Kontuzja Sashy Banks, status Brocka Lesnara, ... (zobacz)
Czy Michaels wróci do akcji ringowej? Status ... (zobacz)
Rey Mysterio w końcu na stałe w WWE? Faworytk... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
WWE PPV - Hell in a Cell 2018
Autor Wiadomość
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 25
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3398
Podziękował: 378
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-08-22, 19:31   WWE PPV - Hell in a Cell 2018

WWE PPV - Hell in a Cell


16 września 2018


AT&T Center

San Antonio, Teksas






Oficjalny utwór gali:


Odnośnik do Youtube




Karta:






Universal Championship ze specjalnym sędzią - Micky'em Foleyem:

Hell in a Cell match
Roman Reigns (c) vs Braun Strowman

*Walka jest wykorzystaniem kontraktu MiTB przez Brauna Strowmana






WWE Championship:

Single match
AJ Styles (c) vs Samoa Joe






Hell in a Cell match
Jeff Hardy vs Randy Orton






RAW Women's Championship:

Single match
Ronda Rousey (c) vs Alexa Bliss






SmackDown! Women's Championship:

Single match
Charlotte Flair (c) vs Becky Lynch






RAW Tag Team Championship:

Tag Team match
Dolph Ziggler & Drew McIntyre (c) vs Seth Rollins vs Dean Ambrose






Mixed Tag Team match
Daniel Bryan & Brie Bella vs The Miz & Maryse






Kickoff - SmackDown! Tag Team Championship:

Tag Team match
Big E & Xavier Woods (lub Kofi Kingston) (c) vs Rusev & Aiden English
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
Ostatnio zmieniony przez Pavlos 2018-09-15, 11:42, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Grins 
Jobber



Wiek: 21
Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 230
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2018-09-02, 12:22   

Coś się mówiło o aż 4 Hell in a Cell Match, jeśli to prawda to być może będzie to najlepsza gala w tym roku, bo co jak co ale mało co dostajemy takie perełki jak Hell In a Cell Match...

Faktycznie zaskakujące jest to że dali Jeffa do takiej stypulacji, w sumie jest całkiem fajna Historia, Heel Turn Randy'ego no i ogólnie Broken Jeff, być może pozwolą mu kontynuować ten gmmick po bracie który niestety się kruszy i być może za nie długo zakończy karierę...
A więc ja bym to zrobił tak, wiem WWE nie jest takie przebiegłe i pewnie dostaniemy gówno a nie walkę na poziomie, ale chociaż jest stypulacja... ale gdybym miał, ja to rozpisywać, to z pewnością rozpisałbym to tak... Że Jeff wbija na klatkę wykonuje swoją firmową akcje i znika na kilka miesięcy, powraca za kilka miesięcy wyleczając wszystkiego doległiwości, w sumie jest już stary, ale dłuższy pożegnalny run z pasem by mu się przydał, więc za jakiś czas mogliby zrobić z Randy'ego mistrza i to tym razem Hardy na jakimś SummerSlam czy innej podżednej gali zgarnąłby pas od Randy'ego, ale znając jest to nie możliwe... Więc liczę tylko na dobrą solidną walkę, a Jeff i tak zasługuje jeszcze na jeden title-run chociaż na taki krótki, bo w końcu zrobił coś solidnego dlatego biznesu kiedyś i wiele poświęcał żeby się wykierować na jedną z ekstremnalnych gwiazd :)

Kurwa gdzie ten Nakamura? Zdobył pas i co nie będą go pokazywać w TV? Zaś pas traci na wartości, ale niech te plotki z Almasem się sprawdzą, mam nadzieje że Cien mu szybko ten pas zabierze, będę szczery tak jak propsowałem Shinsuke w NXT, teraz to niech najlepiej zjeżdża do Japonii...

Szybki Mixed Tag Team Match... jest Historia można to dalej ciągnąć, pewnie na Survivor Series dostaniemy Team Bryan vs Team Miz to niemal pewne a na RAW Team Braun vs Team The Shield albo samo The Shield...

I tak jestem niemal przekonany że Miz zgarnie pas na jakimś Elimination Chamber, bo tam ma największe szanse żeby zgarnąć pas i pewnie tak będzie, a co do AJ'a mam dziwne wrażenie że pociągną jego program ze Samoe aż do WrestleManii, ewentualnie AJ dostanie jakiegoś innego przeciwnika być może Ortona jak Hardy zniknie...

Liczę też na to że Creative Team nie wpadnie zaś na zjebany pomysł i nie dadzą wygrać The Rockowi RR Match, Bryan z pewnością zasługuje na zwycięstwo i wydaje mi się że jest to jedno z jego życzeń w kontrakcie :D

A co do RAW jest tam taka bieda, że już bym nawet Corbina wypromował na mega skurwsyna, serio gościu w tej swojej nowej roli wymiata i nie jest już taki sztuczny jak kiedyś... Dajcie chłopakowi szansę, jak się zaczął rozwijać to wolą robić z Brauna Heela i to jest logika, ja bym tam śmiało Strowmana przetrzymał jako Baby Face'a itd. mogłby się pokręcić przy tytułowym obrazku ale nie tak jak teraz to zrobili...

Roman pewnie wygra, Strowman ucierpi i nic z tego nie będzie...
 
     
DashingNoMore 
Upper Midcarder



Wrestler: Shawn Michaels
Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 1135
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-09-14, 12:38   

I feel like writting a post about Hell in a Cell

Pierwszym co rzuca mi się w oczy jest bardzo krótka karta jak na czterogodzinne show. 8 walk? Zdarzało się, że WWE zamykało takie show w 3 godziny. Na stówę będą jakieś bonus matche i segmenty, zapewne nie zabraknie Eliasa.

Raw Tag Team Championship Match: Drew McIntyre & Dolph Ziggler(c) vs Dean Ambrose & Seth Rollins
Jak to się szybko zmienia, 2 tygodnie temu pay trzymali jeszcze B Team a teraz McIntyre i Ziggler bronią ich w walce z 2/3 The Shield ^^. Czy mi to przeszkadza? Nie. W sumie to będzie chyba pierwsza poważna walka o pasy Tag Team czerwonych odkąd The Bar poszło na SmackDown. Mam nadzieje tylko, że nie zrobi się z tego kolejna saga i że Rollek nie będzie się znowu kręcić pół roku przy tytułach Tag Teamowych... ma swoje złoto... jeśli WWE w ogóle o tym nie zapomniało ^^. Walka na pewno będzie dobra, Rollins, McIntyre, Ziggler, Ambrose... z której strony nie spojrzeć wygląda to na doby wrestling.

SmackDown Tag Team Championship Match: The New Day(c) vs Rusev Day
Reign Nowego Dnia jest raczej niezagrożony. Poskładają Rurka i Englisha a po tym może wreszcie dojdzie do rozłamu w drużynie Bułgara.

Raw Womens Championship Match: Ronda Rousey(c) vs Alexa Bliss
Mam kompletnie wywalone na tą walkę. Ronda jako mistrzyni pokazuje mało... ale nie chce też powrotu na szczyt Blissównej. Potrzebne jest jakieś odświeżenie wśród kobiet na czerwonej tygodniówce, jakaś nowa pretendentka dla przykładu... np Ember Moon czy Ruby Riott. WWE ma w kim wybierać więc nie wiem dlaczego od Wrestlemanii przy złocie kręcą się tylko 3 kobiety.

