Ostateczna karta na TLC... (zobacz)
Starcie Chrisa Jericho oraz Naito na konferen... (zobacz)
Vince McMahon powraca na Raw, zwolnienie w NX... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 229: Khabib vs McGregor
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1912
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-10-04, 18:49   UFC 229: Khabib vs McGregor



Data: 6 października 2018
Miejsce: T-Mobile Arena, Las Vegas, Nevada
Transmisja: PPV, Fox Sports 1, FightPass, Polsat Sport, Polsat Sport Extra

Walka Wieczoru
UFC Lightweight Championship

155 lbs: Khabib Nurmagomedov (26-0) vs. Conor McGregor (21-3)

Karta główna (04:00)
155 lbs: Tony Ferguson (25-3) vs. Anthony Pettis (21-7)
205 lbs: Ovince Saint Preux (22-11) vs. Dominick Reyes (9-0)
265 lbs: Derrick Lewis (20-5, 1 NC) vs. Alexander Volkov (29-6)
115 lbs: Michelle Waterson (15-6) vs. Felice Herrig (14-7)

Karta wstępna (02:00)
125 lbs: Sergio Pettis (17-3) vs. Jussia Formiga (21-5)
170 lbs: Vicente Luque (13-6-1) vs. Jalin Turner (6-3)
135 lbs: Aspen Ladd (6-0) vs. Tonya Evinger (19-6, 1NC)
155 lbs: Scott Holtzman (11-2) vs. Alan Patrick (15-1)

Preeliminacje FightPass (00:45)
135 lbs: Lina Länsberg (8-3) vs. Yana Kunitskaya (10-4-0, 1NC)
155 lbs: Gray Maynard (14-7-1, 1NC) vs. Nik Lentz (30-9-2, 1NC)
170 lbs: Ryan LaFlare (13-2) vs. Tony Martin (12-4)



Khabib Nurmagomedo Last 3: Al Iaquinta (DEC) | Edson Barboza (DEC) | Michael Johnson (SUB)
Conor McGregor Last 3: Eddie Alvarez (TKO) | Nate Diaz (DEC) | Nate Diaz (SUB)
Zdecydowanie walka roku. Wyraźnym faworytem jest Rosjanin, jednak, żeby mógł liczyć na wiktorie, najpierw będzie musiał uniknąć doskonałego w półdystansie Conora i zejść z nim do parteru, tam Irlandczyk raczej będzie bezbronny, wiec jeśli Orzeł nie popełni błędu Aldo i przetrwa nienaruszony pierwsze minuty, powinien sobie poradzić. Ważnym czynnikiem jest też długa przerwa McGregora od walk w oktagonie, wiec początek pojedynku również może nie być jego wykonaniu równie dynamiczny, co zwykle.


Tony Ferguson Last 3: Kevin Lee (SUB) | Rafael dos Anjos (DEC) | Lando Vannata (SUB)
Anthony Pettis Last 3: Michael Chiesa (SUB) | Dustin Poirier (SUB) | Jim Miller (DEC)
Wydaje się, że Pettis wyszedł na prostą po nieudanym transferze do piórkowej, w ostatnim starciu przypomniał o swoich licznych atutach i przypominał swoją najlepszą wersje z czasów dzierżenia pasa mistrzowskiego. Obaj zawodnicy lubią agresywny styl z parciem naprzód, wiec ten, kto będzie bardziej skuteczny w wywieraniu presji, automatycznie zwiększy swoją szanse na sukces. W parterze natomiast, jeśli do takiej płaszczyzny przejdą, ofensywa może okazać się zgubna, bo Tony lubi efektowne poddania, często kosztem skutecznej obrony, za to Showtime jest tam do bólu skuteczny.


Derrick Lewis Last 3: Francis Ngannou (DEC) | Marcin Tybura (TKO) | Mark Hunt (TKO)
Alexander Volkov Last 3: Fabricio Werdum (KO) | Stefan Struve (TKO) | Roy Nelson (DEC)
Faworytem wydaje się być Rosjanin, który zdecydowanie przeważa pod względem wszechstronności w stójce, do tego nie jest bezbronny, gdy dojdzie do obalenia, a i sam potrafi sobie poradzić z pozycji dominującej. Po stronie Czarnej Bestii oczywiście mamy nokautujące uderzenie, którym może zamknąć sprawę w każdej chwili. Wygrana Volkova jest też chyba na rękę włodarzom UFC, gdyby ten pokonał Amerykanina, byłby gotowym pretendentem....tylko nie wiadomo dla kogo, bo Cormiera raczej taka mało kasowa walka nie interesuje.


