Babatunde o występie na gali Evolve 129, 130 ... (zobacz)
Zapowiedź ROH Best in the World 2019 w ROHCas... (zobacz)
Heyman i Bischoff w nowych rolach, gala EVOLV... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - SummerSlam 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoilery)
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3835
Podziękował: 436
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-07-16, 22:05   WWE PPV - SummerSlam 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoilery)

WWE PPV - SummerSlam


11 sierpnia 2019


Scotiabank Arena

Toronto, Ontario; Kanada




Take Action. Win Rewards.




Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






Universal Championships:

Single match
Brock Lesnar (c) vs Seth Rollins






WWE Championship:

Single match
Kofi Kingston (c) vs Randy Orton






Single match
Kevin Owens vs Shane McMahon

*Jeżeli Shane McMahon wygra, Kevin Owens będzie zmuszony opuścić WWE.






Single match
TRISH STRATUS vs Charlotte Flair






US Championship:

Single match
AJ Styles (c) vs Ricochet






RAW Women's Championship:

Single match
Becky Lynch (c) vs Natalia







SmackDown! Women's Championship:

Single match
Bayley (c) vs Ember Moon






Cruiserweight Championship:

Single match
Drew Gulak (c) vs Oney Lorcan






Single match
Finn Bálor vs "Diabeł" Bray Wyatt






Single match
Goldberg vs Dolph Ziggler
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2019-08-11, 12:38, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
grzegorz
Jobber


Dołączył: 07 Paź 2004
Posty: 204
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-07-21, 16:09   

Jakie 11 września Summerslam ?
Fajnie, że Lesnar jest znowu mistrzem WWE - mam nadzieję, ze obroni pas na Summerslam. Lesnar jest najlepszy z obecnych zawodników rosteru w WWE i dlatego jest znowu posiadaczem pasa. W Toronto komplet publiczności będzie - może pojawi się na gali Bret Hitman Hart.
Ciekawsze jest Raw obecnie z Lesnarem jako mistrzem WWE.
Teraz dopiero będzie się działo na RAW - duża ilość byłych gwiazd pojawi się na gali.
Odpale sobie dzisiaj na DVD Summerslam z 1999 roku - m.in. świetny main event - Austin vs Triple H vs Mankind o WWF Championship.
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Keith Lee, Big E, Owens, Otis
Wiek: 26
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4435
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-07-21, 23:35   

grzegorz napisał/a:
może pojawi się na gali Bret Hitman Hart.

Niedawno pokazał się w AEW, a do tego ponoć odmówił występu na Raw Reunion. Słabo to widzę.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
grzegorz
Jobber


Dołączył: 07 Paź 2004
Posty: 204
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-08-05, 12:52   

Bret Hart moze pojawi sie na Summerslam - przeczytalem na wrestlefanspl w newsach.
Moze byc ciekawie. Moze bedzie interweniowal w pojedynku Lesnar vs Seth.
Karta Summerslam jest niezla. Mam nadzieje ze Orton pokona Kofiego i zostanie nowym mistrzem.
Kofi troszke sie znudzil.
Mysle ze NataLya zostanie nowa mistrzynia RAW.
Dziziaj sobie odpale na DVD Summerslam z 98 roku z MSG - m.in. swietny pojedynek Taker vs Austin o WWF Championship i ladder match Rock vs Triple H.
 
     
grzegorz
Jobber


Dołączył: 07 Paź 2004
Posty: 204
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-08-09, 12:21   

Ale sie bedzie dzialo na Summerslam. Wraca Goldberg i stoczy pojedynek.
Mam nadzieje ze Goldberg wroci na dluzej - moze dostanie title shoot o pas universal.
Najbardziej interesujace pojedynki to oczywiscie pojedynek z Lesnarem i pojedynek Goldberga.
Zobaczymy czy Orton pokona Kofiego.
Musze czekac do srody - wtedy jest emisja na extreme sports niestety bez pre show.
 
     
DashingNoMore 
Upper Midcarder



Wrestler: Shawn Michaels
Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1298
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-08-12, 03:32   

Kick-off

WWE Cruiserweight Championship Match: Drew Gulak(c) vs Oney Lorcan
Dla mnie przeciętniak. Nie wciągnęło mnie to starcie. Lubię Gulaka ale Lorcana to ja bym z WWE wypieprzył. Siedzi tu już jakieś 3 lata a wciąż nie jest znany absolutnie z niczego... generic babyface i to bardzo nudny.
Ocena: ** i 1/2*

Buddy Murphy vs Apollo Crews
O pojedynku nie ma co pisać ale można coś napisać o wydarzeniach po nim. Rowan atakuje Murphiego karząc go za zbyt długi język. Fajna dewastacja, podobało mi się... gorzej, że dostanie wpierdolu od Rowana i Reignsa to na razie jedyne dwie rzeczy jakie Murphy zrobił w głównym rosterze ;) .
Ocena: -

WWE Women's Tag Team Championship Match: Alexa Bliss & Nikki Cross vs The Iiconics
Ah... pasy Tag Team kobiet... taki big deal... pół roku później walka w kick-offie SummerSlam... I'm not even mad.
Słaby pojedynek... przynajmniej dobrze, że krótki. Jedyny powód dla jakiego może być warty obejrzenia... Corey Graves. Świetny był ;D.
Ocena: * i 1/2*

Główna karta

Pyro! o.O

Raw Women's Championship Submission Match: Becky Lynch(c) vs Natalya
Becky Lynch jest wciąż over as hell. Komentatorzy mówili o tym, że Natalya ma home field advantage... a Toronto wolało cheerować Irlandkę... ups :twisted: .
Dobry opener. Nic dodać nic ująć, dobry wybór na rozpoczęcie gali. Becky kontynuuje swój reign, to również dobry wybór. Ciekawe co dalej dla rudej... szczerze mówiąc nie mam pomysłu.
Ocena: *** i 1/2*

Goldberg vs Dolph Ziggler
Że sama walka nie potrwa nawet dwóch minut to było wiadome już przed SummerSlam. Szopka po walce za to niepotrzebna. W sumie nie mam o tym nic więcej do napisania. Szkoda Zigglera na takie jobbowanie... ale to przecież też nic nowego... a i kompletnie zagrzebali superkicka. Niby fakt, od emerytury Michaelsa superkick i tak sporo stracił na sile... ale kick-out na 1 dwa razy pod rząd?
Ocena: -

