Woods sugeruje odejście z WWE, status Breeze'... (zobacz)
Aktualizacja karty WrestleManii 35, spoilery ... (zobacz)
Znamy rywala Angle'a na WrestleManii, sensacy... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 232 - Jones vs. Gustafsson II
Autor Wiadomość
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9049
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-12-29, 11:45   UFC 232 - Jones vs. Gustafsson II

UFC 232 – Jones vs. Gustafsson II

Data: 29 grudnia 2018 (noc z soboty na niedzielę)
Lokalizacja: Las Vegas, Stany Zjednoczone
Hala: T-Mobile Arena (poj. 20 tys.)

Transmisja:

00:15 – karta UFC Fight Pass (FightPass)
02:00 – karta główna (FightPass)
04:00 – karta główna (Polsat Sport / FightPass)


Walka wieczoru

205 lbs: Jon Jones (22-1) vs. Alexander Gustafsson (18-4) – o pas mistrzowski

Co-main event

145 lbs: Cris Cyborg (20-1) vs. Amanda Nunes (16-4) – o pas mistrzowski

Karta główna

170 lbs: Carlos Condit (30-12) vs. Michael Chiesa (13-4)
205 lbs: Ilir Latifi (14-5) vs. Corey Anderson (11-4)
145 lbs: Chad Mendes (18-4) vs. Alex Volkanovski (18-1)

Karta wstępna

265 lbs: Andrei Arlovski (27-17) vs. Walter Harris (11-7)
145 lbs: Cat Zingano (10-3) vs. Megan Anderson (7-3)
135 lbs: Petr Yan (10-1) vs. Douglas Andrade (25-2)
155 lbs: BJ Penn (16-12-2) vs. Ryan Hall (6-1)

UFC Fight Pass

135 lbs: Nathaniel Wood (14-3) vs. Andre Ewell (14-4)
185 lbs: Uriah Hall (13-9) vs. Bevon Lewis (6-0)
170 lbs: Curtis Millender (16-3) vs. Siyar Bahadurzada (24-6-1)
135 lbs: Brian Kelleher (19-9) vs. Montel Jackson (6-1)

To zbyt mocna gala żeby ją pominąć milczeniem. Nawet na tak dogorywającym Forum.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10461
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-12-29, 18:37   

Dopiero oglądając dzisiejsze ważenie zobaczyłem jak fajna jest ta karta. Cała promocja była w cieniu Jonesa, a ja będę musiał zacząć od karty wstępnej. Tam już można wyłapać Halla, który albo zastygnie, albo urwie komuś głowę. Przeciwnik niepokonany, nieznany, w ciemno zakładam, że wariat w stójce i szykują fajerwerki. Dalej powrót Penna, czyli zabawnie, promowany przez Ravena Petr Yan i zawsze przyjemna waga ciężka. W zasadzie Zingano jestem skłonny odpuścić, choć małe spięcie na ważeniu było. Główna karta od deski do deski - nie ma innej opcji. Nasterydowany Jones pewnie wygra pas. Potem złapie go policja za jakieś wykroczenia i wrócimy do punktu wyjścia :P Cyborg z Nunes mnie w sumie nie grzeje. Nie mam satysfakcji z oglądania pojedynków mieszanych płci.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9049
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-12-29, 21:09   

N!KO napisał/a:
Nasterydowany Jones pewnie wygra pas. Potem złapie go policja za jakieś wykroczenia i wrócimy do punktu wyjścia :P


Powiem Ci, że nawet brew mi nie drgnie jeżeli Gustaff sprawi niespodziankę i pojedzie przyrdzewiałego Jonesa. Oczywiście koksu jest tu faworytem, ale za dużo w nim ostatnio cwaniactwa (wkurwia mnie ostatnio straszliwie, a podczas wywiadów dla prasy - zwłaszcza) i wydaje mi się, że nadal lekceważy Szweda, który jest dla niego stylistycznie baaardzo niewygodny (zajebiste obrony przed obaleniami, dobra praca na nogach, gabaryty nie odstające od Bones'a i zdecydowanie bardziej poukładany boks). Jeżeli zawiodą zapasy Coco, a Alex pracą na nogach będzie potrafił unikać klinczów, to wiele osób może się tu mocno zdziwić.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Giero 
Main Eventer
Certyfikowany G



Wrestler: AJ Styles
Wiek: 24
Dołączył: 24 Lis 2012
Posty: 2541
Podziękował: 13
Podziękowano mu 3 razy w 3 Postach
Skąd: The Temple
Wysłany: 2018-12-29, 21:15   

Ponoć... ta kalifornijska komisja nie znała wyników testów Jonesa z sierpnia i września xD Wedle tej logiki powinni znowu zmienić lokalizację... Ta cała szopka wokół JJ i gali smuci, bo pokazuje jak Danka teraz ma wywalone na resztę i liczy się dla niego tylko hajs.

