Świeży start dla WWE? Zapowiedzi powrotów i d... (zobacz)
Being The Elite pożegnało się z ROH, weekend ... (zobacz)
Ostateczna karta na TLC... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Evolution (zapowiedź, dyskusja, spoilery)
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 25
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3465
Podziękował: 378
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-09-17, 15:23   WWE PPV - Evolution (zapowiedź, dyskusja, spoilery)

WWE PPV - Evolution


28 października 2018


Nassau Veterans Memorial Coliseum

Uniondale, Nowy Jork




First-Ever All-Women's Pay-Per-View Comes To Long Island!




Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






RAW Women's Championship:

Single match
Ronda Rousey (c) vs Nikki Bella






SmackDown! Women's Championship:

Last Women Standing match
Becky Lynch (c) vs Charlotte Flair






Tag Team match
LITA & TRISH STRATUS vs Alicia Fox & Mickie James






NXT Women's Championship:

Single match
Kairi Sane (c) vs Shayna Baszler






Finał Mae Young Classic:

Single match
Toni Storm vs Io Shirai






O tytuł pretendentki nr. 1 do pasa RAW lub SmackDown! Women's Championship:

"Historyczne" Battle Royal
(Tamina, Billie Kay, Peyton Royce, Ember Moon, Alicia Fox, Nia Jax, Dana Brooke, Asuka, Mandy Rose, Sonya Deville, Carmella, Lana, Naomi, TORRIE WILSON, MICHELLE MCCOOL, ALUNDRA BLAYZE, IVORY, KELLY KELLY, Maria Kanellis, MOLLY HOLLY, & Zelina Vega)






3v3 Tag Team match
Sasha Banks, Bayley & Natalya vs The Riott Squad
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10376
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-10-29, 06:18   

Trish & Lita vs Fox & Mickie – Nie ukrywam, smutno się to oglądało. Wejściówki wywołały uśmiech, ale walka ostudziła emocje. Nie dość, że trzeba było sprawdzać, czy dysk się nie zapchał i komputer nie zwalnia, to jeszcze babole były dość ewidentne. Danie tam Foxówny mocno namieszało. Dziewczyna wirtuozem nie jest, to i niewiele mogła pomóc starszym koleżankom. Ale czy sędziowie nie są uczeni liczyć, choćby nie wiem co? Walka skończyła się trochę wcześniej :wink:

Battle Royal – To jest walka dla emerytowanych wrestlerek. Puszczą wejściówkę, a potem zapomnimy, że tam są (kolejny raz wypada wspomnieć, jak dobrze wygląda Torrie). W zasadzie to solidarnie, wszystkie stare nic nie pokazały. Spodziewałem się triumfującej Jax (niestety). W końcu musieli pokazać, że nie cała dywizja to „wylansowana z dużym biustem”.

Toni Storm vs Io Shirai – Fuck Yeah! Nie mogla tego ugrać Io Shirai. Powod – Kairi Sane. Wstyd, gdyby MYC dostarczało tylko Azjatyckie dominatorki. Walka dupy mi nie urwała. Miały kilka rzadszych (u kobiet) akcji, ale wszystkie chyba trafiły do highlightów po walce - to znaczy wszystkie 2 :wink: Emocji nie dało się tam pokazać. A racja, ich nie było. Za mało czasu dostały.

Riott Squad vs Sasha, Natalya & Bayley – Całkiem niezłe tempo. Dobrze się to oglądało (Liv <3 ). Oczywiście i tu nie ustrzegły się błędów (Divas!), ale nic psującego satysfakcje. Szkoda, że Riott tego nie ugrało. Takie walki powinny być dla nich stworzone. Zlepek nie powinien mieć nic do gadania.

Kairi Sane vs Shayna Baszler – Zaczyna się. Nie, nie chodzi o Erę Baszler, a Four Horsewomen z MMA. Właśnie zaliczyły swoje wejście, zaraz powinny pojawić się w NXT jako postaci, a potem już tylko walka z tymi wrestlingowymi. W zasadzie to one odpowiadały za podkręcenie emocji w pojedynku i sporo tym zawodom pomogły. Kairi wyszła na waleczną, która po prostu została uśpiona, a nie się poddała. Zrobiły jej dobrze. Wcześniej, przed interwencją, walka nikogo nie interesowała.