WWE United States Championship Match: AJ Styles(c) vs Ricochet
Ricochet coraz bardziej wygląda jak superbohater... w co oni go ubrali. Oby to była jednorazowa wyskocznia na SummerSlam.
Cieszy mnie to, że WWE wreszcie ruszyło na poważnie z The Club... zajęło im to tylko 3 lata ale wreszcie bookują tą stajnie jak należy. Do tego wrócił facepaint Gallowsa, to fajny smaczek.
Dobry pojedynek, nie showstealer jaki zapowiadali Cole i Graves ale przyjemne 13 minut. Ricochet nie jest człowiekiem... springboard clothsline z jednej nogi... mindblowing. Wykonali parę akcji, których wcześniej nie widziałem. Kontra pheonix splasha(?) w Styles Clash miodna. Reign AJ'a trwa i mam nadzieje, że porządzi on długo... pomoże to mistrzostwu US, czas na jakiś dłuższy reign(powtarzam to w sumie od jakiegoś roku).
Ocena: *** i 1/2*

SmackDown Women's Championship Match: Bayley(c) vs Ember Moon
Naprawdę dobry pojedynek, który jednak przeleciał przez Toronto bez echa. Zainteresowania tą walką nie było żadnego a przez ciszę nie oglądało się tego tak dobrze jak powinno. Tylko finish był trochę underwhelming bo przyszedł totalnie z dupy.
PS: Kanada miała wywalone na tą walkę ale jedyny raz gdy się w niej odezwali był bardzo przyjemny. Heeeeeey Bayley, I wanna know will you be my girl. Bardzo fajnie było znów usłyszeć ten chant :D .
Ocena: *** i 1/2*

Kevin Owens vs Shane McMahon
Słabe to niestety było... i przebookowane. Niby nie spodziewałem się niczego niesamowitego... ale było to powolne, za dużo Eliasa i koniec końców – głupie. Całą walkę budowali to, że KO nie może uderzyć Eliasa bo zostanie zdyskwalifikowany... tylko po to by Owens ostatecznie i tak zaatakował Eliasa i by nie było z tego żadnych konsekwencji... do tego zaatakował też sędziego, który naprawdę sędziował walkę... i za to również nie został zdyskwalifikowany. Kto to bookował?
Ocena: **

Trish Stratus vs Charlotte Flair
Jeśli było kiedyś miejsce na chanty "You still got it"... to tutaj. Trish się wciąż trzyma, wciąż daję radę i zrobiła z Szarlotką dobrą walkę. Klasyk to to nie był ale było zadowalające. Wygrana Charlotte to bardzo dobra decyzja... dla odmiany nie promujemy gwiazd przeszłości kosztem tych nowych ^^.
Ocena: *** i 1/2*

WWE Championship Match: Kofi Kingston(c) vs Randy Orton
Shout out do fanki, której Kofi rzucił naleśnikiem w twarz... made my day xD.
Nie mam pytań. Słabe, powolne. Randy skutecznie zabijał to starcie, tauntował, sprowadzał tempo praktycznie do zera... a następnie przyszedł finish... double count-out? Trochę szybko arbiter wyliczył Ortona i Kingstona... mniejsza, underwhelming... słabe zakończenie słabego pojedynku.
Ocena: * i 3/4*

Finn Balor vs Bray Wyatt
Finn bez malunków... szkoda. Chronią demona... ale jaki jest sens w chronieniu demona skoro W i tak nie chce robić z Finnem nic konkretnego?
The Fiend... kozackie. Kozacka wejściówka, kozacki theme song. Świetny re-debiut. Nic dodać nic ująć. Trochę szkoda zesquashowania Balora... ale to była pierwsza naprawdę zajebista rzecz na tej gali. Będę wracać.
Ocena: -

WWE Universal Championship Match: Brock Lesnar(c) vs Seth Rollins
Battleground 2015... Wrestlemania 35... trochę to trwało ale wreszcie dostaliśmy pełnoprawny pojedynek Lesnara z Rollinsem... i było to dobre. A co jeszcze ważniejsze... Brock traci pas po miesiącu panowania. Miesiącu gdy to był na niemal każdej tygodniówce... tak, to był najlepszy reign Brocka Lesnara ze wszystkich trzech i cieszę się, że nie przedłużyli rządów part timera. Rollins zaczyna przynudzać jako face ale i tak wolę jego od Borka. Dobre zakończenie dla tego bardzo przeciętnego PPV.
Ocena: *** i 3/4*

WWE is Wyatt.
 
     
grzegorz
Jobber


Dołączył: 07 Paź 2004
Posty: 204
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2019-08-12, 08:44   

Niedobrze ze Seth znowu jest mistrzem - niedobra wiadomosc dla mnie. Zobaczymy co dalej z Lesnarem.
Niestety Ortonowi nie udalo sie pokonac Kofiego ale mysle ze bedzie niedlugo rewanz. Mimo tego obejrze sobie summerslam na extreme.
Dzisiaj wracam do historii - Summerslam 2003 - swietne Elimination Chamber oraz pojedynek Bishoff vs Shane Mcmahon.
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Keith Lee, Big E, Owens, Otis
Wiek: 26
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4435
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-08-12, 12:49   

Jedyna ciekawa rzecz w Kickoffie, jak chodzi o walki, to fakt, że Murphy zaliczył pierwszą jako członek SD. I nie dość, że Rowan w niego wjechał (DQ), to jeszcze zmienili mu theme song na coś o wiele mniej charakterystycznego :/
Lorcan i Gulak nie porwali, TT kobiet - no nawet nadziei nie było.
Za to Elias się przydał. Niby zbędny, ale przerwał mu Edge. I pozwolił sobie na Speara (nieważne jak wyszło). Serio nie zostawili tego na główną część? Tu by mi nie przeszkadzało przedłużenie gali!

-Becky vs Natalya- Dało się to oglądać, choć ciężko tu mówić o emocjach. Jak od razu wiadomo, jakiej dźwigni użyją do zwycięstwa, to tylko czekamy. Wymiana finisherów nie pozwoliła zwątpić. Props za małe urozmaicenie, jakim był Sharpshooter Natki w narożniku, bo tego jeszcze nie widziałem, z tym że to wyglądało na banalne do uwolnienia się. A końcówka walki tak banalna, że aż głupio. Zero pomysłu.

