Babatunde o występie na gali Evolve 129, 130 ... (zobacz)
Zapowiedź ROH Best in the World 2019 w ROHCas... (zobacz)
Heyman i Bischoff w nowych rolach, gala EVOLV... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Impact Wrestling Bound for Glory 2019 PPV
Autor Wiadomość
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Otis
Wiek: 26
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4401
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-10-19, 18:59   Impact Wrestling Bound for Glory 2019 PPV



Data: 20 października 2019
Miejsce: Chicago, Illinois

Karta:

Impact World Championship:
Brian Cage (c) vs Sami Callihan



Knockouts Championship:
Taya (c) vs Tenille Dashwood



X Division Championship - Ladder Match:
Jake Crist (c) vs Ace Austin vs Tessa Blanchard vs Daga vs ???



Tag Team Championship 3-Way:
The North (c) vs Rhyno & RVD vs Rich Swann & Willie Mack



Ken Shamrock vs Moose


Naomichi Marufuji vs Michael Elgin


The Rascalz vs Dr Wagner Jr, Aerostar & Taurus


Call Your Shot Gauntlet Match
#1 - Eddie Edwards, #20 - Mahabali Shera
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Rogos 
Lower Midcarder



Wrestler: Edge|Punk|Hardy|Black
Wiek: 22
Dołączył: 13 Lut 2012
Posty: 499
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Chełmno
Wysłany: 2019-10-21, 12:29   

Od ostatniego PPV trochę się zmieniło. Odpadli LAX, Johnny Impact, Killer Kross, Scarlett. Przybył nudny Elgin. Jedyne story to w zasadzie to z Acem Austinem. Jest jeszcze feud Callihana z Cagem, ale to tak właściwie trzy segmenty. No i jeszcze Moose i to akurat jest całkiem spoko, ale też nie można tu mówić o jakimś większym story. No, loty obniżone.
Pierwszym co rzucało się w oczy była u mnie słaba jakość, potem niesłyszalny theme song Edwardsa i urwany stream. Biednemu zawsze wiatr w oczy, ale szybko się ogarnęli.

Gauntlet Match
Z niespodzianek mieliśmy Joey Ryana (podpisanego jako Cody Deaner) – o zgrozo – ze swoim rakiem. Cornette, bierz go! Potem był Swoggle, który wpadł tylko po to, żeby zapędzić Swingera do ringu. Szkoda, że taka wyrazista postać robi tylko za najgorszego jobbera. Była jeszcze ta podróbka Bayley. Lekki cringe za każdym razem. Sama walka była dynamiczna, przerwy między wejściami krótkie, dużym plusem jest to, że cały czas coś się działo. Ogólnie od początku podobał mi się ten motyw, a wykonanie? Battle Royal jak to Battle Royal. Eddie może być. Pewnie pójdzie na Ace’a. A jak wybierze Cage'a, to też się nie obrażę.

Taya vs Tenille
Tak jak pisałem wcześniej, Tenille nie zasługiwała na zwycięstwo. Odkąd się pojawiła, nie miało miejsca nic ciekawego z nią w roli głównej. Dowodem na to jest promo przed walką, gdzie tylko Taya zabrała głos.

Tag Teamy
Walka podbudowana tylko segmentem tu i segmentem tam. Prawie z dupy. Emocji nie wygenerowali, ale w kategorii spot-festu nawet dali radę. Zwrot akcji niespodziewany, ale czy to w tym przypadku dobrze? Niekoniecznie. Mimo to jeden czy dwa Hardcore Matche nie zaszkodzą. W uszy rzuciło mi się to, że ten turn został przyjęty jak turn – buczeniem. Rak toczący ten biznes w postaci smarków od lat cheeruje wszelkie heel turny.

Elgin vs Marufuji
Dobra, ale walka z dupy. No i długaśna.

Tutaj został przekroczony półmetek, a fajerwerków póki co nie było.