Charlotte vs Becky Lynch – Skazane na kradzież tego show. Najmocniejsze story, najdłuższy czas trwania walki, przedmioty. Evolution potrzebowalo takiego zestawienia, żeby nie wyjść na totalną katastrofę. Musieli mieć jakiś argument w rękach i Becky z Charlotte go dostarczyły. Nie dość, że to była dobra walka/bijatyka, to jeszcze był to jeden z lepszych Last Man Standing Matchy made in WWE ostatnich lat (?). Nie przypominam sobie innego, w którym liczenie by mnie nie irytowało. One się po prostu tłukły, a pasiak sobie coś tam liczył. Tak to powinno wyglądać. Nie leżenie po każdym mocniejszym.

Ronda Rousey vs Nikki Bella – Ronda niszczyć.
_________________

 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 28
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1054
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2018-10-29, 07:50   

:lol:

Trish i Lita vs Fox i James - skip :D Wynik wiadomy.

Battle Royal - z tego co wiem to było o title shota, a wygrała.... Jax???? Ja pierdole typowy creative team. Zamiast robić nowe feudy to odgrzejmy wielka zła Nia Jax vs Honda...

Toni Storm vs Io Shirai - kolejny znany wynik przed walką. Obejrzałem wejściówki, bo Toni jest hot, a żółte mięso mnie średnio jara.

Riottki vs zlepek - nic dziwnego, że stajnia poległa skoro są jobberami.

Sane vs Baszler - zaskakujący wynik. Widocznie zaczną promować Horsewomen. Jesamym bym nabił. Byłem przekonany, że Kairi obroni i następna w kolejce heelowa Evans czy jak jej tam (ta seksowna od burleski). Chyba, że Toni dostaje title shota to to ma sens. W końcu face vs heel.

Szarlotka vs Beczka - Becky już bez pedalskich gogli na wejściu co jest samo w sobie na plus. Ruda wygrała, ale mogło iść w obie strony. Osobiście postawiłem na Flairową, bo skoro takie ppv to jakiś pas musi zmienić właścicielke, a przecież Ronda nie walczy z Holly Holms tylko z Bellaską, więc... :twisted:

Ronda vs Nikki - ładna końcówka - takedown z narożnika i "niszczycielskie" wyginanie łapki. Typowo.

Jeszcze na koniec wszystkie stanęły na rampie. Śmiać mi się chciało jak Nia miała wywiad po BR i popłakała się - w końcu zdobyła title shota na nic nie znaczący pas, na nic nie znaczącej gali w nic nieznaczącej walce :D Aaa i jakiś cringe'owa muzyka była na początku.

Pierwszy raz obejrzałem PPV w 10 minut. Rekord. Tak was doceniam lasie :*
_________________

 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Rogal Otis
Wiek: 25
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4099
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-10-29, 11:12   

Trish i Lita jakoś się jeszcze ruszają :P
Śmieszy mnie, że cała obsada BR dostała wejściówki, a Alicia Fox już nie.

Ember powinna wygrać Battle Royal. Nia tutaj #nikogo. Ivory się długo trzymała - ona ma 56 lat :shock:

Finał MYC trochę za krótki, nie wiem, czy to jest najlepsza walka turnieju. No i wolałem Io.

Sane i Baszler na poziomie z TakeOver, bardzo spoko. Nie pasuje mi tylko wynik. Nie dali się nacieszyć reignem Kairi, to mogli go w ogóle nie zaczynać :P Shayna nie musiała zostać 2x champem, by wprowadzić swoją grupę.

Becky i Charlotte bardzo dobrze, choć momentami mi się dłużyło, jak to w Last Men/Women Standing już być musi. No i najlepiej zapamiętam... nawiedzoną drabinę. Jedyna rzecz, która umie sprawić, że ktoś buczy na Becky :twisted:

ME mnie już kompletnie nie interesował. Mogli zrobić krótszy squash.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Ten fajny Arek P.
Meme Contest Champion
 
 
     
maly619 
Main Eventer



Wrestler: Ziggler, The Undertaker, Tomko
Wiek: 29
Dołączył: 29 Sty 2007
Posty: 4439
Podziękował: 40
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: K-Koźle
Wysłany: 2018-10-29, 12:24   

Coś ciemno na tej hali. Czyżby zasłaniali ubytki wśród publiki :D ? Reakcje też jakieś głośniejsze niż zawsze. Nie żebym podejrzewał WWE o majstrowanie przy mikrofonach :)
Ale może się czepiam, bo z czasem gali przestałem mieć takie wrażenie.

