Rey Mysterio w końcu na stałe w WWE? Faworytk... (zobacz)
Potwierdzono termin kolejnej gali w Arabii Sa... (zobacz)
Powrót Starrcarde, co dalej z WWE Championshi... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
TUF 27 Finale & UFC 226
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1904
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-07-05, 08:42   TUF 27 Finale & UFC 226



Data: 6 lipca 2018
Miejsce: Pearl Theatre, Paradise, Nevada, USA
Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
185 lbs: Brad Tavares (17-4) vs. Israel Adesanya (13-0)

Karta Główna (04:00)
TUF 27 Lightweight Tournament Final
155 lbs: Mike Trizano (7-0) vs. Joe Giannetti (7-0)
TUF 27 Featherweight Tournament Final
145 lbs: Jay Cuciniello (9-0) vs. Brad Katona (7-0)
145 lbs: Alex Caceres (13-11) vs. Martin Bravo (11-1)
125 lbs: Roxanne Modafferi (21-14) vs. Barb Honchak (10-3)
185 lbs: Alessio Di Chirico (11-2) vs. Julian Marquez (7-1)

Karta Wstępna (02:00)
125 lbs: Montana De La Rosa (8-4) vs. Rachael Ostovich (4-3)
155 lbs: Luis Pena (4-0) vs. Richie Smullen (3-0-1)
155 lbs: John Gunther (4-0) vs. Allan Zuniga (13-0)
145 lbs: Matt Bessette (22-8) vs. Steven Peterson (16-7)

Preeliminacje FightPass (01:30)
185 lbs: Gerald Meerschaert (27-9) vs. Oskar Piechota (11-0-1)
145 lbs: Tyler Diamond (9-0) vs. Bryce Mitchell (9-0)

---------------------------------------------------------







Data: 7 lipca 2018
Miejsce: T-Mobile Arena, Paradise, Nevada, USA
Transmisja: PPV / Fox Sports 1 / Fight Pass / Polsat Sport

Walka Wieczoru
UFC Heavyweight Championship

265 lbs: Stipe Miocic (18-2) vs. Daniel Cormier (20-1, 1NC)

Karta główna (04:00)
UFC Featherweight Championship

145 lbs: Max Holloway (19-3)* vs. Brian Ortega (14-0, 1NC)
265 lbs: Francis Ngannou (11-2) vs. Derrick Lewis (19-5, 1NC)
155 lbs: Michael Chiesa (14-3) vs. Anthony Pettis (20-7)
205 lbs: Gokhan Saki (1-1) vs. Khalil Rountree Jr. (6-2, 1NC)

Karta wstępna (02:00)
185 lbs: Uriah Hall (13-8) vs. Paulo Costa (11-0)
135 lbs: Raphael Assuncao (26-5) vs. Rob Font (15-3)
155 lbs: Paul Felder (15-3) vs. Mike Perry (11-3)
170 lbs: Curtis Millender (15-3) vs. Max Griffin (14-4)

Preeliminacje FightPass (00:30)
155 lbs: Dan Hooker (16-7) vs. Gilbert Burns (14-2)
155 lbs: Lando Vannata (9-2-1) vs. Drakkar Klose (8-1-1)
115 lbs: Jamie Moyle (4-2) vs. Emily Whitmire (2-2)


*według porannych doniesień Holloway wypadł z karty, walki o pas nie będzie.



Sorry że tak późno, wieczorem postaram się coś napisać, mój terminarz pęka w szwach :)
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10275
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-07-05, 10:14   

Słabiutki był ten sezon TUFa. Gdzieś przy półfinałach wymiękłem. Zero ciekawych postaci. Jeden szczekający się wyróżniał, to dostał w łeb przy pierwszej okazji i zamilkł. Tyler Diamond go poskładał, który akurat nieźle rokował, a teraz otworzy kartę. Trochę biednie.