Ale jeżeli mówimy już o czysto sportowych akcentach, to też wydaje mi się, że Gustafsson jest mocno niedoceniany. Może to dla niego dobrze, że jest go mało w mediach i cała ta otoczka jest na Jonesie. Jakby nie patrzeć presja na Szwedzie jest jednak mniejsza i to też może być kluczowe.
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9049
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-12-29, 21:25   

Giero napisał/a:
Ponoć... ta kalifornijska komisja nie znała wyników testów Jonesa z sierpnia i września xD Wedle tej logiki powinni znowu zmienić lokalizację... Ta cała szopka wokół JJ i gali smuci, bo pokazuje jak Danka teraz ma wywalone na resztę i liczy się dla niego tylko hajs.


To jak bardzo jest oczywiste, że ten debil jest ponownie na tym samym koksie i jak bezczelnie UFC i USADA robią z logiki kurwę i mają fanów za debili - jest wręcz przerażające. Tak jak od zawsze trzymałem za Bonesem, bo ceniłem jego skillsy i odcinałem to od tego jakim był zjebem poza oktagonem, tak teraz chciałbym żeby Gustaff zabawił się w Show Off'a i skończył tą ich żałosną szopkę (Danka pewnie zszedłby na zawał, gdyby Jon po tych wszystkich wygibach UFC i USADy ujebał to z Alexem :twisted: ), przywracając "równowagę w przyrodzie".
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10461
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-12-30, 13:10   

Uriah Hall (14-9) vs. Bevon Lewis (6-1) – Cały Uriah Hall. Walkę przespał, trafił raz, zabił. Lewis wyszedł mega agresywnie. Szczególnie biorąc pod uwagę, że to jego debiut. Trochę zwolnił, ale paliwa w baku jeszcze było. Koniec 3 rundy oznaczałby jego zwycięstwo i sztorm na ranking wagi średniej. Nieźle. Impreza się skończyła, jak Hallowi weszła kontra. Już miałem w głowie swojego posta, gdzie piszę o kolejnym zastygnięciu wielkiego talentu. A wyszedł kolejny comeback. Jak z Jotko, jak z innymi.

BJ Penn (16-14-2) vs. Ryan Hall (7-1) – Penn już bardziej rozmienić się na drobne nie może. Przy kolejnym tekście „Dana, wracam”, White powinien go jebnąć w łysy (pusty) łeb. Hall też miał sporą przerwę (2-lata), a nie poczuł zagrożenia od mistrza dwóch kategorii. Submission ładny. Pamiętam gościa z TUFa, więc wiedziałem co ma w repertuarze. Inna sprawa, że ten TUF był lata temu, a to była 3 (!) walka Halla w UFC.

Cat Zingano (10-4) vs. Megan Anderson (8-3) – Nauczyliśmy się w tej walce jednego. Można wkładać palce w oczy w UFC. Tylko te u nogi, nie ręki.

Andrei Arlovski (27-18) vs. Walter Harris (12-7) – Matko Bosko :P Harris dotrwał do 3 rundy. Ba, on nawet wygrał z Arlovskim. Z Andreiem, dla którego taki chaotyczny Walt to jakieś “Easy Mode”. Dobrze, że człowiek pieniędzy nie stawiał, bo tam było All In, że to nie wyjdzie poza 5-min.

Chad Mendes (18-5) vs. Alex Volkanovski (19-1) – Dużo stójki, mało parteru. To nie mogło oznaczać nic dobrego dla Mendesa. W sumie sztywny ten Chad. Nic nie pokazał. Dwa razy obalenie urwał (ale nie utrzymał), parę razy trafił (raz mocniej), ale ogólnie nie robił jakiegoś wielkiego wrażenia. Kiedyś wieczny pretendent, czołówka rankingu, te czasy już nie wrócą. Volkanovski sypał niezłe kombinacje, ale też nie jest kimś, kto tu namiesza. Jak sobie pomyśle, że ktokolwiek z nich miałby walczyć z długimi kończynami Hollowaya, to mi się ich szkoda robi.