Trish & Lita vs Fox & Mickie:
Spot z hurricanraną widać że uratowany przez Mickie, bo Trish wbrew temu co chantowała publiki już nie tak bardzo "still got it".
Generalnie Mickie to MVP tej walki. Jeśli w ogóle możemy w tak słabej walce mówić o jakimkolwiek MVP. Było jednak widać, że to ona głównie prowadziła walkę i była tym ringowym generałem, który nad wszystkim sprawował pieczę. Nawet było widać jak wołała Foxównę do przerwania tego pinu, który powinien przejść :D

Battle Royal:
Trochę powtórka z kobiecego Royal Rumble. Wrzucamy legendy między aktualny roster, ludzie się cieszą, bo znane twarze i muzyczki, a poziom walki mało ważny.
Szkoda że Ember tego nie wygrała. Nie tylko dlatego, że tak dałem w typerze :D Liczyłem, że w końcu na nią postawią, bo awansowała z NXT już dawno, a ciężko powiedzieć coś więcej o jej pobycie na RAW. No i byłoby to coś nowego, a nie odgrzewany kotlet z Nią.

MYC Final:
W końcu walka od której można oczekiwać jakiegoś poziomu.
No i było zdecydowanie lepiej niż do tej pory, ale niestety trochę za krótko. Miałem wrażenie po walce, że nie wykorzystali w pełni potencjału tej walki.
Zwyciężczyni mnie zaskoczyła, bo spodziewałem się historii dwóch japonek, zwyciężczyń MYC i ich rywalizacji o to która jest lepsza.

Riott Squad vs Sasha, Natalya & Bayley:
Taki trochę tygodniówkowy zestaw. Może nie byłby nim, gdyby z Riott Squadu zrobili dominatorki, coś a'la kobiecego Shield. A tak mamy trochę jobber squad i zero emocji, bo wynik był oczywisty.
Suprise, suprise, Sasha spierdoliła akcję. Nowe. A niektórzy dalej się nad nią spuszczają i płaczą że nie dostaje pushu. Już wiecie dlaczego.
Podobał mi się fragment w którym Riottki zmieniały się co chwilę w mało spodziewanych przez rywalki momentach. Tak to powinno działać. Ogólnie walka dość przyjemna. Tylko tak jak mówiłem, emocji niewiele, bo byłem przekonany że Sasha, Bayley i Natalya to wygrają.

Kairi Sane vs Shayna Baszler:
No i znów zaskoczenie. Dwie walki spoza głównego rosteru i jedyne z zaskakującym wynikiem na gali? Wnioski wyciągnijcie sobie sami ;)
Nie spodziewałem się zmiany mistrzyni, ale wiąże się to bezpośrednio z finałem MYC i tym o czym tam pisałem (rywalizacja pań z Japonii o panowanie w NXT).
Wygląda na to, że zamiast tego dostaniemy Four Horsewomen. W sumie fajnie. W NXT nie spierdolą tej grupy (choć tam będą bez Rondy).

LM(W)S:
Publika krzycząca E-C-dub! gdy wrzucały krzesła na ring :D
Albo jak sędzia "przypadkiem" deptał i kopał krzesło, żeby zbliżyć je do Becky, by ta mogła wyjść z Figure-Eight Leg Lock xD
Nie ma wątpliwości - walka wieczoru. Panie dostały dużo czasu, nie oszczędzały się, w ruch poszedł sprzęt i generalnie nie było nudy.
Wynik wcale nie był tak oczywisty, przez co walka naprawdę przyniosła emocje. Nie spodziewałem się że Becky to jeszcze wygra gdy Charlotte odkopała się ze śmieci jakim została zasypana.

Nikki Bella vs Ronda:
Nie chciałem oglądać takiego zestawienia. Nie zasłużyło ono na walkę wieczoru tej gali. Stąd walka mi się dłużyła. Wolałbym szybki squash Rondy.
Chwalimy Rondę, że jest coraz lepsza w ringu (bo jest). Ta walka pokazała jednak jeden problem. Move-set Rondy jest baaardzo ubogi. Dobitnie to wychodzi przy dłuższej walce.