Zaraz po nim wejdzie Oskar Piechota. Sorry, ale takich Geraldów Meerschaertów, to trzeba składać, jak liczy się na sukces w UFC. Zawodnik może mało medialny, raz się przebił wyżej, ale jego wyniki w UFC nie są złe. 3 zwycięstwa i 1 porażka. Oby zaraz 3-2.

W Main Evencie Tavares złożony w ofierze Israelowi. Ciosu nie ma, więć w stójce Adesanya powinien go srogo punktować. Chłopak zaliczy spory skok w hierarchii.

***

Właśnie czytałem, że Holloway wypadł. Słabiutko, bo sportowo to było mega zestawienie, a ja byłem strasznie ciekawy, czy T-City to udźwignie. Byłem skłonny postawić na pretendenta. Mocny w każdej płaszczyźnie, szczególnie na glebie, ale Hollowaya by przed czasem raczej nie ograł.

Miocic vs Cormier, to też ciężkie do przewidzenia starcie. Cormier ma zapasy, Miocic ma stójkę. Nieśmiało skłaniam się ku mistrzowi ciężkich. Jakoś tego parteru broni, najpewniej będzie silniejszy, a DC z czasem będzie miał coraz mniej paliwa w baku, bo już się odzwyczaił od takiej wagi. Wyższa waga, to zawsze minus dla kondycji. Może mówić, że nie, może twierdzić, że z tyloma kg zwykle trenuje, ale w walce się to odbije. Poza tym, nie chcę podwójnego mistrza. To zawsze zamieszanie.

Ngannou vs Lewis, czyli kto będzie miał więcej w baku. Hype na Francisa mocno opadł, bo i ja w tej walce bym upatrywał wygranej Derricka. Pewne jest to, że będą cepy. Któryś w końcu nie wytrzyma. Nie będzie kalkulował.

Chiesa do przodu, Saki do przodu. Ten drugi to bardziej życzenie UFC, niż jakiś wielki pewniak. Wiadomo, że fajnie byłoby go promować dalej.

Hall vs Costa, to jak Ngannou vs Lewis w wadze średniej. Mega jestem ciekaw zestawienia, w nadziei, że pod kopułą u Uriaha będzie wszystko grało. Tylko jego głowa i paraliż ciała może sprawić, że ta walka nie będzie wielkim wydarzeniem. Costa się rzuci. Tylko, że jak trafi, to już nie odpuści #Jotko

Perry'ego jeszcze zobaczę, choć Felder może go poskładać na pełnym dystansie.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8904
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-07-05, 20:33   

N!KO napisał/a:
W Main Evencie Tavares złożony w ofierze Israelowi. Ciosu nie ma, więć w stójce Adesanya powinien go srogo punktować. Chłopak zaliczy spory skok w hierarchii.


Jak Tavares nie będzie głupio szedł w stójkę, to zapaśniczo spokojnie może ojebać czarnego szczekacza. Skoro taki no-name i typowy stójkowicz jak Rob Wilkinson potrafił mu klinczami i obaleniami urwać pierwszą rundę, to nawet brew mi nie drgnie jeżeli mądrze walczący Tavares zweryfikuje tą gwiazdeczkę strikingu.

N!KO napisał/a:
Właśnie czytałem, że Holloway wypadł. Słabiutko, bo sportowo to było mega zestawienie, a ja byłem strasznie ciekawy, czy T-City to udźwignie. Byłem skłonny postawić na pretendenta. Mocny w każdej płaszczyźnie, szczególnie na glebie, ale Hollowaya by przed czasem raczej nie ograł.


Już wolałbym żeby się posypał main event. Kurwa byłem w chuj ciekaw, czy Ortega wyczaruje coś znowu, a że chłopak zaskoczyć potrafi, to... Rozwalił mnie ten news po całości, bo na to starcie czekałem najbardziej.

