Babatunde o występie na gali Evolve 129, 130 ... (zobacz)
Zapowiedź ROH Best in the World 2019 w ROHCas... (zobacz)
Heyman i Bischoff w nowych rolach, gala EVOLV... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Fastlane 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoilery)
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3764
Podziękował: 432
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-02-20, 16:00   WWE PPV - Fastlane 2019 (zapowiedź, dyskusja, spoilery)

WWE PPV - Fastlane


10 marzec 2019


Quicken Loans Arena

Cleveland, Ohio






Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






WWE Championship:

Single match
"Nowy" Daniel Bryan (c) vs Kevin Owens






SmackDown! Women's Championship:

Single match
Asuka (c) vs Mandy Rose






RAW Tag Team Championship:

Tag Team Triple Threat match
Ricochet & Aleister Black vs Bobby Roode & Chad Gable vs The Revival (c)






SmackDown! Tag Team Championship:

Tag Team match
The Usos (c) vs The Miz & Shane McMahon






Women's Tag Team Championship:

Tag Team match
The Boss 'N' Hug Connection (c) vs Samoan Slaughterhouse






Single match
Charlotte Flair vs becky Lynch

*Jeżeli Becky Lynch wygra weźmie udział w pojedynku o RAW Women's Championship na WrestleManii 35.






6 - osobowy Tag Team match
The Shield vs Baron Corbin, Drew McIntyre & Bobby Lashley






Pierwszy Kickoff:

Single match
Rey Mysterio vs Andrade






Drugi Kickoff:

Tag Team match
Big E & Xavier Woods vs Rusev & Shinsuke Nakamura
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Otis
Wiek: 25
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4348
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-03-11, 04:45   

EC3 się w końcu odezwał... i Sonya Deville go dojechała. Dalej do mnie nie dociera, czemu go tak zniszczyli.

-Nakamura/Rusev vs Woods/Big E- Przed walką zawołali Kofiego na rozmowę dotyczącą walki o Złoto. To najciekawsza informacja jakoś z tym powiązana, bo New Day. Typowy zapychacz - i do gali, i do Botchamanii.

-Shane/Miz vs Usos- Postawili na rozgrzanie publiki hometown hero, czyli Mizem. Gdyby nie ta reakcja, byłoby nieciekawie - nudna walka. Ale propsy za starania Miza. Nawet skoczył z narożnika za ring, a później strzelił Frog Splasha - co jak co, jemu się to nie zdarza. Pomysł z tym zderzeniem Shane'a z Usosem w powietrzu zajebisty, jednak nie wyszło za dobrze.
No i skończyło się turnem... Shane'a. Na dłuższą metę pasuje mi to, że to Miz będzie tu face'em, ale jednocześnie ten turn wydaje mi się z dupska wzięty.

Piosenka Eliasa była tu tak potrzebna...

-Mandy vs Asuka- Nie dość, że walka była słabiutka, to jeszcze dostaliśmy jedną z głupszych końcówek od dawna. Sonya sięga po kij kendo, bo tak, zostawia zasłonę na ringu i Rose się na niej poślizgnęła. Wow.

-Kingston vs The Bar- Znikąd dostaliśmy feud Kofi vs Vince, lol. Czy z każdego over wrestlera trzeba robić męczennika?

Piosenka Eliasa była tu tak potrzebna... Tak, znowu.

-Ricochet/Black vs Roode/Gable vs The Revival- Nie za długo, ciągle coś się działo, było parę ładnych akcji, naliczyłem tylko jednego botcha - na plus. Ricochet szaleje, dla niego to standard. Revival bronią, ale i tak jeszcze po gongu im wkopali - to nie koniec. Na WM może być powtórka.

-Truth vs Andrade vs Mysterio vs Joe- Miała być tylko dwójka w kickoffie, tymczasem wrzucili czwórkę do głównej karty i skradli show. Co nie powinno dziwić nikogo, kto ostatnio oglądał SD. Sporo fajnych spotów, perfekcyjne timingi przy przerywaniu pinów. Wszystko się ułożyło, nie było słabego ogniwa.

-Sasha/Bayley vs Tamina/Nia- Fatalne pretendentki - już wszystko jasne? Bayley wypadła nieźle, taki mały plus. Malutki. I jeszcze chcą to przeciągnąć...
Zapowiada się powrót Divas of Doom. Beth chyba nie ma co robić :P

-Owens vs Bryan vs Ali- Ostro tu mieszali dzisiaj - skończyło się na 3-wayu, gdzie Mustafa dostał szansę. Dość pechową, bo ludzie chcieli Kofiego... Zaszkodzili mu tym. Teoretycznie spoko starcie, ale sabotowane w połowie przez bookingowe cyrki. Czego nie zrobili, publika to miała gdzieś. Sytuacja się potem trochę poprawiła, ale już nie dałem rady się wkręcić. Przyznam tylko, że końcowy finisher siadł konkretnie.