W pozostałej części karty jest niepokonany Dominick Reyes, również niepokonana gwiazda Invicty, która debiutowała na UFC w Gdańsku - Aspen Ladd, wracająca po porażce z Karoliną Kowalkiewicz Felice Herrig oraz aspirujący do miana pretendenta kat. muszej - Pettis i Formiga. Nie ma szału, ale jako dekoracja do walki wieczoru wygląda to nieźle.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8961
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-10-04, 21:32   

Morison napisał/a:
Khabib Nurmagomedo Last 3: Al Iaquinta (DEC) | Edson Barboza (DEC) | Michael Johnson (SUB)
Conor McGregor Last 3: Eddie Alvarez (TKO) | Nate Diaz (DEC) | Nate Diaz (SUB)
Zdecydowanie walka roku. Wyraźnym faworytem jest Rosjanin, jednak, żeby mógł liczyć na wiktorie, najpierw będzie musiał uniknąć doskonałego w półdystansie Conora i zejść z nim do parteru, tam Irlandczyk raczej będzie bezbronny, wiec jeśli Orzeł nie popełni błędu Aldo i przetrwa nienaruszony pierwsze minuty, powinien sobie poradzić. Ważnym czynnikiem jest też długa przerwa McGregora od walk w oktagonie, wiec początek pojedynku również może nie być jego wykonaniu równie dynamiczny, co zwykle.


Też stawiam na Nurmę. Mam nadzieję, że upokorzy tego rudego piździelca. Co by jednak nie mówić Rudolf zawsze może wyczarować jakieś TKO, zwłaszcza w początkowej fazie walki, bo Dagestańczyk ma średnią obronę w stójce. Obstawiam jednak, że 2 letni rozbrat z MMA zrobi swoje i jak Nurma obali, to morale i chęć do walki u Irlandczyka będą topniały jak lód w drinku.
Oby tylko Rusek tego nie spierdolił, bo ego-metr Rudiego wypierdoli poza skalę.

Morison napisał/a:
Tony Ferguson Last 3: Kevin Lee (SUB) | Rafael dos Anjos (DEC) | Lando Vannata (SUB)
Anthony Pettis Last 3: Michael Chiesa (SUB) | Dustin Poirier (SUB) | Jim Miller (DEC)
Wydaje się, że Pettis wyszedł na prostą po nieudanym transferze do piórkowej, w ostatnim starciu przypomniał o swoich licznych atutach i przypominał swoją najlepszą wersje z czasów dzierżenia pasa mistrzowskiego. Obaj zawodnicy lubią agresywny styl z parciem naprzód, wiec ten, kto będzie bardziej skuteczny w wywieraniu presji, automatycznie zwiększy swoją szanse na sukces. W parterze natomiast, jeśli do takiej płaszczyzny przejdą, ofensywa może okazać się zgubna, bo Tony lubi efektowne poddania, często kosztem skutecznej obrony, za to Showtime jest tam do bólu skuteczny.


Jeżeli Ferg nie będzie za bardzo fisiował w stójce i postawi na swoje solidne zapasy, to powinien Antka porobić na miękko. Jeżeli pójdzie na wojnę, to może być różnie, bo w stójce Pettis nadal potrafi czarować. Niestety Tonny lubi chadzać na żywioł i szkoda by było gdyby taki zawodnik past-prime spierdolił mu streak. Mimo wsio stawiam tu na Ferga. Nie ma co go porównywać do Chiesy, na którego tle Pettis błyszczał.

