22
Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 297
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-12-08, 18:15   

CzaQ napisał/a:
Słuchejta, słuchejta! Albowiem ogłaszam wam, że na papierze kupa się szykuje!

Nie będzie mistrza WWE, bo po co?
Drewniaki dostają najważniejszy gimmick match.
Wyatt kręci z Mizem z dupy.
New Day vs Revival x 287287
jak na razie jedyną ciekawą rzeczą bydzie Black vs Murphy.

Ostatnia gała w roku.. czy będzie jak z tygodniówkami gdzie zgodnie z przepisami dostający wpierdol wygrywa na PPV? Chodzi o analogie - gówno na papierze - dobra gala w praniu? Tego dowiemy się w następnym odcinku nietrzeźwego oka Czaqa.


Tylko ciekawi mnie sytuacja z Wyattem.
Ciekawi mnie jak to rozegrają, bo na bank nie będzie to walka tylko jakiś segment.
Pewnie zgasną światła i będzie jakaś chora akcja, ewentualnie pojawi się Daniel w nowej formie i zaatakuje The Miz'a, do czegoś jego nieobecność musi prowadzić.
Bray z pewnością tego nie uwali, wyczuwam tu niecny plan, ale znając WWE będzie kupa...

Najciekawszą rzeczą która jeszcze może tam się wydarzyć to otoczka między Rollem a Owensem, cieszy mnie fakt że Kevin jest mocarnie over teraz z fanami i mam nadzieje że tego nie spierdolą, bo jak już zaczeli z niego robić Austina Stunnera 2 to niech się do tego przyłożą i niech go nie spuszczają w sraczu.

Jeszcze cuś takiego.
Nie ukrywam że lekko by mnie zdziwiło jakby Daniel pojawił się w jakieś dziwnej masce, bo może być taki obrót sprawy, kto wie czy taką drogą nie pójdzie ten storyline właśnie.
 
     
BPG 
Jobber



Wrestler: Roderick Strong
Wiek: 29
Dołączył: 02 Lip 2019
Posty: 115
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-12-16, 11:21   

Mogliby zapłacić ludziom żeby bili brawo albo uruchamiać jakieś nagrania, bo ta cisza zabija galę. Chociażby szły walki po 5 gwiazdek w takiej atmosferze to nie może się udać.

Chyba, że hala świeci pustkami a oglądamy magię telewizji...
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Keith Lee, Big E, Owens, Otis
Wiek: 26
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4534
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-12-16, 12:17   

Kickoff - Humberto wygrywa, Andrade znów ma problemy z Zeliną... Ten potencjalny rozpad to głupota.

W ladder matchu nie poszaleli. Było parę spoko akcji, jak pokaz atletyzmu Kofiego, Big Ending z drabiny, czy ta akcja Revival na E z drabiną (choć suplex nie wyszedł, pięknie to dobili splashem). Szkoda, że tylko tyle. Wolne tempo, zero emocji. Co mi po paru spotach, jak mam wywalone przez większość czasu i nic tego nie zmienia. Do tego denna końcówka.

Już wiemy, co robi Black w pokoju. Napierdala w Supercard. Zaczął sezon później niż Buddy, a zebrał dużo więcej kart. Takie ważne info dostaliśmy przy wejściówkach. Na szczęście można było zapomnieć o tych bzdurach, jak już byli razem w ringu. Chwilę po starcie mocno zwolnili, może przez ranę Aleistera, ale się rozkręcili i było potem na co popatrzeć. Mimo pewnego wyniku wyszło nieźle.

Kto na Vikingów? O.C., NIESPODZIANKA, ŻODYN NIE WIEDZIOŁ

Romek i Król już teraz? W sumie dobrze, że nie na końcu, bo to biedne było. Kompletnie nic ciekawego, wolno, złamali parę stołów i tyle. Najlepszy moment to atak puszką z żarciem dla psa :P A potem wbili ochroniarze, Ziggler, Revival... Rzymkowi nikt nie pomógł. LIDER. Jedyny plus jest taki, że Corbin to wygrał - nie żeby mi to pasowało, ale przy takiej przewadze byłoby głupio, gdyby uwalił.

Sędzia chciał pokazać Mizowi pas, o który przecież nie walczy. Co za menda!
Wyatt w sweterku jest zabawny. Walka - niekoniecznie, bo to praktycznie Miz squashujący, co nie ma prawa być ciekawe. Przez chwilę zabawił się w Pentagona i łamał rękę Braya. Całość miała pokazać, że Wyatt jest szurnięty i lubi ból. Bo poza tym nie pokazał nic. 2x Sister Abigail i tyle. Wychodzi na to, że i bez maski jest mocarny - dobrze, bo się bałem, że wymyślą czerpanie mocy z maski lub czerwonego światła :P
American Dragon wrócił. Obcięty na krótko, jak za dawnych czasów. W sumie lepiej mu było z długimi, wyglądał mniej "randomowo" :D Przynajmniej brodę by mógł zapuścić.