-Charlotte vs Becky- Wiemy, że Lynch jest waleczna. Nie trzeba nam tego wciskać na siłę, pokazując, jak kuleje. Pojedynek oparty na kończynie - ziew. W dodatku Beczka sprzedawała kolano dość słabo. Ronda wparowała, by ustawić 3-waya na WM przez DQ. Dobrze, bo przerwała ten szajs. Źle, bo Becky wygląda marnie.

Dawno nie było Eliasa, nie?...
I jeszcze Lacey się załapała.
RKO OUTTA NOWHERE! I Phenomenal Forearm. OK, ale na SD też to mogli zrobić.

-Corbin/Lashley/McIntyre vs The Shield- Cóż, zwyczajny 6 man tag. Ze zbyt długą, nudną heelową dominacją. Tarcza się pokazała "one last time", były Triple Powerbomby, wygrali - reszta bez znaczenia. "This is awesome" wybitnie na wyrost.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Typer WWE 2018 - 3 miejsce
Typer NXT 2018 - 1 miejsce
 
 
     
DashingNoMore 
Upper Midcarder



Wrestler: Shawn Michaels
Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1245
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-03-11, 05:45   

SmackDown Tag Team Championship Match: The Usos(c) vs Shane & Miz
O samej walce nic nie napiszę ponieważ... na nią nie zdążyłem. Nie wiedziałem, że gala zaczyna się o północy naszego czasu no i tak jakoś wyszło. Zdążyłem za to na turn Shane'a, który bardzo mnie ucieszył. Nie spodziewałem się, że odważą się pójść w tym kierunku... heelowy Shane vs face'owy Miz na Wrestlemanii. Podoba mi się taka zmiana dynamiki, poszli w coś mniej oczywistego ale i wydaje mi się czegoś bardziej skonstruowanego pod fanów(czytało się, że ludzie chcą face'owego Mizanina i heelowego McMahona). Zobaczymy jak to pociągną dalej.

A mi tam się podoba to co zrobili z Eliasem na tym PPV. Wciąż nie ma na niego pomysłu ale pojawił się parę razy, zgarnął swój heat, rzucił parę punchline'ów, na koniec zgarnął RKO i jeszcze znalazło się miejsce na PPV dla Stylesa. Ode mnie plusik za Eliasa na tym Fastlane.

SmackDown Women's Championship Match: Asuka(c) vs Mandy Rose
Tygodniówkowa walka, mało ciekawa. Końcówka faktycznie nie za dobra a do tego nie wyszła paniom jakoś dobrze.
Wydaje mi się, że Aśka powinna przestać używać tego heel kicka... w 80% przypadków ma spory problem z sięgnięciem przeciwnikowi do twarzy... już sam fakt, że musnęła Mandy czubkami palców to dla niej sukces.
Ocena: ** 1/4*

Kofi Kingston vs The Bar
Robienia z Kofiego underdog babyface'a ciąg dalszy. Dostanie swoją walkę na WM'ce i może nawet zgarnie tytuł(wszystko zależy od kreatywnych). Po raz kolejny w przeciwieństwie do aRo mi nie przeszkadza takie prowadzenie Kingstona. Może i WWE idzie trochę na skróty ale takie decyzje wzmacniają sympatie fanów. If it ain't broken, don't fix it.
Oceny nie będzie bo traktuje te walkę jako segment.

Raw Tag Team Championship Match: The Revival(c) vs Ricochet & Black vs Glorious Gable(uuuuughhh)
Dobry Tag Team Match. W sumie nie mam o tym wiele więcej do napisania, schemat był oklepany. Bardziej bawi mnie to, że Revival nawet z zwycięstwie wyglądają jak leszcze bo dostali po pojedynku wpiernicz i musieli uciekać... Tag Team Champions!
A tak bardziej na marginesie... uwielbiam The Revival ale są kontuzjogenni a poza tym sporo botchują... ogółem biorąc pod uwagę to jak wypadają w głównym rosterze to częściowo nie dziwie się, że ich pozycja jest jaka jest.
Ocena: *** 1/2*