-Ziggler vs Goldberg- Dwa kopy więcej niż myślałem :D Oczywiście squash. Dostałem fajnie sprzedanego Speara przez Zygę, jestem zadowolony :D
Drugi Spear po walce zbędny. A był jeszcze trzeci. Przeciąganie.

Drake Maverick jako... Drake :D

Wśród komentatorów z całego świata ukryli się Truth z Carmellą :D

Rico to Czarna Pantera?
-Ricochet vs Styles- Mistrzowie TT przy ringu się faktycznie przydali, już na start dobry spot, jak pretendent po nich skakał. A po dynamicznym początku... męczenie nogi. Selling trochę ubarwił typowe akcje, np. ten skok z lin na jednej nodze, jednak za dużo tu było zamulania. Co takim ringowym kotom się trochę nie godzi. Wciągającej historii nie ma, to niewiele zostaje. Przynajmniej finisz im wyszedł. Kontra Phoenix Splasha na Styles Clash! No to w sumie mamy... 2 highlighty i resztę do zapomnienia. Trochę słabo.

-Ember vs Bayley- Całkiem nieźle, tylko publika miała na to przez większość czasu wywalone, przez co średnio się oglądało. Brakowało emocji. Moon ewidentnie była tylko przejściówką. Szkoda, bo daje radę, a pewnie znowu poleci w hierarchii.

Nowa koszulka Keva tak słaba, że brak słów.
-Owens vs Best in the WOOOOOOOOOOOOOOOOOOOORLD Shane McMahon- Słabizna, szkoda Kevina na takie coś.

-Charlotte vs Trish Stratus- Hall of Famerka nie zapomniała wszystkiego. Co prawda było widać, że ograniczają bieganie po ringu i tempo nie było za szybkie, bo Trish ewidentnie musiała odpoczywać, ale trochę akcji pokazała i spoko to wyglądało. A Flairówna zapewniła, że to wszystko będzie trzymało poziom. Takie powroty gwiazd to ja rozumiem. Charlotte oczywiście wygrywa.
Swoją drogą... Jakiś czas temu w innej fedce był bardzo podobny motyw. Kanadyjska legenda wraca, by zmierzyć się z heelową córką kogoś z 4 Horsemen, walczą w Toronto i wgl. Tyle że Tessa i Gail miały lepszą podbudowę ;)

Bret Hart nie chciał się pojawić na Raw Reunion, ale tutaj, na 5 sekund na zapleczu, już przyszedł. No dobra, miał bliżej.

-Orton vs Kingston- Ta walka była Kofiemu potrzebna. Dalej mi się podoba ten reign, ale czaję, że ludziom się nie podobało, że nie miał poważniejszych rywali - no i to się zmieniło. Fajny pojedynek. Może widzieliśmy już lepsze RKO, ale to po skoku z lin też warte uwagi - i ciężko było nie zauważyć, że Randy'emu też się spodobało :P Jak myślałem, że zobaczymy teraz dynamiczny finisz, rypnęli double count out. No trudno. Plus jest taki, że jazda po gongu pewnie zwiastuje jakiegoś Street Fighta czy coś w tym stylu na kolejne PPV, bo to nie koniec.

-Balor vs Wyatt- Myślałem, że będą jeszcze większe zmiany w wejściówce, ale ten remix "Broken Out in Love" jest więcej niż solidny, a do tego ta zryta latarnia... A w ofensywie pojawiła się próba... skręcenia karku? A zamiast Sister Abigail zostanie Mandible Claw. Wszystko pasuje. That was awesome!

Brock dostał pyro na wejście :shock:
-Rollins vs Lesnar- Seth dostał trochę ofensywy, więc zrobiło się ciekawie. Lesnar rzucający nim, trzymając za bandaże to piękny widok, później jeszcze ten bear hug i Heyman patrzący jakby się zakochał - dlatego wybaczam story z poprzednich tygodni. Bo było trochę zbędne, skoro Beast Slayer sobie nieźle radził. Powiedzmy, że był ready na jakieś 90%. Wystarczająco, by robić Frog Splashe na stół za ringiem. I najwidoczniej... wystarczająco, by to ugrać. Wow. Dobre to było, ale tu pytanie - czemu tego nie dostaliśmy na WM? Tak to miało wyglądać wtedy!
PYRO NA KONIEC! :shock:
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
Rogos 
Midcarder



Wrestler: Edge|Punk|Hardy|Black
Wiek: 22
Dołączył: 13 Lut 2012
Posty: 514
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Chełmno
Wysłany: 2019-08-12, 18:49   

TakeOver otworzył Slipknot i reklama Mayans MC, a SummerSlam jakiś mierny pop-rap. Tylko jeden z tych produktów jest cool :razz:

Becky Lynch vs Natalya
Natalya, bo Kanada, a i tak Becky zgarnęła większy pop. Lynch znowu w openerze. Patrząc przez pryzmat tego, że kilka miesięcy temu main eventowała WM-kę, trochę słabo to wygląda. Jak na Submission Match, nawet nie było zamulania. Tego typu gimmick match na otwarcie to dziwna decyzja, niemniej generalnie walka w porządku. „This is awesome?” – no chyba nie.

Dolph Ziggler vs The M… Goldberg
„Goldberg fears Ziggler”, chociaż ostatnio było odwrotnie. Debilne. Typowe. Pamiętając ostatni przyzwoity rok, czyli 2016, nawet byłem na tak, jeśli chodzi o walkę Zygi z Mizem. Ta z Goldbergiem mogła wyglądać tylko tak jak to co dostaliśmy, chociaż i tak Dolph pokazał dużo. Goldberg się zrehabilitował po Arabach, fajnie, ale niczego to nie wniosło. A mimo wszystko było to entertaining. Pierwszy spear przyjęty przekozacko. Ogólnie ten Goldberg ma to do siebie, że lud wciąż go kocha.