SmackDown Womens Championship Match: Charlotte(c) vs Becky Lynch
Pytanie przy tej walce można sobie postawić jedno... czy WWE się obsra i zrzuci pas na Becky? Czytałem jakąś plotę o double turnie... nie wiem czy jestem jego fanem ale nie jestem też fanem heelowej Irlandki. Niech wygra ona po prostu ten tytuł, zasługuje a przy okazji WWE zrobi dobrze fanom.

Daniel Bryan & Brie Bella vs The Miz & Maryse
Prolog do Birdie Joe Danielson vs Monroe Ski Mizanin na Wrestlemanii 54 :twisted:
Wyjebane mam na ten pojedynek, który pewnie będzie słaby. Mam tylko nadzieje, że Miz i Maryse wygrają... można coś jeszcze z tego wyciągnąć.

WWE Championship Match: AJ Styles(c) vs Samoa Joe
Na SummerSlam dali całkiem dobry pojedynek, długo się rozkręcali ale koniec końców było dobrze. Teraz feud ma bardziej osobistą podbudowę a to sprawia, że walka może mieć większy pazur. Nie czekam na ten pojedynek ale nie mam go też gdzieś.

Hell in a Cell Match: Randy Orton vs Jeff Hardy
Szczerze? Nie obraziłbym się gdyby to była walka wieczoru. Nie spodziewałem się, że w 2018 pojedynek Orton-Hardy będzie dla mnie najbardziej wyczekiwaną walką na PPV. Dobra, mądra podbudowa + element Hell in a Cell. Nie wiem czy będzie to jakieś niewiadomo jak dobre, zapewne nie ale i tak chce obejrzeć. Czy Jeff skoczy ze szczytu klatki? Ja wciąż wątpię... ale to lepiej dla mnie bo będę pozytywnie zaskoczony gdy do tego dojdzie ^^. Po prostu wydaje mi się, że ten spot byłby zbyt hardkorowy... wydaje mi się, że bardziej hardkorowy niż elbow Shane'a.

Hell in a Cell Match: Universal Championship Match: Roman Reigns(c) vs Braun Strowman /w Special Referee Mick Foley
Zapewne to będzie walka wieczoru... bo Roman Reigns, pas miesiączkowy... wciąż bardziej ciekawi mnie Hardy-Orton. Mick Foley w klatce niepotrzebny... pewnie przyjmie jakiegoś bumpa i tyle. Walka jest cash-in'em Strowmana... a ja naprawdę czuję, że przegra i przejebie walizkę. No cóż... Strowman i Reigns chemię zwykle mają dobrą więc liczę przynajmniej na fajny rozpierdol... może rozwalą ścianę klatki?

Hell in a Cell zapowiada się naprawdę fajnie... więc pewnie je spierdolą bookingiem ^^
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 27
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1027
Podziękował: 25
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2018-09-14, 21:52   

Tak na szybko :

- Miz i Marycha vs Daniel i Brieeeeee MOOOOOOOOOODEEEEE!
Na SD górą był team koziołek, więc na PPV wygra MIZ i będzie 2:0. Daniel będzie się frustrował.

- Tag teamy RAW SWORD vs SHIELD
Stawiam na obronę mistrzów, tarczownicy by mieli za dużo pasów. Poza tym końcówka raw.. w sumie nie pamiętam jaka była, ale chyba kamizelki były górą.

- PAS kobiet SD - Beka vs Szarlotka
Obstawiam, że W się ugnie i dostaniemy zxgodnie z plotkami double turn. Jabłecznikowa wygra przez suba i będzie trzymać w nim Becky do porzygu.

- Pas kobit RAW - Rondaaaaa

- My name is Jeff vs Boreton
Hardas wygrał tygodniówkę, więc będzie można się spodziewać efektownej kontry któregoś z jego finisherów w klatce i dostaniemy piękne RKO.

- Pas WWE - Dżo vs EJdżej
Tak samo jak i w feudzie Bryana - Joe znowu wygra, tylko teraz nie wiem czy znowu DQ czy może w końcu przejmie pas, ale AJ wyładuje złość.

- Tagi SD - DAy vs Day
Pewniakiem było zwycięstwo Barmanów w turnieju, a tu zaskok. Widocznie mają plany co do Ruseva i skoro tak to zazwyczaj pretendent wygrywa. English się poświęci, a Bułgar pyknie Maćka.

- Uni - Daun vs Roman
Nie po to wciskają na ostatnią chwilę Micka żeby nic się nie działo. Coś odpierdolą, a Daun zgarnie pas.
Rzymek był górą na RAW, więc teraz przegro.

Nie mam żadnych oczekiwań, więc i zawieść się nie zawiodę. PPV bardzo do ominięcia, ale ja oglądam wszystko przez wrodzony masochizm, więc muszę ścierpieć :D
_________________

 
     
pawesz 
Lower Midcarder


Wrestler: Jeff Hardy, Chris Jericho
Wiek: 27
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 274
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-09-15, 10:43   

Walka o pasy drużynowe Smackdown została przesunięta do kick-off, więc w głównej karcie zostaje nam jedynie 7 walk. Moje oczy się cieszą ale rozum podpowiada że dostaniemy pewnie masę zbędnych segmentów, mega długą walkę Romka oraz 10 minutowy entrance Undertakera który MOŻE zjawi się w ramach promocji gali w Australii.

No właśnie - WWE Super Show-Down. Nie dajmy się zwieźć jakimiś oczekiwaniami. Hell in a Cell to jest gala która ma nam zrobić wstęp pod gale w Australii. Może dla nas to zwykły live event bez story, ale WWE sika po nogach na myśl o pełnym stadionie. Z resztą spójrzmy na kartę WWE Super Show-Down :

1- The Undertaker vs. Triple H
2- John Cena and Bobby Lashley vs. Kevin Owens and Elias
3- Daniel Bryan vs. The Miz #1 contender for the WWE Championship
4- The Shield vs. Braun Strowman, Dolph Ziggler and Drew McIntyre
5- Ronda Rousey and The Bella Twins vs. The Riott Squad
6- AJ Styles (c) vs. Samoa Joe
7- Cedric Alexander (c) vs. Buddy Murphy
8- The New Day (c) vs. Cesaro and Sheamus
9- Asuka and Naomi vs. The IIconics
10- Charlotte Flair (c) vs. Becky Lynch

Czyli UWAGA, MOJE SPOILERY przed HiaC:
1- pojawi się segment promujący tą walkę
2- pojawi się Kevin, Elias oras Bobby w segmencie
3- wygra Daniel i Nikki bo muszą, będzie 1:1 a na WWE Super Show-Down ostateczna rozgrywka o miano pretendenta
4- no contest w walce Romka i Brauna, pewnie do klatki wejdą wszyscy zainteresowani
6- no contest, może przez DQ wygra Joe i kolejna ich walka o pas będzie miała sens
8- na HiaC na pewno wygra New Day
10- na HiaC kolejną walka bez rozstrzygnięcia/z dziwnym zakończeniem tak aby pociągnąć ten feud.