WWE United States Championship Match: Samoa Joe(c) vs Andrade("Cien" Almas... na zawsze w sercu) vs Rey Mysterio vs R-Truth
Jak tu nie uwielbiać Joe? Niby heel ale sam domaga się Fatal 4 Waya, odgraża się przeciwnikom i jeszcze czysto broni złoto. Ogółem rzecz biorąc reign z pasem US może być tym czego Joe potrzebuje. Oby tylko nie zabrali mu tego mistrzostwa za wcześnie bo przez ostatnie lata biorąc na tapetę pas Stanów Zjednoczonych - WWE ma do tego tendencje.
F4W bardzo dobry... najmniej pokazał mi zdecydowanie R-Truth. Reszta na swoim poziomie. Momenty w których w ringu są Andrade i Rey to miód dla moich oczu... chemię mają cudowną. Ogółem chyba nigdy jak oglądam WWE nie widziałem w ringu u nich tak czystego lucha libre bez żadnych botchy ewentualnie w minimalnej ilości. Widać, że w ringu spotyka się dwóch gości, którzy ten styl mają w małym paluszku. Hurricanrana Rey'a wykonana na Truthie i Almasie jednocześnie wyszła świetnie... jeszcze takiego wykonania nie widziałem i wydaje mi się, że może to być nie do powtórzenia. Śliczne planche a na koniec Joe kładzie Mysterio spać. Naprawdę bardzo dobry F4W a wszystko w 11 minut.
Ocena: ****

WWE Women's Tag Team Championship: Boss'n'Hug Connection vs Tamina & Nia Jax
Bayley była świetna w tym pojedynku. Uznałem, że ją wyróżnię bo kiedy Tamina i Jax botchowały co drugą akcje(chemii między tymi dwiema nie ma za grosz... pretendentki do pasów Tag Team!) ona w każdej swojej była perfekcyjna. MVP walki.
Starcie było słabe, dobrze, że odbębnione. Ważniejsze wydarzenia po walce... Beth Pheonix w fizycznej konfrontacji, dostaje wpierdol od grubasek. Na pomoc przybiega Natalya... też dostaje wpiernicz ale... czyżby na WM'kę reaktywacja Divas of Doom? Przyznam, że chciałbym zobaczyć Beth ponownie w ringu. Tylko w jakiej formie? Wieloosobówka o pasy Tag Team? A może coś innego?
Ocena: * i 3/4*

WWE Championship Match: Daniel Bryan(c) vs Kevin Owens vs Mustafa Ali
Trochę dużo tego kombinowania na tym PPV. Jako całość gala wciąż wypadła dobrze ale dużo tu rzeczy zmienionych/dodanych w ostatniej chwili. Tak jak Mustafa Ali w tej walce. Oczywiście cruiser nie wadził, wręcz przeciwnie, miał swoje momenty i dodał wiele dobrego do pojedynku. Bardzo dobry Triple Threat. Tytuł Bryana był niezagrożony... teraz czekamy do WM'ki, oby dostał tam Kingstona.
Ocena: **** i 1/4*

Becky Lynch vs Charlotte Flair
Słabe to było niestety. Nie podobało mi się pod żadnym kątem. Waleczność Becky Lynch nie została według mnie nakreślona jakoś niesamowicie dobrze, nie czułem jakoś bardzo tego a pojedynek mi się dłużył... a trwało to tylko 9 minut. Zakończenie również jakieś takie z dupy, Ronda wpada i uderza Becky powodując DQ... mamy triple threat na WM'ce. Ogółem najgorsza część tej gali to ten pojedynek. Na początku byłem zły, że to nie jest Main Event(bo jeśli nie walka o pas WWE to ta miała najlepszą promocje... z pewnością lepszą niż powrót The Shield) ale biorąc na tapete przebieg tego pojedynku oraz zakończenie to dobrze się stało.
Ocena: **

The Shield vs Drew McIntyre, Bobby Lashley & Baron Corbin
25 minut... w trakcie oglądania tej walki wydawało mi się, że trwała znacznie dłużej... conajmniej 10 minut dłużej. Nie powiem jednak, że mi się nie podobała... uchwycono w niej wszystko czym było/jest The Shield. Jeśli faktycznie było to ostatni taniec tej stajni to zrobili wszystko jak należy. Były comebacki, był typowy dla Tarczowników chaos, były triple powerbomby, było to pack of dogs mentality. Serio, jeśli po takiej pokazówce Dean nie odejdzie a Shield sobie będzie dalej to będzie to wyglądać bardzo słabo ^^. Podchodząc do tego jak do retirement matchu... rozegrali to świetnie i w sumie mimo, że mnie ta walka nie jarała to cieszę się, że WWE wreszcie udało się zrobić powrót The Shield tak jak powinien on być zrobiony.
Ocena: *** 3/4*

Podsumowując... bardzo dobre PPV. Pod kątem wrestlingu może miało one wzloty i upadki ale dużo tutaj zrobiły wydarzenia. Przyznam szczerze, że w ostatnie tygodnie moje zainteresowanie tegoroczną Road to WM wzrosło bo dzieje się wiele. Mam nadzieje, że WWE będzie w stanie utrzymać tą tendencje bo dzieje się wiele rzeczy w które jestem zainwestowany emocjonalnie i naprawdę mam nadzieje, że WWE niczego nie spieprzy. Najlepsze Fastlane w historii? Nie mam wątpliwości.
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10560
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2019-03-11, 07:39   

Rusev & Nakamura vs New Day – Na początku było za dużo pierdół na zapleczu. A jak one lecą, to wrestlerzy dostają sygnał i mamy festiwal punchy i kicków. Jak już te brednie ustały, to rozkręcili się. Oczywiście, patrząc na to pod kątem bycie kick-offem. Tylko w tych kategoriach można doceniać to podkręcenie tempa.