Ladder Match
Mato bosko Ace Romero :evil: Jak ja go nie znoszę. No i co on robi u X’ów? Już Eddie Edwards był kontrowersyjny. Nie dało się jeszcze chwilę przytrzymać Chrisa Bey’a? Ale nie powiem – bump zacny. Wypadł z ringu razem z drabiną. W ogóle walka była fajna. Kilka ciekawych spotów. Nie podoba mi się to, że Tessa jest w stanie ograć ¾ oVe. Wynik dobry. Jak nie Jake Christ to Ace Austin. Jak najbardziej.

Moose vs Ken Shamrock
Tak naprawdę pierwsza fajnie podbudowana walka wieczoru. Nawet z wejściówką wykonaną na żywo – to zawsze plus. Wyszło to nieźle. Nie należało się tu spodziewać cudów, no i cudów nie było. Trochę dziwne było to, że tak szybko się z tym wszystkim uwinęli. Pin, wyjazd, następny segment.

Cage vs Callihan
Brian Cage zaliczył najgorszy title-run ever. Wina kontuzji, ale jednak. Kozacka walka godna miana main eventu. Były niedociągnięcia, ale problem w tym, że teraz zawsze i wszędzie są niedociągnięcia. Dobrze, że zrobili z tego No DQ, bo właśnie to dodało tu pikanterii. Nie wykorzystali dużo sprzętu, ale to co poszło w ruch, zostało użyte fajnie. Cage był nie do zajechania. Po tym odkopaniu na 1 zacząłem się obawiać o wynik, który wcześniej był dla mnie oczywisty. Niby Cage może jeszcze ten pas potrzymać i się zrehabilitować, ale trafił na tak gorącego przeciwnika, że ten wynik to zbrodnia. Mam nadzieję, że Sami będzie gonił pas dalej, bo to dobra telewizja.

Gala wypadła mocno przeciętnie. Właściwie wszystko oprócz main eventu i Ladder Matchu jest do zapomnienia. Osłabienie kadry dało im się we znaki, a do tego doszły braki w storyline’ach. Szkoda, tym bardziej, że to ta najważniejsza gala w roku. Mimo wszystko obejrzałem całość i bawiłem się co najmniej nieźle.
_________________
I Miejsce - Typer NXT 2017
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Otis
Wiek: 26
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4401
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-10-21, 13:08   

Walka Rascalzów wyleciała z karty - nagrali ich na kolejny odcinek tygodniówki.

Przez problemy ze streamem chyba nikt nie zobaczy początku gauntleta. Pewnie i tak mała strata. Przy Codym Deanerze chyba zapomnieli odpalić odliczania. Technicznie słabo.
Z niespodzianek - Joey Ryan (a na ekranie napisali że Cody Deaner, najs) ze swoim dongogimmickiem, co jest śmieszne, ale wybitnie tu nie pasuje - potem ogłosili, że podpisał kontrakt. Swoggle mnie w ogóle nie bawi. Dreamer - litości! Kylie Rae - OK, to nawet mnie rozbawiło i to największy shocker, ale dziwię się, że ją rzucili na samych chłopów. Sabu? Lepiej tu niż w ladder matchu...
Takie bieda RR zawsze lubię obejrzeć, choćby ze względu na dużo wejściówek i ciągłą akcję. Jako opener to działa, ale żadne must-see to oczywiście nie było. Eddie wlazł pierwszy i wygrał - spoko, lepszych wyborów tam za bardzo nie było.

Walka kobiet niezła, na pewno najlepsza Tenille w IW. Kombinowali w końcówce i wynik nie był pewny. Zdziwiło mnie, że Taya obroniła. W sumie to dobrze, bo nie lubię motywu, że ktoś bije rekord i zaraz po tym uwala.

Tagi też spoko, choć byłoby jeszcze lepiej bez dziadków z ECW. Jak Rhino i RVD leżeli poza ringiem, reszta szalała i świetnie się to oglądało. A mimo to najlepszą reakcję zbierał Rob... Na dodatek zaatakował swojego kumpla i przeszedł turn, przez co cała uwaga poszła znów na niego, nie na mistrzów. Szkoda.