Mam więc nadzieję, że w poniedziałek rano nie będę tu czytać o wynikach z "pupy". Radzę nie nastawiać się na HiaC jak na coś innego niż promocję w zdobyciu pełnego stadionu w Australii. Za długo już oglądam biznes Vinca żeby się łudzić.
_________________
==Break the Walls Down==
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Rogal Otis
Wiek: 24
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4006
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-09-17, 04:44   

Ta czerwona klatka mnie nawet nie razi.

-New Day vs Rusev Day- Spodziewanie: nie za długo, Aiden spierniczył, podstawa pod rozpad, mistrzowie niezagrożeni. Za to to Accolade Englisha to spoko motyw. Szybkie Trouble in Paradise na koniec też bardzo na plus. A Big E powinien bardziej pociągnąć Ruseva za ring, bo za nic nie wyglądało, żeby nie był w stanie przerwać pinu.

-Orton vs Hardy- Mimo braku szaleństw, czego się można było spodziewać, podobało mi się. Korzystali z klatki, sporo przedmiotów, brutalnie, nawet krew się pojawiła, niekoniecznie planowana. Wykręcanie ucha śrubokrętem - mega dobrze wyglądający spot. Nie traktuję jako minus tego, że muszą godzinę rozkładać niektóre obiekty. Sam motyw Hardasa lecącego ze szczytu, by się rozwalić na stole - dla mnie dobre, nieważne że przewidywalne. I Randy pinujący "kontuzjowanego" też pasuje do postaci. Jak dla mnie - na plus.

-Becky vs Charlotte- Słabiutko. Sporo rzeczy nie wychodziło, tempo marne. A ten końcowy pin - what? Tu nie było podstaw, by Charlotte się nie podniosła. Jest tyle możliwych wariacji flash pinów, a one wyjechały z tradycyjnym? Mega kretyńskie. Czy wynik jest zaskakujący? Trochę tak, choć scenariusz się rysuje logiczny - Charlotte na Evolution może zostać rekordzistką, jeśli chodzi o title runy.

-Ziggler/McIntyre vs Rollins/Ambrose- Trochę mulili na początku, ale się rozkręciło. Propsy szczególnie dla Zygi i Rollka - myślałem, że już nie chcę ich kolejnych walk, a tutaj zrobili najlepszą robotę i inni nawet trochę wadzili przez większość czasu. Deana traktuję jako słaby punkt. Drew chociaż się popisał przy finiszu - pięknie wyszło.

-Joe vs Styles- Znów: tak wcześnie? I przed Mixed Tagiem? W sumie, przy takim bookingu to na więcej nie zasługiwało. Okrutne nudy. Jasne, pojedyncze akcje wychodziły bardzo ładnie, ale między nimi tak zamulali, że nie da się ich obronić. Jakby skleić z tego highlighty, to komuś się spodoba. Tylko wtedy. Finisz - tu akurat OK, choć ten motyw z kontrą chyba widziałem nie tak dawno. No i nie powinni wpuszczać Joe do ringu po pinie, bo zamiast wyjść nadal jako kozak, co przegrał trochę przypadkiem, wyszedł jak... leszcz. Tym bardziej, że niby AJ klepał. Po co ten but w łeb Samoańczyka?

-Maryse/Miz vs Brie/Bryan- Brie jest marna. Maryse nie zrobiła żadnej akcji od powrotu. Miz i Bryan zawiedli. Zastanawiam się, czy widziałem kiedyś gorszą walkę Daniela. Tragedia. A jeszcze na koniec laski postanowiły pokazać, że nie są gorsze od Becky i Charlotte, jak chodzi o piny. Ech.

-Bliss vs Rousey- GRRRRR! AAA! To pamiętam najbardziej. Durne miny. Poza tym średnio. Na tle reszty krótko, a i tak myślę, że za dużo czasu dostały. I armbar na koniec trochę śmieszny, nawet nie zapięty porządnie.

-Strowman vs Reigns- Zacna koszula Foleya. Gorzej z resztą. Nic ciekawego nie zrobili, użycie klatki - prawie wcale. Potem leżeli... 10 minut? W tym czasie koledzy z TT się lali wokół ringu, na klatce, potem Zyga z Rollinsem powtórzyli spota z walki Seth/Dean. A tam dalej leżą. Wbija Lesnar. Rozwala ich w klatce. No dobra, miał motyw, OK... Ale po tym nowy sędzia przerywa wszystko, no contest. Nie wiem, jak to skomentować.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Ten fajny Arek P.
Meme Contest Champion
 
 
     
WhoCares? 


Wiek: 18
Dołączył: 05 Wrz 2018
Posty: 6
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2018-09-17, 04:51   

Randy Orton vs. Jeff Hardy
Nie spodziewałem się zawrotnego tempa i tego też
nie było. Było za to kilka spotów godnych
zapamiętania. Zagrywka ze śrubokrętem bardzo
efektywna. Poza tym, wygrana Ortona była do
przewidzenia. Hardy będzie miał czas na
podleczenie się i dojście do jako takiej formy.
Szkoda tylko by było, żeby wracał w tym samym
gimmicku. Willow? Please, yes!

Becky Lynch vs. Charlotte
Całkiem sporo chain wrestlingu. W miarę dobrze to
wyglądało. Zapowiadali możliwy podwójny turn
na HiaC. Nie doszło do tego. Becky zgarnia pas, to
cieszy. Oby tylko nie było przerzucania pasa z rąk
do rąk. Szczerze powiedziawszy, byłem pewien, że
Becky zgarnie pas, ale jeszcze nie teraz. Miłe
zaskoczenie zatem.

The Shield vs. Dolph Ziggler & Drew McIntyre
Lekko irytowało to klasyczne obijanie face'a przez
dłuższy czas. Wynagrodził to trochę moment nie
zauważenia przez sędziego zmiany. Bardzo fajne to
było. Nic wielkiego, ale mały smaczek, który
sprawił, że to obijanie Setha nabrało jakiegoś
koloru xD Potem walka już na dobre się rozkręciła i
przez moment uwierzyłem, że Tarcza to wygra.
Napakowanego Ambrose'a zajebiście się ogląda.
Mam nadzieję, że żadnego heel turnu na razie nie
będzie. Niech poczekają. Już w ogóle zajebiście by
było, gdyby Seth z Deanem szli swoją tag teamową
drogą, a Roman swoją. Po co mają marnować ich
na robienie z nich przydupasów Romka. No tak,
wiadomo po co - żeby cheer się zgadzał. Smutne.
Tempo w drugiej części walki świetne.

Samoa Joe vs. AJ Styles
Znowu to robią. Walka o pas WWE w połowie gali.
Pomimo, że Smackdown jest ostatnio o wiele
ciekawsze.
Ok, cofam to. Jakby ta walka znalazla się w main
evencie to byłby zawód po całości. Znaczy się,
zaczęło się obiecująco: agresja, tempo. No własnie,
słabe tempo przez większość pojedynku zabiło ten
mecz. Wiek niestety robi swoje. Paliłem papierosa i
ziewałem. Tak mi minęło te kilkanaście minut. Mało
co zapamiętałem. O, ale clothesline wykonany
przez Joe wyglądał mocarnie. Końcówka? Jestem
zmieszany :D

Maryse & The Miz vs. Brie Bella & Daniel Bryan
Nie łapię tego. Po co? Chyba tylko po to, żeby
odwlec prawdziwy reważ z SummerSlam na
Australię. Kompletnie nie grzeją mnie całe te Mixed
Tag Teamowe mecze. Być może to jakaś tam też
forma promocji nadchodzącej drugiej edycji Mixed
Match Challenge. Nie wiem. O, ale Maryse całkiem
dobrze wygląda w tym białoczarnym stroju z
peleryną :D
Nie rozumiem sposobu w jaki zabookowano
Maryse. To nie Lana, tylko diva, która kiedyś
aktywnie walczyła. Nie zadała ani jednego ciosu w
walce. Coś okropnego. Chociaż wiadomo już, że
Bryan wygra na Super Show Down.