McMahon & The Miz vs Usos – Pretendenci mieli stanowczo za dużo przewagi, żeby to mogło się podobać. Publika podkręcała atmosferę, mimo nędzy, która działa się w ringu. Usosi tak zepchnięci do defensywy, że na palcach u jednej ręki można policzyć ataki. O heelturnie Shane’a się mówiło jakiś czas, więc specjalnego zaskoczenia nie było. Szkoda, że zaangażowali w to osobę z zewnątrz, bo aktorsko ojciec Miza nawet się nie starał. Atak na synalku go średnio przejął :smile:

Eliasowi nikt nie przerwał? Warto podkreślić!

Mandy Rose vs Asuka – Kolejny raz przewagę ma ten, kto nie bardzo ... umi wrestling. Nuda, z jeszcze gorszym finałem (choć dobrze odegranym przez Mandy). Znów zaczynamy budować kłótnie przyjaciółek?

Kofi vs The Bar – Dowcipniś z Vince’a. Teraz to Kofi już musi walczyć na WMce o pas. Musi być jakieś battle royal, czy coś innego o pretendenta, co wygra, wydzierając szanse z rąk nieuczciwego zarządu. Tak działa wrestling. Każde inne rozwiązanie będzie dla mnie niezrozumiałe. Spekulowana walka z Big E też jest możliwa, ale spokojnie może do niej dojść już po WrestleManii.

Two Black Guys vs Revival vs Gable & Roode – Dobra walka! Fajnie, jak nikt od nich nic nie oczekuje, a oni kradną po cichu show. Rico z Blackiem się bardzo korzystnie zaprezentowali. Jeśli Vince nie widział w nich przyszłości, to teraz może się zreflektować. Obaj pokazali, co potrafią najlepiej w krótkim czasie. Revival też spoko w duecie, a Roode i Gable do rozpadu, proszę.

R-Truth vs Mysterio vs Samoa Joe vs Almas – Dynamicznie, ale bez historii. Tak jak u poprzedników mi to siadło, tak tutaj miałem przesyt.

Boss n Hug Connection vs Jax & Snuka – Nawrzucali w to PPV tyle walk, ile dało się poskładać z rosteru, to nic dziwnego, że kończą się ot tak, bez historii, bez emocji, bez minimalnego zainteresowania widzów. Przynajmniej demolka pretendentek po walce była w porządku.

Daniel Bryan vs Kevin Owens vs Mustafa Ali – Mimo niechęci do Mustafy, to bez niego walka byłaby zapewne sleeperem. Dodał trochę efektownych akcji od siebie. Owens z Bryanem ruszyli tylko na starcie. Potem praktycznie nie istnieli.

Becky Lynch vs Charlotte – Fajnie to sobie wymyślili. Ronda przerywa walkę, heeluje, ale jej celem jest dodanie Becky. Umówmy się, gdyby kulawa Lynch JAKKOLWIEK pojechała Charlotte, to jak mielibyśmy patrzeć na Flairówne na WrestleManii?

Shield vs McIntryre, Lashley & Corbin – Taki przyjemny chaos, ale nie dał nam nic, poza tym, że zobaczyliśmy sobie powrót popularnego trio. I podobał mi się klasyczny moment otoczenia przeciwnika. Wszystko inne po mnie spłynęło i zaraz o tym zapomnę. Wymowne.
_________________

 
     
maly619 
Main Eventer



Wrestler: Ziggler, The Undertaker, Tomko
Wiek: 30
Dołączył: 29 Sty 2007
Posty: 4544
Podziękował: 40
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: K-Koźle
Wysłany: 2019-03-11, 15:27   

Miz & Shane vs Usos
walka była mało ważna. Zresztą nic ciekawego w niej nie było. Najważniejsze były wydarzenia po walce. Dobrze wybrali miejsce na to co się stało. Miz u siebie, co jeszcze mocniej podbije go jako face'a, a przede wszystkim zbuduje heelowego Shane'a.
Nie chcę Shane'a w ringu, ale co zrobić? Od dawna czuliśmy że pójdzie to tą drogą, no i mamy potwierdzenie.

Segment Eliasa do podbicia heatu, ale poza tym totalnie bezcelowe.

Mandy Rose vs Asuka
Ależ to było słabe... i ta debilna końcówka.

