The Rock głównym faworytem do wygrania Royal ... (zobacz)
Ważne wydarzenie na Raw (Spoiler), uraz jedne... (zobacz)
PROGRESS powraca z touru po USA, Matt Riddle ... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 227: DIllashaw vs Garbrandt II
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1899
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-08-01, 10:15   UFC 227: DIllashaw vs Garbrandt II



Data: 4 sierpnia 2018
Miejsce: Staples Center, Los Angeles, California, USA
Transmisja: PPV / Fox Sports 1 / Fight Pass / Polsat Sport (karta główna)

Walka Wieczoru
UFC Bantamweight Championship

135 lbs: T.J. Dillashaw (16-3) vs. Cody Garbrandt (11-1)

Karta główna (04:00)
UFC Flyweight Championship

125 lbs: Demetrious Johnson (27-2-1) vs. Henry Cejudo (12-2)
185 lbs: Thiago Santos (17-5) vs. Kevin Holland (13-3)
115 lbs: Polyana Viana (10-1) vs. JJ Aldrich (6-2)
145 lbs: Cub Swanson (25-9) vs. Renato Moicano (12-1-1)

Karta wstępna (02:00)
135 lbs: Pedro Munhoz (15-3, 1NC) vs. Brett Johns (15-1)
135 lbs: Ricky Simon (10-1) vs. Montel Jackson (6-0)
135 lbs: Bethe Correia (10-3-1) vs. Irene Aldana (8-4)
145 lbs: Matt Sayles (6-1) vs. Sheymon Moraes (9-1)

Preeliminacje FightPass (00:00)
125 lbs: Alex Perez (20-4) vs. Jose Torres (8-0)
135 lbs: Ricardo Ramos (11-1) vs. Kyung Ho Kang (13-7-0, 1NC)
115 lbs: Danielle Taylor (9-3) vs. Zhang Weili (16-1)
135 lbs: Marlon Vera (10-5-1) vs. Wuliji Buren (10-5)



T.J. Dillashaw Last 3: Cody Garbrandt (KO) | John Lineker (DEC) | Raphael Assuncao (DEC)
Cody Garbrandt Last 3: T.J. Dillashaw (KO) | Dominick Cruz (DEC) | Takeya Mizugaki (TKO)
Na ten rewanż czekam z przysłowiowym chujem w łapie, ich pierwsza walka, mimo, że niezbyt długa, to byłą świetna, pełna agresywnych ataków i zwrotów akcji, kibicowałem ówczesnemu mistrzowi, bo do TJ'a miałem wątpliwości, czy jego title shot był zasadny, ale zaimponował mi wtedy nie mniej, niż rozbijając Barao, gdy po raz pierwszy liznął złota w UFC. Kursy na ten pojedynek są bardzo wyrównane, bo w sumie nie wiadomo, czego się spodziewać po obu zawodnikach, gdyż ostatni raz byli widziani w oktagonie właśnie podczas ich premierowego starcia, dokłądnie 9 miesięcy wcześniej. Liczę na kolejną wojnę, mam nadzieję, że bardziej nastawiony na ofensywę No Love znowu szybko trafi, a Wonż będzie musiał szybko przegrupować siły lub zmienić początkowo zakładaną taktykę.


Demetrious Johnson Last 3: Ray Borg (SUB) | Wilson Reis (SUB) | Tim Elliott (DEC)
Henry Cejudo Last 3: Sergio Pettis (DEC) | Wilson Reis (TKO) | Joseph Benavidez (DEC)
Na ten rewanż za to nie czekam w ogóle, mimo, że pojedynek Myszy z Cejudo trwał jeszze krócej niż pierwszy pojedynek sobotniej walki wieczoru. Tym razem prawdopodobnie Cejudo nie popełni takiego błędu i będzie starał się wycisnąć więcej ze swoich zapasów, ale i tak nie widzę zbyt wielkich szans na odebranie tytułu DJ'owi. Johnson to najdłuższy stażem mistrz federacji i ostatni z wielkich championów, którzy ciągnęli swoje dywizje za uszy (Anderson Silva, Jones, Aldo itp.) więc szacunek jak najbardziej mu się należy, ale mój wewnętrzny skurwysyn bardzo chce, żeby skromny Meksykanin utarł nosa Demetriousowi, fajnie, że zarówno DJ, jak i TJ pojawią się na tej samej gali, ale tym razem powinni walczyć ze sobą, nie za bardzo wierzę w pokrętne argumentacje Miighty Mouse'a że nawet chciał tej walki, ale nie zagrały inne kwestie, moim zdaniem w każdej wyższej niż 125 kategorii nie jest już taki potężny, jak u siebie w domu i to było główną przyczyną, że ta walka nie doszła do skutku.