Ronda Rousey vs. Alexa Bliss
Sposób w jaki prowadzili ten feud sprawił, że
emocji przez tą walką praktycznie zero. Wynik też
raczej do przewidzenia. Na ten moment nie mam
pomysłu na to, kto mógłby czysto położyć Rondę.
Za jakiś czas zrobią z niej kobiecą wersję Romka i
będzie przypał xD
Mimika twarzy Rondy jak zawsze bawi. Niech jej
ktoś powie, że jej 'groźne' miny nie są groźne tylko
śmieszne.
PS. Swoją drogą, ostatnio jakieś plotki były, że
kilka nazwisk ma polecieć z WWE i była na tej
liście m.in. Alicia Fox. Trzymam kciuki, nie trawię
jej kompletnie.

Roman Reigns vs. Braun Strowman
Drąca się baba i botch Foleya oraz jego "table is
good" wygrało :D
Zaskoczyli mnie pozytywnie. Nie spodziewałem się
tutaj Lesnara. Najpierw dostaliśmy emocje w
postaci brawlu Setha, Deana z Drew i Dolphem na
klatce, potem spot z upadkiem na stoły, a na końcu
zniszczenie Romka i Brauna przez Brocka. Ciekawe
jak to się dalej potoczy.

Gala całkiem spoko. Kilka niespodzianek nam
zaserwowali. Jak się człowiek pogodzi z tym, że
WWE (nie licząc NXT) ringowo nie jest w stanie
zaserwować fajerwerków, to da się nawet czerpać
jakąś przyjemność :D

Sorry za formę wypowiedzi, która wygląda jak wiersz, ale pisałem sobie w notatniku między walkami i tak mi to poukładało, a ja jestem zbyt zmęczony, żeby to zredagować. Pierwszy i ostatni raz ;)
_________________
OOOOH WEEEENDYYYY
  
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10276
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-09-17, 06:29   

New Day vs Rusev Day – Bardzo dobre tempo, kilka fajnych akcji – jak na kickoff wypada ich pochwalić. Aiden szczególnie mógł się podobać, bo odnalazł się w gronie ustabilizowanych gwiazd. Jemu ta walka może najwięcej dać.

Randy Orton vs Jeff Hardy – Naczytałem się o zapowiedziach Hardy’ego. O jego planach, jakie ma wobec tego gimmick matchu. Niepotrzebnie. To chyba dlatego pojawił się zawód na twarzy. Końcowy spot był kretyński i nie niósł ze sobą żadnych emocji. Tym bardziej szkoda, bo reszta była całkiem przyzwoita. Szybko poszli po uzbrojenie, przez co łatwiej było to oglądać.

Becky Lynch vs Charlotte – Near-falli zabrakło. Submission nie spełnił swojej roli i nie niósł ze sobą wiarygodnego zagrożenia. Poza początkową wpadką, jak się pogubiły z nogami, to wyszło ok. Zapomnę, ale ok.

Ziggler & McIntyre vs Rollins & Ambrose – Mega finisz. Świetnie wyglądało. Najbardziej mnie bawiło to, jak Zigglerowi dali pasy Tag Team, a on wciąż może się czuć bezużyteczny. McIntyre robi tu taką robotę, że Dolph zdaje się być tylko po to, żeby obrywać :twisted: Szkoda gościa, ale trafił do teamu z przyszłym championem. Zdziwie się, jak nim nie zostanie. I jeszcze został DZ wyniesiony. Stop the pain. Nawet nie może się cieszyć z wygranej. Z początku spokojne tempo mnie lekko nudziło, ale jak od połowy się rozkręcili, tak trzymali już do końca.

Samoa Joe vs AJ Styles – Ja pier co za końcówka. To już Hardy był mądrzejszy rzucając się na stół. Zrobili z Joe idiote. Tam nawet Styles nie klepał, więc skąd ta radość? Nie napiszę „szkoda”, bo cała walka nikomu dupy nie urwie. Czasami było czuć mocarne ataki Joe, ale to by było na tyle. Jeszcze dostał w papę po walce. Zbrzydł mi jako pretendent. Po tym co pokazali, nie powinno być kolejnej walki.
Ok, wypada zwrócić honor, bo jednak było dyskretne klepanie. Powinni pokazać od razu, a nie dawać nam żyć w przeświadczeniu, że stworzyli Samońskiego kretyna. Ale rewanż na (bądź co bądź) „house-show”, więc na następne PPV i tak powinien być ktoś nowy.

Miz & Maryse vs Bryan & Brie – Tak jednostronne, że musieli to wygrać heele. Dominowani na całej szerokości, bez ciekawszych akcji, bez emocji.

Ronda Rousey vs Alexa Bliss – Nawet Ronda nie dominowała tak jak Bryan z Brie, więc mogła spokojnie to ugrać. Było kilka fajnych akcji, ale ten submission to powinien być bardziej wiarygodny. Nie kupuje go od samego początku.

Braun Strowman vs Roman Reigns – Rollins, Ambrose, Ziggler i McIntyre ukradli show wcześniej, a teraz przyszli przypieczętować, dając widowisko ciekawsze, niż walka wieczoru. Smutna rzeczywistość nas dopadła, kiedy ten Australijski show, jest tym większym, a Hell in a Cell służyło jako jego promocja (bo tam 3v3 przecież). Wpadłbym w bookerów, jak Brock Lesnar. Chociaż chłop mocno schudł. Widmo USADA. Nie napisałem nic o walce Romka z Braunem. Wymownie.
_________________

  
 
     
Rogos 
Lower Midcarder



Wrestler: Edge|Punk|Rollins|Wyatt|Black
Wiek: 20
Dołączył: 13 Lut 2012
Posty: 429
Podziękował: 2
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Chełmno
Wysłany: 2018-09-17, 12:35   

Randy Orton vs Jeff Hardy
Czerwona klatka jest ok. Myślałem, że będzie sprawiać wrażenie zbyt „kreskówkowej”, ale nowy kolor mi nie przeszkadza. Pierwszy HIAC przypadł mi do gustu. Były przerwy, ale w ogólnym rozrachunku raczej nie zamulali. Poszło w ruch trochę sprzętu, pokazano kilka fajnych elementów, momentami było widać, że panowie chcą zrobić sobie krzywdę. Finałowy spot był, no, średni. Od zejścia Ortona z linii do skoku Hardy’ego minęło ze 20 minut. Mimo wszystko miał być popis kaskaderski, no i był. Teraz przejdę do sędziego, bo to co ten odwalił, to niezłe jaja. Walka polega na tym, żeby doprowadzić przeciwnika do stanu, gdy ten nie będzie mógł odkopać (dodatkowo to Hell in a Cell, gdzie z założenia litość ma zostać za drzwiami). Tak się stało, Orton chce pinować, a sędzia go odciąga krzycząc „He’s hurt!” Serio? No nie gadaj :roll: Aż przypomniał mi się rope break sprzed roku.