AJ Styles vs Ricochet
Z jakiegoś powodu panowie wystąpili w zwolnionym tempie, ale to nawet nie jest minus. Niby bez fajerwerków, niby nieco obijania kończyny, ale podobało mi się. Utwierdziłem się w przekonaniu, że Ricochet to więcej niż skacząca małpa. Momentami aż miło patrzeć na jego selling. W pewnym momencie zadbał nawet o to, żeby nie skakać z lin „chorą” nogą - pozdro Rollins. Swoją drogą smutne, że na pochwałę zasługuje coś, co powinno być normą.

Bayley vs Ember Moon
#nikogo

Kevin Owens vs Shane McMahon
Mam problem z Owensem. Steen wybitnie nie pasuje mi do WWE. Wejście do main rosteru miał mocne, ale to było dawno. Teraz w pamięci mam tylko jego durny tag team z Zaynem - YEP! -, co plasuje się w ścisłej czołówce najbardziej żenujących rzeczy tej dekady. Robienie z niego CM Austina nie pomogło. Nie znoszę takiego recyklingu motywów. Z kilometra trąci to pozą. Nie jest to naturalne jak w przypadku tamtej dwójki. Ten konflikt z władzą jakiś biedacki, sam Shane zresztą też. Kończ waść. A najbardziej w tym wszystkim szkoda Eliasa, który już od dawna powinien śmigać w ścisłych main eventach. Z McIntyrem zresztą. Tak więc #niemnie

Charlotte Flair vs Trish Stratus
Pani Stratus ma w sobie więcej plastiku niż tkanek. Znowu coś było „awesome” – XD. W sumie nie wiem co napisać o tej walce. W jej czasie generalnie SummerSlam mi się znudziło, więc w jej trakcie była przerwa, trochę oglądania jednym okiem i przez to nie mam w głowie spójnego obrazu całości. To co widziałem miało ręce i nogi, było dynamiczne, więc Stratus raczej nie zardzewiała. No wynik mógł być tylko jeden, pochodnia przekazana, w sumie fajnie było zobaczyć Trish, dalej.

Kofi Kingston vs Randy Orton
Walka była przyjemna w swojej prostocie. Zapowiadało się na show-stealera (w sumie co nim było?), ale weszło DQ, czyli ratowanie runu Kofiego. To tylko odroczenie wyroku, i dobrze, bo kolejną ich walkę chętnie zobaczę.

A reklama Mayans MC to chyba to TV-14, o którym była mowa w jakichś plotach :twisted:

Bray Wyatt vs Finn Balor
Kapitalne wejście Wyatta, choć spodziewałem się czegoś nieco innego. Wyjście jeszcze lepsze. Gdyby reszta tego syfu była produkowana z takim napracowaniem jak Bray, przy tym rosterze mielibyśmy złotą erę (nie mylić z Golden Erą). Balor-nie demon jawnym spoilerem wyniku – nie żeby i tak nie był oczywisty – byłbym znacznie bardziej usatysfakcjonowany, gdyby Fiend skopał Demona. That was awesome indeed.

Brock Lesnar vs Seth Rollins
Tutaj niestety złapałem spoiler. Do czego to doszło, że wolałbym zobaczyć triumfującego Lesnara :roll: Nie było to squash. Spoko walka – jak każda z serii Lesnar vs ktoś mały. Wierzę, że Rollins za Heymana przejdzie metamorfozę i nie będzie już tym czymś, czym był ostatnio.

To WWE jest niesamowite. W najgorszym roku działalności co miesiąc serwują przyzwoite PPV. Największym zarzutem jest jak zwykle długość gali. Tym razem nie było tragicznie, ale gdyby zostać przy trzech godzinach i zostawić samo mięso, odbiór całości byłby jeszcze lepszy.
_________________
I Miejsce - Typer NXT 2017
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 32
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10589
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2019-08-12, 20:02   

Drew Gulak vs Oney Lorcan – Żałosny pojedynek. W zasadzie nic się nie działo. Oney miał swoją szansę na dużej scenie i udowodnił, że dobrze robią utrzymując go niewidocznym.

Apollo Crews vs Buddy Murphy – Przynajmniej dowiedzieliśmy się, że Buddy dostał nowy theme song. Generic rock zmienił się w jeszcze bardziej generic. Zdążyli pokazać więcej niż poprzednicy, ale ktoś musiał się zemścić za puszczenie z ucha.

Bliss & Cross vs Iiconics – Cóż... był jakiś near-fall. Przynajmniej starały się zaszczepić chwilę zwątpienia, której zabrakło u poprzedników. Australijki wypadły słabiutko. Trochę już spędziły na dużej scenie, a wyglądają jak świeżo wyciągnięte z sali gimnastycznej,

Becky Lynch vs Natalya – Pomieszały submission match z brudną bijatyką. Nadało to trochę dynamiki. Albo to fakt, że człowiek ma w głowie drewniane Iiconics, więc to wygląda jak srogi skok jakościowy. Końcówka po mnie spłynęła. Zazwyczaj tak bywa w tym gimmick matchu.

Goldberg vs Dolph Ziggler – Cóż... przesadnie skomplikowane to nie mogło być. Przyjemnie wyglądał ten pierwszy superkick. Spear też niczego sobie (sprzedaż Zigglera). Przykre, że to ciągnęli i mocno zeszmacili szczekającego Dolpha. Golbergowi przyda się promocja na nadchodzące lata... :sad:

AJ Styles vs Ricochet – Wrzucili to teraz, żeby przypomnieć, że mają też wrestling w ofercie. Tempo dupy nie urwało (a szkoda, bo wypadało tego oczekiwać), ale Ricochet znów wykręca rzeczy niemożliwe dla innych. Ciężko narzekać kiedy on jest w ringu. Gdyby nie heelowa polityka WWE, to walka byłaby 20x lepsza, bo AJ by nie było związany, ale i tak było ok.

Ember Moon vs Bayley – Stosunkowo wyrównany pojedynek. Wymieniały się przewagą, a Ember całkiem nieźle się zaprezentowała. I tak to na nic, bo pewnie nigdy nie dadzą jej prawdziwej szansy na szczycie (wizerunkowo nieodpowiednia). Zabrakło Sashy. Gdzieś tam człowiek widział jej powrót i atak na przyjaciółce. Niby spoko, ale potrafiłem gubić zainteresowanie. Publika podzielała „entuzjazm”. To chyba była jedyna walka (jak na razie), która nie dostała żadnej zajawki.