Szanuję sposób w jaki budują hype na Kofiego. Nawet podoba mi się bardziej od tego co robią z Becky, gdzie tam zaczyna mnie już sytuacja męczyć. Tu z tygodnia na tydzień coraz bardziej chcę Kofiego w walce o pas.

Ok, drugi raz Eliasa który na swój sposób komentuje wydarzenia i wkurwia publikę był fajny.

RAW TT Titles
Nawet w walce której wyniku byłem najmniej pewien nie czułem żadnych emocji. To mówi wszysto o sensie istnienia takiego PPV jak Fastlane.

Fatal 4 Way o pas US
Na ten moment najlepsza walka gali. Głownie przez całą masę fajnych akcji i w miarę przyzwoite tempo. Rey się nie starzeje. Niesamowity jest.

Womens TT Titles
Kolejna mało ważna (i słaba - te botche...) walka w której ważniejsze były wydarzenia po walce. Trochę mnie one śmieszą, bo tak mocno budowali dywizję Tagów. Tu każdy roster, tu NXT, a przy pierwszej ważniejszej okazji wyciągają legendę, bo wiedzą że tego nie sprzedadzą.

WWE Championship
Jednak Triple Threat, ale nie ma Kofiego tylko Ali. Zabawne, że spotkało go to co kiedyś Reya w RR, czyli został wybuczany bo ludzie chcieli Kingstona. Pięknie zbudowali członka New Day.
Widziałem trochę narzekań, że zniszczyli tym walkę bo fani kompletnie mieli ją w dupie. No troszkę tak było, ale jednak w czasach gdy fani robili to samo z Bryanem, to narzekań nie było i ludzie to wspierali.
Walka fajna. Niezłe tempo, sporo zmian przewag. Szacun dla Aliego, bo przyjął parę takich bumpów że masakra.
Nie będę zaskoczony jeśli na WMce zobaczymy Fatal 4 Way i do tej trójki dorzucą nam Kofiego.

Becky vs Charlotte
Jakoś to musieli rozwiązać I guess
Głupie to wcale nie jest. Heelowa Ronda powie że chce spuścić wpierdol obu na raz i tyle. Spokojnie do kupienia.
Mogli tylko to skrócić, bo trwało za długo.

Eeeeee... co tam robił Orton? Co tam robił AJ? Rozumiem, że mają mieć feud na WMce, ale wyszło to tak z dupy że masakra :D

Shield vs reszta
Meh.. rozumiem powrót The Shield (możliwe że ostatni raz) i powrót Romka, ale ta walka nie zasługiwała na main event.
Połowa walki spokojnie do przewinięcia. Później, gdy zaczął się chaos było spoko. Troszkę przypomniały się początki The Shield i ich walki, np. z Evolution. Dało się obejrzeć, ale ja nie zrobiłbym z tego walki wieczoru.
 
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 28
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1191
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2019-03-12, 19:53   

Już nie będę się rozpisywał, ale Fastlane to tak denna gala, że chyba nigdy nie przeskoczy pewnego poziomu. Ze znajomymi oglądaliśmy, ale przysypialiśmy i wolelismy bawić się telefonami, bo do którejś walki to bieda i tygodniówka była. I jak zawsze chciałem żeby było jak najwięcej PPV (bo im więcej tym jest szansa, że w morzu gówna znajdziemy perłę) tak w okresie WM nie powinno być nic poza EC i RR.

Zjadliwe walki - RAW TT ze względu na chaos, US z tego samego powodu, no kilka akcji było, ale w ogólnym zarysie po prostu było i milej się oglądało od reszty co wielkim wyczynem nie było. WWE championship - skoro do walki wrzucają kogoś z dupy (Owens po powrocie) to zazwyczaj zdobywa on pas - patrz Sheamus w 2009 roku czy powracający Cena na Armageddon vs Jericho (pisze z głowy nie wiem czy to właściwe daty i nazwy gal xD) czy nawet Mahal Orton.., a tu wrzucają kurwa... Aliego. Sub-Zero Iron Man podkręcił walkę i nadał dodatkowego wkurwa Kofiemu, bo ale kurwa - jak oni chcą Daniel Bryan vs Kofi to może tak... podbudować Kofiego trochę wcześniej? Dalej jest wrażenie jakby midcarder podskakiwał do main eventera, a to na największej gali nie przystaje.
"Pożegnalna" walka Shield też taka sobie. Jeśli chcieli zrobić coś ala ich zajebisty debiut to nie wyszło. Tamta walka to moja ulubiona walka z nowej ery, a tu mamy jakieś 3 gwiazdki.

Średnio-słabo Wincenty. Nie wiem jak komuś się to mogło podobać. Chyba inną gale musielibyśmy oglądać.