Rusev i Lashley lali się, bo się nie trawią. Wyglądało to tak, jak powinno. I nawet było mało spotów, gdzie się hamują przed stołem by przypadkiem nie złamać. Fajne było np. jak Lashley przewrócił stół, zanim zdążył przez niego lecieć. Fakt, przewijałem, ale nie zdziwię się, jak ktoś ich będzie propsował :P Niestety Lanafucker wygrał, więc może być kontynuacja feudu...

Znów kobiety w ME. Jak patrzeć na story - mocno na siłę. Jednak jestem zdania, że galę powinna kończyć najlepsza walka - a to była przynajmniej jedna z lepszych. Przyjemnie mi się oglądało ten TLC match, prawie 30 minut zróżnicowanej akcji. Dziwny był fragment, jak Kairi próbowała wrzucać krzesła do ringu i liny był przeciwne, a trochę później stół się nie złamał... I w ogóle chyba się coś tej Kairi stało, bo pod koniec w ogóle nie ogarniała. Tak czy siak, jako całość mi się podobało. Finisz pomysłowy.

...a na koniec jeszcze krótki brawl, bo Romek z Baronem nie skończyli wojny. Pomysł fajny, tylko timing nienaturalny. Akurat jak się walka skończyła, no niemożliwe ;)
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Grins 
Lower Midcarder



Wiek: 22
Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 297
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-12-16, 13:50   

Myślałem że wyjdzie totalna kaszan, a nie było tak tragicznie.

Bray Wyatt to jedyna najlepsza rzecz która mogła się trafić wprzeciągu tych 10 lat.
Gościu jest fenomenalny, idealnie odgrywa swoją rolę, publika za nim szaleje, może lać kogo chce a fani i tak za nim będą stali, idealnie to się zaprezentowało, bałem się że mogą to schrzanić ale jednak nie, na całe szczęście to Bray kontroluje swoją postać a nie banda cepów z creative teamu, bo tak to już dawno by go spuścili w sraczu :D Takiego Braya chce oglądać, raz w postaci Fienda raz w postaci normalnej.

A no i ogólnie Bray nam wyjaśnił na czym to polega.
Wygląda na to że jest opętany, bo tak się zachowywał, to gadanie do siebie itp. kurde wspaniały aktor, przez chwile zrobiło mi się go nawet szkoda bo on dobrze wie że jest z nim coś nie tak.
Pięknie to wyglądało jak pojawił sie Fiend na ekranie, a Wyatt się już cieszył że pojawi się niespodziewany gość, a tu jednak Old School Bryan, kurde ;o przez chwile poczułem się jakby to był 2012 rok haha, ja to tak oglądam i sobie myślę kurdę cofnąłem się do 2012 czy jak.

Tylko na kogo Bray czeka? Bo najwidoczniej miał nadzieje że dana postać się pojawi i tutaj zostawili nutkę nie pewności, albo ktoś w najbliższym czasie zadebiutuje albo ktoś powróci.
Bray niech to pcha dalej bo to najlepsza telewizja od ponad 8 lat w WWE TV.

A no i Romka mi się ostatnio tak dobrze ogląda że grzechem by było rozjebać mu ten cały booking, bo w końcu Rzymek jest over z fanami a widać że je mu też to odpowiada.
No i cieszy mnie fakt że w końcu Corbin jest promowany jak rasowy heel, tak jak byłem temu przeciwny to teraz jestem za tym, musi się w końcu pojawić jakiś konkretniejszy heel którego wszyscy nienawidzą Corbin idealnie pasuje do tego obrazka.
 
     
Rogos 
Midcarder



Wrestler: Edge|Punk|Hardy|Black
Wiek: 22
Dołączył: 13 Lut 2012
Posty: 577
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Chełmno
Wysłany: 2019-12-16, 14:24   

Kolejne PPV bez podbudowy. Nie przypominam sobie drugiej tak beznadziejnej sytuacji na tym polu. To jest TLC z tytułowymi walkami, Ladder Matchami, Tables Matchami, przed taką galą zwykło się podbudowywać ten motyw. Mówić o nim. Promować całe wydarzenie. Przed tym PPV tego nie było. Większość walk została ogłoszona gdzieś tam między tygodniówkami, gimmick matche zostały tam dodane w ten sam sposób i generalnie nie odnoszono się do nich. Krótko mówiąc ktoś tu miał totalnie wywalone w promowanie tej gali. Plusem jest to, że ostatnimi czasy zaczęły się pojawiać jakieś tam, lepsze niż zwykle, elementy storyline’ów.

New Day vs Revival
Podobno zawieszenie Roode’a wpłynęło na decyzję o wrzuceniu tam Revival, w efekcie doszło do 347 walki tych dróżyn. W ruch poszło sporo drabin, przynajmniej było widać, że to Ladder Match. Był fajny spot, czy dwa, ogólnie walka przyjemna, ale #nikogo, Gdybym nie oglądał live, przewinąłbym.