Dziwacznie ustawiona rozpiska wpływa na to, że to PPV nie zapowiada się jakoś fascynująco, świetny main event nie zamydli oczu fanom, tylko jedno starcie z zaplanowanych 13 jest w wadze wyższej niż piórkowa, nie spodziewam się wielkiego zainteresowania większością pojedynków a i sprzedaż PPV może być podobna do większości tegorocznych gal - czyli rozczarowująca. Szkoda, że Volkan wypadł, jakby utrzymał się trochę dłużej w stójce, mógłby narobić problemów Gusowi.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8886
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-08-01, 23:49   

Morison napisał/a:
135 lbs: T.J. Dillashaw (16-3) vs. Cody Garbrandt (11-1)


Dobry main event, gdzie pomimo wyniku pierwszego ich starcia, nie można skreślać Cody'ego, który już podczas tamtej walki był bliski skończenia Węża. Cody obecnie mocno zluzował dupę i nie pyszczy tak w wywiadach jak wcześniej, a T.J. wręcz przeciwnie i obawiam się, żeby jego zbyt wielka pewność siebie go tu nie zgubiła.
Bardzo wyrównany "na papierze" pojedynek. Kasy nie postawiłbym tu na żadnego z nich.

Morison napisał/a:
Demetrious Johnson (27-2-1) vs. Henry Cejudo (12-2)


Najlepszy rywal dla Myszowatego z dostępnych w tej kategorii wagowej. Pierwsze ich starcie DJ skończył tak szybko, że Cejudo nie zdążył w nim pokazać swoich skillsów, a te są zajebiste i mocno kryptonitowe dla Demetriousa, bo tutaj Myszowaty sobie nie poobala, a w stójce Henry jest coraz lepszy. Znakiem zapytania jest też to, czy to nie Cejudo będzie potrafił sprowadzać DJ'a. Przy jego olimpijskim poziomie zapasów, za specjalnie by mnie to nie zdziwiło.
To nie będzie żaden spacerek dla Johnsona, tak jak się co niektórym wydaje. W pierwszej ich wallce Cejudo miał pecha, jeżeli teraz będzie miał okazję pokazać swoje skillsy, to Myszowatego może czekać długa noc...

Morison napisał/a:
fajnie, że zarówno DJ, jak i TJ pojawią się na tej samej gali, ale tym razem powinni walczyć ze sobą, nie za bardzo wierzę w pokrętne argumentacje Miighty Mouse'a że nawet chciał tej walki, ale nie zagrały inne kwestie


DJ ponoć przyjął tą walkę, ale później się kontuzjował, a jak wyleczył kontuzję, to już mu jej UFC nie zaproponowało ponownie (woleli zestawić TJ'a z Codym).

http://www.mmarocks.pl/de...-tj-dillashawem

Z pozostałych walk interesuje mnie jeszcze tylko starcie Swansona z Moicano, które może być zajebistą stójkową wojną. Cała reszta kompletnie po mnie spływa. Ogólnie chujnia jak na numerowaną galę.

Morison napisał/a:
135 lbs: Bethe Correia (10-3-1) vs. Irene Aldana (8-4)


Koreańska Dziwka wypada z tego starcia (jakaś kontuzja ponoć) i ta walka się nie odbędzie. Raczej nie znajdą zastępstwa dla Aldany w tak krótkim czasie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10233
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-08-02, 11:30   

Wrzucili do karty dwie walki o pas, to na pozostałe pojedynki był ograniczony budżet. Inaczej ciężko wytłumaczyć tak kiepską kartę. Santos z gościem debiutującym w UFC, to niekoniecznie materiał na trzecią walkę od góry. Cała odpowiedzialność na barkach TJa i Cody'ego. Muszą szybko przypomnieć o ich rywalizacji. Zacząć wciskać jakieś konferencje, żeby o walce było trochę głośniej. Stawiam, że pas wróci na swoje poprzednie miejsce.