Charlotte Flair vs Becky Lynch
Przyjemna walka. Na całej długości było poprawnie, a gdy się rozkręciło i weszły próby dobicia przeciwniczki, zrobiło się naprawdę ciekawie. Była tam podbudowa, więc odbiór walki od razu się poprawił. Wyniku się nie spodziewałem, ale jestem zadowolony. Tam nie było na co czekać, należało iść za ciosem.

Dolph Ziggler & Drew McIntyre vs Seth Rollins & Dean Ambrose
Czyli co, Shield jest Shieldem tylko wtedy, gdy trzeba ratować Romana? No, minęło już trochę czasu od ostatniej walki o te pasy w tak mocnym składzie. Po uczestnikach walki wypadało oczekiwać czegoś więcej, zwłaszcza, że nie był to losowy zlepek, tylko ludzie, którzy mają ze sobą mocno na pieńku. Weszli, odbębnili, wyszli. Nie było źle, po prostu było nijak, a tam jest konflikt. W ostatniej fazie trochę się podziało, ale wtedy dzieje się niezależnie od składu. Taki typowy tag team. Dobry, ale bliźniaczo podobny do całej reszty.

AJ Styles vs Samoa Joe
Joe zrobił podbudowę jednym segmentem z książką. W sumie nie wiem czy match był lepszy niż ten z SummerSlam – jakoś żaden mnie nie porwał. Ten był bardziej intensywny i chyba jednak ciekawszy, ale nie bez skaz. Fajnie, że była agresja, ale dominacja Joe była posunięta tak daleko, że w pierwszej ćwiartce walki było wiadomo jak to się skończy. Sprowadziło się to do czekania, aż Dawid napnie procę i powali Goliata. Mimo wszystko przyzwoicie.

The Miz & Maryse vs Daniel Bryan & Brie Bella
Nic specjalnego. Miz i Bryan trochę się pookładali, żony tam były i tyle. Wynik zaskakujący, bo to daje 2:0 dla Miza. Teraz pewnie w Australii Bryan zgarnie title shota. Swoją drogą to jest straszne, jak zmarnowany został potencjał wynikający z powrotu na ring Daniela.

Ronda Rousey vs Alexa Bliss
Tym razem dostaliśmy nieco bardziej wyrównaną walkę. To też dziwne, że Alexa przeszła z roli worka treningowego do roli dominatorki, ale niech im będzie. Jednak pięć title runów to nie przypadek. Ten finalny zwrot akcji wynikł z powietrza, ale ogólnie Ronda znowu ogarnęła.

Roman Reigns vs Braun Strowman
Był tu potencjał, ale niewiele z tego wyszło. Było intensywnie, ale krótka i dziwna to walka, bo spotlight skradło wszystko naokoło. Brawl na dachu zawsze jest ciekawy, bo gdzieś tam pojawia się dreszczyk jak ktoś zbliża się do krawędzi. Ziggler i Rollins zaliczyli dokładnie ten sam bump jak Rollins i Ambrose w 2014, ale niech będzie. Wejścia Lesnara w ogóle się nie spodziewałem. Wykopanie drzwi zaleciało parodią, a ogólnie myślałem, że będzie spokój z Lesnarem przy pasie, ale nie powiem, zainteresowali mnie tą interwencją. Brzydkie było przerwanie matchu i urwanie transmisji, ale znowu – niech im będzie.

Coś tu nie gra. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów obejrzałem PPV w całości i powiem więcej – podobało mi się. Widzę kilka możliwości: mam dobry dzień, to była najlepsza gala w tym roku, to i to. Obie klatki były przyzwoite, chociaż main event to bardziej segment niż walka. Obie walki kobiet były ok. Reszta także bez tragedii. Najsłabszym punktem gali był Mixed Tag Team, ale jakiś piss break musi być. Nie twierdzę, że gala była nie wiadomo jak dobra, ale wybiła się ponad stały poziom szamba i oglądało mi się ją przyjemnie.
_________________
I Miejsce - Typer NXT 2017
 
     
Pavlos 
Main Eventer



Wrestler: Edge, The Undertaker, HHH, Y2J
Wiek: 25
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 3398
Podziękował: 378
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Warszawa
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-09-17, 15:50   

Kickoff - SmackDown! Tag Team Championship: Kofi Kingston & Big E (c) vs Aiden English & Rusev
Jednak wystąpił Kofi i to był dobry wybór, bo znowu dali mu polatać. Jest ciągle w dobrej formie, bo wprowadził sporo dynamiki w to starcie. Pochwalić też należy Aidena. To była chyba jego najlepsza walka jaką widziałem w WWE i w końcu taka, którą w jego przypadku można nazwać "walką". Wynik nie mógł być dla nich przychylny, ale przebieg był przychylny dla bladego.

Ocena: 3/5

Pierwsza walka - Randy Orton vs Jeff Hardy
Jeff tak się podjarał HiaC, że aż założył swoją oldschoolową, siatko - koszulkę. :D Tym razem wolne tempo, ale podobało mi się. Ładnie się okładali krzesłem, pasem. Dosyć obleśna akcja z tunelem, lecz dodała koloru Randy'emu. Sam Viper też odczuł to starcie (dosyć nieciekawie wyglądało to rozcięcie na udzie, chociaż małe). Fakt końcówka niestety robi idiotę z Jeffa, który prawdopodobnie bierze sobie przerwę. Oczekiwałem znacznie lepszego zakończenia pojedynku i myślę, że możemy czuć się lekko rozczarowani, ponieważ sam pojedynek naprawdę nie był zły. Z drugiej strony rozumiem iż Jeff miał odnieść obrażenia w tym spocie i zostać wysłany na przymusowy urlop. Teoria z powrotem w innym gimmicku wydaje się być ciekawa zwłaszcza po tym jak jego "Woken" brat nie za bardzo porwał tłumy, a teraz jeszcze skończył z wrestlingiem.

Ocena: 3/5

Zapowiedż nowego sezonu TD... Paige wypina cyce, Nikki tańczy w klubie kręcąc nieźle tyłkiem, potem chlejąc na łódce kręci cyckami przy twarzy innej lasce, flirtuje z młodym kelnerem, a Rusev z Laną dupczą się na plaży. Aż musiałem o tym wspomnieć. Co tu się odwala? :shock:

Druga walka - SmackDown! Women's Championship: Becky Lynch vs Charlotte Flair (c)
Wkręciłem się, bo dopingowałem rudą. :D Krótka walka, której mam wrażenie nie dali się rozpędzić. Końcówka nieco zaskakująca, bo kompletnie nie spodziewałem się, że dadzą jej pas. Finish nawet mi się podobał, ale może to efekt pozytywnego zaskoczenia. Proszę żeby nie przerzucali pasa z rąk do rąk. Dajcie jej dłuższy run.

Ocena: 2+/5

ND zamówiło szampana. Dobrze, że nie placki. :lol: Tylko, co to za pomarańczowy poje... Eh, nieważne.