N!KO napisał/a:
Miocic vs Cormier, to też ciężkie do przewidzenia starcie. Cormier ma zapasy, Miocic ma stójkę. Nieśmiało skłaniam się ku mistrzowi ciężkich. Jakoś tego parteru broni, najpewniej będzie silniejszy, a DC z czasem będzie miał coraz mniej paliwa w baku, bo już się odzwyczaił od takiej wagi. Wyższa waga, to zawsze minus dla kondycji. Może mówić, że nie, może twierdzić, że z tyloma kg zwykle trenuje, ale w walce się to odbije. Poza tym, nie chcę podwójnego mistrza. To zawsze zamieszanie.


Też stawiam, że Stypek da radę, choć obawiam się, ze dla oka za ciekawe to to nie będzie. Obstawiam, że DC będzie szukał swojej szansy w klinczach i próbach obaleń, tak więc będzie dużo przytulańców. Zestawienie jest o tyle ciekawe, że pomimo mistrzowskich zapasów Cormiera, Stipe też ma je mocne (a siła fizyczna może być w tej kwestii znacząca). Tak samo, pomimo mocnego boksu Miocica, DC w stójce to także nie ułomek i potrafi w tej płaszczyźnie zamieszać.

N!KO napisał/a:
Ngannou vs Lewis, czyli kto będzie miał więcej w baku. Hype na Francisa mocno opadł, bo i ja w tej walce bym upatrywał wygranej Derricka. Pewne jest to, że będą cepy. Któryś w końcu nie wytrzyma. Nie będzie kalkulował.


Obstawiam, że jeżeli Bestia nie da się ujebać na samym początku, to od drugiej rundy zacznie dominować, bo cardio ma w chuj lepsze od Naganiacza, a pierdolnięcie wcale nie słabsze niż rywal. Stawiam tu na Lewisa.

N!KO napisał/a:
Chiesa do przodu, Saki do przodu. Ten drugi to bardziej życzenie UFC, niż jakiś wielki pewniak. Wiadomo, że fajnie byłoby go promować dalej.


Saki pewnie tak (Rountree w walce z naszym rodakiem pokazał się z tak chujowej strony, że Turecki Tyson musiałby tam po prostu umrzeć z braku tlenu żeby to ujebać. Notabene, to też nie jest taki nieprawdopodobny scenariusz).
Chiesa? No nie wiem... Powtórzę tu to co mówiłem przed UFC 223: albo zapasy Chiesy zrobią robotę i będzie tyrał na ziemi mającego średnie obrony przed obaleniami Antka, albo Pettis utrzyma to na nogach i zdemoluje w stójce Michała. Powiem tak, Z pewnością Pettis ze swoim BJJ będzie czuł się bardziej komfortowo nawet z pleców, niż Chiesa w stójce z takim strikerem jak Antek. Stawiam tu na Pettisa, który jest koszmarnym stylistycznie zestawieniem dla Chiesy (przynajmniej na papierze), ponieważ na glebie nie powinien sobie dać zrobić większej krzywdy, a w stójce będzie o dwie klasy lepszy od rywala.

N!KO napisał/a:
Hall vs Costa, to jak Ngannou vs Lewis w wadze średniej. Mega jestem ciekaw zestawienia, w nadziei, że pod kopułą u Uriaha będzie wszystko grało. Tylko jego głowa i paraliż ciała może sprawić, że ta walka nie będzie wielkim wydarzeniem. Costa się rzuci. Tylko, że jak trafi, to już nie odpuści #Jotko


Jeżeli Hall będzie w dobrej kondycji psychicznej, to możemy dostać prawdziwą rzeźnię. Stawiam jednak na Costę, bo Hall zwykle gubi się jeżeli ktoś wywiera na nim mocną presję, a Brazylijczyk zawsze ciśnie mocno do przodu i nie odpuszcza, a beton w łapach spowoduje, że jak już naruszy Uriah, to dla Halla nie będzie powrotu.

N!KO napisał/a:
Perry'ego jeszcze zobaczę, choć Felder może go poskładać na pełnym dystansie.