Bo DJa z Cejudo, to i tak wiadomo, że ludzie przewiną. Kategoria Musza tylko dla kobiet!
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10233
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-08-05, 10:13   

Thiago Santos (18-6) vs. Kevin Holland (13-4) – Dobra walka. Doświadczenie z młodzieńczą brawurą. Holland pocieszny chłopak. Komentarz w trakcie pojedynku “czemu mnie tak mocno uderzyłeś?” kozak :wink: Santos zazwyczaj go układał jak chciał, ale młody coś tam mu wcisnął. Do jednej bramki, z uśmiechem na pyskach.

Cub Swanson (25-10) vs. Renato Moicano (13-1-1) – Prostym go poskładał. Mówiło się, że dla Moicano to będzie łatwa walka. Nawet na kartach bukmacherskich był jednym z większych faworytów. Jakby nie patrzeć, to dopiero rosnący prospekt, ale po zwycięstwie z Cubem już można mówić o pretendencie. Przegrał tylko z Ortegą.

Demetrious Johnson (27-3-1) vs. Henry Cejudo (13-2) – Musze ciosy mnie oczywiście wynudziły, ale nic tak nie cieszy, jak porażka Johnsona. Skończy się pierdolenie o byciu najlepszym, jak nie chciało się wyjść ze strefy komfortu i walczyć z Dillashawem. Skończą się wymagania od UFC, kiedy nie sprzedaje się PPV. Zawsze odbierałem go jako aroganckiego chujka, który w przeciwieństwie do aroganckich chujków UFC (których zazwyczaj lubię), nie oferuje swoją osobą żadnego entertainmentu. Taki nudny, arogancki chujek. Nie ma rewanżu, rozwiązujemy dywizję. Chyba, że następnym pretendentem będzie Valentina Shevchenko.

T.J. Dillashaw (17-3) vs. Cody Garbrandt (11-2) – 2x przegrać przez to samo. Niesamowite. Cody tyle gadał o błędzie, który popełnił i... znowu go zrobił. Znow się podpalił i wyrwał kontrę, która była początkiem końca. Niby nie tym TJ znokautował, ale już od tego ciosu No Love był elektryczny.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8886
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-08-06, 01:55   

Cub Swanson (25-10) vs. Renato Moicano (13-1-1) – Brazylijczyk to zajebisty dzik i udowadnia to już od dawna. Nawet tą przegraną walką z Ortegą, gdzie zanim Amerykanin wyciągnął mu Gilotynę na 1,5 minuty przed końcem walki - Moicano zdecydowanie wygrywał każdą rundę na kartach sędziowskich.
Tutaj Renato ustawiał sobie w stójce Swansona jak chciał. Posłał go jab'em na deski, a na glebie szybko zapiął RNC i odklepał. Warto mieć oko na Brazylijczyka, bo może on jeszcze nieźle namieszać w tej dywizji (tym bardziej, że nie jest to jakiś "jednopłaszczyznowiec").

Demetrious Johnson (27-3-1) vs. Henry Cejudo (13-2) – tak jak przewidywałem, Cejudo stylistycznie bardzo nie leżał Myszowatemu i dostaliśmy 5 rund bardzo wyrównanej walki, która tak na dobrą sprawę mogła pójść w każdą stronę (chociaż ja też niestety zapunktowałbym tu dla Heńka).
Zapasy Cejudo zrobiły robotę, bo kiedy DJ zobaczył, że Heniek potrafi go obalać, zwłaszcza z klinczów - stracił cały pomysł na to starcie i zaczął bardzo zachowawczo walczyć w stójce (jakby bał się "wjeżdżać" w rywala, żeby nie zostać sprowadzonym), co było tylko wodą na młyn co raz lepszego strikersko Cejudo, który na nogach potrafił się Mistrzowi zdrowo odgryzać. Do tego doszły jeszcze okazjonalne sprowadzenia (co z tego, że Johnson potrafił szybko wracać na nogi? Sędziowie punkty zaliczali na korzyść pretendenta) i pas zmienił posiadacza.
Czytałem gdzieś, że DJ podczas walki złapał kontuzję, ale ja jego porażkę składałbym bardziej na karb kryptonitowego stylu walki Hańka i tego, że chyba jednak Myszowaty trochę go zlekceważył, wierząc (jak bukmacherzy i większość fanów), że porobi Cejudo tak jak w ich pierwszej walce.
Co by nie mówić, skoro taki Garbrand po KO-sie dostał instant rewanż, czy nawet Aśka, to przy takiej porażce (split po wyrównanej walce) tak dominującego Mistrza, natychmiastowy rewanż z Cejudo należy mu się jak psu buda i liczę, że go dostanie (pomimo tego, że Łysy go nie lubi).

