Oficjalnie: Potwierdzono lokalizację gali Roy... (zobacz)
Nagrania Impact Wrestling w Las Vegas... (zobacz)
Jimmy Uso aresztowany... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
W Jakie Gry Teraz Gracie...
Autor Wiadomość
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Otis
Wiek: 25
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4155
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-01-31, 22:57   


Kiedyś - exclusive na PlayStation. Teraz - na każdej większej platformie. Wreszcie każdy ma szansę nadrobić klasyki. A warto, bo to nadal dobre platformery. Pewnie, dziś wychodzą ciekawsze, znacznie bardziej rozbudowane zręcznościówki. Ale to, że jamraj nie posiada dziesiątek możliwych ruchów/akcji, nie oznacza, że gry z nim są dziś złe. Były w końcu projektowane w oparciu o obecne możliwości postaci. Nie czuć potrzeby na potrójne skoki, salta, ultra ataki i inne takie. Poziomy są zaprojektowane pod to, co było dostępne. I nadal gra się w nie przyjemnie.

Krótko o każdej części wchodzącej w skład trylogii:
Crash 1 - pierwsza, najbardziej uboga. Za to najtrudniejsza - może dlatego najbardziej mi się podobała? Poziomy były pomysłowe i wystarczająco zróżnicowane, by się nie nudzić aż do samego końca. Od początkowych, gdzie spokojnie mogliśmy nauczyć się podstaw, po potrafiące wkurzyć co niektórych perełki typu The High Road. Nie uważam, że jest zbyt ciężko. Wystarczająco trudno, by etapy stanowiły wyzwanie, ale wszystko jest spokojnie wykonalne. Dodajmy do tego niezłych bossów. Bardzo dobrze się bawiłem. Z nowości w trylogii - możliwość zapisu co poziom, ważna zmiana, bo system w oryginale był fatalny. Jeśli chodzi o minusy - są związane z remasterem, niestety. Kolizje. Na mostach na najbardziej znienawidzonych przez graczy planszach jeszcze bardziej utrudniają. Postać potrafi się ześlizgnąć do dziury, stojąc przy krawędzi. Trzeba się przyzwyczaić (nie jest też całkiem źle - biegać po linach też się da bez ześlizgnięcia, jest to do opanowania). No i time triale. Ta gra nie była pomyślana z myślą o speedrunach. Dodano je trochę na siłę, w przeciwieństwie do kolejnych gier serii.

Wspomnijmy jeszcze o Stormy Ascent, dodatkowym poziomie, ponoć usuniętym z podstawki ze względu na to, że był za trudny. Może nie uważam, że to koszmarnie trudny level, ale sporo graczy ma problemy z oryginałem, więc decyzja słuszna. Nic trudniejszego w trylogii nie znajdziecie. Jak dla mnie ten poziom był ekstra. Testuje zręczność jak żaden inny. A pod koniec jest taki fajny fragment, który sprawia wrażenie niewykonalnego. Wyobrażam sobie, ilu ludzi porzuciłoby grę, gdyby był w podstawce. Całość na duży plus!

Crash 2 - ta część podobała mi się chyba najmniej. Zaznaczę, że to nie jest zła gierka, ale będę trochę wredny. Nowe ruchy Crasha przez większość czasu są zbędne (a o slide jumpie można się nigdy nie dowiedzieć). Etapy nie zachwycają. Zimowe są szczególnie słabe i irytujące. Trochę czuć powtarzalność przy tych podobnych tematycznie. Nawet hub nie ma startu do mapki z jedynki. Bossowie są okrutnie nijacy i banalni, a ten ostatni jest wręcz żenujący. Ogółem: może nie grało mi się źle, ale od reszty gra się wyróżnia na minus.