Czy byłą to rEwolucja? Pod względem poziomu, to powiedziałbym że typowe PPV w wykonaniu WWE. Kilka walk wartych uwagi, ale generalnie średniak. Jeśli ktoś chce oszczędzić czas, to zdecydowanie warto obejrzeć Becky vs Charlotte i ewentualnie finał MYC i walkę o pas NXT. Resztę można olać.


Na koniec muszę oczywiście powiedzieć parę słów o samym koncepcie PPV dla kobiet, bo moim zdaniem to zły pomysł. Nie kupuję tego w jaki sposób WWE robi kobiecą rewolucję. Wrzucanie ich na świecznik i ciągłe powtarzanie jakie to wszystko historyczne, to nie jest metoda. Zamiast mówić o tym wystarczy to robić. I nie organizując specjalne gale "tylko dla nich", tylko rzeczywiście traktować je na równi z facetami.
Jeśli mamy tak dobry feud jak Becky vs Charlotte, to wrzucamy go w main event gali PPV i nie robimy z tego wielkiego halo, tylko traktujemy jako coś normalnego. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że naprawdę jesteśmy po kobiecej rewolucji.
 
 
     
DashingNoMore 
Upper Midcarder



Wrestler: Shawn Michaels
Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1155
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-10-29, 19:18   

Zacznę może post o Evolution od specjalnego stage'u... właściwie to słabego, wyglądał jak stage gal Takeover za czasów gdy odbywały się one jeszcze w Full Sail University... ale to i tak inicjatywa na którą WWE sobie nie pozwala nawet przy organizacji SummerSlam a więc uszanuje.

Trish Stratus & Lita vs Mickie James & Alicia Fox
No dało się to oglądać. Prawdą jest to, że walka po prostu się odbyła i prawdą są też słowa Małego o tym, że największy szacunek należy się Myszce za utrzymanie tego pojedynku w kupie. Alicia Fox oczywiście i tak zdążyła coś spierdolić no ale cóż... nie bolało to aż tak jak Cole przypominający mi, że jest byłą mistrzynią ^^
I cieszy mnie, że pojawiła się też Lexie... walczyć nie mogła ale pierwsze w historii WWE PPV kobiet nie mogło się odbyć bez niej.

Battle Royal
Fajny był ten BR, przyjemne 15 minut z fajną akcją. Najlepiej zapamiętałem Ember Moon, która wyeliminowała wiele osób oraz pokazała się świetnie w ringu i... IIconics. Australijki dostarczyły mi rozrywki swoim promem przed walką. Bawią mnie, choć nie wszystkie ich proma wychodzą tak dobrze jak te wyszło ^^.
Jeśli zaś chodzi o wynik... WWE zjebało ale to również nic nowego. Mogli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, umieścić w title picture kogoś nowego a także zainteresować mnie reignem Rondy Rousey... bo przyznam, że perspektywa jej potencjalnej walki z Ember ciekawi mnie naprawdę bardzo.
Cóż, postawili na Nie Jax... raczej pretendent przejściowy, teraz jestem prawie pewien, że Rousey pozostanie mistrzynią do WM'ki. Sam pojedynek... nie interesuje mnie ale na Money in the Bank dały całkiem fajną walkę więc zobaczymy co z tego wyjdzie.

Mae Young Classic Tournament Final: Io Shirai vs Toni Storm
Bardzo dobry pojedynek... ale zdecydowanie za krótki. To był finał dobrego ringowo turnieju... wypadałoby dać im chociaż te 15 minut, może nawet 20... tak to półfinały trwały dłużej niż walka kończąca całe zmagania... trochę lipa. Jestem pewien, że przy bardziej rozłożonym pojedynku w czasie byłoby jeszcze lepiej. I tak wbiły się w top 3 gali ale liczyłem na więcej.
Toni wygrywa... good... z tego co pamiętam to poza trofką wygrała title shota... no przynajmniej w zeszłym roku Kairi title shota wygrała.
PS: Io Shirai jest urocza ;3... ma słodki uśmiech... a chwilę później chciała zabić Toni triangle moonsaultem ;V