Morison napisał/a:
Derrick Lewis Last 3: Francis Ngannou (DEC) | Marcin Tybura (TKO) | Mark Hunt (TKO)
Alexander Volkov Last 3: Fabricio Werdum (KO) | Stefan Struve (TKO) | Roy Nelson (DEC)
Faworytem wydaje się być Rosjanin, który zdecydowanie przeważa pod względem wszechstronności w stójce, do tego nie jest bezbronny, gdy dojdzie do obalenia, a i sam potrafi sobie poradzić z pozycji dominującej. Po stronie Czarnej Bestii oczywiście mamy nokautujące uderzenie, którym może zamknąć sprawę w każdej chwili. Wygrana Volkova jest też chyba na rękę włodarzom UFC, gdyby ten pokonał Amerykanina, byłby gotowym pretendentem....tylko nie wiadomo dla kogo, bo Cormiera raczej taka mało kasowa walka nie interesuje.


Byłyby jajca gdyby Czarna Bestia doczłapała się do shota na Złoto, bo wygrana z Ruskiem na bank mu zapewni status #1 contendera. Jeżeli jednak nie siądzie Lewisowi jakiś cep (a nie jest to wcale nieprawdopodobne, skoro Volkova trafiał nawet Struve), to w stójce od strony technicznej Alex jest 3 klasy wyżej i powinien ogarnąć temat.
Mówiąc szczerze - dla mnie walka 50/50 bo tak samo jestem sobie w stanie wyobrazić Lewisa nokautującego Volkova, jak i Ruska wypunktowującego Amerykanina na pełnym dystansie.

Morison napisał/a:
oraz aspirujący do miana pretendenta kat. muszej - Pettis i Formiga.


To może być całkiem niezła walka, zwłaszcza że Formiga potrafi zaskakiwać i jego stójka jest coraz bardziej solidna (choć to Pettis w tej materii będzie tu dzielił i rządził), a Sergio na glebie nie jest takim kotem jak jego starszy brat (i tu Brazylijczyk może szukać swojej szansy).
Zawsze trzymam za Mrówkę, ale tu niestety Pettis pewnie go porobi.

Morison napisał/a:
wracająca po porażce z Karoliną Kowalkiewicz Felice Herrig


Felka powinna się przejechać po Ślicznej. Waterson nie da jej rady od strony fizycznej i pewnie Herrig stłamsi ją na glebie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10373
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-10-05, 07:09   

-Raven- napisał/a:
Też stawiam na Nurmę. Mam nadzieję, że upokorzy tego rudego piździelca. Co by jednak nie mówić Rudolf zawsze może wyczarować jakieś TKO, zwłaszcza w początkowej fazie walki, bo Dagestańczyk ma średnią obronę w stójce.


Nurma może z raz obali, może jedną rundę przeleży, ale jak Conor go trafi, to będzie po zawodach. Trafi go raz, a potem będzie rozkładał na części pierwsze. Pójdzie jakaś kombinacja i skończy się nieskazitelny rekord.

-Raven- napisał/a:
Jeżeli Ferg nie będzie za bardzo fisiował w stójce i postawi na swoje solidne zapasy, to powinien Antka porobić na miękko. Jeżeli pójdzie na wojnę, to może być różnie, bo w stójce Pettis nadal potrafi czarować. Niestety Tonny lubi chadzać na żywioł i szkoda by było gdyby taki zawodnik past-prime spierdolił mu streak. Mimo wsio stawiam tu na Ferga. Nie ma co go porównywać do Chiesy, na którego tle Pettis błyszczał.


Ferguson poskłada Pettisa. Facet walczy w kratkę i nie jest już nazwiskiem generującym emocje. Każdy słysząc to zestawienie, ma przed oczami Pettisowe kopnięcie rodem z Matrixa. A to było parę lat temu. Niby miał fajną walkę z Chiesą, szanuję, bo spodziewałem się wpierdolu, ale pewnie zaraz wróci do swojej przeciętności.

Liczę, że Lewis ustrzeli Volkova, ale znając życie, to Volkov będzie go trzymał na dystans i dostaniemy nudne 15. Przykre trochę, że wszyscy są tak obsrani siły Derricka, że facet zacznie być bohaterem nudnych walk.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8961
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-10-05, 22:07   

N!KO napisał/a:
Nurma może z raz obali, może jedną rundę przeleży, ale jak Conor go trafi, to będzie po zawodach. Trafi go raz, a potem będzie rozkładał na części pierwsze. Pójdzie jakaś kombinacja i skończy się nieskazitelny rekord.