Crash 3 - dużo lepiej. Nowe wizualia bardzo odświeżające, poziomy są ciekawsze niż u poprzednika, jest sporo nowinek gameplayowych, w tym m.in. nurkowanie, wyścigi, latanie... Zdobywamy też trochę nowych zdolności - choć te, trzeba przyznać, w większości dodano trochę na siłę, bo mocniejszy body slam czy dłuższe obracanie się (atak) zmieniają tyle co nic. Za to strzelanie(!) czy wolniejszy spadek w powietrzu już mają sens. Nie ma tu minusów z dwójki. Jak mam się czegoś czepić - tych specjalnych etapów (typu wyścigi) jest całościowo trochę za dużo, wolałbym więcej standardowego platformowania. No i miło by było, gdyby z poziomu huba dało się dostać do każdego poziomu... Bo dwa ukryte takich wejść nie mają i by je powtórzyć, trzeba wejść przez inny level. A kwestia ich znalezienia? Jeden jest przyjemnie zasygnalizowany, a drugi to absurd wymagający wpakowania się w coś, co przeważnie musisz omijać - mega durny pomysł. Ale to drobnostki. Dobra gra.

Tu też pojawił się dodatkowy etap, Future Frenzy - jednak nie ma porównania ze Stormy Ascent. Trudny, szczególnie na tle całej trzeciej części (najprostsza z trylogii), ale bez przesady.

Jako fan platformówek nie mogłem sobie odmówić przejścia tych "legend". Poza problemami z kolizjami odnowione zostały po mistrzowsku, wyglądają prześlicznie i nie doświadczyłem przy tym żadnych spadków płynności, a mój komputer nie należy do najmocniejszych. I choć dziś nie wyróżniają się niczym poza oprawą, nadal warto po te gierki sięgnąć. Choć widzę ich wady, szczególnie w dwójce, bawiłem się świetnie i zdobyłem wszystkie achievementy. Wmawiałem sobie, że odpuszczę próby czasowe, bo po co przechodzić wszystko dwukrotnie... Dla zabawy. Nawet Stormy Ascent. W sumie spędziłem przy tej trójcy 40 godzin i śmiało polecam platformerowym wyjadaczom.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Ten fajny Arek P.
Meme Contest Champion
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10432
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2019-02-02, 08:11   

Cieszę się, że EA zdecydowało się wypuścić demo Anthem, bo już wiem, że nie chcę z tą grą żadnego kontaktu. Sama mechanika gry mnie nie przekonuje, a obawy przed pełną wersją, która mogłaby oferować liczne kiepskie misje mnie skutecznie odstrasza. Leć, zniszcz serie mobów, leć dalej by spotkać kolejnych. Przerabiałem w demie, widziałem na licznych materiałach - podziękuję. Do tego wcale tak wygodnie mi się tym czymś nie latało (nawet na padzie). Kwestia wprawy, wiadomo, ale w pojedynkę ta gra nie ma nic do zaoferowania.
_________________

 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 25
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3498
Podziękował: 378
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: Dzisiaj 15:58   



Return of the Obra Dinn to detektywistyczna przygodówka rozgrywana z perspektywy pierwszoosobowej. Produkcję opracował Lucas Pope, czyli twórca m.in Papers, Please i The Republia Times. Tytułowy Obra Dinn to potężny statek handlowy, który w 1802 roku wyruszył z londyńskiego portu na długi rejs do Azji z dwustoma tonami cennych towarów na pokładzie. Miał dotrzeć do Przylądka Dobrej Nadziei w ciągu sześciu miesięcy, a następnie kontynuować dalej swoją podróż. Niestety, nigdy nie dopłynął do tego punktu i po krótkich poszukiwaniach frachtowiec uznano za zaginiony. Ku zaskoczeniu wszystkich, sześć lat później, 14 października 1808 roku, Obra Dinn zawinął do portu w Londynie. Jego żagle były uszkodzone, a na pokładzie nie było żywej duszy. Gracze wcielają się w agenta ubezpieczeniowego pracującego dla Kompanii Wschodnioindyjskiej. Bohater musi dostać się na statek i ustalić, co tak naprawdę się wydarzyło. Kluczową rolę w odkrywaniu prawdy odgrywa dziennik kapitana, który najpierw trzeba jednak odszukać.