Elgin wystrzelił w płaszczu, który bardziej by pasował, nie wiem, Tanahashiemu?
"Marufugi"... Żeby takiego byka rypnąć na ekranie...
Walić te fakapy, po gongu nie było żadnych. Bardzo dobry pojedynek, póki co walka gali. Big Mike tak dobrze se radzi z mniejszymi rywalami, że nie wiem, czy bym mu dał najpierw Złoto, czy pas X Division :D Naomichi też kozak. Ostatni near fall - timingowe mistrzostwo świata.

Do ladder matchu dołączył świeżo zakontraktowany Acey Romero. Wielki, zwinny grubas.
Każdy dołożył swoją cegiełkę i fajnie się to oglądało, choć momentami tempo ostro siadało między spotami. Za to niektóre spoty naprawdę mocne, na czele z Canadian Destroyerem, ze skokiem nad linami, na drabinę przy ringu. Romero lecący przez stół z drabiny - dosłownie grubo.
Zajebiście podobał mi się finisz. Wszystko wskazywało na Tessę, jeszcze przy okazji rozjechała resztę oVe... a tu nagle wbija Ace Austin i kradnie spotlight. Piękne! Fakt, że Blanchard ciut za długo musiała czekać na szczycie drabiny, ale olać.

Moose dostał rapsy live na wejście, przyjemne.
Chciałbym powiedzieć coś miłego o Shamrocku... Hmm... Jest w lepszej formie niż RVD?
Starcie to okrutny syf. Najgorsze, co widziałem w tej fedzie od dawna. Dwa pozytywy: było krótko i Moose wygrał. Teraz go w końcu pchnijcie wyżej, z dala od durnych feudów o nic.

Pierwsze PPV w 2020 będzie się nazywać... Hard to Kill. Hehe :twisted:

Fajnie, że Brian chce się bawić w cosplaye na wejściu, ale biednie wyglądają.
ME to No DQ. Nie oszczędzali się. Po tym co przyjął, można śmiało powiedzieć, że Cage się wykurował. Szybka akcja, spoko wyszło.
A co do wyniku? Skoro Cage jest w formie, to może uratować ten title reign. Gdyby się teraz skończył, nie wspominalibyśmy go za dobrze. Dlatego nie wadzi mi ta decyzja. Ale jednocześnie to był idealny moment na koronację najlepszego heela obecnie. Trochę szkoda tu Samiego.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Arkao 
Main Eventer



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 23
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 4213
Podziękował: 31
Podziękowano mu 3 razy w 2 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-10-21, 14:43   

Bound for Glory

Gauntlet Match - *
Niesamowite jest to, że ten marny żart z penisem Joey’ego Ryana jeszcze się utrzymuje. Cała ta walka dzieliła się na trzy poziomy zawodników. Tych których nie chciałem nigdy więcej widzieć, tych których nie znałem, oraz tych którzy do czegoś się nadawali, ale było ich mało. Jak szanująca się federacja w 2019r może zatrudniać kogoś takiego jak Johnny Swinger. Z resztą Swoggle to podobny poziom, więc do siebie bardzo pasują. Dlaczego tam w ogóle jest tyle kobiet, nie mogli im zrobić osobnej walki? Szczerze mówiąc to chyba dla Eddiego Edwardsa wielkiem policzkiem byłoby, gdyby przy całej tej ilości tworów Mahalopodobnych, kobiet, starych dziadów jak Dreamer czy Sabu (w 2019 kurwa?) gdyby on to przegrał. Nie widziałem żadnego poważnego rywala. Nawet zakończenie nie mogło być bardziej oklepane. Idźcie w chuj z takimi walkami.