Riott Squad vs Sasha Banks, Bayley & Natalya
Zajebista stylówa Buntowniczek, wydaje mi się, że warto to podkreślić. Cosplay Lexie w openerze też był spoko ale Rajotki wygrywają przez nokaut w pierwszej rundzie.
W sumie chyba nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo lubię Riott Squad, zaczyna mi się nawet robić szkoda tego, że tyle przepierdalają bo kliknęła we mnie ta stajnia. Absolutnie żadna z tej trójki mi nie wadzi, każda wprowadza coś innego, zmienia dynamikę i mam nadzieje, że Ruby doczeka się title reignu z przyjaciółkami w roli jej personalnej ochrony(może walizeczka w przyszłym roku?).
Sam pojedynek był okej... typowy Tag Team Match. Najmniej pokazała Natalya... co w sumie nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem, złą wrestlerką nie jest... no ale po prostu w ringu były lepsze. Zgadzam się z poprzednikami... Buntowniczki powinny to ugrać, to był pojedynek o pietruszkę, dlaczego stajnia przegrywa ze zlepkiem?

NXT Women's Championship Match: Kairi Sane(c) vs Shayna Baszler
Pytanie retoryczne od autora: Dlaczego Kairi wychodzi w głównym rosterze przy swoim pierwszym theme songu? Na Royal Rumble myślałem, że to był botch ale ewidentnie, dzisiejsze PPV rozwiewa jakiekolwiek wątpliwości. Nie przeszkadza mi to jakoś bardzo, nowy theme song jest lepszy ale stary też nie jest zły... po prostu ciekawość.
Pojedynek... w moim odczuciu gorszy niż w Brooklynie ale również bardzo dobry. Shayna jako pierwsza dwukrotna mistrzyni kobiet NXT... oj robią dobrze tym Four Horsewoman ^^. Szczerze mówiąc nie jestem jakoś bardzo zaskoczony, pierwsze PPV tylko dla kobiet więc musiało się wydarzyć coś ważnego, któryś pas musiał zmienić właściciela... stawiałem, że to będzie mistrzostwo rozwojówki.

SmackDown Women's Championship Last Woman Standing Match: Becky Lynch(c) vs Charlotte
No i proszę, drugi rok z rzędu kobiety dostarczają najlepszy Last Man Standing Match w roku... coś jest chyba nie tak :twisted: .
Świetna walka, WWE na wiele im pozwoliło i nic dodać nic ująć... showstealer. Tylko zakończenie po tym powerbombie na stół... niby ładna akcja ale czegoś zabrakło. Mam wrażenie, że WWE prędko nie powtórzy perfekcyjnego zakończenia jakie dało w walce AJ'a z Nakamurą.
Cieszy mnie obrona Becks... miałem obawy, że WWE znów zachłyśnie się Szarlotką i ponownie przerzuci pas na nią ale na szczęście nie zrobili tego. Obecny reign Irlandki jest świetny, bije ten pierwszy-face'owy na głowę, nokaut w pierwszej rundzie. Dobrze, że jeszcze potrwa bo spójrzmy prawdzie w oczy... na WM'kę Becky jako mistrzyni raczej nie wejdzie.

Raw Women's Championship Match: Ronda Rousey(c) vs Nikki Bella
W paru momentach dałem się nabrać i pomyślałem, że to będzie koniec... że Nikki znów stanie na szczycie ale na szczęście do tego nie doszło. Ze trzech walk o mistrzostwo ta była najgorsza... raczej żadne z tego zaskoczenie ale i tak było lepiej niż myślałem, że będzie. Rowdy broni i... teraz będzie walczyć z Nią Jax... jeeeeeeej...

Jeśli chodzi o PPV jako całokształt... mam wrażenie, że WWE potraktowało to jako coś co po prostu się odbędzie... i dobrze, że tak zrobiło bo dzięki temu wyszło im jedno z lepszych PPV głównego rosteru w tym roku :twisted: . Od początku do końca... po prostu noc przyzwoitego/dobrego wrestlingu, żadnych przekombinowanych finishów, żadnego spieprzonego bookingu... widać, że nie myśleli nad tym za dużo a to wyszło samej gali na dobre. Ja pierwsze w historii all womens PPV uważam za udane... gala na pewno wróci za rok... ja jako takie raz do roku wydarzenie akceptuje... a co. Niech kobitki mają swoje Takeover: Brooklyn.
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 25
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3465
Podziękował: 378
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-10-29, 19:35   

Chcieli zacząć z przytupem. Plusik za Nitę Strauss.