Nic z tego. Jak Nurma przeleży Conora przez jedną rundę, to Rudolf do drugiej wyjdzie już w zombie-mode, tak jak to było z Barbozą.
Poza tym, nawet jak Ryży trafi, to Rusek ma solidną szczenę i na autopilocie pójdzie po obalenie, a na glebie Conor nawet nie pierdnie.
Dla mnie 30-70 na Nurmę i jeżeli Irlandczyk czegoś nie wyczaruje w pierwszej odsłonie, kiedy jeszcze będzie miał pełny bak, to sądzę, że w dalszych rundach Dagestańczyk go wręcz upokorzy.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10373
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-10-07, 08:51   

Michelle Waterson (16-6) vs. Felice Herrig (14-8) – Werdykt sędziów troche przesadzony. Szczególnie jakieś 30-26. Pierwsza i trzecia runda były wyrównane, druga dla Waterson. Herrig od początku nie potrafiła przejąć kontroli nad walką. Chodziła za Michelle, chciała wywierać presję, ale Karate Hottie garowała próby kopniakami. W klinczu też Felice nie dominowała siłowo (czego wszyscy oczekiwali)

Derrick Lewis (20-5, 1 NC) vs. Alexander Volkov (29-6) – Hahahahahahaha. Lewis wyglądał fatalnie. Przez 14-min zbierał ciosy. Gość był na pograniczu nokautu, wyglądał jakby najchętniej padł na pysk i poszedł do domu. Ratowała go tylko twarda szczęka, bo Volkov go gwałcił. To było starcie techniki z brutalną siłą, gdzie brutalna siła nie jest w stanie nic zrobić. Wynik walki? Lewis przez nokaut na 10 sekund przed końcem :twisted: Jeden cios. Ten jeden cios, który wszedł i uśpił Rosjanina. Coś pięknego. Aż wyobraziłem sobie gości, którzy postawili hajs na Alexandra i już na pewniaka liczyli wygraną.
Lewis nie chce walczyć o pas. Jak tu goście nie lubić. Te wywiady to złoto.

Ovince Saint Preux (22-12) vs. Dominick Reyes (10-0) – Byłyby jaja, gdyby OSP prowadził na kartach sędziowskich. Padł równo z gongiem. A tak, to była dominacja Reyesa, szczególnie w pierwszych 5-minutach. Ovince przyjął ponad 40 ciosów na głowę!

Tony Ferguson (26-3) vs. Anthony Pettis (21-8) – Ależ pojebane style. Poza jednym, dość groźnym momentem, Ferguson prowadził starcie demolując Pettisa. Widać, że obaj czerpali sporo radości z tego zestawienia. Tak jak wszyscy fani. To momentami wyglądało jak film akcji klasy B, gdzie walki są z kosmosu. Sęk w tym, że to było naprawdę. Szkoda, że ręka nie wytrzymała, choć niewiele by się zapewne zmieniło. W końcu Anthony by padł.

Khabib Nurmagomedov (27-0) vs. Conor McGregor (21-4) – Cóż, walka po walce była ciekawsza. Zapasy Khabiba zabiły mi 1/2 walki, bo raczej przytulał się i ustawiał. Zanim doszedł do pozycji, żeby zadawać ciosy, to gong przerywał walkę. Conor w stójce lepszy, ale nie tak zdecydowanie, jak miało być. Trochę lekceważył Rosjanina, co też przypłacił soczystym prawym. Szkoda.

A po walce Irlandczycy dostali srogi wpierdol. Najtrafniejszy komentarz jaki widziałem - "Można powiedzieć, że Khabib wysiadł z autobusu"
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8961
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-10-07, 20:59   

1. Sergio Pettis vs. Jussia Formiga - podoba mi się to jak rozwinął się Mrówka. Z typowego grapplera zrobił się z niego przekrojowy zawodnik MMA, bo podszlifował tak stójkę, że nawet w tej sferze potrafił zdrowo napsuć krwi takiemu strikerowi jak Pettis. Oczywiście najbardziej Formiga punktował na glebie, chociaż za wiele szkody nie potrafił tam wyrządzić dobrze broniącemu się z pleców Sergio. Mimo to pozycje dominujące wystarczyły żeby powieźć na punkty Pettisa. Czyżby walka z Myszą o #1 contendera (bo Cejudo chyba planuje pojedynek z Dillashawem)? Tak czy siak, pomimo mojej sympatii do Mrówkowatego, nie widzę go ani z Myszą ani też z Cejudo (będzie mecz do jednej bramki).

