Karta NXT TakeOver zmniejszona, Jason Jordan ... (zobacz)
Mark Haskins walczy o odzyskanie po dwóch lat... (zobacz)
Status Strowmana, nowa rola CM Punka... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 135: Gaethje vs Vick
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1909
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-08-22, 08:54   UFC Fight Night 135: Gaethje vs Vick



Data: 25 sierpnia 2018
Miejsce: Pinnacle Bank Arena, Lincoln, Nebraska, USA
Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
155 lbs: Justin Gaethje (18-2) vs. James Vick (13-1)

Karta Główna (04:00)
145 lbs: Michael Johnson (17-13) vs. Andre Fili (18-5)
115 lbs: Cortney Casey (7-6) vs. Angela Hill (8-4)
170 lbs: Jake Ellenberger (31-14) vs. Bryan Barberena (13-5)
125 lbs: John Moraga (19-6) vs. Deiveson Figueiredo (14-0)
185 lbs: Eryk Anders (10-1) vs. Tim Williams (15-4)

Karta Wstępna (02:00)
170 lbs: James Krause (25-7) vs. Warlley Alves (12-2)
135 lbs: Cory Sandhagen (8-1) vs. Iuri Alcântara (35-9-0, 1NC)
185 lbs: Andrew Sanchez (9-4) vs. Markus Perez (10-1)
170 lbs: Mickey Gall (4-1) vs. George Sullivan (17-6-0, 1NC)

Preeliminacje FightPass (00:30)
125 lbs: Joanne Calderwood (11-3) vs. Kalindra Faria (18-7-1)
155 lbs: Drew Dober (19-8-0, 1NC) vs. Jon Tuck (10-4)
135 lbs: Rani Yahya (25-9-0, 1NC) vs. Luke Sanders (12-2)



Justin Geathje Last 3: Dustin Poirier (TKO) | Eddie Alvarez (KO) | Michael Johnson (TKO)
James Vick Last 3: Francisco Trinaldo (DEC) | Joseph Duffy (TKO) | Polo Reyes (TKO)
Po wielu perturbacjach związanych ze składem walki wieczoru najbliższej gali postawiono na posiadającego chyba najlepsze warunki fizyczne w całej dywizji lekkiej Vicka - ponad 1,9 m wzrostu i zasięgu powinny ostudzić zapędy Geathjego i narobić mu kupę problemów, pewnie dużo bardziej pasującym Justinowi stylistycznie zawodnikiem był pierwotnie wytypowany przez matchmakerów Al Iaquinta. Głównym celem Highlighta będzie przedrzeć się przez zasieki rywala i skracając dystans dotrzeć do szczęki Vicka, ten natomiast na pewno wykorzysta swój zasięg wyprowadzając liczne kopnięcia, a w przypadku nieskuteczności tej taktyki zostają mu jeszcze sprowadzenia, bo w parterze upatruję przewagi podopiecznego teamu Lloyda Irvina Jr.


Michael Johnson Last 3: Darren Elkins (SUB) | Justin Gaethje (TKO) | Khabib Nurmagomedov (SUB)
Andre Fili Last 3: Dennis Bermudez (DEC) | Artem Lobov (DEC) | Calvin Kattar (DEC)
O niskim poziomie następnej gali może świadczyć fakt, że w co-main evencie znalazł się Johnson, który przegrał 5 z 6 ostatnich walk, a tym razem jest wyraźnym faworytem w starciu z Filim, który pierwszy raz w karierze wejdzie do oktagonu po dwóch zwycięstwach. Seria niepowodzeń Michaela niejako zmusiła go do opuszczenia szeregów kategorii lekkiej, by spróbować sił w niższej dywizji, gdzie również nie może uznać debiutu za udany, przegrywając przez poddanie z kolegą Filiego z Team Aplha Male - Darrenem Elkinsem. Menace na pewno będzie się starał skorzystać ze swojej stójki i kończącego ciosu, do tego swoją mocną obroną przed obaleniami (75% skuteczności przeciwko Elkinsowi, 66% przeciwko Khabibowi) może utrudnić Filiemu prowadzenie walki w parterze.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10337
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-08-23, 09:30   