Edit : Warto też zwrócić uwagę na liczne zmiany w karcie tuż przed/podczas samego PPV.
Ma to pewnie na celu oswojenia nas z myślą, że na WM i innych PPV może częściej do tego dojść. Mark my words - jeszcze odjebią Wrestlemanię 9 gdzie Seth nie będzie zdolny do walki i wbije Roman rozpierdalając Lesnara xDDDD
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9126
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2019-03-13, 00:20   

1. Shane & Miz vs. Usos - walka słaba jak wszystkie w wykonaniu Miza i Shane'a. Jestem jeszcze w stanie kupić dziadków pokroju Hogana czy Flaira obijających młodych (bo można to wytłumaczyć ich stażem w tym "sporcie", co teoretycznie powinno się przekładać na skille), ale nie mogę zdzierżyć jak Shane gasi jak pety młodych byczków. No po prostu nie potrafię tego wziąć na klatę bez instant facepalm'a :roll:
Poza tym - w chuj przewidywalny ten turn McMahona. Walka w rodzinnym mieście Miza (pop dla młodego niczym dla main eventera), jego stary (notabene facet wygląda jak aktor porno z lat 80-tych :twisted: ) na trybunach i kolejne uwalenie walki przez błąd Mike'a... Serio ktoś mógł być zaskoczony tym atakiem Shane'a? :roll:

2. Mandy Rose vs. Asuka - gdyby drewnianość ringowa Rose była odwrotnie proporcjonalna do jej urody, to taka Charlotte Flair mogłaby u niej studiować ring skillsy :twisted: Niestety nie jest. Słabe to było, zwłaszcza kiedy dawali prowadzić walkę Mandy (no chyba, że ktoś wyłączał mózg, a włączał samo libido). Końcówka też lipna (Rose poległa nawet nie inkasując finiszera) i zwiastująca chyba jakiś feud pomiędzy koleżankami.
Swoją drogą, albo jestem ostatnio mocno wyposzczony, albo Sońka była tego wieczoru wizualnie całkiem ruchable :twisted:

3. Kingston vs. The Bar - słaby i nudny squash, sztucznie przedłużający to - i tak przydługie - PPV. Serio trzeba było odwalać taką szopkę, żeby ludki jeszcze bardziej były za Kawowym? (skoro i tak jedzą mu z ręki?)

4. Ricochet & Black vs. Roode & Gable vs. Revival - całkiem spoko walka. Nic co by może rozjebało mi system, ale oglądanie w akcji teamu NXT to fajny powiew świeżości w główno-rosterowej dywizji tagów. Walka trochę długo się rozkręcała, ale jej druga połowa była już dużo lepsza i sporo się tam działo. Ogólnie na plus.
Fajnie, że promują nowelasów z NXT i pomimo nie zdobycia pasów, to jednak oni opuszczali ring z podniesionym czołem (po wpierdolu na reszcie). Rico dobry wariat. Fajnie, że nie blokują tych wszystkich jego akcji podwyższonego ryzyka, za które uwielbiali go fani Indys.

5. Truth vs. Andrade vs. Mysterio vs. Samoa Joe - do tego momentu najlepsza walka na gali (chociaż konkurencja była niemal żadna). Cały czas się coś działo, akcja szła za akcją, a każdy z zawodników miał swoje 5 minut. Najwięcej pozytywnego chaosu robili fruwajce i bardzo dobrze, że przerzucili Mysteriusza i Andrade z kick-off'u do tego starcia, bo sam Joe z Truthem z pewnością nie zrobiliby tej walki z takimi fajerwerkami. Przyjemnie się to oglądało, pomimo że zwycięzca był z góry wiadomy.

6. Banks & Bayley vs. Tamina & Jax - jakoś nie porwało mnie to starcie. Niby kiedy te smuklejsze przejmowały prowadzenie, to było na czym zawiesić oko, ale kiedy większe dochodziły do głosu, to zaczynało się zamulanie, przez co walka przeleciała mi przed oczami jako ciąg kolorowych obrazów, o których za kilka dni już nie będę pamiętał. I ponownie wynik = zero zaskoczenia.

7. Owens vs. Bryan vs. Ali - powiem tak, gdyby nie Ali, to słabiutko by to wyszło, zwłaszcza jak na Dragona i Steena w obsadzie. Jakoś wolno się to toczyło i bez większego ognia. Ot, coś jak walki Bryana ze Stylsem - niby poprawne i nie schodzące poniżej pewnego poziomu, ale jednak pozostawiające niedosyt. Na szczęście tutaj Mustafa dodawał sporo ognia i momenty z nim w roli głównej były najciekawsze z tego całego pojedynku, który ogólnie - jak na taki skład - to dupy mi nie urwał.
Po tym co tutaj zobaczyłem, chcę na Wrestlemanii Kawowego Kingstona w singlu z Danielsonem. Niech nie wciskają tam Owensa, bo tak jak lubię Kev'a, tak obawiam się, że jego obecność spierdoli dobry poziom, który powinno (w singlu) mieć to starcie.