Shane McMahon vs Kevin Owens – Większość walki przebiegała zgodnie z oczekiwaniami. Śmiało mozna to nazwać kolejnym ringowym upokorzeniem Shane’a. Od dwóch skoków z narożnika Kevina (Senton i Frog) się rozkręciło. nieSTETY, to był już finisz. Mimo wszystko, zwycięstwo KO uważam za zaskakujące. Zawsze lepiej face’a „zwolnić”, żeby szukał drogi powrotnej – ludzie wspierają, łączą się w bólu, że ich idol musiał odejść, itd. Z McMahonem pewnie pójdą w stronę kopa w jajca i prób anulowania wyniku pojedynku. Powtórka z wątpliwej rozrywki? Jak na to story, to reakcje powinny być bardziej żywiołowe.

Charlotte Flair vs Trish Stratus – Znalazłbym w rosterze kilka kobiet gorszych od Trish w dzisiejszej formie ringowej (bo wizerunkowo to bym naliczył drugie tyle ! ). Było to z początku asekuracyjne, lekko zardzewiałe, ale potem poszła nieco odważniej na żywioł. Chciała być dobrze zapamiętana w swojej ostatniej walce. A i Charlotte o nią zadbała. Sporo czasu dostały to i publika miała czas się dobrze wkręcić.

Kofi Kingston vs Randy Orton – Nie rozumiem końcówki. Przespałem coś? Punche były zakazane? :D Czy sędzia odliczył obu? Jeśli tak, to WWE w ogóle tego należycie nie pokazało (nawet nie wiem, czy sędzia liczył). Obsikali publikę, za co słusznie dostali bullshit. Tyle dobrego, że walka była przeciętna – nie ma czego żałować, a i teraz Randy może zacznie się znęcać nad familią Kofiego – w tym zawsze się sprawdza :wink:

Bray Wyatt vs Finn Balor – Szukanie theme songu Wyatta czas start! Bardzo fajnie wyszła ta wejścówka. Dla mnie moment gali. NXT ostatnio ziewa na TakeOverach z wartościowymi entrancami to przynajmniej w głównym rosterze czegoś się doczekałem. W zasadzie nic więcej poza należytym przedstawieniem postaci mi nie było potrzebne. Walka nie miała znaczenia. Jak tego koncertowo nie spierdolą, to mają nowego potwora. Potencjalnie ciekawszego od wielu legendarnych. Taki Mankind za starych, heelowych czasów. Proszę więcej.

Brock Lesnar vs Seth Rollins – Usilna promocja Setha kontynuowana. Nie wiem, czy to był jego moment. Ja tego nie czuję, choć walka była spoko. Wyścig o to, który główny champion mnie bardziej zanudzi czas zacząć.
_________________

 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3835
Podziękował: 436
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-08-12, 20:30   

Finn w nowym Club? W końcu mógłby być ciekawy. :twisted:

Pierwsza Kickoff - Cruiserweight Championship: Oney Lorcan vs Drew Gulak (c)
Na początku publika totalnie martwa. Aż sprawdzałem czy mam głośniki nie za cicho. :twisted: Potem się rozkręciło, ale mnie również nie porwało. Gulak popisał się bardziej niż rywal kilkoma fajnymi kontrami z przejściem do swojego kończącego Submissiona.

Ocena: 2/5

Drugi Kickoff - Apollo Crews vs Buddy Murphy
Totalna dominacja Buddy'ego. Dobrze, że Rowan zaatakował. Podarowali nam wydłużonego squasha, choć tym samym wszystkie spekulacje idą do kosza. Jednak Rowan zaatakował Romka. Widać nie chce im się bawić w długie intrygi.

Ocena: 2/5

Przemowa Eliasa
Jesteśmy w końcu w Kanadzie. miło zobaczyć EDGE'A. Po latach zgodził się zrobić jednego Speara mimo, że wcześniej nie pozwalali mu nawet nikomu liścia sprzedać, a tym bardziej samemu coś przyjąć. Miłe zaskoczenie.

Trzeci Kickoff - Women's Tag Team Championship: Alexa Bliss & Nikki Cross (c) vs The IIconics
Patrząc na to, co tu powciskali to widać nie mieli, jednak problemu z czasem antenowym. Pasy są ważniejsze od takiego Aleisteira czy Samiego. Nie ważne i tak to tylko Kickoff.
Sama walka... Przynajmniej Royce wyglądała dobrze. I przyjęła niezłą "bułę" od Alexy.

Ocena: 2/5

Aż zebrali fundusze na małe fajerwerki po intro. Jestem w szoku.

Pierwsza walka - RAW Women's Championship: Becky Lynch (c) vs Natalya
Natalya dostała wejście jako druga, a i tak sporo ludzi cheerowało rywalkę. Nie dało się wyczuć, że blondyna jest u siebie. Wprost przeciwnie. Raz nawet Nattie musiała do kogoś "shut up" krzyknąć na co fani odpowiedzieli "let's go Becky". :twisted: Nie wiem czy coś mi minęło czy zmienili w dniu PPV, ale dostały Submission match. Generalnie dało się to obejrzeć. Dobre starcie, dziewczyny starały się wzbudzić jakieś emocje. Czuć było, że próbują zrobić to napięcie aczkolwiek nie wierzyłem w sukces Kanadyjki.

Ocena: 3-/5

To Trish jest z Kanady? :twisted:

Druga walka - Dolph Ziggler vs Goldberg
Próbowali zaskoczyć dwoma Super kickami. Mimo to squash. Wiedzieli, że wszyscy czekają i tak na Spear. I były 3. Pierwszy dobrze sprzedany przez Dolpha, przy drugim lekko nie pykło Billowi. Trzeci już znowu lepiej.

Ocena: 2-/5

Maverick i ND. :lol:

Trzecia walka - US Championship: Ricochet vs AJ Styles (c)
Sprytny sposób na wciśnięcie Trutha. :D
Faktycznie Richochet jakby urwał się z jakiego Mass Effecta albo Batmana. :?
Było kilka dobrych akcji, ale oczekiwałem więcej. Większość czasu była niestety zamułka i jeszcze to obijanie giry nie pomogło. Szkoda, bo oni byliby w stanie odwalić i pięciogwiazdkową walkę.