Justin Gaethje (18-2) vs. James Vick (13-1) - Na pewno będzie wojna. Tylko liczę na wygraną Justina, i tu już "na pewno" nie jestem w stanie powiedzieć. Gość wda się w kolejną stójkową wymianę, pójdzie po swojemu, na żywioł, a Vick będzie pewnie wykorzystywał warunki. Efekt może być taki, że Justin będzie zbierał, a niekoniecznie oddawał :sad:

Michael Johnson (17-13) vs. Andre Fili (18-5) - O jakże interesujące... ... ... W sumie MJ może to wmoczyć i mogą dać mu spokój. Nie widzę, żeby jakoś dobrze się czuł w piórkowej. To raczej decyzja podyktowana srogimi wpierdolami w lekkiej. Trzeba wiedzieć kiedy... do Bellatora iść.

Anders, Ellenberger - nazwiska na które można rzucić okiem, ale dupy ich zestawienia nie urywają. Anders raczej do przodu
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10337
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-08-26, 08:26   

Eryk Anders (11-1) vs. Tim Williams (15-5) – Ależ timing, ależ odwaga. Mógł się spóźnić i przegrać przez DQ (3 punkty podparcia), a wygrał soccer-kickiem w UFC. Williams już mocno obity, nie pomyślał o trzymaniu ręki, kiedy kopyto leciało na głowę. Ogólnie Anders i tak mnie zawiódł, że tyle się z tym Timem męczył.

Jake Ellenberger (31-15) vs. Bryan Barberena (14-5) – To już? Ta kombinacja nie wyglądała zbyt groźnie. Ellenberger wygląda jak gość odcinający kupony. UFC musi przejrzeć na oczy. Tu była jego publika, więc ostatnie soki z niego wycisnęli. Teraz niech już idzie do domu.

Michael Johnson (18-13) vs. Andre Fili (18-6) – MJ w wadze lekkiej mocno odznaczał się szybkościowo. W piórkach już takiej dysproporcji nie ma, ale Filiego trafiał zdecydowanie częściej.

Justin Gaethje (19-2) vs. James Vick (13-2) – Miał problem skrócić dystans, ale jak już doszedł to zabił. Vick zaliczył bardzo efektowny lot. Wielbiciele baletu na pewno znajdą w nim coś dla siebie. Bardzo dobrze. Ten wynik oznacza, że Gaethje jeszcze ostatniego słowa nie powiedział w UFC. Czekam na jego zestawienie z Diazem.
A, teraz już wiem skąd znam ten ruch! To był Dragon Ball i próba łączenia mocy, czy jak tam oni to nazywali. Vick tylko tam partnera nie miał.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8940
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-08-26, 13:04   

1. Jake Ellenberger vs. Bryan Barberena - Juggernaut powinien już iść na emeryturę. Nie widać w nim już kompletnie woli zwycięstwa. Po pierwszym nokdaunie (swoją drogą, Bam Bam od niechcenia wyprowadził to uderzenie), ewidentnie było widać, że Jake'owi już się nie chce i sam nie wierzy, że może jeszcze odwrócic losy tego starcia. Type O Negative śpiewali kiedyś - "nie ważne w co wierzysz, jeżeli nie wierzysz w samego siebie". Ellenberger utracił tą wiarę, a więc czas albo wieszać buty na kołku, albo iść gdzieś, gdzie sok z gumi-jagód mu tą wiarę przywróci.
Występu Bryana nie oceniam, bo w tym przypadku było to jak bicie jakiegoś pijanego leszcza, na baletach.

2. Michael Johnson vs. Andre Fili - Fili dziwnie to rozegrał, nie szukając obaleń od pierwszej rundy, kiedy miał najwięcej wachy w baku. Fakt, że na nogach poruszał się nieźle i całkiem solidnie wypadał w strikerskich wymianach z Johnsonem, ale jednak klucz do wygranej z MJ'em leży w zajechaniu go na glebie. W trzeciej odsłonie zabrakło już mocy na obalenia i nawet niesłynący z żelaznego cardio Johnson wyglądał w niej lepiej na tle Andre.
Kwestia w punktowaniu pierwszej odsłony (bo druga bankowo na konto Filiego). Ja bym ją przyznał dla Andre, ale trzeba oddać była dość wyrównana, tak więc split dla Johnsona to także nie jest jakaś zbrodnia.
Dobrze, że Johnson wygrał. Gdyby uwalił to mogliby go wyjebać z UFC, a chociaż go nie lubię, to jednak walki daje całkiem spoko.