Felder jeżeli się nie podpali i nie wejdzie w jakieś głupie brawle, to poskłada Platynowego z palcem w dupie, bo pod kątem techniki i poukładania, to strikerem jest 2 klasy lepszym od Perry'ego.

Vannata z Klose powinni dać także ciekawą waleczkę, bo Lando nie kalkuluje i jego starcia zawsze są efektowne.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10275
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-07-06, 11:43   

-Raven- napisał/a:
Chiesa? No nie wiem... Powtórzę tu to co mówiłem przed UFC 223: albo zapasy Chiesy zrobią robotę i będzie tyrał na ziemi mającego średnie obrony przed obaleniami Antka


Dokładnie taki scenariusz tego pojedynku tu widzę. Chiesa to dobry zapaśnik. Będzie sprowadzał i przeleży. A Pettis to nie aż taki magik, żeby mu coś wyczarować z pleców (a Chiesa nie taki parobek, żeby sobie na to pozwalić). Szczególnie, że "Showtime" walczy w kratkę. Ostatnie 7 walk, to 5 porażek. Straciłem wiarę, co do jego osoby.
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10275
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-07-07, 10:56   

Gerald Meerschaert (28-9) vs. Oskar Piechota (11-1-1) - Mega walka, ale niestety pierwsza rysa na rekordzie Oskara. Pierwszą rundę zdominował, pokazując jak bardzo przewyższa rywala na glebie. Kręcił nim, przechodził, ale konkretów można powiedzieć zabrakło. Do drugiej wyszedł mocno zmęczony. Brak paliwa objawiał się coraz mocniej. GM3 się rzucił, Oskar odpowiadał mocnymi ciosami, długo się trzymał na nogach, ale czasu do gongu było za dużo. Szkoda, bo Gerald był do ugrania. Cardio nie zagrało.

Brad Tavares (17-5) vs. Israel Adesanya (14-0) - Tak jak pisałem - Tavares złożony w ofierze, jako jedno z łatwiejszych do obicia nazwiska rankingowych. Nawet nie miał pomysłu na zbliżenie się do Isreala. Gość ma warunki i w tym starciu je bezlitośnie wykorzystywał. Punktował Brada aż miło. Jona Jonesa to tam nie widzę, ale jeszcze chwilę namiesza. Będzie miał problem jak wjedzie ktoś silny fizycznie, i z przyzwoitym wzrostem. Taki Derek Brunson w formie mógłby już powalczyć.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8904
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-07-08, 00:17   

Gerald Meerschaert (28-9) vs. Oskar Piechota (11-1-1) - Szkoda Oskara, bo w pierwszej rundzie kręcił rywalem jak bączkiem, tak w parterze, jak i w stójce (low kicki niemal urywały Meerschaert'owi nogi, a nokdaun też zrobił swoje). Niestety, niewykorzystane okazje standardowo się mszczą (to niewykończone RNC w pierwszej odsłonie) i w drugiej rundzie, Gerald zagania mało mobilnego Polaka pod siatkę, po czym rozpoczyna dzieło zniszczenia.
W chuj szkoda, bo rywal był na luzie do porobienia. Niestety u Piechoty zabrakło dobrej pracy na nogach w drugiej odsłonie, a także kompletnie zapominał o uderzeniach, jak już miał przeciwnika na glebie. Rzucił mi się też w oczy brak "oktagonowego instynktu przetrwania", bo naruszony Piechota ani się nie kleił do rywala, ani też nie próbował iść w nogi na autopilocie.
Nic tylko wyciągać wnioski z porażki i wracać silniejszym.