P.S. Wyłapał ktoś, że w puszczanych filmikach promujących walkę, Rowan latał w koszulce naszego Behemotha? Ma brodacz przynajmniej dobry gust muzyczny :wink:

8. Flair vs. Lynch - najgorsze starcie obu Pań jakie widziałem, pomimo że zawsze pomiędzy nimi była chemia. Nie ma jednak co się dziwić, bo booking oparty o "pracę nad kontuzjowaną kończyną" jest dla walki niczym brom dla erekcji - prawdziwym killerem jakichkolwiek emocji.
Dobrze, że przynajmniej nad finiszem pogłówkowali i nie zrobili z Charlotte frajerki, która czysto moczy z kuternogą.

9. Tarcza vs. Corbin, Drew & Bobik - niczym nie ujął mnie ten main event mający w zamyśle być chyba tylko ukłonem w stronę fanów The Shields i próbą ponownego trzepnięcia kasy na trupie tej formacji. Wizualnie nic specjalnego tu nie było. Na dokładkę idioci rozpisali jeszcze Korbę jako tego, który w ringu miał walić near fall'e na Romku (kto by uwierzył, że taki cienki fiutek jak Corbin mógłby spinować Rzymka? :roll: ).
Poza wartością sentymentalną nic więcej tu nie dostrzegłem.

Reasumując - fajne to Fastlane, takie nie za ciekawe :roll: Ogólnie jeden wielki shit allert, bo poza walką o pas U.S. i od biedy triple threatem tagów, cała reszta ssała pałę razem z jajami. Ja rozumiem, że oszczędzają "pomysły" na WM'kę, ale skoro mieli wypuścić takie, niemal 4-o godzinne gówno, to mogli zrobić po prostu dłuższą przerwę przed WrestleManią i wszystkim (fani oszczędziliby 4h życia i zatęsknili za PPV, a zawodnicy sobie po prostu odpoczęli) wyszłoby to na dobre. Moja ocena: 2/6.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 26
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3764
Podziękował: 432
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2019-03-13, 10:53   

Kickoff - Shinsuke Nakamura & Rusev vs Big E & Xavier Woods
Krótko to trwało i właściwie zapamiętałem jak się Rusev trochę poznęcał na Xavierem. Zupełnie bez historii.

Ocena: 2/5

Pierwsza walka - SmackDown! Tag Team Championship: The Miz & Shane McMahon vs The Usos (c)
Generalnie dało radę się w to wciągnąć. Publika mocno dopingowała swojaka. Reakcje pomagały w odbiorze całego pojedynku, który rozkręcił się w momencie zdjęcia białej koszulki przez Miza. Choć od początku do końca byłem pewien zwycięstwa bliźniaków to jakieś małe napięcie stworzyli. Shane znowu w ryzykownym spocie, który mógł się skończyć przykro dla Usosa. :roll:
Zdecydowanie turn Shane'a ratuje tutaj ten pojedynek. Plotki się potwierdziły i to McMahon junior po raz pierwszy od dawna będzie czarnym charakterem. Pomysł z niepotrzebnym posłuchaniem ojca przez Mizanina i daniem ponieść się sytuacji w której był na fali jak najbardziej spoko, choć faktycznie ojczulek aktorsko się nie popisał. Face'owy Miz na WM'ce z publiką po swojej stronie. Cholewka nie myślałem, że to się ziści. :twisted:
Pozdrawiam typka w okularach i koszuli w kratę. Chyba nie wie, że to ustawka. :twisted:

Ocena: 2+/5

Elias znowu tylko po to żeby pojechać po czyimś mieście. :roll:

Druga walka - SmackDown! Women's Championship: Mandy Rose vs Asuka (c)
Sama walka wypadła jak na tygodniówce. Do przewidzenia, że pojedynek skończy się szybko i bez echa. Mandy potknęła się o materiał zakrywający boki ringu, więc pewnie wina pójdzie na Sonyę. I tylko po to właściwie był ten shot na tytuł.

Ocena: 2/5

Vince? Naprawdę?

Trzecia walka - Kofi Kingston vs The Bar
HAHAHA! Stary Vince. :D Dobra to był zapychacz. Ale są plusy. McMahon dał nauczkę żeby Kofi nigdy niczego nie żądał i przy okazji sprawił, że ludzie tym bardziej staną po jego stronie.

Ocena: 2-/5

Znowu Elias? Nie pamiętam kiedy ostatnio WWE tak igrało z publiką.