Black vs Murphy
Jedna z dwóch rzeczy, które mnie interesowały. W pierwszej fazie było nieco wolno, ale potem się rozkręcili. W efekcie wyszła dobra walka, bez zbędnych fikołków, a za to ze storytellingiem, z pokazywaniem trudów starcia. Tak ma być. Odbiór popsuła martwa publika. Chcecie świeżości? Macie świeżość, i to na dobrym poziomie, a śpicie :roll: Fakt, że tamtejsze story było… niesatysfakcjonujące.

Open challenge #nikogo.

Roman vs Corbin
Zamulili niemiłosiernie. Znowu potrzeba było czterech osób, żeby ubić Reignsa. To jest droga do ponownego obrzydzenia go publiczności. Oprócz tej sytuacji - o ile feud w ogóle mnie nie interesował i widziałem kilka sekund każdego segmentu - wydaje mi się, że w ostatnich tygodniach Duży Pies nakopał całej bandzie raz czy dwa.

Bray Wyatt vs The Miz
Druga rzecz, która mnie interesowała. Nie wiem dlaczego na szali nie było pasa. Można to tłumaczyć tym, że Mizem powodowały inne pobudki, ale czemu potencjalnie nie upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu? Mniejsza z tym. Do walki nie wszedł Fiend, tylko Bray Wyatt. Motyw super. Nie wiadomo, czy Wyatt jest świadomy swojego rozdwojenia osobowości czy nie. Jeżeli nie, fajniej by było, gdyby nie nosił pasa, w końcu Fiend go wygrał. Jeśli jest świadomy, mógłby manipulować ludźmi, rżnąć głupa, udawać, że nic nie wie i też nie nosić pasa. Przebieg walki był bardzo ciekawy. Wyatt nie chciał zrobić krzywdy Mizowi i znowu nasuwa się pytanie, czy udawał, czy faktycznie jest dobry jeśli nie jest Fiendem. Nie podobał mi się motyw z diabołem na titantronie, bo to tak, jakby teraz były dwie różne osoby. Po walce wrócił odmieniony Daniel Bryan i jakoś tak powiało świeżością, albo po prostu nostalgią. W każdym razie chętnie zobaczę jego pogoń za pasem.

Rusev vs Lashley
Przynajmniej mieli story. Jakości wątpliwej, ale za to głośne. Słyszałem fajną teorię spiskową, że to story to rib, a Rusev i Lana go obrócili, odstawiając wszystko w przesadzony sposób :lol: Wyszło całkiem fajnie, głównie przez to, że faktycznie wiadomo było z czego ta walka wynika. Rusek przegrał, więc to pewnie nie koniec. Będzie chciał się odgryźć. W takim miejscu zazwyczaj następuje gadka, że nie było pinu, że złamany stół, że się nie liczy.

Charlotte i Becky vs Asuka i Kairi
Co to robiło w main evencie? Znowu wpychanie tam bab na siłę w ramach (nie)równości, ale jest też druga strona medalu. W karcie nie było main eventu :lol: Na RAW złamały stół, więc była bardzo solidna podbudowa przed TLC. Kairi jest milion razy lepsza w tej roli, niż jako ta mała dziewczynka ze statku z NXT. Tu nawet nie ma porównania. Co do walki, największy plus za to, że w ruch poszło mnóstwo sprzętu. Wykorzystany został gimmick match. Tradycyjnie było za długo i tradycyjnie w dywizji kobiet nie zabrakło baboli i dziwnych akcji. Jakichś krzywych neckbreakerów, elbowów ze stołu i takich tam. Straszny chaos, strasznie to wszystko było rozwleczone, publiczność spała, ale wciąż to najlepszy TLC Match wieczoru.

Znowu to samo. Gala w ogóle niewypromowana, połowa walk z dupy, druga połowa z marną podbudową, jeden przebłysk storylajnowy (Wyatt), a finalnie całkiem przyjemny efekt. To jest tak jak zwykło być ze sceną niezależną. Organizuje się event, wypełnia go walkami z minimalną albo bez podbudowy, serwuje się szybkie, efektowne walki i gawiedź jest zadowolona. Tylko że to nie jest scena niezależna, to jest ścisły mainstream.
Ciężko było zaserwować bardziej zgniłą padlinę niż Survivor Series, a wcześniejszych PPV nawet nie pamiętam, także względem tego jest progres. Za chwilę Road to WM, zaczęły się pojawiać jakieś story, powiedziałbym, że jest światełko w tunelu. Po raz milionowy. TLC wyszło znacznie lepiej niż się spodziewałem – chciałem pluć jadem, a niespecjalnie miałem na co. Chciałem przewijać, a w większości oglądałem.
_________________
I Miejsce - Typer NXT 2017
 
     
Grigorij
Jobber


Dołączył: 27 Gru 2011
Posty: 106
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-12-16, 16:04   

Grins napisał/a:

Bray niech to pcha dalej bo to najlepsza telewizja od ponad 8 lat w WWE TV.


Po drodze był jeszcze Team Hell No, który w swoim okresie ratował show, przynajmniej w moim odczuciu.

Rogos napisał/a:

Krótko mówiąc ktoś tu miał totalnie wywalone w promowanie tej gali.