Ilir Latifi (14-6) vs. Corey Anderson (12-4) – Kilka zrywów mieli, ale wynudziłem się. I to mimo tego, że Corey NIE aktywował swoich zapasów. Ciężko by mu było się ładować w nogi niskiego Szweda. Latifi wygrał pierwszą rundę, a potem musiał uznać przewagę w zasięgu Andersona. Bez szaleństw, zapomnę. UFC się pewnie cieszy, bo nie bardzo im na rękę szturm Europy w wadze półciężkiej. Latifi sporo wygrywał, to go rzucają do walki z niżej ustawionym, ciężkim rywalem. Błachowicz (notabene „Longest Active Win Streak” w swojej wadze) tak samo. Zamiast myśleć o statusie oficjalnego pretendenta, broni pozycji z Thiago Santosem (i się mocno obawiam o sukces Polaka)

Carlos Condit (30-13) vs. Michael Chiesa (14-4) – Chiesa solidny grappler. Za solidny na gościa, który walczy od święta i lubuje się w stójkowych wojnach. Condit raz mocno zagroził w parterze, kręcił się dzielnie, ale jak nie przed czasem, to Michael by to ugrał na punkty. Stylistycznie był tu po prostu mocno faworyzowany. UFC zapewniło mu fajny start w nowej kategorii.

Cris Cyborg (20-2) vs. Amanda Nunes (17-4) – Holy shit! Ale awantura. Nunes wyglądała jak puca, ale była szybsza. Już pierwszy raz jak trafiła, to tylko był odłożony wyrok. Cyborg niby stał, ale był wolniejszy i tylko czekał na kolejne razy. Wow. Bezapelacyjnie najlepsza kobieca fighterka. Ever? Na rozkładzie brakuje tylko takich nazwisk jak Holm czy Jędrzejczyk, żeby mieć każdy wartościowy skalp

Jon Jones (23-1) vs. Alexander Gustafsson (18-5) – Nic Szwed nie pokazał. Nie był w stanie niczym zagrozić. Jones też mocno sztywny (jak na swoje standardy), więc spodziewałem się tu raczej decyzji. Jak już obalił, to ubił. Przeciętny bój z obu stron. Emocji niewiele. Queen na wejście Jonesa mi się podobał najbardziej :P Najśmieszniejsze, że ja znów z chęcią bym zobaczył walkę z Cormierem. To taki przyjemny feud.
_________________

 
     
DashingNoMore 
Upper Midcarder



Wrestler: Shawn Michaels
Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1186
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-12-30, 15:00   

Cris Cyborg vs Amanda Nunes
Kto spodziewał się takiego wyniku? Cyborg ubita w niecałą minutę. Nie uszanowała siły jaką ma Amanda, myślała, że jest nietykalna w stójce i że wystarczy jej jeden cios aby przejść do ofensywy. Rzuciła się na Nunes ale ta była szybsza i rozpykała ją równie szybko co Rondę. Lioness wygląda teraz jakby była nietykalna.

Jon Jones vs Alexander Gustafsson
No nie ma co, pierwsza walka między tą dwójką była ciekawsza. Jon był wtedy u szczytu formy a Alex i tak był w stanie mu zagrozić... tutaj mieliśmy do czynienia z Bonesem, który poprzednią walkę stoczył 16 miesięcy temu i Gustafssonem, który mimo tego faktu nie był w stanie mu w żaden sposób zagrozić. Cóż, Jones miał dobry gameplan, trzymał Szweda na dystans i dążył do takedownu, który przyszedł w trzeciej rundzie. Ubił i wygrał.
Kolejna walka Jones-Cormier? Zobaczymy, szczerze mówiąc nie wiem czy chce ją zobaczyć... no i któryś z nich będzie musiał skoczyć do drugiej dywizji a nie wiem czy którykolwiek będzie chciał ;) .
 
     
filomatrix 
Main Eventer



Wrestler: Ambrose, Havoc, Hendrix
Wiek: 32
Dołączył: 31 Paź 2011
Posty: 2217
Podziękował: 323
Podziękowano mu 46 razy w 8 Postach
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2018-12-30, 15:03   

Lekkie zaskoczenie, że Nunes tak szybko skończyła Cyborga. Wydawało się, że jest tylko mocna w gębie, ale okazuje się że w ringu też.