Ocena: 2+/5

Dziadek Flair dalej się trzyma. WOOOOO! :twisted:

Czwarta walka - SmackDown! Women's Championship: Ember Moon vs Bayley (c)
Ember z kolei urwała się z Mad Maxa. Ale to jej pasuje akurat. :D
Solidne starcie i niedocenione przez publikę. Chyba nikt niczego od nich nie oczekiwał, a tutaj wyszedł jeden z lepszych momentów PPV. Plus, że nie spuścili w kiblu Ember i miała nawet swój okres dominacji. Popisała się też jedną z lepszych akcji w całym show. To wyniesienie Bayley na kolano wyszło naprawdę dobrze. :D

Ocena: 3-/5

Piąta walka - Shane McMahon vs Kevin Owens
W końcu publika żyje. Widać na kogo czekali. I chyba się zawiedli. Wcisnęli Eliasa żeby odwracał uwagę Kevina i zaczepiał go przy każdym przejęciu przewagi nad McMahonem, który z kolei robił wszystko aby sprowokować łatwe zwycięstwo szefunia przez DQ albo wyliczenie. Teraz pewnie na niebieskiej tygodniówce Shane pokaże powtórki z kopem w wory i będzie rematch albo jakaś kara dla KO. :roll:

Ocena: 2+/5

Szósta walka - Charlotte Flair vs Trish Stratus
Początek był bardzo mozolny i niemrawy. Widać było, że Trish po latach tak samo wychodzi jedynie wypinanie cycków. Te wszystkie chanty "You still got it!" czy "This is awesome!" dalej przyjmowałem z politowaniem, ale rozumiem nostalgię do postaci, którą pamiętają starsi widzowie. I w pewnym momencie rozkręciły się, a Stratus faktycznie wypadła dużo lepiej niż np. na takim RR w zeszłym roku. Pokazała kilka akcji w tym swój finisher. Poległa, ale pozostawiła dobre wrażenie w swoim ostatnim występie w karierze. Na koncie Charlotte ląduje wygrana z legendą. To również będzie miało wpływ na odbiór jej i tak solidnej postaci.

Ocena: 3-/5

Siódma walka - WWE Championship: Randy Orton vs Kofi Kingston (c)
Bez szału. mozolnie to wyszło zwłaszcza początek z obijaniem Kingstona przez Randalla. Był do przewidzenia motyw z bookowaniem mistrza jako underdoga, ale to było słabe. Jak w końcu padło RKO z narożnika o dziwo Ghańczyk zaczął walczyć i jak się rozkręciło to szybciutko skończyli wyliczeniem obu Panów. Duże rozczarowanie.

Ocena: 2+/5

Ósma walka - Finn Bálor vs "Diabeł" Bray Wyatt
Muszę powiedzieć, że jak na standardy WWE wejściówka creepy. Całkiem spoko.
Pseudo skręcenie karku jako jakiś Signature? "Bray is gonna kill you" nabiera nowego wydźwięku. Trochę kicz, ponieważ wiadomo, że nikt tu nikogo nie zabije, ale nadaje to gimmickowi smaku. Póki, co kupuje to. Walka sqaush, ale w tym wypadku chyba konieczny.

Ocena: 2+/5

Dziewiąta walka - Universal Championship: Seth Rollins vs Brock Lesnar (c)
Patrze na czas - 17 minut. Nie będzie szybkiej rozwałki na Rollinsie. I nareszcie walka tych dwóch gości, która była dobra. :shock: Najważniejsze, że nie było znowu schematu walnij tysiąc Suplexów, cztery F-5 i z głowy. Oczywiście były momenty przewagi Brocka, któremu dali zrobić finisher, ale Seth został zabookowany mocno ofensywnie wbrew urazom brzucha. Pięknie wyszedł ten Frog Splash na stół, potem dwa Stompy z super kickiem, więc nawet zakończenie wiarygodne. Przerzucili pas, Rollins teraz faktycznie może zostać uznany za "Beast Slayera". Dokonał tego drugi raz z urazem.

Ocena: 3+/5

"+"
- ME zaskoczył pozytywnie i nawet nie przeszkadza mi porażka Brocka. Seth i tak jest już od dawna główną twarzą RAW i nic tego raczej nie zmieni
- postać "Diabła" prezentuje się naprawdę bardzo dobrze
- Becky z Natalią dały przyzwoity Submission match
- Ember i Bayley także choć nie dało się tym emocjonować, bo #nikogo
- od biedy postawa Trish Stratus w swoim ostatnim występie między czterema narożnikami

"-"
- WWE championship mocno rozczarowało zarówno poziomem jak i wynikiem
- KO niestety nie wycisnął dużo z Shane, a obecność Eliasa mu to jeszcze utrudniała
- US Championship również wypadło blado, a ci goście są w stanie zrobić świetne starcie
- reszty wliczając wszystkie Kickoffy mogłoby nie być

Największa impreza lata wypadła moim zdaniem przyzwoicie. Akurat było sporo mocnych stron niestety tradycyjnie przeplatanych z miałkim chłamem. Po raz kolejny daje się we znaki sam czas widowiska mimo iż to zeszłoroczne SummerSlam miało wliczając Kickoffy miało dwie walki więcej w głównej karcie. Zabawne też, że dostało większą średnią ode mnie niż to mimo, że miało 3 squashe w tym jeden oceniony na "pałę". :twisted:

Ocena końcowa: 2+/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
HBK Fan 
Jobber



Wrestler: HBK Moxley Rollins Charlotte
Wiek: 24
Dołączył: 03 Sty 2015
Posty: 91
Podziękował: 1
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Zagłębie
Wysłany: 2019-08-12, 23:13   

Becky Lynch vs Natalya

Walka pań udana, niezła. To nie dziwi, bo submission match pasuje do stylu obu pań. Natalye w feudzie przedstawiali, że będzie walczyć przed swoimi, a to jednak Becky bardziej cheerowali. :D Wynik też niezaskakujący, bo Natalya zawalczyła tylko dlatego, że gala w Kanadzie. A co do kolejnej rywalki Becky, to czekam, aż Ronda wróci. :P

Dolph Ziggler vs Goldberg

Mimo, że nie lubię squashy, to tutaj innego scenariusza bym nie kupił. I tak trwało to dłużej, niż myślałem. :twisted: A te kilka spearów po walce dla Zigglera, to nie wiem czy potrzebne.