Może wszystkich myślących wysłali do bookowania NXT, żeby wygrywało bitwy z AEW? Z drugiej strony nawet małpa wymyśliłaby obronę chociaż jednego ważnego pasa na, bądź co bądź, jedej z najlepszych tematycznie gal.
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4125
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-12-16, 16:43   

Kickoff - Andrade vs Humberto Carrillo
O cię luj... Ten Dropkick wbijający Andradę w narożnik. Ładnie tam Carillo pocelował w oko. To była bardzo fajna walka. Nie pamiętam żeby ktoś 2 razy pojechał Andrade w ciągu tygodnia. Widać też, że szykuje się rozłam z Zeliną. Czyżby miała w końcu zacząć występować solo?

Ocena: 3/5

Pierwsza walka - SmackDown Tag Team Championship: Kofi Kingston & Big E (c) vs The Revival
Zdecydowanie masa ryzykownych akcji z drabinami ratowała ten pojedynek. Może nie było jakiegoś zabójczego tempa, ale Kofi pokazał swoją atletyką, a Big E i Revival poświęcili się łamiąc drabiny swoimi ciałami. Może i faktycznie jakiejś emocjonującej otoczki nie było, ale sama w sobie walka nawet ujdzie.

Ocena: 3-/5

O wywiad z Corbinem. Fajnie, bo mogę sobie popatrzeć na rudą. :twisted:

Druga walka - Buddy Murphy vs Aleister Black
Kolejny poważny botch, bo Buddy przysunał blackowi za mocno łbem w schody albo źle Aleister to przyjął, w każdym razie skończyło się na mocnym krwawieniu z nozdrzy. Generalnie Panowie zafundowali naprawdę dobre starcie. Oboje popisali się niezłą atletyką. Po wpadce z nosem niestety zwolnili, co z jednej strony zrozumiałe. Szkoda tego kinola, bo to mogło być naprawdę bardzo dobre 15 minut tej gali.

Ocena: 3/5

Szkoda, że Rusev nie powiedział "HA TFU!". :twisted:

Trzecia walka - RAW Tag Team Championship: The Viking Raiders (c) vs Luke Gallows & Karl Anderson
Chyba najmniej obchodząca kogokolwiek walka. Serio nawet perfidną reklamę na żywo KFC wcisnęli. Średnia walka zakończona jeszcze do tego podwójnym wyliczeniem.

Ocena: 2/5

Miz z najważniejsza walką w karierze, bo będzie bronił rodziny i takie tam. Gdybym dostawał 5$ za każdym razem jak jakiś wrestler mówi o najważniejszej walce w jego karierze.

Czwarta walka - King Corbin vs Roman Reigns
To było złe. Nie usnąłem chyba tylko dlatego, że rozbawił mnie Corey tak wychwalający w niebiosa naszego "króla". Już myślałem, że wielki Roman rozjedzie całe towarzystwo, ale okazało się iż aż tak pompować Reignsa nie będą. Cała zgraja sługusów nie wiedzieć czemu lata za Corbinem i smaruje mu dupę. Big dog z czasem i tak ich wszystkich pewno pojedzie samodzielnie.

Ocena: 2/5

Piąta walka - The Miz vs Bray Wyatt
To chyba jedna z tych walk, która powinna być oceniana za otoczkę, a nie za samą walkę. Ukazanie również "pogodnej" strony Wyatta jako nieprzewidywalnego psychopaty, który jak widać służy (?) swojej demonicznej połowie.
Powrót Bryan spoko, choć bez niespodzianki. Wracają krótkie włosy, wraca stary Bryan. Również jestem zdania, że lepiej wygląda w długich, lecz to teraz raczej nie ma już takiego znaczenia.

Ocena: 2+/5

Szósta walka - Bobby Lashley vs Rusev
Rozumiem, że mniej znacząca walka musi być przed starciem wieczoru, ale że wcisnęli ją po Romku i Corbinie, którzy mieli tytułową stypulację? WTF?
Walka jakoś mnie nie porwała. Trafiły się 2 botche gdzie Lashley przewalił stół, na który miał polecieć i Spear na koniec, który nie złamał stołu. Bobby wygrywa, cyrk trwa dalej.

Ocena: 2/5

Shorty, Ali i ND widać wkurzyli się na wynik i razem z Romkiem zaatakowali pomagierów Corbina. Survivor Series już za nami... .

Siódma walka - Women's Tag Team Championship: Becky Lynch & Charlotte Flair vs The Kabuki Warriors (c)
Ponownie odwieczny syndrom tych walk. Laski generalnie szanuje za to poświęcenie, bo użyły na sobie mnóstwa rzeczy. Krzesła, kije, stoły jak już ostatnimi latami nas do tego przyzwyczaiły, ale trafiło się też kilka botchy. Widać było, że zarówno Asuka jak Charlotte niezbyt zamortyzowały swoje upadki na stoły, bo mocno trzymały się za potylice. Kairy po swoim lądowaniu w ogóle jakby nie kontaktowała. Widać było kiedy partnerka starała się ją podnieść ta z dużym grymasem pewno powiedziała, że trzeba trochę improwizować, ponieważ następnego spotu nie przeżyje i faktycznie odniosłem wrażenie jakoby tam miała być jakaś ryzykowna akcja kiedy Asuka zasypała Flair krzesłami i drabiną. Skończyło się tym, że po prostu wzięły drugą drabinę na ring. Reakcja Japonki na wtargnięcie rywalek między narożniki z krzesłami w łapach to już w ogóle takie "a co to się stało?".