2. Michelle Waterson vs. Felice Herrig - ale ładnie rozegrała to Michalina! Kompletnie nie było widać tej przewagi siły fizycznej Felki (zwłaszcza w klinczach), a kopnięcia Waterson robiły robotę. Herrig wyglądała jakby kompletnie nie miała pomysłu na tą walkę, a Śliczna punktowała ją w stójce i nawet obalona, masakrowała z pleców łokciami. Niby te uderzenia i kicki Waterson Felka zjadała jak bułki na śniadanie (spływały po niej), ale punkty na kartach sędziowskich i tak się nabijały.

3. Derrick Lewis vs. Alexander Volkov - Czarna Bestia znowu morduje. Volkov to jest jednak dzban. Gość ośmieszał Lewisa w stójce przez całe 3 rundy, kilkukrotnie miał go podłączonego i zamiast dobić, to odpuszczał na rzecz dalszego punktowania z dystansu. Jak to w życiu bywa - niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i Derrick w desperackiej szarży, na 10 sekund przed końcem walki, upierdala Ruska na zimno :twisted:
Trochę szkoda Volkova bo na tle Lewisa wyglądał w tym starciu jak milion Dolców, ale kiedy ma się rywala notorycznie na siatce i nie kończy się go nawet zamroczonego, to później pretensje można mieć tylko do siebie.
Dobrze, że ta walka nie odbyła się (jak kiedyś planowano) w Rosji, bo po takim finiszu jeszcze by tam Czarnego odstrzelili :twisted:

4. Ovince Saint Preux vs. Dominick Reyes - na tego Reyesa warto mieć oko, bo chłopak jest zajebiście poukładany w stójce, bardzo dobrze pracuje na nogach i ma świetne obrony przed obaleniami, co może mu wróżyć u Danki świetlaną przyszłość. Tutaj takiego starego wyjadacza jak OSP robił normalnie miękkim wackiem, co chwila karcąc jak dzieciaka w stójce i stopując z łatwością jego próby obaleń. Ovince wyglądał na tle Reyesa jak normalnie amator.
Szkoda, że Amerykanin od drugiej rundy zwolnił obroty (nie szedł już tak mocno do przodu i wyprowadzał zdecydowanie mniej uderzeń), bo OSP był tu na luzie do skończenia, gdyby go tylko mocniej docisnąć. I tak ten nokdaun (na granicy KO), na równi z syreną końcową walki był jej najlepszym podsumowaniem (pojedynek do jednej bramki).

5. Tony Ferguson vs. Anthony Pettis - ta walka potwierdza to co mówię od dawna, a mianowicie, że jeżeli doszłoby do walki Ferga z Conorem, to byłaby to najłatwiej zarobiona kasiora przez Ryżego. Oczywiście El Cucuy nie mógł tego rozegrać z zimną głową i poszedł na totalną wojnę z Antkiem, przez co my dostaliśmy kurewsko dobre starcie, a Ferg prawie by je ujebał, kiedy naciął się na kontrę, po jednej ze swoich berserkerskich szarż.
Kapitalnie ogląda się Tony'ego sunącego calutki czas jak czołg na rywala, ale taki McGregor zabiłby go kilka razy już w pierwszej rundzie. Totalne balansowanie na krawędzi. Zajebiście widowiskowe, ale i niesamowicie ryzykowne.
Ładnie Ferg zniszczył Pettisa. Złamał jego ducha, rozpykując go tam, gdzie Antek jest najlepszy (a mógł wybrać easy way i stłamsić go zapaśniczo). Pettis pokazuje to samo co w walce z Poirierem, czyli że jeżeli ktoś wywiera na niego ostrą presję, to gubi się niczym dziecko we mgle oraz to, że swój prime ma dawno już za sobą.