Pierwsza walka - TRISH STRATUS & LITA vs Mickie James & Alicia Fox
Litka ledwo się rusza too dali jej zrobić swojego Moonsaulta i tyle. Trish coś tam jeszcze w ringu potrafi. Spoko, że doszło do konfrontacji z Mickie jak w przeszłości. Walka bez historii.

Ocena 2/5

Coś tam było o matce Rondy. To się Rousey zabawi w Pentagóna. :twisted:

Druga walka - o tytuł pretendentki nr. 1 do pasa RAW lub SmackDown! Women's Championship: Battle Royal
Każda dostała wejściówkę. Połowa to babcie. :twisted:
Illconics znowu musiały gadać kilka minut. Dobrze, że je od razu wywaliły. :twisted:
Współpraca Rose i Deville obiecująca. Wyeliminowały 3 legendy z czego dwie najlepiej wyglądające - Willson i Kelly. Szkoda, bo dosyć szybko odpadła ładniejsza część śmietanki. :P Oczywiście Mandy musiała wykorzystać okazję i wywalić kumpelę. Przez moment myślalem, że Sonya kopneła tam za ringiem Torrie, lol.
Moment Taminy i Nii skończył się, gdy postanowiły rozwalić ring. Biedna Lana nieco ośmieszona.
Carmella gdzieś mi zniknęła wcześniej. Pośmieszkowały z Ivory i przy okazji poleciała Rose.
Zaskoczyli szybką eliminacją Naomi. Dosyć późno zaczęła współpracować z Asuką widząc, że Rose z Deville sobie pomagają od dłuższego czasu.
Emocje zaczęły się pod koniec w momencie, w którym właściwie powinny. Ember ładnie wjechała w Asukę i szybko ją zaorała. :shock: Mój typ na finałową dwójkę poszedł się kochać. Taminę także pojechała dosyć bezproblemowo. Mogłem w sumie przewidzieć iż to Nia będzie tą ostatnią. Już na RAW pokazali między Ember i Jax małą rywalizację o wygranie tego BR. Szkoda "Księżyca", ale przynajmniej trafiłem w typerze ostatnią wyeliminowaną osobę. :P Zelina to taki Marella z przed kilku lat teraz. :twisted:

Ocena: 2+/5

Trzecia walka - Finał Mae Young Classic: Toni Storm vs Io Shirai
Jedna z trzech walk, które mnie tak naprawdę interesowały. Przyznam, że z przebiegu oczekiwałem ciut więcej. Oczywiście nie oznacza to, że poziom był słaby. Toni bardziej poszła w technikę, co u niej wydaje się stawać normą. Jeżeli ktoś oczekuje dynamiki na pewno będzie fanem Azjatki. Od początku pojedynek był kandydatem do walki gali i choć tak koniec końców się nie okazało to i tak wypadły przyzwoicie. Toni wygrywa, co mnie bardzo cieszy, ale mam nadzieję, że nie skreślą Shirai. Program dwóch Japonek faktycznie na papierze wygląda zachęcająco.

Ocena: 3-/5

Czwarta walka - The Riott Squad vs Sasha Banks, Natalya & Bayley
Nie wkręciłem się. Może dlatego, że nie interesowała mnie kalka z RAW. Były dobre momenty, jak współpraca Riott Squad czy nieźle rozegrana końcówka u "dobrej" trójki. Sasha po raz kolejny nieźle spartoliła akcję. :twisted: Liv za to coś szatan miotał. :?

Ocena: 2+/5

Piąta walka - NXT Women's Championship: Shayna Baszler vs Kairi Sane (c)
Pojedynek, który mógł zainteresować. Urocza Japonka kontra brutalna brawlerka. Oglądało się całkiem spoko mimo mocnej dominacji Shayny. Kiedy mała zaczęła powoli stawiać opór to o wyniku przesądziły kumpele Baszler. Trochę szkoda, że zakończyło się to przez interwencję. Jeżeli faktycznie Shayna tworzy stajnię, a Toni wkrótce otrzyma shot to raczej walka Japonek idzie póki, co w odstawkę. Z drugiej strony dodajcie Kairi (bo nie wierze, że po takim czymś odpuści) i może być całkiem spoko Triple Threat.