3. Justin Gaethje vs. James Vick - Getek w końcu znowu to zrobił. Jest racja w tym, co mówił w wywiadach Justin, że z nim nie da się nie iść na wojnę... Vick zbyt drewnianie się poruszał na nogach i naiwnie starała się dystans utrzymywać wyłącznie zasięgiem, żeby Gaethje w końcu nie przedarł się i nie odpalił jakiejś bomby. Piękne KO, bo James poleciał na glebę jak ścięte drzewo i ten dobijający na ziemi punch, to już była tylko zbyteczna formalność (facet i tak już lewitował).
Cieszy mnie tak szybkie upierdolenie pyskacza. Głupio gadał w wywiadach Vick i teraz wyszło, że dostał w pizdę od "zawodnika klasy B, który nawet nie jest w jego lidze" :twisted: Cieszę się też, że Gatek skończył to tak szybko, nie inkasując ponownie setek uderzeń na łeb, bo akurat Vick nie był tej klasy zawodnikiem, dla którego warto byłoby iść na wyniszczenie. Lepiej twardość szczeny zachować na poważniejsze wyzwania.

P.S. Najlepszy myk, to jak Gaethje po 2 minutach celebrowania wygranej podszedł do siedzącego Vicka, sprawdzić czy wszystko ok, a ten próbował go niezdarnie obalać :D Widać, że Justin pierdolnięcie w łapach ma po zbóju, skoro kolo nadal był w trybie "autopilota" :wink:

N!KO napisał/a:
Mógł się spóźnić i przegrać przez DQ (3 punkty podparcia), a wygrał soccer-kickiem w UFC. Williams już mocno obity, nie pomyślał o trzymaniu ręki, kiedy kopyto leciało na głowę.


Co by nie mówić, przepiękne, chamskie i brutalne KO. Aż się przypomniały czasy PrIde'a :wink: W ciemno obstawiam, że bonusik ma jak w banku (nie czytałem jeszcze newsów)

N!KO napisał/a:
Czekam na jego zestawienie z Diazem.


Oby nie. Diaz to kryptonit na Gatka (kuriozalnie obstawiam, że Gaethje miałby stylistycznie większe szanse z Nurmą). Nie da się znokautować (za twardy, betonowy łeb) i zajedzie żelaznym cardio. Justin musiałby tutaj uruchomić swoje zapasy żeby to wygrać, ale znając jego "duszę wojownika" (lub "oktagonową niefrasobliwość", jak kto woli) - podjąłby pewnie Nate'a w stójce i dał się tam zdemolować.
Lubię go, a więc wpierdolu mu nie życzę.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10337
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-08-27, 11:43   

-Raven- napisał/a:
Juggernaut powinien już iść na emeryturę.


Z tego co czytałem, to zostawił rękawice w oktagonie po walce. Zgrało mu się, że zakończył u siebie.


-Raven- napisał/a:
Oby nie. Diaz to kryptonit na Gatka (kuriozalnie obstawiam, że Gaethje miałby stylistycznie większe szanse z Nurmą). Nie da się znokautować (za twardy, betonowy łeb) i zajedzie żelaznym cardio. Justin musiałby tutaj uruchomić swoje zapasy żeby to wygrać, ale znając jego "duszę wojownika" (lub "oktagonową niefrasobliwość", jak kto woli) - podjąłby pewnie Nate'a w stójce i dał się tam zdemolować.
Lubię go, a więc wpierdolu mu nie życzę.


Ja tam patrzę przez stójkowe zamiłowania. Gathje będzie szedł na wojnę, a gangus jak sobie ubzdura stójkę, to nie odpuści. Win, Lose or Draw, ja to bym z chęcią zobaczył. I te wywiady Nate'a przed walką:

- Nate, jaki jest plan na walkę?
- Wychodzę... fu fu fu... kilka ciosów i nie dać się trafić

:twisted:
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group