Twórca przyjemnego Papers Please powrócił i zaoferował mi coś, co lubię - zabawę w detektywa. Grę już przeszedłem w sylwka, ale dopiero teraz zebrało mi się na napisanie czegoś o tym małym wytworze elektronicznej rozrywki. Jesteśmy Panią detektyw wysłaną na okręt pełen załogi złożonej z zarówno Brytyjczyków jak i ludzi pochodzących z innych obszarów Zjednoczonego Królestwa, którzy zostali zmasakrowani podczas swojej podróży przez podwodne bestie. Oczywiście intryga jest o wiele głębsza, ale naturalnie to już sami musimy odkryć. Jak dla mnie jedna z oryginalniejszych produkcji zeszłego roku. Sama oprawa wizualna przypomina nam stare czasy, które mogą pamiętać nie liczni na tym forum. Utrzymana w konwencji 3D z kamerą z oczu bohaterki, ale zrealizowana w totalnie old-schoolowym, pikselowym stylu pierwszych ekranów. Możemy sobie zmienić w opcjach nawet kolorystykę czy wolimy grać np. w fiolecie (Commodore), lubimy "zgniłą" zieleń jak za Macintosha czy dajmy na to czystą czerń i biel pod monitory LCD. Jest kilka ciekawych opcji. Coś o rozgrywce... Mała gierka nie prowadząca nas za rączkę i zmuszająca do węszenia w każdy róg. Bardzo fajna mechanika, gdzie mamy do dyspozycji nasz dziennik, który otrzymaliśmy od (jeszcze) tajemniczej osoby mającej związek ze statkiem. Zapisujemy tam spostrzeżenia, co się stało z każdym członkiem załogi, którego najpierw musimy korzystając ze wskazówek i wspomnień pełnych dialogów zdemaskować. Trzeba dopasować narodowość i miano do zdjęcia. Aby to zrobić chodzimy po statku i "skanujemy" zwłoki, które zabiorą nas do wspomnienia gdzie czeka na nas rekonstrukcja wydarzeń w postaci rozmów i jednego kadru z miejsca zdarzenia. Tam musimy zwrócić uwagę na pozostałe rzeczy, które mogą nas... Zabrać do kolejnego zdarzenia, wcześniejszego, co czasem potrafi nami nieźle zamotać i już nie wiemy czy jesteśmy w realnym świecie czy we wspomnieniu, a może we wspomnieniu ze wspomnienia. :twisted: Wbrew pozorom, po głębszych namysłach większość z nas nie powinna mieć problemu ukończenia gry nawet w te 6 godzin. Gra jest stosunkowo krótka i pod koniec kiedy określimy całe zajście według własnych spostrzeżeń możemy opuścić statek. I tutaj pojawia się jedna rzecz, na która mógłbym zwrócić uwagę. Gra nas nie wypuści ze statku póki poprawnie nie określimy losu całej załogi. Oznacza to, że produkcja wymusza na nas bycie bezbłędnym detektywem, który na koniec gry dowie się jedynie, co zaszło dalej. Szkoda, ponieważ autor nie postarał się o nieliniowość i więcej zakończeń albo chociaż uświadomienie nas o błędach podczas śledztwa, których żeby skończyć grę po prostu nie możemy popełnić. I to chyba jedyna rzecz, którą zrobiłbym inaczej.


"+"
- oryginalna, pikselowa grafika w stylu komputerów z lat 90 z możliwością zmiany kolorystyki
- przyjemna, intrygująca muzyczka
- ciekawa historia zmuszająca nas do myślenia i niekiedy po prostu "strzelania", aby dowiedzieć się, co się z daną osobą stało
- fajny motyw z dziennikiem wydarzeń i wizualizacją ich poprzez wspomnienia członków załogi

"-"
- mogłaby być ciut dłuższa i dawać możliwość opuszczenia okrętu z błędną interpretacją zdarzeń

Mimo wszystko potrafię wybaczyć tę liniowość w końcówce. Robiła to jedna osoba i po raz kolejny pokazała, że jest człowiekiem z fajnymi pomysłami w głowie. Gra bez dużej promocji dobrze radzi sobie na steam, co mnie cieszy, że ludzie potrafią docenić mniejsze, oryginalne produkcje. Jeżeli ktoś ma dzień wolny i siłę główkować jak najbardziej polecam.

Ocena: 5-/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group