Ocena: 3/5

Romek i ferajna się tłukli cały czas? :lol:

"+"
- Mimo wielu botchy ME był znośny
- Kickoff jedną z lepszych walk wieczoru
- Murphy i Aleister pokazali, że można im zaufać
- ND i Revival od biedy z wyróżnieniem

"-"
- Corbin i Romek czyli najważniejsza stypulacji nie dość, że dziwnie w karcie to jeszcze zamulacz z przewidywalną końcówką
- Miz i Bray bez szału, ale gra aktorska Wyatta ratuje tam wszystko
- "divorce match" oraz pasy TT RAW do zapomnienia podobnie jak chamska reklama fastfooda
- mnóstwo botchy w niemal każdym starciu

Kiedy po długim czasie w końcu dostajemy PPV bazowane na pojedynkach bez dyskwalifikacji gdzie większość walk to nie single, a różne stypulacje, jak Table, Ladder TT czy 2 TLC to z kolei nie ma kompletnie żadnej promocji, PPV spisane w tydzień ot tak byle żeby się odbyło. Połowa walk średnia, drugiej połowy mogłoby nie być. Czyli norma.

Ocena końcowa: 2+/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
Grigorij
Jobber


Dołączył: 27 Gru 2011
Posty: 106
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-12-16, 17:15   

Pavlos napisał/a:

Czwarta walka - King Corbin vs Roman Reigns
...
Cała zgraja sługusów nie wiedzieć czemu lata za Corbinem i smaruje mu dupę.


Na Wrestletalk (zwanym przez niektórych także WrestlingTalk) zjawisko to nazywane jest "Baron Corbin's mid-card vortex". Nie da się z niego uciec... :lol:
 
     
BPG 
Jobber



Wrestler: Roderick Strong
Wiek: 29
Dołączył: 02 Lip 2019
Posty: 115
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-12-16, 19:01   

Pomijając poziom ringowy i osranie tlc meczu, SD storylinowo rozwala RAW na łopatki.

Open challenge z dupy walka do przewinięcia, a ND z Revival wykręcaja całkiem niezłą walkę.

Roman Corbin. Co by nie mówić jakieś podłoże to miało.

Bray? No każdy na to czekał.


Ze strony RAW. Świetne ringowo Black i Murphy. Ale co z tego? Jedyne podłoże to że Buddy zapukał.. no grubo

Rusev mnie nie bawi. ME ciężko mi oceniać, nie wiem po co pchają w to kobiety. Po ME na Wrestlemani i SS teraz TLC. Czyli to ta filozofia gender itp i laski już wyprzedziły mężczyzn w sportak walki. aha
 
     
Kcramsib 
Upper Midcarder



Wiek: 32
Dołączył: 18 Sie 2013
Posty: 1815
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-12-16, 21:00   

Main event to była jedna z najdziwniejszych walk jakie widziałem w tym roku. Jakoś od połowy walki (chyba jeszcze przed tym power bombem na stół, gdzie już kompletnie nie współpracowała z Charlotte) Kairi była ćwierćprzytomna, wyraźnie coś jej się stało... pozostałe musiały ostro improwizować (było zresztą widać, że Asuka i Becky naradzają się co robić) by jakoś to rozegrać do końca. I w sumie brawo dla nich, że udało się im to jakoś ogarnąć, w całym tym chaosie wyszła nawet interesująca walka.

Wielki za to minus dla Charlotte - widzisz, że przeciwnik niedomaga (nie jest w stanie przyjać speara i generalnie ledwo kontaktuje) to starasz się mu pomóc, nie nawalasz go z całej siły... na takie rzeczy qrde nawet Bruiser Brody zwracał uwagę... :roll:
_________________
#FireSpears
Mistrz Świata w Typerze Mistrzostw Świata a.d. 2018
#FireSpears
Zapomniane Ikony Wrestlingu, odcinek #6 - styczeń 2020.
#FireSpears
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Mox, DIY, Zyga, Edż, Punk, Y2J
Wiek: 29
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1494
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa

Wysłany: 2019-12-16, 22:01   

Szybko na dosyć świeżo :

Kick-off - obejrzany wczoraj live. Dosyć fajne, ale po kiego rozdzielają Andrade z Celiną? Naumiał się inglisza już? Jak na preshow dosyć spoko, ładny moonsault Huberta. BME? :twisted:

1. tag team ladder match
Jeśli był jakiś gimmick match niedopasowany do obsady to by było tutaj. Lepszy byłby zwykły match, a ladder dałbym np. Black-Murphy z title shotem o pas US.
Było nawet spoko jak na starcie nr 27267 choć nic takiego co by mi mosznę naruszyło. Nie swędzi mnie szyszynka gdy widzę Revival (śmiałem się jak widziałem na czacie best tag team albo future hall of famers). Ogólnie spoko starcie z wiadomym wynikiem, ale nic specjalnego.