Trzecia walka - RAW Tag Team Championship: Dolph Ziggler & Drew McIntyre vs Seth Rollins & Dean Ambrose
Pierwsza połowa była faktycznie nudna. Niestety zmuliła mnie i nie mogłem się za bardzo wkręcić w drugą, która była jednak dużo lepsza. Rollins i Ziggler zrobili to starcie. Ich wymiany Rolli, akcji i Superkicków mogły się naprawdę podobać. Plus też za zestawienie ze sobą Deana i Drew czyli tej gabarytowo większej części konfliktu. Końcówka faktycznie ciekawa, Claymore ładnie wszedł w michę Rollinsa. Nieźle zgrane w czasie.

Ocena: 3-/5

Foley przypomniał mi, że jest sędzia ME. W sumie to myślałem iż jest niższy.

Czwarta walka - WWE Championship: Samoa Joe vs AJ Styles (c)
Spoko pomysł na wykorzystanie historyjki Joe ze Smack'a na promo. :D Niestety pojedynek był mozolny i tylko momentami podrywał widza. Wygrana AJ też nie zaskakuje, bo już dali spoiler zapowiadając tą walkę na PPV w Australii. Chcieli czymś podkreślić następny pojedynek, więc dali nam kontrowersyjną końcówkę. Joe powinien być championem, bo P1 klepał przed odliczeniem do trzech przez sędziego. Trochę nie fair, ponieważ Samoa mimo bycia czarnym charakterem jest teraz poszkodowany przez nieuwagę sędziego, a dodatkowo wątpię, że mu w ogóle dadzą pas na SS-D.

Ocena: 2+/5

Zaczyna mnie łapać mocny cringe za każdym razem kiedy Miz żoną sobie słodzą sztywnymi sucharami.

Piąta walka - Maryse & The Miz vs Brie Bella & Daniel Bryan
Było do przewidzenia, że właściwie pooglądamy Miz vs Bryan. Maryse nie jest wstanie walczyć jak normalna wrestlerka, więc mogła się ograniczyć do gierek słownych, zaczepek, przeszkadzania, naturalnie do zbierania wpierdzielu od Brie... :twisted: I o dziwo do wygranej. :shock: Ale jakie to było słabe. :D

Ocena: 2/5

Szósta walka - RAW Women's Championship: Alexa Bliss vs Ronda Rousey (c)
Wiedziałem, że Alexa idzie na pożarcie. Tyle z pozytywów, że miała jakiś okres przewagi. Mimo wszystko od początku widać było, że nie ma szans i Ronda prędzej czy później rzuci ją jak workiem ziemniaków.

Ocena: 2/5

Siódma walka - Universal Championship: Braun Strowman vs Roman Reings (c)
Ten moment kiedy gwiazdami pojedynku stają się osoby mające własne konflikt i zupełnie nie związane ze stawką walki. :D Od samego starcia Strowmana z Reingsem, które niczym się nie wyróżniało z pośród innych (Braun dominuje, Romek odpowie Spearem na stół) wszystko wokół było ciekawsze. Rollins i Ziggler na szczycie spadający na stół i Lesnar robiący miła niespodziankę. Wywalenie drzwi może niezbyt prawdopodobne, ale biorąc od uwagę Brocka jako totalnego rozwalacza to zrobiło tą robotę. Po raz kolejny dziwna końcówka - czemu bez rozstrzygnięcia? Bo obaj byli nie zdolni do walki? Jestem zdziwiony, ponieważ w końcu promują ich na nadludzi. Mimo wszystko oglądało się całkiem nieźle.

Ocena: 3-/5

"+"
- Tym razem dla odmiany to pierwsza, a nie druga część gali była warta uwagi. rton z Hardym się nie oszczędzali, TT RAW widowiskowy w drugiej połowie ze świetną końcówką
- również bardzo dobry Kickoff jak na standardy Preshow. Serio uważam, że to była jedna z lepszych przystawek w ostatnich latach
- Spoko ME gdzie 2/3 Shield i Dolph ze Szkotem zostali gwiazdami PPV, a Lesnar dostał szansę pożegnać się z WWE potwierdzając swoją rolę dominatora
- Becky z pasem po słabszej walce

"-"
- Mixed TT nie zapowiadał się na super widowisko, ale wyszło to naprawdę słabo. Szkoda brodatego
- Joe i P1 również poniżej oczekiwań
- Foley potrzebny był w tym ME jak w dupie zęby
- te lepsze pojedynki zakończone często w dziwny sposób

Podsumowując nie miałem dużych oczekiwań, ale pozytywnie się zaskoczyłem. Walka wieczoru, Kickoff i TT RAW i HiaC stanowiły dobre widowiska. Ze wszystkich walk z potencjałem i wartych uwagi jedynie Joe i AJ zawalili, więc nie ma tragedii. Do tego rudzia zdobyła tytuł. Jedno z lepszych PPV tego roku.

Ocena końcowa: 3-/5
_________________
Typerowa zabawa:
I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016
III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016
III miejsce - Euro 2012
  
 
     
Kcramsib 
Upper Midcarder



Wiek: 31
Dołączył: 18 Sie 2013
Posty: 1654
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-09-17, 22:16   

Pierwsza od xxx czasu gala oglądana na żywo, to był zły wybór ;P Gdyby nie ekipa discordowa, raczej bym całości nie wysiedział, także ten... winię was za niewyspanie ;) Dwa dobre mecze (Raw tag-team i, od biedy, pierwszy HIAC, mimo słabego zakończenia), sporo głupich decyzji bookerskich sprawiających, że połowa zawodników wyszła na kretynów, jeszcze więcej botchy... no nie zachwycił mnie ten show, niestety.

Ok, jeszcze dwudniowe starcie z kick-off było w porządku.

Czy tylko mi wydawało się, że Jeff zachowywał się przed walką tak, jakby miała być to jego ostatnia walka? Pewnie nadinterpretuję, ale chwilami pachniało mi to pożegnaniem... rundka wokół ringu, piąteczki z fanami, rozdawanie merchu... jakby dziś na Raw obaj bracia wyszli i powiedzieli, że to ich koniec, wcale bym wielce zdziwiony nie był.

Raw tag team - czterech faktycznych main eventerów, 4 gwiazdki na 5 możliwych, walka gali, jedziemy dalej.

Becky (przynajmniej wygrała, yay) i Charlotte to fenomen. Dwie świetne workerki znające się jak łyse konie, ich mecze zaś... no nie. Po prostu nie. Tygodniówkowe starcie dostarczające więcej materiału do botchamanii niż emocji, nie o to chyba chodziło...

AJ Styles jest jednym z najlepszych wrestlerów w historii, jego obecny run ze złotem stoi jednak na poziomie Mahala. Gość trzyma pas prawie rok, miał przez ten czas może ze trzy feudy i...? Z Nakamurą mega zawód, z Joe nieco mniejszy, ale też zawód... what the heck? A przecież pierwszy reign był tak dobry... najwyraźniej turn jest tu potrzebny bardziej, niż w przypadku Ambrose'a.