Czwarta walka - RAW Tag Team Championship: Ricochet & Aleister Black vs Bobby Roode & Chad Gable vs The Revival (c)
Historii w tym nie ma. Miło pooglądać jak goście z NXT zwłaszcza Ricochet popisują się umiejętnościami, ale tylko tyle.

Ocena: 2/5

Piąta walka - US Championship: R-Truth vs Andrade vs Rey Mysterio vs Samoa Joe (c)
Kolejny naprawdę dobry pomysł WWE. Zamiast Kickoffu z dwoma latynosami dostajemy Fatal 4-Way z pasem w tle, co pomaga postaci Joe. Dużo się działo. Mysterio jak zawsze w dobrej formie, Andrade plusuje sobie wykonaniem na Reyu Three Amigos. Wydaje się, że ich feud będzie miał finał na WM'ce. Joe broni tytuł w walce, którą właściwie sam zaaranżował, a Truth... Znowu dostaje kopa od laski. :twisted:

Ocena: 3/5

Szósta walka - Women's Tag Team Championship: The Boss 'N' Hug Connection (c) vs Samoan Slaughterhouse
Podobnie jak w przypadku Kickoffa. Coś tam się stało, ale już zdążyłem zapomnieć. Żadnej niespodzianki przy wyniku.
I wygląda, że mamy kolejny powrót do ringu emerytki. W takim razie kto przeciwnikiem The Boss 'N' Hug Connection?

Ocena: 2/5

Siódma walka - WWE Championship: Kevin Owens vs "Nowy" Daniel Bryan vs Mustafa Ali
Ten moment kiedy typ, któremu wszyscy cheerowali miesiąc temu teraz buczą na niego, bo kto inny zaczął być na fali. :D Mustafa po raz kolejny rozpisany na underdoga wypadł naprawdę dobrze. Bardzo fajna końcówka z Bryanem. Wyrównany bój na przewagi, pokazali kilka fajnych akcji. Ktoś mówi, że Owens lekko zamulał, że ludzie mieli wywalone. Nie wiem... Mnie się to dobrze oglądało.

Ocena: 3/5

Ósma walka - Charlotte Flair vs Becky Lynch
Nie mogli się po prostu oprzeć i "zdolna do walki" Becky przystępuję do starcia o kuli i z bandażami. :? Musiałem oglądać Flair polującą na kontuzjowaną nogę Irlandki żeby po kilku minutach wbiła Ronda i zaatakowała Lynch zapewniając jej miejsce na największym PPV. Z jednej strony kupuje tą końcówkę. Ronda jako wojowniczka chce po prostu obie rywalki w ringu, a Charlotte nie uwaliła czysto przy okazji oszczędzając nam 20 minut obijania kończyny.

Ocena: 2/5

AJ i Orton potwierdzają, że prawdopodobnie zmierzą się ze sobą na WM'ce. Tylko czemu oberwał Elias? To byłoby zbyt piękne - 3 segmenty i nikt mu nie przerwał? Niemożliwe. :twisted: Dlatego była też Evans.

Dziewiąta walka - Baron Corbin, Bobby Lashley & Drew McIntyre vs The Shield
Walka jako, że ostatnia dla tej stajni rozpisana tak żeby ucieszyć michy ludziom. Początkowo niczym nie wyróżniający się Tag Team po czasie przerodził się spory chaos i ostatecznie zwyciężony przez "Tarczę". Drew chciał pośmieszkować z Romka i skończył na stole, a Baron dostał chyba wpierdziel kariery za wiecznie cwaniakowanie. Nie było to złe, ale jakoś nie wywołało u mnie emocji. Być może tego powodu, że aż tak wielkim fanem Shield i Romka nie byłem. Jeżeli Ambrose faktycznie nas opuści po WrestleManii prawdopodobnie inaczej odbiorę tą walkę, gdy sięgnę do niej pamięcią.

Ocena: 3-/5

"+"
- US Championship zamiast Kickoffu. Dostaliśmy walkę gali, na której jeszcze mistrz zyskał
- mam mieszane uczucia do walki o pas WWE. Była dobra, ale brak Kofiego spowodował, że Mustafa mógł lekko ucierpieć
- ME totalnie pod happy end, choć nie powiem, że mnie wynudził
- turn Shane'a sprawi, że zobaczę face'owego Miza

"-"
- poziom reszty taki, że mogłoby jej w ogóle nie być
- z jednej strony spoko, że WWE strollowało widownię, ale z drugiej dostaliśmy zupełnie niepotrzebny squash
- zupełnie zbędne przerywniki z Eliasem, które doprowadziły do do spięcia Stylesa z Ortonem. Spokojnie możnabyło to zrobić na SmackDown!
- z walki Charlotte i Becky zrobili kilkuminutowe obijanie kontuzjowanej nogi, przerwane przez Rondę

Fastlane... Czemu istniejesz?

Ocena końcowa: 2/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group