2. Black vs Murphy, Holandia vs Australia, człowiek brudnopis vs Blissfucker.
Showstealer. Szkoda, że tempo nieco nawaliło i mało czasu, ale zdecydowanie walka gali. Dwóch niezłych strikerów, którzy chemię złapali jak na oddziale onkologii w Zabrzu. (pozdro Jurek!)
Podobało mi się, szkoda tylko, że wynik był wiadomy, trochę zgubili tempo (możliwe, że przez ryjek Tomka) i chwilkę sie pogubili. Niech następnym razem dostaną 20 minut i swobodę to będzie namiastka NXT w głównym rosterze na PPV. Podobały mi się próby storytellingu - Buddy nonstop próbujący naśladować/mockować exEnda - czy to siedzenie po turecku czy to zakładanie jego kurtałki. Taka upośledzona, ale dalej fajna wersja feudu Blacka z Dreamem.

3. RAW tag team open challenge Vikingowie vs ???
Mogli zmontować kilka rzeczy i to fajnych - powrót Hardy Boyz, coś była mowa o powrocie Cryme Time, zlepić coś fajnego ala Orton + Cena (były ploty, że Cena miał jakiś streak związany z PPV, ale nie pamiętam o co chodziło) a dostaliśmy jak zwykle negatyw i jazde po bandzie od bookerów, czyli coś oczywistego, czyli Club, których nawet nie chce się oglądac...
Na szczęście dzięki Wikingom dało się to oglądać. Kilka fajnych akcji, aż mi żal, że na początku myślałem, że są oni kolejną popierdółką w ringu jak Wyatt Family. Dobrze, że się myliłem i inni wyprowadzili mnie z błędu. Chamska reklama KFC ;P No i double count-out LOL
Raidersi powinni szykować się na mocarnie bookowanych AoP w wyrównanym starciu na RR, a nie bawić się z łysolami.. :roll: :roll:

4. Korba vs Roman
Mieszane odczucia. Niby coś się działo (szczególnie jak wbiła armia Kinga), ale były tak ślamazarne zmiany tempa jak w większości walk tej dwójki (niekoniecznie między sobą). Tutaj gimmick bardzo pomógł, bo częściowo zakrył niedołężnośc w ringu, ale i tka było ciut za długo. Śmiałem się jak ochroniarze podbiegali do Romualda, który ma kendo stick, a ci dosłownie przed natarciem podnoszą ręce żeby mógł ich po brzuchu nakurwiać. Profeska :lol:
Wynik to kolejna niespodzianka - ale nawet spoko. Roman, który jest gnojony i ma przeciwko sobie armię jest lepszy niźli jakikolwiek inny Roman.
Niech Korbin oficjalnie potwierdzi stajnie nazwie ją Kingdom czy inny chuj i niech Imperium im najebie :twisted:

5. Wyatt vs Miz
Z jednej strony doceniam geniusz Braya za odtwarzanie autentycznie fajnej postaci (w sumie to kilku), ale walki są już coraz bardziej irytujące i nużące, bo schodzą na drugi plan za storytellingiem. Teraz mamy dwóch takich miszczów (którzy de facto są mistrzami LOL), którzy z walk robią freak show, bo Fiend jest słaby w ringu, a Brockowi się nie chce więc dostajemy festiwale finisherów. Nie jest to fajne i zbyt dużo jak na 1 PPV gdzie oboje będą występować..Miz zjechany jak picza, potem wow niespodzianka pojawia isę nowy/stary Daniel Bryan. To było tka niespodziewane jak heelturn Setha. :roll:
American Dragon? Oby.

W sumie jakbym robił typer to miały być takie pytania :
1. Czy na gali powróci Daniel Bryan?
2. Czy zobaczymy Fienda?
3. Czy na gali dojdzie do zmiany posiadacza tytułu 24/7
4. Ile włosów będzie łącznie na głowie w walce tag team kobiet? (Wiedząc, że przeciętna kobieta posiada ich około 150 tysięcy) - można pomylić się o 3 :D

6. Rusev vs Bobik tables match
Fajny video package, szkoda, że to tak nie wyglądało dobrze w TV, bo feud jest fajny jak sraczka na kacu. Dziwne, że akurat to jest main eventem, ale no okej. Średnio-słabe to było, nic ciekawego. Stawiałem na bułgara, ale na niego jeszcze przyjdzie pora.