6. Khabib Nurmagomedov vs. Conor McGregor - Nurma ośmieszył Rudolfa w tym starciu. Chuj tam, że pokręcił go na glebie, bo to było do przewidzenia. Najlepsze było to, że ponownie - tak jak w walce z Iaquintą - dał Conorowi szansę wykończenia go w stójce, nawiązał tam z Irlandczykiem niemal równą walkę i jeszcze posłał go na dechy :twisted: To było piękne, zwłaszcza w kontekście tych wszystkich pierdoleń Rudiego, jakim to lamusem na nogach jest Dagestańczyk.
Przyznam szczerze, że kilka razy miałem stan przedzawałowy, kiedy Rusek postanowił się sprawdzić z Grześkiem boksersko (co ten Irlandczyk ma w sobie, że ludki kompletnie tracą przy nim rozum i chcą mu udowadniać, że są w stanie dotrzymać mu kroku tam, gdzie jest on najbardziej zabójczy? :roll: ), ale na szczęście wychodziło mu to całkiem nieźle, a trafiejki Ryżego spływały po nim jak mocz po pisuarze.
Czwarta odsłona to był balsam dla moich oczu, bo Grzesiek nie miał już kompletnie paliwa, a Nurma zabrał się za niego niczym Rocco za swoich najlepszych lat, fundując mu gwałt na glebie i zmuszając do odklepania.
Niezła była ta jazda po walce, kiedy Nurma wyjebał z klatki i wyskoczył do pyszczących Irlandczyków :D Z jednej strony - kompletnie niepotrzebna akcja (wolałem go w wersji "zimny jak lód"), ale z drugiej strony udowodnił ryżemu piździelcowi, że w autokarze nie chował się, bo był obsrany. Ciekaw jestem czy wyciągną wobec niego jakieś konsekwencje. Mam nadzieję, że nie, bo Łysy spuszczający się i mający instant bonera przy tych wszystkich chamskich trash talkach Grześka, sam daje ciche przyzwolenie do wytwarzania się tego typu złej krwi. Niestety Dagestańczycy czy Czeczeni bardzo poważnie traktują wypowiedziane słowa i dla nich nie jest to "zwykłe pierdolamento dla promowania walki".

[ Dodano: 2018-10-07, 22:03 ]
N!KO napisał/a:
Lewis nie chce walczyć o pas. Jak tu goście nie lubić. Te wywiady to złoto.


Akurat Lewis to taka "szczera dupa" i on od samego początku (a więc kiedy walka o tytuł w jego przypadku brzmiała jak słaby żart) mówił w wywiadach, że ogólnie nie lubi MMA, jest tutaj wyłącznie dla kasy i ma w dupie pasy, tytuły i rankingi :wink:

[ Dodano: 2018-10-09, 00:52 ]
N!KO napisał/a:
Najtrafniejszy komentarz jaki widziałem - "Można powiedzieć, że Khabib wysiadł z autobusu"


Mnie rozwalił komentarz jak ktoś tam udawał święte oburzenie, że brodaty dojebał ryżemu po walce, "z partyzanta", a jeden kolo do niego: "wiesz, jaka Fedka, taki Bilman" :twisted:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Ghostwriter 
Main Eventer



Wrestler: HBK, Hitman, Macho Man
Dołączył: 19 Sie 2010
Posty: 3021
Podziękował: 40
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: stamtąd
Wysłany: 2018-10-10, 10:08   

Walkę Khabiba Nurmagomedova z Conorem McGregorem sobie już kilka razy odpaliłem. Ostatni raz tyle razy w kółko oglądałem walkę spod znaku UFC raz: tą, w której Irlandczyk klepał Diazowi. :D Khabib kompletnie dominował McGregora w parterze, z przyjemnością oglądało się zapaśniczą grę Dagestańczyka, który - oprócz tego, że bardzo dobrze wykorzystał swoje największe atuty, to dodatkowo nawiązał równorzędną walkę w stójce. Piękna sprawa po prostu. A co do wydarzeń po walce, to tak jak irytują mnie wybryki różnych zawodników tak jakoś nie mogę tutaj wydusić z siebie słowa krytyki wobec Khabiba, któremu kibicowałem. Zdjęcie lądującego na Irlandczykach mistrza miażdży. :twisted:
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group