Brad Tavares (17-5) vs. Israel Adesanya (14-0) - Tavares kompletnie nie miał pomysłu na tą walkę i za często chciał udowodniać rywalowi, że jest równie dobry jak on w stójce (a nie jest). Kompletnie zaszwankowały zapasy. Próby obaleń były słabiutkie i zaskoczyło mnie to, że w klinczach to Adesanya był tym silniejszym fizycznie. Ogólnie Brad rzadko uciekał się do zapasów, a na nogach wiadome było, że będzie wpierdol, tak więc werdykt poszedł tam gdzie musiał.
Israel nadal mnie nie przekonuje. Jest dobry, ale o top 5 się rozbije. Przynajmniej na dzień dzisiejszy nie widzę go w takich zestawieniach.
Żałosne było to, jak Adesanya pod koniec 5 rundy łatwo obalił, jeszcze łatwiej zdobył dosiad i dopiął Gilotynę. Na miejscu Tavaresa spaliłbym się ze wstydu :roll:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10275
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-07-08, 09:58   

Uriah Hall (13-9) vs. Paulo Costa (12-0) – Miał być lewy prosty do piekła, ale to za mało na Brazylijczyka. Fajnie wchodziło praktycznie przez całą walkę, tylko to nie były konkrety, które poślą Coste na dechy. Paulo sypał bombami, które miały zabić i w końcu zabiły. Strach się wdawaćw wymiany z Paulo, ale kto miałby to zrobić, jak nie Uriah. Głowa wydawał się być na miejscu.

Gokhan Saki (1-2) vs. Khalil Rountree Jr. (7-2, 1NC) – Szybko poszło. Aż chyba usłyszałem przeklinającego Dana White’a. Khalil gotował się do tej walki od dłuższego czasu (za Gokhana wskoczył kiedyś Oleksiejczuk), a Saki go w stójce najwyraźniej zlekceważył.

Michael Chiesa (14-4) vs. Anthony Pettis (21-7) – Pierwsze obalenie po 9-sekundach. Michael, dziwnie podjarany, z czasem zapomniał o żelaznym gameplanie i srogo przyjął w stójce. Ubity nie został, zdołał zapaśniczymi przyzwyczajeniami ugrać sobie pozycje dominującą, ale w domu dalej nikogo nie było. Strasznie łatwo Pettisowi wszedł ten trójkąt.

Paul Felder (15-4) vs. Mike Perry (12-3) – Ciężka do punktowania walka. Bardzo wyrównana nawet w statystykach. Trzeba przyjąć kryterium – kto ma bardziej zmasakrowaną twarz? Zasłużenie wygrywa Perry. Bardzo łatwo rozcinał Feldera, od pierwszych ciosów. Paul był gotowy żeby wyglądać jak JCVD w czasach świetności.

Francis Ngannou (11-3) vs. Derrick Lewis (20-5, 1NC) – O ja pierdole... Bruce Buffer powinien powiedzieć - po trzech rundach sędziowie odmówili punktowania. Walka uznana za nieodbytą. Żałuję, że nie było wywiadu. Jestem ciekaw, jak by z tego wybrnął. Przypomniało się ostatnie 10min meczu Japonia – Polska.

Stipe Miocic (18-3) vs. Daniel Cormier (21-1, 1NC) – Fuck. Zaczyna się patologia z pasami. Miocic załatwiony zdecydowanie za prosto. Przy kliczu, rozrywając, w pierwszej rundzie, gdzie jeszcze jest sporo sił. Fatalny koniec fajnego reignu Stipe. Niby oburzony, ale przerwanie jak najbardziej słuszne. Odcięło go. Dobrze został trafiony, ale powinien być na takie zagrywki gotowy.
DC walnął promo na Lesnara. Lepsze niż Roman Reigns. A Brock zrobił rozpierdol. I już gala się sprzedała, a nie ma jeszcze nic zabookowanego. Widać, że goście rozumieją biznes. Jeden fan wrestlingu, drugi wrestler.
_________________

 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 27
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1027
Podziękował: 25
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2018-07-08, 11:48   

Co odjebało się w walce Ngannou z Lewisem to nie wiem - to wyglądało jak ekran wyboru postaci w bijatykach gdzie po dwóch stronach się bujają jak rezusy i groźnie na siebie patrzą... i tak 15 minut :D

Liczyłem na DC (choć wolę Marvela :D ), bo lubię płaczka i cieszę się, że zostanie nowym Universal Championem :twisted:

To można oficjalnie powiedzieć, że Lesnar częściej pojawia się w UFC niż w WWE? :twisted:
_________________

 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Rogal Otis
Wiek: 24
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 4004
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-07-08, 11:54   

Gdyby Lesnar mógł walić takie teksty w WWE, nie potrzebowałby Heymana :twisted:
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Ten fajny Arek P.
Meme Contest Champion
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8904
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-07-09, 02:43   

1. Dan Hooker vs. Gilbert Burns - zajebisty występ Hookera, który na miękko zdeklasował w stójce Burnsa. Podobało mi się jak po nokdaunach Dan się nie podpalał i nie szedł w parter z takim grapplerem - nawet naruszonym - jak Burns, tylko odchodził i zapraszał ponownie do stójki (wysokie oktagonowe IQ). Cóż się jednak dziwić? Jak ktoś ma tak na nazwisko, to musi się nauczyć dobrze napierdalać :twisted:

2. Lando Vannata vs. Drakkar Klose - Klose okazał się zbyt poukładany w stójce żeby taki "strikerski wariat" jak Lando go porobił w tej materii, zwłaszcza skoro Vannata dalej uważa gardę za jakieś wymysły z dupy.
Lando próbował czarować w stójce, ale Drakkar metodycznie rozbijał go kick-boksersko, nie dając sobie zrobić większej krzywdy. Szkoda, bo to kolejna walka, która pokazuje, że Lando, pomimo, że efektowny, to za wiele w UFC przy tak niefrasobliwym stylu walki nie osiągnie.

3. Paul Felder vs. Mike Perry - Felder podszedł zbyt niefrasobliwie do takiego rzeźnika jak Platynowy, bo zamiast rozbijać go z dystansu (a z jego pracą na nogach, było to spokojnie do zrobienia), to sam pchał się w półdystans i wchodził w wymiany, co zaowocowało zajebistą dla widzów walką i zajebistym nawałem pracy dla lekarza, który będzie się zajmował facjatą Paula.
Mega wyrównany pojedynek, bo każdy z zawodników miał w nim swoje momenty i nie sugerowałbym się absolutnie tutaj stanem rozjebanych twarzy, bo jak dla mnie Felder to jednak mimo wszystko urwał, choć split jest oczywiście sprawiedliwy i werdykt spokojnie mógł pójść w obie strony.
Swoją drogą, Felder zmusił Perry'ego do wrzucenia najwyższego biegu, skoro Platynowy był na tyle zdesperowany, by uciekać się do zapasów :wink:

4. Raphael Assuncao vs. Rob Font - czuć było, że różnica w rankingu = różnicy w umiejętnościach, bo Brazylijczyk dominował w każdej płaszczyźnie, fundując rywalowi nokdaun na nogach, a na glebie kręcąc nim jak bączkiem. Az dziwię się, że Assuncao bardziej nie stawiał na obalenia i BJJ, bo na glebie różnica klas była jeszcze bardziej wyraźna.

5. Uriah Hall vs. Paulo Costa - bardzo dobra walka, bo Hall kapitalnie pracował lewym-prostym, wykorzystując różnicę zasięgu i stopując w ten sposób szarże Brazylijczyka. Jab'y wchodziły jak złoto, punktując i wybijając Costę z rytmu. Jednak im dalej w las, tym bardziej Paulo przedzierał się do półdystansu i bombardował Uriah'a. Podczas jednej z takich szarż Hall odgryzł się mocno i Costa zdrowo zatańczył na nogach, ale Brazylijczyk od razu ruszył z kontrą (choć na nogach nadal był miękki) i wyszło to co zawsze gubiło Hall'a, czyli nieumiejętność radzenia sobie z ostrą presją ze strony rywali. Eraser zasypuje Uriah'a gradem ciosów (ładnie wykorzystuje te na korpus, drenujące kardio) i posyła go na deski.
Nienajłatwiesza przeprawa dla Brazylijczyka, ale też pokazująca, że kiedy zaczynają się schody - nie traci on głowy.