Przed galą były ploty, że kobitki mają być openerem co mnie ucieszyło, bo znowu nie musieliśmy ich oglądać w main evencie (ostatnio są nam wpychane niczym 2/3 shield do gardeł czy karma dla psa na włosy Reignsa) niestety tak się nie stało i gala trwała tylko 2,5 h, a one nigdy nie wystąpiły :twisted:

Dziwne, że nie było chairs matcha, ale przynajmniej potwierdziło się jedno - minimalna bya podbudowa to i minimalne oczekiwania, więc gała mnie pozytywnie zaskoczyła. Dostałem rozrywkę i nie było tak tak złe PPV jak HiaC czy arabusy, zdecydowanie jedno z okejowszych w tym roku, choć potencjał nie został do końca wykorzystany.
_________________
<Anthrax - Think about an end> Mam jeden z najlepszych mostków ever
<My first story - King & Ashley> Hold my beer.
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4125
Podziękował: 488
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-12-17, 01:03   

Kcramsib napisał/a:
Jakoś od połowy walki (chyba jeszcze przed tym power bombem na stół, gdzie już kompletnie nie współpracowała z Charlotte) Kairi była ćwierćprzytomna, wyraźnie coś jej się stało... pozostałe musiały ostro improwizować (było zresztą widać, że Asuka i Becky naradzają się co robić) by jakoś to rozegrać do końca. I w sumie brawo dla nich, że udało się im to jakoś ogarnąć, w całym tym chaosie wyszła nawet interesująca walka.

Wielki za to minus dla Charlotte - widzisz, że przeciwnik niedomaga (nie jest w stanie przyjać speara i generalnie ledwo kontaktuje) to starasz się mu pomóc, nie nawalasz go z całej siły... na takie rzeczy qrde nawet Bruiser Brody zwracał uwagę... :roll:


Właściwie to prawie od samego początku i jestem w stanie uwierzyć, że to właśnie głównie Charlotte spieprzyła. Już na starcie coś zrobił na pewno ten Big Boot, gdy Kairy skakała na nią z krawędzi ringu i zaorała w podłogę. Potem jak z Becky rzucały nią po stołach komentatorskim zwróćcie uwagę jak po rzucie blondyny Japonka dosłownie przytuliła się do nóg rudej. Następnie jeszcze Charlotte poprawiła łapiąc ją za głowę i 2 razy uderzając o drabinę kiedy ta wyrywała sobie przedmiot z rąk razem z Irlandką. Drugie uderzenie ewidentnie odczuła, bo sprawdzała ręką czy nie krwawi z czoła, więc pewno nie zdołała już go zamortyzować. Obejrzałem jeszcze raz i to wygląda dosyć nieciekawie. Jakiś wstrząs mózgu na bank. :/
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9220
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2019-12-17, 22:14   

1. New Day vs. Revival - solidny opener. Może nie był to Ladder Match, który będzie się wspominać po latach, ale było tu na czym oko zawiesić, bo Wesołe Murzynki w tego typu starciach sprawdzają się znakomicie (a zwłaszcza Kawowy). Było sporo niezłych spotów i cały czas coś się działo. Ogólnie nie szło się nudzić, a to właśnie instant-przepis na sukces w kwestii niezłego openera, mającego rozgrzać publiczność.
Nie kumam panującego w Internetach hype'u na The Revival. Tag ten jest dla mnie przeciętny do obsrania i nie wyróżnia się kompletnie niczym. Takie np. niedoceniane przez Vince'a Heavy Machinery wciąga ich dupą i to pod każdym względem (ringowy + rozrywkowy). Tutaj też jak dla mnie to 80% roboty robiło New Day.

2. Black vs. Murphy - doobra waleczka. Fajnie się oglądało te wszystkie akcje, kontry i grę psychologiczną pomiędzy Buddym i Alim. Szkoda, że nie było przed tym starciem jakiejś większej podbudowy, bo i pewnie bookerzy bardziej by się przyłożyli do jej rozpisania (czuło się, że tu sami zawodnicy skillsowo robią robotę, a Kreatywni dali im skrypt pt. "wyjdźcie tam i pokażcie coś fajnego"), a tak dostaliśmy po prostu dobry ringowy pokaz, ale wykastrowany z jakiejkolwiek dramaturgii bo Czarny Alek nie mógł tego uwalić (rozpisali go mega mocno. Widać, że Heyman propsuje gościa).
Tak czy siak, dobry pojedynek, ale z potencjałem na coś jeszcze lepszego.

P.S. Ktoś, kto projektował klamoty dla Blacka, powinien od niego wyłapać obrotówkę na mordę. Ta czarna plama na środku dupy wygląda jakby facet źle się podtarł po sraniu i miał kleksa na galotach. Ile razy pokazywali Tomasza od tylca, tyle razy trudno mi było powstrzymywać brechty :twisted:

3. Viking Raiders vs. Anderson & Gallows - nudne to było, bo O.C. to straszni zamulacze i nawet świetni Wikingowie nie byli w stanie tego uratować. Wisienką na tym gównianym torcie był finisz z double count out'em, gdzie za takie końcówki na PPV powinno się od razu zwalniać z roboty tego kto to rozpisał (tym bardziej, że O.C. czysto pojechało Mistrzów w gauntlecie u turbaniarzy, tak więc teraz Raidersi powinni tu czyściutko zaorać, biorąc rewanż).