Co do ścisłego main eventu, też miałem przeświadczenie że będą takie nudy jak podczas walki Shevchenko vs Jędrzejczyk gdzie nic się nie działo i skończyło się na decyzji. Koksiarz wygrał jednak szybciej. Cormier podobno kolejnej walki nie chce, so who's next ?
_________________
"Jeśli mówisz do Boga, jesteś osobą religijną. Jeśli Bóg ci odpowiada, jesteś chory psychicznie"
House M.D. S02E19
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9049
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-12-30, 21:50   

1. BJ Penn (16-12-2) vs. Ryan Hall (6-1) - Hawajczyk bez picu powinien już zawiesić buty na kołku, bo rozmienia na drobne swoją legendę. Piękne było to poddanie Halla. Tak wypracowana skrętówka na takim kocie w BJJ, a wyglądało to jak scenka z materiału szkoleniowego dla grapplerów.

2. Petr Yan (10-1) vs. Douglas Andrade (25-2) - Janek standardowo dobry rzeźnik. Obrona strikerska nadal do poprawy (bo swoje na maskę jednak wyłapuje), ale bardzo mi się podoba to jego permanentne wywieranie presji i nagłe przyspieszenia na pełnej kurwie. Fajnie to wszystko miesza jeszcze z zapasami. Brazylijczyk kilka razy trafił, ale spłynęło to po Rusku i Andrade za wiele w tym starciu do powiedzenia nie miał.

3. Cat Zingano (10-3) vs. Megan Anderson (7-3) - mega fartowna wygrana Anderson, która okazała się lepsza od Bonesa, bo on wsadza w oczy tylko palce łap, a ona potrafi to samo robić także girami :twisted: Biedna Kocica dostała palurem od nogi w oko i było po walce.

4. Chad Mendes (18-4) vs. Alex Volkanovski (18-1) - zajebista walka i kapitalny występ underdoga. Volkanowski na papierze był we wszystkim (zapasy, stójka) oprócz cardio, gorszą wersją Mendesa, a dzięki ciągłęj presji (czym zajechał kondycyjnie Chada) i serduchu (wyłapał nokdaun i miał też rywala za plecami), przetrwał zawirowania, ładnie podnosił walkę po obaleniach i finalnie ubił mocnego przeciwnika.
Swoją drogą, fajnie się patrzyło jak bardzo Volkanovski ma radochę z tej walki podczas jej trwania. Z pewnością będę miał teraz tego zawodnika na oku.

5. Ilir Latifi (14-5) vs. Corey Anderson (11-4) - nuda w chuj. Latifi miał paliwa na niewiele ponad rundę i po tym czasie Anderson punktował go na nogach jak chciał. Tak to jednak jest kiedy się liczy na jednego, celnego cepa i nie ma się planu "B" na walkę.
Obawiam się, że Corey może teraz dostać rewanż z Błachowiczem.

6. Carlos Condit (30-12) vs. Michael Chiesa (13-4) - wiadome było, że Karol z jego brakiem TDD będzie garowany zapaśniczo przez Chiesę i Condit widać, że zaakceptował ten pewnik, śrubując BJJ i przygotowując się na atakowanie z pleców. Momentami wychodziło mu to całkiem fajnie, ale na punkty i tak upierdalał.
Nie czepiałbym się tego poddania jednorącz. Po prostu nacisk był mocny i Condit rozsądnie odklepał, nie dopuszczając do ciężkiej kontuzji ręki. Nie zmienia to faktu, że Carlos - choć to jeden z moich ulubionych fighterów - powinien już kończyć. Zapasów nie nadrobi (nie nauczysz starego psa nowych sztuczek), a obecnie zawodnicy są na tyle przekrojowi, żeby tak czy siak go obalać.

7. Cris Cyborg (20-1) vs. Amanda Nunes (16-4) - Kryśka pokazała oktagonowe IQ na poziomie karmnika dla ptaków. W 100-u procentach wykonała plan, by ujebać to starcie. Rzucać się od samego początku na wariackie, baleciarskie wymiany z przeciwniczką o nokautującym pierdolnięciu, wiedząc że ta ma chujowe cardio i wystarczy ją trochę wyczekać? Na dokładkę będąc mocno trafioną, próbować - jak w szkolnej bójce - na siłę oddawać i dalej pchać się w berserkerskie wymiany, zamiast zwolnić, wrzucić wsteczny lub sklinczować? (Karola Kowalkiewicz lubi to! :twisted: ) Serio??? Cyborg chyba poczuła się kuloodporna i Nunes zafundowała jej zimny prysznic. Szkoda, bo nadal uważam, że Justino ma skilla by pokręcić Lwicę, ale oczywiście nie przy tak debilnym game planie i ułańskiej fantazji.