Richocet vs AJ Styles

Dobry pojedynek. Nie wkręcił mnie tak, jakbym mógł się spodziewać po tej dwójce, ale oglądało to się nieźle. AJ wygrywa - cóż póki co to Richocet na Stylesa jest za krótki, by z nim wygrywać. Oby tylko po tym feudzie nie utonął.

Ember Moon vs Bayley

Nie interesowało mnie to starcie, podobnie jak publiki. Pretendentka kompletnie z dupy (w tym przypadku z księżyca), dlaczego miałoby mnie to interesować? A więc się nie wkręciłem zupełnie. I zapomniałem już wszystkiego co tam się działo.

Shane McMahon vs Kevin Owens

Spodziewałem się tragedii, ale wyszedł średniak. Czyli nawet okej, bo ciężko się czegoś więcej spodziewać po Shane'ie. Trochę overbookingu się wdarło, ale może być. Nie przeszkadzało mi to jakoś.

Charlotte vs Trish Stratus

Początek trochę niemrawy. Musiały się rozkręcić, a jak się rozkręciły to dostaliśmy dobrą walkę. Przyjemny pojedynek. W mej opinii najlepszy w wykonaniu pań na tej gali. Trish pokazała, że faktycznie she still got it i godnie się żegna z ringiem. :)

Randy Orton vs Kofi Kingston

Zamulanie z dziwnym wynikiem, bo jeśli tam był double-count to ja nie wiem jak szybko musiał odliczać sędzia. Pewnie chciał, aby ta katorga dla naszych oczu się skończyła. Innego wytłumaczenia nie widzę. :lol: Generalnie dobrze by było, aby z Kofiego w końcu zdjęli pas. Jakoś do tej pory nie potrafię go kupić jako main-eventera. Mam wrażenie, że z pasem biega midcarder. :roll:

Finn Balor vs Bray Wyatt

Szybko się skończyło, ale cholera, kupuję to. Nowa postać Wyatta wygląda świetnie i jestem ciekaw co dalej z tego będzie. :grin:

Brock Lesnar vs Seth Rollins

Nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem dlaczego tak nie zabookowali ich walki na Wrestlemanii. Nie rozumiem i pewnie nigdy się nie dowiem. Wracając jednak do pojedynku na SummerSlam. Wyszedł bardzo dobrze. Najlepsza walka gali. Seth Rollins zabookowany naprawdę mocno, tak jak powinien na WM. Tym razem z czystym winem na Lesnarze. :smile: No to już WWE dało mu drugą szansę i życzę mu, aby ten run teraz wyglądał lepiej, niż ostatnio. Chyba, że zaś dacie mu Corbina. Wtedy może być problem. :evil:

Generalnie Summerslam solidne, trzymało niezły poziom. Bardzo równy poziom trzeba jednak powiedzieć, chociaż trochę zaniżyła je walka Ortona z Kingstonem, ale w zamian zawyżyło Lesnar vs Rollins. Chociaż też nie jakoś nadzwyczajnie. I jeszcze Summerslam o dziwo się nie dłużyło, bo nie trwało od 4 do 5h. Tylko trochę mniej. Ktoś w końcu poszedł do głowy i pomyślał. Naprawdę WWE jak będziecie robić kolejne PPV to te 3,5h jak na Summerslam starczy. Nie ma potrzeby więcej. :D
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9142
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2019-08-13, 21:15   

1. Lynch vs. Natalka - całkiem spoko opener i dość przyjemnie oglądało się te wszystkie próby poddań, bo obie panie walczyć potrafią. Szkoda tylko, że całość emocji zabijał fakt, że Anvilówna nie mogła tego wygrać, tak więc było to jak oglądanie niezłego filmu z zaspoilerowaną końcówką. Poza tym, przykro trochę było patrzeć jak Beczka dostaje większy doping niż "miejscowa" Nattie, no ale cóż, tak to już bywa kiedy robi się zestawienia z dupy i mega wypromowanej Lynch daje się za przeciwniczkę mocno "przykurzoną" Kanadyjkę.

2. Zyga vs. Goldberg - The Bill musiał sobie odbić spierdolenie walki u Arabusów oraz jobnięcie Takerowi, tak więc zaorał ADolpha w squashu, dwa razy kick out'ując "na raz" po jego Super Kickach.
Zastanawia mnie ta szopka po walce. Czy chcieli blondasowi ciut zadośćuczynić i spowodować żeby wyszedł na gościa z jajami (domagając się kolejnego wpierdolu od Złotej Góry), czy może chcieli żeby Goldie pokazał się w ringu dłużej niż przez tą minutę, bo droga do kwadratowego pierścienia zabrała mu więcej niż dojebanie Ziggiego.
Mam tylko nadzieję, że teraz na RAW Dolph przynajmniej się odkuje i pojedzie Miza za wkręcenie go w tą jatkę.

3. Owens vs. Shane - słabo wyszły te rozkminy Steena czy w końcu przypierdolić Grajkowi w pasiaku. Skoro chcą robić z Kevina Stone Colda anno domini 2019, to przy pierwszej krzywej akcji Eliasza powinien polecieć instant Stunner, a tak - te jego dyskusje z robiącym sobie z niego jaja Gitarzystą, wyszły żenująco (Kev wychodził na miękką faję).
Poza tym, przy stawce kariery na szali, K.O. ma przez pół walki rozkminy czy wyjebać z krzesła MicMack'owi, przegrać przez DQ i wylecieć z roboty? Serio robią z niego aż takiego debila? :roll:
Słabo to ogólnie wyszło. Dobrze, że przynajmniej Shane tego nie wygrał i nie musieli robić cudów na kiju, żeby Steen jednak "został" w WWE.

4. Styles vs. Ricochet - niezła walka i dość często było tam na czym oko zawiesić, ale nie myślałem, że dożyję dnia, kiedy będę musiał napisać, że to AJ zamulał w jakimś starciu. Tu była mocno odczuwalna różnica, kiedy stracie prowadził Rico (wówczas były fajerwerki), a kiedy do głosu dochodził Styles (wówczas zaciągany był ręczny hamulec). Młody fajnie dawał radę walcząc niemal z całym Club'em, szkoda więc że w samej końcówce nie zrobili jakiegoś kantu i AJ ponownie czysto ciśnie Ricochet'a. Tak jak zawsze propsuje czyste wygrane heeli, tak tutaj przydałoby się jednak jakieś nieoczywiste rozwiązanie, bo Rico przez taki booking wychodzi faktycznie na kogoś nie będącego "w lidze" Styles'a.