Impact Knockouts Championship: Taya Valkyrie vs Tenille Dashwood - * i 1/2
Strasznie słabiutko. Ciężko nawet powiedzieć by coś się tutaj działo. Ta akcja na krawędzi ringu, to co to miało być? Piledriver? Końcówka przyniósła już jakieś emocje, ale ogólnie to było to słabiutkie.

Impact World Tag Team Championship: Josh Alexander and Ethan Page vs Rich Swann and Willie Mack vs Rhino and RVD - *** i 1/2
Patrząc na papier to 2/3 składu tej walki bardzo na plus. Ale jak można zatrudniać kolejnych dziadów z ECW, którzy od dobrej dekady nie pokazują niczego. Na całe szczęście zostali ograniczeni do minimum i pozostała czwórka zrobiła świetne widowisko. Willie Mack najbardziej pokazał, że czysto ringowo zawsze był elitą. Najbardziej zabrakło tego, że nie było momentów, w których mogłem uwierzyć, że walka zaraz może się zakończyć. Wydarzenia z końcówki walki sprawiły, że pewnie fani TNA będą teraz oglądać ten bardzo ciekawy feud między RVD a Rhino. Nic tylko się cieszyć.

Michael Elgin vs Naomichi Marufuji - *** i 3/4
Na papierze walka wygląda bardzo dobrze. Elgin miał lepsze i gorsze momenty, lecz to jednak jest kawał świetnego wrestlera, a Marufuji także jeszcze nie dawno był czołówką w Japonii. Rozumiem że nie było tutaj żadnej większej podbudowy, ale sama walka jak najbardziej była ok. Szybko przeszli do konkretów i pokazali się z dobrej strony. Wydaje mi się, że zwłaszcza Elgin prowadził Japończyka i czuć, że jest w bardzo dobrej dyspozycji. Marufuji miał zasadniczo jeden moment, w którym można było uwierzyć, że może wygrać, ale jednak od początku miałem wrażenie, że Elgin to zakończy.

Impact X-Division Championship: Jake Crist vs Ace Austin vs Ace Romero vs Daga vs Tessa Blanchard - *** i 1/4
Strasznie dziwny skład. Tak jakby ktoś chciał na siłe zrobić zaprzeczenie całemu X Division. Finalnie jednak musze przyznać, że wypadło jak najbardziej dobrze. Nawet Ace Romero, który raczej nie powinien mieć miejsca bytu w tej walce dał coś od siebie. Spot z upadkiem za ring jak najbardziej może być pokazywany jako wizytówka tej gali. Pod koniec doszło do tego sporo emocji i chyba nawet spodziewałem się mniej.

Ken Shamrock vs Moose - *
Ja jebie, kolejny stary dziad. Nie rozumiem sensu zatrudniania gościa, który 20 lat temu nie był nawet jakiś bardzo dobry. Chociaż po trailerze ich feudu widzę, że Moose to bardzo spoko postać. Sama walka to straszny potworek, to że ktoś wykonał skok nad liną oraz Frankensteinera to nie znaczy, że powinien jeszcze wchodzić do ringu.

Impact Wrestling Championship: Brian Cage vs Sami Callihan - ****
Mogli sobie darować tą “stalową barierkę”. Położyliby stół, a jak by się złamał to by to chociaż nikogo nie zdziwiło. Sama walka jednak świetna, czuć było, że stoi za tym jakiś storyline i nienawiść między nimi. Było sporo hardcoru, ale jednak czysto wrestlingowe akcje zawierały większość pojedynku, a to jest najważniejsze. Końcówkę dałoby się chyba jeszcze trochę przedłużyć, bo Cage wyszedł na niesamowitego terminatora, ale jednak ogólnie zdecydowanie walka gali.

Gala miała swoje plusy i minusy, ale jednak jakby pominąć starych dziadków to nawet było bardzo porządnie.
_________________
Progres Roku 2014
User Roku 2017
Redaktor Roku 2017
Progres Roku 2017
Tekst Roku 2017
WTF Roku 2017
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group