Ocena: 2+/5

Szósta walka - SmackDown! Women's Championship: Charlotte Flair vs Becky Lynch (c)
Walka wieczoru i chyba nikt się nie dziwi. Babki poszły odważnie w przedmioty i nieźle się obiły. Były kije, krzesła, drabina i stoły. Zdarzył się botch z tym ostatnim, ale to w kontekście całości zupełnie nie psuje odbioru. Charlotte padła po PowerBombie na stół, ale nawet tutaj można to logicznie tłumaczyć. Przecież babka przyjęła tyle na plecy, PowerSlam na krzesła, na drabinę, sama skakała na stół 2 razy i jeszcze oberwała poza ringiem. Szanuje blondynę za poświęcenie. Wykręciły naprawdę dobre LWS, które w wykonaniu facetów z reguły wiało nudą, a tutaj serio laski ożywiły ludzi (ECW! :twisted: ). Dobre zakończenie rywalizacji dawnych przyjaciółek. Kto teraz w kolejce?

Ocena: 4-/5

Siódma walka - RAW Women's Championship: Nikki Bella vs Ronda Rousey (c)
Nie oczekiwałem niczego poza wydłużonym squashem, a potem spojrzałem na czas i zostało 20 minut. :? To już wiem, co to będzie. Bardzo długi "squash" gdzie Nikki dostanie kilka chwil przewagi dzięki siostrze albo jakieś brudnej zagrywce. I poniekąd tak było. Nikki nic nie zrobiła, co by ją chociaż na moment postawiło w roli faworytki. Zbędna walka. Wszystko wskazuje, że teraz kolej na Jax. Wydaje się, że Nią już tak łatwo rzucać Rousey nie będzie, chociaż pewno pokuszą się o jakiś hiper - ultra - super Samoa Drop. :roll:

Ocena: 2/5

"+"
- świetne Last Woman Standing. Dziewczyny się poświęciły. Nie pamiętam kiedy ostatnio ta stypulacja mnie wciągnęła
- Toni i Io całkiem spoko, choć oczekiwałem ciut więcej
- pojedynek o pas NXT zaskoczył wynikiem, ale też nieco zniesmaczyło to w jaki sposób się zakończył
- BR średnio choć Ember zaliczyła dobry występ

"-"
- tak jak lubię patrzeć na Ronde tak przestaje trawić jej walki. Jedna za drugą to po prostu trening z workiem
- Tag Team legend marnie. Wątpię, że nawet Alexa, by to odmieniła
- walka trójek też bez echa

Dostaliśmy 7 starć z czego jedno bardzo dobre i pozostałe 2 ujdą. Battle Royal ujdzie. Reszta do pominięcia. Szczerze? Myślałem, że będzie gorzej. :twisted:

Ocena końcowa: 2+/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8962
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-10-30, 03:05   

1. Trish & Lita vs. James & Fox - cóż, słabe to było i mało interesujące, ale ogólnym zamysłem było przypomnieć ludkom ringowe weteranki, tak więc tylko Lisica psuła tam odbiór całokształtu. Ogólnie "babcie" dawały radę (choć szybkość w ringu już nie ta i nie ustrzegły się kilku kiksów, jak choćby ten na narożniku), ale samo rozpisanie tego starcia (ogólnie mecz do jednej bramki i face'ówki przez 3/4 pojedynku squashujące heel'ki) sprawiało, że trudno się było tym w jakikolwiek sposób ekscytować.

2. Battle Royal - co tu dużo mówić, w chuj chaosu, botchy i słabych, mało przekonujących eliminacji. Dobrze, że przynajmniej zwyciężczyni była wiarygodna. Jedyny dobry motyw, to jak Lana próbowała się wpierdolić pomiędzy Taminę i Jax. Nawet śmiechłem.

3. Storm vs. Shirai - dobra, techniczna walka, gdzie sporo się działo, a obie zawodniczki zostały rozpisane mocno i równorzędnie. Fajnie się to oglądało, bo czuć tu było ducha Indys'ów. Oby jedna i druga załapała się na kontrakt, bo widać, że dziewczyny mają skilla.