5. Bayley vs. Moon - całkiem nienajgorsza waleczka. Fajerwerków może nie było, ale w miarę przyjemnie się to oglądało, bo Księżycową rozpisali dość mocno i często skutecznie garowała Mistrzynię. Poza tym, pretendentka przegrała po finiszerze "de luxe" (z narożnika) a nie po jego zwykłej wersji, co wychodzi na plus dla niej.
To co zabijało tą walkę, to kompletne wyjebongo widzów. Niemal zerowy doping, niemal zerowe zainteresowanie. To już na stypach ludzie bawią się lepiej. Nieładnie. Tym bardziej, że Kanadyjczycy raczej nie odpierdalają zawodnikom takich numerów.

6. Flair vs. Stratus - niepotrzebna walka. Niby MILF nadal potrafi coś pokazać w ringu i jakiegoś mocnego przypału nie było, ale jednak czuło się, że jej czas minął, a wiek i rozbrat z ringiem robi swoje, przez co Jabłecznikowa musiała momentami mocno zwalniać żeby Trish nie pogubiła się "w tańcu". Nie obyło się bez kilku botchy, a mocne rozpisanie Stratus trąciło jednak zabiegiem zrobionym na siłę, bo ewidentnie ja np. czułem, że Szarlotka mogłaby jej zrobić duże kuku, tylko się celowo powstrzymuje.
Walka bez większego sensu. Pokonanie "babci" Falir'ówce nic nie daje, tak samo jak porażka w "one more match'u" nic nie daje Hall Of Famer'ce. Jedyny kto coś na tym ugrał to Vince, który trzepnął siano na nostalgii Kanadyjczyków.

P.S. Fatalny dali Trish ten strój. Babka jak na swój wiek ma świetną figurę, a w tym skafandrze kompletnie spłaszczało jej dupę i jeszcze te jasne motywy na biodrach wyglądały jakby wylewała się jej "oponka". Kurwa, kto projektuje takie gówna? Kuzynka Vince'a? Jego nieślubne dziecko? :roll:

7. Orton vs. Kingston - znacie takie walki, które niby oglądacie, gdzie niby coś się tam dzieje, a w 5 minut po ich zakończeniu, nie potrafilibyście coś więcej powiedzieć na ich temat, ponieważ nie było tam nic co jakoś mocniej zapadałoby w pamięć (no, może poza fajnym RKO "w locie")? To właśnie było jedno z nich. Jak dla mnie to pomiędzy Randalem i Kawowym nie ma jakiejś większej chemii, dlatego to wszystko wyszło tak bezpłciowo. Najgorsze jest jednak to, że taki a nie inny finisz, zwiastuje nam kontynuację tego zestawienia, a kolejki do okulisty-onkologa są tak jebitnie długie... :twisted:

8. Wyatt vs. Balor - gdyby jeszcze dali Finn-landczyka w gimmicku Demona to byłyby tu jakieś emocje i choć niewielki element niepewności, a tak - wiadomka była, że Diabeł w debiucie wydyma Balora jak Bray Jo-Jo podczas ich schadzek :wink:
Z Wyatt'em jest jak z tymi wylaszczonymi duperami latem na mieście. Niby cycek na miejscu, dupa jak się patrzy i z facjaty też fajowa, ale jak podbijesz i się odezwie, to cały czar pryska. U Bray'a jest podobnie - jak wchodzi do ringu, to dościga nas proza życia i nie pomoże intrygujący gimmick.
Co do samego gimmicku to nie podoba mi się jego cartoonowość, bo Balor był obsrany ze strachu niczym przeciwnicy Takera w latach 90-tych, a w obecnych czasach wygląda to po prostu komicznie.
The Fiend niemal squashuje Finn'a i tyle z tej walki. Bray ringowo, jak to Bray - standardowo nie porywa.

9. Lesnar vs. Rollins - Vince, ty durna pało! TAK właśnie powinna wyglądać ich walka na WrestleManii i pociśnięcie Brocka z pasa. Nie jak fart, tylko jak triumf sprytu i niezłomności nad brutalną siłą.
Cholera, podobała mi się ta walka jak od dawna żadna Brocka. W końcu rozpisali jego przeciwnika na twardego gracza, który potrafił kontrować i korzystając z szybkości oraz sprytu, dawać mistrzowi momentami porządnego łupnia. Wreszcie nie był to mecz do jednej bramki, z nieśmiałymi próbami przeciwnika, tylko niemal równorzędna walka, gdzie pretendent miał sporo do powiedzenia.
Na plus mocny, wiarygodny finisz, który Brockowi za wiele nie ujmuje, a pozwala Rollkowi na czyściutkie pojechanie kuloodpornej Bestii. Na dokładkę dostajemy niemal na czworakach opuszczającego ring Lesnara... Tak się kurwa koronuje nowego Mistrza!

Reasumując - najbardziej mnie podczas tego PPV ucieszył... czas jego trwania, bo dostaliśmy "tylko" 3,5h, a nie niemal 5h, jak w przypadku gal z "wielkiej czwórki". Mała rzecz, a cieszy :wink: Sama gala, zwłaszcza jak na jedną z tych "wielkich" - dupy nie urwała. Trochę podratował ją świetny main event, ale poza tym nie dostaliśmy nic więcej co rozjebałoby przysłowiowy system. Był fajny opener, Styles i Rico też dali radę, Bayley i Moon były zjadliwe - ale to wszystko ogólnie średniaki. Reszta była albo "tygodniówkowa", albo najzwyczajniej słaba. Oceniłbym to na takie 2,5/6 lub mocno naciągane 3=/6 (ale to tylko dlatego, że jeszcze mnie w momencie pisania trzymają pozytywne emocje po main evencie :wink: )
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Blackheart, Mox, Edge, Gargano
Wiek: 29
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1255
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2019-08-16, 19:11   

Jak weźmiesz z półki encyklopedię i zajrzysz do niej, to pod hasłami na literkę P znajdziecie słowo "przeciętność" - a zaraz po pierwszej definicji będzie dodane "a także Summerslam 2019".
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group