T.J. Dillashaw (17-3) vs. Cody Garbrandt (11-2) – T.J. zajebiście niefrasobliwie to zawalczył - to pajacowanie łapami, to nie trzymanie gardy... - cały czas obawiałem się, że się na coś natnie i w sumie wyłapał kilka razy, ale że ma łeb twardy, to nic z tego nie wyniknęło. Cody nadal lubi bawić się w berserkera, czyli rozpuścić łapy i heja do przodu. Niestety przy jego kruchej szczenie i świetnych kontrach Węża, był to idealny przepis na upierdolenie walki, co też się stało.
Ładna wygrana Dillashawa, który sporo się odgrażał przed tym starciem, ale w oktagonie potwierdził, że Cody to jednak nie jego liga.

[ Dodano: 2018-08-06, 02:04 ]
N!KO napisał/a:
Skończą się wymagania od UFC, kiedy nie sprzedaje się PPV. Zawsze odbierałem go jako aroganckiego chujka, który w przeciwieństwie do aroganckich chujków UFC (których zazwyczaj lubię), nie oferuje swoją osobą żadnego entertainmentu. Taki nudny, arogancki chujek.


Bo Myszowaty broni się sportowo, a entertainment to powinien być wyznacznikiem we wrestlingu a nie w MMA, gdzie to oktagon powinien być tą najważniejszą sferą, a tam DJ jest akurat Bogiem. Niestety obecnie MMA zmierza w kierunku wrestlingu i dlatego taki Lesnar, który na mega-koksach ledwo pojechał Hunta, dostanie titleshota, zaraz po powrocie do UFC, pomimo, że walki nie wygrał od lat. Tęsknię za czasami PrIde'a, gdzie wystarczyło, że byłeś kozakiem w ringu, żeby fani cię poważali, a kasa się zgadzała i nie trzeba było robić z siebie pajaca albo nieszanującego nikogo aroganta, żeby sprzedawać gale :sad:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1899
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-08-06, 20:09   

Chciałoby się powiedzieć, że TJ znowu to zrobił, ale to chyba bardziej Cody znowu to zrobił, bo scenariusz był niemal identyczny jak w pierwszej walce z tym, że Garbrandt tym razem nie miał swojej trafiejki, brawo dla Dillashawa, że nie pozwolił pretendentowi pozbierać się po pierwszym nokdaunie i dokończył sprawę ekspresowo.

Na Cejudo liczyłem, ale w niego nie wierzyłem, zwłaszcza po problematycznym początku, gdzie noga odmawiała mu posłuszeństwa i wydawało się, że DJ szybko go poskłada lub będzie techniczny nokaut w przerwie. Ten jednak w szczęsliwy sposób się pozbierał i uruchomił swoją najważniejszą broń która dała mu zasłużoną wygraną (moim zdaniem 3 runy bez wątpienia powinny być zapisane na jego konto) i mam nadzieję, że dla dywizji będzie to powiew świeżości...nie powinni zamykać kategorii muszej :D Nie mniej jednak najlepszym pomysłem nadal jest champion vs champion, walka zawodników o dwóch odmiennych stylach, którzy chyba w rzeczywistości są trochę niedoceniani, jeśli chodzi o ich słabsze płaszczyzny, mogłoby być świetne starcie.

Moicano swoim zwycięstwem znacznie zbliżył się do czołówki, nie zdziwię się, jeśli zastąpi swoją sobotnią ofiarę na 5. pozycji w rankingu, jako następnego powinien podejmować nie tylko znanego, ale i będącego w najwyższej formie zawodnika, może jeszcze nie Aldo, ale Mendes też ostatnio w efektownym stylu wrócił do klatki.

Świetna walka Santosa z Hollandem, nie sądziłem, że w UFC też zobaczę comedy matche :D
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group