4. Corbin vs. Reigns - skład walki "zacny", to i nie dziwi, że nawet taki samograjek gimmickowy jak TLC Match nie uratował tego starcia. Nudziłem się tu okrutnie, a palec delirycznie drgał mi w kierunku przewijania. Trochę smutne, że tak mocno promują Korbę, który może i jest wkurwiający (czyli heeluje ok), ale potencjału za wiele to ja w nim nie dostrzegam i lepiej byłoby postawić na kogoś bardziej perspektywicznego, jeżeli już tak bardzo chcą podkładać Romualda.
Jedyny plus tego starcia to to, że nie zrobili z Rzymka Terminatora i nie dojebał tej całej watahy Korby i jego samego. W myśl zasady: "I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa", Reigns nie miał prawa tego wygrać i dobrze, że jobnął. Zachowali przynajmniej pozory realizmu. Szkoda tylko, że idzie to na konto takiego lamusa jak Korba, gdzie takiego np. McIntyer'a zajobowali Romanowi na śmierć.

5. Bray Wyatt vs. Miz - tak jak jestem pierwszym hejterem tego typu squahowatych bookingów, tak ten tutaj mi się podobał. Nie sama walka, bo ta była oczywiście gówniana, ale oglądanie gry aktorskiej Bray'a to czysta przyjemność. Powiem szczerze, że Wyatt "Zwyrol W Sweterku" podoba mi się bardziej niż jednopłaszczyznowy (choć także niezły) The Fiend. Po prostu Bray ma tutaj większe pole do popisu, a te jego minki, gesty i zachowania (kiedy tak jak stary, dobry Mankind, sam napierdalał się, niczym wytrawny masochista) to mistrzostwo świata. Patrzysz na kolesia, te jego niewinne spojrzenia oraz uśmieszki, i od razu wiesz, że to tykająca bomba a pod tą kopułą czai się bezmiar szaleństwa... Uwielbiam takie gimmicki!
Myślę, że jesteśmy coraz bliżej debiutu Sister Abigail. To oczekiwanie Braya na przyjście kogoś do ringu i jeszcze ten młot (kojarzący mi się od razu z ulubioną bronią innej świrki, a mianowicie Harley Quinn)... Coś wisi w powietrzu :wink:
Powrót Danielsona bez zaskoczenia. No może tylko zaskoczył zmianą wizerunku. Odmłodził się o dobre 10 lat i w końcu nie wygląda jak żul spod Żabki (pewnie Bellaska "lubi to!"). Daniel Bryan nawet jako "facet w gaciach" nigdy nie był nijaki, tak więc utrata brody i kudłów nie powinna mu tutaj zaszkodzić.

6. Rusev vs. Lashley - nie porwała mnie jakoś ta walka. Niby była ok i czuć było tą wzajemną wrogość, ale gdyby mnie za tydzień zapytać o jakieś jej "barwne szczegóły", to pewnie ledwo będę pamiętał, że coś takiego oglądałem. Było poprawnie i tyle.
Przegrana Ruseva jak najbardziej właściwa. Lashley'owi nie po to dopiero co dokooptowali Lanę, żeby przepierdolił swoją pierwszą ważną walkę w nowym gimmicku ("Ruchacz Cudzych Żon"? :D ). Jednak karny kutas za takie spartolenie finiszu. Nie wiem jak dwóch takich wielkich koksów po wjebaniu się w stół nie potrafiło go połamać Spearem :roll:

7. Kabuki Warriors vs. Lynch & Flair - można tam sobie smrodzić, że znowu baby w main evencie, ale nie zmieni to faktu, że obok Murphy'ego z Black'iem, była to najlepsza walka tej gali i ogólnie, pomimo momentami sporego chaosu, oglądało mi się ją lepiej niż dobrze, bo Panie się nie oszczędzały, spot gonił spot, a sam gimmick tego matchu (TLC) został wykorzystany w pełni (gdzie np. u takiego Romka i Corbina ledwo się czuło, że to TLC Match). Fajnie, że heelowe Kabuki Warriors bez żadnych kontrowersji rozpykują taką hybrydę złożoną z mega-mocnych zawodniczek jak Rudolfina i Jabłkowa. Ładnie promuje to wartość kobiecych pasów Tag Team i tak powinny być rozpisywane Dwójkowe Mistrzynie.
Dobrze zrobił ten turn Aśce, bo nie mieli już na nią pomysłu jako face'a, a teraz potrafi pokazać pazurki i sporo szaleństwa w swojej postaci. Podobnie z ex-Piratką, która zdecydowanie lepiej wypada w roli świrki.

Reasumując - jak na PPV kompletnie z dupy, niemal bez podbudowy i rozpisywane ewidentnie na kolanie, to efekt wyszedł naprawdę spoko (ogólnie dobra końcówka roku u Vince'a. Najpierw mocne Survivor Series, a teraz całkiem niezłe TLC). Nie było zbyt długie (przy sadystycznych ciągotach Papy V. w stronę 4h), a poza walkami Króla Baronów z Rzymskim oraz Wikingów z O.C., cała reszta walk mogła się mniej lub bardziej podobać. Z czystym sumieniem mogę tu wystawić zacną jak na McMahonlandię ocenę: 3/6.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group