6. Gokhan Saki vs. Khalil Rountree Jr. - Buehehehe, Łysemu musiała chyba zastawka pierdolnąć jak to oglądał :twisted: Saki, jebiący w wywiadach, że Rountree to kolo, któremu tylko wydaje się, że potrafi boksować, dostaje w pizdę w swojej koronnej płaszczyźnie :lol: Lubię jak zawodnicy MMA udowadniają jednopłaszczyznowcom, że MMA to jednak inna bajka. Fakt, że taki przeciętniak jak Rountree (White dał Sakiemu rywala, który stylistycznie nie mógł już mu chyba bardziej podchodzić) nokautuje Tureckiego Tysona, niemal ukręca łeb nowej Dojnej Krowie Łysego. Szkoda tylko, że nie zrobił tego nasz Oleksiejczuk, bo ładnie by go to katapultowało w UFC.

7. Michael Chiesa vs. Anthony Pettis - tak jak nie lubię Pettisa i kibicowałem brodaczowi, tak zajebiście podobał mi się tutaj Antek. W końcu zawalczył na luzie, nie reagując na obalenia tak panicznie, jakby pedofil dobierał mu się do dzieci. W stójce deklasacja była pewna, ale nareszcie z pleców Pettis przypomniał sobie o swoim zajebistym BJJ (w końcu kolo potrafił poddać nawet takiego kota jak Benson Henderson) i zamiast panicznie usiłować się podnosić, czy przetrwać - zaczął polować na suby, co zaowocowało piękną balaszka wyciągniętą z trójkąta. Takiego Antka to ja mogę oglądać, bo w końcu zaczął przypominać swoją wersję 1.0, z czasów kiedy kopał dupska czołówce.

8. Francis Ngannou vs. Derrick Lewis - żenada i tyle. Około 30 znaczących uderzeń przez 15 minut??? To mi tylko przypomina, dlaczego uważam HW za najmniej ciekawą dywizję w MMA. Ciekawe co z Lewisem, który przed tym starciem, w wywiadzie wyjebał buńczucznie, że jeżeli ta walka się skończy werdyktem - nie ważne jakim - to Dana powinien go zwolnić? :twisted:

9. Stipe Miocic vs. Daniel Cormier - szkoda Stypka, bo świetnie sobie radził od początku, dominując strikersko i nawet obalając takiego zapasiora jak DC. To co się jednak rzucało w oczy, to to, że jak Miocic trafiał, to spływało to po Grubsonie (ktoś kto potrafił przetrwać nokdaun od Rumble'a i jeszcze wygrać, musi mieć łeb z betonu), ale jak DC miał trafiejki, to Mistrz to jednak wyraźnie odczuwał. Finisz przykry, bo Cormier upierdala Stipe jego własną bronią (Miocic jest znany z tego, że potrafi bardzo mocno uderzyć, nawet mając niewiele miejsca do wyprowadzenia ciosu), posyłając go na deski sierpem w klinczu. Bulwersy Miocica z dupy. Daniel dobijał już trupa (zero reakcji na trafiejki).
Scena z Lesnarem mocno żałosna. Przepychanki rodem z WWE i nie potrafiący zachować powagi Cormier oraz White (niby sytuacja dramatyczna, a tu jeden i drugi cieszą mordy :roll: ). Amerykańscy Janusze mieli jednak zaciesz co było słychać, a Łysy ma wytłumaczenie tego zestawienia z dupy, które nijak nie broni się sportowo (przecież skoksowany Lesnar ledwo przeleżał Marka Hunta, dając sobie urwać rundę). Szkoda Cormiera na taki squash (DC zafunduje Brockowi 500+), bo przed emeryturą zostały mu już tylko dwie walki, jak sam twierdzi (w marcu 2019, jak stuknie mu 40 lat - wiesza buty na kołku).
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group