Maryse powinna przestać rozmieniać swoją legendę (hmm..?) na drobne. A Ronda robi bardzo memiczne miny, whatever - triggeruje mnie ona bardziej niż Brie Bella i Dillinger razem wzięci :roll:

No a końcówka była po prostu durna. Braun i Romek ucięli sobie drzemkę na środku ringu, Seth i Dolph narobili apetytu na fajny spot, po czym odwalili marną powtórkę marnego spotu z przeszłości... a potem Lesnar wszedł, olał najbardziej bezużytecznego sędziego specjalnego w historii wrestlingu i załatwił nam non contest. Non contest w HIAC matchu, ewenement.

Ja rozumiem, że nie chcieli zdejmować pasa z Romka ani osłabiać Brauna, stąd zrobili takie coś, ale... no qrde, szanujmy się :roll: W efekcie i Romek i Braun wyszli z walki osłabieni, ich przydupasy również, jedyną silną osobą wydaje się zaś tylko Lesnar, którego nikt już nie chce oglądać :D Ach, Vince...
_________________
#FireTye
Mistrz Świata w Typerze Mistrzostw Świata a.d. 2018
#FireTye
Zapomniane Ikony Wrestlingu, odcinek #6 oczywiście opóźniony, w przygotowaniu.
#FireTye
 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 27
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1027
Podziękował: 25
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2018-09-19, 21:40   

Już nawet nie chce mi się strzępić moich kontuzjowanych prawie amputowanych palców na to PPV, ale co nieco napisze :

- myślałem, że czerwona klatka będzie pedalska, ale jest spoko.
- Rogos był pijany, bo żadne najlepsze PPV to nie było, tylko typowy średniak.
- Jeśli Orton daje jedną z najlepszych walk gali to słowami Natanka "wiedz, że coś się dzieje".
- spoko moment ze śrubokrętem, kumpel z którym oglądałem gale nawet zniesmaczony się skrzywił. ;d
ja nie, bo jem kanapki przy zwłokach ;D
- To miał być ten spektakularny spot Jeffa? :D LUL.
- Jeśli na Takeover i Summerslam końcówki walk dzięki fundacji make-a-wish bookował Maciek chory na mukowiscydoze (Finish Gargano-Ciampa brrr..) to tutaj bookował jakiś Michałek z gronkowcem mózgu przed śmiercią i dostaliśmy idiotyczny spot Hardasa czy "leżakowanie" Romea i Brauna.
- wracając do main eventu - Naukowo udowodnione, będzie w pogromcach mitu - f5 jest silniejsze niż uderzenie ciężarówką, bo jak można wyjść ze spotkania z ciężarówką i odejść na własnych nogach (jakieś tam RAW czy PPV w wykonaniu Strowmana), a nie móc wstać po ataku byłego UFC Championa? :D
- walka dup - IDGAF - zlukałem końcówkę i zaskok, Beka wygrała. Czyli jednak Wincent liczy się z opinią publiki. Nieczęsto, ale jest. Już myślałem, żę tym razem Jabłecznik zaatakuje Alloy, ale jednak nie. Dalej przewiduje zamianę rol.
- Tagi RAW - z początku tak sobie, potem się rozrkęcili, jedna z najlepszych walk tego dnia co wiele nie mówi. Szkoda tylko, że Rollo trzyma IC, bo tak jak i US jest pomijany przez to na PPV. Słabo wyglądał ten Claymore na koniec - jak zwykły big boot. Finisher do wymiany.
- AJ - Joe tak jak AJ - Naka poniżej oczekiwań. Co jest Styles? W innych fedkach masz chemie, a tutaj nagle brakuje z oponentami z przeszłości? Swoją drogą ktoś to już pisał - stylowy to słaby mistrz, przejadł się. Ten feud, głównie dizęki bajce, prowadzi Joe. Który oczywiście przy pasie się pokręci po czym go spuszczą w kiblu i jak mamy go na powaznie brać jak jest kolejnym Wyattem, czyli odgraża się, a potem nie dotrzymuje obietnicy i nigdy nie wygrywa. No i finish <facepalm>
- Nie wiem co jest bardziej głupie - strój Miza i Maryse czy tatuaż pod klatą Ortona... swoją drogą Brie ma tak płaską dupe, że nie zdziwię się jakby kiedyś Bryan się pomylił i przeleciał ławeczkę od sztangi.
- Ronda :D

i tyle w temacie :D
- co rusz to Paige jest coraz bardziej sztuczna, i nie chodzi tu o aktorstwo :D Usta jak kaczka Daisy.
- ME - powtarzanie spotów z niedawnej przeszłości, odgrzewane feudy. Jeeeeeej.
Swoją drogą Crown Jewel? Really? Poziom Great Balls of Fire Co następne? Balls to the Walls? :D Coraz głupsze nazwy.

Kilka solidnych starć, ale głównie pierwsza część gali trzymała poziom. Im dalej tym gorzej.
pińć na 10.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8905
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-09-19, 23:30   

1. Orton vs. Hardy – mam mieszane uczucia co do tej walki. Z jednej strony była bardzo wolna, bez większej historii i zabookowana „od spota do spota”, ale z drugiej mocno wyrywała się z ram „Ery PG” (zbliżenia rozrywania ucha śrubokrętem, czy zbliżenia na krwawiące rany Randala), miała fajny końcowy bump (nieźle wyglądał, a przy okazji nie był tak karkołomny dla Jeff’a i ten nie musiał „zabijać się” jak zawsze) i nie była jednostronna. Ogólnie – średniak. Osobiście liczyłem, że Hardas wyciśnie z Randolfa trochę więcej.

2. Lynch vs. Flair – wkurwiona Beczka to zajebista Beczka! Obie Panie, pomimo kilku botchy i słabego finiszu dały świetną walkę, gdzie kontry leciały co chwila, przewagi zmieniały się jak w kalejdoskopie, a rywalki zostały rozpisane bardzo równorzędnie (pomimo, że Lynch była helem i jest ogólnie słabiej wypromowana niż Jabłecznikowa). Bardzo dobrze się to oglądało (potrafiły mnie wkręcić). Widać, że pomiędzy dziewczynami jest chemia, a odgrywane role były wiarygodne (czuć było, ze chcą sobie łby pourywać). Szkoda tylko, że końcówka była taka jakaś bezpłciowo-przypadkowa. Odniosłem wrażenie jakby to nie tak miało wyjść i albo poszedł tu botch, albo coś dziewczyny nie dograły. Nie tak Beczka powinna przejąć pas, ale być może budują podwaliny pod kontynuację feudu (dość szczęśliwy pinfall + olanie „graby” od Flair przez Becky) i ja tam jestem „za” jeżeli mają nas nadal raczyć takimi walkami. Fajnie, że nie poszli na łatwiznę, nie było na koniec miśka i Beczka nie wróciła na jasną stronę mocy. Miło pooglądać heelkę, która ma za sobą widownię (podobnie miał dawny Strowman, przed ostatnim face-turnem).