8. Jon Jones (22-1) vs. Alexander Gustafsson (18-4) - Gustaff nic w tej walce nie pokazał. Kompletnie nie miał na nią pomysłu. Niby wywierał presję, ale wyprowadzał minimalną ilość uderzeń. Nie potrafił skracać dystansu, pozostając w kickbokserskim półdystansie, co było wodą na kopany młyn Jonesa. Szwed ujebał punktowo obie rundy (w których notabene niewiele się działo), a obalony w trzeciej, łatwo oddał plecy, a kiedy Koksu zaczął G&P, kompletnie nie widać w nim było woli przetrwania (zupełnie się nie bronił, tylko czekał na przerwanie).
Coco niewiele tu pokazał, bo i nie wiele trzeba było żeby pokręcić słabo dysponowanego Alexa. Szkoda, bo liczyłem, że karma skarci Bonesa za tą całą żenującą szopkę z Turinabolem i żałośnie zakłamanym bronieniem go przez UFC i USADa (+ za tą jego bezczelność w spotkaniach z dziennikarzami). Niestety, po raz kolejny wychodzi, że w życiu nie ma sprawiedliwości (jakby kiedykolwiek była...).
Z Bonesem mam jak z Jędrzejczyk. Kibicowałem im na maxa od samego początku, a obecnie tak mnie wkurwiają, że dla samej zasady będę kibicował ich rywalom.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 29
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 245
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-12-30, 23:46   

DashingNoMore napisał/a:
tutaj mieliśmy do czynienia z Bonesem, który poprzednią walkę stoczył 16 miesięcy temu i Gustafssonem, który mimo tego faktu nie był w stanie mu w żaden sposób zagrozić.

Może to ze względu na to że Gus swoją ostatnią walkę stoczył 18 miesięcy temu. Swoją drogą ciekawe że od czasu ich pierwszego starcia Jones był zawieszony trzykrotnie, a pomimo tego w tym okresie stoczył tylko jedną walkę mniej niż Szwed.

-Raven- napisał/a:
Rzucać się od samego początku na wariackie, baleciarskie wymiany z przeciwniczką o nokautującym pierdolnięciu, wiedząc że ta ma chujowe cardio i wystarczy ją trochę wyczekać?

Czy Nunes ma naprawdę tak słabe cardio? W dwóch poprzednich walkach docierała do piątej rundy i w obu przypadkach albo wygrała to finalne stacie(z Valentiną), albo skończyła swoją rywalkę(Pennington).

Myślę że po prostu pierwszy raz od lat Kryśka trafiła na przeciwniczkę która naprawdę wierzyła w wygraną i nie bała się stanąć w szranki z niepokonaną od lat Cyborg. Każda inna rywalka po pierwszym ciosie spierdalała pod siatkę i odliczała sekundy do końca rundy, a Amanda zacisnęła zęby i zaczęła kontrować. Pewnie masz rację z tym poczuciem niezniszczalności, czemu w sumie ciężko się dziwić, skoro Cris ostatnią porażkę zanotowała w 2005.

Tak czy inaczej - wydaje mi się że gdyby Panie miały się ze sobą zmierzyć 10 razy, mogłoby się skończyć na 5-5. Obie mają pierdolnięcie, dobrą stójkę i lubią iść do przodu, wszystko zależy od tego która trafi mocniej i celniej jako pierwsza. Dziś udało się to Nunes.




Ogólnie rzecz biorąc całkiem przyzwoita gala. Mam nadzieję że w przyszłości będziemy częściej widywać R.Halla i jego bjj, będę też obserwował Volkanovskiego trochę uważniej. Poza tym nie obraziłbym się gdyby BJ, Condit i Gus dali sobie spokój z mma. Serio, po co Panowie? Po co?
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 9049
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-12-31, 00:08   

DonCarlos napisał/a:
Czy Nunes ma naprawdę tak słabe cardio? W dwóch poprzednich walkach docierała do piątej rundy i w obu przypadkach albo wygrała to finalne stacie(z Valentiną), albo skończyła swoją rywalkę(Pennington).


Tak, tylko Wala to klasyczna kontruderzaczka, a więc narzuciła niemal zerowe tempo i dawkowała je sobie sama Nunes, a co do Pennington, to była tylko workiem do bicia dla Lwicy, tak więc ta aż tak się nie spompowała lejąc kogoś, kto mało co oddawał :wink:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group