4. Riotki vs. Natalka, Bayley i Banks - nie było tu jakichś większych fajerwerków, ale oglądało się to o dziwo całkiem spoko. Zadymiary zostały całkiem mocno rozpisane na tle tak silnych face'ówek i każda z drużyn miała swoje momenty. Słabe było to zasłanianie własnym ciałem Sashy przez Przytulaskę. To już nawet nie to, że rywalki widziały to i nie zareagowały, ale po prostu chujowo wygląda takie wchodzenie w dwunastnicę przez Bayley, zwłaszcza pod kątem jej "feudu" z Sashą, który jest tak ciągle przerywany jak seks bez gumy.
Podoba mi się gimmickowo Morgan. Robią ją tak trochę na świrkę w stylu Harley Quinn (wizualnie zresztą też), co dla mnie zawsze będzie na propsie.

5. Baszler vs. Sane - z zasady nie znoszę walk "Dawida z Goliatem", bo z reguły są bookingowo spierdolone (vide: starcia Jax z Bliss'ką) i ciężko się je ogląda. To starcie temu przeczy, bo pomimo rozpisania Baszler na Juggernauta, to Sane pięknie ją kontrowała i wiarygodnie przejmowała przewagi korzystając ze sprytu i szybkości. Jedna i druga pokazały to co najlepsze w tego typu postaciach i mi oglądało się to bardzo fajnie, tym bardziej że uniknęli sztampy, gdzie przez 90% czasu jest squash na "słabszym" i Japonka miała na prawdę dużo swoich momentów.
Nienajgorszy finisz. Pomijam już kwestię kantu, ale Sane bardzo długo walczyła w tym RNC i momentami można było na prawdę dać się "podpuścić", że może jeszcze tym razem wyjdzie z tego suba :wink:
Walka zdecydowanie na plus.

6. Lynch vs. Flair - pomiędzy dziewczynami jest taka chemia, że nie było bata żeby to bookerzy zjebali. O dziwo, pomimo że starcie było naprawdę dobre, w klasycznych pojedynkach wychodziło im chyba nawet jeszcze lepiej, bo Last Man Standing trochę ograniczył tu szybkość akcji, a ta u tej dwójki zawsze była mocną stroną.
Uwielbiam heelową Beczkę. Jej turn to najlepsza rzecz obok Rondy (niesamowity krok na przód pod kątem marketingowym) jaka się przydarzyła kobiecej dywizji u Vince'a w tym roku. Świetnie ją rozpisują, bo walczy z takim killerem jak Jabłecznikowa niczym równy z równym i jeszcze kopie jej dupsko, a ta jej obsesja na punkcie pasa jest równie przekonująco odgrywana co schiza u Golluma na punkcie Pierścienia :wink:
Podobało mi się to, że jak kupowały bumpsy to niemal po równo - bump za bum - i nie było (jak czasem u facetów), że jeden zawodnik się większość walki poświęca, aby drugi przez to wypadł wizualnie lepiej. Tu nie było taryfy ulgowej. Cieszy kolejne zwycięstwo Beczki, ale Falir'ówka niewiele tu straciła, bo zrobili z niej mega-terminatrix, rozpisując wstawanie po mega-dewastujących akcjach (nawet po tej końcowej niemal stanęła na nogi).
Fakt, że to 150-te starcie tej dwójki - nic dla mnie nie znaczy. Dziewczyny robią takie walki i tak dobrą robotę poza ringową, że dla mnie mogą rywalizować tak długo jak tylko chcą. Z przyjemnością obejrzę każdy kolejny ich pojedynek, nawet 151-szy :wink:

7. Ronda vs. Bellka - słaby main event. Za mocno rozpisali Niki, która długo siłowo dominowała Rousey, co nie było ani: a) ciekawe i b) wiarygodne. Przyjemnie dla oka zaczynało się robić dopiero wtedy, kiedy Pyza przystępowała do rzucania Bellką, bo było i dynamicznie i efektownie. Trudno tego starcia (pod kątem postaci) nie porównywać do Baszler vs. Sane, tylko że walka dziewczyn z NXT dupą wciągała ten main event (trzeba tu było wrzucić Beczkę z Jabłuszkiem żeby zakończyć z przytupem).

Reasumując: całkiem spoko gala jak na babskie PPV. Trzy walki były kozackie, jedna spoko, dwie (pierwsze) chujowe, a main event spartolony. Ogólnie miłe rozczarowanie, bo sporo klasycznych PPV's w tym roku było dużo słabszych od Evolution. Moja ocena: mocne 3/6.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group