P.S. Jabłecznikowa zdrowo przypakowała na klatę podczas tej naprawy implantów. Bufet ma teraz taki, że mogłaby wykarmić piersią połowę wioski w Etiopii. Mogłyby znowu wyciec jakieś jej nagie foty, bo ciekaw jestem, jak to wygląda uwolnione spod ciuszków :wink:

3. Rollins & Ambrose vs. Ziggler & McIntyre – wynudziłem się przez pierwszą połowę tej walki, bo nie działo się tam nic ciekawego. Ot, dłuższa dominacja jednych, później „przebudzenie” drugich itd. Dopiero pod sam koniec zaczęło być ciekawie, kiedy zaczęły się sypać near falle i tempo zdrowo przyspieszyło. W świetnej formie jest Ambroży, bo po tej przerwie lata teraz w ringu jakby mu kto soli do dupy nasypał i widząc go w akcji, miałem silne skojarzenia z młodym Stone Cold’em. Widać, że chłopinie na dobre wyszedł ten rozbrat z ringiem, bo ewidentnie odnalazł znowu radość w tym co robi.
Fajnie, że heele bronią, bo obawiałem się scenariusza, gdzie przed wprowadzeniem w życie planów na starcie The Shield vs. DX lub Brothers of Destruction (czytałem, że są takie pomysły) będą chcieli dać Tarczy wszystkie pasy, żeby podkreślić ich obecną dominację w WWE.
Wracając do samej walki, to spodziewałem się po takim składzie jazdy bez trzymanki od samego początku, a tutaj zanim Panowie się rozkręcili, to ja już odczuwałem zmęczenie tym starciem.

4. Joe vs. Styles – nie pykła im ich pierwsza walka, nie pykła także i ta. Albo to moje wygórowane oczekiwania przez pryzmat ich walk z TNA (a tamte urywały jajca), albo bez picu „Kreatywni” dają tu dupy, nie pozwalając zawodnikom rozwinąć skrzydeł i każąc opierać się tylko na najprostszych akcjach (punche, kicki, chopsy – do porzygu) i trademarkowych moves’ach. Jedyne co tu było ok, to finisz, gdzie niby AJ broni, ale moralnym zwycięzcą jest Samoa (zmuszający Mistrza do odklepania), przez co dostaniemy kolejną ich walkę. Oby była lepsza, bo ta mi się nie podobała, podobnie jak i poprzednia (zwłaszcza jak na takich ringowych killerów). Może gimmick match tu pomoże, bo klasyczne starcia rozpisane przez Mistrzów Kreatywności Vince’a im ewidentnie nie służą.

5. Miz & Marycha vs. Koziołek i Belka – o kurwa, jaka ta Maryśka się zrobiła drewniana, nawet jak uciekała przed Brie to wyglądała jak Pinokio animowany sznurkami przez lalkarza :roll: Mam nadzieję, że w wyrze taka nie jest, bo chyba pierwszy raz w życiu zrobiłoby mi szkoda Miza :twisted: Sama walka nie mogła być dobra w takim składzie i… (a to ci zaskoczenie) nie była. Przez większość czasu face’owie dawali łupnia „tym złym”, żeby finalnie (co było do przewidzenia przy takim bookingu tego starcia) stracić zwycięstwo (koszmarny był ten pinfall Maryśki na Belce). Niestety nie unikniemy finalnej walki „o wszystko” pomiędzy Danielsonem i Miz’em. Nigdy nie jarały mnie plany na zestawienie (jak z resztą 90% walk Pana Aktora) tej dwójki, nawet pomimo konfliktu w realu pomiędzy nimi. Z Miza niewielu jest w stanie wyciągnąć coś więcej niż „przeciętniaka” w ringu i Daniel powinien chyba wykupić sobie w tej kwestii korki u Rollinsa.

6. Bliss vs. Rousey – ja bardzo lubię kiedy pojedynki nie są jednostronne, ale skoro w pierwszym ich starciu Ronda rozjechała Blisską jak walec i kreują ją cały czas na kobiecego Juggernauta, to jaki sens miało rozpisanie tutaj Alki tak mocarnie, gdzie bardzo mocno i bardzo często potrafiła gasić Rowdy jak peta? Kompletnie było to pozbawione logiki i wiarygodności. Gdyby jeszcze tak to rozpisywali od pierwszego ich starcia (na zasadzie „ringowe cwaniactwo i doświadczenie Bliss vs. skillsy z MMA i brak doświadczenia we wrestligu Rousey”) to można by było taki booking wziąć na klatę, a tak – po pełnej dominacji rookie w ich pierwszym starciu, wyrównana druga walka, z często długo dominującą Bliss, była wręcz kuriozalna.
Fajnie popatrzeć jak Ronda szybko się adoptuje we wrestlingu pod kontem ringowym, ale booking tego starcia sprawił, że nie potrafiłem wziąć go na poważnie.

7. Strowman vs. Reigns – smutne to czasy, kiedy main eventer i czołowa postać WWE (Romeo) pokazuje w ringu mniejszy repertuar niż zaczynająca raczkować tam Ronda :sad: Ta walka to odbicie w krzywym zwierciadle starcia o pasy Tag’ów, bo tutaj odwrotnie niż tam – fajny był początek, kiedy obaj zawodnicy zaczęli niszczyć się power moves’ami, a od połowy wiało trupem, kiedy obaj ucięli sobie „drzemkę”, a na „scenie” pojawili się aktorzy drugoplanowi (Ambroży, Rollo, Zyga i Drew) oraz człowiek-niespodzianka którego niespodziewane pojawienie się, po mnie spłynęło kompletnie. Od połowy wiało nudą, bo średnio mnie interesowały przepychanki na szczycie klatki, średniej jakości bumpy Rollka i Zygi (to Hardas zaliczył lepszego) oraz rozwałka Brocka (chłopie, zajmij ty się lepiej treningami MMA, bo Cormier zapewni Ci w oktagonie na glebie seks lepszy niż Sable). Może zresztą dlatego, że chciałem tutaj obejrzeć jak Reigns i Braun mordują się wzajemnie w klatce, a nie oglądać tarcia wśród ich przydupasów? Poza tym, serio ta rozwałka Brocka była aż taka demolująca, że zawodnicy nie byli w stanie kontynuować starcia? :roll: Głupi był ten finisz. Przerwanie walki przez sędziego w takim gimmick matchu jak HIAC, który powinien się skończyć tylko poprzez pin lub suba to bookingowa porażka. W myśl logiki Sędzia powinien poczekać, aż któryś będzie w stanie skończyć drugiego, chociażby „na trupa” (vide: Orton Hardasa)

Reasumując – kolejne PPV od Vince’a, które mogło być dużo lepsze gdyby zamiast Kreatywnych wpuścili do siedziby WWE bandę małp i zapewnili im odpowiednią ilość bananów. Położony w tej kwestii main event, starcie Joe z AJ’em i walka Bliss z Rousey - to trochę za dużo jak na 7 walk tego PPV. Walka Małżeństw była zjebana z założenia i nawet chujowy booking nie mógł jej bardziej zaszkodzić, tak więc nie zrzucajmy wszystkiego na Kreatywnych :twisted: Nie uratowało tego PPV świetne starcie Beczki z Jabłecznikową, oraz dość brutalny jak na Erę PG opener. Nie wszystko w skrytykowanych przeze mnie walkach było jednak złe, ale czuło się, że są one rozpisane na odpierdol, jakby „spece” czuli, że to PPV mniejszego kalibru i nie ma co się za bardzo spuszczać, bo ciemny lud i tak to łyknie bez popity. Za długo (niemal 4h) i za słabo, tym bardziej, że potencjał „na papierze” był. Moja ocena: 2/6.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group